-- Ucieczka i zwycięstwo w królewskim etapie Tour de France Katarzyny Niewiadomej Fini. Brutalny atak w Kamiennej Górze, 15-latek raniony ostrym narzędziem. Jesteśmy w Lublinie w ramach akcji "Polska na Tak" i lata z radiem i telewizją polską. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Z Warszawy i z Lublina, gdzie dziś zawitała "Polska na Tak" razem z latem z radiem i telewizją polską. W mieście, na styku kultur, reprezentuje nas Monika Zawka. -- Polskiego Radia. -- Dobry wieczór, Zbyszku, dobry wieczór państwu. Lublin to miasto bogate w niezwykłe opowieści i legendy z inspirującym klimatem. Więcej o nim naszej akcji "Polska na Tak" i koncercie "Lata z radiem i telewizją polską" w drugiej części programu. Do zobaczenia. -- Czy któryś z rodziców zaśpiewa? -- Do zobaczenia, a teraz u nas ona już napisała historię i choć finał Tour de France jutro, to piątek był wielkim dniem Katarzyny Niewiadomej Fini i polskiego kolarstwa. Nasza zawodniczka kilka kilometrów przed metą rozpoczęła niesamowitą samotną ucieczkę, która dała jej zwycięstwo w królewskim etapie tego prestiżowego wyścigu. Na mecie były łzy i słowa, że "w końcu po 10 latach się udało". O skali tego wyczynu niech świadczy okładka największego dziennika sportowego na świecie, Jakub Korus. -- To jest ta wieża. -- Historyczne zwycięstwo na legendarnym podjeździe. Tak Katarzyna Niewiadoma Fini wjeżdżała na metę na górze Mont Ventoux, wygrywając 7. królewski etap wyścigu Tour de France Fem. -- I to jest najpiękniejszy moment w jej karierze. -- Kiedy zaczęliśmy wspinaczkę na Mont Ventoux, spojrzałam w prawo i zobaczyłam swoich rodziców, zrobili mi niespodziankę, zobaczyłam mojego tatę, który płakał, i pomyślałam: muszę sprawić, żeby byli dumni. -- I zrobiła to tutaj, olbrzym Prowansji, Łysa Góra, Góra Wiatrów. Górująca nad doliną Rodanu Mont Ventoux to 15-kilometrowy podjazd na 1900 metrów. Nieosłonięty szczyt, wita kolarzy wiatrem i upałem. -- Tam się nigdy nie wypłaszcza, jest coraz gorzej. Teren zalesiony na początku, a później jest odsłonięcie. Wiatr, czasami jest ten wiatr czołowy, co jeszcze dla zawodników, dla zawodniczek jest coraz ciężej. Robi się gorąco, a przede wszystkim jest coraz wyżej. -- Tutaj, na 10. kilometrze przed metą, Niewiadoma Fini rozpoczęła atak. Sekunda po sekundzie powiększała przewagę nad rywalkami z klasyfikacji generalnej. Holenderkom Demi Vollering oraz Szwajcarkom Marlen Reusser. -- Nie miały nóg, żeby potążyć za Kaśką. Bo Kaśka pokazała tak, jak powiedziałem, wielką moc na tak potężnym, ciężkim podjeździe. -- Widzieliśmy jak przyjechała na metę, była totalnie wyjechana. Z tego co wydaje mi się, pobiła też rekord przejazdu wśród kobiet. -- Legendarny kolarski podjazd, który testował formę takich gwiazd jak Marco Pantani czy Wielki Już Tadej Pogaczar, Polka pokonała w 55 minut. Generując moc ponad 5 watów na kilogram. Największy sportowy dziennik świata, francuski L'Équipe, napisał: "napad na Ventoux". -- Kasia potwierdza swoją dyspozycję i umiejętności walki w tym wyścigu. Wygrała na górze. I konie. Czapki z głów przed nią, no i jestem dobrej myśli, że dotrzyma to do mety. -- Tour de France. -- Wychowana w Ochotnicy Górnej, Niewiadoma Fini na przedramieniu ma wytatuowane olimpijskie koła. Reprezentowała Polskę na igrzyskach w Rio, Tokio oraz w Paryżu. Wie już też, jak smakuje zwycięstwo w Tour de France. Najbardziej znany wyścig świata wygrała 2 lata temu. -- To się niesie na cały świat. To jest coś, co jest zauważane na wszystkich kontynentach i może być z tego i uradowanie, i dumni jednocześnie. -- Dziś zawodniczki pokonały 8. najdłuższy etap Tour de France. -- Dziś na 6 kilometrów przed końcem do przodu ruszyła odwieczna rywalka Polki Demi Vollering i choć Niewiadoma, pomimo wielkiego zmęczenia, próbowała ją gonić, to do mety dojechała jako trzecia. Traci więc żółtą koszulkę liderki, ale do Holenderki ma tylko 8 sekund straty, więc o wszystkim zadecyduje ostatni jutrzejszy etap dookoła Nicei. -- Wygrana na Mont Ventoux dała Kasi Niewiadomej Fini szansę na walkę o drugie zwycięstwo w najsłynniejszym wyścigu świata. Jakub Korus, 19:30. -- Nawet półtora miliarda złotych miały wynieść szkody poniesione przez dwie firmy należące do Orlenu. Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu okręgowego akt oskarżenia w tej sprawie. Chodzi o trzech byłych menedżerów, grozi im do 25 lat więzienia. O kulisach afery z niekorzystnymi kontraktami na zakup ropy Mateusz Dolatowski. -- Ropa z Wenezueli nie przepłynęła, a półtora miliarda złotych się rozpłynęło. -- To obraz tego, co według prokuratury działo się w Orlenie, gdy na czele spółki stał Daniel Obajtek. -- Za to powinien odpowiedzieć Obajtek, ale również Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński, bo nie wierzę, że oni o tym nie wiedzieli. -- Na razie do sądu trafiły akty oskarżeń wobec tego byłego wiceprezesa Orlenu. -- Dzień dobry państwu. -- A także byłego dyrektora wykonawczego i członka zarządu spółki córki Orlenu. Prokuratura oskarża ich o niedopełnienie obowiązków nadzorowania i dbania o majątek, co skutkowało wyrządzeniem takich szkód. -- 378 milionów dolarów amerykańskich, a ta kwota stanowi równowartość półtora miliarda złotych. -- Prokuratorom wykonywanej pracy w sieci pogratulował minister sprawiedliwości. To teraz szczegółowo przyjrzyjmy się, o co chodzi w sprawie. Jesień 2023 roku. Jest już po wyborach, ale Orlenem nadal kieruje Daniel Obajtek. W tym czasie szwajcarska spółka córka Orlenu wpłaca zaliczki za ropę z Wenezueli, ale ropy nie dostaje. Pieniędzy też nie odzyskuje. Strata ponad półtora miliarda złotych. -- Pieniądze wyparowały, gdzie one są tylko Obajtek wiedzą, tylko ludzie z jądra PiS, którzy wtedy w Polsce rządzili. -- To z pewnością zostanie wyjaśnione. -- Mówi polityk PiS, ale jednocześnie nie podoba mu się, że prokuratura sprawą się zajmuje. -- Dla mnie to nie jest nic innego jak kolejny akt prześladowań politycznych wobec mojego środowiska, osób, które zajmowały kluczowe stanowiska wówczas. -- Panie ministrze, półtora miliarda wyparowało. I to jest fakt. Oskarżonym grozi nawet 25 lat więzienia. -- Jeszcze 5 lat? -- 25 lat. -- Potem jest już tylko dożywocie na miłość boską. -- Poseł PiS nie kryje oburzenia. -- 25 lat, no pięknie. Jeszcze proponuję dożywocie dla Daniela Obajtka. Świetnie. -- 25 lat? No to decyzja prokuratura. Zdecyduje. Ja uważam, że kary za tego typu działania powinny być dotkliwe, tak aby nikt nigdy nie próbował wyciągnąć swoich łap po publiczne pieniądze. -- Półtora miliarda złotych to mniej więcej tyle, ile w tym roku kosztuje program Dobry Start, czyli wyprawki szkolne dla około 4,5 miliona dzieci. -- To jest klęska pana Obajtka i jego prezesury. -- W tej historii warto wspomnieć jeszcze o tym człowieku. Samer A. stał na czele spółki córki Orlenu. Według służb mężczyzna miał utrzymywać kontakty z osobami powiązanymi z Hezbollahem. Czyli libańską organizacją terrorystyczną odpowiedzialną za zamachy oraz śmierć cywilów. -- Są to kontakty, które budzą wątpliwości w kontekście bezpieczeństwa nie tylko Polski, ale w ogóle bezpieczeństwa w całej UE. -- Jak informuje prokurator generalny, Samer A. jest poszukiwany. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem do Zjednoczonych Emiratów Arabskich o jego ekstradycję. Mateusz Dolatowski, -- W 2023, jak odno stało się symbolem aktywności obywatelskiej, a mieszkańcy stali w nocy przed lokalem wyborczym w nadziei na zmianę. Teraz z pizzą przyjechał tam Mateusz Morawiecki, obecność lidera nowego klubu parlamentarnego, w miejscu, gdzie PiS przegrało, to miał być powiew świeżości, a był powrót do przeszłości i rządów byłego premiera. Anna Łubian-Halicka. -- Smacznego. -- Mateusz Morawiecki pod nowym szyldem rozdaje pizzę na wrocławskim Jagodnie, które stało się symbolem wyborów sprzed 3 lat i przekonuje, że teraz to on jest powiewem świeżości. -- Ja się świetnie czuję w paszczy lwa, jak widać. -- Gdyby premier Morawiecki był odważny, tak naprawdę, to powinien pojechać tam, gdzie była planowana fabryka samochodów elektrycznych, że milion tych samochodów powinno już jeździć. Tam się wytłumaczyć, dlaczego tego nie zrobił. -- Przyjechał tu, gdzie PiS przegrało, choć miało swoich wyborców. -- Ja, panie premierze, zawsze bym zwolennikiem pana rządów. -- Sam Mateusz Morawiecki dziś już nie do końca. -- Do wszystkich tych programów odnoszę się teraz krytycznie. -- To o programie Kredyt 2%, który jako premier zachwalał tak. -- Żeby kupno czy wynajęcie wygodnego lokum nie stawiało młodych ludzi przed dylematem, mieć czy być. -- Ale postawiło. Ówczesna pomoc w wersji PiS doprowadziła do wzrostu cen mieszkań nawet o 20%. -- Pizza z sosem nie przykryła jednak tego, co jest w CV Morawieckiego. -- Na Jagodnie zostały mu przypomniane i efekty polskiego ładu. -- Ostatni budżet domowy naszej rodziny o 27 tysięcy złotych rocznie. -- I polityki zagranicznej. 6 lat temu, po tym jak Mateusz Morawiecki zgodził się na mechanizm warunkowości i zapisy zielonego ładu, podległe mu minister sprawiedliwości zrecenzował ją tak. -- Negocjacjach nie można być trzeba przeproszeniem miękkiszonem. -- Sam Mateusz Morawiecki w kwestii dyplomacji i gospodarki ocenia się wysoko. -- W waszych portfelach. Zostawało coraz więcej pieniędzy. -- Ile zostało, widać na tym wykresie. Z jednej strony inflacja za czasów rządów Mateusza Morawieckiego, z drugiej Donalda Tuska. -- Morawiecki będzie starał się odwracać uwagę, że kiedyś był premierem z Kaczyńskim ręka w rękę licząc Polskę. Tej autentyczności u Morawieckiego nie widzę. -- Po rozstaniu z PiS były premier przekonuje, że gra solo i przedstawia, jak mówi, autorski plan. -- Pensja rodzicielska. -- 4 800 brutto to jest ponad 3 600 netto. -- Pytany o to PiS. -- Cieszymy się, że korzystają także z naszych pomysłów. -- Nadzieję na powtórzenie obietnicy na miarę 500 plus ucina potencjalny koalicjant. -- Prędzej mi ręka uschnie niż poprę kolejne programy socjalne. -- Ja nie wierzę w to, co obiecuje Mateusz Morawiecki, bo to taki Pinokio. Mateuszek kłamczuszek. -- Przemysław Czarnek też obiecuje utworzenie straży praw. -- Nie wiem, w jakie poczucie zagrożenia chce budować pan Przemysław Czarnek. W swoim chorym marszu po władzę. -- Przemysław Czarnek zagrożenie dostrzegł ponad 2 lata temu, kiedy policja zatrzymała ukrywających się u prezydenta polityków PiS, którzy zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu powinni stawić się w zakładzie karnym i odbyć karę więzienia. -- Taki hafer nie ma w żadnym cywilizowanym państwie. To tylko świadczy o tym, że jest gdzieś pewien mankament w funkcjonowaniu służb. -- Po co się ograniczać, może od razu korpus strażników PiS Rewolucji, antypaństwowy Talib. -- Ocenia szef MSWiA. Według rządzących takie pomysły to dowód na to, że PiS chce przede wszystkim chronić swoich. Anna Łubian-Halicka, 19:30. -- Brutalny atak w Kamiennej Górze podczas obchodów święta miasta. Ofiara 15-latek przeszedł w nocy operację. Jego stan jest ciężki. Policja poinformowała, że zatrzymano dwóch 16-latków. Jeden z nich po przesłuchaniu został zwolniony do domu, drugi trafił do policyjnej izby dziecka. O okolicznościach dramatu Katarzyna Grzęda-Łozicka. -- To zdjęcia z monitoringu z pobliskiej restauracji, na których widać dokładnie moment ataku w Kamiennej Górze. 15-latek zostaje powalony na chodnik przez jednego z napastników. -- Został zraniony niebezpiecznym przedmiotem. Natychmiast na miejsce skierowane zostały policyjne patrole, które przejęły od świadków udzielanie pierwszej pomocy. -- Ranny 15-latek został przetransportowany przez LPR do wrocławskiego szpitala. -- Jego stan jest zagrażający. Życiu. -- Świadkowie wciąż są w szoku. -- Strach wyjść. -- Pani Regina przez okno zobaczyła rannego nastolatka. -- Był oparty o ścianę i wiem, że chodzili jakiś jeden młody człowiek, chodził i coś tam krzyczał, bluzkał. Zakrwawiony, twarz tutaj, tułów, nogi. -- Do brutalnego ataku doszło przy ruchliwej ulicy. Zaledwie kilkaset metrów od miejsca, w którym wczoraj wieczorem trwały dni Kamiennej Góry. -- To już drugie takie zdarzenie w tym tygodniu w Kamiennej Górze. Trochę niebezpiecznie się robi. -- Policja zatrzymała dwóch 16-latków, którzy mieli brać udział w ataku. Jeden z nich po przesłuchaniu został wypuszczony, drugi trafił do policyjnej izby dziecka. Wiadomo, że wszyscy się znali. Śledczy nadal ustalają, dlaczego doszło do ataku. -- Motywy mogą być prozaiczne, pobudki mogą być niskie, wynikające z elementów emocjonalnych, jak również porachunkowych, jeżeli chodzi o grupy rówieśnicze. -- Ta sytuacja. -- Psychoterapeuta profesor Sylwester Bębas zwraca uwagę na coraz większą brutalizację zachowań młodych ludzi. A to kolejny przykład. 16-latek z ranami kłutymi klatki piersiowej trafił do szpitala w Szczecinie. Miał być zaatakowany nożem przez dwóch rok starszych nastolatków. -- Coraz częściej myślą w sposób taki czarno-biały. Dobry albo zły, swój albo wróg. I niestety to sprzyja gdzieś takiemu odreagowaniu i wzrostowi agresji. -- O dalszych losach napastnika z Kamiennej Góry zadecyduje sąd rodzinny. W zależności od kwalifikacji czynu może odpowiadać jak dorosły. Katarzyna Grzęda-Łozicka, 19:30. -- Ta wizyta to, jak określił jeden z wysokich rangą ukraińskich urzędników, policzek dla Rosjan. Prezydent Ukrainy przyjechał do Serbii i kraju, który współpracuje z Rosją i nie zamierza przyłączać się do sankcji dla Kremla. Sankcje natomiast na horyzoncie, ale zza oceanu. USA mają uderzyć boleśnie. To ważne, bo w Kijowie od wielu dni nie ma spokojnych nocy. Agnieszka Śmiechowska. -- Belgrad i wizyta prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Z pełnymi honorami powitał go przywódca Serbii. Politycy spotkali się jeszcze wczoraj na cześć prezydenta Ukrainy Aleksander Vučić wydał nie tylko uroczystą kolację, opublikował też serię zdjęć. Także to, które mogłoby świadczyć o wyjątkowo bliskiej relacji między politykami. Ale to pierwsza wizyta Wołodymyra Zełenskiego w tym kraju od objęcia urzędu i pierwsza od wybuchu wojny w Ukrainie. -- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc Ukrainie na jej europejskiej drodze. -- Jesteśmy wdzięczni Serbii za nowy pakiet pomocy dla Ukrainy, szczególnie w obszarach opieki zdrowotnej i energetyki. -- Rozmowy koncentrowały się na współpracy gospodarczej i staraniach obu krajów o członkostwo w UE, ale w centrum uwagi znalazło się coś innego. Bo Serbia od lat lawiruje między Moskwą a Zachodem. Konsekwentnie odrzuca unijne sankcje nałożone na Rosję. Tylko w ubiegłym roku Vučić z Władimirem Putinem spotkał się dwukrotnie. -- Musimy zwiększyć nasze obroty handlowe. -- Serbia jest uzależniona od rosyjskiego gazu, który pokrywa nawet do 90% jej zapotrzebowania. Dlatego z tej wymiany uśmiechów Kreml zadowolony nie będzie. Tak jak i z przyjęcia przez amerykański senat ustawy przewidującej nowe sankcje na Rosję i Iran. Wynik głosowania: nieprzypadkowo odczytała siostra zmarłego senatora Lindseya Grahama, był sojusznikiem Kijowa i autorem uderzającej w Moskwę ustawy. -- Chciałbym wierzyć, że nas obserwuje, ponieważ dziś wysyłamy wiadomość do Władimira Putina: nie wygracie tej wojny. -- Dokument daje amerykańskiemu prezydentowi możliwość nałożenia 100% ceł na pięciu największych odbiorców rosyjskich surowców. Między innymi Chiny. Przewidziane w nim sankcje uderzają też w oligarchów czołowych rosyjskich urzędników i samego Putina. Teraz ustawa trafi do Izby Reprezentantów. Agnieszka Śmiechowska, 19:30. -- Maria Skłodowska-Curie na banknocie o nominale 20 euro. To całkiem możliwe. Wiele zależy od wyników konsultacji i specjalnej ankiety Europejskiego Banku Centralnego, w której może wziąć udział każdy z nas. Co zrobić, żeby nasza rodaczka wybitna noblistka trafiła do portfeli Europejczyków? Marek poddanych pod głosowanie jest 10, w 5 z nich jest ona polska, dwukrotna noblistka. Tu, gdzie się urodziła, przy ulicy Freta w Warszawie, jest muzeum genialnej polskiej naukowczyni. -- Przyjechaliśmy specjalnie, żeby zobaczyć, pokazać córce. Mieszkamy cały czas w Wiedniu i byłoby miło widzieć od czasu do czasu jeszcze Marię. -- Na przykład w portfelu. Na pozostałych banknotach w koncepcji europejska kultura. Mamy Marię Kallas, Ludwika van Beethovena, Cervantesa, Leonarda da Vinci i Bertę von Suttner. -- Na możliwość głosowania i to w 24 unijnych językach Europejczycy zareagowali niezwykle entuzjastycznie. Tylko w pierwszych dniach po ogłoszeniu plebiscytu głos oddało ponad 6 milionów ludzi. Głosować można do 21 września. -- Choć Polska wciąż nie przyjęła euro, Polacy też mogą głosować. Szefowa Europejskiego Banku Centralnego namawia do tego wszystkich mieszkańców Unii. -- Jeśli wyraziliście już swoje zdanie, to świetnie, ale porozmawiajcie z przyjaciółmi, kolegami, członkami waszych rodzin i poproście, by też wzięli udział. Ponieważ chcemy, by jak najwięcej Europejczyków wypowiedziało się w sprawie naszych przyszłych banknotów. -- W plebiscycie nie głosujemy konkretnie na Marię Skłodowską-Curie. Wybieramy jeden z dziesięciu projektów. Polka występuje w pięciu z nich, w różnych wariantach estetycznych. -- Byłoby to ogromnym zaszczytem, gdyby Polka znalazła się na tym banknocie. -- W pozostałych pięciu projektach są rzeki i ptaki, w tym co też powinno cieszyć rodaków, bocian biały. Wynik ankiety nie będzie wiążący dla Europejskiego Banku, ale będzie rekomendacją dla Rady Prezesów EBC, która wyboru zwycięskiego projektu dokona pod koniec roku. Problemem było nazwisko noblistki. Pierwotnie Europejski Bank chciał je zapisać jako Marii Curie, tak jak funkcjonuje w Światowej Popkulturze. O dodanie drugiego panieńskiego członu zabiegał polski rząd. -- Rozmawiałem o tej sprawie z szefową Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde. Dogadaliśmy się w sprawie pisowni. -- Skłodowska-Curie była już na banknotach w Polsce. Pod koniec PRL-u NBP drukował jej wizerunek na 20 tysiącach złotych. Teraz, jeśli nawet w cudzysłowie przegramy to głosowanie, to i tak trochę wygramy. W najgorszym razie zamiast Skłodowskiej-Curie Europejczycy będą w portfelach mieć polskie bociany. Marek Smółka, 19:30. -- A zgodnie z obietnicą przenosimy się teraz do Lublina, gdzie jest Monika Sawka. -- Lublin to miasto z bogatą przeszłością, malowniczo położone na lessowych wzgórzach Wyżyny Lubelskiej. Przyciąga niezwykłą historią, nietuzinkowymi festiwalami i jedzeniem. Kryje w sobie wiele tajemnic, które można odkrywać schodząc z utartego szlaku. W okresie wakacyjnym tętni życiem, a dziś wyjątkowo za sprawą akcji Polska na taki lata z radiem i telewizją polską. To, co działo się dziś w centrum miasta, obserwował z bliska Maciej Gąsiorowski. -- Co za nami? A co przed nami? Monika, przed nami, można powiedzieć, idealna, perfekcyjna letnia noc. Perfekcyjna, jeśli chodzi o pogodę tutaj w Lublinie, ale też jeśli chodzi o gwiazdy, które na tej scenie za chwilę wystąpią. Justyna Steczkowska, Viki Gabor, zespół Golec Orkiestra, z którymi przed chwilą miałem okazję się poznać w garderobie. Będzie też legenda polskiego punk rocka, zespół KSU. Zobaczmy, co dziś działo się w Lublinie. -- Kozi gród. Tak mówi się o mieście, które świętuje urodziny. 709. -- Cudowne miasto. Jest bardzo kolorowo, kamieniczki są przepiękne. -- Na placu Zamkowym od rana trwały próby do wieczornego koncertu. -- Dużo pięknych ludzi, młodych ludzi, bardzo prężnie rozwijające się miasto. I przede wszystkim piękne historyczne sytuacje, które można pozwiedzać. -- Czy będziemy się pamiętać? To tytuł nowego singla Sarsy, który chce zaprezentować i liczy na lubelską publiczność. -- Fajne miasto, piękne, przepiękne. Ale tak naprawdę to najlepiej wspominam po prostu te sytuacje koncertowe, kiedy po prostu mogę robić to, co kocham najbardziej i mam z kim. -- A to już Plac Litewski, na który zawitało studio Polski Na Tak. To znakomite miasto na deskorolkę. Przekonuje mistrz rdzawy Jaco. -- Miejsce, w którym można i siebie jakby pokazać, i znaleźć miejsca, które są naprawdę takimi smaczkami. -- Jacek Hrasimuk na deskorolce przejechał całą Polskę. 900 kilometrów z Zakopanego na Hel, podkreśla, że tu w jego mieście jest najpiękniej. -- A to symbol Lublina ukochany dostawczak PRL-u. Żuk. -- Można się tu było takim cacuszkiem przejechać. -- Przez niemal cztery dekady takie żuki powstawały w lubelskiej fabryce samochodów ciężarowych. Tu wszyscy je kochają. -- Lublinianie podchodzą do nas i tak właśnie z sentymentem wspominają te czasy, że kiedyś dziadek czy ojciec jeździł żukiem, więc od razu łezka się kręci. -- Ale Lublin to nie tylko historia, ale też technologia przyszłości. Ten sympatyczny piesek to dzieło tutejszych inżynierów. Kosztuje nieco ponad milion złotych. Może być przytulanką, ale też żołnierzem i górnikiem. -- To jest nasze miejsce. Lublin, Kraśnik, gdzie roboty mobilne są budowane. Kto buduje roboty w Polsce mobilne, wie, gdzie jest Kraśnik, gdzie jest Lublin. -- O tym, że Lublin to świetne miasto, wiedzą nawet dzieci. Z dalekich krajów. -- Warto tu przyjechać i poznać nieco historii. -- Studiowałam w Lublinie. Studia już skończyłam u z 20 lat temu i dużo się zmieniło. Dzieje się, dzieje. -- A będzie się działo jeszcze więcej podczas wieczornego koncertu Lata z Radiem i Telewizji Polskiej. Maciej Gąsiorowski, -- Lublin od lat był miejscem ścierania się kultur, spotkania Wschodu z Zachodem, domem katolików, prawosławnych i Żydów. W pamięci o dawnych mieszkańcach nadal jest tu żywa i widoczna zarówno w kulturze, jak i w codziennym życiu miasta. Na cały świat rozsławiła je powieść "Sztukmistrz z Lublina" Izaaka Zingera o biegłym w sztuce iluzji Jaszy. -- Filip Karman, to najlepszy dowód na to, że Lublin jest miastem magii, iluzji i cyrkowej sztuki. Spektakl "Sztukmistrz Prolog" to cykl weekendowych pokazów. Nowość, która połączyła mieszkańców z artystami. -- Żonglerka w wykonaniu Krzysztofa Pacholika robi wrażenie. Choć zajmuje się tym od 14 lat, największe wyzwanie dopiero przed nim. -- Ten projekt będzie się rozwijał sukcesywnie aż do 2029 roku. To, co teraz tutaj zagraliśmy, to jest początek tego, tak zwany prolog, podróż sztukmistrza. -- W 2029 Lublin stanie się europejską stolicą kultury. Uliczny cyrk, a przede wszystkim dobrze znany na świecie karnawał sztukmistrzów to nawiązanie do żydowskiej historii miasta. Kluczem jest bohater powieści autorstwa noblisty Izaaka Zingera, książka została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków. -- Jasza Mazur był linohodem. Chciał zrobić salto mortale na linie, Jasza Mazur był sztukmistrzem. -- Jeszcze na początku XX wieku Żydzi mieli tu sklepy, drukarnie i synagogi. -- W przededniu wojny, czyli 39. rok, to jest mniej więcej 43 tysiące Żydów, którzy mieszkają w mieście, to jest jedna trzecia wszystkich mieszkańców miasta. -- Spacer po starym mieście od bramy grodzkiej do krakowskiej to podróż przez wielokulturową przeszłość. Często zapomniane, zabytkowe kamienice mają szansę na drugie życie także dzięki temu człowiekowi. -- Jarosław Koziara, dzięki sztuce wypromował lubelskie stare miasto. Mak na fasadzie tej częściowo opuszczonej kamienicy przy ulicy Rynek 9 symbolizują nieskończoność. -- Są jakąś atrakcją tego miasta, a dla mnie jest to forma ekspresji artystycznej. -- Tu w Lublinie doceniana, zwłaszcza przez turystów i to nie tylko z Polski. -- We are from Munich, Germany? -- I am from India, Kerala. -- Jedni odwiedzają zamek, inni bramę krakowską. Niektórym wystarczy spacer po wąskich i klimatycznych uliczkach starego miasta. -- Oprócz zabytków i festiwali coraz większą rolę w promocji miasta odgrywa regionalna kuchnia. -- Cebula, olej, mak i sól. -- To składniki tradycyjnego farszu do lubelskiego cebularza. Do tego mąka, drożdże, sól i woda. -- To wyrabianie ciasta około 10 minut. Pół godziny na rozroście. -- Dzisiaj placki z cebulą wywodzące się z XIX-wiecznej kuchni żydowskiej wypiekane są w nowoczesnych piecach. Ale w tej piekarni 80 lat temu korzystano z takich. Nie zmienia się jedno: receptura. -- Tutaj na Lubelszczyźnie w okresie międzywojennym powstawały te cebularze, no i później przeniósł się ten cebularz do naszej tradycji. -- Najlepiej smakuje jeszcze ciepły, chrupiący i posmarowany masłem. W środku pulchny, na zewnątrz przypieczony. -- Cebularz robi furorę. Nie tylko w Europie, ale można powiedzieć, że na świecie. -- Podobnie jak Lublin, miasto z ponad 700-letnią historią. Filip Karman, 19:30. -- Wszyscy, wszyscy. -- Bardzo państwu dziękuję. Koncert już za chwilę w telewizyjnej dwójce. Do zobaczenia jutro o 19:30. -- Oddaję głos do Warszawy. -- A my jeszcze nie kończymy 19:30, bo mamy dla państwa historię, która choć brzmi nieprawdopodobnie, to wydarzyła się naprawdę. No bo czy można zaorać asfalt? Można, Polak potrafi, a dokładniej rolnik, który uważa, że ziemia, na której jest droga, należy do niego. Jak jest i kto komu wszedł w szkodę, o tym Klaudia Kocińska. -- Nie była to orka na ugorze, a na świeżo położonym asfalcie. Nie był to też pokaz sprawności ciągnika, bo jak się później okazało, destruktor szos, nie miał nawet ważnego OC. Rolnik z Gliwic po prostu uznał, że miasto weszło mu w szkodę. Szkoda, ale asfalt zdecydował się zaorać. -- Mężczyzna twierdził, że firma nie miała prawa wykonywać robót na tym odcinku drogi, ponieważ robi to nielegalnie, gdyż droga jest jego własnością. -- Urzędnicy z Gliwic za głowę się łapią, bo ulica Rybacka jest własnością miasta. -- Ciałka jest w zupełności gminna, 100% jest we własności, miasta Gliwice. Droga całkowicie, plus nawet część terenu za drogą, to jest działka gminna. -- Ty, dzwońcie na policję. -- Krewki rolnik pługiem marnację mógł poczynić większe. Ale pracownicy budowy w porę zablokowali traktor walcami. Sąsiadom nerwy puściły i puścili wiązanki, które docytowania się nie nadają. Bo na tę drogę wyczekiwali bardzo długo. -- Szoki i niedowierzanie szłoby powiedzieć. Czekaliśmy na ten remont prawie 15-20 lat. -- A już od 30 wiadomo, gdzie jest miedza i granica pola rolnika. -- Wszędzie są słupki graniczne. Na 9 metrów. On tylko myśli, że to jest u niego, a to jest nieprawda. -- Ale ten wyczyn to recydywa. 60-latek już wcześniej sabotował budowę. -- Na poprzednim odcinku, bodajże 2 lata temu, również tutaj sprawiał trudności, ale to, co zrobił wczoraj, rzeczywiście przekracza wszelkie tutaj wyobrażenia. -- Rolnikiem, który ostatecznie sam się zaorał, zajęły się policja i prokuratura. Miasto szkody wycenia na 400 tysięcy i obiecuje, że zaorany asfalt naprawi Klaudia Kocińska, 19:30. -- Hm, tak było, a my pokazaliśmy pełny obraz, jak zawsze, w 19:30, która dziś, dziękuję za uwagę, za chwilę pytanie dnia. Dorota Wysocka-Sznepf w rozmowie z byłym premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem dobrego odbioru. -- To jest "Pytanie Dnia", Dorota Wysocka-Sznep. Dobry wieczór państwu, a ze mną były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Dobry wieczór, panie premierze. -- Dobry wieczór. -- Panie premierze, czy my Polacy jesteśmy afroamerykanami Europy? -- No, nareszcie ktoś porusza ten temat. Bo rzeczywiście jest on bulwersujący i bulwersujące są dwie rzeczy. To znaczy, po pierwsze to, że AFD, niemiecka partia neofaszystowska w gruncie rzeczy, która pnie się w górę, która współpracuje ściśle z Moskwą, nie pierwszy raz już wyzywa Polskę, wyzywa Polaków. -- Tak, tak, bo to było powtórzone. -- Będziemy mieli z nimi duże kłopoty. Natomiast polska prawica