-- Europa w ogniu: w Grecji spełnia się najczarniejszy scenariusz, w Hiszpanii pomagają strażacy z Polski. W kraju pogodowa ruletka: groźne nawałnice i alerty przed upałami. Zacięte starcie w finale Ligi Narodów i złoto dla polskich siatkarzy. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Nowa fala upałów i silny wiatr, a w ślad za nimi pożary, które pustoszą ogromne tereny w krajach południowej Europy. Już nie tylko Hiszpania czy Francja, teraz i Grecja walczy z żywiołem. Tysiące mieszkańców i turystów muszą opuszczać zagrożone miejsca. Polskie MSZ za pośrednictwem platformy Odyseusz publikuje pilne ostrzeżenia i radzi, co robić. O czarnym scenariuszu, który się spełnia, Wojciech Tymiński. -- Pukają do każdych drzwi i nakazują mieszkańcom natychmiast uciekać. A jos nektarios, mała miejscowość z zaledwie 60 km od Aten, znalazła się na drodze żywiołu. Wiatr o sile sztormu błyskawicznie pchnął pożar też w stronę wybrzeża. Odcinając mieszkańcom i licznym turystom drogę ucieczki. Na ratunek ruszyły grecka straż przybrzeżna i prywatne łodzie. Ewakuowały niemal 300 osób z rejonu Porto Jermeno. -- Nikt nie wyobrażał sobie, jak daleko sięgnie ten ogień. Wiatr był niezwykle silny, samoloty nie mogły latać. A efekt jest taki, jaki widzicie: cały obszar Jermeno spłonął. -- Całe życie mieszkam w Porto Jermeno. Przeżyłem pożary w 2009 roku, ale to było piekło Dantego w ciągu zaledwie 20 minut. -- To ściana ognia i dymu, z którą w ekstremalnych warunkach walczy teraz pół tysiąca strażaków. Front pożaru rozciąga się już na kilkanaście kilometrów. A to ten sam żywioł, widziany z Aten. Służby robią wszystko, by ogień nie przedostał się na zachodnie obrzeża aglomeracji. Sytuację za to opanowały na Krecie, która tradycyjnie przeżywa wakacyjne oblężenie. -- Pożary, które od środy trawiły południe wyspy, udało się wczoraj w końcu ugasić, ale ryzyko wznowienia ognia pozostaje nadal duże, więc strażacy są tutaj ciągle w pełnej gotowości. Wcześniej służby z powodu zagrożenia musiały ewakuować kilka tysięcy osób. -- Pod kontrolą po wielu dniach walki hiszpańscy strażacy mają z kolei duże pożary w okolicach Madrytu oraz prowincji Avila. Od dziś wspomaga ich 35 strażaków z Polski, w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności. -- Działania polskich strażaków w Hiszpanii to ciężka fizycznie praca, przy pomocy takich motyk usuwają roślinność, budując naturalną barierę dla ognia. Usuwają także zarzewia płomieni. -- Działają w trudno dostępnym terenie, tam, gdzie nie mogą dotrzeć ciężkie wozy strażackie. Ale to nie jedyne wyzwanie. -- Jesteśmy w górach, i tej wody po prostu tutaj nie ma. Są to takie stepowe lasy, można by to tak nazwać, otacza nas po prostu morze suchej trawy. Bez żadnych źródeł wody. -- Przez cały sierpień w operacji w Hiszpanii weźmie udział łącznie 105 strażaków. Chwile grozy przeżyli mieszkańcy departamentu VAR na południu Francji. Ogień w ciągu zaledwie 6 godzin objął około 1000 hektarów. -- To przypomina apokalipsę. Jest jak obrazy z czasów wojny. To naprawdę wstrząsające. -- Żywioł zmusił 2500 osób do ewakuacji. Już po raz drugi. -- Wróciliśmy dopiero 3 dni temu. Sytuacja się uspokoiła, a teraz wszystko zaczyna się od nowa. -- Po 9 dniach walki w pełni został opanowany ogromny pożar w departamencie Żyrondy w pobliżu Bordeaux. Ogień zniszczył tam obszar ponad 4-krotnie większy od Paryża i około 240 domów. Zmusił też do ewakuacji ponad 220 000 osób. Najwięcej od czasów II wojny światowej. Straty liczą przedsiębiorcy. -- 10 dni bez pracy. Dziś możemy ponownie otworzyć, ale na razie nie ma tu wielu ludzi. -- Premier Francji powiedział, że wyjazd na wakacje do Żyrondy to teraz gest solidarności. Wojciech Tymiński, 19:30. -- A pogodowa ruletka także u nas. Spokojnie nie będzie, bo po nocy z burzami gwałtownymi zjawiskami i interwencjami strażaków przyjdzie skwar. I to taki, że na termometrach zobaczymy grubo ponad 30 stopni. Wydano nowe ostrzeżenia i alerty. O tym, na co trzeba uważać i jakie mogą być skutki wtargnięcia zwrotnikowego powietrza nad Polskę, Igor Sokołowski. -- Potężny deszcz, gradowe kule i wiatr przekraczający 100 km/h. Tak wyglądała nawałnica na Opolszczyźnie w ciągu ostatniej doby. Takie burze pojawiły się w wielu regionach Polski, a ich skutki wciąż są widoczne. Tak jak tutaj, na Mazowszu, drzewa złamane przez wiatr przygniotły dom jednorodzinny sołtyski Teresławia Ireny Grzegorczyk. -- Jak przyszła? Nie wiem, ulewa, wichura i to było sekundy. Ja z góry na dół w mieszkaniu zeszłam i było po wszystkim. -- Tak wciąż wygląda wiele miejsc w okolicach Otwocka i Mińska Mazowieckiego. -- Wyglądało to jak tornado. Wiał bardzo silny wiatr, w środku padał grad. Trwało to wszystko może 2 minutki. -- Dramatyczna sytuacja też w powiecie pleszewskim w Wielkopolsce. Tutaj wiatr pozrywał dachy i powybijał szyby w budynkach. Straty są ogromne. -- Kilka tysięcy gospodarstw zostawało bez dostępu do energii elektrycznej. To było wynikiem zerwanych linii energetycznych, uszkodzonej infrastruktury. -- Z pogodowym armagedonem zmagali się też mieszkańcy Śląska. Nad jeziorem Chechło wichura trwała dosłownie chwilę, ale służby miały ręce pełne roboty. Łącznie w całym kraju w ten weekend strażacy interweniowali niemal 1005 razy. Eksperci nie mają wątpliwości: dopóki lato w pełni, dopóty do takich widoków musimy się przyzwyczaić. -- W momencie, w którym ta gorąca masa powietrza będzie wypierana przez powietrze polarne morskie, dojdzie do kolejnych incydentów burzowych, które mogą mieć dużą intensywność. -- Na zmienne ekstremalne warunki pogodowe szczególnie powinni zwracać uwagę turyści w Tatrach. Tylko ostatni doby w tych górach zginęły 3 osoby. Ratownicy apelują o ostrożność i przypominają, że ignorowanie upałów podczas wspinaczki grozi niebezpieczeństwem. -- Zalecamy, żeby wychodzić wcześnie rano, kiedy ta temperatura jeszcze nie jest tak wysoka. Druga sprawa: trzeba mieć odpowiednie picie. Najlepiej, jak to są napoje izotoniczne. -- Najbliższe godziny pozwolą nam odpocząć, choć na chwilę, od ekstremalnej pogody. -- Noc na przeważającym obszarze kraju będzie pogodna. Przelotne opady deszczu początkowo także burze na krańcach południowych, tutaj szczególnie w Karpatach. -- Jutro fala upałów zaleje całą centralną i południową Polskę. Ostrzeżenia 3. najwyższego stopnia synoptycy wydali dla części małopolski, podkarpacia i południowej Lubelszczyzny. To oznacza, że w wielu miejscach termometry wskażą 30 stopni, a kolejne dni przyniosą wzrost temperatury nawet do 40 stopni. Igor Sokołowski, 19:30. -- To jest 19:30. W pierwszą niedzielę sierpnia, a dziś jeszcze m.in. rzucił się z maczetą na policjantów. Tragedia podczas interwencji. Policjanci otworzyli ogień, postrzelili tego napastnika. -- Drzwi były w krwi, ściana 170 km wpław przez Bałtyk w szczytnym celu. -- Żeby każdy z was wiedział, że Piotrek to jest niezły fighter. -- Bardzo jestem wdzięczny, co robi teraz, że dla mnie płynie. Zbiera dla mnie pieniądze. -- Razem dopłyniemy do celu. -- Rosyjskie pociski spadają na ukraińskie miasta. Giną cywile i dzieci. A Donald Trump wbrew wstępnym obietnicom udzielonym podczas spotkania z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim teraz mówi nie dla licencji na produkcję Patriotów dla Kijowa, a tych Ukraina dramatycznie potrzebuje. Czym kieruje się Donald Trump i czy słowa o ostrożności w tej kwestii zamykają temat? Anna Hałas. -- Celny atak ukraińskich dronów w głąb Rosji w ogniu stanęły magazyny, rafineria w Saratowie oraz baza lotnicza w Engels. Skąd startują rosyjskie samoloty zrzucające bomby na Ukrainę? A tych jest coraz więcej. Wczoraj w Kijowie zginęło 9 osób, kilkadziesiąt zostało rannych. Hanna Tracz przeżyła tylko dlatego, że zdążyła uciec do schronu. -- Jak tak można? Człowiek nie ma czasu usłyszeć alarmu, zanim rakiety nadlecą. To są sekundy. Ukrainie dramatycznie kończą się zapasy rakiet Patriot, a to one mogą zestrzelić rakiety balistyczne i pociski manewrujące. Kreml to wie i atakuje coraz mocniej. -- Zwiększa się skala, bo średnio dziennie to jest, jak tak patrzymy, to jest około 200-250 środków rażenia różnego typu. Plus jeszcze około tak do 50 pocisków balistycznych, rakiet. -- Patrioty potrzebne są Ukrainie na wczoraj, apeluje Wołodymyr Zełenski. -- USA wiedzą, czego potrzebujemy. Europa wie, czego potrzebujemy. Pociski antybalistyczne, chronią ludzi. -- Po szczycie NATO w Ankarze wydawało się, że Donald Trump dał zielone światło. -- Jedną z rzeczy, o których mówimy, to że damy wam licencję na produkcję Patriotów. To całkiem fajne, prawda? Nie będziecie narzekać, że nie dajemy ich wystarczająco dużo. Powiedziałem: zróbcie je sami. -- Na razie nie ma zgody tak mówi teraz. -- To niesamowita broń i musimy bardzo uważać, komu dajemy licencję na ich budowę. -- Rozmowy, jak dodaje, trwają. -- Być może dopuści jedne z krajów europejskich NATO do wspólnej produkcji z Ukrainą, ale trudno mi w tej chwili oceniać. Bo prezydent Trump zmienia te decyzje dosyć często. -- O tym, że mogłaby to być Polska, rozmawiała w Pentagonie wiceministra obrony. -- Zaproponowaliśmy, żeby to była współpraca, w trójkącie, czyli USA, Ukraina, ale też Polska. -- Gdyby Ukraina miała więcej Patriotów, być może rosyjski pocisk nie spadłby na Lubelszczyźnie, mówił premier. -- Dzisiaj nie jest może bardzo popularne, mówić dobrze o Ukrainie. Ale ja wiem, i ta wiedza jest dużo ważniejsza, że bezpieczeństwo Polski zależy bezpośrednio, wprost, od skutecznych działań wojsk ukraińskich, także w powietrzu. -- Skłócenie nas z Ukrainą jest na rękę Rosji, którą cieszą takie sceny. Agresja wobec ukraińskich dziewczynek w Bielsku-Białej. Pobicie ukraińskiej pary we Wrocławiu i wyzwiska w podwarszawskiej Zielonce. Z kolei wczoraj na tym wrocławskim osiedlu 18-letni Ukrainiec zaatakował nożem Polkę, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Sprawcę zatrzymano. -- Dobra robota policja. Zero tolerancji dla przestępców i nienawiści. -- To ostatni moment by zatrzymać wzajemną spiralę nienawiści, apelowano na manifestacji w Poznaniu. -- Nie wyobrażam sobie, żeby milczeć, kiedy widzę po prostu zło. -- Oraz w Warszawie. -- Plac Zamkowy Warszawa, samo południe. To tu odbyła się pikieta dobrosąsiedzka, jak mówią organizatorzy. Można się pawlaczyć, kargulić, ale nie putinić, bo wrogiem jest Rosja. -- Tym nawiązaniem do kultowego filmu o sąsiadach zza miedzy apelują o opamiętanie. -- Pomagaliśmy, od początku, miliony Polaków zachowało się jak przyzwoici ludzie. Ja nie wierzę, że oni wszyscy zbrunatnieli. Kochani, obudźmy się. -- Ostatnio moja babcia, która mieszka w Ukrainie, zaczęła mi zabraniać rozmawiać w polskiej komunikacji po ukraińsku. Jeśli będziemy reagować, to sobie z tym poradzimy. -- O zaprzestanie agresji wobec cudzoziemców apelują też powstańcy warszawscy. -- Dla mnie niewyobrażalne jest to, że można teraz w Polsce dokonywać jakichś gwałtów, bić, za to, że mówią, żyjący w Polsce Ukraińcy w swoim językiem. -- Doradca prezydenta Ukrainy ostrzega, że Rosja może zacząć wykorzystywać przejęte ukraińskie drony do prowokacji wymierzonych m.in. w Polskę. Anna Hałas, 19:30. -- Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjską rakietę to wstrząs, ale w środowiska prawicowe wykorzystały ten fakt do ataku na rząd i wojsko, które nie zestrzeliło obiektu. O tym, że takie zarzuty są krzywdzące, mówił w programie "Pytanie Dnia" pułkownik Mariusz Czeczko. Wyjaśniając, jak wyglądają procedury i dlaczego tu cytat: "naciskanie spustu" nie było potrzebne. Daniel Chaliński. -- Niepotrzebnie naciągamy gumę, która w końcu może pęknąć i doprowadzić do nawet do nieszczęścia. -- W studiu Telewizji Polskiej pułkownik Mariusz Czeczko, czynny wojskowy i dowódca brygady, która zajmuje się ochroną polskiego nieba. Ostrzega przed takimi wypowiedziami polityków. W sprawie rosyjskiego pocisku. -- Ile kilometrów ja pytam, ma rakieta wlatywać w terytorium naszego kraju, żeby została zestrzelona? -- Jak wlatuje rakieta, to trzeba ją zestrzelić. -- Ta rakieta równie dobrze mogła spaść na domostwa. I zabić ludzi. -- Przez taką presję możemy być zmuszeni, żeby nacisnąć spust w sytuacji, kiedy tego nie potrzeba. -- Bo to ostatecznie wojsko decyduje, czy i kiedy zestrzelić wlatujący obiekt. -- Politycy są od tego, żeby tworzyć warunki do działania wojska polskiego. A żołnierz jest od tego, żeby strzelać i podejmować decyzje, w którym momencie naciska na spust. -- Wojsko było gotowe do zestrzelenia rosyjskiego pocisku, który spadł w czwartek na Lubelszczyźnie. Na decyzję wpłynęły dokładne parametry pocisku, świadomość zagrożenia oraz tor lotu. -- Taki przykład z Izraela. Oni też nie strzelają do wszystkiego. Na przykład leci pocisk balistyczny w kierunku danego obiektu, ale nie zagraża temu obiektowi, jego punkt upadku będzie poza granicami bronionego obiektu. To ryzyko się akceptuje -- Tak też było w tym przypadku. Pocisk balistyczny spadł na teren rolnicze z dala od zabudowań. Rosyjska broń CH-101 waży niemal 2,5 tysiąca kilogramów. Z czego głowica 400, zasięg pocisku to ponad 3 tysiące kilometrów. -- W przypadku bloku mieszkalnego to mogłoby to być zniszczenie kilku pięter, kondygnacji. Być może mogłoby dojść nawet do zawalenia się części budynku obiektu, czyli ofiary, tak jak historie ukraińskie pokazują, liczone byłyby w kilku osobach, być może zabitych w kilkunastu osobach rannych. -- Wojsko na ewentualne zestrzelenie takiej kluczowej dla Rosji broni ma dosłownie minuty. W podejmowaniu decyzji żołnierzom pomaga najnowocześniejszy system dowodzenia. -- Można powiedzieć, że to jest sztuczna inteligencja. System sam może podjąć decyzję albo wspierać nas i wypracować moment, kiedy ta decyzja musi być podjęta. A w przypadku gdy nie budzi zagrożenia, nie budzi wątpliwości, system może sam zadecydować o zwalczaniu danego zagrożenia. -- Jest jeszcze jeden, ważny wątek. -- 8,5 godzina od działań, które miały. -- O którym były minister obrony może zapomniał. -- Zestrzelenie może spowodować czasami większe straty niż upadek swobodny rakiety. Czy pocisku, czy drona. -- O to, czy apel wojskowych o niewywieranie presji dotarł do polityków PiS, pytamy u źródła. Odpowiedź, jak widać, trudno uzyskać. -- Mogę się wypowiadać, kogo chcę, a innych nie muszę. Ja w waszej stacji. -- Jest pan politykiem, ale ja bym telewizją publiczną. -- A to szukajcie innego polityka, PiS, dlatego że ja uważam. -- Ja pracuję na wojskowych. -- To wiceprezes PiS-u, który ucieka. -- To pokazuje tylko, że oni jak rządzili, to mówili murem za polskim mundurem. A teraz polski mundur mają głęboko w poważaniu, bo liczą się słupki poparcia. -- A przecież to polski mundur chroni naszego bezpieczeństwa. Daniel Chaliński, 19:30. -- Po dramatycznym kryzysie migracyjnym w hiszpańskiej Seucie rozpoczyna się wznoszenie specjalnej zapory na granicy morskiej, oddzielającej eksklawę od Maroka. Bariera powstaje w miejscu, gdzie kilka dni temu przedostały się tysiące ludzi. Kilkadziesiąt osób nie przeżyło próby przekroczenia falochronu. Dlaczego kryzys wybuchł właśnie teraz? O tym Blanka Dżugaj. -- Ten pływający mur ma chronić Seutę. Hiszpania rozpoczęła instalację unoszącej się na wodzie bariery. Docelowo ma mieć 70 centymetrów nad wodą i około metra pod. -- To nie wystarczy i jest stawiane za późno. -- Bo w ciągu doby granice między Ceutą a Marokiem przekroczyło blisko 60 tysięcy ludzi. Zdecydowana większość wróciła już do Maroka. Reszta ma zostać zawrócona w najbliższych dniach. -- Wyobrażaliśmy sobie, że za płotem leży raj. Przekroczyliśmy płot i znaleźliśmy się w piekle. -- Mieszkańcy Ceuty próbują wrócić do normalności, a świat zadaje sobie pytanie, dlaczego do szturmu na granicę doszło tak nagle. -- Maroko twierdzi, że mafie zajmujące się przemytem migrantów wykorzystały orzeczenie Sądu Najwyższego i rozpowszechniały twierdzenie, że oznacza ono brak możliwości zawracania migrantów na granicy. -- Chodzi o orzeczenie z początku lipca nakazujące indywidualną ocenę każdego przypadku, zamiast automatycznego odsyłania. Marokańskie media społecznościowe zalały posty sugerujące łatwą drogę do Europy. -- Rząd ma obowiązek zareagować na działania Maroka. Mamy prawo wiedzieć, co się stało. -- Bo dziś w Hiszpanii głośno mówi się, że to, co wydarzyło się w Ceucie, było nie tyle spontanicznym zrywem młodzieży, co precyzyjnie zaplanowaną operacją. -- Fakt, że sytuacja ta utrzymywała się przez kilka godzin nawet po tym, jak wiadomo było, co się dzieje po zwalach hiszpańskim ekspertom sądzić, że nie był to niezamierzony błąd wynikający z braku koordynacji, lecz raczej celowe działanie. -- Chodzi o początkową bierność marokańskich służb. W Madrycie pojawiły się podejrzenia, iż fala migrantów mogła być odpowiedzią na ostatnie zbliżenie Pedro Sáncheza z Algierią, głównym rywalem Maroka. Problem może też leżeć tu, w Saharze Zachodniej. -- Zgodnie z marokańską narracją, Sahara Zachodnia jest tak naprawdę integralną częścią Maroka. Władze w Waszyngtonie oraz w Paryżu generalnie zgadzają się z koncepcją marokańską względem władzy na terenie Sahary Zachodniej. Trochę bardziej skomplikowana sytuacja jest w przypadku relacji z Madrytem. -- Hiszpański parlament właśnie zaczął pracować nad ustawą ułatwiającą przyznawanie obywatelstwa uchodźcom z Sahary Zachodniej. W tej sprawie nie bez znaczenia jest też fakt, że Maroko od dawna chce wchłonąć Ceutę. Sprawa błyskawicznie przestała być wyłącznie problemem Hiszpanii. -- Musimy zapewnić bezpieczeństwo zewnętrznej granicy UE. I nigdy, przenigdy nie możemy dopuścić do powrotu kryzysu uchodźczego z 2015 roku. -- Przywódcy 22 państw UE, w tym Polski, we wspólnym liście zapowiedzieli zdecydowaną reakcję na nielegalną migrację i zagrożenia hybrydowe. Zawnioskowali też o zwołanie pilnego spotkania we wtorek. Blanka Dżugaj, 19:30. -- Teraz Trzcianka koło Piły. W Wielkopolsce wezwani do domowej interwencji policjanci zostali zaatakowani przez mężczyznę z maczetą. Jeden z nich został ranny. Broniący się funkcjonariusze postrzelili napastnika. To nie koniec dramatu, bo przed blokiem, gdzie zostali wezwani, znaleziono ciało ojca agresywnego mężczyzny. Szymon Szulczyński. -- W tych śladów nie da się przeoczyć. Trudniej zrozumieć, dlaczego doszło do tragedii. -- Usłyszałem strzały i krzyk chłopaka, czy tam męski głos. Kładź się, kładź się. -- To finał policyjnej interwencji w Trzciance w Wielkopolsce. Patrol został wezwany do awantury domowej. Na miejscu zastał uzbrojonego 20-latka. Mężczyzna nie reagował na polecenia. -- Wybiegł mężczyzna, który miał w ręku swego rodzaju miecz i którym zaatakował policjantów. Jeden z policjantów został ranny w rękę. Policjanci otworzyli ogień, postrzelili tego napastnika. -- Obok klatki odnaleziono ciało ojca napastnika. Śledczy podejrzewają, że śmiertelne rany zadał mu właśnie jego syn. -- On wyszedł już zeszlachtowany. -- Wyszedł, ale on jeszcze żył. -- Tak, on żył, bo my jeszcze. -- Sąsiad mu pomagał. -- Ręczniki tam, żona mu podawała wszystko, żeby go ratować. -- Ja widziałem ten gość odchodził. Oczy coraz mniejsze. -- Śledczy ustalają przebieg i przyczyny tragedii. Sąsiedzi mówią o konflikcie rodzinnym i agresywnych zachowaniach 55-letniej ofiary. -- Znęca nad tą rodziną dłuższy czas już. -- To, czy policjanci mieli podstawy do użycia broni, również jest przedmiotem śledztwa. -- Nie powinni czekać na uspokojenie się przeciwnika. Postrzelili go i uspokoili na tyle, że nie był już groźny dla siebie, a także dla otoczenia. -- Ta interwencja pokazała coś więcej. Problem przemocy domowej. Według danych policji, każdego dnia w Polsce. -- Służby zakładają niemal 90 niebieskich kart. Tylko w ubiegłym roku wszczęto blisko 30 tysięcy takich procedur. -- 800, 120, 002. To bezpłatny numer niebieskiej linii, czynny całą dobę. Ofiary często latami nie proszą o pomoc, boją się sprawcy, który jednocześnie jest najbliższą osobą. Dlatego warto zwracać uwagę na najmniejsze szczegóły. -- Taka osoba odczuwa lęk na myśl o tym, że ma wrócić do domu. Boi się rozmawiać o tym, co dzieje się w domu. Ścisza głos, zaczyna się rozglądać, kiedy np. sprawca przemocy się zbliża. -- Ta tragedia zaczęła się dużo wcześniej, niż policyjna interwencja. I po raz kolejny przypomniała, że przemoc najczęściej rodzi się tam, gdzie najtrudniej ją dostrzec. Szymon Szulczyński, 19:30. -- W wodzie są już kilkadziesiąt godzin. Wystartowali w piątek ze szwedzkiego wybrzeża, płyną wpław przez Bałtyk do Polski. Karolina Szczepaniak i Bartłomiej Kupkowski po raz kolejny podejmują się ekstremalnego wyzwania. I choć trasa około 170 kilometrów jest bardzo trudna, bo fale i wiatr nie ułatwiają, to naszym pływakom przyświeca cel, który dodaje sił. Michał Niewodowski. -- Kilkadziesiąt godzin w zimnej wodzie. Dziesiątki tysięcy ruchów ramion. Jeden cel: dopłynąć do Polski. -- Dwie osoby, czyli Bartek Kupkowski i ja, próbujemy to. Może bałtyckie przepłynąć wpław. Mam nadzieję, że w tym roku ta historyczna chwila zostanie w końcu osiągnięta. -- Nikomu wcześniej się to nie udało. Karolina próbuje po raz drugi. Bartłomiej po raz piąty. Rok temu zabrakło mu zaledwie 11 kilometrów. -- To jest ciągła wizja tego, że stoję z moją ekipą jak jesteśmy już starzy, mamy 70, 80 lat, stoimy sobie nad tym Bałtykiem. I ktoś do mnie podchodzi i mówi: "A mogliśmy spróbować jeszcze raz, co?" -- Każde kolejne podejście zostawia po sobie zmęczenie i ból. Mimo to wrócili na linię startu. -- Ból minie, Karolina. -- Choć w wodzie walczą sami, w Łodzi ekipa czuwa nad ich bezpieczeństwem i dostarcza energii. Gdy zapada zmrok, zostają tylko fale, światła łodzi i własne myśli. Największym przeciwnikiem staje się umysł. -- Dostaliśmy informację od Bartka, że pojawiły się pierwsze halucynacje, dlatego suplementujemy go witaminą B kompleks. Witamina B12 przede wszystkim. Ogólnie kontakt jest bardzo dobry. Samopoczucie jest bardzo dobre. -- Jednocześnie przez ponad dwie doby organizm pracuje na najwyższych obrotach. Do tego dochodzą zaburzenia snu i problemy z jedzeniem. -- Mamy do czynienia również, paradoksalnie, z odwodnieniem, bo to jest wielogodzinny wysiłek, mimo że jesteśmy otoczeni wodą, to jednak jest duże ryzyko odwodnienia. -- A otaczający Bałtyk nawet latem potrafi być bezlitosny. Woda ma około 17 stopni, ale wychłodzenie to tylko jedno z zagrożeń. -- Zagrożenia dla pływaków to przede wszystkim zmienne prądy, falowanie, zmienne warunki atmosferyczne. -- Tutaj rekord jednak schodzi na drugi plan. Każdy kilometr ma pomóc tym, którzy walczą o zdrowie. -- Wszyscy trzymamy mocno za ciebie kciuki. -- Dajesz foka, wierzę w ciebie. -- Płyń tam ostro, dawaj czadu. -- Bartłomiej płynie dla fundacji Cancer Fighters, której od lat jest wolontariuszem. -- Wszyscy na oddziałach też i wasi mali podopieczni też dorośli podopieczni, trzymamy kciuki. No bo to jest niesamowite, tak jak wspominałem, gest solidarności. Bo on walczy o swoje marzenia, ale też walczy dla naszych podopiecznych. I to jest niesamowicie ważne. -- Karolina chce pomóc w rehabilitacji Piotrka, podopiecznego fundacji Otwarte Ramiona. -- Chciałabym, żeby każdy z was wiedział, że Piotrek to jest niezły fighter. -- Chłopak na początku wakacji po skoku do basenu doznał poważnego urazu kręgosłupa. -- Jestem wdzięczny, co robi teraz, że dla mnie płynie. Zbiera dla mnie pieniądze. Bardzo jestem wdzięczny i bardzo mu. Nie mówię nawet tego opisać. -- Bo czasem największe wyzwania podejmujemy nie po to, by udowodnić coś sobie, ale po to, by pomóc komuś innemu. Michał Niewodowski, 19:30. -- Niesamowite. I tym razem na pewno się uda. A na koniec nasza złota siatkarska drużyna: Polacy obronili złoto Ligi Narodów. Po świetnym początku finałowego meczu z Amerykanami Biało-Czerwoni przegrali dwa sety, by pokazać genialny powrót i wygrać ostatecznie po tie-breaku 3:2. Najbardziej wartościowym zawodnikiem turnieju w Chinach został Tomasz Fornal. Radości po finałowym gwizdku nie było końca. -- Polska góra! -- Ojojoj. -- O, serwisowy. -- Dzisiejszym spotkaniu. -- Będą na pewno nas tutaj naciskać. -- Ojojoj. -- Pogubiliśmy się trochę. Wyblokowany. -- Bartłomiej Bołądź, Anderson. -- Hej, jest tam jedną ręką się ganie. Będzie ta piłka w górze na skończenie seta. Musi Wilfredo. -- Nie. -- Amerykanie. -- Tak! -- Dźwignęliśmy się z piekielnie trudnej sytuacji. Tomasz Fornal wyblokowany, Amerykanie będą kontrować. -- Jack. -- Out, out, wysyła piłkę, gol! -- Koniec tego meczu. -- Reprezentacja Polski wygrywa Ligę Narodów. -- To była 19:30. Czas na "Pytanie dnia" u Justyny Dobrosz-Oracz. Dziś profesor Michał Bilewicz wciąż bez nominacji, blokowany przez kolejnego prezydenta. Start już za moment. A o 21:00 w TVP Info rozmowy niewygodne gościem Mariusza Szczygła będzie ksiądz Adam Boniecki. Ja dziękuję za wspólny weekend. Do zobaczenia. -- Dobry wieczór, państwu. Justyna Dobrosz-Oracz, zapraszam na "Pytanie dnia". Ze mną i z państwem jest doktor habilitowany Michał Bilewicz, psycholog społeczny, ale także kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego. Dobry wieczór. -- Dobry wieczór państwu. -- Odezwał się pan do pana ktoś z Pałacu Prezydenckiego? Czy cisza? -- No nie, na razie nikt się nie odezwał. -- No to już 7 lat. Kolejny prezydent blokuje panu nominację, nadanie tytułu profesora. Wbrew wyrokowi naczelnego sądu administracyjnego, wbrew protestom naukowców, co mówi o państwie przypadek Bilewicza? -- Znaczy, mówi tyle, że chyba nie mamy dobrego oddzielenia, czy autonomii pola nauki w Polsce. To znaczy, że nadal politycy goszczą sobie prawo do decydowania o tym, jakie badania są w porządku, jakie nie są, jakie powinny być nagradzane, jakie powinny być karane. To nie jest też polska specyfika. W USA mamy bardzo podobny proces i jeszcze bardziej groźny, ponieważ tam naukowcy są odbierane swoim środki na badania, zamykane są całe jednostki na uczelniach. Więc można powiedzieć, że wzory idą ze USA. No i niestety w Polsce, gdzieś tam, podobne tendencja jest pewnie widoczna, przynajmniej politycy czują, że no mają jeszcze ten jeden środek nacisku. -- Łatwa gra z panem. Ale z drugiej strony, w świecie ostatnio ja to tak uważam i tak to interpretuję, uświęconego wręcz chamstwa w polityce, zadaje sobie pan czasem pytanie, dlaczego stał się pan de facto zakładnikiem dwóch prezydentów, i ich światopoglądu. -- Nie zadaję sobie tego pytania zbyt często, ponieważ wtedy może przestałbym badać to, co badam. A ta tematyka, którą badam, czyli postawy Polaków wobec obcych, wobec imigrantów, wobec uchodźców, stosunki polsko-ukraińskie, polsko-żydowskie, psychologia, która się za tym kryje, no jakby nie chciałbym odbierać sobie prawa do badania tego, a jak usłyszałem od poprzedniego prezydenta, prezydenta Dudy. -- Czyli pan oczernia Polaków. -- Jest to tematyka antypolska. Pisanie, podejmowanie tej tematyki jest traktowane jako uderzające w polski interes narodowy. Ja uważam, że polski interes narodowy jest w tym, żeby lepiej to rozumieć i lepiej temu przeciwdziałać. -- Ale wie pan, czym pan naprawdę podpadł? Za co pan płaci cenę? Czy przeanalizował pan wszystkie swoje badania, wypowiedzi, i mówi: o, to jest ten moment? -- Znaczy, ta historia zaczęła się w momencie 2018 roku, to był czas, kiedy w trakcie jednego z moich wystąpień na konferencji pojawił się jeszcze wtedy nie poseł Bosak, który wtedy był niszowym politykiem, a później stał się