-- Kłopoty z wodą z suszą boryka się coraz więcej gmin w Polsce. Prawo łaski, gorąca dyskusja o decyzjach abolicyjnych pana prezydenta, bez zawieszenia. Zakaz jazdy plus alkohol równa się więzienie. 19:30, Marek Czyż, witam państwa. Fala upałów, jeszcze kilka lat temu ten termin zapowiadał udane wakacje, ale dziś brzmi jak ostrzeżenie przed pogodą śmiertelnie groźną, bo bez zahamowań. Za palącym słońcem idzie susza jak z Apokalipsy, zniszczone uprawy, wyschnięte studnie i apele o oszczędzanie wody. Jeżeli apele nie skutkują, wchodzą ograniczenia. Na tej mapie, na czerwono, gminy, które już to w Polsce zrobiły, co czwarta. Co nas czeka? -- Marek Smółka. -- Zmiany klimatyczne to fakt, a to dowód. Stan wody w Warszawie zbliża się do rekordu z zeszłego roku. Woda w Wiśle na Wodowskazie miała wtedy ledwie 5 cm, ale kryzys wodny się nie zbliża. On już jest. -- A jak jest poważny, przekonują się mieszkańcy kolejnych polskich gmin. To Małopolska, Mszana Dolna. -- Potoki, które doprowadzały wodę do ujęć, no w tej chwili zanikają. Nasze ujęcia wysychają. -- Do wyschniętych ujęć woda jest zwożona cysternami. W nocy wody w kranach nie ma wcale. -- Od godziny 23:00 do godziny 5:00 rano wyłączamy dostawę wody do miasta. -- Takie problemy są w całej Polsce, a gmin, w których kryzys wodny zmusił lokalne władze do wprowadzenia w tym roku ograniczeń, jest już ponad 600. Samorządy albo ograniczają dostawy wody, albo na razie apelują o zmniejszenie zużycia. -- W okresach suszy prosimy o to, żeby jednak nie podlewać trawników, nie myć samochodów, żeby jednak tą wodę w miarę możliwości oszczędzać. -- Powód kryzysu to susza i utrzymujące się upały. -- Przy takim utrzymującym się upale wszystkie ujęcia nie wydalają te, którymi my dysponujemy, nie tylko my, bo z sąsiedniej gminy. -- W sołectwie Żyki niedaleko Andrychowa wodę trzeba dowozić beczkowozami. -- W studni też mam mało wody. Co na to poradzę? Tak sucho jest. Tu rzeka praktycznie nie leci, nie? -- Zakręcałem wodę, bo brakuje wody. -- Problem dotyka też właścicieli pensjonatów. -- Moi goście akurat byli bardzo wyrozumiali. Mają świadomość, że po prostu są zmiany klimatu. Zmobilizujmy się, oszczędzajmy tą wodę, przetrwamy to jakoś. -- Statystyczny Kowalski zużywa w ciągu doby 100 do 150 litrów wody, a w Polsce mamy jej coraz mniej, alarmują eksperci. -- Od stycznia do maja spadło średnio, tak jakby, 100 milimetrów deszczu mniej, czyli około, można powiedzieć, metra wody na każdy metr kwadratowy powierzchni. -- Zmiany klimatyczne w ostatnich latach przyniosły też inny niż jeszcze dwie dekady temu charakter opadów. Zamiast systematycznych, dłuższych opadów mamy kilkunastominutowe nawałnice. -- Niestety duża część wody odparowuje, albo bezpośrednio po deszczu, szczególnie po tych intensywnych deszczach, burzowych, ona po prostu błyskawicznie uderza w ziemię, spływa, nie ma czasu wsiąknąć. -- W miastach nie ma szans wsiąknąć. Wciąż pokutują takie jak ta betonowe wyspy, bo kluczem do ratowania sytuacji jest retencja wody w miejscu opadu. I to nawet w mikroskali, bo warzywa w ogrodach czy trawniki nie potrzebują uzdatnionej wody z kranu. Powinny być podlewane zgromadzoną deszczówką. -- Tak powinno być, żeby były te zbiorniki retencyjne, znaczy tej deszczówki. To jest podstawa. -- Możemy apelować do władz i być konsekwentni, i do naszych samorządowców, żeby jednak, myśleli o budowie zbiorników, które będą tą wodę łapać. -- Kryzys wodny właśnie dotknął elektrowni. Zakłady w Kozienicach i po Łańcu ograniczyły prace w związku z niskim stanem wody w Wiśle. Polskie sieci elektroenergetyczne uspokajają: prądu nie zabraknie. -- PSE ma szereg narzędzi, aby pokryć ten ubytek i z nich skorzysta. Odbiorcy energii w żaden sposób tego nie odczują. -- Ten kryzys pokazuje, że woda przestaje być czymś, o czym nie musimy myśleć. Żeby przetrwać to lato i kolejne, musimy o niej myśleć. I to z największą powagą. Marek Smółka, -- Węgrzy mają jedną elektrownię atomową, produkuje prawie połowę energii potrzebnej Węgrom. I właśnie przestaje działać. Dunaj ledwo płynie, poziom wody jest tak niski, że nie pozwala skutecznie chłodzić rdzeń reaktora. Premier Magyar apelował o oszczędzanie energii i Węgrzy posłuchali, ale na dłuższą metę potrzebna będzie zmiana pogody. Na co się zanosi? Rafał Miżejewski. -- To właśnie w tym miejscu powinna w tej chwili płynąć woda potrzebna do schłodzenia reaktorów elektrowni oddalonej, stąd o zaledwie kilkaset metrów. Jednak Dunaj coraz bardziej przypomina już rzekę wymarłą, której wyschnięte koryto to w tej chwili składowisko dla takich jak ta porzuconych łódek. Wody jest tutaj po prostu za mało i jest zbyt ciepła, żeby chłodzić nią reaktory, dlatego widmo bardzo poważnego kryzysu energetycznego i to w całym kraju staje się coraz bardziej realne. Tym bardziej, że w nocy węgierski rząd na poważnie brał już pod uwagę scenariusz całkowitego wyłączenia tej elektrowni, jednak na szczęście nad ranem poziom wody w Dunaju nieco się podniósł na wysokości zadania cały czas stoją węgierscy obywatele, którzy w odpowiedzi na apele rządu ograniczają zużycie energii, np. poprzez podniesienie temperatury w domowych klimatyzatorach, czy chociażby poprzez rezygnację z podlewania ogródka, ale nawet to może nie wystarczyć. Dzisiaj termometry w całym kraju pokazywały 39 stopni Celsjusza, jutro fala upałów ma dobić do rekordowych 42 stopni, a pierwszy deszcz prognozowany jest dopiero na piątek. Z węgierskiego Pokrze dla 19:30, Rafał Miżejewski. -- Tu Telewizja Polska i 19:30 we wtorek, przed nami jeszcze groźba. Spotkanie z żubrem. -- Absolutnie pozbawione jakiegokolwiek zdrowego rozsądku. Pan miał ogromne szczęście, że wyszedł z tego w takim stanie. -- To jest zwierzyna, ona ma swój instynkt. Widząc człowieka, który do niej podchodzi, po prostu zaczyna naturalnie atakować. -- Nieodpowiedzialność turystów. -- Dla wielu ludzi to nie jest niedźwiedź brunatny, największy drapieżnik europejski, tylko po prostu miś. A to jest dzikie zwierzę. -- Czasami ludziom się wydaje, że możemy sobie malutką kunę, wiewiórkę zabrać do domu. -- Skazany za zabójstwo, którego nie popełnił, opozycjonista z czasów PRL-u, który w nowej demokratycznej Polsce obraził polityka, oto krótka lista ostatnich prezydenckich łaskawień. Pewnie nie byłoby sprawy, gdyby głowa państwa nie postanowiła dołożyć akt łaski dla kibica Legii. Dostał zakaz stadionowy za kibicowanie z płotu, prezydent przywraca jego prawo do zasiadania na żylecie. I otwiera dyskusję o godności urzędu, i szacunku dla instytucji. Mateusz Dolatowski. -- Ten uśmiech nie dziwi. Dzień po ułaskawieniu Piotr Pytel już jako wolny człowiek rusza w pielgrzymce na Jasną Górę. Pierwsze plany już ma. -- Jest cieszenie się tym życiem, normalnie, jak każdy człowiek, oglądaniem nieba bez krat. -- Ulga? -- Oj, ogromna. Że w końcu jestem wolnym człowiekiem. -- Pytel ponad 20 lat spędził w więzieniu, skazany w Monachium na dożywocie za zabójstwo. Choć miał przestępczą przeszłość, polskie śledztwo wykazało, że tej zbrodni nie popełnił. Pod koniec czerwca przerwano wykonywanie kary. -- Prawo musi być jeszcze sprawiedliwe. I ja w tym przypadku uznałem po naprawdę głębokiej analizie, że to jest jak najlepsze wyjście. -- Prokurator generalny Waldemar Żurek wszczął z urzędu postępowanie ułaskawieniowe. Prezydent zakończył je aktem łaski. -- Chciałbym serdecznie podziękować panu prezydentowi za ten akt łaski, powrót mojego życia, jak również ministrowi sprawiedliwości, ministrowi Żurkowi. -- Piotr Pytel jest jednym z trzech ułaskawionych. Decyzja w sprawie dwóch pozostałych budzi oburzenie i zdziwienie rządzących. -- Największe ułaskawienie Piotra Staruchowicza. -- Jak widzisz, że kolega koło ciebie nie śpiewa, to zajeb mu w łeb. -- Szerzej znanego jako Staruch. -- To kibol ułaskawia kibola, no. -- Mówią rządzący. -- Ty tego nie rozumiesz. -- Bo Staruchowicz przez 15 lat był twarzą stadionowego kibolstwa. Na swoim koncie ma m.in. wyroki za pobicie kibica Polonii Warszawa oraz spoliczkowanie piłkarza. -- To nie jest kibic. Trzeba rozdzielić. Kibic nigdy nie bije zawodników swojej drużyny. -- Ale prezydent tak jakby się tym nie przejmował. I zgodnie z prośbą Starucha. -- Czy święty Mikołaj przyniesie mi ułaskawienie w tym roku? -- Ułaskawił go. Chodzi o wyrok dwuletniego zakazu stadionowego za złamanie zasad bezpieczeństwa podczas imprezy masowej. Kancelaria prezydenta w uzasadnieniu ułaskawienia wskazała m.in. na incydentalny charakter czynu. -- Trudno znaleźć dłuższy okres czasu, w którym on nie wchodzi na drogę kolizji z polskimi przepisami prawa. -- Do czego pan sprowadził to wielkie, niebywałe zupełnie prawo łaski? -- Zdaniem Bronisława Komorowskiego Karol Nawrocki wykorzystując prawo łaski do skasowania zakazu stadionowego, ośmieszył jedną z najpoważniejszych prerogatyw prezydenta. -- Można sobie wyobrazić, że pan prezydent Nawrocki zaraz zastosuje prawo łaski za jazdę na gapę tramwajem przez swojego kolegę. -- Czy to nie jest jednak kompromitacja dla instytucji ułaskawienia? -- Nie jest, panie redaktorze, bo to jest prerogatywa wręcz królewska. -- Współpracownicy prezydenta nie króla wyraźnie poddenerwowani dodają. -- Wara rządzącym od prerogatyw pana prezydenta. -- Niektóre ułaskawienia mówią więcej o prezydentach niż ich wszystkie przemówienia razem wzięte. Napisał premier. Koalicjanci dodają. -- Teraz pierwszy obywatel, Rzeczypospolitej Polskiej, mówi tak: "Możecie chuliganić, możecie się awanturować, później przyjdziecie do mnie i akt łaski będzie miał każdy". -- Trzecią ułaskawioną osobą jest Adam Borowski, opozycjonista w czasach PRL-u. Został skazany na pół roku więzienia za niewykonanie wyroku sądu, który nakazał mu przeproszenie Romana Giertycha. -- W ogóle nie byłoby wyroku, gdyby za nieprawdziwe zarzuty przeprosił osobę, wobec której te pomówienia skierował. -- Przypomnijmy, każdy obywatel ma obowiązek wykonywać wyroki sądu. No chyba że liczy na ułaskawienie. Mateusz Dolatowski, 19:30. -- Miało być przyspieszenie i było, ale nic na pstryknięcie palcami. Po roku rządów Waldemara Żurka w Ministerstwie Sprawiedliwości widać wyraźnie, że burzenie zawsze idzie szybciej niż odbudowa, a polityczne pola minowe rozbrajają się powoli. Ministerialny bilans sukcesów, porażek i spraw ciągle do załatwienia. Arkadiusz Pogłud. -- Waldemar Żurek na urząd ministra sprawiedliwości. -- Od tego momentu właśnie minął rok. Waldemar Żurek zastąpił Adama Bodnara, bo premier chciał przyspieszenia. -- Nie będzie świętych krów. -- W rozliczeniach poprzedniej władzy w przywracaniu praworządności, w odpolitycznieniu sądów i prokuratury oraz usprawnieniu ich działania. -- Problem prawny? -- Zadania trudne, a ich lista długa. -- Ten rok był niezwykle trudny, ale udało się nam osiągnąć bardzo dużo. -- Mimo oporu prezydenta. Karol Nawrocki zawetował ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. Proces odpolityczniania KRS jednak ruszył. -- Plan B został zrealizowany. Dokonał się wybór oddolny przez sędziów w sądach. -- Który potem uszanowała sejmowa większość. Przy wiejskiej jest też ustawa o tzw. neosędziach. Powołanych przez wadliwą KRS. -- I mam nadzieję, że ta ustawa zostanie przyjęta na dniach, zobaczymy, co zrobi pan prezydent. -- Prezydent robi wiele, by zablokować zmiany w tej instytucji. Naprawa Trybunału Konstytucyjnego to jedna z głównych misji Waldemara Żurka. Karol Nawrocki nie odebrał ślubowania od części nowych, niezależnych sędziów w wybranych przez Sejm. Nie są dopuszczani do orzekania. Paraliż Trybunału trwa. -- Zakładam, że późną jesienią zobaczycie państwo działający Trybunał. -- To zdecydowanie nie jest pstryknięcie palcami, bo. -- Tempo zmian nie zadowala, ale powody są zrozumiałe. Słychać w środowisku sędziowskim. -- Stajnia Augiasza i moc problemów, które są do wyczyszczenia, jest tak ogromna, że to wszystko idzie zdecydowanie zbyt wolno. -- Szybko miały iść rozliczenia afer zarządów PiS. Waldemar Żurek jesienią skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewa Ziobry. -- Już mam nadzieję, że nie okaże się takimi chujarami. -- Chodziło o nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Premier zacierał ręce. -- Niezły ten Żurek, co? I będzie jeszcze drugie danie, i deser. Ten Żurek nie za bardzo chyba teraz panu premierowi smakuje. -- Kpi opozycja, bo Zbigniew Ziobro chwilę później uciekł na Węgry, gdzie dostał azyl. Teraz jest w USA. -- Panie ministrze. -- Waldemar Żurek złożył wniosek o jego ekstradycję. -- Pan minister Żurek w ciągu tych 12 miesięcy skoncentrował się na tym, jak ścigać opozycję, oponentów swoich, zamiast np. zadbać o to, żeby przyspieszone sprawy w sądach. -- To jest skuteczny minister sprawiedliwości, który realizuje swoje zadania w oparciu o obowiązujące prawo. -- Waldemar Żurek wylicza postawiono ponad 1000 zarzutów w sprawie dziesiątek afer zarządów PiS. Przeszło 70 osób objęto aktami oskarżenia. Premier nie traci zaufania do swojego ministra. -- Czasami tak, mam wrażenie, że minister Żurek ma dużo więcej ochoty niż możliwości i ma trochę skrępowane ręce. -- Po impasie, tak jak powinien działa już Fundusz Sprawiedliwości, zapewnia Waldemar Żurek, niemal 160 milionów złotych wydano na pomoc ofiarom przestępstw, a nie robienie politycznej promocji, jak za czasów PiS. Arkadiusz Pogłud, 19:30. -- A minister Waldemar Żurek będzie dziś gościem pytania dnia. Polecamy tę rozmowę tuż po naszym programie. Dziesiątki tysięcy nielegalnych imigrantów opuściły już hiszpańską cełtę i wróciło do Maroka. Układ Schengen nie musi być zawieszany, i nie musi wrócić kontrola na granicach. Takie są konkluzje unijnej debaty po migracyjnym kryzysie w hiszpańskiej eksklawie. Sytuacja była jednak bardzo poważna i Unia musi z kryzysu wyciągnąć wnioski. Jakie? Z Brukseli, Dorota Bawołek. -- Nie ma powodu do zawieszenia układu z Schengen i przywrócenia kontroli na granicach, tłumaczyły na dzisiejszej naradzie hiszpańskie i unijne władze. Madryt zapewnił, że wzmocni granice swojej eksklawy z Marokiem, a większość nielegalnych migrantów z cełty została już odesłana. Żaden nie przedostał się na europejski kontynent. I nigdy nie powinien, przypominali ministrowie z państw członkowskich, a legalizowanie migrantów, którzy nielegalnie dostali się do Europy, co zapowiedział ostatnio hiszpański rząd, może być niebezpieczną zachętą. Potrzebnych w Unii rąk do pracy można szukać w państwach, z których pochodzą migranci, tak by nie decydowali się na nielegalną przeprawę. -- Unijne stolice dziś przypominały też, że chcą zwiększyć kontrolę nad procedurami azylowymi i przyspieszyć deportację migrantów, którym nie należy się schronienie w Europie. Lekcją z cełty powinna być też skuteczniejsza walka z przemytnikami ludzi i instrumentalizacją migracji, z którą Polska od lat mierzy się na granicy z Białorusią. -- Choć początkowo, tak jak dziś Hiszpania, też spotykaliśmy się z brakiem zrozumienia i solidarności unijnych partnerów. -- Bo wykorzystywana przez populistów migracja obaliła już wiele unijnych rządów. -- Dla 19:30, Dorota Bawołek, Bruksela. -- Był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Przez lata komentował najważniejsze wydarzenia polityczne w kraju i na świecie. Ostatnie ćwierć wieku był związany z telewizją TVN, dziś odszedł. W wieku 69 lat, redaktor Andrzej Morozowski. Wspaniała postać, wspaniały dziennikarz, zawsze uśmiechnięty, w milczeniu słuchający i analizujący otaczającą rzeczywistość. Tak wspominają go koledzy z mediów. Pracował w Radiu ZET, a także współpracował z redakcją Teleexpressu w Telewizji Polskiej. Później związał się z TVN-em. Był współautorem i autorem wielu programów, m.in. wspólnie z Tomaszem Sekielskim prowadził Teraz My, przez ostatnie lata był gospodarzem Tak Jest w TVN24. W marcu tego roku swoim widzom powiedział o chorobie nowotworowej. Za to, jak rozmawiał z politykami i otrzymał Wiktora Grand Press, Telekamerę. Sam mówił: "Taka jest moja rola, muszę wysłuchać każdego, muszę każdemu zadać pytanie i staram się to robić najlepiej, jak umiem". Umiał. Świetnie. Jeśli zabrali mi prawo jazdy, to nie mają już co zabierać. Taką logikę w zeszłym roku zdawało się kierować 17 tysięcy osób, które naruszyły sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Ministerstwo Sprawiedliwości widzi w tym zjawisku jeszcze jedną prawidłowość, bardzo często taką intelektualną, brawurę wywołuje alkohol. Jest plan, żeby się trzeźwienie z takiego stanu odbywało za zamkniętymi drzwiami. I drzwiami mogą być zawiasami, wyrok już bez. I Gorszokołowski. -- Ta nieodpowiedzialna decyzja mogła doprowadzić do tragedii. W Charlinie na Pomorzu kierowca ciągnika, mimo opuszczających się rogatek, wjechał na przejazd kolejowy. O dużym szczęściu może mówić 500 pasażerów pociągu relacji Bielsko-Biała-Gdynia, który wbił się w przewożone bele słomy. Gdy policjanci przybyli na miejsce, okazało się, że rolnik był pijany. -- Funkcjonariusze poddali mężczyznę badaniu trzeźwości, które wykazało w jego organizmie ponad pół promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany. -- I dzisiaj usłyszy zarzuty. Takich interwencji polska policja odnotowała w tym roku już ponad 50 tysięcy. Tylu pijanych kierowców zatrzymano na naszych drogach. Ale prawdziwa plaga, z którą zmagają się funkcjonariusze drogówki, to osoby siadające za kółkiem, mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Łącznie aktywny zakaz prowadzenia pojazdów w Polsce ma ponad 200 tysięcy kierowców, ponad 35 tysięcy z nich to recydywiści. Jednym z nich był Łukasz Żak, sp -- rawca tragedii na warszawskiej trasie łazienkowskiej, skazany nieprawomocnie na 20 lat więzienia, miał orzeczony zakaz jazdy auto prowadził pod wpływem alkoholu. Ministerstwo Sprawiedliwości chce skończyć z tą patologią. -- Tak, żeby faktycznie ta surowość kary, skuteczność wymiaru sprawiedliwości w stosunku do tych najbardziej szalonych bandytów drogowych po prostu była adekwatna. -- Nowy projekt resortu sprawiedliwości zakłada, że wobec kierowców, którzy złamią sądowy zakaz prowadzenia auta i będą nietrzeźwi, sądy będą musiały orzec kary pozbawienia wolności bez zawieszenia jej wykonania. -- Będziemy krajem, który ma najbardziej rygorystyczne przepisy w stosunku do kierowców, którzy łamią sądowy zakaz prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, lub też środków odurzających. -- Sąd nie będzie mógł uwarunkowo umorzyć postępowania. Ministerstwo zapowiada, że system penitencjarny jest gotowy na nowe przepisy, a jednym ze środków zapobiegawczych w lżejszych przypadkach ma być dozór elektroniczny. -- Mam ogromną nadzieję, że wreszcie jakieś sankcje przemówią do kierowców, dlatego że w tym momencie jest tak rzeczywiście bardzo dużo ludzi ignoruje zakaz prowadzenia pojazdów. -- Projekt ustawy ma trafić do Sejmu jesienią tego roku. Każdy, kto prowadzi samochód, bierze ogromną odpowiedzialność za wszystkich wokół. Każdy, kto tego nie rozumie, nie powinien siadać za kierownicą. Igor Sokołowski, 19:30. -- Nie bardzo wiadomo, co się dzieje w głowie człowieka, który uznaje, że ważący kilkaset kilogramów zwierz z pewnością marzy o bliższym kontakcie i da się pogłaskać. Ale wiadomo, co z tego często wynika, bo internet dzieli się z nami krótkimi historiami, które mogą się skończyć długim leczeniem. Teraz historie torreadorów i poskramiaczy, którzy prawdopodobnie roczny limit szczęścia już wyczerpali. Szymon Szulczyński. -- Prawie tona masy i tylko kilka sekund, żeby przypomnieć, kto w tym miejscu jest tak naprawdę u siebie. -- Ten pan był od tego żubra jakieś 4-5 metrów, co było bardzo nieodpowiedzialne i byłem po prostu niemalże pewien, że zaraz się coś stanie. -- Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Puszczy Białowieskiej. Mężczyzna podchodzi do żubra zdecydowanie za blisko. Zwierzę ostrzega tylko raz: chwilę później rusza w jego stronę. Świadkowie krzyczą do mężczyzny, żeby się nie ruszał, by nie prowokować zwierzęcia. Dopiero gdy auto podjeżdża bliżej, żubr się wycofuje. -- Był w powietrzu ten pan raz, potem jeszcze raz do niego, więc to już nie było tak raczej czasu na jakieś zastanawianie się, tylko jakieś tam działanie. -- To kolejny przykład lekceważenia podstawowych zasad bezpieczeństwa. -- To jest zwierzyna, ona ma swój instynkt, też się boi i widząc człowieka, który do niej podchodzi, no po prostu zaczyna naturalnie atakować. -- Moim zdaniem to głupota, nie? No nie można tak podchodzić blisko. -- Żubr zwykle nie atakuje ludzi i unika kontaktu z człowiekiem. Dopiero gdy ktoś naruszy jego przestrzeń, instynkt bierze górę. Człowiek praktycznie nie ma szans na ucieczkę. -- Żubr może być niebezpieczny, ponieważ jest bardzo dużym zwierzęciem. Samce mogą ważyć nawet do 850 kilogramów. Potrafią rozwijać prędkość do 40 km/h, skakać ponad 2,5 metra z miejsca. -- Ale gigant, gość jest duży. -- Niebezpieczne może być też spotkanie z łosiem. W miastach z dzikami. A w Tatrach z niedźwiedziami. Ale niezależnie od gatunku obowiązuje ta sama zasada: nie dokarmiać, zachować dystans i spokój, i zostawić zwierzęciu drogę do ucieczki. -- Dla wielu ludzi to nie jest niedźwiedź brunatny, największy drapieżnik europejski, tylko po prostu miś. -- A takie błędy bywają bolesne. To nagranie z amerykańskiego parku narodowego Yellowstone przestroga, że z dzikim zwierzęciem nie wychodzi się dobrze na zdjęciach. Czasem, ale tylko czasem, brak rozsądku może skończyć się jedynie popularnym filmikiem w internecie. Tyle, że właśnie takie nagrania mogą stworzyć złudne przekonanie, że dzikie zwierzęta nie stanowią zagrożenia. Stanowią. I żadne ze zwierząt nie jest zabawką ani biesiadnym kompanem. -- Czasami ludziom się wydaje, że możemy sobie malutką kunę, wiewiórkę zabrać do domu. Wygląda bardzo fajnie, jak taki pluszak, ale niestety nie jest to pluszak. -- To dzikie zwierzę, którego królestwem jest las. A my jesteśmy jedynie gośćmi. Szymon Szulczyński, 19:30. -- Przewlekły kaszel, inny niż zwykle, bóle w klatce piersiowej, krwioplucie, tak się nie zaczyna, ale daje znać o sobie. Najczęstszy nowotwór złośliwy diagnozowany u człowieka, rak płuca. Znajomość objawów może znacznie pomóc we wczesnym wykryciu choroby, i o tym zwykle w sierpniu głośno mówią onkolodzy w ramach miesiąca świadomości raka płuca. Katarzyna Grzęda-Łozicka. -- Zaczęłam mieć taki suchy, uporczywy kaszel. -- U Katarzyny Czochańskiej to był pierwszy objaw choroby, na diagnozę czekała prawie pół roku, kilkukrotnie powtarzany rentgen, nie wykazywał zmian. Odpowiedź dała dopiero tomografia. -- Tam był opis, że jest guz pięciocentymetrowy, no to był dla mnie wielki, ogromny szok. -- Największym problemem w raku płuca pozostaje późne rozpoznanie choroby. -- Pocy się, słaby się robię. Duszności zaczęły przychodzić i zaczęło mi to do głowy przychodzić, coś jest nie tak. -- Najczęstszym objawem jest brak objawów. Ten nowotwór we wczesnym stadium jest całkowicie niemy klinicznie i to jest największy problem. -- Tylko 1/4 pacjentów trafia do lekarzy w stadium pozwalającym na optymalną terapię, czyli leczenie operacyjne. Dzięki któremu 3/4 takich pacjentów przeżywa co najmniej 5 lat po rozpoznaniu choroby. -- Mamy usunięty jeden płat płuca, mam no i ta pojemność oddechowa jest trochę mniejsza. -- W wykrywaniu wczesnych stadiów mają pomóc przesiewowe badania w kierunku raka płuca, niskodawkowa tomografia komputerowa. -- Wykrywa się zmiany bardzo małe, dosłownie wielkości 2-3 milimetrów. -- Co daje szansę na uratowanie znacznie większej grupy pacjentów z rakiem płuca. -- Redukuje ryzyko zgonu o 20% w całej populacji. Uwaga, a u kobiet prawie 40%. Tak więc jest to nowa, metoda, nowe narzędzie diagnostyki. O olbrzymim znaczeniu. -- Tutaj widzimy zmianę guzowatą. -- Z bezpłatnego programu badań od października mogą skorzystać palacze i byli palacze między 55 a 74 rokiem życia. Im młodsi z grup ryzyka. -- Warunkiem przystąpienia do tego programu jest tzw. 20 paczkolat, czyli przykładowo przez 20 lat wypalał ktoś paczkę papierosów dziennie. -- Rak płuca pozostaje najczęstszą chorobą nowotworową w Polsce. Za 90% zachorowań odpowiada palenie. Każdego roku lekarze rozp -- oznają prawie 22 tysiące nowych przypadków, podobna liczba pacjentów umiera. -- Jest źle. My mamy bardzo dużo pacjentów, którzy są podczas diagnostyki zmian nowotworowych w płucach. -- Program badań przesiewowych ma szansę zmienić te ponure statystyki. -- Warto naprawdę skorzystać z tego programu. Przebadać się, nie bać się, bo im szybciej wykryta choroba, tym lepsze szanse są na wyleczenie. -- Katarzyna Grzęda-Łozicka, 19:30. -- Nowy sezon, nowy reżyser, nowy juror. Idą wielkie zmiany w The Voice of Poland. Standardowy hit telewizyjnej dwójki pozyskał do sędziowskiego składu nazwisko wielkie jak osobowość i osobowość wielką jak jej talent i kariera do grona jurorów dołącza Edyta Bartosiewicz. W voice'owej rodzinie mówią, że to zmienia układ sił. Sandra, my nie. -- Ten fotel odwraca się w mniej niż sekundę. Edyta Bartosiewicz na swoją decyzję potrzebowała kilkunastu lat. Pierwsze zaproszenie do programu dostała, kiedy The Voice of Poland dopiero startował. -- Minął czas, doszły doświadczenia, jakaś droga, którą przebyłam. I czuję, że jestem gotowa. Aczkolwiek jest to dla mnie samej duże zaskoczenie. -- To coś więcej niż zwykła roszada w składzie trenerów. -- Gdy ciebie zabraknie. -- Bartosiewicz ma za sobą wielkie przeboje, ale także lata ciszy, problemy z głosem i powrót na scenę. -- Najdroga czadu. -- Teraz ma rozpoznawać nie tylko skalę i technikę, lecz także odporność ludzi, którzy dopiero zaczynają. -- Nowa trenerka, nowy reżyser, ale zadanie pozostaje bez zmian. W ciągu kilku minut znaleźć kogoś, kto zostanie na scenie dłużej niż jeden sezon. Edyta Bartosiewicz doskonale wie, jak trudno zbudować karierę. Jeszcze lepiej wie, ile kosztuje powrót. -- Najważniejsze jest to coś. Osobowość, bo ludzie reagują na emocje. Chciałabym rozwijać w ludziach ich zasoby. -- Jej pojawienie się od razu zmienia układ sił. Kuba Badach pilnuje warsztatu Michał Szpak, szuka osobowości, a Thompson i Baron mają przewagę wspólnego doświadczenia. Bartosiewicz wnosi coś, czego nie da się wytrenować: biografię, która brzmi równie mocno jak jej piosenki. -- Będę walczył jak lampart. O swoich uczestników, albo po prostu o kogoś, kto będzie bliski mojemu sercu. -- Niektórzy uczestnicy są artystami, od dnia narodzin. -- Prawda, szczerość w muzyce, w przekazie i szczerość z własnym samym sobą, co też można wysłyszeć, prawda? -- No i przede wszystkim musi chcieć trafić do naszej drużyny. -- Nowy sezon powstaje również pod okiem nowego reżysera, Michał Majak. Od pierwszej edycji związany z The Voice Kids. Przejmuje dorosłą odsłonę programu. Nad całością niezmiennie czuwa producent Rinke Reuens. -- Chcemy tak jak oni, są, tak chcemy ich kreować, tak? Że nie chcemy my, nie stawimy, jak oni mają śpiewać, oni być sobą. A charaktery, szukamy charakteru. -- Pierwsze przesłuchania właśnie ruszyły. Za chwilę uczestnicy staną na tej scenie po raz pierwszy. Dla jednych obrót fotela będzie początkiem kariery, dla innych jedynym takim momentem. Sandra, my nie. 19:30. -- Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek u Doroty Wysockiej-Sznep w "Pytaniu Dnia" już za chwilę polecamy tę rozmowę. I nasze wydanie o 22:30. Do zobaczenia. -- To jest "Pytanie Dnia", Dorota Wysocka-Sznep. Dobry wieczór państwu, a ze mną minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. Dzień dobry, panie ministrze. -- Dzień dobry, witam państwa, witam panią. -- Panie ministrze, rzecznik prezydenta, pan Rafał Leśkiewicz, na temat ostatnich ułaskawień pana prezydenta powiedział tak: "prezydent podjął taką decyzję, bo miał do tego prawo i wara rządzącym od prerogatyw pana prezydenta". Wara, mówi rzecznik głowy państwa. No, chyba też pod pana adresem. -- No, ten poziom wypowiedzi jest zadziwiający. To widać w Kancelarii Prezydenta, co jakiś czas mamy wypowiedzi, które, no, nie odpowiadają w ogóle powadze głowy państwa. No bo to są takie sformułowania, może podobają się właśnie jednym z tych, których prezydent ułaskawia. -- I może o to właśnie chodzi. To jest celowy zabieg, żeby się przypodobać "ale powiedział", "ale im powiedział". -- No właśnie. Oczywiście wiemy, że ułaskawienie jest prerogatywą i prezydent tu może naprawdę dużo, ale mnie niepokoją takie