()Powitanie + forszpan Prezydencka alternatywa - sprawdzimy, czy SAFE 0% ma sens. Ewakuacja trwa - Polacy wracają z krajów Bliskiego Wschodu. Skandaliczne słowa - poseł Suski obraża polski mundur. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. "Panowie, nie ma czasu na kombinacje" - tak premier odpowiada prezydentowi i prezesowi NBP w sprawie propozycji "SAFE 0%", kieruje do nich trzy postulaty i pyta, skąd pieniądze, których dotąd nie było. Adam Glapiński mówi, że najpierw chce przedstawić szczegóły rządowi i prezydentowi, a ze szczególnym zainteresowaniem czeka na nie szef MON, który już teraz uważa, że taka propozycja może być uzupełnieniem, ale nie alternatywą, unijnego programu SAFE. Nie ma czasu na kombinacje. To reakcja premiera na ten pomysł prezydenta i prezesa NBP. Polskę stać na to, żeby wprowadzić polski "SAFE 0%". Sponsorem ma być Narodowy Bank Polski. Pytanie, skąd weźmie na to pieniądze, wciąż bez odpowiedzi. Przyjdzie czas na szczegóły. Będziemy nad tym pracować z ekspertami, fachowcami, doradcami. Według rządzących to może być syzyfowa praca. Bo choć Adam Glapiński chętnie pozował do takich zdjęć, to użycia tych rezerw na pokrycie budżetowych zobowiązań zabrania mu Konstytucja, a dokładnie ten artykuł. Rezerwy NBP mają służyć do tego, żeby w sytuacji krytycznej bronić stabilności złotego, a nie po to, żeby finansować wydatki państwa. Bo taki ruch, o czym przestrzega była prezes NBP, wygenerowałby wzrost inflacji. Ale prezydent nie daje za wygraną i na swoim profilu informuje o finansowaniu zbrojeń z zysków NBP. Zysk w większości, w 95%, przekazujemy rządowi. I tu pełna zgoda, tyle tylko że od 3 lat, a dokładnie od czasu, gdy zmienił się rząd, NBP konsekwentnie wykazuje straty. Ubiegłoroczna jest szacowana na 30 mld zł, o czym w grudniu... Mam tu list prezesa Narodowego Banku Polskiego. ...został poinformowany premier. Prezydentowi to nie przeszkadza. Mamy dla SAFE konkretną, polską, suwerenną alternatywę. Nie może to być alternatywa, bo Alternatywy były 4 i była to komedia Barei. My dzisiaj nie będziemy robić komedii z bezpieczeństwa Polek i Polaków. To rządzący. Politycy PiS... Bardzo dobra idea. ...pomysł prezydenta chwalą. To dlaczego Prawo i Sprawiedliwość, kiedy kupowało K2, nie skorzystało z tego instrumentu? Jak mnie pani zaprosi na półgodzinną rozmowę, to wtedy wyjaśnię te wszystkie wątki. Ale dlaczego, panie pośle? To jest sprawa bardzo skomplikowana. Z matematycznego punktu widzenia raczej prosta. Koreański kredyt to około 6% odsetek. NBP mówi o zerowym oprocentowaniu, co w tym przypadku oznaczałoby ponad miliard złotych oszczędności. Rząd PiS jednak wybrał kredyt w Korei. Według rządzących - z jednego powodu. To, co oni opowiadają na konferencjach prasowych, to jest zwykłe bajdurzenie. Karty na stół mógł dziś podczas tej konferencji wyłożyć prezes NBP, ale zamiast konkretów było dużo o wyzwoleniu kobiet czy siedzibie banku. To nie jest Bizancjum, to jest kurnik. Stąd apel premiera, by numerem jeden dla wszystkich była polska racja stanu. Panowie, wokół jest wojna. Ta sytuacja wymaga najwyższej powagi i odpowiedzialności. Nie ma mowy o żadnych politycznych gierkach. Nasz program SAFE, SAFE europejski, jest gotowy, leży na stole i czeka tylko na podpis prezydenta. Jest lista zakupowa stworzona przez Wojsko Polskie. Ale prezydent słowo "alternatywa" wczoraj powtarzał często. Polski SAFE jest lepszy dla polskich sił zbrojnych niż europejski. Czy to jest taka uwertura przed wetem? Niestety obawiam się, że to jest taki pic i zasłona dymna, która ma ułatwić decyzję o wecie. Rękę do zgody wyciąga minister obrony narodowej i proponuje, by zakupy dla wojska finansować z dwóch źródeł. Dzięki tym dwóm programom jesteśmy w stanie zbudować najsilniejszą armię do roku 2030. Warunkiem jest podpis prezydenta pod ustawą o SAFE. Do weta namawia go PiS. Przeciwni są też Amerykanie, bo mowa o pieniądzach na zbrojenia do wydania w Polsce. Stąd te słowa rządzących. Dziwna korelacja spotkań. O tej ubiegłotygodniowej wizycie ambasadora USA u prezesa Narodowego Banku Polskiego. Kolejna doba wymiany ognia na Bliskim Wschodzie, nocne amerykańsko-izraelskie naloty na Teheran i odwet skierowany m.in. w Tel Awiw. Irańscy dowódcy grożą eskalacją i uderzeniem w izraelski ośrodek nuklearny. W Tel Awiwie jest nasza wysłanniczka Anna Kowalska. Wojenny front wchłania nowe tereny, powiedz, jaki jest bilans kolejnego dnia konfliktu? Bilans ostatniej godziny to pożar rafinerii w Bahrajnie i zmasowany atak Iranu na ZEA, uderzenie w Trypolis. To niekończąca wymiana ognia. Dzisiaj musieliśmy iść do schronów. Na twarzach ludzi jest więcej strachu. Izraelczycy Amerykanie i Irańczycy ostrzegają, że to dopiero początek. Ani chwili wytchnienia od spadających z nieba pocisków nie mają mieszkańcy Teheranu. Izraelskie myśliwce tej nocy przeprowadziły nową serię ostrzałów na rządowe budynki w stolicy Iranu. Oraz na systemy obrony powietrznej i wyrzutnie rakiet w Kom i Isfahanie. Celem operacji jest wyrządzenie poważnych szkód irańskiemu reżimowi terrorystycznemu, aż do momentu gdy zniknie nasze zagrożenie egzystencjalne. W tych atakach zginęło już ponad tysiąc osób. Izrael w ciągu zaledwie 6 dni przeprowadził ponad sto ostrzałów i zniszczył 300 wrogich wyrzutni rakiet, by zneutralizować irańskie możliwości odwetu. Mimo to Iran cały czas atakuje. Syreny rozbrzmiewają w Izraelu co kilka godzin, my natychmiast po przyjeździe do Tel Awiwu musieliśmy ruszyć do schronów. Jeden z pocisków uderzył tuż obok lotniska w Tel Awiwie. Duży krater powstał na otwartej przestrzeni. Funkcjonariusze przybyli na miejsce, przeszukali teren i potwierdzili, że nie ma rannych cywilów ani ofiar śmiertelnych. Iran po raz pierwszy tej wojny wystrzelić miał dziś ten najnowszy i potężny, bo niosący aż tonę ładunku, pocisk balistyczny. Wojna coraz bardziej rozlewa się po całym Bliskim Wschodzie. Iran uderzył dzisiaj nie tylko w Izrael, ale też w Bahrajn, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie. W stronę Abu Zabi leciało 150 pocisków i dronów. Cztery osoby zostały ranne w Azerbejdżanie, po tym jak dwa irańskie drony po raz pierwszy od początku wojny uderzyły tam w szkołę i lotnisko. Na miejscu nie ma żadnych amerykańskich baz. Nasze siły zbrojne, Ministerstwo Obrony, Państwowa Służba Graniczna i wszystkie jednostki specjalne zostały postawione w stan mobilizacji I stopnia i muszą być gotowe do przeprowadzenia każdej operacji. By ochronić Cypr i zabezpieczyć żeglugę na Morzu Czerwonym, siły na miejsce wysyłają Włochy, Hiszpania, Francja, Holandia i Wielka Brytania. Ale jasno wykluczają bezpośredni udział w wojnie. Mogę dziś ogłosić, że wysyłamy 4 dodatkowe myśliwce Typhoon, aby dołączyć do naszej eskadry w Katarze i wzmocnić nasze operacje obronne w Katarze i w całym regionie. Europejczycy apelują też o deeskalację w Libanie. Po nocnym izraelskim ostrzale Bejrutu bilans ofiar w Libanie wzrósł do 75. Izraelskie wojsko wydało dziś bezprecedensowy nakaz ewakuacji kilkudziesięciu miast w południowym Libanie i południowego Bejrutu, co może wskazywać na ryzyko pełnoskalowej inwazji. Oczy świata zwrócone z jednej strony na powiększający się wojenny front, z drugiej na Waszyngton, gdzie zapadają kluczowe decyzje. Łączymy się z Marcinem Antosiewiczem. Jaki jest plan Waszyngtonu na zakończenie wojny? Nasilenie ataków, by doprowadzić do kapitulacji ajatollahów. Dlatego Pentagon wysyła na Bliski Wschód dodatkowych żołnierzy i sprzęt wojskowy. A jak z wielu źródeł słychać, CIA i Mossad będą wspierać Kurdów, by wzięli na siebie operację lądową. Prezydent Trump mówi, że musi być włączony w wybór następcy Chameneiego, tak jak w przypadku Wenezueli. To nie może być jego syn Mojtaba, bo jest "przeciętniakiem" - ocenia Trump w wywiadzie dla Axios. Jednak w Kongresie wiceszef Pentagonu przyznał, że plan na zmianę reżimu nie istnieje, że oni dostali tylko instrukcje zniszczenia zdolności wojskowych Iranu. Z Waszyngtonu Marcin Antosiewicz, bardzo dziękuję. Jeszcze dziś w nocy do kraju mają wrócić pierwsi ewakuowani z Bliskiego Wschodu Polacy. Dwa samoloty sił powietrznych z żołnierzami, ratownikami i dyplomatami wyruszyły po nich dziś rano, transport ma charakter medyczny. "Do zobaczenia w domu. Bezpiecznej podróży" - pisze rzecznik ministerstwa dyplomacji. To nie jest łatwa podróż, bezpieczny dom jest celem, a nasi rodacy próbują do niego dotrzeć na różne sposoby. Wielkie lotniska nad Zatoką Perską próbują opanować wielki chaos wywołany wojną. Wydostanie się z Dubaju graniczyło z cudem, mieliśmy 4-5 rezerwacji, które po kolei spadały, dzisiaj mieliśmy wylecieć 2 różnymi liniami, jedna w ostatniej chwili odwołała. Do Krakowa i Warszawy dotarły dwa samoloty z Dubaju. Szczęśliwi, że w domu. Pierwszy raz w życiu słyszałem, że klaskali ludzie, ostatnio nie było to przyjęte, a dziś część pasażerów klaskała. A to już jeden z rządowych boeingów, które o 6.00 rano wyleciały do Maskatu, stolicy Omanu. Przed północ planujemy przyjąć te 2 samoloty z powrotem, z pasażerami na pokładzie. Ewakuowanych zostało 109 osób. Przede wszystkim te z problemami zdrowotnymi. Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest w kontakcie z Polakami, którzy potrzebują tej ewakuacji. Nowy Polski Kontyngent Wojskowy Bliski Wschód ma liczyć do 150 żołnierzy i działać do końca marca. Będzie ewakuował Polaków z Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Egiptu, Izraela, Kataru, Kuwejtu, Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. chaos na lotnisku, współczuję wszystkim, którzy mają późniejsze loty. LOT jeszcze dziś wyśle dreamlinera po turystów ze Sri Lanki i Malediwów. Ma pomóc osobom, które korzystały z oferty małych biur podróży i utknęły w Azji. Jak podaje MSZ, kilkanaście tysięcy Polaków nadal nie może wrócić kraju. Oglądają państwo "19.30" w czwartek, co, obok 6. doby konfliktu na Bliskim Wschodzie, przynosi dzień? Tuszowanie ciężkiego grzechu. To nie jest zarzut pedofilii, to jest zarzut zbyt późnego poinformowania. Trudne rozliczenia. Teraz nagle okazuje się, że są konsekwencje. Niech to świat usłyszy wreszcie. "Czy pan jest polskim oficerem, czy przedstawicielem junty Tuska i Czarzastego?" - pyta Marek Suski pułkownika polskiego wojska w trakcie obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Radomiu. Był zakaz wygłaszania przemówień politycznych w obecności asysty honorowej, Marek Suski mówi, że doszło do skandalu. Zgadza się z nim m.in. minister obrony, choć kompletnie inaczej ten skandal interpretują. Jeszcze do niedawna miał stać "murem za polskim mundurem". Dziś Marek Suski do wojskowych krzyczy tak: Panie pułkowniku Kalisiak, czy jest pan polskim oficerem, czy przedstawicielem junty Tuska i Czarzastego? To nagranie z 1 marca, z radomskich uroczystości ku czci żołnierzy wyklętych. Dowódcy garnizonu nie zgodzili się, by żołnierze robili za tło dla partyjnych wystąpień. Panie dowódco, niech się pan wstydzi. Za poprzedniej władzy z żołnierzy regularnie robiono scenografię dla politycznych wieców. Jak tutaj, w Zawichoście, podczas pikniku wojskowego "Silna Biało-Czerwona". Otóż my kierujemy się polskim interesem, a oni kierowali się obcym. Wojskowe pikniki odwiedzali premier Mateusz Morawiecki, rzecznik rządu Piotr Mueller czy minister Jacek Sasin. Wystarczył piknik rodzinny w wiosce Zajączki Drugie, która liczy mniej niż tysiąc mieszkańców, a już mogli liczyć na wojsko z długą bronią, które pilnowało dmuchanej trampoliny dla dzieci. Poseł Suski mówi o cenzurze. Ale polityczne tyrady na imprezach ku czci wygłasza regularnie. Tutaj Grójec, 1 marca, kilka godzin przed imprezą w Radomiu. Marszałkiem jest stary komunista, który szczyci się tym, że był w PZPR, partii zdradzieckiej. Taką postawę krytykują lokalni politycy z Mazowsza. Te uroczystości powinny być wolne od polityki. Widać było tutaj, że to przedbieg przed kampanią wyborczą w 2027 roku. A minister obrony chce, aby Suskim zajęła się komisja etyki. Obrażanie polskich żołnierzy jest niedopuszczalne. I próbuje promować inne standardy. Kiedy na konferencjach MON padają pytania o politykę, wojskowi zazwyczaj opuszczają salę. W sobotę mamy poznać nazwisko kandydata PiS na ewentualnego premiera, tymczasem niemniejsze zainteresowanie niż przyszły - budzi były premier. Zanim w sobotę Jarosław Kaczyński powie o personaliach, na piątek Mateusz Morawiecki zaprasza na prezentację swojej strategii gospodarczej. Strategia zdaje się wykraczać daleko poza gospodarkę. Kto może na niej zyskać? Sobotnia konwencja Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie to start prekampanii PiS-u przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Normalna partia, która szykuje się do przejęcia władzy, musi wystartować półtora roku przed wyborami, i właśnie to robimy. A to Przemysław Czarnek może być jedną z twarzy szumnie zapowiadanego wydarzenia. Jarosław Kaczyński ma wskazać kandydata partii na ewentualnego premiera. Coraz głośniej mówi się też o prezydencie Stalowej Woli. Pokażemy twarz człowieka, który będzie, że tak się wyrażę, twarzą programu. Ale jak mówią rządzący, konwencja i nazwisko kandydata to próba przykrycia wewnętrznych konfliktów. Taką sikaweczką, takim jajeczkiem wielkanocnym taki strażak Jarosław z jajeczkiem wielkanocnym próbuje gasić wielki pożar puszczy. Tego nie da się zagasić. Ci ludzie tak się nienawidzą. Konflikt przybiera na sile, bo ten wiceprezes PiS wielokrotnie zgłaszał swój akces do partyjnej kandydatury na premiera. Ale były premier miał odpaść z rywalizacji decyzją prezesa. Mimo że w kolejnym już sondażu to Morawiecki zyskał największe poparcie. To jest marginalizacja Morawieckiego i jego środowiska, współpracowników. Bo wcześniej wniosek do komisji etyki o ukaranie za kłótnię w mediach społecznościowych z innymi politykami PiS. I to też decyzja Kaczyńskiego. Nie wiadomo, czy Morawiecki pojawi się na konwencji PiS w Krakowie. Wiadomo natomiast, że dzień przed organizuje spotkanie, na którym przedstawi - jak zaznacza - swoją strategię budowy silnej polskiej gospodarki. Jak podaje WP, Morawiecki został wezwany przez Kaczyńskiego na dywanik. Można to było zrobić np. w przyszłym tygodniu, dlaczego zrobił to Mateusz Morawiecki w piątek, trzeba zapytać Mateusza Morawieckiego. A polityk z jego otoczenia mówi o poprawiających się relacjach w partii. Na konwencję się nie wybiera ze względu na spotkanie z młodzieżą. Niezależnie od jakichś tarć, które się przecież zdarzają w środowiskach politycznych, będziemy dalej współpracować dla zwycięstwa. Ostatnio Morawiecki opuścił spotkanie PiS w Stalowej Woli. Zorganizował swoje kilkaset kilometrów dalej. Politycy koalicji mówią o początku faktycznego rozpadu w PiS i końcu Morawieckiego w partii. Uruchomił ścieżkę budowania autonomicznego środowiska politycznego z nim związanego poza PiS. I jak słyszymy, ostateczna decyzja Morawieckiego może zapaść w sobotę. Gdy prezes PiS poda nazwisko kandydata na premiera. W precedensowym procesie tarnowskiego biskupa Andrzeja Jeża oskarżanego o tuszowanie pedofilii w Kościele zeznawał dziś jego poprzednik arcybiskup Skworc. Miał wiedzieć o krzywdzeniu dzieci przez innego duchownego, do prokuratury sprawy nie zgłosił, bo wówczas nie było takiego obowiązku, księdza wysłał za to na urlop. - Janusz K. coś panu mówi? - Nie. A zdaniem prokuratury powinno, bo według śledczych to jedna z ofiar pedofilii w Kościele. To trzecia rozprawa przeciwko biskupowi tarnowskiemu Andrzejowi Jeżowi, który miał wszystko tuszować. Dziś zeznawał również były metropolita katowicki arcybiskup Skworc, poprzednik biskupa Jeża. Już w 2002 roku dostał informacje, że - były już - ksiądz Stanisław P. dopuszcza się czynów pedofilskich. Sprawy nie zgłoszono do prokuratury. W efekcie przestępstwa nie potwierdzono, a Stanisław P. trafił na urlop. Ten cały urlop to też była szansa do resocjalizacji, bo przecież chodzi nam o to, żeby każdy obywatel, jeśli nawet popełnia złe czyny, wrócił potem do społeczeństwa, do służby. Tyle że później był przenoszony z parafii do parafii, bo miały pojawiać się sygnały o kolejnych ofiarach. Wysłano go nawet na misje do Ukrainy, gdzie również miał wykorzystywać dzieci. Te przestępstwa miały miejsce za czasów biskupa Skworca, więc on ponosi winę na pewno. Myślę, że ze względu na przedawnienie nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Dlaczego nie powiadomiono służb? Bo jak zeznał arcybiskup, nie było wtedy takiego obowiązku. Prawo zmieniło się dopiero w 2017 roku. To nie jest zarzut pedofilii, to jest zarzut zbyt późnego poinformowania, a cała sprawa dotyczy tego, jak rozumiemy słowa "wiarygodna informacja" i jak rozumiemy słowo "natychmiast". Jednak zdaniem śledczych ofiarami padło sto dzieci. Jedną z nich była Liliana Kupaj, która pojawiła się na pierwszej rozprawie. Tak potężna tragedia dla dorosłych kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej i gwałtu jako małe dziewczynki, niech to świat usłyszy wreszcie. Bo ofiarom tuszowanie zabrało prawo głosu. Ważne zmiany dla Ukraińców mieszkających w Polsce. Nowe przepisy redukują część świadczeń socjalnych i zdrowotnych, dotyczą także legalizacji pobytu czy nauki uczniów pochodzących z Ukrainy. W mocy pozostaje wsparcie dla osób w szczególnie trudnej sytuacji. Co konkretnie się zmienia? Jeszcze wczoraj uchodźcy z Ukrainy mieli w Polsce szczególny status ze względu na wojnę, która zmusiła ich do ucieczki z kraju. Ten czas specjalnego traktowania i specjalnej pomocy dla uchodźców z Ukrainy dobiega końca. Specustawę, która gwarantowała im np. dostęp do służby zdrowia, od dziś zastępują nowe przepisy, które dają dostęp do świadczeń, ale pod pewnymi warunkami. W momencie kiedy dana osoba, uchodźca z Ukrainy, pracuje, odprowadza podatki, może oczywiście korzystać z opieki zdrowotnej. Darmowa opieka przysługiwać będzie dzieciom do 18. roku życia, ofiarom tortur i gwałtu, kobietom w ciąży czy osobom zamieszkującym ośrodki zbiorowego zakwaterowania. Nowa ustawa przedłuża legalność pobytu w Polsce o kolejny rok. To okres przejściowy, w którym uciekający przed wojną będą musieli złożyć wniosek o pobyt tymczasowy i przyznanie numeru PESEL. Widzimy w ostatnich tygodniach, że zapowiedzi wejścia w życie tej ustawy zaczynają generować zwiększoną liczbę wniosków, które wpływają do dolnośląskiego urzędu wojewódzkiego. Dla Ukraińców, którzy w większości znaleźli w Polsce nowy dom i pracę, zmiany są zrozumiałe. Ogólnie, że ustawodawca ma iść w tym kierunku, żeby wygaszać tę ustawę, to jest logiczne i jak najbardziej OK. Większość pytań kierowanych przez Ukraińców do Instytutu Praw Migrantów dotyczy właśnie zmian w prawie. Wnioski na 800 plus, PIT i zmiana tej ustawy dzisiejszej to nasza główna pula zwrotów od cudzoziemców. Zmiany dotyczyć będą też szkolnictwa i świadczeń socjalnych. Według danych MSWiA w Polsce mieszka 1,3 mln Ukraińców. Skuteczna profilaktyka, zdrowie psychiczne, cyberbezpieczeństwo czy dezinformacja w zdrowiu - to ważne kwestie, które wpływają na dobrostan żołnierza i odporność państwa. W Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa zaprezentowano dziś Białą Księgę, która ma być punktem wyjścia do budowy nowoczesnego systemu zdrowia żołnierzy. To nie są tylko puste słowa, że im więcej potu w takich warunkach, tym mniej krwi przelanej na polu bitwy. Każde życie jest bezcenne, ale w czasie konfliktów to życie żołnierza, jego zdrowie, samopoczucie, wyjątkowe umiejętności, stają się wręcz bezcenne. I muszą być chronione. Aby chronić ich zdolność operacyjną, musimy stosować nasilone metody prewencji. To Biała Księga, diagnoza najważniejszych wyzwań dla zdrowia w wojsku. Jednym z nich jest współpraca z sektorem cywilnym. Wojsko nie jest wydzieloną wyspą na oceanie, tylko jest zintegrowanym elementem dużej całości, jaką stanowimy jako społeczeństwo. I to tu widać cały przekrój społeczny. Na tegorocznej kwalifikacji wojskowej stawili się nie tylko mężczyźni z rocznika 2007, ale zapraszane były także panie o umiejętnościach i z wykształceniem przydatnym dla armii. To są przede wszystkim zawody medyczne, lekarskie, weterynaryjne, radiologiczne, psychologowie. Psychologowie pomagają też weteranom i żołnierzom wracającym z misji zagranicznych. Takie wsparcie pomaga poradzić sobie z przeżyciami z pola walki. Pomoc dla weteranów wracających z misji jest ważnym elementem ich powrotu. Uważam, że każdy żołnierz wracający z misji potrzebuje takiej pomocy i nie wszyscy się do tego przyznają. A sposoby walki i oddziaływania na przeciwnika zmieniają się. Wojny są hybrydowe, dlatego cyberbezpieczeństwo jest dziś niezbędne nie tylko w walce z dezinformacją, ale do zabezpieczenia danych pacjentów, które mogą być wykorzystane przeciwko nim. Mówimy nawet o kwestiach chorób społeczeństwa, ale mówimy teraz o podstawowych informacjach, z jakimi młody obywatel trafia do sił zbrojnych. Inwestycje w programy zdrowotne przekładają się na spadek liczby dni chorobowych o ponad 25% i wzrost gotowości bojowej. Niewidzialne serce cyfrowej rzeczywistości. Centra danych umożliwiają wysyłanie e-maili, korzystanie z mediów społecznościowych czy przechowywanie plików w chmurze. Napędzają rozwój nowych technologii i gospodarki opartej na danych, zużywając przy tym ogromne ilości energii. Ile naprawdę kosztuje nas utrzymanie cyfrowej infrastruktury? Tak wygląda chmura - ta cyfrowa. Jesteśmy w jednym z centrów danych w Irlandii. Za każdym razem, kiedy kupujemy bilety na samolot, oglądamy film czy wysyłamy zdjęcia naszym bliskim, to wszystko przechodzi przez takie serwery. Miliardy czynności, które wykonujemy w sieci, sprawiają, że takie fabryki serwerów pochłaniają mnóstwo energii. W samym tylko 2024 roku centra danych na całym świecie pochłonęły tyle energii, ile cała Polska zużyłaby w ciągu trzech lat. A do końca tej dekady potrzeby tylko tego centrum się podwoją. Powód? Rozwój sztucznej inteligencji. Mając na uwadze obciążenie sieci przez AI, w niektórych przypadkach może to prowadzić do tego, że rozmieszczenie centrów może być nieco bardziej elastyczne pod względem lokalizacji. Amerykańska META podpisała 20-letni kontrakt na dostawy prądu z elektrowni jądrowej w Illinois, co może wiązać się z budową nowego reaktora. Z kolei Microsoft w swoich centrach danych w 100% korzysta z odnawialnych źródeł energii. Możemy budować i obsługiwać te centra danych, wykorzystując bardziej zrównoważone produkty i materiały, takie jak stal niskoemisyjna i cement. Możemy zapewnić, że dostarczamy usługi, które przyspieszają zrównoważony rozwój. Na mapie globalnych inwestycji cyfrowych jest też Polska. W ubiegłym roku Microsoft ogłosił, że zainwestuje prawie 3 mld zł w budowę kolejnego centrum danych i rozwój sztucznej inteligencji. To, co obserwujemy pod względem popytu na usługi chmurowe i sztuczną inteligencję w Polsce, jest spójne z resztą Europy i dlatego kontynuujemy nasze projekty w Polsce. Nowe polskie centrum danych powstanie jeszcze w tym roku. Podobnie jak to w Irlandii, będzie oparte o OZE, a do 2030 roku będzie neutralne klimatycznie. Burmistrz Stambułu Ekrem Imamoglu tegorocznym laureatem Nagrody Prezydenta Pawła Adamowicza za obronę demokracji lokalnej. Nagroda została wręczona w Brukseli. Specjalnym wyróżnieniem jury uhonorowało Irlandkę Mary Crilly, założycielkę i dyrektorkę Centrum Zapobiegania Przemocy Seksualnej w Cork. Nagroda Prezydenta Pawła Adamowicza ustanowiona została w celu promowania spuścizny zamordowanego prezydenta Gdańska. Przyznają ją Europejski Komitet Regionów we współpracy z Miastem Gdańsk i Międzynarodową Siecią Miast Schronienia. Jej laureatami są lokalni liderzy w polityce lub społeczeństwie obywatelskim, którzy walczą z autokracją, nietolerancją, mową nienawiści i ksenofobią. W "19.30" to już wszystko, bardzo państwu dziękuję i polecam "Pytanie dnia", gościem Justyny Dobrosz-Oracz będzie Jakub Rutnicki, koordynator zespołu kryzysowego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie. Spokojnego wieczoru, do zobaczenia.