Ropa coraz droższa, drożeją paliwa w Polsce. Spór o SAFE - jutro spotkanie prezydenta z premierem. Tragiczny lot - w wypadku balonu zginęła doświadczona pilotka. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Iran, z nowym najwyższym przywódcą, nie daje za wygraną, próbując odpierać kolejną falę amerykańsko-izraelskich ataków. Celem staje się kluczowa infrastruktura energetyczna. Rynek na wojnę odpowiada skokowymi wzrostami, cena za baryłkę ropy jest najwyższa od 4 lat. W Tel Awiwie, który kolejny raz stał się celem odwetu, jest nasza specjalna wysłanniczka Anna Kowalska. Czy ktokolwiek jeszcze wierzy, że to wojna, którą da się szybko zakończyć? Bliski Wschód szykuje się na wojenny maraton. 50 samolotów z ciężkim sprzętem wylądowało w Tel Awiwie. Świeżo upieczony nowy przywódca Iranu Zachodu nienawidzi i nie usiądzie przy stole z Donaldem Trumpem. Pieśni radości i chwały ku czci nowego najwyższego przywódcy wybrzmiały na irańskich ulicach po tym komunikacie reżimowej telewizji. Zgromadzenie mianuje i przedstawia ajatollaha Seyyeda Mojtabę Hosseiniego Chameneiego, niech Bóg go ma w swojej opiece, na trzeciego przywódcę świętego systemu Islamskiej Republiki Iranu. O ile zwolennicy reżimu mają powody do radości, to ten wybór jest bardzo złą wiadomością dla irańskiej demokracji i praw człowieka, bo oznacza kontynuację prowadzonej dotychczas przez Iran polityki. Mojtaba Chamenei to syn zmarłego 9 dni temu najwyższego przywódcy. Ma radykalne i antyzachodnie poglądy. I nie będzie chciał rozmawiać o pokoju. Agresja militarna trwa, dlatego w tej sytuacji nie można powiedzieć o niczym innym niż o obronie i o miażdżących odwetach na wrogach. Iran już po wyborze nowego lidera odpowiedział ogniem. Jedna osoba zginęła, a 2 zostały ciężko ranne w Izraelu. Pociski przechwyciły też Zjednoczone Emiraty Arabskie. I Turcja, gdzie irański pocisk został zniszczony przez siły obrony powietrznej NATO i upadł w okolicy Gaziantep. Trochę się przestraszyliśmy. Nie braliśmy nawet pod uwagę możliwości, że to fragment pocisku. Wojna na Bliskim Wschodzie dotyczy już nas wszystkich, bo coraz bardziej rzuca światło na cały świat. Ceny ropy po raz pierwszy od 2022 roku i inwazji Rosji na Ukrainę przekroczyły dzisiaj 100 dolarów za baryłkę. Według Waszyngtonu - cena, którą warto zapłacić. Gwałtownie spadną, gdy minie groźba zniszczenia irańskiego zagrożenia nuklearnego, Tak gwałtowny wzrost to efekt irańskiej blokady cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20% światowej ropy. Statki dziś bezczynnie czekają po obu jej stronach i kraje regionu ograniczają produkcję. A ma być jeszcze gorzej. Zamęt na rynkach ropy to irańska strategia. Baryłka będzie kosztować 150, może 200 dolarów, a to sprawi, że Donald Trump znajdzie się pod ogromną presją swoich wyborców i innych krajów, by zakończyć wojnę. Dlatego dziś Iran wysyła więcej pocisków w kierunku innych krajów regionu niż w stronę swojego największego wroga: Izraela, atakując choćby tę rafinerię w Bahrajnie. Przełomowe dla rozwoju konfliktu może być to miejsce: mała irańska wyspa Chark, w północnej części Zatoki Perskiej. To tu Iran przetwarza 90% eksportowanej ropy naftowej. Według anonimowych urzędników amerykańskiej administracji USA rozważało jej zajęcie. A to oznaczałoby całkowite wstrzymanie irańskiego eksportu. I rychłe załamanie światowych rynków. Czasowa obniżka stawki VAT i akcyzy na paliwo. PiS składa projekt ustawy w tej sprawie i uderza w premiera, tłumacząc, że w czasach, gdy to prawica była u władzy, paliwo w Polsce było najtańsze w Europie. Rząd odpowiada, że analizuje gwałtowne wzrosty cen ropy, nie wyklucza interwencji, ale narzędzia muszą być ostrożne, a paliwo nie powinno być polityczne. Benzyna po 6,5 zł, a diesel po 7,5 zł. Coraz gorsze nastroje wśród kierowców. Jeśli sytuacja będzie eskalować, to się spodziewamy, że będzie jeszcze gorzej. Cierpią też przewoźnicy. Dziennie około 17 tys. zł więcej płacimy za paliwo. Z każdą godziną te ceny mogą się zmieniać, ponieważ skala podwyżek na rynku hurtowym jest na tyle znacząca. Paliwa drożeją, bo cena baryłki ropy na światowych rynkach przebiła sto dolarów. To w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Tymczasem PiS wini premiera. Z całą pewnością inny Donald ma realny wpływ na to, co się dzieje z paliwami na świecie. PiS przedstawia projekt ustawy, która ma obniżyć ceny. To dzięki czasowemu zmniejszeniu VAT-u i akcyzy na paliwo. 4 lata temu, gdy szalała inflacja, zrobił tak rząd Mateusza Morawieckiego. Jestem przekonany, że Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe pomogą nam i obniżą ceny paliw Polakom. Państwo ma narzędzia i jeżeli będzie taka sytuacja, że trzeba będzie ich użyć, to będziemy to robić. To dla rządu trudna decyzja, bo może oznaczać niższe wpływy do budżetu państwa - z i tak już dużym deficytem. Sytuacja naszego budżetu jest jaka jest, a zatem nie da się chyba na dłuższą metę tych narzędzi tak zastosować wprost. W tej sprawie jednak klucz jest u ministra finansów i to minister finansów musi ocenić sytuację. Ocena trwa - przyznaje minister finansów. Rząd podpiera się wojną, a to nie z powodu wojny ta podwyżka nastąpiła - to jest decyzja korporacyjna państwowego giganta. PiS oskarża władze Orlenu o sztuczne zawyżanie cen. Za rządów PiS koncern kierowany przez Daniela Obajtka sztucznie ceny zaniżał. Miało to pomóc prawicy w utrzymaniu władzy. Jak wykazał audyt, Orlen stracił na tym ponad 3,5 mld zł, a na stacjach brakowało paliwa. Niedobory maskowano rzekomymi awariami dystrybutorów. Teraz paliwa nie zabraknie - zapewnia premier i dodaje. Ani Orlen, ani nikt inny nie ma prawa zarobić na tej sytuacji. Szukamy ostrożnych narzędzi tak, żeby te ceny nie wystrzeliły. Kluczem do stabilizacji cen będzie jednak zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Co zrobić z planowaną wycieczką, gdy wybucha konflikt? Kiedy można zrezygnować albo zmienić kierunek? Dla oceny ryzyka ostrzeżenia MSZ mogą być kluczowe, więc warto je na bieżąco sprawdzać. Kryzys na Bliskim Wschodzie wpłynie na turystykę i choć dziś obserwujemy powroty głównie w trybie awaryjnym, Maria Guzek pyta o zmiany w ofercie w kolejnych miesiącach. Kolejni Polacy wrócili z Bliskiego Wschodu. Samolot z Dubaju wylądował w Warszawie. Mieliśmy wylot planowany na piątek, przełożyli nam lot na dzisiaj. Opłacili nam pobyt, wyżywienie, opłacili nam transfer z i na lotniska. Już ponad 8 tys. Polaków bezpiecznie opuściło kraje Bliskiego Wschodu. A konflikt sprawił, że biura podróży odwołują zaplanowane tam wycieczki. Odwołują też klienci. Decydują się albo na zmianę kierunku, albo na przełożenie tego terminu na jakiś późniejszy, nawet jesienny, bo tak naprawdę to nie wiemy, co się zadzieje w każdym tygodniu następnym. Niepewność dotyczy też rejonów niedotkniętych bezpośrednio konfliktem. Np. Egiptu i Turcji. Jednak tam jest bezpiecznie. Są krajami bardzo preferowanymi przez Polaków. Tygodniowo kilkadziesiąt samolotów lata do Egiptu, dobrze kontraktuje się Turcja, jeśli chodzi o przyszłe wakacje. Problem jest jedynie w Zatoce Perskiej. Wielu Polaków już wpłaciło pieniądze i nie wie, czy jeśli zrezygnuje z wycieczki, dostanie ich zwrot. Nawet jeśli ktoś wykupił polisę ubezpieczającą od kosztów wynikających z rezygnacji, to obawa o bezpieczeństwo nie jest przesłanką do zwrotu pieniędzy. Zazwyczaj jest to nagłe zachorowanie, wypadek, wezwanie do sądu, wyznaczenie terminu w sanatorium. Część Polaków może zrezygnować z wyjazdów za granicę. Stawiamy taką niezbyt odważną, ale na pewno śmiałą, tezę, że niewątpliwie w ramach podziału tortu turystycznego jest to szansa dla całej Polski i na pewno Zakopanego także. Straty branży turystycznej w rejonie dotkniętym konfliktem szacowane są już na dziesiątki milionów dolarów. Sam Dubaj jest jednym z najważniejszych centrów turystycznych świata. W 2024 miasto odwiedziło rekordowe niemal 19 mln zagranicznych turystów. Oglądają państwo "19.30" w poniedziałek. Za chwilę polityczne deklaracje kontra twarde dane, a potem także... Okrutny żart z pomocą AI. Zdjęcie zostało rozebrane. Widzimy niepokojący trend. Treści są coraz bardziej doskonałe. Codziennie natrafiam na kilka przykładów deepfake'ów. Jak z nimi walczyć? Z tą sprawą trzeba wygrać, potrzebujemy mocnego prawa w Polsce. Prezydent, premier, szef MON i prezes NBP - w takim gronie jutro w Pałacu Prezydenckim ma się odbyć rozmowa o propozycji SAFE 0%. Komunikat jest krótki, konkrety mają paść jutro, a premier już zapowiada, że jeśli rzeczywiście się pojawią, to w kilka godzin przekształci je w projekt ustawy. Zanim jutro padnie "sprawdzam", pytamy, co wiadomo dziś. Wojna z Iranem powoduje, że trzeba przyspieszyć program finansowania polskiej obronności. Stany Zjednoczone nie zajmą się teraz Rosją i Ukrainą, w obliczu konfliktu na Bliskim wschodzie Europa musi liczyć na siebie. Broń staje się mniej dostępna i droższa. I ta sytuacja się nie zmieni na lepsze. Potrzebne nam są wszystkie możliwe inicjatywy, w tym pieniądze, które zwiększą możliwości Polski. Premier spotka się jutro z prezydentem. Karol Nawrocki i prezes NBP mają przedstawić jemu i ministrowi obrony polski SAFE 0%, alternatywę dla unijnego programu SAFE, który też jest polski. Komisja Europejska, jeśli chodzi o polski wniosek, przygotowany przez sztab generalny Wojska Polskiego, ani przecinka nie zmieniła w programie, który został przygotowany w Polsce. Setki ludzi czekają na SAFE. Na SAFE Glapińskiego musieliby poczekać do przyszłego roku, tak działają finanse państwa. Nie jesteśmy krajem, który sobie może pozwolić na niemierzalne koncepcje kreatywnej księgowości. Mimo paru konferencji prezesa Glapińskiego nadal nie wiadomo, czym jest program SAFE 0%. Ja nie przedstawiłem jeszcze żadnych konkretów, do których się można odnieść. Wiem, że miało to negatywny wpływ na polskie obligacje. Ta niepewność, o co tak naprawdę chodzi. Mówimy o dziesiątkach miliardów, o złocie, o rezerwach. Każdy mówi, co mu ślina na język przyniesie, rynki są zaniepokojone. Żadna z propozycji typu sprzedaż i zakup rezerw złota nie jest ani szybka, ani tania. Wszystkie te propozycje prowadzą do jednego: znaleźć powód, alibi na weto prezydenta, oferując coś, co jest świętym Graalem. Premier Donald Tusk czeka na jakikolwiek dokument na temat propozycji prezesa NBP, chce się przygotować do jutrzejszego spotkania. Złudzeń nie ma marszałek Sejmu. Po to właśnie zdecydowaliśmy w koalicji o pójściu na spotkanie i rozmowie, żeby się dowiedzieć, czy rozmawiamy o SAFE 0%, czy w ogóle rozmawiamy o zerze - moim zdaniem raczej o zerze. Ja mam nadzieję, że pan prezydent Nawrocki nabije trochę oleju do głowy rządowi i panu Tuskowi, że pan Tusk zrozumie wreszcie, że służy Polsce, a nie Niemcom, i że nie będzie zadłużał polskich obywateli na wiele dziesięcioleci. Unijna pożyczka SAFE to konkrety: niemal 200 mld zł z atrakcyjnym oprocentowaniem, w 89% do wykorzystania przez polski przemysł zbrojeniowy. I pieniądze trafią do Polski już w marcu. Jeśli prezydent nie zawetuje. Ma jeszcze ponad 10 dni na decyzję. Dziś spotkał się w tej sprawie z szefem Sztabu Generalnego i szefem Agencji Uzbrojenia. "Dobry czas dla energetyki odnawialnej, OZE jest jednym z kierunków, stawiamy fundamenty pod ekologię jutra" - to Mateusz Morawiecki, gdy był premierem. Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek propozycje ma kompletnie inne, dlatego warto się im przyjrzeć bliżej, podobnie jak liczbom, które bywają dalekie od politycznych deklaracji. Ten widok już nikogo nie zaskakuje. Bo w Polsce panele fotowoltaiczne ma już mniej więcej 1,5 mln gospodarstw domowych. Ma też je na dachu swojego domu Przemysław Czarnek. To zdjęcia satelitarne. Ale ten fakt posłowi PiS-u nie przeszkodził w wygłaszaniu aż tak odważnych tez. Żadne OZE-sroze dofinansowanych, z dopłatami. Sam jednak dopłatę wziął i 5 lat temu panele zainstalował. To jest bardzo zabawna historia pokazująca hipokryzję. Oceniają rządzący, a Przemysław Czarnek tak próbuje teraz wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji. Po zamontowaniu wtedy fotowoltaiki za 8100 zł i tak płaciłem za energię 1000 - 1200 zł rocznie. Czyli 1000 zł rocznie zyskiwałem. To ile muszę czekać, żeby mi się zwróciło. Na podstawie tych wyliczeń można wnioskować, że mniej więcej w ciągu 3 lat instalacja Czarnka zacznie na siebie zarabiać. Ale poseł PiS-u składa taką deklarację. Będę demontował te panele ze swojego dachu w pewnej perspektywie. Jeżeli Przemysław Czarnek w tej głupocie chce iść dalej i demontować źródło energii na dachu swojego domu, to oczywiście czemu to ma służyć? I tu najpewniej chodzi nie o zysk w domowym budżecie, lecz o zysk polityczny. Czarnek w narracji anty-OZE się nie zatrzymuje i straszy. Codziennie myślę o tym, czy mi się ta fotowoltaika nie zapali. Nie wiem w ogóle, jak dyskutować z tą tezą. Panele fotowoltaiczne są co do zasady jedną z najbezpieczniejszych form wytwarzania energii. Mówi prezeska Forum Energii i przedstawia konkretne dane. W 2025 roku źródła odnawialne odpowiadały już za ponad 30% produkcji energii. 10 lat temu było to zaledwie 13%. Zapotrzebowanie na węgiel skończy się w ciągu ok. 7 lat, ze względu na to że buduje się bardzo dużo elektrowni gazowych. Spółki wybierają właśnie projekty, źródła odnawialne. Tak też było za rządów PiS-u i wtedy dla premiera z PiS-u był to powód do dumy. Im więcej źródeł OZE, tym więcej jesteśmy niezależni od węgla rosyjskiego, teraz już bardziej kolumbijskiego. Od tej wypowiedzi minęły 4 lata i co? Chcemy, żeby ludzie mogli sami decydować. Ale mogą dzisiaj decydować. Kandydat PiS-u tu w Krakowie mówił: Polska musi postawić na węgiel, mamy węgiel, wracamy do normalności. Ale nie wspominał o tym, że to za PiS-u zamknięto 14 zakładów górniczych i że to za PiS-u liczba pracujących w górnictwie zmniejszyła się o 17 tys. i że to za PiS-u zanotowano znaczący spadek wydobycia węgla kamiennego w Polsce. Ograniczali wydobycie, i to bardzo gwałtownie, a równocześnie sprowadzali ruski węgiel, a potem błoto z Kolumbii. Rządzący zarzucają, że za czasów PiS-u sprowadzono z różnych zakątków świata 750 tys. ton węgla nienadającego się do użytku. Sprawa została zgłoszona do prokuratury. Wybór przewodniczącego bez niespodzianek, za to z regionów mogą płynąć ciekawe sygnały. Koalicja Obywatelska wybrała szefa i lokalnych liderów. Na samej górze Donald Tusk, na Dolnym Śląsku najwięcej emocji. Były to pierwsze wybory władz po połączeniu PO, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej, a co mówią o sytuacji wewnątrz ugrupowania? Wybór szefa Koalicji Obywatelskiej to była czysta formalność. Kandydat Donald Tusk uzyskał wymaganą statutem większość głosów ważnych za i został wybrany na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej. Kontrkandydata nie było. Donald Tusk dostał 97% głosów. Za było 16 316, przeciwko 379. Poprowadził nas do zwycięstwa w 2023 roku, a kiedy go zabrakło, to PO przechodziła trudne chwile. W 2015 roku Platforma przegrała wybory, tracąc władzę na 8 lat. Donald Tusk był wtedy był szefem Rady Europejskiej. Za sterami PO ponownie stanął w 2021 roku. Dwa lata później PO, choć była druga na podium, to ona wspólnie z koalicją 15 października przejęła władzę. Przed nami jest ogromne wyzwanie, czyli wygrana w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, potem samorządowych. Potrzebujemy mieć sprawdzonego, skutecznego lidera. To były pierwsze wybory władz Koalicji Obywatelskiej jako partii, po tym jak w październiku Platforma połączyła się z Nowoczesną i Inicjatywą Polską. Wybrano też szefów struktur regionalnych. To przewodniczący szczebli wojewódzkich. Pod znakiem zapytania wciąż Dolny Śląsk i Podkarpacie, gdzie konkurenci złożyli wyborcze protesty. Wrze zwłaszcza w dolnośląskiej Platformie, gdzie różnica między Michałem Jarosem a Moniką Wielichowską wyniosła zaledwie 6 głosów. Wicemarszałkini Sejmu złożyła wyborczy protest - zarzuca brak tajności oraz agitację. Widać było na sali różnego rodzaju osoby, które były nieuprawnione, by tam przebywać, by podpowiadać, by wskazywać, być może, jak głosować. Partyjna komisja wyborcza protesty rozstrzygnie w tym tygodniu. Można powtórnie przeliczyć głosy albo zarządzić powtórzenie wyborów w danym okręgu. Na Podkarpaciu przewaga Pawła Kowala wyniosła ponad sto głosów. Ale jego rywalka Joanna Frydrych zgłosiła protest z powodu błędów proceduralnych. Na dzień dzisiejszy większość głosów uzyskał Paweł Kowal, bardzo mu serdecznie gratuluję tego wyniku. Główny cel jest prosty: dowieźć do Warszawy w przyszłych wyborach parlamentarnych kilka mandatów sejmowych więcej, żebyśmy byli mocniejsi na Podkarpaciu. KO prowadzi w sondażach, ale część jej koalicjantów pod wyborczym progiem. Drugi na podium PiS straty próbuje odrobić, stawiając na tego człowieka. Przemysław Czarnek. Szef KO określił to jako polityczne starcie pod hasłem "trzy Konfederacje przeciwko nam". I zapowiedział, że przyszły rok będzie grą o wszystko. Czarnek to jest oczywiście trudny przeciwnik, mamy trzy Konfederacje, ale z trzema też sobie poradzimy. Do tego dochodzi trudna dla całej koalicji kohabitacja z prezydentem. Mikrocel to utrzymanie koalicji w dobrej formie na tyle, żeby móc zawalczyć o przyszłoroczny wynik wyborczy. Taki makrocel to takie wybory strategicznie ważne, bo w tak rozchwianym świecie, z jakim mamy do czynienia, to pytanie, gdzie te przyczółki demokratyczne pozostaną w Europie. Wybory za półtora roku, ale prekampanijna machina powoli rusza. Tragiczny wypadek w centrum Zielonej Góry. Balon lubuskiego aeroklubu zahaczył o jeden z budynków i spadł na ulicę. Nie żyje kobieta, która pilotowała balon. W trakcie zdarzenia wypadła z kosza. To doświadczona pilotka i instruktorka, razem z nią leciały dwie inne osoby, którym nic poważnego się nie stało. To ostatnie chwile tragicznego lotu. Na tym nagraniu widać już poważne uszkodzenie czaszy balonu. Balon leciał z taką dużą dziurą i pomalutku leciał. Zobaczyłam, że zahaczył o drzewa i spadł obok autobusu. Balonem na ogrzane powietrze leciały trzy kobiety. Wystartowały około 6.30 z okolic Zatonia. Lot zakończył się przed 8.00, tu na ulicy, niedaleko zielonogórskiego dworca. Zanim balon spadł na ziemię, zderzył się z tym blokiem. W czasie lotu, kiedy balon z koszem zahaczył o blok, jedna osoba wypadła. Podjęto działania reanimacyjne. Niestety lekarz stwierdził zgon. Dwie pasażerki wyszły z wypadku cało. Zginęła doświadczona pilotka i instruktorka lubuskiego aeroklubu, 28-letnia Jagoda Gancarek. Przygodę z lataniem zaczynała od lotów szybowcowych. Za sterami tego "Antka" gasiła pożary lasów i prowadziła opryski. W lotach balonowych była mistrzynią. Myślami jesteśmy z jej rodziną, przyjaciółmi oraz wszystkimi członkami Aeroklubu Ziemi Lubuskiej. Składamy najgłębsze kondolencje. Jagoda w sierpniu zeszłego roku w Nałęczowie wywalczyła złoto Balonowych Mistrzostw Polski Kobiet. Była też bohaterką jednego z programów gorzowskiego ośrodka TVP, którego ekipa jesienią towarzyszyła jej podczas lotu. W balonie wszystko zależy ode mnie. Balonem steruje się tylko góra-dół. Balon jest całkowicie uzależniony od kierunku wiatrów, od tego, w którą stronę wieje. Przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana. Na miejscu jest prokurator. Policjanci zabezpieczyli miejsce, w którym balon wylądował. Wyjaśnianiem wszystkich przyczyn i okoliczności tragicznego zdarzenia zajmie się Komisja ds. Badania Wypadków Lotniczych. Uderzenie kosza o budynek było silne - mówi prokurator. Doszło do uszkodzenia zarówno elewacji bocznej, jak i komina znajdującego się na budynku. Możemy tutaj zakładać, że ta siła była bardzo duża. Śledczy mają przesłuchać dwie pasażerki balonu. Przyczyny śmierci pilotki ustalą biegli po przeprowadzeniu sekcji. Atak cyberprzestępców, zainfekowany system informatyczny, a w efekcie papierowy tryb pracy. Przestępcy zablokowali dostęp do części danych Szczecińskiego Szpitala Wojewódzkiego. Placówka ma poważny problem, ale zapewnia, że zdrowie pacjentów nie jest zagrożone, a przyjęcie nie będą wstrzymane. Choć z zewnątrz nic nie wskazuje na problemy, w środku informatyczny paraliż. Kiepsko, odsyłają pacjentów. Jak za króla Ćwieczka wszystko trzeba wypełniać. Jakoś tam sobie poradziły dziewczyny sprawnie. To druga doba, kiedy Wojewódzki Szpital w Szczecinie odłączył się od sieci i wrócił do papierowej dokumentacji. Personel uspokaja - życie i zdrowie pacjentów nie jest zagrożone. Działają poradnie, działają oddziały, działają szpitalne oddziały ratunkowe, punkt nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, więc wszystkie te elementy szpitala działają, chociaż w trybie bardzo, bardzo wyjątkowym. To atak typu ransomware. Śledczy podejrzewają, że stoi za tym grupa, która działa od 3 lat i na koncie ma już ponad 700 takich ataków. To rodzaj ataku, który polega na zaszyfrowaniu danych znajdujących się na komputerze ofiary, a następnie zażądaniu okupu. Śledczy ustalają, czy doszło do wycieku danych. Pamiętajmy, że w przypadku szpitali wyciek danych jest poważniejszy niż w przypadku innych podmiotów, z uwagi na to że dane są piekielnie wrażliwe. Tylko w zeszłym roku w Polsce systemy służby zdrowia zhakowano ponad tysiąc razy. Brakuje pieniędzy nie tylko na sprzęt czy oprogramowanie, ale także na sam personel, który byłby w stanie to oprogramowanie czy sprzęt wdrażać, zarządzać infrastrukturą informatyczną szpitala. Dane medyczne muszą być pod szczególną ochroną. Inaczej mogą zostać wykorzystane do oszustw czy kradzieży tożsamości. Dlatego cyberatak na szpital uderza nie tylko w system, ale stawia za cel przede wszystkim pacjentów. Jest dobrze znana jako "Babka od histy", ale teraz chce się podzielić inną historią - współczesną do bólu, i to dosłownie. Sztuczna inteligencja rozebrała zdjęcie pani Agnieszki Jankowiak-Maik, ale nie wymyśliła tego sama. Kobieta podkreśla, że czuje się skrzywdzona, ale czuje także, że z tej historii trzeba wyciągnąć ważną lekcję. To jest szok. Dr Agnieszka Jankowiak-Maik, znana w sieci jako "Babka od histy", stara się zarażać miłością do historii swoich uczniów. Nadal nie może uwierzyć, że ktoś mógł w taki sposób wykorzystać jej wizerunek. Cała moja postać została przerobiona w ten sposób, że została twarz, a zdjęcie zostało rozebrane. Akurat sprawca postanowił wkleić zdjęcie pod moim postem, więc dostałam powiadomienie po kilku godzinach. Wygenerowanie przez sztuczną inteligencję fałszywych obrazów i nagrań z udziałem dowolnej osoby zajmuje kilka sekund. To tzw. deepfake. Dotyczą one kwestii dezinformacji, ale również kwestii nękania albo przedstawiania osób w kontekstach seksualnych. Nawet 98% wszystkich deepfake'ów, które powstają w sieci, mogą dotyczyć kobiet właśnie pokazywanych w takich kontekstach. Skala poraża. Do bycia ofiarą tej technologii przyznało się już 7%. Skutki dla osoby uwidocznionej są takie same, jak gdyby wyciekły intymne zdjęcia. Brakuje narzędzi, które automatycznie blokowałyby takie publikacje. Podszywanie się pod inną osobę jest karane, jednak sprawców rzadko udaje się ustalić. Można pozytywnie przyjąć informację, że policja otwiera wojewódzkie oddziały cyberbezpieczeństwa, może to w czymś pomoże, na razie widać małą skuteczność. Pomóc miała Ustawa o usługach cyfrowych, ale w styczniu zablokował ją prezydent. Musimy przygotować takie prawo, w którym nielegalne treści będą znikały nie dlatego, że platforma chce, ale że musi. Ministerstwo Cyfryzacji już pracuje nad takimi dokumentami. Wracamy. Mam nadzieję na zrozumienie w Kancelarii Prezydenta. Agnieszka Jankowiak-Maik postanowiła podzielić się swoją historią, by uzmysłowić innym skalę zagrożenia i ostrzec rodziców przed publikowaniem zdjęć dzieci w mediach społecznościowych. Czułam się bardzo skrzywdzona, chcę o tym powiedzieć, i jeżeli dorosły tak źle znosi taką sytuację, a ja mam napady lękowe do dziś, to naprawdę zastanawiam się, jak to musi znosić dziecko. W ubiegłym roku NASK zgłosił platformom społecznościowym 46 tys. materiałów zawierających dezinformację. Platformy usunęły zaledwie 12% z nich. Wielkie święto polskiego kina. Dziś wieczorem gala 28. edycji Polskich Nagród Filmowych. Orły mają imponującą historię, a o szansach, głośnych produkcjach i wielkich nazwiskach, o których trzeba dziś wiedzieć, opowie Sandra Meunier, która jest w Teatrze Polskim w Warszawie. 13 nominacji w 12 kategoriach. Rekord należy do Wojtka Smarzowskiego. "Dom dobry" - film o przemocy domowej, ma szansę na zdobycie największej liczby statuetek. 10 nominacji dla filmu "Brat". Także film Agnieszki Holland czy Emi Buchwald. Ja już bardzo państwu dziękuję, za chwilę "Pytanie dnia", gościem Justyny Dobrosz-Oracz jest Jakub Banaszek, doradca prezydenta Karola Nawrockiego i prezydent Chełma. Do zobaczenia.