6 pa÷dziernika, niedziela. Dziś w "19.30" o tym, że Bliski Wschód płonie, Izrael bombarduje cele w Libanie, Syrii i Strefie Gazy. Szef Sztabu przewiduje: "Jesteśmy pokoleniem, które stanie z bronią w ręku w obronie państwa". Polityczne układy. PiS dopina połączenie z Suwerenną Polską. Izrael twierdzi, że zbombardował centra dowodzenia Hamasu, ale pociski trafiły w meczet i szkołę. Palestyńczycy twierdzą, że budynki dawały schronienie przesiedleńcom, zginęły co najmniej 24 osoby, są dziesiątki rannych. Nie ustaje izraelska ofensywa w Bejrucie, ostrzelane zostały kolejne cele na południu miasta. Anna Kowalska jest w Tel Awiwie. Dobry wieczór. W jakim kierunku ta sytuacja się rozwija? W jakim rozwinie się jutro? Bo jutro pierwsza rocznica masakry, która zaczęła tę wojnę w Strefie Gazy. To może być bardzo niebezpieczna noc na Bliskim Wschodzie. Iran zamknął swoją strefę powietrzną. To może oznaczać tylko odwet za wtorkowy atak. To byłoby symboliczne, bo Izrael zaatakował swojego największego wroga dokładnie w rocznicę ataku Hamasu na Izrael. 7.10.2023 roku terroryści z Hamasu wkroczyli na terytorium Izraela ze Strefy Gazy, zabijając 1700 osób i zabierając ze sobą 250 osób. Większość uroczystości Izraelu ze względów bezpieczeństwa jest odwołana. Rodziny ofiar i zakładników mówią, że chcą negocjacji, nie otwierania kolejnych frontów. Rząd ich nie słucha. Noc z piekła rodem przeżyli mieszkańcy Bejrutu. Izrael ostrzelał stolicę Libanu ponad 30 razy. I nie zamierza przestać. Ataki powietrzne trwają obecnie w całym Libanie, w tym w Bejrucie. Zaatakowaliśmy główną siedzibę wywiadu Hezbollahu w sercu Dahji. Dahja, dzielnica Bejrutu uważana za bastion Hezbollahu, jest głównym celem izraelskich służb. Intensywne walki trwają też na południu Libanu. Od początku wojny 5 dni temu w izraelskich nalotach zginąć miało tam już 440 terrorystów. Ale cierpią też cywile. Gdzie są pociski? Tutaj mieli butelki z szamponem, a nie rakiety. Zaatakowano prawie 20 szpitali i ośrodków medycznych. Prawie 130 pojazdów, w tym karetek, stało się celem. To niestety ten sam scenariusz, który spełnia się też w Gazie. Izrael w ciągu ostatnich kilku dni nasilił też naloty na Strefę Gazy. 24 osoby zginęły w ostrzale meczetu i szkoły, w której schronienia szukali uchodźcy. O zawieszenie broni zarówno w Gazie, jak i w Libanie apeluje już społeczność międzynarodowa. Wzywamy do zawieszenia broni. Tak było w przypadku Gazy. Tak było również w przypadku Libanu w zeszłym tygodniu. Oraz protestujący na ulicach Tel Awiwu Izraelczycy. Mój slogan to: "Wybory - teraz". Musimy zmienić ten rząd. Netanjahu powinien negocjować, tak by do domu wrócili nasi zakładnicy. "Nie" dla wojny regionalnej, "nie" dla wojny w Libanie. Chcemy porozumienia, żeby nasi zakładnicy wrócili do domu. Rząd utrzymuje, że wszystkie działania mają na celu wykończenie terrorystów z Hamasu i Hezbollahu, tak by porwani rok temu przez terrorystów zakładnicy wrócili do domu. I chwali działania wojska. Jedna osoba zginęła i osiem zostało rannych w Beer Szewie po tym, jak napastnik otworzył ogień na przystanku. To już drugi atak terrorystyczny na terenie Izraela w ciągu ostatniego tygodnia. "Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy tym pokoleniem, które stanie z bronią w ręku w obronie naszego państwa" - mówi szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła. I natychmiast pojawiają się pytania: jeśli wszystko, to konkretnie co? Pytają wojskowi, pytają politycy, a poza znakami zapytania także sugestie o - delikatnie rzecz biorąc - nieporozumieniu, bo jeśli wojsko ma naród uspokajać, to słabo poszło. Otwarcie nowego roku akademickiego w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu i o gość specjalny - szef Sztabu Generalnego. A to fragment jego inauguracyjnego wykładu. Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy tym pokoleniem, które stanie z bronią w ręku w obronie naszego państwa. I nie zamierzam, - ani ja, ani nikt z was - przegrać tej wojny. Wygramy ją. O jaką wojnę chodzi? Kiedy miałoby do niej dojść? Tego generał Kukuła nie powiedział. Wiadomo tylko, że te słowa wobec przyszłych oficerów wypowiada szef polskiej armii i kandydat na naczelnego dowódcę Sił Zbrojnych w czasie wojny. Oni przyjechali, żeby usłyszeć, że szef sztabu w nich tchnie ducha i nadzieję, a on ich na wojnę wyprowadza. Jednak zdaniem generała Polko właśnie te słowa ostrzegają i przygotowują młodych wojskowych. Chcesz pokoju - szykuj się do wojny. Czyli krótko mówiąc: chcemy pokoju, musimy zbudować taką mentalność kadry dowódczej, która nie będzie się bała konfrontacji z Rosją. Słowa generała Kukuły podzieliły wysokich stopniem wojskowych. Wszyscy jednak nasi rozmówcy uważają, że takie słowa nie powinny paść w przestrzeni publicznej. Jest to narracja straszenia wojną, która wpisuje się w cele rosyjskiej wojny, zastraszenia polskiego społeczeństwa wojną, rosyjską agresją. Wśród polityków - także skrajne opinie. Myślę, że te słowa miały być przestrogą, jednak zabrzmiały dosyć niepokojąco. I takie słowa nie powinny paść, bo ludzie poczuli się zaniepokojeni. Ci, co krytykują generała Kukułę, nie znają konstytucji. Ona daje mu obowiązek przygotowania Wojska Polskiego i państwa polskiego do ewentualnej wojny. I to jest najlepszy sposób na odstraszenie przeciwnika. Generał w swoim wykładzie mówił jeszcze o tym, że trzeba wdrożyć model służby powszechnej i o "świętych krowach w wojsku". W związku z kontrowersyjnymi wypowiedziami szefa sztabu próbowaliśmy dziś wielokrotnie skontaktować się z jego rzeczniczką - bezskutecznie. Lepiej czasami przejaskrawić rzeczywistość, niż nie docenić potencjalnego zagrożenia. Pan Kukuła wie, co mówi, wie, do kogo mówi i kiedy to mówi. O tym, że zawsze musimy być gotowi na każdy scenariusz, często na konferencjach mówi szef MON. W przyszłym roku na zbrojenia Polska ma wydać ponad 4,7% PKB. Polska jest niezwykłym przykładem i mamy swoją gwarancję bezpieczeństwa. To są wydatki, to jest budowanie naszej armii, ale ta suma wydatków na zbrojenia jest swego rodzaju polisą ubezpieczeniową. Polska jest trzecią armią NATO pod względem liczebności, a na obronność wydajemy - w relacji do PKB - najwięcej ze wszystkich państw sojuszu. To jest "19.30" w niedzielę. Za chwilę o politycznych remanentach w PiS, a potem także... Wsparcie miliardera. Jeśli Trump przegra, to więcej wyborów już nie będzie. Donald Trump udowodnił, że nie można go powstrzymać. Cichy zabójca. Dwie osoby niestety zginęły. Przyczyną tego zdarzenia było zatruciem tlenkiem węgla. Czad jest to cichy zabójca, który jest śmiertelnie niebezpieczny. Dzikość niechroniona. Trzeba zacząć tę populację kontrolować i regulować. Wilki stają się ofiarą wyborczych gier głównie w Niemczech. Stawką jest tutaj ochrona wilka na całym kontynencie europejskim. Kongres PiS się odbędzie, choć data to rzecz nadal niepewna. 12 października jest w planach, ale personalne niewiadome wiele jeszcze mogą zmienić. W agendzie: połączenie z Suwerenną Polską. I tu się zaczynają wątpliwości, bo nie wszystkim się uśmiecha jeden klub z tymi, co premiera wyzywali od miękiszonów. Jak wyglądają wspólne rachunki krzywd, a jak potencjalna lista obecności? Zostało postanowione: łączymy się z Suwerenną Polską. To głos polityków PiS. Według Suwerennej Polski klamka jeszcze nie zapadła. Ten kierunek jest poważnie rozważany i myślę, że decyzja zostanie podjęta w ciągu kilku dni. Czasu jest niewiele. PiS chce ogłosić zjednoczenie w najbliższą sobotę. Według nieoficjalnych informacji podział partyjnych stanowisk został już ustalony. Do kierownictwa PiS w roli wiceprezesów partii miałoby wejść dwóch polityków Suwerennej Polski. To prawdopodobnie Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki, dla którego byłby to znaczący polityczny awans. Patryk Jaki jest przecież w tej chwili tym, który teraz zastępuje Zbigniewa Ziobrę. Jego kariera polityczna, jego social media, jego popularność pokazują, że jest bardzo sprawny i bardzo kompetentny. Tę popularność Patryk Jaki zawdzięcza m.in. krytyce Mateusza Morawieckiego, której nie przerwały nawet przegrane wybory. Ktoś przecież te wszystkie dziadostwa w Unii podpisywał. To wypowiedź z marca tego roku dotycząca szczegółów Krajowego Planu Odbudowy. Z tego powodu iskrzyło też między byłym premierem a Zbigniewem Ziobro. Nie można być, za przeproszeniem, "miękiszonem", trzeba być twardym. Mateusz Morawiecki w odpowiedzi krytykował reformę wymiaru sprawiedliwości. Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. A Zbigniew Ziobro proponował byłemu premierowi zakłady o to, kto ma rację. jestem gotowy wypić z panem premierem za błędy, ale nie swoje. Stąd sprzeciw obozu Mateusza Morawieckiego wobec planowanej fuzji. Michał Dworczyk kilka dni temu mówił wprost o cynizmie części polityków Suwerennej Polski. To nasza wewnętrzna sprawa. Zdecydujemy w tej sprawie i jestem przekonany, że dobrze zdecydujemy. Według polityków koalicji rządzącej planowana fuzja to pudrowanie rzeczywistości, bo konfliktów w Zjednoczonej Prawicy jest więcej. Po sporze o wybór marszałka Małopolski na partyjnym marginesie znalazła się była premier Beata Szydło, a jej stanowisko wiceprezesa PiS stanęło pod znakiem zapytania. Z PiS po ponad 20 latach w tym roku odeszli byli ministrowie rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski i Krzysztof Jurgiel. Tak zwanej Zjednoczonej Prawicy już nie ma, nie ma tej formacji. Zostaje tylko i wyłącznie partia Kaczyńskiego, ale bardzo podzielona, Mateusz Morawiecki z jednej strony, Beata Szydło gdzieś na uboczu, Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki wchodzący ze swoją ferajną. Politycy PiS pytani o konflikty, przekonują, że to tylko wewnętrzna dyskusja. Partia szerokiego namiotu zawsze ma różne zdania w różnych sprawach i później trzeba to jakoś ułożyć i zintegrować. W moim przekonaniu to się nie uda, chyba że znajdą kandydata na prezydenta, który będzie konsolidował prawicę. Na razie dyskusja o tym, kto mógłby zastąpić Andrzeja Dudę, dzieli Zjednoczoną Prawicę. Donald Trump na kampanijnej trasie odwiedza Butler. Miasto symbol i osobistej traumy i triumfu, bo to tam padły niecelne strzały zamachowca. W Towarzystwie Trumpa - miliarder Elon Musk, który zapewnia tłumy, że jeśli Trump przegra, to więcej wyborów już nie będzie. Być może przeoczył atak zwolenników Trumpa na Kapitol po przegranych wyborach, ale oryginalnych tez politycznych pojawiło się tam więcej. To nie był i nie miał być zwykły wiec. I nie chodzi o podjęte środki bezpieczeństwa, zwiększoną liczb funkcjonariuszy policji, agentów secret service, snajperów na dachach czy uruchomiony system antydronowy. Donald Trump udowodnił, że nie można go powstrzymać. A to znaczy, że nic go nie powstrzyma. Przypominać o tym miało to zdjęcie zrobione tuż po zamachu, umieszone na wielkich banerach, wszechobecnych ulotkach, plakatach i koszulkach. Po niecałych 3 miesiącach Donald Trump wrócił do Butler, by tym razem za kuloodporną szybą mobilizować swój elektorat. Chcę, żebyście wiedzieli, że powróciłem, a ruch MAGA jest silniejszy, bardziej dumny, bardziej zjednoczony i bliższy zwycięstwa niż kiedykolwiek wcześniej. Tak wydawało się tuż po tym, jak Trump przeżył tu próbę zabójstwa. Joe Biden z kolei fatalnie wypadł w debacie prezydenckiej. Ale Bidena zastąpiła Kamala Harris i zresetowała prezydencki wyścig. Ogólnokrajowe sondaże dają jej niewielką przewagę. W praktyce o zwycięstwie zadecyduje to, jak głosy rozłożą się w 7 tzw. wahających się stanach. W czterech z nich prowadzi demokratka. Ale różnica mieści się w granicach błędu statystycznego. To do samego końca będzie bardzo zacięty wyścig. Ale to my z waszą pomocą wygramy w listopadzie. Byłego prezydenta wspiera Elon Musk - finansowo, jak i wpisami na platformie społecznościowej X. Miliarder i przedsiębiorca po raz pierwszy pojawił się na wiecu u boku Donalda Trumpa i tak jak on straszył Amerykanów. Prezydent Trump musi wygrać, by zachować naszą konstytucję i demokrację w Ameryce. Zwycięstwo jest konieczne. Dajcie znać każdemu, nakłońcie ich do zarejestrowania się w spisie wyborców. Jeśli tego nie zrobią, to będą ostatnie wybory. O to, co wydarzy się tuż po 5 listopada, poważnie obawia się Joe Biden i coraz więcej Amerykanów. Rzeczy, które Trump mówił i które robił ostatnim razem, kiedy nie spodobały mu się wyniki, są niebezpieczne. Nie wiem, czy zauważyliście, ale republikański kandydat nie powiedział, czy zaakceptuje wyniki wyborów. Oblicze głosowanie może też zmienić huragan Helene. Bo to pierwsza katastrofa w historii USA, która uderzyła w dwa kluczowe dla wyniku wyborów prezydenckich stany zaledwie 6 tygodni przed głosowaniem. Dwie osoby nie żyją, cztery, w tym dwoje dzieci, są w siemianowickiej oparzeniówce. Tam z zatrucia tlenkiem węgla ratuje ich komora hiperbaryczna. Do tragedii doszło dziś rano w Jaworznie. Zabójczy gaz pochodził z węglowego pieca. Lata mijają, a takie historie przynosi każda kolejna jesień. Ludzkie życie nie ma ceny, ale można je było uratować kosztem 50 zł. Tyle kosztuje czujnik tlenku węgla. Jaworzno. Dzielnica Byczyna. Tu czad zebrał śmiertelne żniwo. Tragedia. Dwie starsze osoby. Kojarzy pani sąsiadów? Dramat rozegrał się w jednym z domów jednorodzinnych. W nocy zaczął ulatniać się tlenek węgla. Nad ranem nieprzytomnych rodziców znalazł syn i natychmiast powiadomił służby. Pomimo reanimacji nie udało się ich uratować. W domu były jeszcze 4 osoby. Dwie osoby dorosłe znajdowały się na zewnątrz budynku. Kobieta z dwójką dzieci 2 i 7 lat znajdowały się na balkonie. Przy pomocy drabiny mechanicznej te osoby zostały ewakuowane. Poszkodowani trafili do siemianowickiej oparzeniówki, do komory hiperbarycznej. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Zadymienie zostało spowodowane zatkaniem komina, który odprowadza dym w domu, ponieważ dom ogrzewany był piecem węglowym. Stężenie tlenku węgla w domu było bardzo duże. Przekroczyło 1000 ppm. Powyżej tysiąca natychmiast powinien być zakręcony dopływ gazu. W domu nie było czujki. To alarm, po którym natychmiast trzeba reagować. Stąd apel, bo sezon grzewczy dopiero się zaczął. Jeszcze jest na to czas, aby zlecić przeglądy wentylacji, przewodów wentylacyjnych, kominowych. Urządzeń, które będą na co dzień służyć nam do ogrzewania naszych mieszkań i domów. Czad działa szybko. Przy stężeniu powyżej 1300 ppm zgon może nastąpić nawet po minucie. Tlenek węgla to cichy zabójca. Nie widać go, nie słychać ani nie czuć. W organizmie człowieka tego tlenku węgla jest do 3%. Przy 20% zaczynają się już objawy zatrucia, a przy 60% dochodzi do zatrzymania oddechu, a w konsekwencji do zatrzymania krążenia. Dlatego tak ważne jest, by zadbać o bezpieczeństwo. Kupić czujkę. Koszt około 100 zł. Cena warta życia. Kominiarze z kolei biją na alarm. Średnio co trzecia osoba nie wpuszcza ich na przeglądy do mieszkań. 30% wszystkich junkersów jest do natychmiastowego zamknięcia, W tym roku już 28 osób straciło życie w wyniku zatrucia czadem. Dla porównania: w 2023 roku - 53 osoby. O 53 za dużo. Druga połowa była gdzieś na półmetku, kiedy mecz się skończył. Stoczniowiec Gdańsk i Sokół Bożepole Wielkie musiały zejść z boiska, bo na trybuny weszli kibole, by tym z Sokoła odebrać flagę. Zachowanie trochę jak ze starszaków, tyle że pobito 3 osoby: niepełnosprawnego i dwoje dzieci. Co się dzieje, gdy z kibicowania robi się stan umysłu? 60. minuta meczu 5. ligi w Gdańsku. Stoczniowiec prowadzi z Sokołem Bożepole Wielkie 1:0. Ale niektórych nie obchodziła ani gra, ani wynik. Grupa chuliganów zaatakowała sympatyków drużyny gości. To nie była równa walka. Pobito osobę z niepełnosprawnością, 9-latka i 14-latka, syna prezesa klubu Sokół. Zaczęli nas okładać, zerwali flagę, zabrali szalik. Sprawcy uciekli. Dwie osoby przewieziono do szpitala na badania. Meczu nie dokończono. Piłka nożna nie jest dla bandytów. Stadiony nie są dla nich. To powinno być wyeliminowane. A czy można było temu zapobiec? Myślę, że nie. Władze Stoczniowca Gdańsk są przekonane, że chuligani to kibice innych trójmiejskich klubów, którzy szukali okazji do zadymy. Ale na całym zamieszaniu cierpi ich drużyna. Prowadzimy rozmowy ze sponsorami. Teraz dostajemy negatywny przekaz. To jest to dla nas gigantyczny cios. Zwłaszcza że my jesteśmy Bogu ducha winni w tej sytuacji. Winnych próbuje ustalić policja. Wieczorem zatrzymała dwie osoby podejrzewane o atak na kibiców Sokoła. Ci dwaj mężczyźni zostaną doprowadzeni do prokuratury i tam zostaną postawione im zarzuty. Dochodzenie prowadzone jest w kierunku uszkodzenia ciała, również kradzieży zuchwałej, a także nielegalnego zbiegowiska. Trwa analiza monitoringu, aby ustalić wszystkich sprawców. Przesłuchano też poszkodowanych. Na wczorajsze wydarzenia zareagowała prezydent Gdańska. Ma rozmawiać z szefem Pomorskiego Związku Piłki Nożnej o tym, co zrobić, by więcej do takich sytuacji nie dochodziło. Ale to nie incydent, a problem istniejący od lat. Nie tylko na Pomorzu. To sceny sprzed miesiąca. Kibole Sandecji Nowy Sącz zdemolowali stadion Siarki Tarnobrzeg. Teraz to Sandecja musi pokryć koszty naprawy zdewastowanej trybuny idące w dziesiątki tysięcy złotych. A policja tuż po bójce zatrzymała jedną osobę. Poezja, dramat, proza, autobiografie, eseje, pamiętniki. Świat polskiej literatury współczesnej na minuty przed swoim świętem i w oczekiwaniu na werdykt. Przed nami najważniejsza w roku rekomendacja dla polskich czytelników, za chwilę gala tegorocznej nagrody Nike. W Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie - Sandra Meunier. Jaka jest giełda nazwisk i tytułów? W tej finałowej siódemce jest Cezary Łazarkiewicz. Nieprzypadkowo zaczynam od tego nazwiska. Był laureatem Nike w 2017 roku. Po raz pierwszy w historii wyróżnienie zostało przyznane za reportaż. Reportaż dotyczył historii Grzegorza Przemyka. Na jego bazie powstał głośny film. W tym roku książka, która walczy o najważniejszą nagrodę literacką, to historia śmierci Stanisława Pyjasa, czyli krakowskiego studenta. Są też 2 powieści. Np. Michała Witkowskiego. Przy tym nazwisku powinniśmy się zatrzymać. On już otrzymał Nike od czytelników. Są również eseje, jest proza, do tego 2 tomy poezji. Cały czas czekamy na rozpoczęcie gali. O 20.00 TVP Kultura transmisja i także w telewizyjnej Dwójce. Wtedy powinniśmy poznać książkę roku. Coraz więcej szpitali odmawia przyjęcia nowych pacjentów do leczenia w programach lekowych. Tak jest m.in. w stwardnieniu rozsianym, które obejmuje ponad 25 tys. pacjentów w Polsce. Opóźnienie leczenia oznacza ryzyko nieodwracalnej niepełnosprawności. Powodem odmowy leczenia jest brak płynności Narodowego Funduszu Zdrowia w płaceniu za tak zwane nadwykonania. Fundusz obiecuje, że pokryje braki finansowe. Pytanie, jak długo pacjenci będą musieli czekać na rozpoczęcie terapii. Iwona Zygmunt choruje na SM od 18 lat. Dzięki temu, że jest włączona do programu nowoczesną terapią, czuje się prawie jak zdrowa osoba. Mogę normalnie funkcjonować, cieszyć się życiem, pracować, co jest bardzo ważne. Pani Iwona jest jedną z pacjentek Łódzkiego Centrum Neurologii. Pacjenci, u których w tym roku rozpoznano chorobę, powinni mieć finansowany program lekowy przez NFZ z pieniędzy za nadwykonania. Ale Fundusz opóźnia się z płaceniem i łódzki ośrodek już ma dług miliona złotych. Od ponad pół roku na ma tych płatności i w związku z tym ośrodki się zadłużają, dochodzimy do ściany. W podobnej sytuacji jest większość ośrodków, które leczą SM w Polsce. Z tego powodu wstrzymują przyjęcia nowych pacjentów do leczenia. SM to częsta choroba neurologiczna. Co roku do leczenia włącza się 2 tys. nowych pacjentów. Im szybciej wdrożymy leczenie nowymi, wysokoaktywnymi lekami, tym sprawność, wydolność i jakość życia się wyraźniej poprawi. Ci pacjenci dłużej się utrzymują w życiu społecznym i zawodowym. Na infolinię Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego codziennie dzwoni kilkudziesięciu pacjentów, którzy szukają szansy leczenia. Część z tych osób czeka już na włączenie do programu kilka miesięcy i teraz słyszą, że ten termin odwleka się być może do stycznia, być może dłużej. Trudną sytuację mają także pacjenci, którzy skończyli 18 lat i przechodzą pod opiekę ośrodka dla dorosłych. NFZ dał zgodę, żeby Centrum Zdrowia Dziecka przedłużyło opiekę nad nimi do czasu rozwiązania problemu. W tej chwili blokują się przyjęcia wszelkich nowych pacjentów, w tym tych, którzy są przekazywani do kontynuacji leczenia z ośrodków pediatrycznych. Na SM zapadają najczęściej młodzi ludzie. Rozpoznajemy chorobę między 20. a 40. rokiem życia, czyli u osób w wieku produkcyjnym, u studentów, pracowników na początku kariery, młodych rodziców, więc konsekwencje nieleczenia tej choroby mogą być ogromne. NFZ tłumaczy, że w ciągu ostatnich 4 lat znacząco wzrosła liczba osób objętych programami lekowymi w SM. Pod koniec września Ministerstwo Zdrowia przekazało Funduszowi ponad 1,6 mld zł, żeby opłacić nadwykonania z początku roku. I zapowiada kolejne transze. Ten wzrost liczby osób objętych programem jest kosztowny, ale szpitale mogą być pewne, że te świadczenia będą zapłacone. Sytuacja związana z przerwaniem lub opóźnieniem rozpoczęcia leczenia to ogromy stres dla pacjentów i ryzyko, czy terapia w ogóle przyniesie efekty. Chciałbym, żeby ten lek powstrzymał moją chorobę. NASA udostępnia swoje dane i pyta kreatywne umysły: co byście z tym zrobili? Jest ich w Polsce trochę ponad 4000. Czasem nie mają dobrej prasy, bo szkody gospodarcze, jakie wyrządzają, w skali kraju nie mają znaczenia, ale lokalnie - już tak. Wilki, gatunek w Polsce pod ścisłą ochroną, ale to się może właśnie kończyć. Komisja Europejska chce osłabienia ochrony tego gatunku. Komu wilki podpadły i czym się różni ścisła ochrona od ochrony? Dla jednych są symbolem wolności i dzikiej przyrody, dla innych - kłopotem do usunięcia. Las jest dookoła. Przychodzą, wieczorami tu wyją. I to pod samym płotem. Nic się nie boją. Gmina Czarny Dunajec. Rolnicy zgłaszają tu ataki wilków na bydło i owce. Burmistrz stara się o zgodę na strzelanie do wilków. Mieszkańcy są przerażeni zaistniałą sytuacją, wilki są niezwykle zuchwałe w swoich atakach, atakują bezpośrednio już w budynkach zagrodowych. Wilk od wieków jest symbolem zła i niebezpieczeństwa, ale dziś ekolodzy i naukowcy podkreślają, że chroniąc wilki, chronimy cały ekosystem. Od ponad 20 lat są Polsce pod ścisłą ochroną. Należymy do państw tzw. konwencji berneńskiej, która chroni te drapieżniki. dlatego nie ma dowodów naukowych, by umożliwić elastyczny odstrzał wilka w UE. Liczba wilków wzrosła w ostatnich latach. W Polsce jest ich od 2000 do 4000. Znacznie więcej niż np. w Niemczech, Finlandii czy Szwecji. Ochrona wilków ma się jednak zmienić, bo kilka dni temu przegłosowali to ministrowie krajów członkowskich UE. Decyzja zapadła na poziomie rządowym i dotyczy innych krajów UE. My jako Ministerstwo Klimatu nie zamierzamy zmieniać przepisów w tej sprawie. Innego zdania jest jednak Ministerstwo Rolnictwa, które chce zmian, bo wilki to zagrożenie dla hodowców. Nie możemy zrobić z Polski dzikiej puszczy, które nie będzie pod naszym nadzorem się rozwijała. Wilk jest potrzebny w środowisku naturalnym, ale nie w tak dużej ilości, zatraca się proporcja zwierząt, które zjada, do liczebności wilków. Ekolodzy obawiają się jednak, że mniejsza ochrona wilków w Europie spowoduje zmiany także w Polsce. My sobie nie poradzimy z katastrofą klimatyczną, kryzysem ekologicznym, jeżeli nie będziemy mieli dobrze funkcjonującego ekosystemu, dobrze funkcjonujących lasów. Takie lasy nie mogą się naturalne odnawiać w naszej strefie klimatycznej bez dużych drapieżników. To są te sytuacje przy rozbiciu rodziny, Co dalej z ochroną wilków? Kolejny krok to głosowanie na spotkaniu konwencji berneńskiej w grudniu. U nas to wszystko. Dziękujemy za uwagę.