Poniedzia¾ek, 7 pa÷dziernika, dzi¦ w programie: Nieobecny - Marcin Romanowski - nie stawi¾ si- w prokuraturze. Jest za granic@. Polityka w Ko¦ciele. Burza po wyst@pieniu by¾ego ministra edukacji. Czarna sobota - rok traumy i wyniszczającej wojny. Marcin Romanowski miał zostać przesłuchany, ale nie stawił się dziś w prokuraturze. Jej rzecznik poinformował, że nieobecność była usprawiedliwiana przez obrońcę dłuższym zagranicznym wyjazdem. Wcześniej, ten sam obrońca, mówił o "szeregu przeszkód formalnych". Śledczy zarzucają byłemu zastępcy Zbigniewa Ziobry ustawianie konkursów w ramach Funduszu Sprawiedliwości i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Mimo wezwania poseł Marcin Romanowski o godzinie 9.00 w prokuraturze się nie pojawił. Jego obrońca nadesłał pisemne usprawiedliwienie tej nieobecności, to jest związane z wyjazdem zawodowym. Nie jest to wyjazd prywatny, nie są to wakacje, to jest wyjazd, na który pan poseł dostał wcześniej zaproszenie. Jak się okazuje - wyjechał na Węgry. Śledczy wezwali posła Romanowskiego, żeby postawić mu zarzuty w sprawie dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości. Polityk miał działać w zorganizowanej grupie przestępczej, która naraziła państwo na stratę ponad 112 milionów złotych. W tym materiale dowodowym, który prokuratura dysponuje, oprócz pewnej otoczki, faktów medialnych, które się pojawiły, nie ma nic, co by wskazywało, czy uprawdopodobniało nawet w dużym stopniu, popełnienie tych czynów zabronionych. Obrona złożyła wniosek o umorzenie postępowania wobec Romanowskiego. W obszernym piśmie wskazuje też na wady prawne, które uniemożliwiają stawienie się posła w prokuraturze. Obrońca Marcina Romanowskiego uważa, że jego klient wciąż jest chroniony immunitetem poselskim. Bo Dariusz Korneluk, który wnioskował o pozbawienie Romanowskiego immunitetu, w jego ocenie nie jest prokuratorem krajowym, a jest nim nieprzerwanie Dariusz Barski. W postepowaniu przygotowawczym to nie strona, ani też jej pełnomocnik w mojej ocenie, jest od tego, aby oceniać status prokuratora, który formułuje konkretny wniosek. I na pewno nie jest to żadną przesłanką - dodaje adwokat Arkadiusz Szymański - żeby nie stawić się na wezwanie prokuratury. Zwłaszcza, że do złożenia takiego wniosku wystarczy prokurator, nie musi to być prokurator krajowy. Prokurator Dariusz Korneluk jest prokuratorem od kilkudziesięciu lat. Prokuratura wyznaczyła kolejny termin przesłuchania. Jeśli poseł Romanowski ponownie się nie stawi, prokurator może zdecydować o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu. To są z palca wyciągnięte zarzuty m.in. zorganizowanej grupy przestępczej. Jeżeli tak rozumować, zorganizowaną grupę przestępczą, jak to zrobiła prokuratura, to chyba również cały parlament jest zorganizowaną grupą przestępczą. Pan Romanowski dalej myśli, że jest wiceministrem sprawiedliwości, on będzie decydował, do którego prokuratura pójdzie, kiedy pójdzie. Te czasy, kiedy on decydował o prokuraturze, się skończyły, teraz prokuratura decyduje o nim. Po zatrzymaniu 15 lipca poseł usłyszał 11 zarzutów i trafił do aresztu. Dzień później wyszedł na wolność, bo sąd uznał, że posła chroni immunitet Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Jednak w ubiegłym tygodniu Zgromadzenie w Strasburgu uchyliło również ten immunitet. To jest wstyd, że na forum Zgromadzenia Rady Europy uchyla się immunitet po raz pierwszy od 75 lat Polakowi i to niestety byłemu wiceministrowi sprawiedliwości. W związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości 2 urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości i ksiądz Michał O. trafili do aresztu. Zarzuty dotyczą m.in. przyjęcia 66 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na rzecz prowadzonej przez duchownego Fundacji "Profeto", mimo że ta nie spełniała warunków formalnych i merytorycznych, by brać udział w konkursie. Burza po wystąpieniu byłego ministra edukacji w kościele. Przemysław Czarnek u Redemptorystów w Krakowie przemawiał do Rodziny Radia Maryja. Mówił o strategii PiS na najbliższe miesiące. Reagują duchowni, a rządząca koalicja zarzuca niedopuszczalne łączenie polityki z ołtarzem, i to nie po raz pierwszy przez polityków PiS. Każda nasza wiktoria... To sobotnie wystąpienie posła PiS budzi kontrowersje, nie tylko z powodu wypowiedzianych słów, ale także tego, gdzie one padły. Przemysław Czarnek przemawiał do Rodziny Radia Maryja w krakowskim kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy, należącym do redemptorystów. Według duchownych - to niedopuszczalne. W świątyniach nie wolno organizować spotkań z politykami. Trzeba koniecznie oddzielać to, co boskie od tego co cesarskie. Takie spotkania szkodzą, tak religii, jak i polityce. PiS jednak nie pierwszy raz agituje przed ołtarzem. To Jasna Góra rok temu. To urodziny Radia Maryja, z udziałem najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Kościół jest miejscem dla wszystkich, politycy też do niego się udają, jak ktoś do kościoła nie chodzi, proszę nie chodzić, ale proszę nie krytykować tych, którzy chodzą. Tu nie chodzi o krytykę wierzących - odpowiadają posłowie koalicji rządzącej - lecz o wykorzystywanie kościoła do celów politycznych. Sam chodzę do kościoła i sam się modlę, niemniej jednak uważam, że nie może być tak, że tak bardzo łączymy tron z ołtarzem, że tak bardzo polityka wchodzi do kościoła. Przemysław Czarnek dziś przekonuje, że nic takiego w sobotę się nie miało miejsca, choć, już zapraszając na partyjne spotkanie, podał adres spotkania. Przy ołtarzu nie stałem, o polityce nie mówiłem. To spójrzmy jeszcze raz, gdzie stał polityk PiS, mówiąc o potrzebie modlitwy za zwycięstwo. Na koniec tej przemowy, której słuchali także inni politycy PiS, a cały kościół nagrodził takimi brawami. Padło zaproszenie na dalszą część spotkania. Ta odbyła się w sali obok, również na terenie parafii. Tu już Przemysław Czarnek o polityce mówił wprost i dużo, przedstawiając strategię PiS na najbliższe miesiące. Plan działania jest bardzo prosty, po zwycięskich wyborach prezydenckich nie czekamy na wybory w 2027 r., tylko przejmujemy władzę. Po to rozmawiamy codziennie z naszymi kolegami nie tylko z PSL-u, nie tylko z Konfederacji, ale także z innych ugrupowań, którzy też mają coraz więcej problemów z tym, co widzą. Druga strona - o rzekomych rozmowach - nic nie wie, a słowa Przemysława Czarnka nazywa polityczną fantazją. Ponoć Konfederacja rozmawia codziennie z PiS o tym jak wspólnie przejąć władzę? Żadne takie rozmowy nie mają miejsca, chyba, że pan poseł ma na myśli rozmowy o pogodzie w kuluarach sejmowych. Nie wiem z jakim PSL-em pan Czarnek rozmawia, z nami na pewno nie. A ktokolwiek z PiS z wami rozmawia? Nie. Na razie PiS posłów ubywa. Na początku kadencji było ich 194, obecnie jest 190. Do większości brakuje 41 głosów. M.in. dlatego plany PiS kwitowane są krótko. Każdy ma prawo mieć swoje marzenia i ambicje polityczne. Posłowie PiS idą jednak w zaparte. Nie jest to tak, jak mówi koalicja rządząca, że nie mówicie z kim rozmawiacie, bo nie rozmawiacie z nikim? Ale my jesteśmy w stanie z każdym rozmawiać, poza Koalicją Obywatelską. Zmiana będzie nagła, szybka i z najbardziej niespodziewanej strony. Do takich słów odniósł się premier. Prezes PiS na planowaniu powrotu do władzy się nie zatrzymuje. Chce także zmienić konstytucję i nie kryje, co jest tego powodem. Nie zdziwiłbym się jakby sobie życzył, żeby w tej nowej konstytucji był zapis, że tylko PiS może rządzić i tyle. PiS wciąż szuka zwolenników - jak było widać w sobotę - wszędzie. Minister sportu zapowiada: jeśli PKOL nie ujawni informacji o finansowaniu w tym roku, w przyszłym nie dostanie ani złotówki z budżetu państwa. Tydzień temu prezes komitetu pokazał raport z wydatków na igrzyska, a w nim duże liczby i zero rachunków. Według Sławomira Nitrasa, brakuje konkretów. PKOL zarzuty odpiera i mówi, że administracji rządowej nie powinno interesować kto, z kim i gdzie spał w Paryżu. Polskie medalistki olimpijskie - nagrodzone za sukcesy w Paryżu. Złota Aleksandra Mirosław i srebrne: Daria Pikulik, Julia Szeremeta i Klaudia Zwolińska dostały symboliczne klucze do mieszkań w Warszawie. Ufundował je deweloper - sponsor polskiej reprezentacji olimpijskiej. Będzie dużo zielonego, co bardzo cenię i ja już wypatrywałam, na którą stronę mogę mieć okna, żeby widzieć park albo zieleń. Na gali zabrakło prezesa PKOL, Radosława Piesiewicza. Zaproszeń na różne spotkania otrzymujemy całe mnóstwo, pan prezes po prostu jest w pracy, robi inne rzeczy. Piesiewicz unika wystąpień publicznych od tego, trwającego kilkadziesiąt sekund oświadczenia sprzed niemal 2 miesięcy, gdy zapowiedział ujawnienie wydatków komitetu na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Raport opublikowano tydzień temu, prezesa także nie było na prezentacji. Raport powstał, bo wyjaśnień domagał się m.in. minister sportu. Pojawiły się wątpliwości co do wydatkowania pieniędzy na igrzyska. Sławomir Nitras zapoznał się z wyjaśnieniami. Nie chcę powiedzieć - zmanipulowane, chociaż takiego słowa chyba powinienem użyć. To są informacje, które są pokazane w takim świetle jak pasuje. W dokumencie czytamy, że koszty organizacji igrzysk po stronie PKOL były najniższe od wielu lat, a całość wyniosła ponad 16 mln zł. Ale - zdaniem ministra - w zestawieniu zabrakło wielu szczegółów. Tam nie ma żadnych konkretów, nie ma podanych kosztów udziału osób, nazwisk osób, które brały udział jako tzw. goście PKOL. PKOL odpiera zarzuty. Kto z kim spał, kto z kim, gdzie był, kto ile razy był w wiosce olimpijskiej - to są informacje, które być może są interesujące pana ministra, ale jako przedstawiciel organizacji... przepraszam... administracji rządowej nie ma prawa o to pytać. Sekretarz generalny komitetu twierdzi też, że minister sportu mógł celowo skrytykować raport. By gdzieś przykryć informacje, która od weekendu funkcjonuje w przestrzeni publicznej, mianowicie informacja o tym, że budżet na sport w przyszłorocznym budżecie będzie obcięty o połowę. Zapytaliśmy Ministerstwo Sportu o planowane cięcia w budżecie. Usłyszeliśmy, że to nieprawda. Pieniędzy ma być więcej, co wynika z projektu ustawy. Minister zapowiada jednak możliwe cięcia w PKOL i związkach. Chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć, szczególnie prezesowi PKOL, który ukrywa te wszystkie informacje: nie dostaniecie państwo z budżetu państwa w przyszłym roku ani jednej złotówki, bez ujawnienia informacji o finansowaniu w 2024 r. Jeszcze przed publikacją raportu kilka spółek Skarbu Państwa wycofało się z umów sponsorskich z PKOL-em. Jak słyszymy z komitetu, nie ma to wpływu na przełożenie gali olimpijskiej, która ma się odbyć w listopadzie, z ponad 2-miesięcznym poślizgiem. Sportowcy mają otrzymać nagrody pieniężne i rzeczowe. Panu prezesowi starczyło pieniędzy na wszystko, co wokół siebie, a zabrakło mu najprawdopodobniej pieniędzy na wypłatę nagród dla sportowców. W PKOL cały czas trwają kontrole KAS, NIK i warszawskiego Ratusza. Jak mówi minister - ta ostatnia może nie być korzystna dla PKOL. Komitet nadal nie przedstawił prezydentowi stolicy prawidłowych dokumentów, bo podpisała się pod nimi osoba nieuprawniona. Osoba, która to przekazała nam, czyli miastu stołecznemu Warszawie, czyli panu prezydentowi, była osobą, która nie występuje w dokumentach jako przedstawiciel PKOL. Chodzi np. o to, kto zdecydował o przyznaniu Radosławowi Piesiewiczowi pensji - to ponad 35 tys. zł na rękę miesięcznie. Oglądają państwo 19.30. Już za chwilę: największa wojna od dekad. Mija rok od Czarnej Soboty, a później jeszcze... Najem krótkoterminowy pod lupą. Nie szanują infrastruktury, są podrapane klatki. Mały Tuliś szuka domu. Lubi jak mu się czyta, opowiada. Ważne, by można przekazać dziecko w bezpieczne miejsce. My czytelnicy, jesteśmy pod wrażeniem, pani Urszulo. Nagroda Nike dla wielkiej damy polskiej poezji. Oświecono mnie tutaj i pozwolono zaczerpnąć oddechu. Ponad 1200 ofiar po stronie Izraela, więcej niż 13 tys. rakiet wystrzelonych z terenu Strefy Gazy - tak w liczbach izraelska armia podsumowuje ostatni rok. W Czarną Sobotę terroryści Hamasu przeprowadzili zmasowany atak na Izrael. Końca najgroźniejszej od dekad eskalacji przemocy na Bliskim Wschodzie nie widać. Łączymy się z Anna Kowalską, która jest w Tel Awiwie, Jak wyglądały uroczystości upamiętniające ofiary? Bardzo dużo łez i zadumy. 7 października był najbardziej krwawym atakiem historii kraju. Uroczystości trwają, ale są okrojone ze względów bezpieczeństwa. Są 2 uroczystości. Rządowa i cywilna. Część rodzin nie chciała współpracować z władzami Izraela, winiąc ich za atak. Wojna trwa w najlepsze. Polskie MSZ po raz kolejny rozkazuje wszystkim naszym rodakom opuścić Iran. uderzenie Izraela może być natychmiastowe. Ślady masakry w kibucu Nir Oz widoczne są gołym okiem. Tutaj terroryści wrzucili granat, później weszli do środka. W tym korytarzu postrzelili mojego męża. Strzelali też przez okna, wciąż widać ślady. Ta kobieta i jej 3 dzieci przeżyli atak, ale rok temu w Nir Oz terroryści z Hamasu zabili 40 osób i porwali 71. Wśród nich były bawiące się w tym przedszkolu dzieci. Dzisiaj słuch po nich zaginął. Kfir miał 9 miesięcy, teraz miałby ponad 1,5 roku. Ariel ma już 5 lat, został uprowadzony w wieku 4 lat. A to ich piękny ojciec. Nir Oz był jedną z dziesiątek położonych w okolicach Strefy Gazy miejscowości, do których rok temu, dokładnie o 6.29 nad ranem, wkroczyli palestyńscy terroryści. Hamas w stronę Izraela wystrzelił też tysiące pocisków. W operacji Powódź Al Aqsa, bo tak nazwali ją terroryści, zginęło 1175 osób. Najwięcej tu w Reim, gdzie podczas festiwalu muzycznego Nova, życie straciło 365 osób. Dzisiaj Izrael oddał im hołd. Chciałam przyjść tu z dziećmi. Myślę, że trzeba o tym pamiętać. Czuć tutaj ostatnie minuty cierpienia tej młodzieży. To jest blizna na ludzkości, to jest blizna na powierzchni ziemi. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, na wszelkie możliwe sposoby, aby odbić naszych zakładników uwięzionych w tunelach Gazy. I to właśnie o negocjacje w sprawie uwolnienia zakładników apelują protestujący na ulicach Izraelczycy. W Strefie Gazy wciąż przebywa 97 porwanych. 37 osób zginęło, wśród nich Polak, Alex Dancyg. Jego syn czuje wobec władz ogromny żal. Oczekiwałbym od mojego rządu, że najpierw zadba o obywateli, których porzucił i których uprowadzono, i sprowadzi ich z powrotem, a dopiero potem zajmie się tym, co należy zrobić z punktu widzenia bezpieczeństwa. Izrael natychmiast po ataku wypowiedział wojnę i dzisiaj walczy już na 7 różnych frontach. Od tamtego czarnego dnia walczymy. To jest wojna o nasze istnienie - "wojna o zmartwychwstanie" - tak chciałbym oficjalnie nazwać. Zakończymy ją, gdy osiągniemy wszystkie wyznaczone cele: zniszczymy Hamas, sprowadzimy wszystkich naszych zakładników do domu, zarówno martwych, jak i żywych. Siły Obronne Izraela dzisiaj pokazują arsenał wojenny Hamasu, który znaleźli w Strefie Gazy. To nie tylko karabiny i granatniki, ale też wyrzutnie rakietowe. Wszystko, jak mówią, służyło tylko do zabijania Izraelczyków. Tylko na terenie Izraela, po 7 października, znaleźliśmy tysiące sztuk broni i materiałów wybuchowych. W samej Gazie znaleźliśmy ich 2 razy tyle. Dowódca oddziału odzyskiwania sprzętu wroga. Izraelskie naloty na Strefie Gazy kosztowały życie 40 tys. osób. A świat z niepokojem patrzy dziś na - największy od dekad - kryzys militarny w regionie. W dniu rocznicy ataku, Hamas i Izrael wystrzeliły w stronę Izraela dziesiątki bomb. Mówiła "nie" kredytowi 0%, teraz ma nowy pomysł. Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz proponuje ograniczenia w najmie krótkoterminowym, bo - jak mówi - mieszkania nie służą do osiągania szybkich zysków, tylko do życia. Eksperci pytają, czy to nie wyważanie uchylonych drzwi, skoro wiele zmian dokonuje się już teraz zgodnie z przepisami unijnymi. Nie szanują infrastruktury, są podrapane klatki, zanieczyszczone klatki, częstokroć właśnie po imprezach. Chodzi o turystów wynajmujących mieszkania jak hotele, na dzień lub dwa. W warszawskiej spółdzielni Powiśle stanowią już od 10 do 20% - wylicza jej prezeska. Najemcy czują się anonimowi. Te osoby wyrzucają śmieci gdzie popadnie i nie dbają o to, bo nie czują się związane z tą nieruchomością, bo tu nie mieszkają, bo przyjechali tylko na trochę. Zwykle z właścicielami mieszkań wynajmowanych na doby nie ma kontaktu. Najczęściej są własnością wyspecjalizowanych firm. Ministra funduszy i polityki regionalnej przekonuje, że mieszkania są miejscem do życia, a nie do osiągania szybkich zysków. Wprowadźmy rejestr lokali, które są wykorzystywane na Airbnb, po to żeby wyciągnąć je z szarej strefy. Po drugie system podatkowy powinien zniechęcać do najmu krótkoterminowego, bo teraz niestety tak nie jest. Problem dotyczy przede wszystkim miast turystycznych, ale jest znany jak Polska długa i szeroka. Zdarza się, że jest niestety głośno, faktycznie to jest piątek wieczór, sobota wieczór, niedziela wieczór. Sam bym tak nie wynajmował, ale jeśli komuś to pasuje, to nie ma problemu. Stołeczny ratusz z naukowcami Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadził badanie. W lutym w stolicy było do wynajęcia niemal 10 tys. takich mieszkań. Aż 3/4 w promieniu 5 km od stacji metra Centrum. We wnioskach z badania czytamy, że powoduje to spadek dostępności lokali dla mieszkańców i wypychanie ich na obrzeża. To nie znaczy, że należy odejść od takiej praktyki, tylko należy ją mitygować i dostosowywać do potrzeb społeczności lokalnej. Koalicjanci wydają się zaskoczeni inicjatywą. Jest określona propozycja pani minister, będziemy się do niej odnosić. Ja mam dystans do ingerowania we własność Polek i Polaków i mam głęboki dystans, żeby nie powiedzieć - jestem wrogiem, ograniczania prowadzenia działalności gospodarczej. Unijne przepisy dotyczące tworzenia rejestrów mieszkań wynajmowanych krótkoterminowo mają zacząć obowiązywać za 2 lata. Nakazują gromadzenie danych na temat rynku wynajmu krótkoterminowego, czyli tworzone będą bazy takich danych, które będą umożliwiały poszczególnym miastom monitorowanie tego rynku. A rynek ten najbardziej dotyka turystycznych destynacji w Europie Zachodniej i Południowej, jak Barcelona, Amsterdam czy Wenecja. Miasta różnie próbują sobie z tym radzić. Ograniczenie liczby dni w roku, kiedy można oddać swoje mieszkanie w najem krótkoterminowy, liczba osób nieprzekraczająca np. 4 osób maksymalnie, są jakieś podatki turystyczne. W stolicy polski rynek mieszkań na krótkoterminowy wynajem rośnie - 35% rok do roku. Urzeka ciepłem i radością. Ma błękitne oczy i czarujący uśmiech. Fundacja Gajusz szuka kochającego domu dla półrocznego chłopca. Jego biologiczni rodzice nie mogą się nim zaopiekować. Sprawa jest pilna. Jeśli w ciągu 6 miesięcy nie znajdzie się dla niego rodzina zastępcza, trafi do domu dziecka. Jest okazem zdrowia i codziennie uczy się czegoś nowego. Choć ma dopiero pół roku, uwielbia książeczki. Lubi, jak mu się czyta, opowiada, ostatnio przeczytaliśmy całą bajkę o "Trzech świnkach", całą wytrzymał. Opiekunki nazywają go Tulisiem. Tak w łódzkim ośrodku preadopcyjnym "Tuli-luli" mówi się o niemowlętach czekających na dom. Chłopiec trafił tu, bo rodzice nie byli w stanie się nim zaopiekować. Poczucie bezpieczeństwa można zbudować, kiedy dziecko ma stałych opiekunów, kiedy może zbudować więź, już raz nasze Tulisie miały zerwaną więź, wiec dlatego to ważne, by można przekazać dziecko w bezpieczne miejsce. Tuliś może przebywać tu tylko do ukończenia roku. Ma więc jeszcze 6 miesięcy, by znaleźć rodzinę zastępczą. Inaczej trafi do domu dziecka. Tu ma ograniczoną liczbę opiekunów, a w domu dziecka grupy są kilkunastoosobowe, to dla nas nie do przyjęcia. Od 2016 roku już ponad 200 niemowląt z ośrodka znalazło opiekunów. Jest więc nadzieja, że teraz też tak będzie. Wtedy będzie się super rozwijał, a jego oczka rozbłysną. Domu dla porzuconych dzieci szuka też personel szpitala w Środzie Śląskiej. Lekarze i pielęgniarki rodziców zastępują 10-miesięcznej Patrycji. Dziewczynka jest tu od urodzenia. Z dziewczynką próbowałam wyjść na trawę, co wzbudziło jej panikę, bo ona nie znała dotyku trawy na stopach, a miała 9 miesięcy. W ciągu 2 lat placówka była tymczasowym domem dla sześciorga niemowląt. Te dzieci u nas mieszkają, tak nie może być. I choć w Polsce zarejestrowanych jest ponad 37 tys. rodzin zastępczych, to wciąż za mało. Dzieci czekają tam, gdzie nie powinny, ale my naprawdę nie mamy, gdzie tych dzieci umieścić. By zostać rodziną zastępczą, wystarczą: polskie obywatelstwo i zaświadczenie o niekaralności. W przeciwieństwie do rodziny adopcyjnej - znaczenia nie mają ani wiek, ani status materialny. Jest taki proces kwalifikacyjny, który kończy się szkoleniem, rodziny są powoli, stopniowo wprowadzane w temat pieczy zastępczej. Zawodowi rodzice zastępczy otrzymują wynagrodzenie. Ale - jak sami mówią - nie to jest najważniejsze. Kiedy się obserwuje, jak się rozwijają, jak się uczą nowych umiejętności, ta duma, która rozpiera - to jest ogromna satysfakcja. Co 10 godzin w Polsce ktoś porzuca dziecko. I tylko prawdziwy dom może odmienić jego los. Poniedziałek otwiera tzw. tydzień noblowski, w którym poznamy laureatów w różnych dziedzinach nauki. Dziś nagrodzono naukowców z medycyny. To dwaj Amerykanie Victor Ambros i Gary Rawkan. Odkryli oni mikroRNA, nową klasę małych cząsteczek RNA, która ogrywa kluczową rolę w regulacji aktywności genów. MikroRNA są ważne dla naszego zrozumienia rozwoju embriologicznego, fizjologii komórek i chorób takich jak rak. Np. nowotwory często zaburzają sieci mikroRNA w celu wzrostu. Victor Ambros i Gary Ruvkun otrzymali wspólnie tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny za odkrycie mikroRNA i jego roli w regulacji potranskrypcyjnej. Amerykańscy naukowcy dokonali odkrycia dzięki badaniom przeprowadzonym na nicieniach. Ich charakter jest jednak uniwersalny i dotyczy również ludzi. Poznanie mechanizmu regulacji za pośrednictwem mikroRNA może być pomocne w zrozumieniu rozwoju takich chorób jak nowotwory, cukrzyca, choroby autoimmunologiczne. Teraz naukowcy czekają na uroczystość wręczenia nagród, która odbywa się corocznie 10 grudnia, w rocznicę śmierci Alfreda Nobla. Rusza zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczami Ligi Narodów z Portugalią i Chorwacją w Warszawie. Literacka Nagroda Nike dla Urszuli Kozioł za tom "Raptularz". 93-letnia poetka ma status wyjątkowy w polskiej literaturze. W nagrodzonym tomiku pisze o starości, pustce, w której zanurzyła się po śmierci męża. *Krzysztof Siwczyk, przewodniczący jury, mówił o nagrodzonym tomiku, że "napięcie egzystencjalne rozsadza w nim wersy". I my czytelnicy jesteśmy pod wrażeniem, pani Urszulo. To niezwykłe domknięcie pięknej drogi poetyckiej Urszuli Kozioł. Nagrodzony "Nike" tom "Raptularz" jest poruszającą elegią. Jesteśmy przeciwko cenzorom. Pożegnaniem ze światem. Oświecono mnie tutaj i pozwolono zaczerpnąć oddechu, tak żeby mi się ciszej znikało z tego świata i żebym nie potrąciła motyla. To również symboliczne wyróżnienie. Poetka ma na swoim koncie wiele nagród, ale mimo kilku nominacji "Nike" dostała dopiera teraz. Przewodniczący kapituły mówił, że pani Urszula Kozioł w nieprawdopodobny sposób potrafi dzielić się swoją mądrością w twórczości. To instruktaż, jak godnie z życia wychodzić, a jednocześnie go nie negować. Z tych wszystkich niesprawiedliwości, jakim zawsze jest wybór 1 książki, ta była może najbardziej sprawiedliwa. Dla tego jedynego życia, dla jego trwania. Tak mocne, że nikt jeszcze nie mówił takich rzeczy. Szczerze, bez koloryzowania. Czytelnicy docenili Michała Witkowskiego. Jego "Wiara. Autobiografia" to powrót do pierwszych 15 lat życia pisarza. Trudnością było opisywać też te straszne, traumatyczne rzeczy, które każdy ma w dzieciństwie. Chociaż ja już jestem dość mocno wygimnastykowany w te klocki. A w planach jest już kolejna powieść, której akcja toczy się w baroku. Poza nagrodzonymi każdy z siedmiorga nominowanych odebrał pamiątkowe Złote Pióro. Przyznawana od 28 lat "Nike" ma niebagatelny wpływ na promocję polskiej literatury i docenienie jej zarówno w Polsce, jak i na świecie. To ukoronowanie mojego pisania. To jest takie ukoronowanie, że ja nie jestem w stanie napisać żadnej ambitnej książki, tak mi się wydaje. To był szczyt. Oczywiście to dla mnie ważna nagroda, najważniejsza w życiu obok Europejskiej Nagrody Literackiej. To nie tylko nagroda, ale pomnik dla talentu pisarza czy poety gwarantujący mu nieśmiertelność. Ja już państwu dziękuję. Czas na Pytanie Dnia. U Doroty Wysockiej dziś konstytucjonalista, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego profesor Mirosław Wyrzykowski. Później w TVP Info Bez Retuszu i pytanie, co dalej ze sprawą Marcina Romanowskiego. Do zobaczenia.