300 hektarów ognia. Dramatyczna walka. Setki strażaków walczy z pożarami lasów na Lubelszczyźnie. Wyrok dla oprawców - matka i ojczym katowanego Kamilka usłyszeli wyrok. My pytamy o prawo, które ma zapobiegać takim tragediom. Kierunek - bezpieczeństwo. Umowa pożyczki SAFE dla Polski zatwierdzona przez Brukselę i kolejny rozdział politycznej wojny z bezpieczeństwem w tle. Zaczynamy od gigantycznego pożaru na Lubelszczyźnie. Ogień najpierw pojawił się na terenie Puszczy Solskiej, ale w krótkim czasie objął 250 hektarów lasu. Miniona doba to dramatyczna walka z żywiołem, w trakcie której rozbił się jeden z samolotów gaśniczych, zginął doświadczony pilot. W akcji bierze udział ponad sto zastępów straży pożarnej, dwa śmigłowce Black Hawk, cztery samoloty gaśnicze Dromadery i cztery śmigłowce Lasów Państwowych. Szymon Szulczyński z bliska przygląda się działaniom służb. Powiedz, co teraz dzieje się na miejscu? Niestety akcja trwa wciąż. Kilku strażaków walczy na froncie ognia, ale wiatr nie pomaga. Tworzy kolejne ogniska. Tutaj jest pobór wody. Co pół godziny ląduje śmigłowiec i z ładunkiem leci 8 kilometrów do pożaru. Każdy lot to około 3 tony wody. Pojawiły się informacje o możliwej ewakuacji. Na razie jednak nie ma takiej potrzeby. Nie wiadomo, jak daleko rozprzestrzeni się ogień i dym. Jest apel o szczelne zamykanie okien i nie wychodzenie z domu. Nie wiadomo, ile ta akcja gaśnicza jeszcze potrwa. Dogaszanie to kwestia kilkunastu dni. Wszystko zależy od wiatru i pogody. Setki strażaków, samoloty gaśnicze kontra ogień, który pochłania kolejne hektary lasu. Pali się od 100 do 1000 hektarów. To druga doba walki z żywiołem. Pożar wybuchł w Puszczy Solskiej - jednym z największych kompleksów leśnych w Polsce. Prace strażaków utrudnia silny wiatr. W tej chwili planujemy nową taktykę. Nowe rozlokowanie sił i środków i próba ograniczenia rozprzestrzeniania się pożaru. Do akcji skierowano 372 strażaków z kilku województw. Jednostki policji, żołnierzy, samoloty gaśnicze i dwa Black Hawki. W wielu miejscach gaszenie możliwe jest tylko z powietrza. Sytuacja dalej jest bardzo, bardzo trudna. Wiatr, który wzmógł się po 12.00, przyniósł wiele nowych komplikacji. Szacuje się, że ogień mógł strawić już ponad 300 hektarów. Wszyscy jesteśmy pod ogromnym wrażeniem zaangażowania w tę akcję gaśniczą. Wiemy, jakie ryzyka jej towarzyszą, ile poświeceń taka sytuacja wymaga. W akcji zginął pilot samolotu gaśniczego Dromader. Według świadków samolot nagle zaczął pikować i uderzył w ziemię. Wymiękłem, jak zobaczyłem ten samolot zniszczony, zgnieciony i leżące zwłoki śp. pilota. Przyczyną pożaru jest najprawdopodobniej susza, bo na Lubelszczyźnie od wielu tygodni nie padał deszcz. Mamy bardzo niską wilgotność ściółki i ten suchy, ciepły wiatr, który jest zarzewiem rozprzestrzeniania się ognia, stwarza warunki do tego. Puszcza Solska to siedlisko wielu chronionych gatunków zwierząt i ptaków. Przyrodnicy mówią wprost - skutki tego pożaru ekosystem będzie odczuwał przez wiele lat. Zginęły w tym momencie wszystkie pisklęta. Co do większych ssaków, zdążyły uciec, ale młode - nie wiemy, jak ucierpią. Silny wiatr zmienia kierunek co kilka minut, a to oznacza rozprzestrzenianie się dymu. To Józefów. Miejscowość oddalona o kilkanaście kilometrów od pożaru. Mimo to nad miastem unosi się gęsty dym i czuć gryzący odór spalenizny. Mieszkańcom zalecono szczelne zamknięcie okien i najlepiej niewychodzenie z domów. Problem nie dotyczy tylko Lubelszczyzny. W wielu regionach w kraju obowiązuje wysokie lub ekstremalne zagrożenie pożarowe lasów. Tylko wczoraj odnotowano 136 takich pożarów. Ostatnie tygodnie w wielu regionach kraju upłynęły praktycznie bez opadów. Przy wysokich temperaturach i ściółce suchej jak wiór do pożaru wystarczy zaledwie iskra. Na mapie widać zagrożenie pożarowe lasów. W Polsce dominują czerwone i bordowe barwy, oznaczające bardzo wysokie i ekstremalne ryzyko w dużej części kraju. Co prawda nad Polską wędruje front, który przynosi opady, ale to wciąż za mało i za krótko, by kolor pogodowych ostrzeżeń zmienił się na bezpieczny zielony. Zalew Chańcza. Największy sztuczny zbiornik w Świętokrzyskiem. Poziom wody obniżył się o 3 metry. Wody nie ma w ogóle, słońce w tym roku, nie było opadów, susza, studnie powysychane. Niski poziom, chciałoby się, by było tu piękniej, plaża i woda. Ale co mam zrobić? Zalew znika w oczach. Mieszkańcy mówią o katastrofie ekologicznej. Raz pamiętam taki stan wody, ale to skutkowało remontem na zaporze. Tak wygląda las w okolicy Oławy na Dolnym Śląsku. Ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia pożarem. Ostatnie kilka dni jest wilgotność, która się waha między 9 a 10. Wilgotność kartki papieru. 3/4 stacji hydrologicznych w Polsce znajduje się w strefie wody niskiej - to sytuacja, która zwykle zdarzała się u nas późnym latem. Tragedia jest. Na brak opadów najbardziej narzekają rolnicy. Boją się, że ich wielomiesięczna praca pójdzie na marne. Jak dzisiaj nie popada czy w drugim tygodniu, to będzie klęska. Najpierw przymrozki, teraz susza. W tym sadzie, mimo kwitnących kwiatów, w tym roku owoców nie będzie. Co jest najgorsze, plon mamy stracony prawie w 100%, a musimy prowadzić ochronę praktycznie do końca sezonu, by nie wpuścić sobie chorób na przyszły sezon. Mamy głęboką suszę hydrologiczną i rolniczą. Wody zaczyna brakować w zbiornikach uznawanych za strategiczne. Jest to ostatni moment, byśmy uznali, że kwestie zarządzania wodą, kwestie poprawy zarządzania wodą w Polsce to kwestie bezpieczeństwa narodowego. Jednym z rozwiązań powinno być magazynowanie i korzystanie z wody deszczowej. Ekolodzy apelują też o tak zwaną retencję naturalną - ochronę mokradeł i tamowanie rowów melioracyjnych. Działania potrzebne są systemowe. Polska jest osuszana przez regulację, jak i przez prowadzenie melioracji. Z tym musimy sobie poradzić. Jeśli nie zlikwidujemy przyczyn tego, dlaczego klimat się zmienia, czyli to, że masowo spalamy węgiel, gaz, ropę, to cały czas będziemy gasić pożary. Był niewinnym dzieckiem, któremu bliscy dorośli zgotowali prawdziwe piekło. Sąd Okręgowy w Częstochowie ogłosił wyrok w sprawie śmierci 8-letniego Kamila. 25 lat w więzieniu za zabójstwo ma spędzić ojczym chłopca, matkę za pomoc oprawcy sąd skazał na 16 lat pozbawienia wolności. Kamil przeżył zaledwie 8 lat dzieciństwa z cierpieniem nie do opisania. Dla opinii publicznej to wyrzut sumienia, który stał się powodem ważnych zmian w prawie. Czy skutecznych? Oskarżonego Dawida B. uznaję za winnego. Oprawca Kamilka usłyszał dziś wyrok: 25 lat więzienia. Fragmenty orzeczenia czytane przez sędziego są drastyczne. Na przytrzymywaniu pokrzywdzonego w kabinie prysznicowej i polewaniu prysznicem wrzącą wodą, uderzaniu prysznicem i pięściami po całym ciele, a następnie rzucenie pokrzywdzonego na rozżarzony piec węglowy. To opis tylko jednego dnia z pełnego cierpienia życia Kamilka. Dnia, w którym trafił do szpitala, a o jego dramacie usłyszała cała Polska. Chłopiec zmarł po 35 dniach walki o życie. Matka dziecka też została dziś skazana - ma trafić do więzienia na 16 lat. Sąd Okręgowy w Częstochowie uznał ją za winną popełnienia przestępstwa pomocnictwa do czynu przypisanego Dawidowi B. Rodzina Kamilka była pod opieką MOPS-u i kuratora. Czy któraś z instytucji i pracujących w nich osób odpowie za tę tragedię, na razie nie wiadomo. Postępowanie trwa. Od śmierci chłopca mijają właśnie trzy lata. Była impulsem do wprowadzenia zmian w prawie, zwanych Lex Kamilek, które mają lepiej chronić dzieci przed przemocą. Zwiększenie świadomości społecznej, już w oderwaniu absolutnie od norm prawnych. Ważne było wprowadzenie w jednostkach tak zwanych standardów ochrony małoletnich. Czyli zasad obowiązujących np. w szkołach czy placówkach wychowawczych, opisujących relacje z dziećmi i sposoby reagowania w przypadku podejrzenia przemocy. Zdaniem specjalistów zmiany powinny być głębsze. Żeby nie tylko ustalać to, co się wydarzyło, na podstawie relacji dorosłych, ale także jeżeli sprawa dotyczy dziecka, żeby je zobaczyć, żeby z dzieckiem porozmawiać, żeby usłyszeć to, co dziecko ma do powiedzenia. Pakiet zmian rzeczniczka praw dziecka zaproponowała pod koniec kwietnia. Ale nawet najlepsze prawo to nie wszystko. Przepisy prawa, procedury wewnętrzne danych instytucji one są, tylko zawsze za każdą taką procedurą, za każdym przepisem stoi człowiek. Bezpieczeństwo dzieci zależy nie tylko od instytucji. Każdy z nas powinien reagować na krzywdę, która dzieje się za ścianą. Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny. Żadne wymierzenie jakiejkolwiek kary nie będzie sprawiedliwe i nie zwróci mi brata. Prokuratura chciała dla Dawida B. dożywocia. Najprawdopodobniej odwoła się od wyroku. Oglądają państwo "19.30" w środę. Przed nami jeszcze... Bruksela zatwierdziła polską umowę pożyczkową SAFE jako pierwszego z unijnych krajów, co oznacza, że niebawem popłyną do nas miliardy euro na obronność. Politycy PiS-u pytają, kto konkretnie podpisze umowę, bo dla Trybunału Stanu to w przyszłości może być istotny szczegół. Pałac Prezydencki alarmuje, że rząd zadłuża Polaków na lata. Rząd odpowiada, że zagrożenie rosyjskim atakiem jest realne i to informacja, którą także prezydent ma na swoim biurku. Duma, radość, radość. Pełnomocniczka rządu do sprawy SAFE nie kryje satysfakcji. Komisja Europejska zaakceptowała umowę pożyczkową, dzięki której do polskiej armii i polskiego przemysłu zbrojeniowego popłyną miliardy euro. Będziemy też pierwsi w Europie. Polska nie tylko pierwsza skorzysta z unijnego mechanizmu, ale także jest największym beneficjentem programu. Nad Wisłę trafi blisko 44 miliardy euro. Wydatki na zbrojenia są inwestycją w niezależność Europy. Europa znów może być latarnią dla innych kontynentów. Wypłata pierwszej zaliczki jeszcze w tym miesiącu. W tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, bardzo to poprawi i obronność naszego kraju i naszą gospodarkę. Bo środki z SAFE to ogromny zastrzyk kapitału na inwestycje obronne, które w większości, bo w ponad 80%, trafią do krajowych przedsiębiorstw. Jesteśmy w stanie zagrożenia. Żyjemy w czasach przedwojennych. Budujemy nową architekturę bezpieczeństwa. Odpowiedzią na to są większe wydatki na zbrojenia, ale musi być odpowiedzią na to jeszcze większe zaangażowanie przemysłu zbrojeniowego. Program zostanie wdrożony mimo weta prezydenta i sprzeciwu PiS. Rzecznik partii tak skomentował zaakceptowaną umowę pożyczkową. Skandal, wstyd. Gdzie jest ten hipotetyczny, fejkowy pisowski SAFE? Nie ma, to czysta propaganda. Bo proponowany przez prezydenta SAFE 0% z zysku NBP okazał się sejfem zero złotych. 2025 rok był ujemny. NBP ma wielomiliardowe straty. Mimo tego w Kancelarii Prezydenta wciąż takie przeświadczenie. Naprawdę dobre zarządzanie pana prezesa Glapińskiego. JA straciłem przekonanie, domniemanie patriotyzmu tych ludzi, którzy blokowali SAFE dla Polski. A blokowali, bo chodzi podobno o suwerenność. Oddawanie swojej suwerenności za pieniądze źle się kojarzy. Rządzący przypominają opozycji fakty. Te pożyczki zawsze będą oprocentowane tak, po jakim procencie Komisja Europejska pożycza pieniądze na rynkach. Bo warto zaznaczyć, że Komisja Europejska od Polski ma lepszy rating. A co za tym idzie, dzięki umowie mamy niższe oprocentowanie. Dużo niższe od tych pożyczek, które zaciągał chociażby w Korei Mariusz Błaszczak. PiS działa w myśl zasady: im gorzej, tym lepiej. Nawet jeżeli jest to graniem Polski i bezpieczeństwem Polaków. Były szef MON jeszcze we wrześniu unijny SAFE chwalił, dziś go krytykuje i chce postawić premiera przed Trybunałem Stanu. Było wielu polityków opozycji, którzy mówili dobrze, że te pieniądze będą, chcemy porozmawiać o szczegółach. I nagle zapadła decyzja, ja tak to odbieram, polityczna. Wajcha w drugą stronę. Podpisanie umowy SAFE z Komisją Europejską w piątek w Warszawie. Do skutku - tak rządzący odpowiadają na pytania o ustawę o kryptoaktywach, a premier zapowiada natychmiastowe skierowanie do Sejmu trzeciego projektu. Donald Tusk dodaje, że wszystkie karty są na stole, a jedyna zmiana będzie dotyczyła zaostrzenia kar. Swoją kartę pokazał także prezydent, który skierował dziś na Wiejską własny projekt dotyczący kryptoaktywów. Czy to rozwiązania, które mają szansę się spotkać? 152 dni - dokładnie tyle musiało minąć, by szef Kancelarii Prezydenta spełnił własną obietnicę. Pan prezydent na pewno zaproponuje własne rozwiązania. Te słowa padły pół roku temu, a dopiero dziś pokazuje prezydencki projekt ustawy o kryptowalutach. Przedłożony do marszałka Sejmu. Od grudnia do dziś. Tysiące ludzi zostało oszukanych. Straty? Setki milionów złotych. Strona Zondacrypto została wyłączona. Pracownicy nie mają już kontaktu z firmą. A prezes Zondacrypto zniknął. Najpewniej jest w Izraelu. Dlaczego musiało się wydarzyć aż tak wiele, by prezydent pokazał swój projekt? Czekali tylko i wyłącznie po to, aby ich kolesie mogli ubić interesy. Związki PiS-u, Konfederacji i prezydenta z firmą, która oszukała tysiące Polaków, nie są tajemnicą, bo to fundacja Zbigniewa Ziobry dostała 450 tys. zł od prezesa Zondacrypto. A fundacja tego posła Konfederacji dostała od firmy powiązanej z Zondacrypto 300 tysięcy. I w końcu to Karol Nawrocki w kampanii występował na imprezach sponsorowanych przez Zondacrypto. I składał takie deklaracje. Czy znalazłby by pan w tej kampanii 5 minut na rozmowę z przedstawicielami branży kryptowalut? Myślę, że tak. Nie było spotkania, takiej wiedzy nie mam. Tyle że zupełnie coś innego twierdził na antenie TVP Info Tomasz Mentzen. Do Kancelarii Prezydenta ludzie z branży, eksperci próbowali się dobić i wydaje mi się, że niektóre drobne kontakty udało się uzyskać. Dla rządzących sprawa jest prosta. Te wszystkie weta, głosowania przeciwko były tak naprawdę obroną swoich interesów, które zrobili z panem Kralem i Zondacrypto. Prezydent dwukrotnie wetował ustawę o rynku kryptowalut. Dlatego marszałek Sejmu pyta wprost. Kogo pan kryje, panie prezydencie? Czy pan kryje mafię, czy przestępców? Czy pan kryje kontakty z mafią rosyjską? Tu warto przypomnieć, że to politycy PiS i Konfederacji pomogli utrzymać prezydenckie weta. Ale rząd nie składa broni. Wszystkie karty są już na stole. Będzie trzecie podejście. Zmienią zdanie? Rozsądek by nakazywał, by zmienić zdanie, ale jest pytanie, jak daleko są uzależnieni. Rząd trzeci raz przedkłada ten sam projekt i co? Liczy na to, że prezydent to podpisze? Pałac Prezydencki próbuje teraz przekonywać, że ma realną alternatywę wobec projektu rządu. To jest propozycja oparta na projekcie rządowym. I teraz uwaga. Ten sam prezydencki minister pół roku temu tak argumentował pierwsze weto prezydenta. Jeżeli tak ma wyglądać deregulacja rządu, to pan prezydent na taką deregulację się nie zgadza. Koronnym argumentem prezydenta Nawrockiego do weta wobec ustawy o kryptoaktywach było rzekome przeregulowanie i długość naszej ustawy. Dziś, po miesiącach czekania, pokazał własny projekt. O dwa artykuły dłuższy. Sejm rządowym projektem ustawy o rynku kryptowalut zajmie się najpewniej w przyszłym tygodniu. Przełomowa decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Sąd wydał zabezpieczenie dotyczące nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. O tym, co konkretnie się w nim znajduje i co oznacza dla wybranych w marcu przez Sejm nowych sędziów. Sędziowie w Strasburgu nakazują Polsce, by jej właściwe władze publiczne, w tym przypadku chodzi o prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego, zaprzestały utrudniania podjęcia pracy czterem z sześciu nowych sędziów, którzy złożyli ślubowania w Sejmie, po tym gdy nie otrzymali zaproszenia na zaprzysiężenie od prezydenta. W efekcie tego prezes TK, choć powinien, nie dopuszcza ich do orzekania. Postanowienie sędziów w Strasburgu tak skomentował premier. Nakaz europejskiego trybunału, zdaniem polskich prawników, powinien zostać natychmiast wykonany przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał stwierdził: sędziowie zostali powołani legalnie i powinni być natychmiast dopuszczeni do orzekania. Sędziowie w Strasburgu uznali tym samym, że ślubowanie złożone przez czworo sędziów w Sejmie pod nieobecność prezydenta jest wystarczające i zgodne zarówno z polską konstytucją, ustawą o statusie sędziów w Polsce, jak i z europejskim prawem. Myślał o Polsce w kategoriach dobra wspólnego i zawsze był gotowy do rozmowy, nawet gdy inni woleli się spierać. Na warszawskim Wilanowie pożegnano Andrzeja Olechowskiego, jednego z "trzech tenorów", założycieli Platformy Obywatelskiej. Polityk zmarł 25 kwietnia. Miał 78 lat. Wiara i chrześcijaństwo były dla niego niesłychanie ważne. Wiara integrowała, a równocześnie inspirowała wszystkie dziedziny jego działalności. Począwszy od małżeństwa, rodziny, pracy zawodowej, spraw społecznych i politycznych. Dziękujmy więc Panu Bogu za jego życie i prośmy o miłosierdzie dla niego. To jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych na świecie. W sobotę w Wenecji oficjalnie rozpocznie się Międzynarodowa Wystawa Sztuki Biennale. I choć rozgłos jest dla artystycznej twórczości pożądany, to na pewno nie z powodu dopuszczenia do wystawy Rosji. W Wenecji jest Anna Kowalska. Dobry wieczór. Jest głośny protest i groźba wycofania unijnego finansowania. Powiedz, proszę o szczegółach. Głośne protesty, które trwały tu od rana po raz pierwszy od rozpoczęcia wojny w Ukrainie, dziś już Wenecji pojawili się pierwsi dziennikarze oraz znawcy kultury. Również protestujący. 1 z protestów zorganizowali Polacy. Faktycznie Bruksela zagroziła wycofaniem dotacji dla tej wielkiej wystawy, bo zaproszenie Rosji narusza unijne sankcje. Z polskiego pawilonu pod drzwi pawilonu Rosji. Pierwszy dzień Biennale w Wenecji przebiegł pod znakiem takich protestów. Artyści, kuratorzy i członkowie rządów. Wszyscy zgodnie udziałowi Rosji mówią: nie. Nie ma tutaj miejsca na rosyjską propagandę i będziemy bronić tego miejsca wolności artystycznej. Polska minister była jedną z 22 europejskich ministrów kultury, którzy zaapelowali do organizatorów o zamknięcie rosyjskiego pawilonu. Przyznanie Rosji prestiżowej międzynarodowej platformy kulturalnej wysyła głęboko niepokojący sygnał. Bo Moskwa wciąż zabija niewinnych Ukraińców. Tylko dziś w nocy w atakach na Zaporoże i Kramatorsk zginęło 25 osób. Za przygotowaniem rosyjskiej instalacji stoi córka Siergieja Ławrowa i córka byłego generała FSB. To organizatorom nie przeszkadzało. Rosja wraca na Biennale, jak mówią, w imię dialogu i uniwersalnej misji. Jury najpierw obiecało, że Rosja i Izrael nie będą walczyć o nagrodę główną: Złotego Lwa. W tej edycji Biennale pragniemy wyrazić nasze zaangażowanie w obronę praw człowieka. Ostatecznie w odpowiedzi na krytykę cała kapituła podała się do dymisji. A organizatorzy obiecali, że rosyjski pawilon zostanie zamknięty po czterech dniach. Ale to nie wystarczyło. Koło rosyjskiego pawilonu od samego rana trwały dość brutalne protesty, musiała interweniować kilkakrotnie policja. Do środka wdarły się feministki z Femen i Pussy Riot. A na zewnątrz protestowały rosyjskie mniejszości etniczne. Otwarcie tego pawilonu jest strasznym skandalem. To był zły pomysł, rosyjska propaganda usprawiedliwia wojnę w Ukrainie. Kontrowersje w tym roku przyćmiły święto sztuki. Weneckie Biennale nazywane jest igrzyskami artystów, bo to największa, najstarsza, i najbardziej prestiżowa wystawa sztuki współczesnej. Polska do Wenecji przyjechała z projektem "Języki z wody". Udało się nam stworzyć alternatywny, zupełnie kosmiczny, a zarazem realny świat współdziałania osób głuchych, osób słyszących. Bo w tym projekcie chór w ruchu złożony właśnie z osób słyszących i głuchych szuka nowych form komunikacji. Biennale sztuki w Wenecji potrwa do listopada. Apelują o szacunek i unikanie oceniania z powodu choroby. W Parlamencie Europejskim otwarto wyjątkową wystawę "Nie oceniaj mnie, to nie moja wina. Choruję na otyłość". To zdjęcia polskich pacjentów, którym pomogło leczenie, ale dalej walczą, by dostęp do niego mieli także inni. To pierwsze takie wydarzenie w Parlamencie Europejskim. Historie polskich pacjentów z otyłością maja zwrócić uwagę, że to choroba wymagająca pilnych zmian. W całej Europie. 18 zdjęć osób, które są w trakcie leczenia otyłości. Choć dziś nie widać po nich choroby, można zobaczyć, z czym się zmagali wcześniej. Jesteśmy w remisji, ale jesteśmy głosem pacjentów i możemy pokazać, że z tą chorobą można walczyć, że da się wygrać. Mogę dać świadectwo innym, ale też moim dzieciom i rodzinie, że tę chorobę można leczyć. Skoro leczymy inne choroby, leczmy też otyłość. Ponieważ pacjent sam, bez wsparcia farmakologicznego, chirurgicznego, nie jest w stanie poradzić sobie z tą chorobą. Chcę żyć pełnią życia i w wieku 29 lat żyć jako 29-latek, a nie ktoś, kto nie jest w stanie sobie poradzić ze swoją chorobą. Jeszcze do niedawna osoby z otyłością miały obawy, by mówić o sobie. To powoli się zmienia, bo są skuteczne terapie. Fundacja na rzecz Leczenia Otyłości walczy, by dostęp do nich mieli ci, którzy tego najbardziej potrzebują. Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie ruch pacjencki jest aż tak szeroki, a chorzy się odsłonili i zaczęli opowiadać swoje historie. Według Światowej Organizacji Zdrowia to wciąż jedna z najbardziej napiętnowanych chorób w Europie. Jest widoczna, dlatego staje się pretekstem do oceniania, nawet przez lekarzy, zamiast leczenia. Celem wystawy jest zmiana świadomości wśród decydentów, ale i lekarzy. Przyjeżdżając do europarlamentu, po raz pierwszy mówimy o tej chorobie w sposób tak otwarty i wszystkich chcemy uwrażliwiać, żebyśmy dawali tym ludziom szansę. Problem z dostępem do leczenia otyłości dotyczy całej Europy. Choruje już ponad połowa dorosłych osób. Potrzebujemy zmian instytucjonalnych, budowania świadomości, wsparcia specjalistów, bo ludzie z małych miejscowości często nie wiedzą, że jesteśmy w stanie im pomóc. Miejsce, w którym jest wystawa, trudno przeoczyć, a jej organizatorzy wierzą, że leczenie otyłości wpisze się w unijną strategię zdrowia publicznego. Myślę, że ten nasz głos wybrzmiał i myślę, że zapadnie w sercach i głowach wielu ważnych ludzi. Kapituła Nagrody Orła Jana Karskiego w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich uhonorowała kardynała Grzegorza Rysia specjalną nagrodą. Metropolita krakowski został doceniony za swoje działania na rzecz otwartości Kościoła. Duchownego wyróżniono za otwieranie umysłu, sumienia i ramion Kościoła na innych. Doceniono jego stanowisko wobec trudnych tematów, a także wysiłki w budowaniu mostów między różnymi społecznościami. Nagroda przyznawana jest osobom szczególnie zasłużonym w działaniach na rzecz dialogu, odpowiedzialności i wartości reprezentowanych przez patrona nagrody. Przyznane wyróżnienie stanowi potwierdzenie jego kluczowej roli w budowaniu współczesnego oblicza Kościoła. Ja już bardzo państwu dziękuję. Dziś w "Pytaniu dnia" u Justyny Dobrosz-Oracz wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.