Krajobraz strat - wielkie liczenie i wielkie sprzątanie po nawałnicach nad Polską. Cel: cywile. Rosja zaatakowała Kijów setkami dronów i rakietami balistycznymi. Podaruj marzenie - rusza akcja "Wakacji jednego dnia" dla seniorów. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Najpierw nieznośne upały, a teraz gwałtowne nawałnice. Przez Polskę przeszły potężne burze. Ulewy spustoszyły wiele miejsc i pozostawiły zalane budynki, zerwane dachy, powalone drzewa czy zniszczone pola. A do tego pożary wywołane uderzeniami piorunów i tysiące osób bez prądu. Krajobraz po burzach nie wygląda dobrze, a więcej w bilansie, który przygotował Michał Niewodowski. Grzmoty, szum wody na ulicach i stukot strażackich pomp. Taką symfonię skomponowały nocne nawałnice w całej Polsce. Kropla drąży skałę. Nie o tym marzyli w upały mieszkańcy Starachowic w Świętokrzyskiem. W niecałą godzinę spadło tu niemal sto litrów wody na metr kwadratowy. Mieszkańcy próbowali ratować swoje dobytki. W Puławach również powódź błyskawiczna. Strażaków z woj. lubelskiego wzywano ponad 400 razy do podtopień i połamanych drzew. Te statystyki nie oddają w pełni strat w rolnictwie. A wystarczy tylko rzut oka na okoliczne pola, żeby zobaczyć, jak duże mogą być to szkody. To dwa hektary błota, które do niedawna były polem ziemniaków. Dwa hektary upraw pana Jana na straty. U jego brata nawałnica zniszczyła pole kukurydzy. Rok temu wyremontował dach, teraz niestety czeka go powtórka. Jedynie to kaczuszki nieświadome mają uciechę, bo jeziorka mają. Przynajmniej one zadowolone. Na Podkarpaciu nie było aż tak źle, jak zapowiadano. Burze były, ale punktowe, najbardziej intensywne w powiatach mieleckim, tarnobrzeskim i stalowowolskim. Największy problem był z uszkodzonymi i zerwanymi dachami. Tylko dziś w nocy w Stalowej Woli wiatr zerwał i uszkodził 11 dachów. W mieszkaniach woda płynęła po żyrandolach jak z prysznica. Lokatorzy mówią, że to był moment. Mój syn zobaczył, że w kratkach wentylacyjnych światło jest, i ja do tych kratek w mieszkaniu zaglądnąłem i się okazało... Niebo i pada deszcz. Taki widok był dziś normą na Śląsku. Ponad 700 interwencji - tak wygląda bilans nawałnicy, która przeszła nad woj. Śląskim. Zdecydowana większość zgłoszeń dotyczyła powalonych drzew i połamanych konarów. Na szczęście nie ma osób poszkodowanych. Drzewa łamały się na zaparkowane samochody. Strażacy mieli pełne ręce roboty, a patrząc na te obrazki, to cud, że nikomu nic się nie stało. Jeden samochód był zmiażdżony w połowie, a drugi miał szybę uszkodzoną. Z rana to było straszne pobojowisko. Szczerze powiedziawszy, okropnie. Na szczęście pogoda poprawia się, choć jeszcze w najbliższych dniach lokalnie możemy spodziewać się deszczu. Stolica Ukrainy w ogniu. Potężny atak, jaki przypuścili Rosjanie w pierwszą noc lipca, uderzył głównie w dzielnice mieszkalne Kijowa. Rakiety i drony spadły m.in. na centrum miasta. Budynki stanęły w ogniu, wiele jest poważnie uszkodzonych. Niestety rośnie także liczba ofiar, jest wielu zabitych i rannych. O scenach jak z apokalipsy Piotr Kaszuwara. Ponad 52 tysiące ludzi, w tym 4500 dzieci przed rosyjskim atakiem schroniło się w kijowskim metrze. Serie potężnych detonacji trwały kilka godzin. Noc była po prostu przerażająca. Putin nie oszczędził żadnej dzielnicy Kijowa. Cel? W większości bloki mieszkalne, wieżowce, pogotowie czy hotel w centrum miasta. Setki osób straciły dobytek życia albo w ogóle nie będą miały gdzie wrócić. Ich życie obróciło się w pył. Każde rozbite okno czy zniszczony balkon to czyjeś życie i odrębna historia. Pani Anna przyjechała pomóc starszej mamie sprzątać mieszkanie po ataku. Wszystkie okna w mieszkaniu wybite, wyleciały drzwi, popękały ściany. Mama jest już starsza i mieszka z naszym nastoletnim kuzynem. Oboje bardzo się wystraszyli, więc my w środku nocy, o 4.00 nad ranem ruszyliśmy do Kijowa pomagać. Andrij spał, obudził go wybuch. Żona ukrywała się w łazience. Małżeństwo kilka miesięcy temu straciło syna, ukraińskiego wojskowego, który zginął na froncie pod Pokrowskiem. Schowałem się w toalecie, wracam, a tam w miejscu, gdzie leżałem, taki pięciocentymetrowy odłamek. Cały dzień trwały akcje ratunkowe. Kilkanaście osób udało się wyciągnąć spod gruzów żywych, ale nie wszystkich. Jeśli chodzi o liczbę zabitych, to jest to jeden z najtragiczniejszych ostrzałów Kijowa podczas pełnoskalowej wojny. Prezydent Ukrainy bezskutecznie próbuje namówić Putina do rozmów i wstrzymania ognia. Rosja nie działa z dobrej woli. Nie zakończy wojny tylko dlatego, że ktoś ją o to poprosi. Najsilniejsi przywódcy świata, w tym prezydent USA, już powiedzieli Rosji, że ta wojna musi się skończyć. Putin chce jednak kontynuować walkę i to prawda. Kreml, mimo że jest w coraz trudniejszej sytuacji ekonomicznej przez ukraińskie ataki na rafinerie naftowe, odpowiada nie pokojem, a agresją. Rosja będzie nadal zwiększać presję na reżim w Kijowie, aby osiągnąć wyznaczone cele. Kijów i Waszyngton chcą przekonać Moskwę do zamrożenia konfliktu i stworzyć strefę buforową na aktualnych liniach frontu. Rosjanie mimo strat próbują posuwać się naprzód w Donbasie. I bombardują Kramatorsk, Słowiańsk, Zaporoże, Sumy, Charków czy Chersoń. Ukrainie brakuje pocisków przeciwlotniczych, stąd kolejne apele do sojuszników. Hipersoniczne Cyrkony czy balistyczne Iskandery bez amerykańskich Patriotów przełamują dziurawą kopułę ochronną nad krajem. A to oznacza kolejne ofiary. Bezpieczeństwo i wsparcie sojuszników to teraz kluczowe kwestie. Dla nas ważna jest stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Według informacji z Pałacu Prezydenckiego Biały Dom daje zielone światło. Przed nadchodzącym szczytem NATO prezydent rozmawiał z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Ta rozmowa była dobra. Iskry jednak lecą gdzie indziej. Rosną szanse na to, że żołnierze w takich właśnie amerykańskich mundurach będą nad Wisłą nie rotacyjnie, a na stałe. Jest zielone światło, jest decyzja prezydenta Trumpa, teraz trwa czas wdrażania tej decyzji w życie. Taką informacje po spotkaniu z sekretarzem stanu USA w Białym Domu potwierdził prezydencki minister. Jest absolutnie zielone światło z Białego Domu, także z ust Marco Rubio padła deklaracja, że jest absolutnie zwolennikiem tego, aby ta obecność w Polsce zmieniała się z rotacyjną na stałą. Po wczorajszym spotkaniu w Belwederze wiadomo, że rząd i prezydent mówią tutaj jednym głosem. Budowa bazy to koszt kilkunastu miliardów złotych. To jednak inwestycja w bezpieczeństwo. Dla nas to jest oczywisty interes, bo te bazy wzmacniają nasze odstraszanie wobec Rosji. Wspólny interes nie wyklucza jednak wzajemnych złośliwości. Rządzący odpowiadają. Czas najwyższy, żeby pan Przydacz chodził własnymi ścieżkami, a nie dreptał po śladach Kosiniaka-Kamysza. Nastroje próbuje uspokajać minister. Czasem jak słyszę te wypowiedzi doradców prezydenta, to mam wrażenie, jakbym była w grupie Biedronek w przedszkolu mojej córki. Tym bardziej że już 16 czerwca Komitet Bezpieczeństwa debatował, jak przygotować Polskę na przyjęcie Amerykanów. Będzie pracował nad przygotowaniem miejsc, infrastruktury, logistyki i pieniędzy. Choć, według opozycji, o wiele za późno. Rządzący zaniedbali ten projekt, nie wierzyli w niego, to po pierwsze, po drugie nie byli przygotowani na rozbudowę tej infrastruktury. Nie uczestniczymy w żadnym biegu. Uczestniczymy w walce o bezpieczeństwo dla Polski i zależy nam na tym, aby te amerykańskie wojska były tutaj w kraju. 7 lipca w Ankarze rozpocznie się kolejny szczyt NATO. To ważne - twierdzą nasi rozmówcy - by Polska zaprezentowała tam spójne stanowisko. W sprawach bezpieczeństwa, w sprawach najważniejszych nie powinno być dwóch zdań, nie powinno być żadnej rywalizacji. Tym bardziej że w sprawie baz obie strony mają swoje sukcesy i zadania do wykonania. Prawdę mówiąc, jest mi wszystko jedno, czyj to jest sukces. Wszystkim gratuluję, od pana prezydenta po pana premiera, nie mam z tym najmniejszego problemu. Według MON prace Pentagonu nad rozmieszczeniem wojsk USA w Europie potrwają jeszcze pół roku. Pierwszych wiążących decyzji można spodziewać się we wrześniu. Rząd w Budapeszcie cofa status uchodźcy przyznany Zbigniewowi Ziobrze, jego żonie i Marcinowi Romanowskiemu. Oznacza to unieważnienie paszportów genewskich, którymi posługiwali się, wyjeżdżając z Węgier. To kolejna zła wiadomość dla byłego ministra, po tym jak wczoraj sąd podtrzymał decyzję o tymczasowym areszcie. A to otwiera drogę do ekstradycji polityka po wielu godzinach posiedzenia sądu jest decyzja. Tymczasowy areszt dla Zbigniewa Ziobry utrzymany. Zatem jeżeli pan Zbigniew Ziobro pojawi się na terenie naszego kraju, służby, policja, Straż Graniczna mają obowiązek go zatrzymać. Tyle w teorii - bo w praktyce były minister nie zamierza wracać do kraju. Dobrowolnie do Polski zapewne nie wróci. Tak długo, jak nie będzie miał prokuratury i całego ministerstwa pod własnym butem. Sam Ziobro decyzję sądu nazywa polityczną. Kto uchylił areszt Mateckiemu? Sąd. Kto uchylił areszt księdzu O.? Sąd. To pokazuje, że sądownictwo nie daje się naciskom politycznym, tylko podejmuje właściwe decyzje. W oparciu o dowody - słyszymy w Sejmie. Jako przykład rządzący wymieniają chociażby umorzoną ostatnio sprawę dwóch wież. Państwo wybieracie sobie akurat sprawę, gdzie prokuratura w sposób oczywisty tylko taką decyzję procesową mogła podjąć. Zbigniew Ziobro od ponad 8 miesięcy przebywa za granicą. Najpierw schronił się na Węgrzech, gdzie później otrzymał azyl. Stamtąd podróżował do Belgii. Do Stanów Zjednoczonych trafił przez Włochy. Zbigniew Ziobro to pupil, zakładnik ruchu MAGA w USA, dlatego że on dał mu protekcję polityczną, żeby uzyskał lewą wizę dziennikarską. Z Waszyngtonu wiceprezes PiS występuje w roli komentatora w medialnej przybudówce PiS. Krytykuje rząd i naśmiewa się z wymiaru sprawiedliwości, którym sam kierował. Pytanie, co z dalszym pobytem polityka za oceanem po decyzji władz w Budapeszcie. Te cofnęły status uchodźcy nie tylko Zbigniewowi Ziobrze, ale także jego żonie i Marcinowi Romanowskiemu. A to i utrzymanie decyzji o areszcie zmienia sytuację prawną Ziobry. Wniosek ekstradycyjny wydaje się tutaj bardzo prawdopodobny. Tyle że proces wydania polityka będzie skomplikowany. Po weryfikacji i analizie ocenę wyda amerykański sąd. Ostateczna decyzja należy jednak do sekretarza stanu. Cała procedura może potrwać lata. Wydaje się że ten temat będzie cały czas obecny w tej dyskusji polsko-amerykańskiej. Czyli kiedyś powróci były minister do Polski? Wszyscy wracają. Pytanie też, czy wróci Marcin Romanowski. Były wiceminister odpowiedzialny za Fundusz Sprawiedliwości według mediów ukrywa się w Serbii. To jest perspektywa przyszłości, bliskiej przyszłości, ale nie tej najbliższej. W tym budynku za czasów Ziobry miała działać zorganizowana grupa przestępcza. Były minister miał nią kierować. Ziobro miał popełnić łącznie 26 przestępstw. Zorganizowana grupa przestępcza to jest bardzo poważny zarzut. I właśnie m.in. nieprawidłowości przy wydatku środków z Funduszu Sprawiedliwości. Ustawianie konkursów na setki milionów złotych czy zakup systemu Pegasus. Ja byłem inicjatorem zakupu tego systemu. To tylko nieliczne zarzuty kierowane przez prokuraturę wobec Zbigniewa Ziobry. On dzisiaj jest w Stanach. Jak będzie trzeba, to ze Stanów do Ameryki Południowej nie jest daleko. Tam dużo buszu, dżungli. Jak trzeba, będzie się chował, bo to jest tchórz. Choć jak sam wielokrotnie podkreślał... Nie ma świętych krów. Wszyscy są równi wobec prawa. W sądzie wciąż czeka wniosek prokuratury o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania za Zbigniewem Ziobrą. "Nie mamy już więcej czasu" - mówią polskie ofiary nazizmu. Ludzie, których jest z każdym rokiem coraz mniej, nie tracą nadziei na to, że Niemcy wykonają w ich kierunku gest finansowego wsparcia, tak bardzo im potrzebny w ostatnich latach życia. W samych Niemczech narasta presja, a zwlekanie według tamtejszych mediów to hańba. Miejsce pamięci byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen niedaleko Berlina. Richard Fagot urodził się w Łodzi, w polsko-żydowskiej rodzinie. W Sachsenhausen doczekał wyzwolenia. Nie ma wątpliwości: Niemcy powinni zadośćuczynić polskim ofiarom wojny. Niemcy uczynili to dla Żydów. Wiele Polaków Polek pracowało przez całe lata w męczarniach, więc jakieś odszkodowanie na pewno im się należy. Dwa lata temu Niemcy zaoferowali Polsce 200 mln euro wsparcia. Wtedy żyło jeszcze około 60 tys. polskich ofiar wojny, ale Polska tę propozycję odrzuciła. Dziś jest ich już o co najmniej 10 tys. mniej. "Nie mamy już więcej czasu" - czytamy w dramatycznym apelu stowarzyszeń zrzeszających ofiary i Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Chcielibyśmy, aby państwo niemieckie, Niemcy wykonały ten gest humanitarny po to, żeby im w jesieni życia, pod koniec życia, jeszcze ulżyć, jeszcze pomóc w sposób finansowy. Humanitarny gest to nie odszkodowania i nie należy go mylić z reparacjami, które są roszczeniami między państwami. Nieoficjalnie mówi się o 10 tys. złotych rocznie dla każdej z poszkodowanych osób. Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba - pisze "Sueddeutsche Zeitung", a "Spiegel" komentuje brak decyzji słowami: "moralnie niewłaściwe, a do tego politycznie głupie". Presja na Niemcy rośnie. Jeśli tutaj nie uzyskamy deklaracji jednoznacznej, szybkiej, będę rozważał w przyszłym roku decyzję, że Polska wypełni tę potrzebę z własnych środków. Od tej zapowiedzi minęło ponad pół roku. I choć konkretów wciąż nie ma, to jest ta zapowiedź szefa niemieckiej dyplomacji. Wierze, że jeszcze w tym roku uda nam się osiągnąć jakieś wyniki. Mają państwo we mnie sojusznika w niemieckim rządzie, który tę sprawę popiera. Mam wielką nadzieję, że do końca roku ten problem zostanie rozwiązany, bo to jest problem dla elit niemieckich wstydliwy. Im szybciej rząd niemiecki znajdzie środki na zrealizowanie tego gestu humanitarnego, tym lepiej. Bo ma on sens tylko wtedy, gdy ci, których dotyczy, mogą go jeszcze doczekać. To jest "19.30", główny program informacyjny TVP, a wśród dzisiejszych wiadomości... Dziewczynka była poza ciągnikiem, została wyciągnięta spod maszyny przez osoby postronne. Ogromna tragedia i ból dla rodziców. To są wypadki bardzo drastyczne. Tragiczny początek lata w rolnictwie. Wszyscy myślimy, że nic się nie może wydarzyć, i zapominamy o wielu rzeczach. Liczba wypadków spada, ale nie da się ich wyeliminować. Koordynator prosektorium w Warszawskim Szpitalu Południowym zwolniony ze skutkiem natychmiastowym - poinformował w oświadczeniu szpital. Jak czytamy, "Podstawą decyzji jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, w szczególności obowiązku dbałości o dobre imię szpitala, lojalności wobec pracodawcy oraz - co najważniejsze - poszanowania kultu osoby zmarłej i bólu jej najbliższych". Wszczęte zostało postępowanie sprawdzające. Chodzi tutaj o kwestie dotyczące pobierania nienależnych opłat w prosektorium Szpitala Południowego, jak również żądaniu od różnych podmiotów różnych kwot z związku z polecaniem ewentualnym poszczególnych zakładów pogrzebowych rodzinom zmarłych osób. Już nie tylko diler ukrywający się w zaułkach, ale dostawa wprost do domu za pośrednictwem kuriera czy poczty. Narkotykowi przestępcy próbują docierać do klientów na wszelkie sposoby. Ale wielu z nich właśnie wpadło. Najnowsze uderzenie w przestępczość narkotykową pozwoliło przejąć ponad tonę nielegalnych substancji. Takich akcji jest więcej. Potężne uderzenie w narkobiznes. Ponad tona narkotyków przejęta. To największa akcja w historii Straży Granicznej. Kartele są w swoich działaniach bezwzględne. Stawiają wszystko na jedną kartę. Bo w grze są ogromne pieniądze. Transport ruszył z Tajlandii. Przez Hamburg trafił do Polski. Marihuana była ukryta w kontenerach z cegłami. Na gorącym uczynku zatrzymano 8 osób. Dzięki wielomiesięcznej, systematycznej pracy doszliśmy do struktury grupy, ich szefów i gangu. Jeden z nich czeka na ekstradycję do Polski. To kolejny etap wielowątkowego śledztwa. Na celowniku cztery kartele z Ameryki Południowej. W 2023 przejęto 400 kg kokainy, rok później 44 litry płynnej kokainy. Rok temu już 123 kg narkotyku. W związku z toczącym się za naszą granicą konfliktem zbrojnym liczba prób wprowadzenia do obrotu śmiercionośnych substancji jest coraz większa. Tych prób jest coraz więcej. Tylko wciągu dwóch lat zarzuty związane z handlem narkotykami usłyszało łącznie blisko 600 osób. Od początku roku zabezpieczono blisko 90 ton narkotyków. Mamy do czynienia z multiprzestępczością, bo w tym chodzi o wypranie brudnych pieniędzy ze sprzedaży narkotyków, lokowanie ich w jakiś biznes. O skali świadczą metody. Przestępcy wykorzystują wszystkie możliwe kanały. Narkotyki wysyłane są już pod postacią zwykłych paczek nadanych pocztą czy przy pomocy kurierów. W dużej mierze dane nadawcy lub odbiorcy znajdują się na przesyłce, fikcyjne, to pozwala na szybką realizację obrotu narkotykami, w szczególności jeśli chodzi o przemyt z różnych zakątków świata. Jednak nawet w takiej sytuacji policja jest w stanie dojść do źródła. Dowód - ogólnopolska akcja Kryształ. Służby przeprowadziły kontrole w sortowniach czy magazynach. Efekt - zabezpieczonych blisko 100 kg nielegalnych substancji i 7 osób z zarzutami. Są to przestępcy pospolici, którzy tak jak i wcześniej prowadzili swój przestępczy proceder face to face, teraz prowadzą swój proceder przez firmy kurierskie. Ta anonimowość jest tylko pozorna. Bo za każdą paczką i każdym kontenerem śledczy próbują znaleźć ludzi, którzy na uzależnieniu innych budują swój biznes. Wyjątkowo tragiczny początek lata w polskim rolnictwie. Śmiertelny wypadek w Świętokrzyskiem, ofiarą jest nastolatka. Okres intensywnych prac w gospodarstwie pokazuje, jak niewiele trzeba, by rutyna czy chwila nieuwagi zakończyły się tragedią. Dlaczego właśnie teraz dochodzi do największej liczby wypadków i jak ich uniknąć? Chwila nieuwagi wystarczyła, by na tym polu rozegrał się dramat. Podczas wykonywania prac polowych doszło do przewrócenia się ciągnika rolniczego, który przygniótł 14-latkę. Wszystko działo się na oczach jej ojca i 16-letniego brata. W momencie przybycia pierwszych zastępów straży pożarnej dziewczynka była poza ciągnikiem, została wyciągnięta spod maszyny przez osoby postronne. Do wypadku doszło we wsi Kików w województwie Świętokrzyskim. Na miejscu lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mimo długiej reanimacji życia dziewczynki nie udało się uratować. Ogromna tragedia i ból dla rodziców, bo ja też jestem matką. To nastolatka siedziała za kierownicą ciągnika. Sprawę bada prokuratura. Postępowanie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Do kolejnego wypadku doszło w gminie Długosiodło w woj. mazowieckim. Mężczyznę wciągnęła prasa do siana. 61-latek z obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala. Franciszek Nowak hoduje bydło i przygotowuje się do kolejnych żniw. Jak mówi, kluczowa jest koncentracja. Wszyscy myślimy, że nic się nie może wydarzyć, że praca będzie prawidłowa, że maszyna będzie działać, i w tej rutynie zapominamy o wielu rzeczach. Takich jak choćby stan maszyn rolniczych. Skalę zagrożenia pokazuje los tej słomianej kukły. By nie podzielił go człowiek, w Kocku rolnicy za darmo dostali nowe osłony wałków przekaźnika mocy. To są wypadki bardzo drastyczne, tam jest bardzo dużo krwi, bez względu czy to palec urwie, czy dłoń, czy całe ramię. W zeszłym roku doszło na polskiej wsi do ponad 8600 wypadków. Zginęło 40 osób. W tym roku mówimy już o 16 ofiarach. Liczba wypadków spada, ale nie da się ich wyeliminować mimo naszych szkoleń i zejść do zera. Tak zwane małe żniwa, czyli koszenie jęczmienia i rzepaku, rozpoczną się już dwa tygodnie. Na koniec "19.30" o tym, że jeden dzień może zmienić wiele. A zwłaszcza jeden dzień spędzony poza domem, nieśpieszny spacer do ciekawego miejsca czy nawet kawa i ciastko w pięknych okolicznościach przyrody. Ten wstęp jest po to, żeby opowiedzieć państwu o arcyciekawym pomyśle skierowanym do seniorów. O "Wakacjach jednego dnia". Ze zdrowiem jest różnie, ale ja się nie poddaję. 78-letnia Eleonora Piechowska zawsze uwielbiała podróże. Dziś ze względu na problemy zdrowotne zostają jej głównie wspomnienia. Na emeryturze doskwiera jej też samotność, bo córka i wnuki mieszkają daleko. Dla seniora, jak ma niedużą emeryturę, to wszystko jest problemem. Musi ze wszystkim się liczyć, nie stać na teatry, na kina. Są wspomnienia, rzeczy, które sobie można przypomnieć, Kiedy wielu z nas planuje wakacje, podopieczni "Stowarzyszenia Mali bracia ubogich" marzą, by po prostu wyjść z domu. Nogi tylko mi dokuczają, od 1,5 roku sam boję się wyjść, bo bym upadł. Właśnie dlatego powstała akcja "Wakacje jednego dnia ", dzięki której osoby starsze mogą choć na jeden dzień poczuć lato i wspólnie z wolontariuszem wyjechać poza dom. Razem z wolontariuszem wybiera to miejsce, czy to będzie ogród botaniczny, czy jakieś miejsce poza miastem, nad jeziorem. Czasami jest to wyjazd do miejsc z lat młodości. Rok temu mieliśmy seniorkę, która po 45 latach znowu zobaczyła Bałtyk. Wolontariuszka Urszula Rogala przyznaje, że podopieczni fundacji mają bardzo skromne marzenia. Dla nich najważniejsze w tej akcji jest poczucie, że ktoś interesuje się ich losem. My chcemy pokazać, że drugi człowiek zmienia wszystko, że te relacje, które są na wyciągnięcie ręki, że możemy kogoś dotknąć, zobaczyć, przytulić, że okazujemy takie żywe zainteresowanie, to jest ważne. Dzięki wolontariuszce udało się spełnić jedno z takich małych wielkich marzeń i pani Danusia odwiedziła Konstancin. Sama nie mogę wyjść nawet za drzwi mieszkania, bo ruszam się tylko na wózku. Jak pokazują badania, co czwarty senior po 80. roku życia mierzy się z samotnością. 12% z nich nigdy nie wychodzi z domu. Najważniejsze jest dla nich to poczucie bezpieczeństwa w starzeniu się. To, że nie są zostawieni sami sobie. Że ktoś o nich myśli i ktoś ich widzi. Dla pani Eleonory taki wyjazd to nie tylko podróż. To wspomnienia, które potem pomagają przetrwać samotne dni. Bardzo duże wsparcie, bardzo. Rok temu razem z wolontariuszką odwiedziła galerię sztuki, teraz chciałaby zobaczyć zabytkowe wille w Otwocku. Uważam, że starość jest piękna, tylko trzeba umieć docenić różne jej aspekty. Pod opieką stowarzyszenia jest ponad tysiąc seniorów. Każdy z nas może pomóc i ufundować jednemu z nich bezcenne wspomnienia. Kończymy "19.30", za chwilę "Pytanie dnia". Dziś poprowadzi je osoba, którą chcę zapowiedzieć szczególnie. Justyna Dobrosz-Oracz, znakomita dziennikarka, moja koleżanka, nominowana jest do prestiżowej nagrody Medalu Wolności Słowa. Szczere gratulacje. A mądrych słów i jak zawsze trudnych pytań nie zabraknie z pewnością w rozmowie z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim. My jeszcze polecamy przegląd wiadomości dnia w "22.30". Dziękuję, że wybierają państwo TVP. Do zobaczenia.