Chwilo, trwaj! Maja Chwalińska powalczy o tytuł na kortach Rolanda Garrosa. Jest apel do władz Ukrainy, będzie też spotkanie z szefem gabinetu Wołodymira Zełenskiego. W tle spór o bohaterów UPA. Muzyczna uczta w Opolu. Nadchodzą "Premiery". Dobry wieczór, zaczynamy "19.30". Jutro o tej porze wszystko będzie jasne. Po południu finał wielkoszlemowego French Open. A w nim ona - Maja Chwalińska. Do turnieju przebijała się przez eliminacje, nikt na nią nie stawiał. Teraz jej nazwisko znają wszyscy kibice, a legendy tenisa zachwycają się jej grą. Piękny sen w Paryżu trwa już dwa tygodnie, jutro ostatni akord tej wspaniałej przygody. Gdzie zatrzyma się Maja Chwalińska? Krzyczą komentatorzy na kortach Rolanda Garrosa. Takimi jak to precyzyjnymi uderzeniami raz po raz eliminuje gwiazdy światowego tenisa. I po 9 z rzędu wygranych meczach trafia do finału French Open. To jest jak sen. Szczerze mówiąc, nie wiem, co się dzieje. W półfinale Polka 7:6, 6:4 pokonała Dianę Sznajder. Rosjanka próbowała odczytać zmienną grę Chwalińskiej, ale podobnie jak wcześniej Sakkari, Mertens i Kalinska, ostatecznie się poddała. Jestem dumna, jak walczyłam. Ona grała niesamowicie i zasłużyła na to zwycięstwo. Maja Chwalińska jest pierwszą w historii kwalifikantką, która w Paryżu dociera do finału. Spotka się w nim z 8. rakietą świata Mirrą Andriejewą. Dla Rosjanki to też będzie pierwszy finał wielkiego szlema. Dla mnie osobiście jest to cel numer jeden w moim życiu. Roland Garros mecz zapowiada jako starcie historii jak z bajki z nastoletnią sensacją. 19-letnia Andriejewa w półfinale zmiażdżyła Ukrainkę Martę Kostiuk. W Paryżu w 2024 roku doszła do półfinału. W światowym rankingu była dużo wyżej niż Polka, ale w statystykach Maja wypada tu lepiej. Ma regularny serwis, popełnia mniej błędów i wygrywa więcej break-pointów. Polka ma piękną do oglądania grę, która może sprawić duże problemy Rosjance. Andriejewa nie lubi takiej nietypowej gry, która odbiega od znanych jej wzorców. Maja Chwalińska, pomimo małych problemów ze zdrowiem, ma być w świetnej formie - obiecuje sztab. Lekko jest przeziębiona, ale już jest lepiej, więc jutro będzie ten szczyt. Zrobimy wszystko, by czuła się najlepiej fizycznie i psychicznie i wygrała ten mecz. Specjalnych przygotowań nie będzie. Polka ma w Paryżu swój codzienny rytuał. Pójdę spać, napiję się herbaty i obejrzę coś dobrego, może trochę tenisa, bo jestem trochę tenisową maniaczką. Do widoku polskiej flagi nad tym kortem Philipe Chartier kibiców przyzwyczaiła Iga Świątek i, jak słyszymy dziś w Paryżu na Rolandzie Garrosie, najwidoczniej jest jedna zasada: niezależnie kto gra i tak wygrywa Polka. Narodziny gwiazdy i finansowy sukces po latach walki o przetrwanie. Przeszła długą i krętą drogę, walczyła z kontuzjami i depresją. Dokonała rzeczy, której wcześniej nie osiągnęła żadna tenisistka. Jest pierwszą zawodniczką, która rozpoczęła zmagania w Paryżu od eliminacji i dotarła do finału. I właśnie do Paryża się przenosimy. Skromnością. Maja na korcie jest zabójczo skuteczna. Na nich również pojawia się Maja na konferencjach prasowych. Jeszcze dwa tygodnie temu nikt we Francji nie znał jej nazwiska, dlatego szybka lekcja. Maja Chwalińska. Dla nas jest trudne robienie takich zlepek w nazwiskach. Maja Chwalińska jest na ustach całego świata, to nagłówki z Indii, Hiszpanii, Niemiec czy USA. O Mai Chwalińskiej pisze również francuska prasa. To chociażby L'Equipe, który pisze o Odysei, która trwa, o szalonej epopei Mai Chwalińskiej, nazywają ją wprost sensacją. Takiego zainteresowania nie widział też pan Grzegorz, który od 4 lat prowadzi polski sklep w Paryżu. Powiem szczerze, mamy dużo telefonów. Najbardziej tak jak widać, flagi z naszym orzełkiem. Tradycją w sztabie Mai stało się jedzenie pizzy. Jedzą pizzę codziennie, dosłownie codziennie, a jesteśmy tu już 3 tygodnie. Oni tak przytyją, że to będzie straszne. Po French Open spuchnie też portfel Mai. Do wygrania prawie 12 milionów złotych, miejsce w turniejach wielkoszlemowych i, co najważniejsze, spokój. A tego bardzo często brakowało drużynie. Miałem na plecach dużo różnych zobowiązań i często nie miałem za bardzo z kim o nich porozmawiać, jak to wiele problemów rozwiązywać, więc teraz Maja je rozwiązała. By zobaczyć ją w wielkim finale, kibice przyjechali dosłownie z całego świata. Mamy nadzieję kupić bilety, ale to bardzo trudne, sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Jesteśmy całym sercem dla Mai i zrobimy jutro wszystko, żeby się dostać na kort. Bo tu wszyscy są zgodni, jej historia to gotowy scenariusz na film. To historia underdoga, to niesamowite, patrząc na jej mecze. Żadna z nas nie marzyła, że będzie mogła zobaczyć polski finał i tak przebojową playerkę, jaką jest Maja. I niech ten sen trwa jak najdłużej. Wygląda, jakby próbowała samą siebie obudzić. Przeszła bardzo długą drogę i to jest prawdziwa historia Kopciuszka. I chce to powiedzieć: stawiam na nią. I my też na nią stawiamy. Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy jest w Warszawie i rozmawia m.in. z przedstawicielami polskiego rządu. Głównym tematem kwestia nadania jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA", co wywołało dyplomatyczny zgrzyt na linii Warszawa - Kijów. Prezydent chce odebrać order Wołodymyrowi Zełenskiemu. Szef MON opublikował dziś apel do władz Ukrainy. Choć Polska pamięta o rzezi wołyńskiej, stanęliśmy po stronie Ukrainy napadniętej przez Rosjan - przypomina sąsiadom Władysław Kosiniak-Kamysz. Tym bardziej mamy prawo oczekiwać, że Ukraina uszanuje Polską pamięć. Pamięć nadszarpniętą przez decyzję Wołodymyra Zełenskiego o uhonorowaniu jednostki wojskowej imieniem "bohaterów UPA". Ukraińskiej Powstańczej Armii, która wymordowała około stu tysięcy Polaków. Rolą obu elit politycznych, ukraińskiej i polskiej, jest dbanie o wzajemną wrażliwość. Do Warszawy na rozmowy, by zażegnać kryzys, przyleciał bliski doradca prezydenta Ukrainy, Kiryło Budanow. Widział się już z przedstawicielami MSZ, jutro spotka się z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem. W odpowiedzi na decyzję prezydenta Zełenskiego Karol Nawrocki chce odebrania mu Orderu Orła Białego. Kapituła zbierze się w poniedziałek. Jest to dobre działanie, bo jest skierowane nie przeciwko działaniom całego narodu, a przeciwko człowiekowi jednemu. Powinny się toczyć procesy zmierzające do deeskalacji, a nie eskalacji nieporozumień na tle historycznym. Ukraiński IPN poinformował o zgodzie na ekshumację szczątków polskich ofiar w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu. 8 czerwca ruszą też prace w Hucie Pieniackiej - potwierdziła ministra kultury. Bo, jak podkreślał kilka dni temu premier Tusk, jeśli pokłócimy się o przeszłość, ktoś inny wygra przyszłość. Ukraiński dron eksplodował w Rumunii. Kijów wskazuje na działania Rosji, a polski premier ostrzega, że sytuacja idzie w stronę eskalacji i większych napięć. Wołodymyr Zełenski pisze list otwarty do Władimira Putina, w którym oferuje rozmowę w cztery oczy. Prezydent Ukrainy wzywa do zakończenia wojny. Pytanie, co na to Moskwa. Z taką siłą morski dron eksplodował w rumuńskim porcie Konstanca nad Morzem Czarnym. Dron dokonał samodetonacji, dlatego dbamy, by w przypadku pojawienia się innych dronów nie doszło do kolejnej eksplozji w obszarze, gdzie są ludzie. To ukraiński bezzałogowiec - twierdzi ekspert. Albo zboczył, albo uległ awarii i jakieś zakłócenia nastąpiły. I to kolejny w kraju NATO rykoszet rosyjskiej agresji na Ukrainie. Sytuacja idzie w stronę eskalacji i większych napięć, więc musimy być na to przygotowani i Polska stara się być przygotowana. Prezydent Zełenski chce zakończenia wojny. W liście otwartym do Wladimira Putina zachęca go do negocjacji. Niech się pan nie boi wycofać z wojny - to najważniejsze, czego teraz potrzeba z pana strony. Zełenski proponuje spotkanie jeden na jeden. Widzimy, że USA poświęcają całą swoją uwagę sprawie Iranu i nie należy po prostu czekać, aż zwrócą uwagę na wojnę w Europie. Jest reakcja Białego Domu. Cieszę się, że chcą rozmawiać o spotkaniu. Myślę, że byłoby wspaniale, gdyby się spotkali. Powinni to załatwić. Ale odpowiedzi Putina na razie nie ma, ale Kreml zapowiada, że warto na nią czekać. Rosja nie lubi, kiedy ktokolwiek mówi im, co mają robić. A zwłaszcza Putin. Putin deklarował chęć podjęcia rozmów. Ale w Ukrainie mało kto w to wierzy. Władimir Putin ignorował już niejeden taki list, niejeden apel. Oni chcą całej Ukrainy i choćby Zełenski napisał sto listów, to nic nie da. Tym bardziej Europa i NATO muszą się dozbrajać. Tak, by przekonać Moskwę, że atakując Pakt, więcej straci niż zyska. Na Bałtyku rozpoczęły się właśnie manewry BALTOPS - potrwają dwa tygodnie. Na kilka miesięcy przed wyborami, 4 czerwca przyszłego roku, premier Donald Tusk wzywa na Marsz Patriotów. Jego uczestnicy mają przejść przed pomnikiem pierwszego premiera III RP Tadeusza Mazowieckiego, który miałby stanąć przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Data jest nieprzypadkowa. Pomnik Tadeusza Mazowieckiego ma stanąć tu w setną rocznicę urodzin pierwszego niekomunistycznego premiera. Postawmy mu pomnik tu przed kancelarią premiera. A 4 czerwca 2027 roku niech przejdzie wielki marsz patriotów właśnie pod jego pomnikiem. Marsz ma upamiętnić pierwsze częściowo wolne wybory 1989 roku. Może to będzie jakiś wspólny marsz partii koalicji rządzącej. A w mojej ocenie, i to byłby najbardziej oczekiwany scenariusz, żeby to był wspólny marsz wszystkich Polaków. Marsz 4 czerwca odbędzie się kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Oprócz rocznicy będzie więc mobilizacja. To będzie niemal w przeddzień kampanii parlamentarnej, więc wtedy trzeba zwierać szyki, szeregi i pokazywać, jaka jest alternatywa dla brunatnej i skrajnej prawicy. 3 lata temu przed wyborami parlamentarnymi koalicja zorganizowała marsz zarówno w rocznicę 4 czerwca, jak i "Marsz miliona serc" w październiku. Wtedy mobilizacja przyniosła sukces i władzę. Marszem próbowano zmobilizować wyborców też przed przegraną drugą turą wyborów prezydenckich. Najważniejszy jest inny marsz. Ten, który będzie jesienią przyszłego roku. To musi być marsz po zwycięstwo, ale takie zwycięstwo, które da nam możliwość odrzucania złośliwych prezydenckich wet. Do komitetu budowy pomnika Tadeusza Mazowieckiego Donald Tusk zaprosił wszystkich byłych premierów. Bez wyjątku. Jarosław Kaczyński na razie nie odpowiedział. Politycy PiS sceptyczni. Chcą, niech budują pomnik. Ale co to jest za temat w tym momencie do dyskusji? Przypomnijmy, że za rządów PiS przed kancelarią stanął pomnik innego byłego premiera - Jana Olszewskiego. Muzyczne święto trwa. Pierwsze statuetki już rozdane. Podczas koncertu Debiuty na Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu jurorów i widzów najbardziej zachwyciła Karolina Charko, wygrywając konkurs. O główną nagrodę walczyło 10 młodych wykonawców. Teraz jury i publiczność przygotowują się do wyłonienia najlepszych artystów podczas wyczekiwanego koncertu "Premiery". Uznani wykonawcy i energia młodego pokolenia. W konkursie "Premier" nie zabraknie zarówno artystów z dorobkiem, jak i nowych głosów, które coraz śmielej zaznaczają swoją obecność na polskiej scenie. To jest hołd dla Tadeusza Rossa. Niespodzianki czekają również na fanów czterooktawowego głosu Justyny Steczkowskiej. Jubileuszowy recital z okazji 30-lecia pracy artystycznej. O tym, jak smakuje jubileusz w Opolu, doskonale wie Ania Wyszkoni, która również świętuje 30 lat na scenie. Wychodzisz na scenę i myślisz sobie, że to jest sens tego wszystkiego, co robisz. Wszedłem i miałem tak: dobra, jestem w domu. W sensie Opole nie jest moim domem ani miastem rodzinnym, ale czuję się tutaj naprawdę bardzo dobrze. Od teraz Opole z domem i z jednym z najważniejszych momentów w karierze może kojarzyć się zwyciężczyni Debiutów. Nie spodziewałam się. Nie waży wcale tak dużo, ale jest przepiękna. O różnorodność tego wieczoru zadbają raperzy. O.S.T.R., Vienio, będzie Łona, stara szkoła polskiego hip-hopu, którą uwielbiam. A to dopiero drugi dzień festiwalu. Nie będę ukrywał, że najbardziej czekam na niedzielę na Lady Pank i hołd dla Agnieszki Osieckiej i Magdy Umer. Nie chce zapeszać, ale myślę, że to będzie piękny festiwal. W końcu w Opolu nostalgia idzie pod rękę z energią, a klasyka polskiej piosenki wraca na scenę w nowym wydaniu. Ja już państwu dziękuję. Czas na Pytanie Dnia, u Doroty Wysockiej-Schnepf dziś europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz. Spokojnego wieczoru.