-- Plan prezydenta Karol Nawrocki zapowiada zmianę modelu prezydentury. -- Kurs na obniżki czy i kiedy wróci program CPN? -- Pranie brudu w sąsiedzkie konflikty, z bielizną w tle. Joanna Dunikowska-Pa -- ś, dobry wieczór. Na podsumowanie pierwszego roku prezydentury jest zapowiedź zmiany jej modelu. Karol Nawrocki taką deklarację złożył w trakcie przemówienia na dziedzińcu pałacu ogłaszając także powstanie w najbliższych miesiącach prezydenckiej strategii rozwoju. Głowa państwa dodaje, że chce być głosem polskiego narodu. Dlatego warto zapytać, jak uchwalona także za sprawą głosu narodu konstytucja ma się do zmiany modelu prezydentury. Anna Łubian-Halicka. -- Przy krakowskim przedmieściu opadł już kurz i nie ma śladu po scenie, na której wczoraj wzorując się na tym politycznym patronie. Wystąpił Karol Nawrocki, do historii przejdą takie słowa. -- Moich obywateli i moje obywatelki. -- Karolowi Nawrockiemu marzy się, żeby pałac prezydencki zamienić na zamek, a jego funkcję na króla. -- Kancelaria nazywa to podsumowaniem roku prezydentury, według rządzących to tylko pretekst. -- Bo to jest działanie przede wszystkim nakierowane na własne korzyści polityczne, własnego środowiska politycznego. -- Wczoraj nie było odniesień do tej obietnicy wyborczej. -- Skończy się wojna polsko-polska. -- Były za to takie hasła wobec marszałka Sejmu. Na które prezydent reagował uśmiechem, dużo krytyki rządu. -- Brak wizji. -- I wprost wyrażona nadzieja na jego zmianę. -- Gra toczy się o bardzo wysoką stawkę, bądźmy razem. -- Ile kosztował partyjny wiec Nawrockiego? -- Pyta Cezary Tomczyk i składa w tej sprawie oficjalne pismo, na razie wiadomo tyle. -- To podatnicy wczoraj zapłacili. -- Bo pieniądze poszły z budżetu kancelarii. -- Wczoraj tu rządzących nie było, ale z przemówienia prezydenta powinni wyciągnąć ważną lekcję, że podczas przyszłorocznych wyborów będą mieć przeciwko sobie jeszcze jednego, nadprogramowego przeciwnika, który jest w stanie chwycić za każdą broń. -- Co zdaniem rządzących było widać wyraźnie. -- Wystąpienie prezydenta, oczywiście, od strony wizualnej, interesujące, od strony merytorycznej katastrofalne. -- Bo według nich prezydent, choć mówił godzinę, to przemilczał wiele. -- Inicjatywa ustawodawcza, która sprawiłaby, że płacilibyśmy 33% mniej za energię elektryczną, jest zablokowana i zamrożona w polskim Sejmie. -- Pic na wodę fotomontaż. -- Komentuje minister energii. I dodaje, że prezydent w projekcie zapomniał napisać, skąd wziąć na to pieniądze. -- To jest ustawa, która przenosi koszty z rachunku do budżetu, czyli i tak obywatele i tak każdy z nas musiałby za to zapłacić, tylko akurat nie na rachunku, tylko w innej opłacie. -- Ale o tym wczoraj cisza. -- Gdzie mogę dostrzec, że to prawo jest chociaż trochę dobre dla Polaków. To zawsze je podpiszę. -- Zapewniał prezydent, który w obliczu zagrożenia wojną zawetował blisko 200 miliardów złotych na zbrojenia z unijnego SAFE. -- Zakrawa o zdradę stanu to niewybaczalny błąd. -- Ocenia szef MON, na rekordowo długiej liście wet także nie wobec przepisów nakładających podatek od nadzwyczajnych zysków na koncerny paliwowe, co pozwoliłoby na obniżenie cen paliw. Pan prezydent blokuje ustawę nie dlatego, że one są złe, tylko dlatego, że są rządowe. Ale gdyby posłuchać prezydenta... -- Weto to często są korepetycje. -- To państwo działa tylko dzięki niemu, także w sferze europejskiej polityki zagranicznej. -- Wspieram też te relacje pomiędzy ministrami i także panem premierem a premierami tych rządów. -- Karol Nawrocki przemilczał jednak takie wsparcie Wiktora Orbána, tuż przed tym, jak przegrał wybory na Węgrzech, a także efekty tej misji dyplomatycznej. Namawianie Georgii Meloni do sprzeciwu wobec umowy Mercosur, finalnie skończyło się tym, że Włochy ją poparły. -- Tak nie wygląda demokracja, że naród się oszukuje. -- Po tych słowach prezydenta wypada postawić kropkę. -- Anna Łubian-Halicka, 19:30. -- Groźby wyzwiska wreszcie fizyczna przemoc. W Krakowie doszło do kolejnego ataku na obywateli Ukrainy. Niechlubna statystyka w ostatnim czasie rośnie lawinowo, pojawiają się także nowe polityczne propozycje wobec wschodnich sąsiadów. PiS zapowiada, że jeśli wygra wybory, Polska będzie deportować Ukraińców w wieku poborowym, niepracujących w Polsce legalnie. Jakub Kors. -- To kolejny akt przemocy wobec Ukraińców, tym razem w Krakowie. -- Wypier... co? -- Co? -- A ty no kur... się kur... źle trafił. -- Zamiast łagodzić narodowościowe napięcia, politycy próbują zbijać na nich punkty. PiS przedstawił wczoraj pomysł deportowania z Polski wszystkich niepracujących Ukraińców w wieku poborowym. -- Będą mieli okazję walczyć o swoją ojczyznę, żeby horror tej wojny się szybko zakończył. I państwo polskie w tym zdecydowanie kategorycznie i bezkompromisowo pomoże. -- Pomysł zaprezentowano na konferencji o nazwie Ku nowemu rządowi, ale nie ma w nim nic nowego, pojawiał się już wcześniej na prawicy, szczególnie tej skrajnej. -- No. -- I obczy naród na polskim utrzymaniu social. -- 1 650 000 Ukraińców po prostu odesłać jak najszybciej na Ukrainę. -- Rządzący nazywają pomysł populistyczną próbą przelicytowania Grzegorza Brauna w tym, kto będzie bardziej antyukraiński. -- To bardzo nierozsądny i tak naprawdę nie do wykonania pomysł. Prawie 95% obywateli Ukrainy w tym wieku mężczyzn w wieku poborowym pracuje. -- Ci, którzy nie pracują, to m.in. żołnierze, którzy odnieśli rany i są rehabilitowani w Polsce, albo rodzice, którzy zajmują się niepełnosprawnymi dziećmi. -- To jest brunatnienie PiS i to trzeba mocno podkreślać. PiS brunatnieje, staje się Konfederacją PiS, ale to na pewno niedobre dla Polski. -- Tylko w 2024 roku pracownicy i pracowniczki z Ukrainy pomogli wygenerować 3% polskiego PKB. Zdaniem ekspertów są w Polsce branże, które bez ich pomocy stanęłyby z dnia na dzień. -- W obszarach zurbanizowanych, a tam wasze zwłaszcza pracują Ukraińcy, mamy deficyt pracujących, mamy rąk, czyli rąk do pracy. Niektóre branże, no choćby kurierska, no to w ogóle nie wiem, co by zrobiły, gdyby nie było, gdyby zabrakło Ukraińców. -- Za każdą pobraną od państwa złotówkę Ukraińcy oddają państwu 5, tylko w ubiegłym roku wpłacili do ZUS ponad 13 miliardów złotych. Te pieniądze finansują polskie renty i emerytury. -- Polska gospodarka bez imigrantów sobie nie poradzi. Ukraińcy są na najbliższym kulturowo kraju, z których możemy tych imigrantów jako polska gospodarka ściągać. -- Wbrew twierdzeniom populistów, ci, którzy złamią w Polsce prawo, muszą się liczyć z konsekwencjami. Jak ten ukraiński 18-latek, który zaatakował kobietę nożem we Wrocławiu. -- Nawet jeżeli ktoś jest zatrudniony, ale złamał prawo, to bardzo często wyjeżdża z Polski. Nie chodzi tylko i wyłącznie o Ukraińców, chodzi o Gruzinów, Kolumbijczyków. -- Z takich samych pozycji pomysł PiS krytykują nawet niedawni koledzy. Dziś członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus. -- A nielegalnych migrantów z Bangladeszu to nie mamy deportować, tylko Ukraińców? Czy chodzi o tych, którzy są tu legalnie? -- Nad Wisłą mieszka dziś 1 800 000 Ukraińców. Od państwa nie oczekują niczego więcej. Niż równego traktowania. -- Po rozmowie po dialogu wychodzi na to, że zależy nam na tym samym. Naszym celem jest de facto bezpieczna Polska. -- Pytanie, czy politycy nie poświęcą jej na rzecz doraźnej, wyborczej korzyści. Jakub Korus, 19:30. -- W przyszłym tygodniu może zapaść decyzja w sprawie cen paliw. Zapowiedział na antenie TVP Info minister energii Miłosz Motyka. Dodając, że sam popiera pracę nad projektem ustawy dotyczącym podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. -- Kluczowa pozostaje niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie, co dziś na stacjach benzynowych w Polsce oznacza rekordowe ceny. W przypadku oleju napędowego znacznie przekraczające 8 zł za litr. Arkadiusz Pogłód. -- Benzyna, niemal 7,5 zł. Olej napędowy, ponad 8. Szczególnie te na diesla, niepokojąco zbliżyła się do rekordowych poziomów osiąganych pod koniec marca, po amerykańskim ataku na Iran. -- Wtedy litr diesla kosztował przeszło 8,50. Rząd na 3 miesiące wprowadził program CPN, co obniżyło ceny. Teraz rozważa powtórkę. -- Przyglądamy się w tej sprawie decyzji zapadną pewnie w przyszłym tygodniu. -- Minister energii przyznaje, że rząd czeka na rozwój wydarzeń w Zatoce Perskiej, bo to od nich zależy cena ropy. Ostatnio Donald Trump zapowiadał rychłe porozumienie z Iranem. -- Te ceny paliw na świecie w związku z tym, ale minimalnie. Ale spadają. -- Mówił premier 2 dni temu. Porozumienia wciąż nie ma. Baryłka ropy znowu podrożała. -- Na razie mamy tylko zapewnienia, że są postępy w negocjacjach. Ale widać to dla rynku jest mało. -- Kiedy się płaciło 200 parę, a teraz 400, no jeszcze jak było tanie, to tam 320. Nie, no jest paranoja. -- Kierowcy płacą, koncerny paliwowe liczą zyski. -- W pierwszym półroczu. -- Orlen w pół roku zarobił prawie 16 miliardów złotych i mógłby się nimi podzielić, płacąc podatek od nadmiarowych zysków. -- Leży to zarówno w interesie firmy, w interesie naszych klientów, jak i w interesie kraju. -- Władze Orlenu są za, jednak ustawy o daninie od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych nie podpisał prezydent. A to te pieniądze miałyby sfinansować program CPN, podkreśla Donald Tusk. -- To właśnie zablokował -- Karol Nawrocki. Pamiętajcie przy tankowaniu. -- Kolejny podatek, który proponował rząd, spowodowałby jeszcze podwyżkę cen paliwa w Polsce. -- Jak? -- Kiedy ja wydaję obwieszczenie wówczas o cenie maksymalnej. -- Rządzących ten argument dziwi. Dziwi też, że otoczenie prezydenta i opozycja torpedują szukanie pieniędzy na CPN, jednocześnie domagając się kontynuowania programu. -- Ludziom trzeba ulżyć, dlatego że paliwo drastycznie wzrosło. Każdy, każdy to widzi. -- W wakacje powinien być realizowany. Jesteśmy zdziwieni, że nie jest realizowany, że został przerwany na wakacje. -- Nie mam żadnych wątpliwości, że to była czysta złośliwość polityczna pana prezydenta Nawrockiego, odsyłanie tego do TK. -- Rząd nie chce składać broni. -- I jestem zwolennikiem tego, byśmy pracowali nad nową wersją podatku od nadmiarowych zysków. Mimo tej skrajnie głupiej decyzji pana prezydenta. -- Bez podatku od nadmiarowych zysków ministrowie finansów trudniej znaleźć pieniądze na kontynuację CPN. Dlatego jeśli program wróci, to w okrojonej formie, w dół pójdzie tylko VAT, nie będzie zmian w akcyzie. -- Samo obniżenie podatku VAT powinno spowodować obniżkę cen benzyny i oleju napędowego od 80 groszy do złotówki na litrze. -- I to jedynie przez 2 ostatnie tygodnie wakacji. -- Arkadiusz Pogłód, 19:30. -- Oglądają państwo piątkowe wydanie 19:30. Za chwilę u nas. Zalane szpitale, wywrócone łódki i grat wielkości kurzych jaj. -- Żaglówki znalazły się generalnie pod wodą. -- To tragedii był tylko krok. -- Zadzwoniła dziewczyna, że jest powódź. Woda jest po kostki. -- Krajobraz po burzach. -- Sekundy tylko trwały i dachy poszły. Przyszła burza, przyszedł deszcz, 30 sekund grat. To wszystko się wydarzyło. -- Jedna z największych interwencji ostatnich lat. Ponad 200 odebranych zwierząt i zatrzymany właściciel pseudo hodowli. Do interwencji doszło na dwóch posesjach w Kielcach, gdzie znaleziono także martwe szczenięta. Wiele zwierząt, które przeżyły, czekają tygodnie leczenia. Odzyskanie zaufania do człowieka może zająć lata, a w tle pytania o działanie pseudo hodowli, którym warunki zamiast prawa często dyktuje moda i chęć zysku. Katarzyna Grzęda-Łozicka. -- Nadal są wystraszone i bardzo nieufne, ale w końcu są bezpieczne. Ponad 90 psów już trafiło pod opiekę kieleckiego schroniska. -- Nie są w dobrym stanie, ale na dzień dzisiejszy jeszcze nie jesteśmy w stanie powiedzieć, dokładnie co z nimi jest. Są badane na bieżąco przez naszych lekarzy. -- Skala interwencji w tej pseudo hodowli jest porażająca. -- Ich w sumie było ponad 300. Podczas wczorajszych upałów na pewno niewłaściwie doglądane. Brakowało jedzenia w miskach, brakowało wody. -- Psy były trzymane w koszmarnych warunkach, w brudzie i ścisku, bez żadnego nadzoru. -- Szczeniaki obgryzione, przez myszy leżały razem z fekaliami. Tony, trocin, w których są zwierzęta. Martwe zwierzęta. -- Przyjechałam po was. -- Małgorzata Brzezińska przyznaje, że w ciągu kilkunastu lat pracy nie widziała jeszcze takiej skali okrucieństwa. -- Już się zapowiadają operacje oczu, bo są uszkodzone rogówki. Jednemu szczeniakowi wypada oko. -- 35-letni właściciel hodowli został zatrzymany przez policję. -- Przebywa w policyjnej izbie dla osób zatrzymanych. Wstępnie pod zarzutem znęcania się nad zwierzętami. -- Jak wskazuje inspekcja weterynaryjna, pseudo hodowla była kontrolowana w ubiegłym roku, ale wtedy nie wykazano nieprawidłowości. W tym roku właściciel złożył wniosek o rejestrację, w którym wykazał 21 dorosłych psów plus przychówek. -- Oświadczenie stosowne złożył i w zasadzie tutaj dla nas się sprawa skończyła. My nie mamy uprawnień śledczych. -- Jak wskazują eksperci, brakuje regulacji prawnych, które dawałyby możliwość kontroli takich miejsc. Wystarczy założyć stowarzyszenie i zarejestrować miejsce hodowli. -- Tak naprawdę jeżeli my teraz mogłybyśmy się ze sobą porozumieć, że zakładamy pseudo hodowlę, składamy tylko jakąś taką wstępną dokumentację i już możemy bez absolutnie żadnej kontroli rozmnażać zwierzęta. -- Co jej jest? -- To interwencja w Warszawie i 15 takich psów zamkniętych na jednym z ogródków działkowych w dramatycznych warunkach. -- Potrzebujemy takich przepisów w Polsce. Potrzebujemy częstszych kontroli i przede wszystkim nie może być tak jak teraz, że zalegalizowanie właściwie hodowli jest tak proste. -- Część zwierząt z Kielc przewieziono do schronisk. Część została na miejscu. Pod opieką wolontariuszy czekają na nowy dom. -- Na cito potrzebujemy domów tymczasowych. Warszawa, Łódź, Trójmiasto. -- Za znęcanie się nad zwierzętami grozi do 3 lat więzienia. Katarzyna Grzęda-Łozicka, 19:30. -- Szpital Miejski w Miastku zamknięty. Placówka nie przyjmuje pacjentów, m.in. z powodu braku lekarzy, ale problemów jest zdecydowanie więcej. Po wykryciu nieprawidłowości w rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych karę na szpital nałożył fundusz "Pacjenci z Miastka będą mogli korzystać z pobliskich placówek", ale podobnych sytuacji może być więcej, bo szpitale nie mają pieniędzy, żeby płacić lekarzom i pielęgniarkom. Małgorzata Wiśniewska. -- Szpital Miejski w Miastku nie przyjmuje już pacjentów. Pracownicy nie dostali należnych pensji. Od dziś dostają wypowiedzenia. -- Szpital poinformował Narodowy Fundusz Zdrowia o zaprzestaniu działalności leczniczej w związku z brakiem kadry medycznej. -- Teraz wyniki o mąż ma robić i wszystko zamknięte. -- Mieszkańcy Miastka i okolic mogą zgłaszać się do szpitali w Bytowie, Kościerzynie, Człuchowie, Chojnicach i Słupsku. Dostępna jest także infolinia o możliwościach leczenia w regionie. -- Placówki szpitalne pracują na bieżąco. Pacjenci mogą korzystać w ramach leczenia szpitalnego w sposób w trybie nagłym czy planowym, czy w ramach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. -- Tyle że odległość do innych szpitali to 50 km. -- Ja tam też kilka razy leżałam. Bardzo dobrą opiekę zapewniono mi. Wyleczono. Także ja dla mnie to jest wielka taka jakaś strata. -- A ci wszyscy ludzie, którzy nie mają samochodu, starsi ludzie, to nie każdy ma samochód. No to co jak oni? Gdzie więcej umierać po prostu. -- Szpital od lat był w trudnej kondycji finansowej. Długi sięgają 50 milionów złotych. -- Nie mamy innego wyboru, jak ogłosić upadłość szpitala. -- Sytuację szpitala pogorszyła kara w wysokości ponad 13 milionów złotych. To efekt wykrytych nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez prywatną spółkę. W dokumentacji wpisywano droższe procedury niż faktycznie przeprowadzano. Rachunki sięgały 300 tysięcy złotych za jeden dzień pracy lekarza. Z pieniędzy, które płacił fundusz, korzystał także szpital. To patologiczny mechanizm, który działał w wielu innych placówkach. -- Część szpitali, np. powiatowych, które ponoszą straty na takich oddziałach jak interny czy ginekologia i położnictwo, czy np. chirurgia ogólna, wykorzystują realizację takich dobrze opłacanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia świadczeń do tego, żeby troszkę powiem kolokwialnie podreperować swój budżet. -- Ministerstwo Zdrowia chce odejść od wynagradzania pracy lekarzy w oparciu o % od procedury i przenieść część dobrze opłacanych zabiegów ze szpitali powiatowych do wysokospecjalistycznych placówek. -- Małgorzata Wiśniewska, 19:30. Teraz dramatyczna akcja ratunkowa na obozie żeglarskim na jeziorze Seksty w województwie warmińsko-mazurskim. W wyniku nagłego załamania pogody wywróciły się cztery łodzie. W wodzie znalazło się ponad 30 osób. Wszyscy zostali bezpiecznie ewakuowani na brzeg, ale służby przy tej okazji mają wnioski i ważny apel. Woda to potężne żywioła. Kamizelka ratunkowa to podstawowa ochrona, która nieraz decyduje o życiu. Igor Sokołowski. -- Tak wyglądał szkwał, który przeszedł nad mazurskimi jeziorami Żeglarze przeżyli chwilę grozy. 32 osoby, z czego większość to dzieci, znalazły się w wodzie, gdy wichura wywróciła cztery żaglówki na jeziorze Seksty na Mazurach. -- Te komórki burzowe były bardzo wcześnie widoczne. One się budowały. To było widać. To szło poprzez od Kętrzyna Węgorzewo, poprzez Giżycko. I dalej na południe. -- Dzięki kamizelkom i szybkiej akcji ratunkowej nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. -- Osoby zostały przetransportowane na brzeg. Zaopiekowane medycznie, łącznie trzech uczestników zdarzenia miało lekkie obrażenia. Jedna osoba została zaopatrzona. Jeszcze i zabrana do szpitala. -- Nie tylko potężny wiatr, ale i grad dał się we znaki na Warmii i Mazurach. Z nieba leciały zmrożone kule wielkości kurzych jaj. Mieszkańcy i służby mają ręce pełne roboty. -- Energetycy walczą cały czas naprawą sieci energetycznych. Dużo strat w imieniu komunalnym, m.in. Urząd Gminy Lubomina, ale też w gospodarstwach rolnych. -- Takie gradobicie szczególnie o tej porze roku to też dramat rolników. -- W zakresie zniszczeń w uprawach będziemy starali się wypłacić odpowiednie wsparcie, pomoc rolnikom. Najważniejsze są protokoły, żeby one jak najszybciej do nas trafiły. -- A to już Rzeszów i woda, która wdarła się do pomieszczeń szpitala uniwersyteckiego, zalewając kuchnię, magazyny i izbę przyjęć. Strażacy w pocie czoła wypompowywali wodę, by placówka mogła wrócić do normalnego funkcjonowania. Wystarczyła chwila, by ściana deszczu zmieniła ulicę w rwące potoki, a podwórka w mini jeziora. -- Jest wszystko zamulone. Brudne, nieprzyjemnie pachnie. -- Zburzone budynki, zerwane dachy, połamane drzewa, a w gminie raczki na Podlasiu sytuacja po przejściu nawałnicy jest dramatyczna. -- Wyczerpani jesteśmy już. -- Tutaj usuwanie skutków ekstremalnej wichury będzie trwało jeszcze długo. -- Prawie 80 lat żyję i nie widziałem tego w życiu. -- 30 sekund grad. I to wszystko się wydarzyło. I całe szczęście tylko dachy leżą. Nic więcej. -- Na szczęście najbliższe godziny w wielu regionach kraju według synoptyków mają być spokojniejsze i będziemy mogli odpocząć od. Takich widoków. Igor Sokołowski, 19:30. -- Kolejne wycieki coraz większe zagrożenie i coraz mniej czasu. Nielegalne składowisko odpadów w Wołominie to 20 000 ton niebezpiecznych chemikaliów. Na ich usunięcie potrzeba 200 milionów złotych. Na razie jest perspektywa na zdecydowanie mniej. Coraz dłuższe jest za to perspektywa na rozwiązanie kryzysu, o co mieszkańcy apelują od lat. -- Mieszkam bardzo blisko tej bomby ekologicznej. Mam prawie za płotem. Czuję ten zapach. Ja wiem, kiedy jest wyciek. Ja nie potrzebuję informacji publicznej ze straży pożarnej, że jest wyciek. Dlatego, że ja muszę zamykać okna, nie mogę wyjść na dwór. Moje dziecko jest ciągle na lekach. -- Weryfikujemy stan tych zbiorników, który z każdym dniem jest coraz gorszy. Staramy się na bieżąco usuwać te drobne zagrożenia. Natomiast nie można tutaj się oszukiwać. Trzeba powiedzieć wprost, że czas nie gra na naszą korzyść. -- Te odpady już muszą zniknąć, bo to jest kwestia nie tylko życia i zdrowia naszych mieszkańców. To jest też zaufania do państwa. Ale też to jest katastrofa ekologiczna w pobliżu. -- Apeluję. Drodzy państwo, szanowne władze, najwyższe instytucje, bardzo was proszę, w imieniu nas wszystkich i dzieci, które ja uczę i które naprawdę kocham, i troszczę się o ich przyszłość, bardzo proszę o wsparcie. -- Operacja przeciwko jednemu z państw NATO jeszcze tej jesieni, dziennikarze Wall Street Journal dotarli do informacji amerykańskiego wywiadu, według których właśnie tak Rosjanie chcieliby sprawdzić sojuszniczą reakcję po poważnym incydencie na terytorium jednego z krajów paktu. Łączymy się z Marcinem Antosiewiczem, który jest w Waszyngtonie. Czekamy na połączenie z Marcinem Antosiewiczem. Być może uda nam się już za moment uzyskać komentarz. Mamy informację, że Marcin jest z nami. Marcin, bardzo mnie to cieszy. Powiedz w takim razie, co sprawia, że Amerykanie oceniają ryzyko rosyjskiej agresji jako tak realne? -- Realne, ale niskie, pisze Wall Street Journal powołując się na anonimowych informatorów. Bardziej, znacznie bardziej prawdopodobny jest atak hybrydowy albo cybernetyczny. Dwa powody podnoszą ryzyko dla naszej części Europy. Po pierwsze, Amerykanie uważają, że Putin atakując NATO, odciągnie naszą uwagę od wojny w Ukrainie, którą przegrywa, chroniąc siebie. Będziemy mniej poświęcać czasu Ukrainie i to pomoże mu ją pokonać. Tak uważają Amerykanie, że tak uważają Rosjanie. Drugi powód jest bardziej niepokojący. Trump ugrzązł w Iranie. Pentagon źle oszacował długość i koszty tej wojny, w tym także zasoby amunicji. Wykorzystali już ponad połowę rakiet. -- Z Waszyngtonu Marcin Antosiewicz z małymi problemami technicznymi, ale oczywiście do tego tematu będziemy wracać. Tymczasem bez stolików, bez krzeseł i bez kontaktu z baristą, za to z aromatyczną kawą dającą nie tylko konkretną dawkę energii, ale i ciekawe wrażenia. Za chwilę pokażemy państwu popularną brukselską kawiarnię, właściwie dziurę w murze, bo tylko tyle widać, a w kwestii jakości małej czarnej trzeba po prostu zaufać. Dorota Bawołek. -- Podawana z dziury w ścianie. Kawa z tego oryginalnego lokalu smakiem i aromatem... Nie różni się od innych. Za to nie można zobaczyć, kto i jak ją przygotowuje. Dla widzów programu 19:30 tajemniczy właściciel zrobił jednak wyjątek. -- Dziś trzeba szukać czegoś nowego, by odróżniać się od innych, bo kawiarnie są tysiące i ciągle powstają nowe. U mnie napój jest przygotowywany w ukryciu, podawany przez szczelinę. Ludziom podoba się taki tajemniczy, sekretny koncept. -- Podobny pomysł sprawdził się już we Włoszech, gdzie z takich okienek serwuje się nie tylko kawę. Czas to pieniądz. Tam również, tak jak i w brukselskiej kawiarni, chodzi o tanią i szybką obsługę. Kawę zamawia się przez kod kreskowy i odbiera bez uważanych tu za zbędne słów. Nie można np. narzekać na to, że kawa smakuje inaczej, bo zrobił ją inny barista. Na przysmak z psiej dziury w ścianie mogą też liczyć czworonogi. Jeśli ich właściciel w czasie spaceru znajdzie, odrobinę więcej czasu. -- Mnie to bardzo odpowiada. To najszybsza możliwa obsługa, idealna dla ludzi, którym jak mnie zawsze się śpieszy. -- Gdy idę na kawę, to chcę usiąść w przytulnym miejscu, w którym mogę porozmawiać z ludźmi czy baristą, który poleci mi jakiś napój. Kontakt z drugim człowiekiem jest dla mnie ważny. -- Przytulnego wyglądu, betonowej ścianie z kawową dziurą próbują nadawać klienci. Zostawiając na niej swoje rysunki, ale i bez nich. Niezwykła kawiarnia stała się hitem w Brukseli, gdzie coraz więcej ludzi woli z kawą się fotografować niż przy niej rozmawiać. Na spotkania przy kawie nie ma ochoty. -- Czy czasu dla 19:30. Dorota Bawołek, Bruksela. Po jednej stronie mieszkańcy, po drugiej zarząd, a w samym centrum słupki na pranie. Na jednym z bydgoskich osiedli lokatorzy od lat suszyli ubrania na wspólnej przestrzeni na zewnątrz, ale podobno inni mieszkańcy zaczęli narzekać na walory estetyczne, więc zarząd podjął decyzję, by małą architekturę uporządkować. Jak w Bydgoszczy piorą brudy, opowie Maciej Gąsiorowski. -- Bydgoskie kapuściska. Osiedle z lat 50., bez balkonów, ale z widokiem na takie wzory i kolory. -- Mamy małe łazienki, no po prostu to jest szansa na wysuszenie porządnej bielizny, bo nie ma po prostu gdzie. -- Na wywieszanie tekstylnej prywatności nie godzi się jednak administracja. I postanawia wieszanie zawiesić i osiedlowe wieszaki zlikwidować. -- Sukcesywnie staramy się porządkować tę małą architekturę na terenach gminnych. Są to słupki, trzepaki, i na chwilę obecną podjęliśmy decyzję o tym, żeby to zlikwidować. -- Mieszkańcy dowiedzieli się, że dziś wieszaki zostaną zdemontowane. Nie uwierzyli w czyste intencje administracji. Rzutem na taśmę wywiesili bieliznę na znak protestu. -- W takich pomieszczeniach trudno jest wysuszyć coś, co wymaga niestety jakiejś takiej przestrzeni. -- W praniu po praniu wyszło tak. Czarna, rozpacz, bieliźniana. -- Dzisiaj wychodzę, patrzę, już nie ma nic. Jak będę chciała następne większe pranie zrobić, to nie wiem gdzie. -- Administracja bez owijania w bawełnę sugeruje amatorom suszenia, by teren kupili, albo wydzierżawili. -- Wtedy na tych terenach będą mogli zgodnie ze swoją wolą pobudować sobie te elementy małej architektury, które aktualnie będą im potrzebne. -- Zdaniem architektki wnętrz Marty Szczepańskiej polskie miasta zaniedbują, tak zwaną architekturę cienia, czyli tę, która zaspokaja proste, podstawowe potrzeby ludzi. -- Ta przestrzeń wspólna, bardzo często jest niczyja i w związku z tym, jak rozumiem, też nie spotyka się z odpowiednimi inwestycjami w remonty. No i potem elementy infrastrukturalne zdegradowane, są chowane czy w ogóle kasowane z tej przestrzeni. -- A o tym, że wspólna przestrzeń do suszenia ma znaczenie w relacjach między sąsiadami, wiadomo nie od dzisiaj. -- No wiśkie koszuli. -- Lokatorzy z kapuścisk nie wywieszają białej flagi i zbierają podpisy pod protestem. -- Francja, Włochy, tam przy oknach są wieszają, tam jest wolność, a u nas to jest takie półwolność. -- Bielizna nie schnie, choć temperatura rośnie. Temperatura, sporu. Jedni widzą bałagan, inni codzienną potrzebę, ale pomiędzy estetyką a funkcjonalnością jak to między blokami najtrudniej jest rozwiesić kompromis. -- Maciej Gąsiorowski, 19:30. Bardzo ciekawie, Maciek, nam to opowiedział. Ja już Państwu dziękuję. Za chwilę pytanie dnia, gościem Doroty Wysockiej-Szneb będzie Krzysztof Gawkowski, wicepremier minister cyfryzacji. Spokojnego wieczoru i do zobaczenia. -- To jest pytanie dnia, Dorota Wysocka-Sznep. Dobry wieczór państwu, a ze mną wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Dobry wieczór, panie ministrze, panie premierze. -- Dobry wieczór. -- Cytat może na początek jeszcze z wczorajszego wystąpienia pana prezydenta: "Przez 3 dekady żyliśmy w przekonaniu, że aby być częścią europejskich salonów, musimy pozbyć się tego, co kłopotliwe dla Polski, naszych wartości, fundamentów, bo to lubią salony". Nie być zbyt polskim, nie za głośno mówić o tym, jakie są nasze potrzeby i czego my chcemy. Co pan sądzi o tej diagnozie pana prezydenta na temat ostatnich 3 dekad wolnej Polski? -- To chyba w innej Polsce się wychowywaliśmy z panem prezydentem, pomimo tego, że jesteśmy w podobnym wieku. Bo ja wychowałem się w wartościach Polski, która była odważna w myśleniu o przyszłości, ambitna w rozwoju biznesu, możliwie szybka w tym, co dawało jej poczucie rozwoju, czyli inwestycjach i polskich, zagranicznych, która chciała ściągać inwestorów, miała ambicję być w NATO, w UE, przyjąć nową konstrukcję. -- I osiągała. -- I dzisiaj może powiedzieć, że jest państwem sukcesu. A dla prezydenta to my jesteśmy państwem porażki. To znaczy, nic się nie udało, a dzisiaj będziemy się zmieniać. -- No to jest ta historia Polska w ruinie, pamięta pan? Z 15. roku? -- Ja pamiętam prezydenta Kwaśniewskiego i hasło "dom "dom wszystkich Polska", gdzie nie było dzielenia Polaków na lepszych i gorszych, gdzie nie było wyciągania innemu temu, który ma inne poglądy. Że jest spod innego dachu. A wczorajsze wystąpienie prezydenta to było wystąpienie polityka, który nie