Zawieszenie broni. Na Bliskim Wschodzie kruchy rozejm między Ameryką i Iranem. Duże przelewy. Giełda kryptowalut sponsorowała fundacje polskich polityków. Zaproszenie do Sejmu. Jutro zaprzysiężenie 4 sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dzień dobry. Zaczynamy "19.30". Dzień mostów i elektrowni, a także piekło na ziemi i upadek cywilizacji - odwołane. Donald Trump przystaje na rozejm w wojnie z Iranem. Ma potrwać 2 tygodnie, kluczowe dla wypracowania trwałego pokoju. Szczegółów brak, może poza tym, że cieśnina Ormuz będzie częściowo uwolniona. To rynkom wystarczyło, by mocno skorygować ceny ropy i gazu. O rozejmie kruchym jak stabilność Donalda Trumpa. Giełdy pną się w górę. Cena ropy spada, i to poniżej psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę. To efekt tej decyzji Donalda Trumpa na niespełna 90 minut przed upływem ultimatum. A Teheran - na odblokowanie cieśniny Ormuz. Tak zilustrowanej na billboardzie w centrum Teheranu - z siłami USA w sieci. Na ulicach triumfują zwolennicy reżimu. Krzyczą: "Śmierć Ameryce!", "Nie kompromisom!", "Wojna aż do zwycięstwa!". Ameryka to papierowy tygrys. Obnażyliśmy to przed całym światem. Czas do momentu zero, gdy siły USA miały rozpocząć masowe bombardowania, odmierzał cały świat. To zegar w izraelskiej telewizji. Część Irańczyków zaczęła uciekać z domów, część - tworzyć żywe tarcze wokół mostów czy elektrowni. Ajatollahowie grozili potężnym odwetem. Operacja Epicka Furia była historycznym i miażdżącym zwycięstwem militarnym przez wielkie "Z". Udało nam się zrealizować każdy cel zgodnie z planem. Prezydent Trump mógł w kilka minut całkowicie zlikwidować gospodarkę Iranu, ale wybrał litość. Mimo ogłoszenia sukcesu administracja USA przyznaje, że rozejm jest kruchy. Iran zgodził się otworzyć cieśninę Ormuz, USA zgodziły się zaprzestać ataków. Nasi sojusznicy także się na to zgodzili. I to jest właśnie podstawa tego kruchego porozumienia, które osiągnęliśmy. Jego szczegóły są niejasne. Bo Teheran w 10-punktowym planie domaga się m.in. gwarancji nieagresji na przyszłość, zniesienia wszystkich sankcji, irańskiej kontroli nad cieśniną oraz reparacji za straty wojenne. A nawet możliwości wzbogacania uranu. Iran mówi wiele rzeczy. Ale to, co zostało uzgodnione, to to, że cieśnina jest otwarta. Nasze wojsko ją obserwuje, podobnie jak i irańskie wojsko. Ale handel będzie się rozwijał. Bezpośrednie negocjacje między Iranem a USA mają rozpocząć się w piątek w stolicy Pakistanu. To on wraz z Chinami miał odegrać kluczową rolę w osiągnieciu kompromisu. Wszystko można powiedzieć, ale na pewno nie to, że sytuacja jest na pewno ustabilizowana na trwałe. Ja z dużą ostrożnością patrzę na tę perspektywę kilku tygodni, ale jedna rzecz jest absolutnie pewna: pokój, a nawet czasowe przerwanie ognia zawsze jest lepsze od wojny. Ta jednak cały czas trwa - w Libanie. Dziś izraelski lotnictwo przeprowadziło jedne z największych nalotów na to państwo. I mimo apeli nie chce działań zbrojnych zaprzestać. A Iran zapowiada, że wycofa się z porozumienia, jeśli Izrael nie zaprzestanie nalotów na Liban. Przez 40 dni tej wojny Biały Dom komunikaty wydawał różne. Raz były to spełnione z naddatkiem cele militarne, raz mocny apel do sojuszników, by je pomogli osiągnąć. Raz brak zainteresowania cieśniną Ormuz, raz histeryczne i wulgarne apele, by ją Iran uwolnił. Po decyzji o zawieszeniu broni głos zabierają najważniejsi amerykańscy politycy z prezydentem na czele. Marcin Antosiewicz słuchał tych wypowiedzi. Co z nich wynika? Słowa w tej wojnie odgrywają równie ważną rolę co rakiety. Wojna propagandowa trwa nawet po zawieszeniu broni. Oczywiście Trump mówi, że maksymalna presja, którą wywarł wczoraj na Teheran, zadziałała i doprowadziła do odblokowania Cieśniny Ormuz, Jednak przed wojną, jeszcze 6 tygodni temu, Iran nie kontrolował cieśniny, to wody eksterytorialne. Teraz być może będzie popierał opłaty i nie kwestionuje już tego nawet prezydent USA, a jedyne, co proponuje, to utworzenie wspólnej spółki, która będzie kontrolowała handel w cieśninie. Amerykanie mówią o zmianie reżimu, ale zmienił się tylko przywódca. Reżim trwa i od piątku Amerykanie będą z nim negocjować dalsze kroki. Rzekomy sukces operacji Epicka Furia i zwycięstwo USA nad Iranem nie obwieszcza Amerykanom i światu sam Donald Trump, a jego sekretarz wojny i wiceprezydent. Trump poprzestaje na wpisach w Internecie. Irańczycy zgodzili się otworzyć cieśninę. USA zgodziły się zaprzestać ataków. 90 minut przed upływem ultimatum, w którym groził Irańczykom zniszczeniem cywilizacji, prezydent poinformował w Internecie, że zgadza się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Rozejm wynegocjował nie jego zespół do Bliskiego Wschód: zięć Jared Kushner czy przyjaciel Steve Witkoff, a premier Pakistanu. Teraz jednak Amerykanie bezpośrednio z Irańczykami mają rozmawiać o zakończeniu wojny. Jeśli Irańczycy są gotowi współpracować z nami w dobrej wierze, myślę, że możemy zawrzeć porozumienie. Jeśli jednak będą kłamać, oszukiwać, próbować uniemożliwić nawet to kruche zawieszenie broni, które udało nam się ustanowić, to nie będą zadowoleni. Wciąż nie opublikowano tekstu porozumienia. Trump w różnych wpisach oświadcza, że USA będą blisko współpracować z Iranem, by wykopać pogrzebane pod ziemią zapasy wysoko wzbogaconego uranu. Deklaruje także, że USA pomogą rozluźnić korki w cieśninie Ormuz. A Iran może rozpocząć odbudowę. Informuje, że trwają rozmowy o złagodzeniu amerykańskich ceł i sankcji. Prezydent Trump miał możliwość sparaliżowania całej irańskiej gospodarki w ciągu kilku minut, ale postanowił okazać łaskę. Iran błagał o to zawieszenie broni. I wszyscy o tym wiemy. Operacja Epic Fury była historycznym i miażdżącym zwycięstwem na polu bitwy. Trafiliśmy ponad 13 tys. celów. Zawieszenie broni dobrze przyjęto w kraju. Trump nigdy nie przekonał do wojny większości Amerykanów. A na największego oponenta wyrósł amerykański papież. Ataki na infrastrukturę cywilną są sprzeczne z prawem międzynarodowym, ale są też oznaką nienawiści, podziałów i zniszczenia, do których zdolny jest człowiek. Papież wyraźnie sprzeciwiał się podpieraniu się Bogiem w wojnie z Iranem, co konsekwentnie robił przede wszystkim sekretarz wojny. W wielkanocny poniedziałek porównał przetrwanie amerykańskiego pilota w irańskich górach do zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Zestrzelony w piątek, w Wielki Piątek. Ukryty w jaskini, w szczelinie, przez całą sobotę. A uratowany w niedzielę, wywieziony z Iranu o świcie w Niedzielę Wielkanocną. Pilot odrodzony, w domu i bezpieczny, a naród świętuje. Do niedawna zagorzali sojusznicy Trumpa z ruchu MAGA, jak dziennikarz Tucker Carlson, teraz odwrócili się od prezydenta. Carlson wypomniał mu instrumentalizowanie religii, zwracając uwagę, że w czasie przysięgi nie trzymał ręki na Biblii. A była kongresmenka Marjorie Taylor Greene wezwała do uruchomienia 25. poprawki do konstytucji, na mocy której można usunąć prezydenta z urzędu. Ciekawe, że opozycja z Partii Demokratycznej, ale także propalestyńscy aktywiści wynoszą na sztandary ten sam postulat. Rząd będzie "dmuchał na zimne" i nie zamierza rezygnować z pakietu "Ceny Paliw Niżej" w związku z rozejmem na Bliskim Wschodzie - zapowiedział premier. Jak więc dziś wyglądają ceny paliw? Baryłka ropy naftowej brent kosztowała dzisiaj na rynkach około 95 dolarów. To ponad 15 dolarów mniej niż wczoraj, po tym, jak Donald Trump zapowiedział unicestwienie irańskiej cywilizacji. Jeśli zaś chodzi o ceny paliw na naszych stacjach benzynowych, to od jutra będą wyższe: litr bezołowiowej "95" to 6,27 zł, "98" - 6,87 zł, diesla nieco taniej, bo 7,83 zł. To jest "19.30". Co jeszcze dzisiaj? Bezpieczna przystań. Miałam bardzo ciężką przeszłość z moją rodziną. Pomagają w wyjściu z kryzysu bezdomności. To pierwsze takie miejsce w Polsce. Młode mamy nie mogą być same. Młode mamy zawsze mogą liczyć na wsparcie. Młody człowiek potrzebuje doświadczyć domu, którego nigdy nie miał. Ustawa miała chronić uczestników rynku kryptowalut, ale prezydent miał inne zdanie, a głosowanie w sprawie jego weta koalicja przegrała w grudniu. Zaproponowała nowy projekt ustawy, ale prezydent pozostał nieugięty i też ją zawetował. Teraz premier Tusk apeluje do marszałka Sejmu, by pospieszyć z głosowaniem nad tym wetem, bo ABW ujawniła nowe okoliczności. Duże przelewy na rzecz prawicowych środowisk z kont giełdy Zondacrypto sugerują pewne pytania. Setki tysięcy złotych na fundacje polityków oraz lobbystów, kiedy ważyły się losy kryptowalut w Polsce, dwa prezydenckie weta oraz hojny sponsoring prawicowych przedsięwzięć. Premier Donald Tusk mówi o "kryptoaferze PiS, Konfederacji i środowiska otoczenia prezydenckiego" i apeluje o szybkie odrzucenie weta. Przykro mi, że w tak trudnym czasie musimy zajmować się tak brudnymi sprawami, ale ta sprawa to jest kwestia bezpieczeństwa tysięcy obywateli. Te pokłosie kłopotów Zondacrypto - największej polskiej giełdy kryptowalut, której klienci mają problem z dostępem do środków. A wraz z tym wracają pytania, dlaczego rynek krypto nie został jeszcze uregulowany. Polska powinna przyciągać innowacje, a nie je wypychać. Teorię ma Wojciech Czuchnowski, który od miesięcy opisuje sprawę kryptowalut w "Gazecie Wyborczej". To był taki sojusz ponad podziałami, między Konfederacją a PiS-em. Ale taką osobą, która była zwornikiem tego, był właśnie Karol Nawrocki. Parasol jest oczywisty. Okoliczności blokowania ustawy premier nazywa ponurymi. Przed posiedzeniem rządu przedstawił informacje ABW, według której na miesiąc przed prezydenckim wetem przedstawiciele Zondacrypto przelali: Część z tych pieniędzy przeznaczono na prawników i obrońców Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego. Zonda była też głównym sponsorem CPAC w Rzeszowie w trakcie kampanii prezydenckiej. Sprawdziliśmy, że w zarządzie Instytutu Polski Suwerennej jest Piotr Cieplucha, Ostatnio widywany często w Budapeszcie w otoczeniu swoich kolegów z resortu - Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Są naciski z Brukseli, aby tę sferę w Polsce uregulować, a pan prezydent chce to zrobić w sposób racjonalny. Te słowa padły w Telewizji Republika, w której wielokrotnie reklamowała się Zondacrypto i której szefem jest Tomasz Sakiewicz. To jemu, według dziennikarzy Onetu, prezes Zondy Przemysław Kral opłacał hotelowy pokój podczas jego pobytu w Monako w listopadzie 2025 roku. Okres pobytu i rozliczenia 25-28 listopada. Suma należności: 2300 euro. Poseł Wipler słowa premiera uważa za kłamliwą insynuację. Sprawę Zondacrypto zaczynają badać śledczy ze śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Tego samego, który badał sprawę zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay, poprzedniczki Zondy. Krzysztof Szczucki oskarżony. Poseł, od kilku dni zawieszony w prawach członka PiS, ma odpowiedzieć za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków urzędniczych w związku z pełnieniem funkcji Prezesa Rządowego Centrum Legislacji. Według prokuratury jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku Krzysztof Szczucki z pominięciem wymaganych konkursów zatrudnił w kierowanej przez siebie instytucji sześć osób. Zamiast wykonywać zadania na rzecz Rządowego Centrum Legislacji, wykonywały one czynności związane z promowaniem i kampanią wyborczą Krzysztofa Szczuckiego. I realizowały wyłącznie jego polecenia. W wyniku tych działań Skarb Państwa miał ponieść szkodę w wysokości co najmniej 900 tys. złotych. Być może sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm, ale klucze do budynku ma opozycja, a jej patron ma inny plan na obsadę wakatów. Co prawda pan prezydent tryb wyboru całej szóstki uznał za wątpliwy, ale dla dwójki zrobił mało zrozumiały wyjątek i odebrał ślubowanie. Pozostała czwórka czeka, ale dłużej nie zamierza i ma dla pana prezydenta zaproszenie do Sejmu na jutro, bo zaprzysiężenie zorganizują sami. Zwyczaj był inny. Ale jutro to właśnie tu, w Sali Kolumnowej Sejmu, czworo nowo wybranych sędziów Trybunału złoży ślubowanie. Zaproszenie na uroczystość otrzymał też prezydent, ale obecności nie potwierdził. To jest dobry ruch według pana? Uważam, że po prostu trzeba to zrobić, nie można przedłużać i akceptować takich ponurych żartów, które organizują pracownicy Kancelarii Prezydenta z praworządności. Gratuluję wygranym. 13 marca Sejm wybrał 6 nowych sędziów Trybunału. Czworo wciąż czeka na złożenie ślubowania. To do tej pory odbywało się natychmiast. Nawet jak tu, w środku nocy czy pięć godzin po wyborze. Ale teraz jest inaczej. Karol Nawrocki najpierw przez trzy tygodnie milczał, po czym spośród sześciorga sędziów wybrał dwoje, od których odebrał ślubowanie. Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. To, że prezydent uniemożliwia złożenie przysięgi, to jest złamanie zapisów prawa. Ale prezydent utrzymuje, że ma do tego prawo. Pan prezydent uznał, że to jest podstawowa odpowiedzialność jako głowy państwa. To wersja Pałacu, a to Konstytucja, która mówi wprost, że to Sejm, a nie prezydent wybiera sędziów Trybunału. To ustawa, w której jest zapis, że wobec prezydenta tylko składają oni ślubowanie. Kropka nad "i" została postawiona w tym orzeczeniu Trybunału, gdzie czytamy, że nieodebranie ślubowania od sędziów należy uznać za sprzeczne z rolą głowy państwa. A pan prezydent tego nie wie czy nie chce wiedzieć? Chyba nie chce, bo panu prezydentowi marzy się ustrój prezydencki, a my mamy w Polsce ustrój parlamentarno-gabinetowy i pan prezydent powinien się wreszcie ogarnąć. Kwestia pozostałych sędziów jest przez prezydenta analizowana. Profesora Andrzej Jakubecki został wybrany na sędziego Trybunału 11 lat temu. Ale Andrzej Duda nie odebrał od niego ślubowania. W tamtym czasie rozważaliśmy ewentualność złożenia ślubowania np. w obecności notariusza, ale przez myśl nam nie przeszło, że prezydent nie zaprosi nas na złożenie ślubowania, a więc tę możliwość traktowaliśmy czysto hipotetycznie i czekaliśmy na zaproszenie, które nigdy nie nadeszło. Dziś mam inne spojrzenie. Czyli skorzystałby pan z tej możliwości? Prawdopodobnie tak. Tę lekcję odrobił marszałek Sejmu. Gdzie jest polska racja stanu? Państwo musi być skutecznie zarządzane, w związku z tym musi mieć sprawny trybunał. Stąd jutrzejsze ślubowanie, które ma być złożone wobec drugiej osoby w państwie. Politycy PiS, po których myśli były niemal wszystkie wyroki wydawane przez Trybunał w ciągu ostatnich 10 lat, mówią "nie". Takie same kompetencje do odbierania tego ślubowania ma pani redaktor lub ja, czyli żadnych. Jeżeli prezydent nie przestrzega konstytucji, to państwo musi się bronić. W przeciwnym wypadku, według rządzących, grozi nam paraliż państwa. Do Unii Europejskiej wchodziliśmy razem. I Polacy, i Węgrzy chcieli do Unii, a Viktor Orban negocjował nawet warunki akcesji. Dziś rządy Węgier i Polski w stosunku do Wspólnoty różni właściwie wszystko, a w wypowiedziach liderów słychać to coraz wyraźniej. I tylko poparcie społeczeństw dla bycia w Unii jest równie wysokie. Czy bratankom rozeszły się drogi? Na pierwszą wizytę zagraniczną świeżo upieczony premier Orban wybrał Warszawę. To zdjęcia sprzed 16 lat. Znajomość polityków szybko przekształciła się w przyjaźń. Dziś jej nie ma, jest za to otwarta konfrontacja. Orban zadeklarował Putinowi, że jest do jego usług w każdej kwestii. Prezydencie Nawrocki, prezesie Kaczyński, w tym też popieracie Orbana? Drogi Donaldzie. To prawda. Rozmawiałem z prezydentem Putinem o zakończeniu wojny i zorganizowaniu szczytu pokojowego USA-Rosja w Budapeszcie. Co zrobiłeś dla pokoju? Czy aby na pewno o tym rozmawiał Orban z Putinem - wątpliwości rozwiewa agencja Bloomberg. Ujawniła rozmowę obu polityków. Węgierski premier miał oferować zbrodniarzowi swoją pomoc w każdej sprawie. Porównywanie się do myszki, która może pomóc lwu w kłopotach, świadczy raczej o tym, że było to takie czołobitne ze strony Orbana, a nie partnerskie. I pokazuje to, jak bardzo Orban uległy jest Kremlowi. Gratuluję sojuszników panu Nawrockiemu i PiS-owi, bo ci sojusznicy są naprawdę doskonale wybrani. Ironizują rządzący, ale politycy PIS zdają się nie przejmować. Sojusz węgiersko-rosyjski Polsce nie zagraża, a już niemiecko-rosyjski Polsce zagraża. To słowa byłego szefa MON - człowieka, który odpowiadał za polskie bezpieczeństwo. A na nie znacząco wpływa nie niemiecki kanclerz, a węgierski premier. Viktor Orban blokuje 2 miliardy zł dla polskiej armii na budowę naszego bezpieczeństwa. Do tego dochodzi sprawa przesyłania przez rząd Orbana dokumentów z unijnych szczytów bezpośrednio na Kreml. To naprawdę szokujące - napisał Donald Tusk. My to potępiamy i mówimy o tym publicznie. Chyba dla państwa nie jest zaskoczeniem. Czemu jeździcie tam i popieracie Orbana? Bo Karol Nawrocki wsparł kontrowersyjnego polityka na kilka tygodni przed wyborami. Wsparcie przyszło też zza oceanu. Kiedy J.D. Vance w Budapeszcie agitował na rzecz Orbana, Peter Magyar, lider opozycyjnej partii TISA, w ramach kampanijnej trasy zdążył objechać w międzyczasie w sumie kilkanaście węgierskich miejscowości. Wspomniany wiceprezydent USA tak w Budapeszcie mówił o Orbanie. Myślę, że premier Orban jest najbardziej wpływowym przywódcą Europy w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego i niezależności. I tu należy powiedzieć słowo "sprawdzam". Viktor Orban w ogóle nie jest niezależny energetycznie. Jego Węgry nie są niezależne energetycznie, wręcz przeciwnie, Węgry Orbana wiszą na energetycznym pasku Rosji i to chodzi nie tylko o dostawy ropy czy gazu. To 90% importu. Na dodatek Węgry rozbudowują swoją elektrownię za pomocą rosyjskich pieniędzy i rosyjskich technologii. Ani koalicja, ani opozycja nie chcą umowy Mercosur. Tak to przynajmniej wygląda w głośnych deklaracjach. Historycznie różne bywało, bo przez 8 lat rządów Zjednoczonej Prawicy PiS było za umową. Ale dziś jest przeciw, więc dzisiejsza opozycja pogania rząd i pyta, co ze skargą do TSUE, bo władza obiecała złożyć. Do ponagleń przyłącza się właśnie prezydent, żądając skargi, a nawet podsyłając jej projekt. Prezydent bierze się za politykę europejską i upomina rząd. Do premiera napisał list. Z żądaniem natychmiastowego zaskarżenia umowy Unii Europejskiej z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Akcja spóźniona - słyszymy w koalicji rządowej. Bo taka skarga do TSUE została już złożona. Skargę PSL złożył skutecznie w europarlamencie. Krzysztof Hetman i Adam Jarubas przeprowadzili skutecznie akcję. PiS, mając dużo więcej europosłów, nie był w stanie tego zrobić i teraz cierpi. Bo to politycy PiS, mimo że to rząd PiS negocjował warunki umowy z Mercosur, teraz jednym głosem z prezydentem domagają się kolejnego rządowego zaskarżenia umowy. Nie rozumiem tego podejścia. Polska powinna w tej sprawie złożyć indywidualną skargę. Ma takie prawo, dlaczego ma z niego nie skorzystać? Bo rząd tym nie ugra niczego więcej - tłumaczy ekspert. Sam wniosek Polski przeciwko tej umowie to byłoby dołączenie do wniosku Parlamentu Europejskiego. W Europie w tej sprawie były i są podziały. Minister rolnictwa przypomina, że rząd szukał tak zwanej mniejszości blokującej umowę. Francja, Irlandia, Austria, które były przeciwko tej umowie, wstrzymujący głos Belgii, wystarczyło, żeby Włosi byli przeciwko. I tu na scenę wszedł prezydent Nawrocki. Ze wspaniałą premier Włoch Giorgią Meloni mówiłem o tym, że musimy zbudować mniejszość blokującą dla umowy UE z państwami Mercosur. Prezydent tak budował blok z Meloni, że Włochy zagłosowały za i przeważyły na korzyść krajów popierających zawarcie umowy. Umowy, która znosi ponad 90% ceł pomiędzy czterema krajami Mercosur a Unią. Z jednej strony dając szanse na eksport, ale z drugiej niosąc ryzyko osłabienia europejskiego, w tym polskiego rolnictwa. Do wyroku TSUE umowa ma działać tymczasowo. Być może tutaj jest pies pogrzebany, aby polski rząd wystąpił o to, aby zawiesić stosowanie tej umowy. Szanse na sukces, zdaniem eksperta, są raczej niewielkie. Trybunał bardzo rzadko przychyla się do takich wniosków. Zanim TSUE wyda wyrok, to od 1 maja możliwe będzie sprowadzanie do Unii po obniżonych cłach produktów takich jak wołowina, drób czy alkohol. Będą to jednak ilości limitowane. Nauczyciel sieradzkiej podstawówki częstował małoletniego mefedronem, a prokuratura twierdzi, że nie za darmo. W zamian miał oczekiwać spotkań o intymnym charakterze. 37-latek trafił na trzy miesiące do aresztu, do więzienia może trafić na 20 lat. Chociaż to miejsce powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem, to właśnie tu trop poprowadził śledczych. Jeden z sieradzkich nauczycieli - zdaniem prokuratury - miał podać niepełnoletniemu narkotyk w zamian za intymne spotkanie. W postaci mefedronu w nieustalonej ilości, lecz nie mniejszej niż jednej dawki umożliwiającej odurzenie. Do spotkania miało dojść poza szkołą. Podejrzany to 37-letni Piotr M. W placówce uczył od 11 lat. Dzieci w klasach 1-3. To powinno być wyeliminowane według mnie w sposób natychmiastowy. Skontaktowaliśmy się z dyrekcją szkoły, która nie chce wypowiadać się przed kamerą. Słyszymy, że żadnych skarg na Piotra M. wcześniej nie było. Kuratorium oświaty przygląda się sprawie. Dzieciom zapewniono wsparcie psychologiczne. Gdyby zarzuty się potwierdziły, będzie postępowanie dyscyplinarne. Nauczyciel został zawieszony w pełnieniu obowiązków w związku z powagą stawianych zarzutów. Prokuratura sprawdza, czy ofiar mogło być więcej. Przesłuchiwani są świadkowie. Sprawdzane są bilingi podejrzanego. Pytań jest więcej. Czy ten narkotyk został przekazany, a usługą było to intymne spotkanie, czy narkotyk został wykorzystany do tego, żeby to spotkanie przebiegło tak, jak ten nauczyciel chciał. Bo mefedron może być wykorzystywany do manipulacji i kontroli. Wywołuje euforię i silnie uzależnia. Nie wiem, czy z gorszą sytuacją związaną teoretycznie ze szkołą spotkałam się w moim życiu. Przecież to jest przestępstwo dwóch różnych rodzajów. Mężczyźnie grozi nawet 20 lat więzienia. Ślad w psychice dziecka może zostać na całe życie. Metrykalnie właściwie ciągle są dziećmi i to one wymagają jeszcze opieki. Ale ich życie przyspieszyło i z dzieciństwa weszły w macierzyństwo, nie zawsze akceptowane przez otoczenie. Bez dachu nad głową, odsunięte przez najbliższych, po przemocowych epizodach. W Warszawie powstał dla nich specjalny ośrodek. Oby pierwszy, a nie jedyny, bo świat poza Warszawą nie jest aż tak bardzo inny. Jolanta i jej trzymiesięczny synek w końcu mogą spać spokojnie. 22-latka uciekła od partnera, który nie chciał dziecka. Partner odrzucił. Najlepszą opcją było wyprowadzenie się i szukanie różnych opcji. Została sama, bez dachu nad głową i bez wsparcia, tak potrzebnego w tym wymagającym dla wszystkich mam okresie. Ogólnie było bardzo ciężko. Monika zaszła w ciążę w wieku 17 lat. Mama kazała jej się wyprowadzić z domu. Miałam bardzo ciężką przeszłość z moją rodziną, bardzo skomplikowane relacje. Mama nie akceptowała tego, że jestem w ciąży, kim się stałam. Brak mieszkania, brak życiowego doświadczenia i dojmująca samotność. To właśnie dla takich kobiet, które w najtrudniejszym momencie życia zostały kompletnie same, powstał w Warszawie ten ośrodek. To jedyne takie miejsce w Polsce. To jest dom dla kobiet, dla młodych mam, które mają 18-25 lat. Dla wielu z nich ten dom będzie pierwszym domem w ich życiu, takim prawdziwym i na pewno będzie pierwszym domem dla ich dzieci. Eksperci mówią o luce systemowej, która wymaga pilnych zmian. Nadal nie wszystkie ośrodki uwzględniają możliwość pobytu nieletnich matek z dziećmi. Mamy nadal takie sprawy, kiedy młoda mama umieszczona w placówce nie może wychowywać swojego dziecka, które urodziła, będąc na przykład w placówce, więc mamy jeszcze sporo pracy do wykonania. Dom dla młodych mam ma nie tylko zapewnić im dach nad głową, ale również pomóc w przygotowaniu do macierzyństwa i usamodzielnienia. To jest tworzenie realnej wędki, a nie podawanie ryby na talerzu. Tu mają odbudować poczucie bezpieczeństwa. Te dziewczyny przychodzą tutaj z takim bagażem, że niejeden dorosły by nie udźwignął, a jednocześnie to jest bardzo poruszające, że bardzo dużo troski przelewają na swoje dzieci. Dla nich ten ośrodek to pomost w drodze do usamodzielnienia. Jedyne, co mogę, to starać się być najlepszą mamą dla tego malucha, i tak też robię. Monika wierzy, że najtrudniejszy okres ma już za sobą. Teraz bardzo chciałaby skończyć szkołę i iść do pracy. Moim marzeniem jest, żeby z synem mieć własny kąt i czuć się bezpiecznie. Warszawski dom na początek może przyjąć sześć mam, ale nikt nie ma wątpliwości, że potrzeby są wielokrotnie większe. Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski jest gościem Aleksandry Pawlickiej w "Pytaniu dnia". A potem "Bez trybu" Justyny Dobrosz-Oracz.