-- Koniec tabu: sukces nacjonalistów i upokorzenie chadeków, czyli miażdżące zwycięstwo AfD w Saksonian Halcie. Ofiary obojętności: policjanci przed sądem po tragicznej śmierci 14-latki z Andrychowa. I droga pogoda: El Nino może mocno namieszać w naszych filiżankach. Dobry wieczór państwu, Anna Kowalska jest 19:30 w Niemczech. Runęło powojenne tabu: skrajnie prawicowa AfD w wyborach w Saksonian Halcie zostawiła wszystkich daleko w tyle, blisko 44% głosów nie daje jednak radykałom samodzielnej większości i szukają koalicjantów. Kto będzie chciał rządzić z partią antyimigrancką, antyeuropejską i prorosyjską? O to pytamy Magdalenę Gwóźdź-Palokat, która jest w Berlinie. Magda, od czasów III Rzeszy żaden niemiecki region nie znalazł się w rękach nacjonalistów. Czy to może się zmienić? -- Może się zmienić, Aniu, jeśli Ulrichowi Zigmundowi, kandydatowi AfD na premiera Saksonia Anhalt, uda się przekonać polityków innych partii, by go poparli. Wyboru wielkiego nie ma, bo mało prawdopodobne jest np., by któryś z polityków chadecji dał się przeciągnąć na jego stronę. I tu do gry wchodzi populistyczno-lewicowy sojusz zarywagen Knecht, który o włos do parlamentu krajowego by się nie dostał, a który teraz stoi przed decyzją, po której stronie się opowiedzieć. Mówiąc krótko, Zigmund powtarza, że chce zostać premierem, jeśli uda mu się zapewnić stabilną większość, ale jak widać, musi o nią najpierw zawalczyć. Mandat do utworzenia rządu uzyskał, co do tego nie ma nikt wątpliwości, również nie kanclerz Niemiec. -- Ramię w ramię: kandydat AfD na premiera Saksonii Ulrich Zigmund i liderzy partii. Dziś już w Berlinie, w szampańskich nastrojach. -- We wczorajszej prognozie pogody zapowiedziano wyż Ulrich. Nie wierzę w przypadki. Wierzę w przeznaczenie. -- W Saksonia Anhalcie AfD otrzymała nawet więcej głosów niż przewidywały przedwyborcze sondaże, ale nie tyle, by móc samodzielnie rządzić. W tym 2-milionowym landzie na wschodzie Niemiec AfD ma prawie 44% poparcie. Do landowego parlamentu weszły jeszcze Lewica, Zieloni, SPD, sojusz zarywagen Knecht i chadecja. Rządząca tam od niemal ćwierć wieku poparło ją nieco ponad 17% osób, ponad dwukrotnie mniej niż w ostatnich wyborach. -- Będziemy sprawdzać, czy znajdą się kluby parlamentarne lub pojedynczy posłowie, którzy zechcą przyłączyć się do nas w realizacji tego historycznego zadania. -- To, że skrajna prawica kiedykolwiek znów w Niemczech w jakichkolwiek wyborach zwycięży, nie chciała wierzyć przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego. -- Oczywiście jestem w emocjach, jestem wściekła, mogłabym płakać, ale nie płakałam, bo można się było tego spodziewać. Co ludzie chcą zrobić z tymi wynikami? Przecież to jest katastrofa. -- I choć dzień po wyborach w Saksonia Anhalcie nadal nie jest jasne, kto będzie tym landem rządził, to jeszcze nigdy frekwencja w wyborach landowych nie była tak wysoka. Nigdy też w Saksonia Anhalcie żadna partia nie otrzymała tylu głosów, ile uznana tu przez kontrwywiad za prawicowo-ekstremistyczną alternatywa dla Niemiec. Partia idzie po więcej, przekonuje nas pochodzący z Polski polityk AfD. Będziecie kiedyś rządzić w Niemczech? -- Nie chodzi o to, czy będziemy, a kiedy będziemy. -- Kanclerz Niemiec jest pod coraz większą presją. Jego notowania są słabe. To jego pierwsze wystąpienie po porażce chadecji. W Saksonia Anhalcie. -- Jesteśmy wszyscy głęboko wstrząśnięci. Nie oczekiwaliśmy takiego wyniku. Oczywiście musimy zaakceptować zasady demokracji, ale wczorajszy dzień zmienił nie tylko Saksonia Anhalt, ale i całe Niemcy. A ten wynik wyborów będzie miał swoje konsekwencje. -- Jak poważna i napięta jest sytuacja w całym kraju, choć głosował tylko jeden land? Pokazuje, coś jeszcze. Pierwszy program: Telewizji Publicznej wczoraj w ostatniej chwili. Odwołał emisję popularnego serialu kryminalnego "W napięciu". Trzyma polityka. Dla 19:30: Magdalena Gwóźdź-Palokat, Deutsche Welle, Berlin. -- Prawicowi populiści na całym świecie świętują sukces AfD, gratulacje płyną z Węgier od Viktora Orbána i zza oceanu od Ilona Muska świętuje też Kreml, ale przed niemiecką skrajną prawicą ostrzega Europa i Warszawa, AfD odrzuca żądania reparacji, chce też zniesienia sankcji na Rosję. Z tej wygranej mogą cieszyć się tylko idioci albo zdrajcy, mówi premier. I kto cieszy się nad Wisłą? Bartosz Filipowicz. -- Po sukcesie AfD korki od szampanów strzelały nie tylko w Saksonii. Ale także na Kremlu. I większość polskich polityków potrafi to powiedzieć wprost. -- To jest partia, która chce nawiązać współpracę na nowo, gospodarczą, z Rosją. -- Ma w programie zniesienie sankcji wobec Rosji, ma w programie ograniczenie obecności Amerykanów w Europie. -- AfD jest skrajnie antyeuropejską, skrajną prawicową partią, która przede wszystkim chce rozwalenia projektu europejskiego. -- W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z triumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało. W Konfederacjach i PiS. -- Komentuje premier: to w tych partiach jest dziś radość, słyszymy. -- Jest. I to w obydwóch konfederacjach. I to jest ostrzeżenie. Ostrzegam przed partiami, które na trudne problemy mają jednozdaniowe proste odpowiedzi. -- Skrajna prawica w Polsce nie kryje satysfakcji. Nokaut. Niemcy się budzą. -- Pisze polityk Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. -- Jak można mieszkać w Polsce, i nazywać siebie patriotą polskim, i jednocześnie popierać szowinistów niemieckich? -- W Konfederacji: od zastrzeżeń do AfD ważniejsze są interesy. -- My powinniśmy wyłączyć nasz taki polski wrodzony romantyzm polityczny. W polityce międzynarodowej nie ma przyjaźni, są tylko interesy. Jeśli będzie ten interes wspólny z Niemcami, to będziemy go oczywiście robić. -- I robią, bo Konfederacja razem z Alternatywą dla Niemiec i kilkoma innymi partiami tworzy w parlamencie europejskim grupę "Europa Suwerennych Narodów". Wiceprzewodniczącym jest Stanisław Tyszka. -- AfD jest najbardziej propolską partią niemiecką. Jest jednym wielkim sojusznikiem Polski w Brukseli i polskich interesów. -- Chwalił niegdyś lider Konfederacji, ale pochwał nie usłyszał najwyraźniej polityk AfD, który po happeningu Mentzena w Berlinie poświęconemu winie Niemiec za wojnę, tak nazwał Polaków. -- Afroamerykanie Europy znowu marudzą i użalają się nad sobą. Czy powinniśmy im podarować paczkę chusteczek jako reparację? -- AfD: temat reparacji uważa za zamknięty i żąda ponad miliarda euro odszkodowania za rzekomy współudział Polski w wysadzeniu Nord Stream. To były lider partii. -- Oczywiście także Polska może stanowić dla nas zagrożenie. -- Politycy AfD mówili też o rewizji granicy niemiecko-polskiej. Obecna liderka partii pisała o wschodzie swojego kraju, jako środkowych Niemczech. -- AfD to ugrupowanie jawnie prorosyjskie, i jawnie antypolskie. -- Więc podtrzymuję w całości to, co napisałem. -- Politycy PiS mówią dziś zdawkowo. -- Partia AfD jest partią, z punktu widzenia interesów Polski, szkodliwą. -- Ale mówią też to. -- To też nie jest tak, że my ze wszystkim się nie zgadzamy, co prezentuje AfD. -- Jak dodał poseł, zgadzają się np. w krytyce unijnej polityki transformacji energetycznej. Ale pole współpracy jest szersze, mówi szefowa Polskiej Delegacji w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Bo AfD brało stronę PiS, gdy partia Kaczyńskiego pisała rezolucję atakującą rząd Donalda Tuska. -- PiS i AfD ręka w rękę głosowały podpisywały co mogły i tutaj ta współpraca rzeczywiście ma się jak najlepiej. -- Pytanie: czy będzie trwała, gdy AfD urośnie w siłę? I w czyim interesie będzie ta współpraca? -- Bartosz Filipowicz: 19:30. -- Tyle o naszych zachodnich sąsiadach, ale w 19:30 jeszcze wiele ważnych innych historii wśród nich. Były szef policji na ławie oskarżonych. Akt oskarżenia dotyczy wybuchu granatnika. -- Całość postępowania jest objęta tajemnicą. -- Bardzo dziękuję. Generałowi grozi do 8 lat więzienia. -- Już dawno powinien być w tej sprawie osądzony. -- Dowódca policji stał się tak naprawdę szmuglerem broni przez granicę. -- Udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenie mienia nie byle jakiego, bo blisko 8 milionów złotych. Takie właśnie zarzuty usłyszał dziś Roman Rzet, były wspólnik Sylwestra Suszka. Jest wniosek o tymczasowy areszt, bo zarzuty są poważne, a kara surowa nawet 10 lat więzienia. Zwrotów akcji w śledztwie Zondacrypto nie brakuje, uporządkował je dla państwa Jakub Korus. -- Udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wyrządzenie szkody na prawie 8 milionów złotych. Te dwa zarzuty usłyszał dziś w Prokuraturze w Katowicach Roman Rzet, były wspólnik Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Jest też wniosek o areszt. -- Uzasadniając konieczność zastosowania tymczasowego aresztowania przez sąd, wskazał na trzy przesłanki realnie grożącą surową karę, ale także na uzasadnioną obawę matactwa i ucieczki. -- Ucieczki, bo Romana Rzet zatrzymano na chwilę przed wylotem do Chin. Dziś jego adwokat przekonywał, że miała to być tylko podróż biznesowa, a jego klient miał wykupiony bilet powrotny. Ale minister spraw wewnętrznych przedstawiał to inaczej. -- Były wątpliwości, czy ten zatrzymany nie będzie chciał wyjechać z kraju, więc prokuratura i policja na zlecenie prokuratury postanowiła działać bardzo, bardzo sprawnie. -- Roman Rzet nie przyznaje się do winy. Choć prokuratura zabezpieczyła w jego dwóch mieszkaniach obszerny materiał dowodowy, zatrzymany przekonuje, że z giełdy BitBay wycofał się w 2018 roku. -- Mój klient, tak jak wcześniej mówiłem, nie przyznał się, złożył obszerne wyjaśnienia. Jego wiedza sprowadza się tak naprawdę tylko do zarządzania spółką BitBay. -- Poza Romanem Rzet w ostatnim czasie zarzuty usłyszeli już inwestor Rafał Zaorski, Jaromira W. Była żona Mariana W., partnera biznesowego Suszka, oraz Anna P., prawa ręka Mariana W. Jednym z głównych celów prokuratury jest ustalenie, co stało się z przedsiębiorcą. Rodzina spodziewa się najgorszego. -- Ktoś się go pozbył i pozbyli się go tak, żeby po prostu nie znaleźć tego ciała. -- Ale rozwikłanie tej zagadki ma też dać odpowiedź na inne pytanie. Co stało się z pieniędzmi upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, jak bliskie związki łączyły jej szefa, Przemysława Krala, z politykami? -- To naprawdę była wielka, ośmiornica, która niestety dotyczy też świata polityki, że oni zupełnie świadomie budowali wpływy polityczne po stronie prawicowej, bo wiedzieli, że tam mogą liczyć na przychylność. -- Przychylność w postaci choćby zakończenia śledztwa. Według zeznań cytowanych w piątek przez premiera w Sejmie, to właśnie miało obiecywać Kralowi Zbigniew Ziobro. W zamian na konto jego fundacji trafiło 450 tysięcy złotych. -- Zondacrypto to śmierdząca afera PiS i partii Konfederacja. Już chyba można powiedzieć, że szeroko rozumianej prawicy, krypto prawicy, czy też pato prawicy. -- Politycy PiS oskarżają premiera o złamanie prawa i ujawnienie tajemnic ze śledztwa. -- Nie może być tak, że na użytek walki politycznej nie ma żadnych granic, a prawo nie obowiązuje. -- Ale dziś już wiadomo, że afera Zondacrypto to skandal na styku biznesu i wielkiej polityki. Pieniądze od giełdy płynęły też do Przemysława Wiplera, Telewizji Republika czy Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Do prokuratury ciągle zgłaszają się nowi świadkowie. -- Zaczynają sypać. Mamy informacje od ministra Żurka, że kolejni świadkowie zgłaszają się, żeby składać zeznania, żeby przedstawiać nagrania rozmów. Więc jestem przekonana, że ta historia dopiero się rozkręca. -- Na rozpatrzenie wniosku aresztowego Romana Rzet sąd ma 24 godziny. Jakub Korus: 19:30. -- Były komendant główny policji przed sądem w Warszawie ruszył wielokrotnie przekładany proces Jarosława Szymczyka, który 4 lata temu strzelił z granatnika w swoim gabinecie i zdemolował przy tym komendę główną policji. Grozi mu 8 lat więzienia. Marek Smółka. -- Proces ruszył z dużym opóźnieniem. Miał się zacząć już w listopadzie zeszłego roku, ale na wniosek obrońcy rozprawy były wielokrotnie przekładane. Aż do teraz. -- Generał Szymczyk nie odpowiadał na pytania ani wchodząc do sądu, ani po wyjściu z sali rozpraw. Proces odbywa się za zamkniętymi drzwiami, w sali specjalnie przygotowanej do procesów niejawnych. -- Całość postępowania jest objęta tajemnicą. -- Nie mogę udzielać żadnych informacji. -- Wszystko wskazuje na to, że były szef policji składał wyjaśnienia. -- Pierwsza rozprawa trwała długo, no to już mogę jakby tutaj państwa wnioskom to pozostawić. -- W grudniu 2022 roku, podczas wizyty w Ukrainie, szef policji dostał od tamtejszych służb ten granatnik RGW-90. Nie zgłosił tego na granicy. Tak opowiadał o tym w wywiadzie w TVP. -- Zapewniono m -- nie, że prezent jest bezpieczny, nie stanowi żadnego zagrożenia. Nie można spokojnie go przewozić przez granicę, ponieważ de facto posiada wartość wyłącznie złą mową. -- Okazał się nie złomem, a groźną bronią przeciwpancerną. Komendant odpalił ją na zapleczu swojego gabinetu. -- Jeden z elementów, który eksplodował, uderzył w sufit, drugi w podłogę. -- A to skutki. Ładunek zniszczył elementy konstrukcyjne w budynku komendy głównej. Sam komendant został niegroźnie ranny w ucho, kiedy prokuratura wszczynała postępowanie jeszcze za rządów PiS, miał status pokrzywdzonego. -- Uznaliśmy, że to nie status pokrzywdzonego jest właściwy, lecz status podejrzanego w sprawie. -- Generałowi za nielegalne posiadanie granatnika i niezgłoszenie go na granicy grozi do 8 lat więzienia, a za odpalenie go w budynku komendy głównej i tym samym nieumyślne spowodowanie zagrożenia dla ludzi i mienia do 5 lat. Sprawa jest o tyle kuriozalna, że dotyczy ówczesnego szefa policji, człowieka, który przez ponad 7 lat odpowiadał w Polsce za bezpieczeństwo. Marek Smółka: 19:30. -- A w Andrychowie trwa inny, głośny proces w sprawie śmierci 14-letniej Natalii. To sprawa z 2023 roku, przypomnijmy, dziewczynka w drodze do szkoły źle się poczuła i umierała w męczarniach i na mrozie przy jednym z supermarketów. Policja o sprawie wiedziała, ale według śledczych nie wdrożyła odpowiednich procedur, choć szybka reakcja mogła dziecko uratować. Michał Niewodowski. -- Na ławie oskarżonych trzech policjantów. 3 lata od śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa. Temu, jak do niej doszło, przygląda się sąd. -- Pomimo dysponowania siłami i środkami pełniących służbę w komisariacie funkcjonariuszy, nie skierował żadnego patrolu do obsługi zdarzenia, ani też nie podjął żadnych innych czynności. -- Był mroźny listopad. Natalia źle się poczuła, idąc do szkoły. Zadzwoniła do ojca, mówiąc, że nie wie, gdzie jest. Gdy przestała odbierać, zgłosił zaginięcie. Dziewczynkę znaleziono dopiero po kilku godzinach. Siedziała tu, w centrum miasta, zaledwie pół kilometra od komisariatu. Była skrajnie wychłodzona. Następnego dnia zmarła. -- Nie podjęli działań, które powinni byli podjąć. Zmierzających do odnalezienia dziewczynki. I skutkiem tego narazili ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. -- Policjanci uznali zniknięcie 14-latki jako samowolne, oddalenie. Zdaniem prokuratury przyjęli niewłaściwą kategorię poszukiwań i nie zarządzili niezwłocznej lokalizacji telefonu. Funkcjonariusze nie przyznają się do winy. -- Oskarżony nie tylko nie popełnił czynu zabronionego, ale jeżeli sąd uznałby, że ten czyn został popełniony, to że nie ponosi absolutnie żadnej winy. -- Ale zdaniem byłych funkcjonariuszy w przypadku zaginięcia dziecka nie ma czasu na czekanie. W tym przypadku do tragedii mogła doprowadzić rutyna. -- Na zasadzie takiej: było tak wielokrotnie, dziecko się odnajdywało, nie będziemy robić zamieszania, szumu. A tutaj trzeba było po prostu szukać. -- Ale w tej historii pozostaje jeszcze jedno pytanie. Nastolatka przez kilka godzin siedziała na mrozie w centrum miasta. Minęło ją wiele osób. -- Pamiętam ten dzień nawet. Ale bym nie przypuszczała, że tam coś się dzieje, że tam coś leży. -- Ludzie są troszkę skupieni na sobie i boją się zwracać uwagę na innych. -- W psychologii to zachowanie nazywane jest dyfuzją odpowiedzialności. -- Im więcej jest ludzi w danym miejscu, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś jednostkowo pomoże. Więc my musimy przyjąć taką zasadę: jeżeli ja nie pomogę, to nie pomoże nikt inny. -- Dziewczynie pomógł dopiero znajomy rodziny, dlatego warto zapamiętać. -- Jeżeli pojawia się najmniejszy sygnał, kiedy widzimy, że ktoś może potrzebować naszej pomocy, to jest to wystarczający sygnał do tego, żeby zareagować. -- Wtedy zabrakło reakcji zarówno ze strony przypadkowych przechodniów, jak i zdaniem prokuratury policjantów. Odpowiedzialność tych drugich oceni sąd. Michał Niewodowski, 19:30. -- Chociaż byli przedstawicielami dwóch różnych pokoleń, to obaj mieli niezwykłe życiorysy i każdy z nich na swój sposób zapisał się w historii naszego kraju. Dziś pożegnaliśmy dwóch wyjątkowych Polaków, aktora Jana Frycza oraz cenionego polityka i prawnika Andrzeja Wielowiejskiego. Jana Frycza wielkiego aktora teatralnego i filmowego żegnano na warszawskich Powązkach Wojskowych. Artysta do ostatnich dni pozostał aktywny i kreatywny, przygotowywał się do roli w nowym filmie. Jan Frycz odszedł w wieku 72 lat. Falenicy natomiast pożegnano Andrzeja Wielowiejskiego, żołnierza Armii Krajowej, działacza opozycji demokratycznej oraz jednego z założycieli klubu inteligencji katolickiej w Warszawie, polityk, był również kawalerem Orderu Orła Białego. Andrzej Wielowiejski miał 98 lat. Kolejny oddział na Mazurach zamknięty. Tym razem chodzi o neurochirurgię w szpitalu wojskowym w Ełku. Pacjenci będą teraz odsyłani do szpitali w Olsztynie i Białymstoku. Daleko, tym bardziej, że przy udarach i tętniakach liczy się każda minuta. Skąd decyzja o zamknięciu tego oddziału, o tym Katarzyna Grzęda-Łozicka. -- Nie przyjmujemy pacjentów. -- Pozostały puste korytarze i rozczarowanie. -- Jestem zbulwersowana czymś takim. Aż nie mogę wypowiedzieć słowa. -- Nie wyobrażam sobie, naprawdę, tego, gdzie my pójdziemy teraz. -- Planowe przyjęcia na oddział neurochirurgii szpitala wojskowego w Ełku wstrzymano już w sierpniu. Teraz władze placówki ogłosiły, że zawieszają całkowicie działanie oddziału. A od października również poradni. -- Niestety, lekarze złożyli wypowiedzenia. -- Lekarze tłumaczą swoją decyzję ograniczeniem możliwości rozwoju i niedoinwestowaniem oddziału, które uniemożliwiały im pracę. -- Oprócz leczenia urazów głowy były leczone urazy kręgosłupa, była też robiona jakby onkologia. -- Doktor Kulbacki jest w trakcie wypowiedzenia. -- Zobowiązałem się, że tę jeszcze poradnię poprowadzę do końca tego miesiąca. -- Po tym, jak szpital na początku roku przestał być filią szpitala wojskowego w Lublinie, stracił część dotacji, a to oznaczało ograniczenie procedur medycznych, m.in. programu leczenia padaczki lekoopornej. -- Ja znam te życzenia zespołu lekarskiego, tylko ja po prostu, no, dysponuję finansami, jakimi dysponuję. -- To jedyny taki oddział na Mazurach, który dodatkowo zabezpieczał medycznie również wojsko, w tym amerykańskich żołnierzy stacjonujących w rejonie Ełku. -- Mamy tutaj 16. dywizję zmechanizowaną, 1. dywizję piechoty legionów, która się tworzy. To są wszystko pacjenci nasi. -- Teraz osoby wymagające pilnej pomocy neurochirurgicznej będą musiały być transportowane do oddalonych ponad 100 kilometrów ośrodków. W Olsztynie lub Białymstoku. -- Ostatnio już odsyłamy, niestety, tętniaki, guzy mózgu, do innych ośrodków. -- A w takich przypadkach czas jest dosłownie na wagę życia. -- Nagłe wynaczynienie krwi do struktur mózgowia sprawia, że liczą się sekundy i minuty. -- Ale dyrektor Regionalnego NFZ nie widzi problemu. -- Mamy 70 kilka karetek, które z miejsca zdarzenia takiego pacjenta dowiozą tam, gdzie trzeba go będzie przetransportować. W tym szpitalu są też, jest też oddział ortopedii, w związku z powyższym można takiego pacjenta wstępnie skonsultować. -- Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że pracuje nad rozwiązaniem problemu. -- Neurochirurgia jest ważna i jest przede wszystkim potrzebna w szpitalu w Ełku, więc co do tego wątpliwości nie ma. Natomiast mam nadzieję, że pan dyrektor szpitala jak najszybciej te problemy kadrowe rozwiąże. -- Proces rekrutacyjny jest otwarty, ale jak tłumaczy placówka, nie ma chętnych. Na razie oddział zawieszono do końca roku. Katarzyna Grz -- ęda-Łozicka, 19:30. -- Ta historia powinna być dla nas wszystkich przestrogą: wyprawa na grzyby 78-latka z Bystrzycy Dolnej miała trwać kilka godzin, a zakończyła na szczęście bez szwanku, po ponad 30 godzinach bo mężczyzna po prostu zgubił się w lesie. Służby przypominają: na grzybach też trzeba uważać. Tomasz Mildyn. -- W poszukiwaniach brali udział policjanci, straż leśna, funkcjonariusze państwowej i ochotniczej straży pożarnej ze Świdnicy i okolic. W akcji pomagały psy tropiące i drony, ale teren był na tyle rozległy, że poszukiwania nie dawały skutku. Kluczowe okazały się informacje od mężczyzny, który wcześniej spotkał 78-letniego grzybiarza w lesie i zareagował na komunikat policji o poszukiwaniach. -- Przeczytał ten komunikat, skojarzył, że dzień wcześniej rozmawiał z mężczyzną. Przekazał tę informację policjantom. I nawet wskazał, w którym to było miejscu, więc siły, środki zostały przekierowane w to miejsce. -- W sumie 78-latek spędził w lesie ponad 30 godzin, był przytomny, ale wychłodzony i odwodniony. To doświadczony grzybiarz, który dobrze znał te tereny, ale w pewnym momencie zasłabł i nie był w stanie iść dalej. Nie miał przy sobie telefonu komórkowego, więc nie mógł wezwać pomocy. Służby przypominają, że do wyjścia w las zawsze trzeba się przygotować. -- Najlepszą zasadą byłoby tak, żeby nie chodzić samemu. Dobrze by było, żeby to była jakaś osoba znajoma, z którą się wybierzemy, bo jak są dwie osoby, to zawsze jest większa szansa, że jak ktoś zasłabnie, ktoś się gorzej poczuje, no to ta druga osoba np. zadzwoni po pogotowie czy wezwie inne służby. -- Na wyposażeniu obowiązkowo powinien być naładowany telefon i powerbank, a informacje o tym, w jaki dokładnie teren idziemy i o której planujemy powrót, najlepiej przekazać swojej rodzinie. W plecaku zawsze warto mieć ze sobą też zapas jedzenia, picia, i coś ciepłego do ubrania, bo jak pokazuje ta historia, z różnych przyczyn pobyt w lesie może się przedłużyć. Tomasz Mildyn, 19:30. -- Trudno sobie państwu pewnie wyobrazić, że zjawisko, które ma miejsce tysiące kilometrów dalej, może mieć wpływ na nasze śniadanie, a jednak El Nino, czyli ponadprzeciętnie wysoka temperatura wody w Pacyfiku, to zjawisko normalne zimą, ale tego roku, ze względu na zmiany klimatu, ma być bezprecedensowo intensywne. To oznacza zawirowania w pogodzie na całym świecie i wzrost cen surowców: od pszenicy po kakao, aż po kawę. Arkadiusz Pogłód. -- Dla wielu to nieodłączny element z każdego dnia. -- Kawa przede wszystkim jest to pozytywne rozpoczęcie poranka. Uwielbiam też ten aromat. -- Kawa sprawia, że dobrze się czuję. Smakuje dobrze, jak wstajesz rano, zaczynasz żyć dzięki kawie. -- W Polsce ta przyjemność kosztuje przeważnie więcej niż w innych krajach o wyższych zarobkach. Za średnią pensję nad Wisłą można kupić w kawiarni niespełna 800 filiżanek espresso. Nad Tamizą czy Sekwaną nawet dwa razy więcej. Polskich kawoszy to nie zniechęca. -- Kawa dalej jest popularna, najczęściej ludzie kupują espresso, cappuccino, flat white. -- Niebawem takie napoje mogą być jednak znacznie droższe. -- Cena za filiżankę kawy w dużej mierze zależy od ceny surowca. W ostatnich tygodniach ziarna kawy na światowych rynkach drożały, a według ekspertów to dopiero początek wzrostów cen, i to na całym świecie. -- Powód: potężne zawirowania klimatyczne spodziewane na przełomie roku. To El Nino, teraz nazywane nawet Super El Nino, bo ma być najsilniejsze od dekad. -- Jest El Nino. -- Tegoroczne El Nino będzie mieć ogromny wpływ na społeczeństwo, gospodarki i łańcuchy dostaw na całym świecie. Wiele sektorów będzie poszkodowanych: rolnictwo, handel, rybołówstwo, zdrowie. -- El Nino to efekt nadmiernego nagrzewania się Pacyfiku w pobliżu równika. Gorące wody oceanów w połączeniu ze zmianą kierunku wiatru dokonują rewolucji w tej części świata. Tam, gdzie zwykle jest sucho, pojawiają się tajfuny, ulewy i powodzie, z kolei wilgotne regiony mierzą się z suszą i pożarami. -- Najbardziej determinuje warunki pogodowe i klimatyczne w Azji Południowo-Wschodniej i w Ameryce Południowej. -- A Wietnam, Kolumbia i Brazylia to najwięksi producenci kawy na świecie. Ekstremalna pogoda może zdewastować tamtejsze plantacje. -- Jeżeli jest sucho, ziarna będą małe. Jeżeli jest mokro, grozi grzybica, grożą różnego rodzaju choroby. Ziarna spadają na ziemię, jest problem. -- Problem dla tych, którzy sprzedają kawę i którzy ją kupują w kawiarniach lub w sklepach. Niedobór ziaren wywinduje ich ceny dla każdego. -- Jeżeli popatrzymy sobie na historyczne dane, no to widzimy dodatnią korelację cen kawy z anomaliami temperatury na oceanie spokojnym. -- Niespokojni oceny mogą być miłośnicy herbaty także uprawianej w regionach zagrożonych przez Super El Nino. Pogodowych ekstremów nie lubią też kakaowce. -- Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, gdy rekordowe ceny kakao przekładały się na ceny detaliczne czekolady. -- Przez postępujące zmiany klimatu chwila słodkiej przyjemności może słono kosztować. -- Arkadiusz Pogłód, 19:30. -- A na koniec mamy dla państwa trochę słońca. Prosto z Italii. To za sprawą nowego serialu Felicita, którego pierwszy odcinek już dziś na antenie Jedynki. Na ekranie włoskie słońce, ale nie tylko, bo też miłość i strata. Sandra Meunier. -- Najładniejsze widoki bywają najlepszym kamuflażem. W Felicita włoska pulia wygląda jak z pocztówki. Tyle że bohaterki przyjeżdżają tu nie po słońce, przyjeżdżają po prawdę. -- Jakby tak w jednym słowie miała określić, co moja postać przeżywa, to chyba będzie to przemiana. -- Może mógłbym jakoś pomóc. -- Bo Felicita zaczyna się tam, gdzie kończy się prosty podział na dobre i złe decyzje. Tu niemal każdy ma własną wersję tej samej historii. I właśnie dlatego najważniejsze nie jest to, co się wydarza, tylko to, co wydarzenia robią z ludźmi. -- Poczucie humoru, dystans, taki luz, ona jest niezwykle energiczna i myślę, że też tą energię właśnie wnosi na ekrany. -- Odciąża całą historię. Polska i włoska obsada: Warszawa i Poliniana Amare, dwa kraje i rodziny, które, jak to rodziny, wiedzą o sobie więcej niż mówią. -- My Włosi jesteśmy bardziej energetyczni, żarliwi, a Polacy są spokojniejsi, bardziej stonowani, ale właśnie najpiękniejszą rzeczą, jaką zauważyliśmy podczas pracy na planie, to właśnie kombinacja naszych wspólnych cech, która wzmacnia siłę przekazu serialu. -- Bo choć punktem wyjścia jest strata, Felicita nie chce zatrzymywać się w żałobie. Serial powstał na podstawie powieści Katarzyny Kalicińskiej. -- Podstawowa książka. -- I Radosława Figury, ale pokazuje więcej włoskich wątków niż książka. -- Mimo tego, że to jest trudne, że to jest ciężkie, że boli, to jednak, no, dajemy radę jakoś. Że potrafimy przez to przejść i przedrzeć się przez te kolczaste, krzaczory cierpienia. -- Każdy w tej historii znajdzie cząstkę siebie. -- Mi się wydaje, że i osoby z moim wieku, czyli ja mam 18 lat, ale i również młodsze, jak i osoby w moim wieku i starsze. -- To duża historia miłosna i mam nadzieję zobaczyć was przed telewizorem, zakochacie się w tym serialu. -- Felicita po włosku znaczy szczęście. W tym serialu nikt nie dostaje go jednak w pakiecie z biletem do Włoch. Najpierw trzeba sprawdzić, co z własnego życia było prawdą. Sandra Meunier. 19:30. -- I na tych pięknych widokach kończymy 19:30. Pora teraz na "Pytanie dnia". Dorota Wysocka-Schnepf jest już w studio wraz ze swoją gościnią, prokuratorką Ewą Wrzosek. Ja zapraszam państwa na jutro na 19:30 i życzę spokojnego wieczoru. -- To jest pytanie dnia, Dorota Wysocka-Schnepf. Dobry wieczór państwu, a ze mną prokurator Ewa Wrzosek, radca generalny ministra sprawiedliwości. Dobry wieczór, pani prokurator. -- Dobry wieczór. -- Pani prokurator, w aferze Zondacrypto kolejne... kolejny wniosek o areszt? Już jesteśmy na tym etapie. To Roman Ż, współpracownik pana Suszka, w sumie jest 5 osób zatrzymanych. 4 już są aresztowane na 3 miesiące, ta piąta być może też będzie. I 4 z tych 5 osób mogą mieć wiedzę na temat zaginięcia pana Suszka. Co nastąpiło w 2022 roku? Po ponad 4 latach. Dlaczego tak późno?