Tragedia na drodze. Śmiertelny błąd kierowcy taksówki. Ważna deklaracja. Polska nie zamierza wdrażać wszystkich przepisów paktu migracyjnego. Mocne zakończenie. Niezapomniane przeboje w ostatnim dniu opolskiego festiwalu. Dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Dwie osoby zmarły, a trzecia walczy o życie po tragicznym wypadku, do jakiego doszło w podwarszawskich Ząbkach. Kończy się długi weekend. Wzmożone kontrole policyjne na drogach studziły zapał niektórych kierowców. Ale powroty z Bożego Ciała to test cierpliwości i stanie w korkach. Niestety ci, którzy tę cierpliwość tracą, płacą za to słono. A niekiedy kończy się to tragicznie. Na nagraniu widać, że na tej drodze w podwarszawskich Ząbkach nie było dużego ruchu. Ale ten manewr doprowadził do tragedii. Kierowca taksówki ze skrajnego prawego pasa skręca w lewo. W taksówkę uderza rozpędzone Audi. Skutki są tragiczne. Trzech młodych mężczyzn w stanie ciężkim pogotowie, w tym śmigłowiec LPR, zabiera do szpitali. Pomimo wysiłków lekarzy dwóm nie udało się uratować życia, 22-letni i 23-letni mężczyzna stracili życie. 24-letni mężczyzna wciąż o życie walczy. Zderzenie było tak silne, że rozerwało samochód na kawałki. Pojazd był przecięty na pół, elementy, które się oderwały od pojazdu, uszkodziły jeszcze dodatkowo trzy pojazdy znajdujące się na tym skrzyżowaniu. Najważniejszy jest czas i kluczowa jest każda minuta. Jeżeli jest to wypadek samochodowy o dużej energii, to ci pacjenci są z reguły w bardzo ciężkim stanie. Wiadomo, że kierowca taksówki był trzeźwy. Ale pobrano mu jeszcze krew do zbadania. 37-letni obywatel Turcji kierujący Hondą jest w tym momencie zatrzymany, czeka na wykonanie w dniu jutrzejszym czynności procesowych. Eksperci zauważają, że kierowcy spoza Europy jeżdżą mniej bezpiecznie. Widzimy różnice nie tylko etniczne i kulturowe, ale przede wszystkim sposób, w jaki prowadzą samochód. Nie wiemy, w jakich realiach, według jakich przepisów zdobywali uprawnienia do kierowania pojazdami i niestety te wzorce z tamtych krajów bardzo często przenoszą tutaj, na europejskie i polskie drogi. Kierowca taksówki prawdopodobnie odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to od pół roku do 8 lat więzienia. Rażący błąd kierującego samochodem do przewozu osób. Natomiast na pewno konsekwencje tego wypadku byłyby mniejsze, gdyby samochód, który uderzył w tą taksówkę, jechał znacznie wolniej. Wtedy mamy więcej czasu, by zareagować na nagłą sytuację. Warto o tym pamiętać podczas powrotów z długiego weekendu. W Lubuskiem na trasie pomiędzy Świdnicą a Zieloną Górą samochód zderzył się z dzikiem. Pojazd dachował, śmierć poniósł pasażer, 54-letni mężczyzna. Przez pierwsze trzy dni długiego weekendu było prawie 200 wypadków. Zginęło w nich 10 osób, a ponad 200 zostało rannych. Trzy tygodnie zmieniły jej życie, karierę i miejsce w światowym rankingu. Ci, którzy jej nie znali, teraz już potrafią bezbłędnie wymienić imię i nazwisko: Maja Chwalińska. Jednak ogromny sukces, jaki odniosła 24-letnia tenisistka, przynosi teraz ważne pytanie: co dalej? To, że Maja musi odpocząć po ogromnym wysiłku we French Open, to wiadomo. A jak wyglądają jej kolejne plany? To były niezapomniane trzy tygodnie - mówi Maja Chwalińska po finale French Open. Na kortach w Paryżu jej życie odwróciło się do góry nogami - awansowała ze 114. na 21. miejsce w rankingu WTA, dołączając do grona najlepszych tenisistek świata. W ostatnim meczu, pomimo wyrównanego początku i kilku przełamań, Polka przegrała z Mirrą Andriejewą Ale kibice, komentatorzy i ona sama przyznają, że w Paryżu napisała historię jak z bajki. Mirra była dziś o wiele lepszą zawodniczką i zasłużyła na zwycięstwo. Ale zdecydowanie jestem dumna ze swojego wysiłku. Dałam z siebie wszystko. Wygrane w Paryżu środki milion 400 tysięcy euro Chwalińska przeznaczyć chce na dalszy rozwój. Polka do kraju wróci już w poniedziałek rano. Od razu po przylocie spotkać ma się z kibicami na lotnisku w Warszawie. Później czas na krótką przerwę, z turniejów na kortach trawiastych poza Wimbledonem zrezygnuje. Po French Open jadę na urlop. Potrzebuję trochę czasu na regenerację i w tym roku zagram tylko w Wimbledonie. Ale by zagrać bez kwalifikacji w Londynie, będzie potrzebować dzikiej karty, bo lista zgłoszeń dawno została zamknięta. Wniosek został już wysłany, ale decyzji jeszcze nie ma. Początek Wimbledonu 29 czerwca. 101 posłów jednoizbowego parlamentu wybierają dziś obywatele Armenii. Ich kadencja potrwa 5 lat. To ważne lata, które mogą zdecydować o tym, w jakim kierunku pójdzie kraj rozdarty pomiędzy Rosją a Zachodem. Liderem sondaży było ugrupowanie Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana, który obrał kurs proeuropejski. I wydaje się, że ten zwrot potwierdza społeczeństwo. Bliżej Europy, a nie Rosji. Armenia wybrała dziś nie tylko nowy parlament, ale i potwierdziła swój geopolityczny zwrot. Zreformujemy Armenię, starając się dostosować ją do standardów Unii Europejskiej. To jest pierwszy, strategiczny cel. Nikola Paszynian do Zachodu przekonywał w zaciekłej kampanii. Z Rosją, tradycyjnym sojusznikiem, relacje ochłodził. Po tym jak Armenia w wojnie straciła na rzecz Azerbejdżanu Górski Karabach. A rosyjskie wojska stacjonujące w kraju Erywania nie wsparły. Długoletni konflikt między państwami zakończył Donald Trump. USA z Armenią podpisały strategiczne partnerstwo. A Unia zorganizowała pierwszy w historii dwustronny szczyt. Chciałbym, aby Armenia stała się nowoczesnym krajem. To jest możliwe tylko razem z Unią Europejską. Paszynian w mediach społecznościowych jasno pokazuje, gdzie mocniej bije jego polityczne serce. I z kim trzyma wspólny rytm. A grać potrafi także ostro i to nawet na Kremlu, gdzie drwił z władzy Putina. Wie pan, Armenia jest krajem demokratycznym. Nasze media społecznościowe są w stu procentach wolne. Nie ma żadnych ograniczeń. Moskwa przeciwko Paszynianowi uruchomiła cały propagandowy aparat. Wygenerowani przez sztuczną inteligencje wyborcy oskarżali go o korupcję i sprzedawanie kraju. Takie fałszywe wpisy o niszczenie ormiańskiej kultury. Były też filmy mówiące o wciąganiu Armenii do wojny z Rosją. Paszynian potrzebuje wojny. Paszynian zniszczy Armenię. Paszynian nienawidzi Rosji. Głos zabrał też Putin, który ostrzegł przed zacieśnianiem relacji z Brukselą. Nim podejmą decyzję, niech wszystko dokładnie przemyślą. Kryzys na Ukrainie też rozpoczął się od prób przystąpienia do Unii Europejskiej. Kreml sięgnął również po sankcje i zakazał importu z Armenii koniaku, wody mineralnej, kwiatów, świeżych warzyw i owoców. Za to do Armenii chciał wysłać tysiące obywateli ormiańskiego pochodzenia, by wpłynęli na wynik wyborów. Już za kilka dni zacznie obowiązywać unijny pakt migracyjny. Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk przekazał, że Polska nie zamierza wdrażać wszystkich przepisów i wybierze tylko te, które wzmacniają politykę migracyjną i ochronę granic, jednocześnie odrzucając rozwiązania, które mogłyby osłabić bezpieczeństwo kraju. Jak to będzie wyglądać w praktyce? Strefa buforowa na granicy z Białorusią kolejny raz przedłużona do końca sierpnia. I to właśnie bezpieczeństwo wschodniej granicy jest powodem, dla którego rząd zapowiada, że nie wdroży części zapisów paktu migracyjnego. Jeżeli jakikolwiek przepis groziłby zmniejszeniem bezpieczeństwa migracyjnego Polski, ten przepis w oczywisty sposób nie będzie przez Polskę wdrażany. Chodzi o tworzenie dodatkowej infrastruktury na granicy, w tym zapewnienie zaplecza medycznego dla migrantów. W straży granicznej powołano specjalne zespoły ratowniczo-poszukiwawcze, w których skład wchodzą osoby, które mają przeszkolenie medyczne i są ratownikami medycznymi. W związku z tym nie widzimy potrzeby, żeby zmieniać ten dobrze działający system i tworzyć nowe zaplecze medyczne dla osób przy granicy. Racje trzeba wyważyć - komentuje Lewica. Granica nigdy nie powinna być granicą między życiem a śmiercią. I ludzie, którzy są wykorzystywani przez Białoruś, przez Putina, powinni mieć nadzieję na przeżycie. Po wzmocnieniu zapory presja migracyjna zmalała. Od stycznia odnotowano zaledwie 215 prób nielegalnego przekroczenia granicy. To spadek o 98% rok do roku. Niemal wszystkie próby udaremniono. W Polsce nie będzie unijnej relokacji migrantów. Wbrew temu, czym straszyła prawica. Rząd Donalda Tuska otwiera szeroko bramy na nielegalnych migrantów. Polska nie będzie przyjmowała żadnych kolejnych ciężarów - tak premier zapowiadał w lutym rok temu. A w listopadzie decyzję ogłaszał szef MSZ. Komisja Europejska potwierdziła zwolnienie Polski z relokacji migrantów. Z relokacji zwolnionych jest w sumie 6 krajów, które ponoszą ciężar ochrony zewnętrznych granic Unii oraz przyjęły uchodźców wojennych. W Polsce schronienie znalazło blisko milion Ukraińców. Do tego budujemy Tarczę Wschód. Polska dzięki temu, że stała się forpocztą w obronie całej Europy, mówię o Tarczy Wschód, ma pewne przywileje. Jesteśmy zwolnieni z relokacji. I choć klamka zapadła, to PiS i tak powątpiewa. Tego jeszcze nie wiemy, czy będzie, czy nie będzie. Rok temu ogłosiła Komisja, że Polska nie będzie objęta. Komisja ogłasza bardzo różne rzeczy i często zmienia swoje zdanie. PiS robi wielki hałas tam, gdzie musi ukryć swoje grzechy. To PiS wydał setki tysięcy wiz, które można było kupić na rynkach w krajach afrykańskich czy azjatyckich. Pakt migracyjny wejdzie w życie w piątek. W sytuacji, gdy nie ustaje polityczna burza po decyzji prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek imienia bohaterów UPA, ta decyzja wydaje się ważnym gestem strony ukraińskiej. Instytut Pamięci Narodowej informuje o wydaniu właśnie przez Ministerstwo Kultury Ukrainy zgody na przeprowadzenie prac ekshumacyjnych w powiecie lubomelskim na Wołyniu, gdzie znajdują się groby polskich ofiar ludobójstwa. To pomnik w Hucie Pieniackiej na Ukrainie. A na nim blisko tysiąc nazwisk Polaków wymordowanych w 1944 roku przez Niemców i ukraińskich nacjonalistów. Jutro ruszają tu prace poszukiwawcze. Chciałbym, żeby ta sprawa była nie tylko jednostkowa, ale w wielu miejscach, wszędzie tam, gdzie są te miejsca nieupamiętnione - bez krzyży, bez możliwości złożenia kwiatów czy zapalania zniczy, żeby wszystkie były odkryte i wszyscy z godnością byli pochowani. Wiosną ubiegłego roku podobne prace udało się przeprowadzić we wsi Puźniki w obwodzie tarnopolskim. Po stronie Ukrainy naprawdę powinna być teraz dobra wola do tego, żeby w ramach naprawiania tych relacji przyspieszyć ekshumacje, przyspieszyć pochówki, twardo nazwać zbrodniarzy zbrodniarzami. W 2017 roku Ukraina zakazała poszukiwania szczątków polskich ofiar na terenie swojego kraju. Zakaz udało się znieść dopiero jesienią 7 lat później. Andrzej Duda jest jedynym prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej, licząc od Lecha Wałęsy po Karola Nawrockiego włącznie, za którego czasów wprowadzono zakaz ekshumacji i nie odbyły się żadne pochówki ofiar zbrodni wołyńskiej. Panowie bardzo głośno mówili, czego chcą, ale skuteczni w załatwianiu tego nie byli. W czwartek w środku kryzysu wywołanego decyzją prezydenta Zełenskiego o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem "bohaterów UPA" Ukraińcy wydali kolejne zgody. Tym razem na prace w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w powiecie lubomelskim. To załatwianie jednego procenta problemu. W sprawie ekshumacji Ukraina karmi Polskę przez kroplówkę. Tych miejsc, gdzie powinny być ekshumacje, wykonane są setki. W ubiegłym roku polski IPN złożył 26 wniosków o ekshumacje. 8 zostało odrzuconych, w przypadku 7 nadal nie ma decyzji, kolejnymi 7 zajmuje się ukraińskie ministerstwo kultury. 4, w tym dotyczące Huty Pieniackiej oraz Woli Ostrowieckiej, zaakceptowano. Ekshumacje i działania w tym kierunku są dla nas absolutnym priorytetem. Żeby budować naszą współpracę na fundamencie prawdy, ale też upamiętnić tych, którzy zostali pomordowani na Wołyniu. Polscy politycy od lewa do prawa są w tej sprawie wyjątkowo zgodni. Manosfera - to tajemnicze słowo oznacza internetową społeczność, w której można znaleźć odpowiedzi na wszystkie lub prawie wszystkie pytania. Trafiają tam mężczyźni, którzy szukają recept i sposobów na znalezienie partnerki. Męskim frustracjom i oferowanym przez influencerów "lekarstwom" w postaci na przykład kursów uwodzenia przyjrzeli się dziennikarze Raportu Specjalnego. Nie wiem, czy powinienem ci to mówić, ale im bardziej się starasz, tym mniej ona cię chce. Manosfera - internetowe społeczności, które skupiają się na męskości i damsko-męskich relacjach. Kobieta to nie jest twoja matka, ona nie będzie cię kochała miłością bezwarunkową. Jesteś słaby, to wygarnie ci z grubej rury. Jedną z grup są zwolennicy tak zwanej "czerwonej pigułki" - "red pill". W przypadku redpilla, to dowiadujemy się, że żyjemy w takim społeczeństwie, w którym wmawia nam się, że mężczyźni nadal rządzą światem, ale tak naprawdę już od dawna tą władzę nad światem przejęły kobiety. Kontrowersyjne treści padają na podatny grunt - zagubionych mężczyzn szukających w sieci prostych rozwiązań. Wielu tych redpillowych influencerów korzysta finansowo na swoich odbiorcach. Redpill mówi: możesz tą hipergamię przechytrzyć, możesz zmanipulować kobietę, zobacz jakie to łatwe, tutaj mój kurs. Rezerwuj swój udział w wykładzie, w którym dostaniesz ode mnie dokładny przepis na to, jak poprowadzić taką interakcję od podejścia na ulicy aż do seksu. Dziennikarz "Raportu Specjalnego" Przemysław Siuda stworzył fikcyjną internetową tożsamość i przez trzy miesiące zgłębiał mroczne oblicza manosfery. Ci ludzie, którzy próbują na tym zarabiać, żerują na tych najbardziej zdeterminowanych, pogubionych, mówią im: "dobra, świat jest dziwny, Ty nie wiesz jak się w nim poruszać, zapłać, to ja cię wezmę za rączkę i przez ten świat poprowadzę", oczywiście rezultatów nie ma, a jak są, to są pozorne, największe mają ci sprzedający - rezultaty finansowe. Kursy uwodzenia, lookmaxxing i preparaty tworzące samców alfa. O świecie męskich kompleksów i męskiej naiwności opowie dziś Raport Specjalny w TVP Info. 4 dni wypełnione polską muzyką podczas opolskiego festiwalu dzisiaj znajdą swój wielki finał. Szykuje się naprawdę mocne zakończenie. A na początek zabrzmią niezapomniane przeboje zespołu, który od 45 lat działa na scenie. Lady Pank. Dziś także dawka emocji i pięknych tekstów w piosenkach Magdy Umer i Agnieszki Osieckiej. Tego wieczoru Opole naprawdę przeżywało razem z nim. A kiedy ze sceny padły słowa, że jego teksty ukształtowały kilka pokoleń i były drogą do wolności, wzruszenia nie krył sam bohater koncertu. Były brawa, łzy i momenty, których nie da się wyreżyserować. Emocje ogromne, szczególnie, że nie wszyscy wiedzą o tym, że reżyser koncertu zabronił mi chodzić na próby, żebym miał większą niespodziankę na koniec No i reakcja publiczności. Ja bardzo wzruszyłam się, będąc jeszcze w hotelu, kiedy zobaczyłam, jak publiczność powitała Bogdana, jak powiedziano, że ten skromny człowiek stoi za tymi tekstami i dostał takie brawa, które się nie kończyły. Bogdan Olewicz napisał ponad 400 tekstów piosenek. W tym utwory, które stały się hymnami kilku pokoleń. Emocje takie, że mi zaschło w gardle, ale dałam radę. Żeby być profesjonalnym tekściarzem, trzeba mieć świetny talent, to jest artysta, który jest jednym z topów i filarów polskiej kultury i stworzył kariery wielu zespołów i piosenkarek. Między innymi Perfectu, Urszuli, Anny Jantar czy Budki Suflera. Ale jest jeden utwór, który usłyszałem i tak naprawdę od pierwszego razu nie mogę pozbyć się wzruszenia, nawet kiedy już rok koncertujemy z Perfectem - "Niepokonani". Ostatni dzień festiwalu należeć będzie między innymi do Lady Pank - zespołu, z którym Olewicz także współpracował. Artyści świętują w Opolu 45-lecie. Wisienką na torcie będzie poruszający koncert w hołdzie Magdzie Umer i Agnieszce Osieckiej. Wybrzmią piosenki, które potrafią nazwać to, czego sami często nie umiemy powiedzieć. Kończymy "19.30". Gościem Aleksandry Pawlickiej w Pytaniu Dnia będzie Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka Koalicji Obywatelskiej. Dziękuję i do zobaczenia.