Nowi sędziowie. Sześcioro nowych sędziów TK złożyło ślubowanie. Pod bombami. Setki ofiar izraelskich ataków na Liban. Obowiązkowa lekcja. Przedmiot edukacja zdrowotna będzie obligatoryjny. Zbigniew Łuczyński. Dobry wieczór. Wobec prezydenta, bez jego udziału. Nie w Pałacu Prezydenckim, ale w Sejmie. Sędziowie wybrani w marcu dziś złożyli ślubowanie. Uchwałę o wyborze wręczył im marszałek Włodzimierz Czarzasty. Po tym, jak w ubiegłym tygodniu prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwojga nowo wybranych sędziów, pozostali liczyli na podobne działanie głowy państwa. Tak się nie stało. Po dzisiejszej uroczystości skład Trybunału to 15 osób. Składam wobec prezydenta RP ślubowanie. Od tych słów czworo sędziów TK rozpoczęło składanie przysięgi. Nie w Pałacu Prezydenckim, lecz w Sejmie. W obecności marszałków, byłych prezesów Trybunału i izb prawniczych, ale bez prezydenta, który mimo zaproszenia w Sejmie się nie pojawił. A skoro tak, do jego kancelarii pojechali sędziowie, składając w biurze podawczym podpisane i poświadczone notarialnie roty ślubowania. Dopełniając w ten sposób wszystkich formalności, potrzebnych do objęcia urzędu. Prawo musi porządkować sytuację w państwie. Wszystkie przesłanki do tego, żeby oni objęli swoje funkcje w Trybunale, funkcje sędziów urzędujących w TK, zostały spełnione. Choć w sposób, który nie miał dotychczas precedensu. Kto jest winien tego, że to ślubowanie odbywa się w Sali Kolumnowej Sejmu? Prezydent Karol Nawrocki, który przez 4 tygodnie nie odebrał ślubowania. Marszałek Sejmu pisał do prezydenta tej sprawie dwukrotnie. Jedyna odpowiedź to decyzja o przyjęciu ślubowania od dwojga spośród sześciorga wybranych przez Sejm sędziów. Odmowa przyjęcia ślubowania nie znajduje podstawy prawnej i stanowi uzurpację uprawnień, gdzie w konstytucji jest zapisane, że prezydent może sobie wybierać, od kogo odbiera ślubowanie, a od kogo nie. Nie ma takiego zapisu, bo rola prezydenta w wyborze sędziów jest typowo dekoracyjna. Podobnego zdania, a to rzadkość, jest Andrzej Duda, według którego wybór Sejmu jest dla prezydenta wiążący. Jeżeli Sejm stwierdził: to są kandydaci na sędziów, to prezydent jest tą decyzją Sejmu związany. Ale Karol Nawrocki wie swoje. Jego minister dzisiejsze ślubowanie nazywa farsą, a prezes PiS... Ci inni to formalnie Bruksela, a faktycznie Berlin. ...wietrzy w nim niemiecki spisek i zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury Prezydent decyduje jako głowa państwa, wybrany w powszechnych, demokratycznych wyborach przez naród, więc to też próba zakwestionowania kompetencji prezydenta wynikających z konstytucji. Tyle tylko że konstytucja - to jej jedyny artykuł dotyczący wyboru sędziów Trybunału - nie przewiduje dla prezydenta żadnej roli. Ta jest przewidziana w ustawie, ale ogranicza się do przyjęcia ślubowania. Przed laty były poseł PiS, a dziś sędzia Trybunału, nie miał wątpliwości. Konstytucja nie wymaga bezpośrednio, aby ślubowanie od osób wybranych na stanowisko sędziego odbierał prezydent. Taka interpretacja wtedy PiS była na rękę. Ale czasy się zmieniły i PiS - to manifestacja przed Sejmem - stoi murem za prezydentem. Niestety prezydent nie realizuje swoich obowiązków. Możemy to ładnie nazwać deliktem konstytucyjnym lub po prostu przestępstwem urzędniczym. Mamy do czynienia z wydarzeniem historycznym, o którym będzie się uczyło studentów prawa: co się dzieje, kiedy prezydent abdykuje, nie wykonuje swoich podstawowych obowiązków. Nie możemy czekać, nie możemy biernie się temu przyglądać. 6 nowych sędziów dziś zgłosiło się do pracy w Trybunale. Jednak stojący na jego czele były współpracownik Zbigniewa Ziobry, Bogdan Święczkowski, dla czworga z nich nie widzi miejsca. Nie jestem w stanie uznać, iż mogą objąć obowiązki sędziego TK. Nie jestem w stanie im przydzielić spraw. Nie mogę im zapewnić także obsługi czy gabinetów. Tym samym przedłuża paraliż jednej z najważniejszych dla obywateli instytucji. W czasie, gdy o Trybunale Konstytucyjnym słychać najczęściej w kontekście zawirowań politycznych i personalnych, warto przypomnieć o podstawowym zadaniu tego organu władzy sądowniczej. Jest to kontrola konstytucyjności prawa. Trwający od lat kryzys poważnie tę działalność utrudnia. Czym jest dzisiaj, a czym powinien być Trybunał Konstytucyjny? Na to pytanie szukał odpowiedzi Mateusz Dolatowski. Na zajęciach z prawa konstytucyjnego wszystko wydaje się jasne i uporządkowane. Trybunał Konstytucyjny powinien być takim bezpiecznikiem, który pilnuje, żeby ustawy nie były sprzeczne z ustawą zasadniczą. To teoria, o której wiedzą studenci pierwszego roku prawa. Ale oni wiedzą też o tym. Trybunał Konstytucyjny jest praktycznie instytucją niefunkcjonującą. Że teoria ma się nijak do tego, jak wygląda rzeczywistość. Dzisiaj Trybunał jest instytucją martwą, ponieważ skażony bezprawnością poprzez wybór do jego składu dublerów. Od tego zaczęło się zawłaszczanie TK przez obóz PiS-u. Później już efekt domina, który doprowadził do tej sytuacji. To jest żelazna pięść PiS. To jest ramię zbrojne, które zawsze przyjdzie z pomocą działaczom PiS-owskim, kiedy trzeba będzie to zrobić. Na czele Trybunału przez wiele lat stała Julia Przyłębska, o której tak mówił Jarosław Kaczyński. Odkrycie towarzyskie. Dziś tę rolę pełni Bogdan Święczkowski. W przeszłości kandydował z list PiS-u do Sejmu. Później był zastępcą Zbigniewa Ziobry, prokuratora generalnego. W składzie Trybunału są też. Precz z komuną! Stanisław Piotrowicz, były poseł PiS-u. Czy Bartłomiej Sochański, były radny PiS-u w Szczecinie. Kaczyński, jak chciał taki wyrok po swojemu, to dzwonił wcześniej do Przyłębskiej, teraz do Święczkowskiego, i mówił: "Załatw mi taką sprawę, bo to jest mi potrzebne do bieżącej działalności politycznej". Przykład? Komisja śledcza ds. Pegasusa. Nie na rękę PiS-owi, więc PiS skierował wniosek do Trybunału. A ten szybko PiS-owi podał pomocną dłoń. Jakaś koincydencja zdarzeń następuje. Nie podoba się państwu komisja. Trybunał orzeka, że jest nielegalna. Przed świętami był polexit. Państwo to nakręcaliście. - Ja nie pytam teraz o polexit. - A ja panu odpowiadam. Trybunał Konstytucyjny jest dzisiaj tylko z nazwy? Dzisiaj to tylko wydmuszka. W ostatnim okresie wydano średnio 27 wyroków rocznie, podczas gdy wcześniej średnia liczba wyroków TK była ponad dwukrotnie wyższa. TK skupił się przede wszystkim na rozpoznawaniu spraw składanych przez polityków do tej instytucji. I to była jego główna aktywność. Sprawy obywateli leżały gdzieś na półkach, czekały latami na rozstrzygnięcie. Prezes Stowarzyszenia Sędziów Iustitia podkreśla, że TK przed laty zajmował się głównie kluczowymi sprawami obywateli, jak choćby wtedy, gdy w 2015 roku TK uznał za niekonstytucyjną... Nie może prowadzić do ubóstwa. ...zbyt niską kwotę wolną od podatku i nakazał jej podniesienie. Dziś Trybunał zdaniem rządzących ma odmienną rolę. Bogdan Święczkowski, pan Piotrowicz i reszta środowiska jest zainteresowana rozgrywkami politycznymi, a nie tym, żeby pełnić funkcję sądu konstytucyjnego. Na koniec wróćmy na zajęcia prawa. Musimy oddzielić Trybunał od polityki, od prezydenta, posłów czy senatorów. Bo w przeciwnym wypadku ten budynek pozostanie tylko fasadą. Sędzia TK Anna Korwin-Piotrowska będzie gościem Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu dnia". A co jeszcze w "19.30"? "Domowe kroplówki" na wszystko. Ta pani zrobiła coś, co się w głowie nie mieści. Dla mnie to jest chore. Szarlatance z Sądecczyzny postawiono zarzuty. Kobieta działała całkowicie poza systemem ochrony zdrowia. Osoby, które to robią, łamią prawo i zasady. Hezbollah jest celem nieustających ataków na Liban. Izrael mówi o śmierci osobistego sekretarza przywódcy terrorystycznej bojówki, ale w atakach na centra libańskich miast zginęło ponad 250 osób. Według amerykańskich władz porozumienie pomiędzy USA a Iranem nie obejmuje działań militarnych na terytorium Libanu. Iran ma na ten temat inne zdanie. Już po wejściu w życie zawieszenia broni z Iranem Izrael przeprowadził ponad sto ataków na Liban. Celem był głównie Bejrut i południowe obrzeża stolicy. Nie mam pojęcia, dlaczego oni bombardują nasze domy. To jest osiedle mieszkaniowe. Tu nie ma szyitów. Tu są sunnici. Nie mamy z tym nic wspólnego. Dzieci są w szoku. Boją się. Nie spodziewaliśmy się tego. To najintensywniejsza fala nalotów na Liban od 2 marca, kiedy proirański Hezbollah dołączył do wojny, atakując Izrael. Rozbrojenie Hezbollahu jest priorytetem. Cel ten istniał przed kampanią, w jej trakcie, a tym bardziej teraz. Nasze ataki mają osłabić Hezbollah i ostatecznie go rozbroić. Nie zrezygnujemy z tego. Setki zabitych, ponad tysiąc rannych. Przepełnione szpitale zaapelowały o oddawanie krwi i pomoc w zaopatrzeniu. Trwa przeszukiwanie gruzów w nadziei na znalezienie żywych ludzi. Weszliśmy do budynków i sprowadzaliśmy mieszkańców uwięzionych w środku. One były całkowicie zburzone. Pomagaliśmy rannym. Trzeba było zatrzymać krwawienie i zabrać do szpitali. Izraelski atak na Liban potępia świat i libańskie władze. Krytykuje go nawet mediator negocjacji - Pakistan. Według unijnej dyplomacji Izrael naraża proces pokojowy na porażkę. Działania Izraela wystawiają na poważne ryzyko amerykańsko-irańskie zawieszenie broni. Porozumienie z Iranem powinno objąć również Liban. Hezbollah musi się rozbroić. UE popiera wysiłki Libanu na rzecz rozbrojenia Hezbollahu. USA twierdzą, że Hezbollah w Libanie nigdy nie był częścią porozumienia o zawieszeniu broni z Iranem. Myślę, że Irańczycy byli przekonani, że zawieszenie broni obejmie Liban, a tak nie było. Nigdy nie złożyliśmy takiej obietnicy. Amerykański wiceprezydent ma stanąć na czele delegacji, która będzie negocjować z Teheranem. Wraz z nim pojadą specjalny wysłannik Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa, Jared Kushner. Irańczycy wciąż utrzymują, że przyjadą na rozmowy do Islamabadu, ale twierdzą jednocześnie, że izraelskie ataki naruszają umowę i mogą uczynić negocjacje bezsensownymi. Teraz sprawdzamy, jak sytuacja na Bliskim wschodzie wpływa na ceny paliw na rynkach światowych i na naszych stacjach benzynowych. Baryłka ropy naftowej brent dzisiaj na rynkach około 95 dolarów, tyle samo co wczoraj, kiedy ogłoszono zawieszenie broni między USA a Iranem. Jeśli chodzi o ceny paliw na naszych stacjach benzynowych, to od jutra będą niższe. Litr bezołowiowej "95" to 6,17 zł, "98" - 6,77 zł, diesla taniej, bo 7,66 zł. Kampania wyborcza na Węgrzech na ostatniej prostej. Viktor Orban sprawujący władzę od 16 lat walczy o jej utrzymanie, a jego głównym rywalem jest Peter Magyar. Sondaże wskazują na ogromną polaryzację. Napięcie rośnie, a walka będzie trwać do końca, bo na Węgrzech nie obowiązuje cisza wyborcza. Potęgi węgierskiej gospodarki i troski o własnych obywateli, o której tak chętnie mówi przecież Viktor Orban, nie widać jednak na węgierskiej prowincji. Tu, w zaledwie 8-tysięcznym Jaszapati, 90 km od Budapesztu, mieszkańcy nie mogą doczekać się budowy nowej drogi, placu zabaw dla dzieci czy renowacji przystanku, a potężnego wręcz finansowego wsparcia wymaga tu lokalny szpital czy szkoła podstawowa. Jak słyszymy tu, na miejscu, to efekt m.in. obcięcia rządowego wsparcia dla samorządów, ale także konsekwencja zamrożenia unijnych miliardów dla Węgier. Rządzone od 16 lat przez Viktora Orbana Węgry stały się w tej chwili jednym z najbiedniejszych i najbardziej skorumpowanych unijnych państw, a lider opozycyjnej partii TISZA, Peter Magyar, zapowiada m.in. gruntowną reformę węgierskiego wymiaru sprawiedliwości, po to, żeby odblokować unijne miliardy dla kraju. "Polskie na pierwszym miejscu" - taka filozofia gospodarcza celem rządu. Projekt nazwany "Local Content. Z korzyścią dla Polski" zainaugurował dziś premier razem z ministrem aktywów państwowych w Ostaszewie koło Torunia. Tam produkowane są liczniki dla spółki Enea. Ale rozwiązania wcielające w życie repolonizację gospodarki mają być wcielane w wielu miejscach. "Local Content". Pod tą niepolską wprawdzie nazwą kryje się nowa propolska filozofia. Wybierajmy przede wszystkim polskie. Rząd chce promować polskie firmy w przetargach na inwestycje sektora publicznego. Tort do podziału jest gigantyczny. W najbliższej dekadzie wszystkie inwestycje z sektora publicznego i spółek Skarbu Państwa - mówimy o kilku bilionach złotych. I to polskie firmy - i wielkie, i małe - mają z tego tortu wykroić jak najwięcej. W przetargach punktowane mają być takie kryteria jak siedziba firmy w Polsce czy zatrudnianie takich pracowników, którzy w Polsce płacą podatki. To powinno być uwzględnione w specyfikacjach warunków zamówienia. Samorządów lub spółek samorządowych nie będzie można do tego przymusić, ale można ich przekonać, że to gospodarczy patriotyzm. Tu premier rozlicza grzechy poprzedników. Bo, jak mówi, repolonizacja gospodarki to także nieuleganie zagranicznym lobby i wpływom z zewnątrz. Nie jest patriotyzmem sprzedawanie stacji benzynowych Orbanowi, tak jak to miało miejsce kilka lat temu. Ponad 400 stacji benzynowych, a w świetle tego, co słyszymy, te stacje benzynowe trafiły do firmy, którą dysponuję polityk i najbliższy sojusznik Putina. Padają i mocniejsze słowa. Po polskiej stronie, kiedy rozmawiamy o polskich interesach, nie ma już frajerów, przepraszam za to brutalne sformułowanie. Ale na tej prosto - wydawałoby się - wytyczonej drodze są pagórki. Pierwszy to wspólny unijny rynek, czyli równy dostęp do zamówień w dowolnym kraju dla firm z całej Unii. Rząd sobie z tego zdaje sprawę. Będziemy chronili także procedury przetargowe przed ryzykiem wejścia na rynek tego, czego byśmy nie chcieli na polskim rynku, ze względu na bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo jest tu kluczem. Unia, nauczona doświadczeniami pandemii, zezwala na takie preferencje. To budowanie dobrego klimatu dla naszego biznesu - mówi ekspertka. Net Zero Industry Act jest bardzo skutecznie wykorzystywany głównie w krajach Beneluksu, ale też we Francji, w Niemczech. Skandynawowie radzą sobie z tym. Tak, czerpmy z tych wzorców. Choć wiadomo, że nie wszystko da się zbudować w 100% polskimi rękami. Dla przykładu: głównym wykonawcą elektrowni atomowej... Mało prawdopodobne jest, że to będzie polska firma z przyczyn głównie technologicznych, ale z pewnością podwykonawcy mogą stanowić jakąś część tego łańcucha wartości, tego typu zamówienia. Można, i tak się już dzieje w zbrojeniówce, inwestycjach kolejowych czy energetyce, by tak konstruować zamówienia, by były zgodne z unijnym prawem, ale dawały przewagę krajowym firmom. Pamiętajcie: co polskie, to pierwsze. Pięciomiesięczny chłopiec, który w ubiegłym tygodniu trafił do szpitala z podejrzeniem pobicia, nie żyje. Jego obrażenia miały świadczyć o przemocy. Matka, obywatelka Gruzji, pozostawiła niemowlę pod opieką partnera i jego znajomych. Teraz ona i dwaj mężczyźni zostali zatrzymani, a ojciec dziecka jest poszukiwany. Złamanie kości czaszki i krwiak w mózgu. W takim stanie do poznańskiego szpitala trafiło 5-miesięczne dziecko. Kilka dni później zmarło. Ze względu na pogorszenie stanu ogólnego u dziecka. W nocy zostało przekazane do oddziału intensywnej opieki medycznej tutejszego szpitala. Rano zostało zakwalifikowane do interwencji chirurgicznej. Sekcja zwłok nie pozwoliła jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci. Biegły wskazał jednak, że obrażenia najprawdopodobniej powstały w wyniku uderzenia głową o twarde przedmioty lub wskutek upuszczenia i uderzenia o podłogę. Zatrzymana jest matka dziecka i dwóch mężczyzn, którzy naprzemiennie z ojcem tego dziecka sprawowali opiekę pod nieobecność matki. Troje aresztowanych usłyszało zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieudzielenia mu pomocy. Nie przyznają się do winy. Policja szuka również ojca chłopca. Ta tragedia wstrząsnęła sąsiadami. Choć, jak mówią, sytuacja w mieszkaniu od dawna budziła ich niepokój. Za spowodowanie ciężkich obrażeń skutkujących śmiercią grozi kara od 5 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Ostateczna opinia biegłego w sprawie dokładnej przyczyny śmierci dziecka będzie możliwa po wykonaniu dodatkowych badań i analizie dokumentacji medycznej. Edukacja zdrowotna obowiązkowa. Taką zmianę zapowiada właśnie Ministerstwo Edukacji Narodowej. Przedmiot zacznie obowiązywać od nowego roku szkolnego. Jest jednak jedno ale. Tematy związane z edukacją seksualną pozostaną, jak teraz, kwestią wyboru rodziców lub uczniów, którzy są pełnoletni. Co się zmieni i jak ma wyglądać program? W tej szkole w Mielenku Drawskim na lekcje edukacji zdrowotnej chodzi 90% uczniów. Bardzo chętnie, wręcz bym powiedziała, że spodziewaliśmy się większego oporu. To wyjątek. W skali kraju w tym roku frekwencja wynosiła zaledwie 30%. To się zmieni. Od 1 września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowym przedmiotem w szkołach. Nieobowiązkowy będzie za to moduł dotyczący wiedzy seksualnej. W tym roku wielu rodziców wypisywało dzieci z edukacji zdrowotnej ze względu na podsycane przez skrajnie prawicowe środowiska zarzuty o to, że to próba seksualizacji dzieci. Szkoła nie potrzebuje awantur. Nie potrzebuje polityków, którzy robią sobie politykę na wiedzy. Niech rodzice w tym obszarze decydują. Eksperci podkreślają, że to kompromis, który najwyraźniej był konieczny, by dla dobra dzieci wyciszyć niepotrzebne kontrowersje. Cieszę się, że ten przedmiot stał się równie ważny jak biologia czy historia. To przedmiot, na którym dzieci uczą się o profilaktyce onkologicznej, o roli aktywności fizycznej i zbilansowanej diety. A jak przypomina epidemiolog prof. Marcin Czech, już 30% najmłodszych w Polsce ma nadwagę lub otyłość. Jesteśmy najszybciej przyrastającym, jeśli chodzi o masę ciała, krajem, jeżeli nie będziemy w stanie interweniować już, jeżeli nie zabierzemy się za skuteczną zmianę, będziemy w dużym kłopocie jako społeczeństwo. Część zajęć jest poświęcona zdrowiu psychicznemu. To kluczowe w kontekście tych danych. Aż 60% młodych ludzi zmaga się z depresją i problemami lękowymi. Dużo się dowiedziałam na nich, a mam sporo przyjaciółek z jakimiś problemami. O problemach rozmawialiśmy. Ekspertka ds. edukacji Iga Kazimierczyk podkreśla, że decyzja ministerstwa to krok w dobrą stronę, ale wyłączenie z zajęć wiedzy o seksualności przyjmuje z rozczarowaniem. Znaczna część dzieci w tej chwili nie rozmawia na te tematy z rodzinami. Czerpie tę wiedzę z Internetu, z miejsc, ze stron, na które nie chcielibyśmy, żeby zaglądali, dlatego to szkoła powinna dostarczać tę wiedzę. Podobnie zareagowały środowiska uczniowskie. Gdy polityka miesza się z edukacją, gdy miesza się z młodymi ludźmi, to nie wychodzi nic dobrego. Tu ofiarą polityki padła edukacja seksualna. Stąd apel do rodziców, by nie wypisywali dzieci z tej części zajęć. Na zajęcia z edukacji zdrowotnej będą chodzić uczniowie od 4. do 8. klasy podstawówki i przez 2 lata w szkołach średnich. I będą wystawiane oceny, jak z wszystkich innych przedmiotów. Bez uprawnień, bez zezwoleń, bez zachowania standardów bezpieczeństwa. "Domowe kroplówki" oferowała mieszkanka Sądecczyzny. Miały pomagać "na wszystko", w tym także choroby onkologiczne. Wlewy dożylne zawierały m.in. substancje pochodzenia przemysłowego. Na szczęście nielegalny proceder zatrzymały służby. Kobiecie postawiono poważne zarzuty. Obiecywała leczenie. Zdaniem śledczych narażała życie. Dla mnie to jest chore. To, co ta pani zrobiła, to się w głowie nie mieści. Ja takiej kobiecie bym nie zaufał. 32-letnia Barbara S. bez żadnego wykształcenia medycznego, bez zezwoleń wykonywała usługi paramedyczne. Z substancji pochodzenia przemysłowego podawała chorym na raka kroplówki, które z medycznego punktu widzenia w żaden sposób nie mogły pomóc. Kobieta działa całkowicie poza systemem ochrony zdrowia. Bez wymaganych uprawień, a także nie zapewniając elementarnych standardów bezpieczeństwa podczas świadczenia tych usług. Poszkodowane zostały dwie osoby. Jednak ofiar może być więcej. Kobieta usłyszała zarzuty, m.in. oszustwa i bezpośredniego narażenia zdrowia i życia. Barbara S. nie przyznaje się do winy. Leczyć w Polsce może tylko lekarz. Ta zabawa w lekarkę mogła kosztować życie - podkreślają prawdziwi lekarze. Czas ma ogromne znaczenie. Jego strata w postaci leczenia się niewłaściwego to strata dni życia. Ale sprawa Barbary S. to tylko jeden z wielu przypadków. Szacuje się, że w Polsce działa kilkanaście tysięcy pseudolekarzy. Lekiem - ustawa Lex Szarlatan, która teraz trafi pod obrady rządu. Mimo wcześniejszych zastrzeżeń resortu finansów wobec 6 dodatkowych etatów w Biurze Rzecznika Praw Pacjentów. Z zachowaniem tych etatów, o których było głośno w przestrzeni publicznej, więc myślę, że ten konsensus uzyskany będzie służył nam wszystkim. Ustawa da możliwość Rzecznikowi Praw Pacjenta nałożenia kar do 1 mln zł, zamykania pseudolekarskich praktyk i publikowania ostrzeżeń przed szarlatanami. Będzie mieli narzędzia i możliwości korygowania z przestrzeni internetowej osób, które na podstawie swojej wiedzy pseudomedycznej czerpią korzyści materialne. Ale na razie interwencja przychodzi dopiero wtedy, kiedy chory zostanie oszukany. Ludzie są zrozpaczeni, bo czemu ja tyle pieniędzy wydałem i wydaje mi się, że czuję się lepiej. A na czym pan opiera, że czuje się lepiej? Na niczym. Tu stawką nie są pieniądze, tylko zdrowie i życie tych, którzy szukają ratunku. O dronach słyszymy ostatnio najczęściej w kontekście wojny. Ale to zdarzenie pokazuje, że nowa technologia może także uratować życie. Dron plus termowizja. Gdyby nie on, to historia kobiety, która zaginęła w Mokradłach w Wielkopolsce, mogła by skończyć się tragicznie. Młoda kobieta poszła na spacer i słuch o niej zaginął. Zwykły wielkanocny spacer przerodził się w rozpaczliwą walkę o życie. Brodząc po kolana w błocie, zobaczyłem tę kobietę, która ugrzęzła po pas w błocie. 27-latka znalazła się w śmiertelnej pułapce w jednym z parków w Śremie w Wielkopolsce. To taka ostoja przyrody, ale jeśli chodzi o teren poszukiwań, to teren trudny i niebezpieczny. Tradycyjne poszukiwania nie przynosiły efektu. Przełomem była zmiana perspektywy. Zawieszony w powietrzu dron zauważył źródło ciepła pośrodku mokradła. Dosłownie po 5 minutach obserwacji dzięki termowizji znaleźliśmy tę osobę. Zmarznięta kobieta trafiła do szpitala. Jej życiu i zdrowiu nic nie zagraża. Drony to dziś technologia dostępna na wyciągnięcie ręki. Są coraz nowocześniejsze. Wznoszą pracę policji i straży pożarnej na zupełnie inny poziom. Uwaga szukamy osoby zaginionej. W Ełku kilka miesięcy temu kamera wypatrzyła 80-latkę, która zgubiła się podczas grzybobrania. Drony zastępują też oczy człowieka, gdy robi się niebezpiecznie. Tam, gdzie ratownicy nie mogą wejść chociażby z uwagi na groźbę zawalenia się obiektu. Drony wykrywają niebezpieczeństwo i gaszą pożary. Ich wykorzystanie ogranicza tylko wyobraźnia, dlatego w powietrzu trwa prawdziwy wyścig zbrojeń. Takie mamy czasy, taką technologię. Dzisiaj przemytnicy przez granicę puszczają nam drony, balony. W związku tym my też musimy się przystosować. Prawdziwym testem dla takiego sprzętu są sytuacje ekstremalne. Podczas powodzi 2 lata temu drony niemal bez przerwy patrolowały niebo. Mogliśmy sobie pozwolić na dokładniejsze mapowanie, tworzenie modeli 3D, sprawdzanie wałów, wykorzystywanie np. termowizji w patrzeniu, czy wały przesiąkają. W Wielkopolsce powstanie pierwsze w kraju Centrum Bezzałogowych Statków Powietrznych. To przede wszystkim miejsce szkoleniowe, gdzie doświadczenie z obsługi dronów będą zdobywać polscy policjanci. Na potrzeby rynku odpowiadają też uczelnie, obsługę bezzałogowców studiować można już m.in. w Warszawie i Poznaniu. W "19.30" to wszystko. Za chwilę zapowiadana już rozmowa z nowo wybraną sędzią TK, która dziś złożyła ślubowanie. Proszę z nami zostać. My jeszcze podsumujemy dzień o 22.30. Do zobaczenia.