-- 19:30 w wydaniu rocznicowym. Marek, cześć, witam państwa 82 lata temu w Warszawie już grzmiała chaosem ulicznych walk. Od Żoliborza po Wolę napięcie było takie, że nie wszędzie czekano na godzinę W. Okupant trzymał jeszcze najważniejsze strategicznie punkty miasta, ale brawurowo odzyskiwana wolność dodawała powstańcom sił. Dziś już znamy losy powstania i choć było warszawskie, to jego historia jest polska, więc od Szczecina po Wrocław płynie wspomnienie o warszawskich dzieciach, co ruszyły w bój. Szymon Szuczyński. -- Godzina "W", dokładnie o 17:00, zatrzymała się Warszawa. Razem z nią inne miasta w Polsce. 82 lata, po wybuchu powstania warszawskiego. -- My, jako Polska, jako powstańcy polscy, nie klęknęliśmy nigdy przed Niemcami na kolana. -- 1 sierpnia 1944 roku w warszawiacy chwycili za broń. W obronie wolności nie tylko swojej, ale i całej Polski. Powstanie miało trwać kilka dni, ostatecznie walczyli przez 63. -- Powstanie warszawskie to nie tylko walka. To także cierpienie niewinnych ofiar. Mordowanych kobiet, dzieci, starców, tych, którzy mieli po prostu pragnienie przeżycia. -- Za które zapłacono najwyższą cenę. W nierównej walce z okrutnym przeciwnikiem zginęło około 16 000 powstańców. I nawet 180 000 cywilów. -- Przekleństwem było to, że musieliśmy strzelać do wroga z diamentów. Tak, powstańcy warszawscy to były nasze najcenniejsze diamenty. -- To hołd składany tym, którzy 82 lata temu ruszyli do walki skazanej na porażkę. Mimo to nie poddawali się, bo wierzyli, że Polska znów może być wolna, że razem mogą powstrzymać zło. -- Właśnie teraz szczególnie nie mamy prawa zapomnieć o lekcji, którą dali nam powstańcy. Tylko wspólnie jesteśmy silni. -- Która pokona każde zło. -- Świadków tamtych wydarzeń jest coraz mniej, ale historia ich wspomnień zapisana jest nie tylko w książkach, ale i miejscach, w których zaklęte są dwa słowa: "Polska walcząca". -- Ten pomnik przypomina o pokoleniu, które dokonało wyboru, które zmieniło historię Warszawy i całej Polski. I to właśnie tu, jak i w wielu miejscach w całym kraju, spotykają się ci, którzy chcą powiedzieć jedno: pamiętamy. O bohaterstwie, o poświęceniu i o cenie, którą zapłacili, by przyszłe pokolenia nie musiały już walczyć. -- Pomniki przypominają o bohaterach. Są też miejsca, które stały się świadkami ich ostatnich chwil. -- W kolejnych tygodniach ten skromny skrawek zieleni drastycznie zmienił swoje oblicze, stając się powstańcem i cywilnym cmentarzyskiem. -- 82 lata temu zaglądali śmierci w oczy. Dziś powoli już sami stają się częścią historii. -- Rządzi nimi generał Czas. I oni wiedzą, że odchodzą. Wiedząc, że mają kontynuatorów. Wiedząc, że mają tych, którzy ich naśladują. Wiedząc, że mają tych, dla których są punktem odniesienia i wzorem do naśladowania. -- Póki żyją ostatni bohaterowie, warto wsłuchać się w ich głos. -- Proszę was tylko o to, i chcę umrzeć, w dobrej i bezpiecznej Polsce. Zjednoczmy się, nie dzielmy się. Mamy jedną Polskę, mamy jedną ojczyznę i walczmy o przetrwanie. -- Szymon Szuczyński, 19:30. -- Kiedy ruszyli do boju, byli dziećmi. Co najwyżej nastolatkami. Na dojrzewanie wojna dała im kilka tygodni i jeżeli przeżyli, to dojrzeli. Widzieli rzeczy, których dzieci nie powinny oglądać. Robili rzeczy, których niejeden dorosły nie dałby rady zrobić. I dziś mają szczególny tytuł, by nam opowiadać o świecie, który widzą. Anna Hałas miała zaszczyt takiej refleksji wysłuchać. Witaj, Aniu, powiedz, co to jest za opowieść. -- To historia Bogdana Bartnikowskiego, pseudonim "Mały", powstańca warszawskiego, harcerza, byłego więźnia Auschwitz-Birkenau, z którym rozmawiałam w Muzeum Powstania Warszawskiego. Miejscu, które pamięta i przypomina. W tej historii jest radość, nadzieja, pragnienie wolności, ale jest też dramatyczna cena tej wolności: śmierć bliskich, ukochane miasto zmiecione w pył, wreszcie obóz koncentracyjny. Piekło na ziemi, co pokazuje, jak blisko jest od nienawiści do zagłady. Jest w końcu też w tej historii niepokój i przestroga: że ta historia zatacza koło. -- Radość była wielka, że. -- Bogdan Bartnikowski, pseudonim "Mały". Mały, bo w powstaniu warszawskim miał zaledwie 12 lat. Już kilka dni przed jego wybuchem wiedział, że coś się szykuje. -- Biegałem na niedaleką ulicę Grójecką, patrzeć na tych uciekających Niemców. Już nie panów, nie dzielnych, takich butnych, tylko po prostu zmarnowanych często rannych. -- Co pan czuł? -- Ach, radość wielka. -- A potem wybiła Godzina "W". Radość biało-czerwone flagi, nadzieja. Bogdan Bartnikowski mieszkał na Ochocie, na ulicy Kaliskiej. Pomagał transportować zdobytą niemiecką broń i organizował powstańczy szpital. -- Po co było powstanie warszawskie? -- Żebyśmy byli wolni. Po pięciu latach niewoli łapanek, rozstrzeliwań, wieszania Polaków, aresztowania. -- 10 sierpnia do ich kamienicy wtargnęli Ronowcy. Pędzili ich przez spalone miasto, aż na dworzec. -- Upchnięci w tych wagonach, zasunęły się wrota i jedziemy. Traktowani jak bydło. -- Razem z mamą znalazł się w pierwszym transporcie cywilów z powstania warszawskiego, do Auschwitz. -- Czerwone wysokie kominy, z których buchał płomień. Dymy duszące, trudno było oddychać. Krematoria, w których spala się ludzi. -- W Auschwitz-Birkenau spędzili 5 miesięcy. Kolejne 3 w obozie pracy w Berlinie, aż do wyzwolenia. Gdy pieszo ruszyli do Polski. -- Szliśmy biało-czerwoną flagą. Zatrzymał się samochód polskich żołnierzy. Gdzie idziesz? Jak to gdzie? Do Warszawy. To jest nasze miasto. Tam na nas czekają. A on mówi: "Nie ma Warszawy". Jak może nie być? Nie ma. Musi być żywe i duszy. Same gruzy. I szliśmy dalej. -- Na miejscu zastali ruiny miasta. Rozkaz zniszczenia Warszawy Hitler wydał jeszcze przed powstaniem. Po jego wybuchu doprecyzował go Himmler. Każdego mieszkańca zabić, a Warszawę zrównać z ziemią. -- Tę Warszawę tu mieliście. -- Chciałbyś raz o Warszawie myślało się, mówiło, śpiewało. Hej, chłopcy, bagnety na broń. -- Hej, chłopcy, bagnet na broń. -- Bogdana Bartnikowskiego martwi, że historia zatacza koło. Wojenne dramat jest tuż obok nas. -- Oby tylko nie przyszedł do nas, choć jest bardzo blisko i to jest wielkie zagrożenie dla nas. No i musimy dla tego być gotowi. Do walki o wolność. -- Był dumny z Solidarności, z ukraińskimi uchodźcami w pierwszych dniach wojny. Teraz martwi go narastająca agresja do obcokrajowców. -- Dla mnie niewyobrażalne jest to, że są tacy, którzy domagają się, żeby oni poszli do domu, żeby oni wrócili. To propaganda naszej tutaj, skrajnej prawicy, jest przerażająca. -- Polska dla Polaków to nie było hasło powstańców. -- Nie. Absolutnie nie. -- W powstaniu warszawskim zginął jego tata, Stanisław Bartnikowski. Ciała nigdy nie odnaleziono. -- Nie wiadomo było, gdzie zginął. Nie mam grobu ojca i jedyne miejsce, gdzie mogę przyjść do ojca, to jest właśnie tu. -- Ściana pamięci ofiar. W Muzeum Powstania Warszawskiego. Miejsce, które przypomina o cenie wolności. Anna Hałas, 19:30. -- Ten koncert to od 20 lat chyba najsilniej integrujący element obchodów rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Znani artyści coraz bardziej znany repertuar. Wielotysięczny chór zgromadzony na placu Piłsudskiego i Warszawa, która wieczorem brzmi powstańczą piosenką. Michał Niewodowski już się przygląda przygotowaniu tego koncertu. Witaj, redaktorze, i powiedz, jak się stolica stroi przed koncertem. -- Tu już wszystko jest nastrojone. Przed chwilą zakończyła się próba orkiestry i ludzie zebrani na placu Piłsudskiego czekają już na rozpoczęcie koncertu. Warszawiacy śpiewają niezakazane piosenki. O powstaniu warszawskim można opowiadać na różne sposoby: poprzez historię konkretnych bohaterów sierpniowego zrywu, przez daty, liczby czy historyczne fotografie. Ale ten sposób jest szczególny, bo on opowiada o powstaniu poprzez emocje. Bo za każdą z tych melodii stoi pamięć o ludziach, którzy na ołtarzu wolności złożyli największą ofiarę: własne życie. Piosenki, które usłyszymy dziś, to m.in. "Połacyk Michla" czy "Warszawskie dzieci". One były częścią powstańczej codzienności. Zagrzewały walczących do boju i na chociaż na chwilę dawały im możliwość oderwania się od otaczającej ich codzienności. Możliwość zapomnienia o śmierci, głodzie i strachu. To też świetny dzień, żeby zapomnieć o wszelkich podziałach i zjednoczyć się we wspólnym śpiewaniu. Początek koncertu warszawiacy śpiewają niezakazane piosenki już o 20:30, tu, na placu Piłsudskiego, a także w telewizyjnej Jedynce. -- Z placu Piłsudskiego. Michał Niewodowski. Bardzo dziękujemy. Tuż przed wybuchem powstania z konspiracyjnych zbrojowni wydano broń dla zaledwie kilkunastu % powstańców. Więcej nie było. Jeszcze gorzej było z mundurami, bo za całe musiała wystarczyć czasem biało-czerwona opaska. Mundur nie walczy, ale dodaje powagi, a rogatym duszom młodego pokolenia wojskowych prestiż był potrzebny jak naboje. Jak się budowała powstańcza moda i szyk? Maciej Gąsiorowski. -- Mieli zwykle nieco ponad 20 lat i to, jak wyglądali, nie było im obojętne. Nie mieli mundurów. Do powstania najczęściej szli w przedwojennych strojach sportowych. -- Każda osoba, która miała biało-czerwoną opaskę, zdawała się żołnierzem. -- Pięknym strojem manifestowali swój optymizm. Pokazuje to ta wystawa w Muzeum Powstania Warszawskiego. Dziewczyny niemal zawsze były w sportowych spódnicach i sukienkach. Mężczyźni nosili bryczesy do jazdy konnej lub rowerowe pumpy. -- Najbardziej pożądanym elementem męskiego stroju były takie oficerki? Szczególnie podkute, bo stuk takich butów to był wojskowy sznyt. W praktyce bardzo niepraktyczne. Szczególnie w sierpniu w miejskich ruinach. -- Okupacyjne niedostatki sprawiły, że wielu powstańców nosiło takie koszule szyte ze spadochronów. W różnych kolorach. Im dłużej trwało powstanie, tym częściej stroje stawały się mundurami. Zwykle niemieckimi. Wystarczyło pomalować hełm. -- Już na początku udało się zdobyć wiele magazynów. I dzięki temu później powstańców widzimy w panterkach. To było doskonałe umundurowanie, kamuflowało, było przeciwdeszczowe. -- Panterka z biało-czerwoną opaską to był powstańczy sznyt. Działał trochę jak indiański skalp. Powstańcy mogli się nią pochwalić, że pokonali Niemców. 17-letnia wówczas Wanda Traczyk-Stawska, pseudonim "Pączek", nie miała munduru. Walczyła w tej bluzie harcerskiej i czapce pilotce, które dziś zdobią muzeum. Do legendy przeszły też powstańcze fryzury, które dziewczyny lokówkami robiły sobie tak zwane fale marcelowskie. -- Wszędzie panował kurz. Był brak wody. Ale paradoksalnie fryzury, które nie były świeżo umyte, trzymały się lepiej. -- Bo trzymanie fasonu oznaczało opór wobec wroga. -- Apaszki to jest też coś takiego, co kojarzymy z powstaniem warszawskim. Apaszki w różnych kolorach, w różnych wzorach też stanowiły jakby takie uzupełnienie tego stroju i trochę taki znak identyfikacyjny. -- Niektóre powstańcze stroje, tak jak ich właściciele, przetrwały powstanie. Tak było z tą sztruksową kurtką. Filmowiec Antoni Bohdziewicz-Wiktor nosił ją cały sierpień, a potem jeszcze wiele lat po wojnie. -- Stroje, w których szli do powstania, często były tymi, z których kilka dni później byli pochowani, ale wybierając je, nie myśleli o śmierci. Wszyscy marzyli o tym, by dobrze wyglądać na paradzie zwycięstwa. -- Maciej Gąsiorowski, 19:30. -- Na dach historycznego budynku Pasty jeszcze powrócimy, bo teraz, w 19:30, kolejne wiadomości. Zbigniew Łuczyński, zapraszam. -- Prokuratura zakończyła oględziny miejsca, w które w czwartek uderzył rosyjski pocisk. Rakieta wzbudziła uzasadniony niepokój, ale w ślad za nią przyszedł kolejny atak. Zmasowany i bardzo groźny. Rosyjskie tweety, dezinformacja i armia botów, które szerzą kłamstwa, mają nas skłócić i wywołać chaos. Współczesna wojna to nie tylko pociski i samoloty czy drony. Igor Sokołowski. Dzisiaj zakończono oględziny miejsca, w którym w czwartek nad ranem doszło do wybuchu uzbrojonej rakiety. Śledczy znaleźli ostatni fragment pocisku, który spadł w Tarnawie Kolonii na Lubelszczyźnie. To nie element części tej bojowej, tylko element części napędowej, sterującej. I to nie stwarzało żadnego niebezpieczeństwa dla okolicznych mieszkańców. Na wyniki śledztwa musimy jeszcze poczekać, ale z dotychczasowych wstępnych ustaleń wynika, że to rosyjska rakieta CH-101 w nocy ze środy na czwartek naruszyła polską przestrzeń powietrzną i był to efekt wzmożonego ataku Kremla na zachód Ukrainy. Ataku, który nie ograniczył się do wystrzeliwania śmiercionośnych rakiet. Bo tuż po tym... Nastąpiło kolejne uderzenie, tym razem w internecie. -- Czy Ukraina prowadzi z nami wojnę hybrydową? -- Rosyjska rakieta czy ukraińska prowokacja? -- Ustawka. To nie nasza wojna. -- Wydarzenie z rakietą, która spadła na terytorium Polski, również zostało wykorzystane w tych działaniach dezinformacyjnych po to, aby siać chaos, dezinformować, wprowadzać niepewność. Pamiętajmy o tym, że nie zawsze Rosja bazuje na tym, aby przekonać do konkretnych racji. Czasem wystarczy wprowadzić chaos i wykorzystując odpowiednie mechanizmy, rozprzestrzeniać nawet najbardziej absurdalne kompletnie nieprawdziwe treści. -- To jest taka kampania dezinformacyjna Rosji, która ma na celu zainfekowanie modeli sztucznej inteligencji. Czyli ona tworzy setki tysięcy artykułów. -- Bazujących na fałszu i negatywnych emocjach. Tak właśnie Moskwa toczy codziennie hybrydową wojnę wymierzoną w nas samych. -- Na pewno jest to dużym problemem. I na pewno dezinformacja prowadzi do bardzo konkretnych sytuacji w takim życiu prawdziwym. -- Takich sytuacji. -- Bomberowców. -- Seria ataków na tle narodowościowym wobec obywateli Ukrainy to zgniły owoc propagandy konsekwentnie od lat sączonej na Kremlu. Propagandy, którą część polskiej sceny politycznej wykorzystuje, nie patrząc na konsekwencje. -- Materiały tworzone przez, powiedzmy, te rosyjskie trolle są wykorzystywane przede wszystkim przez partie nacjonalistycznej prawicy. Polska dla Polaków. -- Stop Ukrainizacji Polski. Takie słowa nie pomagają ani nam, ani Ukrainie, która jest ofiarą w tej wojnie. Zysk ma tylko Rosja, która była i jest agresorem. Igor Sokołowski, 19:30. W kilka dni od słów prezydenta Ukrainy o dobrym spotkaniu dotyczącym licencji na Patrioty i nadziei na ich produkcję w Ukrainie, Donald Trump mówi: nie ma na to zgody. Ukraina bardzo liczyła na ten kontrakt, bo rosyjskie pociski balistyczne pustoszą Kijów, a ludzie giną pod gruzami domów. Do pierwszych ataków tej nocy w stolicy Ukrainy doszło tuż przed 23:00. Są zabici i ranni w tym dzieci. W wielu częściach miasta spadające pociski spowodowały pożary i zniszczenia. W ogniu stanął m.in. sześciopiętrowy budynek mieszkalny spłonęłym magazyny i samochody. Teraz w 19:30 o dynamicznej sytuacji w największej partii opozycyjnej. Partii, a może już wkrótce dwóch. Bo stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego to już klub parlamentarny. Wczoraj był grill, a co będzie dalej? Przez lata polska polityka była przewidywalna. Dziś w tym układzie dwie partie dwaj główni liderzy zaczynają pojawiać się luki. Daniel Chaliński. Oficjalnie otwarte spotkanie z debatami o przyszłości, Nieoficjalnie próba politycznej siły. -- Dostaliśmy wypchnięci z PiS, ale patrzymy już teraz wyłącznie w przyszłość. -- Grill mimo udzielonej dyspensy przestał być zwykłym grillem, a stał się testem wpływów, lojalności i ambicji byłego premiera. -- Morawiecki na grillu odgrzewa najgorsze symbole psucia Polski przez PiS. -- Bo na pikniku rozłamowców pojawiła się choćby Janina Gos, wieloletnia przyjaciółka Jarosława Kaczyńskiego, która za PiS-u zasiadała w radzie nadzorczej PGE w koszulce stowarzyszenia. Tu widoczna Sylwia Sobolewska, żona polityka PiS i byłego sekretarza tej partii. Też zasiadała w spółkach. W jednym roku zarobiła niemal milion złotych. -- Pani Gos, pani Sobolewska, która doiła spółki Skarbu Państwa, zarządów, tak zwanej prawicy. To wszystko są osoby, które po pierwsze nie tylko nie są nowe w polityce, ale nie są również kryształowe. -- Choć sam Morawiecki i jego harcerze ze swoich rządów są dumni. -- Zostawiliśmy za sobą takie czy inne trony, i złote komnaty, żeby służyć Polsce. -- A to, jak służyli, najlepiej pokazują ich polityczne decyzje i ich konsekwencje. -- To są ci sami ludzie, którzy niszczyli przez ostatnie 8 lat, 8 lat Polskę, ci sami ludzie, którzy łamali prawo i po prostu wyłudzali pieniądze. I to są ci sami ludzie, którzy dzisiaj mają postawione zarzuty. -- W tym sam Mateusz Morawiecki za wybory kopertowe. W trakcie debat padały także obietnice. Wśród nich nowe świadczenia demograficzne. -- Potrzebujemy takich rozwiązań, które naprawdę będą mocno wspierały dzietność, wspierały rodziny, wspierały mamy, panie. -- Choć akurat w sprawie wspierania kobiet jego rząd miał mało wspólnego. -- To czas polityki bardzo opresyjnej względem kobiet. I to też czas, chociażby likwidacji programu in vitro, który dziś przynosi szczęście wielu rodzinom. -- Oficjalnie rozłamowcy wciąż pozostają w PiS-ie, choć ich sprawa jest już raczej przesądzona. -- Mateusz niestety jest osobą, która jest ukierunkowana wyłącznie na własną karierę. Ten rozłam w sumie nawet im tak do końca nie wyszedł. To jest pewien odprysk. -- Ale nawet jeżeli to odprysk. To Rozwój Plus może poważnie zaszkodzić PiS-owi. Do stowarzyszenia dołączył właśnie nowy członek, poseł Szymon Giżyński. A planem, choć na razie nieoficjalnym. -- Jest taka tabliczka na wejściu, zakaz wypowiadania słowa "partia". -- Jest założenie nowej partii. Wybory za rok. -- Aby zawalczyć o dobry wynik wyborczy, potrzebne są po pierwsze pieniądze, po drugie ludzie. Ci, którzy będą pracowali w kampanii wyborczej. I po trzecie struktury organizacyjne. To oznacza, że Morawiecki ma naprawdę bardzo niewiele czasu. -- Stąd grill może być odbierany jako pierwszy sygnał kampanii. Daniel Chaliński, 19:30. -- Południe Europy wciąż w ogniu. Ekstremalne upały przynoszą pożary i ogromne zniszczenia. Na pomoc ruszają także Polacy. 35 strażaków z Polski wyleciało rano z Krakowa do Hiszpanii. To pierwsza z trzech zmian, które do końca sierpnia mają pomóc tamtejszym służbom. Będziemy stacjonować w trzecim największym regionie w Hiszpanii. To jest Castilla-La Mancha. Jest to rejon, który jest bardzo wysoko zagrożony, jeżeli chodzi o kwestie pożarowe. Aktualnie jest tam wysoki trzeci poziom zagrożenia pożarowego. Temperatury sięgają nawet 40 stopni Celsjusza. Więc duże, duże wyzwanie przed nami. -- Władze hiszpańskie informują, że niemal wszyscy marokańscy obywatele opuścili już Seutę i wrócili do domów. Taką informację na temat kryzysu migracyjnego w hiszpańskiej eksklawie przekazał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. O tym, jak teraz wygląda sytuacja, Zuzanna Kuczyńska. -- Po dwóch dniach chaosu Seuta powoli odzyskuje spokój. Z ulic zniknęła większość migrantów, którzy w ostatnich dobach próbowali się dostać do hiszpańskiej enklawy. Dla mieszkańców ostatnie dni były pełne strachu i niepewności. Dla migrantów to była desperacka próba dostania się do Europy. -- Sytuacja trochę się uspokoiła, ale wciąż na ulicach bardzo obawiamy się o swoje bezpieczeństwo. Wciąż potrzebujemy w Seucie policji i wojska. Bo to, co się wydarzyło, to ostrzeżenie, że mogą nas najeżdżać, kiedy tylko chcą. -- Chcę opuścić Maroko. Nie mogę tu zdobyć żadnej edukacji ani pracy. Po prostu ciągle aplikujesz. A nawet jeśli znajdziesz pracę, nic z niej nie masz. -- Kryzys migracyjny nie tylko pochłonął 67 ofiar, ale także zatrząs europejską polityką. Przywódcy 22 krajów wspólnoty, w tym Polski, napisali w liście do szefów unijnych instytucji, że nie można dopuścić do tego, aby niekontrolowane masowe przekraczanie granic podważało zaufanie do wspólnej polityki migracyjnej. List do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen napisał dziś także Pedro Sánchez, w którym podkreślił, że reakcja niektórych krajów europejskich jest nieuzasadniona, biorąc pod uwagę, jak szybko Hiszpania poradziła sobie z falą migrantów. Pedro Sánchez podjął także dzisiaj decyzję o budowie 500-metrowej zapory, która ma pomóc gwardii cywilnej w utrzymaniu ochrony granic UE. Dla 19:30, Zuzanna Kuczyńska. -- Hamas ma złożyć broń. Wojska izraelskie wycofają się ze strefy Gazy, a kontrolę nad terytorium przejmą międzynarodowe siły stabilizacyjne. Prezydent Donald Trump ogłasza sukces w sprawie rozbrojenia Hamasu i mówi o porozumieniu osiągniętym dzięki kierowanej przez niego Radzie Pokoju. Brzmi dobrze, ale strony konfliktu stawiają warunki. Blanka Dżugaj. -- Ruteil miała 9 lat i całe życie przed sobą. Zabiła. Izraelska rakieta. -- Spali spokojnie. Matka z małymi dziećmi i ich wujek, na czym polegała ich zbrodnia. -- Bo w Gazie, mimo rozejmu, wciąż wybuchają bomby. Enklawa desperacko potrzebuje trwałego pokoju. Donald Trump przekonuje, że wreszcie jest na to szansa. -- Dzisiaj Rada Pokoju osiągnęła historyczne porozumienie w sprawie całkowitego rozbrojenia Hamasu. To monumentalny krok w kierunku trwałego pokoju i bezpieczeństwa. -- Hamas potwierdził, że zaakceptował ramowy plan pokojowy przedstawiony przez USA i mediatorów regionalnych, który zakłada jego etapowe rozbrojenie. Zastrzegł jednak: to zgoda warunkowa. -- Prezydent Trump użył określenia "monumentalny". To świetne słowo, ale uważam, że jest zbyt ambitne i zbyt optymistyczne. -- Warunek Hamasu pozostaje bowiem niezmienny. Wycofanie się Izraela ze strefy Gazy. -- Co nastąpi najpierw? Czy Izrael wycofa swoje wojska, a potem dopiero Hamas się rozbroi, czy też Hamas najpierw musi się rozbroić? -- Mam porozumienie z Izraelem. Izrael jest z tego bardzo zadowolony. -- Mieszkańcy Gazy w to zadowolenie Izraela nie wierzą. -- Zanim zaczniecie mówić o rozbrojeniu ruchu oporu, sprawdźcie, żeby Izraelczycy się wycofali, żeby Palestyńczycy zobaczyli, że macie szczere intencje. -- Obawy może też budzić kwestia, komu ugrupowanie ma oddać broń. Hamas mówi o Palestyńczykach, podczas gdy plan pokojowy wyraźnie wskazuje nową administrację i międzynarodowe siły stabilizacyjne. -- Tym zajmie się Rada Pokoju. Większości będzie to prowadzone właśnie przez tę radę. -- Tel Aviv oficjalnie milczy. Skrajna część rządu Beniamina Netanjahu już jednak deklaruje. -- Projekt porozumienia opublikowany przez Radę Pokoju nie jest do przyjęcia dla Izraela. -- Hamas twierdzi, że rozpoczął realizację planu pokojowego już na początku lipca. Zapowiedział wówczas oddanie kontroli nad cywilną administracją strefy Gazy palestyńskiemu komitetowi technokratów, który działa pod nadzorem Rady Pokoju. Blanka Dżugaj. 19:30. -- Ja dziękuję za tę część 19:30. Powróćmy jeszcze na koniec na dach historycznego budynku Pasty w stolicy świadka pamiętnych walk. -- A my kończymy to specjalne wydanie 19:30 taką konkluzją. Różnica między historią a różnica... a wiedzą jest taka, że pamięć to emocje zdarzeń niesione we wspomnieniach i uczestników. I bez tych wspomnień historia to jest tylko nauka. Cały czas, na szczęście, mamy jeszcze szansę na coś więcej niż czysta historia, bo powstańcy jeszcze są wśród nas. -- A tuż obok nas, na placu Piłsudskiego, wkrótce zabrzmią niezakazane piosenki. Zakazane w czasie niemieckiej okupacji, głośno śpiewane w powstaniu warszawskim. I za chwilę zaśpiewamy je dla bohaterów Warszawy. Ja się wybieram, państwo, mam nadzieję, też. Do zobaczenia. -- Dobry wieczór państwu, Justyna Dobrosz-Oracz. Zapraszam na "Pytanie dnia", a ze mną i z państwem jest pułkownik Mariusz Czeczeczko, dowódca 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej. Witam, panie pułkowniku, bardzo serdecznie. -- Dobry wieczór pani, dobry wieczór państwu. -- Był pan dziś na dyżurze? -- Osobiście nie, ale moi żołnierze cały czas permanentnie stoją w obronie naszego polskiego nieba. -- Czyli mamy pokój, na szczęście, ale żołnierze ciągle są w takim stanie niepokoju. -- Tak, są cały czas w stanie gotowości, cały czas pełnimy dyżury w systemie, w zintegrowanym systemie obrony powietrznej i zapewniamy ochronę wskazanych rejonów, stref. -- Ile żołnierzy ma pan pod sobą? -- Pod sobą? No, tak, powyżej 3000, jeżeli... -- I jak to wygląda na co dzień, że rozpisany macie rzeczywiście dyżury od praktycznie 2022 roku? -- Od momentu, jak rozpoczął się konflikt zbrojny za naszą wschodnią granicą, od razu rozpoczęliśmy pełnienie dyżurów, od razu wyznaczyliśmy obsługi sprzęt do wzmocnienia naszego systemu obrony powietrznej i od tamtego czasu cały czas permanentnie w dyżurze. -- Na Lubelszczyźnie, panie pułkowniku, wie pan doskonale, tak jak i wszyscy państwo, spadła rosyjska rakieta. Na szczęście nie ma ofiar, ona rzeczywiście wcześniej została wykryta i była śledzona. Ale wciąż krąży takie pytanie: dlaczego jej nie zestrzelono? Czy to jest słuszne pytanie, czy w podtekście krzywdzące? -- Myślę, że bardzo krzywdzące, bo tutaj można powiedzieć, że niepotrzebnie naciągamy gumę, która w końcu może pęknąć i doprowadzić do... nawet do nieszczęścia, bo niepotrzebnie wywołuje się taką presję. Z jednej strony mówimy, że żołnierze, no, nie dowieźli, bo rakieta wleciała, był wybuch, ale z drugiej strony musimy pamiętać, że przez taką presję możemy być zmuszeni, żeby nacisnąć spust w sytuacji, kiedy tego