Przed nim długa rehabilitacja, ale mimo ogromnego cierpienia nie narzeka. Monika Piątkowska wspólną kandydatką KO i PSL na prezydenta Krakowa. Awantura w Sejmie po słowach Przemysława Czarnka. W centrum - sprawa Ukrainy. Zarzuty dla kierownika pociągu Kolei Mazowieckich po wypadku 17-letniego Dominika. Monika Sawka. Dobry wieczór. Jest wspólna kandydatka KO i PSL na urząd prezydenta Krakowa. Do wyścigu, jako jedna z ostatnich, dołącza senatorka Monika Piątkowska. "Kraków znam od podszewki" - przekonuje. Przez dekadę pracowała w krakowskim magistracie u boku Jacka Majchrowskiego. Decyzji o swoim starcie nie podjął jeszcze jeden z głównych graczy Łukasz Gibała. 2 lata temu przegrał o włos z Aleksandrem Miszalskim, odwołanym w referendum. Jest kandydatką wyśmienitą. Ta wspólna konferencja premiera, wicepremiera i senator Moniki Piątkowskiej chyba najlepiej pokazuje, jak ważne dla wszystkich, zwłaszcza dla koalicji, będą te krakowskie wybory. Z naszymi partnerami z PSL mieliśmy ten sam pomysł. Ten sam pomysł okazał się trafiony bezdyskusyjnie. W dodatku pokrył się z marzeniami senator. Bo o prezydenturę w imieniu KO i PSL powalczy senator dawniej związana z Krakowem jako samorządowiec i urzędniczka. Idę do Krakowa jako menadżer, specjalista, jako osoba, która zna Kraków od podszewki. Idę do Krakowa jako do miasta, który jest moją jedyną partią polityczną. Zaczynała w krakowskim magistracie. Z ogólnopolską polityką jest związana od 14 lat. Przez ostatnie prezesowała Izbie Zbożowo-Paszowej. Do Senatu trafiła w miejsce Bogdana Klicha. Wierzę, że wygramy wspólnie poważny i odważny Kraków. Monika Piątkowska bierze na siebie pełną odpowiedzialność. Jest do tego przygotowana i zdeterminowana. Pomoc liderów będzie konieczna. Bo odwołanie w ramach referendum wskazanego przez koalicję prezydenta Aleksandra Miszalskiego odebrano jako naganę dla rządzących. Żółta kartka dla koalicji 15 października. I pokazanie, że nie można lekceważyć odczuć społecznych. Do walki o głosy mieszkańców Krakowa poza senator Piątkowską zgłosiło się już 9 osób. Od prawa do lewa, ale zgłaszają się też kandydaci bezpartyjni, jak choćby Jan Hoffman, ten, który był inicjatorem referendum, po którym dotychczasowy prezydent musiał odejść. Najsilniejszą opozycyjną partię, czyli PiS, ma w tym starciu reprezentować samorządowiec Michał Drewnicki. Jestem stąd. Nie przyjechałem tutaj na kampanię wyborczą. I nie wyjadę zaraz po wyborach. Jednak zdaniem rządzących najpoważniejszym przeciwnikiem Moniki Piątkowskiej nie będzie wcale PiS-owski radny, a on - Łukasz Gibała. Choć oficjalnie nie zgłosił jeszcze kandydatury, to wielu przewiduje, że to zrobi. W 2024 roku Gibała przegrał z Aleksandrem Miszalskim dosłownie o włos. Kraków stanie przed alternatywą: Monika Piątkowska albo Łukasz Gibała. Pytanie, na kogo tym razem postawi postrzegany jako tradycyjnie konserwatywny Kraków. W grze jest też ta kandydatka Lewicy, Daria Gosek-Popiołek, posłanka i działaczka społeczna. Potrzebujemy spokoju i współpracy. Kraków jak nigdy dotąd potrzebuje również odwagi. Wybory prezydenckie w stolicy Małopolski mogą być czymś jeszcze. Pierwszym tak dużym sprawdzianem przed organizowanymi rok później wyborami parlamentarnymi. Trzeba wyciągnąć wnioski z tego, co się wydarzyło. To nie jest wypadek przy pracy. Powiem tak: to są ważne wybory. Nie możemy ich przegrać. Każde wybory na prezydenta Krakowa czy każde inne to jest przygotowanie struktur do pracy w wyborach, czyli pracy w wyborach parlamentarnych. Według najnowszych informacji przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa odbędą się najpewniej w drugiej połowie września. W sprawie orderu nadanego Wołodymyrowi Zełenskiemu prezydent podejmie decyzję, jak mówi rzecznik Karola Nawrockiego, w odpowiednim czasie. Kapituła przedstawiła mu swoją opinię. Opinię w tej sprawie ma też premier. Donald Tusk przyznaje, że zbrodni, jakiej UPA dokonała na Polakach, nie wytrzemy z pamięci, ale jego zdaniem rolą prezydentów jest znaleźć dobre rozwiązanie. Czy jest jakieś wyjście z tego klinczu? Potępiam to w sposób jednoznaczny. To reakcja marszałka Sejmu na takie... Tego maila wysłała mi chyba Ukrainka, bo nie ma polskiego nazwiska. ...wystąpienia posłów opozycji. Żądam przerwy w obradach i zwołania Konwentu Seniorów celem wyjaśnienia, dlaczego w tym rządzie są Ukraińcy szkalujący Polaków. To jest skandal, że szukacie w rządzie ludzi pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego, a za chwilę będziecie szukali gejów. Sprowadzacie hańbę na Sejm takim postępowaniem. Według rządzących to sianie antyukraińskich nastrojów i gra w orkiestrze Putina. To wpis polityka Konfederacji na temat programu SAFE. Pojawia się nowy fake news, że to wszystko pójdzie na Ukrainę. Żaden sprzęt wojskowy, żaden sprzęt wojskowy i żadna część tego sprzętu nie trafi na Ukrainę. Po tych słowach polityk Konfederacji wpis usunął, ale PiS brnął dalej w dezinformację. To jest wielki skandal. Te pieniądze nie powinny być przekazywane na Ukrainę. Według koalicji to celowe podgrzewanie emocji. W interesie Polek i Polaków jest doprowadzenie do zmiany decyzji prezydenta Ukrainy i obniżenie poziomu polaryzacji, która się pojawiła. Ta jest paliwem politycznym, ale wyjściu z kryzysu nie służy. To decyzja prezydenta Ukrainy doprowadziła do tego kryzysu. W interesie Polski jest deeskalacja tych emocji, bo w interesie Polski jest skuteczne wsparcie Ukrainy w walce z Rosją. Piłka, co podkreślał premier, jest po stronie Ukrainy. A oczekiwania strony polskiej... Po tym, jak jedna z jednostek wojskowych dostała imię "Bohaterów UPA", sprowadza się do jednego. Jest potrzebna zmiana tej decyzji. To według rządzących wymaga dyplomacji, a nie proponowanych przez prezydenta kategorycznych ruchów, czyli odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu. Nie można robić tak, jak zrobił prezydent, że od razu wyciągnął armatę i chciał strzelać do kanarka, nie można robić tak, że na początku drogi zamyka sobie działania dalsze. Wczoraj inicjatywą Karola Nawrockiego zajmowała się Kapituła Orderu Orła Białego, wydając w tej sprawie opinię, która nie została upubliczniona. Według nieoficjalnych informacji jednomyślności nie było. Dajmy szansę tym, którzy tak jak ja mają dobrą wolę i nie chcą politycznej nawalanki. Tym bardziej że chodzi o historię, którą Polacy i Ukraińcy czytają inaczej, co jeszcze 3 lata temu jako prezes IPN rozumiał Karol Nawrocki. Swoich bohaterów Ukraińcy mają prawo wybierać sobie sami, W świadomości Ukraińców UPA to partyzanci walczący z sowieckim okupantem na terenie całego kraju. W świadomości Polaków to oddziały, które opowiadają za ludobójstwo na Wołyniu. I to Ukraińcy powinni potępić, a my powinniśmy przestać oczekiwać, że potępią UPA jako całość, bo UPA to jest dla nich jakby mit założycielski narodu, ale przede wszystkim to legenda walki z Rosją sowiecką. Czas na zażegnanie kryzysu mija za 2 tygodnie, gdy w Gdańsku rozpocznie się międzynarodowa konferencja na rzecz odbudowy Ukrainy. Nienależycie obserwował peron i zaniedbał swoje obowiązki. Kierownik Kolei Mazowieckich z zarzutami. To pokłosie wypadku, w wyniku którego 17-letni Dominik stracił nogi i część dłoni. Nastolatek wracał z zakupów z mamą. Na stacji kolejowej pomagał wynieść z pociągu wózek z dzieckiem. Gdy był jeszcze na peronie, skład z otwartymi drzwiami ruszył. Od tragicznego wypadku minęły cztery miesiące. Jak mówi mama Dominika, najgorsze w ich życiu, ale najważniejsze, że udało się go uratować. Bardzo jestem dumna z syna, że jest silny, waleczny, że jesteśmy tutaj, w tym miejscu. Zdaniem prokuratury odpowiedzialność za wypadek ponosi kierownik pociągu Kolei Mazowieckich. Z winy umyślnej naruszenie zasad bezpieczeństwa. 48-letni Marcin W. usłyszał zarzuty. Spowodowania wypadku w ruchu kolejowym, w wyniku którego pokrzywdzony Dominik H. doznał obrażeń ciała skutkujących kalectwem. Prokurator zarzucił mu także narażenie na niebezpieczeństwo matki wysiadającej z dzieckiem do pociągu. Według śledczych nie dopełnił obowiązków. Kierownik pociągu nienależycie obserwował peron, i przedwcześnie - w fazie wysiadania - nadał sygnał do maszynisty, aby wprowadził pociąg w ruch. Nie wiadomo, czy podejrzany poczuwa się do odpowiedzialności. Po odczytaniu zarzutów źle się poczuł. Konieczna była pomoc medyczna. Zasłabł, zabrało go pogotowie. Równolegle toczy się postępowanie administracyjne wobec przewoźnika, czyli Kolei Mazowieckich. Kontrola przeprowadzona przez Urząd Transportu Kolejowego wykazała ponad 20 nieprawidłowości, m.in. brak właściwej obserwacji wymiany podróżnych przez kierownika pociągu i brak właściwej obserwacji peronu za pomocą kamer zewnętrznych przez maszynistę. Przede wszystkim na kolei nie może być presji czasu i presji ilości przejechanych pociągów, Do wypadku doszło w połowie lutego. Dominik pomógł nieznajomej kobiecie wynieść z pociągu wózek dziecięcy. Gdy próbował wsiąść, pociąg ruszył, a nastolatek został wciągnięty pod wagon. W wypadku stracił nogi i część dłoni. Teraz pod opieką specjalistów powoli wraca do sprawności. Coraz łatwiej mi się przesiada z wózka na łóżko, Przed nim długa rehabilitacja, ale mimo ogromnego cierpienia nie narzeka. Kierownikowi pociągu grozi do 8 lat więzienia. 25 lat więzienia - taki wyrok usłyszał Dawid Mirkowski oskarżony o zabójstwo 29-latka na Nowym Świecie. Do zbrodni doszło 4 lata temu. Sprawca - zawodnik mieszanych sztuk walki, reprezentant warszawskiego klubu boksu tajskiego - najpierw pobił ofiarę, a później ugodził nożem. Oskarżony przez wiele miesięcy ukrywał się za granicą. Uciekł do Turcji, posługując się dowodem osobistym brata. 28-letni Dawid Mirkowski nie przeprosił za swoje zachowanie, nie wyraził skruchy. Dziś główny oskarżony w sprawie zabójstwa na Nowym Świecie usłyszał wyrok. Wymierzył oskarżonemu karę pozbawienia wolności w wysokości 25 lat. To kara dla byłego zawodnika MMA za pobicie i zabójstwo 29-letniego Macieja. Zrozumiałem, ale nie zgadzam się z tym wyrokiem. Jeszcze na sali puszczał oko do kolegów. Według sądu Dawid Mirkowski nie planował wcześniej morderstwa, ale nie zwalnia go to z odpowiedzialności za użycie ostrego narzędzia. Nie ulega wątpliwości, że oskarżony miał świadomości i wiedzę co do charakteru użytego narzędzia, niebezpieczeństwa i przede wszystkim skutków. Do tragedii doszło 4 lata temu w nocy z 7 na 8 maja. Maciej zwrócił uwagę trzem mężczyznom rzucającym kostkami lodu w kobiety. Wywiązała się szarpanina, podczas której Dawid Mirkowski miał wyciągnąć nóż i dźgnąć sześciokrotnie 29-latka. Mimo udzielonej pomocy medycznej mężczyzna zmarł w szpitalu, a sprawca uciekł do Turcji, posługując się dokumentami brata. Wyrok jest sprawiedliwy, dlatego że całkowicie oddaje po pierwsze ideę sprawiedliwości, po drugie jest osadzony w realiach niniejszej sprawy. Dodatkowo będzie musiał zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary - 100 tys. zł. To poczucie straty zostanie z nimi na zawsze, bo zginął przecież syn, brat, przyjaciel. Tego już nie cofniemy. W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił również, że sprawca ma osobowość dyssocjalną. Jeżeli ludzie nie mają naturalnych zahamowań w sobie, nie potrafią zapanować nad swoją agresją, szczególnie pod wpływem alkoholu, to tacy ludzie nie powinni się tam znajdować. Wyrok sądu jest nieprawomocny. Wcześniej na 7 lat więzienia sąd skazał za udział w śmiertelnej bójce i pobiciu Łukasza G. i Sebastiana W., kolegów sprawcy. Rząd odsłonił nowy plan transformacji energetycznej. Na inwestycje w ciągu 10 lat chce przeznaczyć bilion złotych. Pieniądze mają być wydane głównie na odnawialne źródła energii i elektrownie jądrowe. W Polsce najbardziej popularna jest fotowoltaika, czyli energetyka słoneczna. Według opozycji tańszą energię powinniśmy mieć z węgla. Ale z tym stwierdzeniem nie zgadzają się naukowcy. Panele fotowoltaiczne są na tym dachu już od czterech lat. Właściciel domu, Jerzy Stachecki, efekty widzi w portfelu. Nie wszystkich to przekonuje. Nawet jeśli sami mają panele na dachu. Precz z terroryzmem ekologicznym. Politycy PiS podważają też wyniki badań naukowców. Twierdzenia, że człowiek wpływa na zmiany klimatu, są nieprawdziwe. I znowu podważają sens inwestowania w odnawialne źródła energii. Dzisiaj praktycznie nie wieje. Ile prądu z tych wiatraków wyprodukowalibyście dzisiaj dla Polaków? Te słowa Przemysław Czarnek wypowiedział w sobotę przed południem. Dokładnie w tym momencie na ponad 20 gigawatów produkowanej w Polsce mocy większość to zasługa OZE. Bo jeśli pogoda nie sprzyja produkcji prądu z wiatru, to często sprzyja produkcji ze słońca. Dziś przed południem w polskim miksie energetycznym też dominował prąd z OZE. Ale nie jest to codzienność. Jeszcze w latach 20. będziemy potrzebować węgla, ale na scenę wchodzi coraz więcej źródeł odnawialnych, które też są potrzebne. Przemysław Czarnek dzisiaj walczy z wiatrakami. Według rządzących dosłownie i w przenośni. Bo elektrownie wiatrowe na lądzie i na Bałtyku będą powstawać. W 10 lat na transformację energetyczną Polska ma wydać bilion złotych. Jeżeli chcemy być krajem, który się będzie dynamicznie rozwijał, musimy mieć po pierwsze bezpieczeństwo energetyczne, musimy mieć dostęp do dużej ilości energii, taniej energii. Dużo taniej energii powinniśmy mieć z polskiego węgla - powtarzają politycy PiS. My tych zasobów mamy dużo, tylko nam się nie pozwala z nich korzystać. Ale 5 lat temu to minister w rządzie PiS, Jacek Sasin, podpisał umowę społeczną w sprawie wygaszania górnictwa węgla kamiennego w Polsce. To wtedy zamykano zakłady górnicze w największej skali. Musimy wytwarzać energię. Spalanie węgla to coraz droższa metoda - przekonuje ekspert. Węgiel jest coraz niżej, wydobycie jest coraz mniej rentowne i niestety też niebezpieczne, i to jest główna przesłanka ekonomiczna za odchodzeniem od węgla. Jeden gigawat mocy z wiatraków na lądzie to jest kilka, kilkanaście złotych taniej na rachunku każdego z was. Docelowo polska energetyka ma się opierać na dwóch filarach - OZE i atomie. Prąd z pierwszej polskiej elektrowni jądrowej ma popłynąć za 10 lat. Wzywa do polexitu, głosi antyukraińskie hasła, neguje istnienie komór gazowych. Mimo to Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna rośnie w siłę. W sondażach ma już ponad 8% poparcia i to może być kluczowe przed przyszłorocznymi wyborami. Tym bardziej że wokół lidera zgromadziło się wiele postaci. I powiedzieć, że są kontrowersyjne, to zdecydowanie za mało. Hasła, wokół których Grzegorz Braun buduje swoje polityczne zaplecze. Precz z komuną, precz z eurokomuną, precz z żydokomuną - do wyboru, do koloru. Ludzi Brauna łączy wiele innych "anty" - hasła antyimigranckie i antyszczepionkowe. Są niebezpieczne. Ale to, co spaja wszystkich, to antyunijność. Konkurs strzelecki w Jaworznie. Obok Brauna - Stanisław Żółtek, prezes partii Polexit, co wpisuje się w narrację przedwyborczą. Do wyborów pójdą pod sztandarem bardziej lub mniej głośnego polexitu. Anna Mierzyńska z OKO.press zwraca uwagę, że to "anty" czyni Brauna prorosyjskim. Dlatego że jest silnie antyukraiński, i antyunijny, i antynatowski, to są wszystko elementy dziś światopoglądu zbieżnego z poglądem prorosyjskim. Niepokoi ją, że na listach Brauna ma się znaleźć Mateusz Piskorski, wobec którego od 8 lat toczy się proces o szpiegowanie na rzecz Rosji. O jego różnych spotkaniach, promujących rosyjską wizję globalnego ładu, przypomina badacz ekstremizmów. Pan Piskorski był również obecny na Krymie, po jego okupacji w takich wydarzeniach medialnych. To nie jest tylko jedna osoba, tam też jest pan Bartosz Bekier, który z kolei ma bardzo kordialne stosunki z ambasadą irańską. Oto co w lutym napisał dyrektor biura koła poselskiego Piotr Heszen: "Jak tu nie kochać Putina" do słów rosyjskiego dyktatora przeciwko LGBT. Rosja te nastroje wykorzystuje. Najbardziej - antyukraińskie nastawienie Brauna. Rosyjskie media budują jego pozytywny wizerunek. Czy pan Braun ma jakieś realne osobiste finansowe kontakty z Rosją? Nie wiem, ale nie sądzę. Czy jest przez Rosję używany i jest jakby w tym sensie użytecznym narzędziem? W takim sensie tak. Świadczy o tym niedawna konferencja rzeczniczki Kremla. Jedna ze studentek zadała Zacharowej takie pytanie: W Polsce nabiera tempa kampania przedwyborcza. Grzegorz Braun występuje z wypowiedziami o konieczności normalizacji stosunków z Rosją. Jak MSZ Rosji ocenia tę retorykę? Wiemy, że zarówno w Polsce, jak i w innych krajach o reżimach nieprzyjaznych istnieje ogromna liczba ludzi, którzy nie podzielają tak agresywnego nastawienia wobec Rosji i chcą budować z nami pragmatyczne, oparte na wzajemnym szacunku i wzajemnie korzystne stosunki. To pytanie i odpowiedź zamieściła ambasada rosyjska w Warszawie na platformie X. To wskazuje, że Rosja chciała, żeby to pytanie padło, żeby wybrzmiało, żeby wybrzmiała odpowiedź, i żeby Grzegorz Braun był w odbiorze opinii publicznej powiązany z tym prorosyjskim poglądem w Polsce. Za prokremlowskiego uchodzi Stan Tymiński, który jest potencjalnym kandydatem na listy Brauna. Rywalizował w drugiej turze wyborów prezydenckich z Lechem Wałęsą. Na tym zdjęciu z marcowego meczu z Albanią. Jednak nie on budzi największe obawy, a ten drugi człowiek. Na pewno czymś szokującym jest, że w otoczeniu Brauna znajduje się np. taka postać jak Janusz Waluś, znany w świecie rasistowski morderca, którego celem było spowodowanie wojny domowej w Republice Południowej Afryki. Przemoc nie jest obca samemu Braunowi. Pokazywał to wielokrotnie: gasił świece chanukowe w Sejmie, niszczył wystawę o LGBT, wyrywał mikrofon. Wydawałoby się, że negacja istnienia komór gazowych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz zakończy jego polityczną obecność w Polsce. Nawet to mu nie zaszkodziło. Ma dziś ponad 8% poparcia i poczucie bezkarności. Nie spotykają go za to żadne dotkliwe konsekwencje. Wręcz przeciwnie, na tym buduje swoją pozycję. Toczy się wobec niego proces przed Sądem Rejonowym w Warszawie. Dotyczy 7 zarzutów. 37-letni Turek, kierowca taksówki na aplikację podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku na granicy Zielonki i Ząbek trafił do aresztu. W zdarzeniu zginęło dwóch młodych mężczyzn, a trzeci walczy o życie. Taksówkarz próbował zawrócić z prawego pasa na ruchliwej trasie bezpośrednio przed jadącym na wprost autem. Polskie organizacje zrzeszające taksówkarzy wzywają do zmiany przepisów w sprawie licencji. Pytanie, jakie są na to szanse? Ten manewr kosztował życie dwóch osób. Trzeci z mężczyzn wciąż walczy o życie w szpitalu. Kierujący Hondą 37-letni obywatel Turcji, który zajechał drogę jadącemu prosto pojazdowi, usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i trafił do aresztu na trzy miesiące. Grozi mu 8 lat więzienia. Ta tragedia wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa na drogach w związku z obcokrajowcami pracującymi w przewozach osób na aplikację. Tacy ludzie powinni mieć przymusowy egzamin na zasadach i warunkach, jakie panują w Unii Europejskiej. W wypadkach spowodowanych przez cudzoziemców tylko w zeszłym roku zginęło niemal sto osób, a ponad 1600 zostało rannych. Łącznie to 1300 wypadków i około 30 tys. kolizji. Dokładnie dwa lata temu weszły w życie regulacje, które wymusiły na wszystkich kierowcach pracujących w przewozach na aplikację konieczność posiadania polskiego prawa jazdy. W praktyce oznacza to wydanie naszego dokumentu na podstawie przedstawionego blankietu z zagranicy. Ci kierowcy przyznają, że łatwo w Polsce zacząć pracę. Żeby jeździć, musi mieć pan polskie prawo jazdy? - A język polski? - Nie sprawdzali. Firmy oferujące przewóz osób, jak i policja zapewniają, że robią, co mogą, by zadbać o bezpieczeństwo. Każdy z kierowców musi mieć prawo jazdy wydane w Polsce, które jest weryfikowane w systemie CEPiK, zarówno na początku współpracy, jak i potem codziennie przed każdym dniem. Tylko w zeszłym roku warszawscy policjanci w ramach akcji Przewozy przeprowadzili około 3500 kontroli. Ale według ekspertów oprócz dokumentów powinniśmy weryfikować także umiejętności. Dobrze by było, gdyby takie osoby miały takie dodatkowe, weryfikujące jazdy i wtedy oni w ruchu naszym drogowym mogliby poznać i nasze zasady, Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad nowymi przepisami. Projekt zakłada wprowadzenie obowiązku, w przypadku obywateli państw trzecich, Na ten moment brak jednak konkretów co do terminu wprowadzenia nowych przepisów. Kiedy na telebimie podczas finałowych rozgrywek NBA pokazano jego twarz, w hali rozległo się głośne buczenie. Kibice koszykówki wygwizdali Donalda Trumpa. Fanów NBA rozsierdziły dodatkowe środki bezpieczeństwa, wprowadzone ze względu na obecność amerykańskiego prezydenta podczas meczu. Trump nie cieszy się też popularnością w Nowym Jorku, mieście zdominowanym przez Demokratów. Tłumy kibiców przed Madison Square Garden. Trzeci mecz finału NBA między New York Knicks a San Antonio Spurs przyciągnął 20 tys. osób. To chwila, na którą czekałem. Jestem strasznie podekscytowany. Także amerykańskiego prezydenta. Choć do osłoniętej kuloodporną szybą loży szedł w dobrym nastroju, to po chwili powodów do zadowolenia miał już mniej. Bo gdy zabrzmiał hymn, zagłuszyły go gwizdy kibiców. Do kogo były skierowane - wątpliwości nie ma, bo na telebimie wyświetlono twarz prezydenta USA. On po prostu psuje atmosferę wspólnego oglądania. W Nowym Jorku atmosfera była napięta jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Myślę, że powoduje to spore zamieszanie. Zamknięto wiele ulic. Mieszkańców i kibiców rozzłościł nie tylko paraliż komunikacyjny wywołany względami bezpieczeństwa czy przeniesienie strefy kibica. Nowy Jork, bastion Demokratów, Donalda Trumpa po prostu nie lubi. Świadczą o tym takie obraźliwe transparenty. I powitanie prezydenckiej kolumny zmierzającej na mecz. Trump na spotkanie został zaproszony przez prezesa klubu New York Knicks Jamesa Dolana, swojego wieloletniego przyjaciela, który przekazał setki tysięcy dolarów na jego kampanię. Atmosferą na stadionie prezydent USA zdawał się nie przejmować. Uciął sobie nawet drzemkę. Jak oceniłby pan dzisiejsze przyjęcie ze strony kibiców Knicksów? Świetne. Moim zdaniem było niesamowite. Myślę, że przeważały okrzyki radości, było głośno i bardzo entuzjastycznie. Pochodzący z Nowego Jorku Trump od lat przedstawia się jako kibic Knicksów. Gospodarze ulegli San Antonio Spurs Obwiniam Trumpa. Obwiniam Trumpa. Wygraliśmy 13 kolejnych meczów i przegraliśmy, gdy tylko pojawił się Trump. Mimo porażki to Knicksi w finałowej rywalizacji do 4 zwycięstw prowadzą 2:1. Dla Donalda Trumpa liczby są mniej przychylne. Traci w sondażach. Popiera go 35% Amerykanów. Gwiazdorska obsada, barwne postacie oraz sytuacje tworzące ironiczny, a jednocześnie bardzo realistyczny obraz życia i mentalności mieszkańców polskiej wsi. W Dworku Lucy we wsi Sokule na Mazowszu padł pierwszy klaps nowego sezonu "Rancza". To jeden z najchętniej oglądanych polskich seriali, a jego popularność nie słabnie mimo upływu czasu. Na planie był Maciej Gąsiorowski. Tytułowe ranczo, czyli dworek Lucy koło Żyrardowa pod Warszawą. To tu ruszyły zdjęcia do kultowego serialu, który wraca do TVP po 10 latach przerwy. Dopiero pierwszy dzień, po pierwszej scenie. Jestem roztrzęsiona cała i pełna nadziei, że będzie świetnie. Na planie zdjęciowym po latach okazuje się, że miłość między filmową Lucy, czyli Iloną Ostrowską, i biskupem, czyli Cezarym Żakiem, kwitnie. Jak to wypadnie, to ocena widzów, jesienią bodajże. Ja uważam, że wypadnie wspaniale, naprawdę życzymy państwu tego. Cezary Żak - tu jako biskup - będzie też bratem bliźniakiem, czyli prezydentem. Ta historia opowiada ostatni miesiąc drugiej kadencji prezydenta Kozioła. Co to się będzie działo, to sobie obejrzycie. A tak prezentuje się nadal zbuntowana - mimo upływu lat - prezydentówna. Trochę się czuję tak, jakbyśmy wsiedli do wehikułu czasu i znaleźliśmy się w tym samym miejscu, jesteśmy na maksa podekscytowani tym. "Ranczo. Zemsta wiedźm" to 6-odcinkowy serial, którego scenariusz powstał przed dekadą. Scenariusz napisał nieżyjący Andrzej Grembowicz, twórca całej serii. Tak kończył się ostatni odcinek 10 lat temu. Ludzie, lubcie się! Nie ma już Franciszka Pieczki ani Pawła Królikowskiego. Tak jak kiedyś Franciszek Pieczka zastąpił Leona Niemczyka, tak teraz Franciszka Pieczkę zastąpi Daniel Olbrychski. Ja wszystkich lubię, wszyscy są weseli, i ksiądz, i ta sklepowa, ławeczka. "Ranczo" to kulturowy fenomen. Losy mieszkańców wsi Wilkowyje śledziło nawet 8 mln Polaków. Na zlocie fanów zeszłym roku w Jeruzalu pod Warszawą było 10 tys. osób. Prosta sprawa, wystarczy powiedzieć: "Czaru maru, diabłu staru" i wszystko będzie dobrze. Te odcinki mają być absolutnie ostatnie. Zdjęcia do 11. sezonu kultowego serialu potrwają do 20 sierpnia. A jeszcze w tym roku widzowie TVP 1 obejrzą "Ranczo. Zemsta wiedźm". Ja już państwu dziękuję. Czas na "Pytanie dnia". Dziś u Doroty Wysockiej-Schnepf marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Nowej Lewicy. Spokojnego wieczoru.