Dzień dobry. "19.30". Zbigniew Łuczyński. Kolejni posłowie bez immunitetów? Wnioski w sprawie Łukasza Mejzy i Ryszarda Wilka. Były groźby, nie było reakcji. Dymisje w policji po zbrodni w Lubowidzy. Łatwo dostępne, śmiertelnie niebezpieczne. 70% nastolatków paliło już e-papierosy. W stolicy zawyły syreny. "Zachowaj spokój" - apelowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, bo alarm to były ćwiczenia. A my pytamy, czy Polacy mogą czuć się bezpiecznie, a system jest zrozumiały dla przeciętnego obywatela. I kiedy światło dzienne ujrzy obiecywana przez rządzących ustawa o obronie cywilnej? Punktualnie o 11.00 w Warszawie zawyły syreny. To jest chyba związane z powstaniem warszawskim. - Na pewno? - Tak myślę. Większość mieszkańców stolicy jednak dokładnie wiedziała, o co chodzi. To taki był próbny alarm, żebyśmy wiedzieli, co robić w razie zagrożenia. Były ogłoszenia. Próba, test syren. Dostaliśmy SMS, dlatego wiemy, że to ćwiczenia. W przypadku prawdziwego alarmu pojawią się też komunikaty słowne. Co, jeśli ktoś ich nie usłyszy? - Skąd się dowiedzieć, o co chodzi? - Z TVP INFO. To jedno z możliwych źródeł. Włączyć telewizor, radio lub aplikację w telefonie. Tego typu sygnały są używane do przeróżnych ewentualności. To może być powódź, może być nadchodzące tornado, to mogą być inne, bardziej poważne zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa. Każdy powinien też dostać SMS. Już wiadomo, co trzeba poprawić w Warszawie i okolicznych powiatach. Sygnały od operatorów sieci komórkowych nie docierają do społeczeństwa w tym samym czasie, a więc to będzie temat do przedyskutowania Trzeba by szukać schronienia. Jedyna możliwość. - Wie pan, gdzie najbliższy schron? - Nie wiem. Większość Polaków nie ma o tym pojęcia. Schronów z prawdziwego zdarzenia jest mało i większość z nich jest w kiepskim stanie. Stąd ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Prace nad nią rozpoczął minister Kierwiński. Rząd przyjął ją we wrześniu. Minister Tomasz Siemoniak dokończył tę pracę, skonsultował z samorządami, z NGO. Ta ustawa jest kompletna. Będzie dobrze służyć Polsce, Polakom. Wypełni lukę, którą w tym zakresie zostawił rząd Zjednoczonej Prawicy. Przepisy dotyczące obrony cywilnej istniały, ale zostały skasowane ustawą o obronie ojczyzny. PiS obiecywał, że znajdą się przepisy w sprawie obrony ludności. Niestety nigdy to się nie udało. Ustawa jest już po pierwszym czytaniu w Sejmie. Na biurko prezydenta ma trafić do końca roku. Za tym muszą iść konkretne pieniądze, czyli jeżeli my nie widzimy tych pieniędzy, tych propozycji czy pomysłów na to, że one znajdą się w budżecie państwa, to już jest słabo. Ustawa gwarantuje pieniądze m.in. na szkolenia czy schrony. To 0,3% naszego PKB. W przybliżeniu 10 mld zł rocznie. W przypadku ogłoszenia stanu wojennego i w czasie wojny system ochrony ludności przekształci się w obronę cywilną. Szefem obrony cywilnej w kraju staje się minister spraw wewnętrznych. Schodzimy w dół do wojewodów, prezydentów, burmistrzów. Będą tworzone plany ewakuacji ludzi. Projekt zakłada m.in. powstanie systemu bezpiecznej łączności państwowej. Zwiększy się rola Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Ćwiczenia takie jak dziś w Warszawie będą prowadzone w całym kraju. Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dziś rano w Warszawie Huberta B., byłego dyrektora Biura Zakupów w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Śledztwo dotyczy wielomilionowych nieprawidłowości w Agencji, którą kierował Michał K. Pan dyrektor był odpowiedzialny za zakupy towarów. Następnie agenci CBA wykonywali z nim czynności procesowe. Chodzi o przeszukanie, zabezpieczenie dokumentów, nośników elektronicznych. Już teraz były pan dyrektor RARS-u trafił do Prokuratury Krajowej Wydziału Zamiejscowego w Katowicach. Ta prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Poseł Łukasz Mejza bez immunitetu? Prokurator generalny składa wniosek do marszałka Sejmu, by pociągnąć posła do odpowiedzialności karnej. Chodzi o ustalenia prokuratury w sprawie oświadczenia majątkowego polityka. W Sejmie jest też wniosek dotyczący posła Konfederacji Ryszarda Wilka. "Nieźle pan nawywijał" - mówi o tej drugiej sprawie marszałek. Witam serdecznie państwa i witam w Białorusi. Tak Łukasz Mejza zareagował na wniosek o uchylenie jego immunitetu. Śledczy chcą mu postawić 11 zarzutów związanych z fałszywymi informacjami w oświadczeniach majątkowych. Co do swoich dochodów, zobowiązań, czyli obciążeń finansowych na kwotę ponad 10 tys. zł, co do posiadanych nieruchomości, jak i rzeczy ruchomych. Śledczy wzięli pod lupę ostatnie 4 lata. Posłom policjanci wchodzą do mieszkania, nękają kobiety w ciąży i biegają po mieszkaniu z miarką. To są standardy stalinowskie, to nawet nie jest Białoruś. Za składanie fałszywych oświadczeń majątkowych posłowi grozi do 8 lat więzienia. Rządzący przypominają, że kontrowersje wokół byłego wiceministra kultury i sportu sięgają poprzedniej kadencji. Można było bezkarnie np. oszukiwać chore dzieci, robić dziwne konferencje z ozdrowieniami w czasie tych konferencji albo kłamać w oświadczeniach majątkowych, ale nikogo to nie obchodziło. Ale ten czas się skończył. Prezes PiS sprawę komentuje powściągliwie. Jeśli chodzi o Łukasza Mejzę, to jest to sprawa, którą on sam w moim przekonaniu powinien załatwić. - Czyli powinien zrzec się immunitetu? - To jest jego decyzja. To nie jedyny wniosek o uchylenie immunitetu. Drugi dotyczy posła Konfederacji Ryszarda Wilka. Nieźle pan poseł nawywijał. W maju został znaleziony przez policję przy tej drodze w Kamionce Małej. Według Gazety Wyborczej poseł nie był w stanie iść o własnych siłach i wyzywał policjantów. To już nawet nie jest ułańska fantazja, a pan poseł, rozumiem, że później przeprosił policjantów za to, co do nich mówił. Za groźby pod adresem policji grozi do 3 lat więzienia. Poseł tuż po zdarzeniu przeprosił funkcjonariuszy. Zapowiedział, że nie zamierza korzystać z żadnych przywilejów poselskich w tej sprawie. Stres i emocje zawsze znajdą jakieś ujście, ale nigdy nie powinny w taki sposób. Ich unieważnienia chce PiS, który nie uznaje zmian w prokuraturze. Klamka w sprawie fuzji zapadła - mówi szef klubu PiS. W sytuacji trudnej trzeba szeregi zwierać. Decyzję w tygodniu ma zatwierdzić zarząd Suwerennej Polski. Wszystko na to wskazuje, że to jest przesądzone. Do połączenia PiS i Suwerennej Polski ma dojść na sobotnim kongresie. O 20.18 m.in. także o poselskich immunitetach w programie "Bez trybu" zawsze pełna energii Justyna Dobrosz-Oracz. Witam w Białorusi. On będzie na tych Węgrzech? Ucieczki przed odpowiedzialnością. PiS podważa legalność państwa. Majątek wiceministra pod lupą. W sposób demokratyczny. Składka zdrowotna dzieli rządzących. Zmiany obiecywano w kampanii wyborczej, ale pozostaje pytanie, jak to zrobić, bo pomysły koalicjantów wzajemnie się wykluczają. A wyborcze obietnice trzeba pogodzić w możliwościami budżetu państwa. I potrzebami systemu ochrony zdrowia. Jak trudne to zadanie, pokazała wymiana politycznych ciosów przy Wiejskiej. Jeśli ktoś myślał, że kwestia obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców to temat dogadany wśród partii rządzącej większości, już chwilę po rozpoczęciu obrad Sejmu musiał się zdziwić. Polska 2050 zgłosi ustawę o obniżce składki dla przedsiębiorców. Panie pośle, pan chce z tego publicznego systemu ochrony zdrowia wyjąć kolejne miliardy na prezenty dla osób najzamożniejszych w Polsce? To jest nieodpowiedzialne. Polska 2050 uważa, że rządowy projekt obniżenia składki jest niewystarczający. Dlatego chce większych ulg dla przedsiębiorców i odwołuje się do tych słów ministra finansów. Zapewnimy finansowanie zmian w zakresie ograniczenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców ze skutkami za rok 2025 na poziomie 4 mld zł. Nawet PO miała wpisane wprost w swoich stu konkretach: "przywrócimy składkę ryczałtową". Jestem przekonany, że w Sejmie znajdzie się większość. Na to liczy też lider partii. Nie wyobrażam sobie, żeby PO i PSL nie głosowały za projektem, który położymy. To jest nasze zobowiązanie. PSL unika deklaracji. Koalicja Obywatelska - zaskoczona projektem. Jest dla nas nowością. Nikt z nas nie widział tego projektu. Jedyne, co usłyszeliśmy, to to, że jego założenia są takie, że wpisze się w te 4 mld. Naszym zadaniem też jest odciążenie polskim przedsiębiorcom. Wszystkie projekty, uważam, powinny być uzgadniane w szerokim gronie koalicji, jeśli mają uzyskać poparcie. Lewica popiera projekt rządowy i odrzuca pomysły kolejnych obniżek. Nie zgadzamy się z pomysłem, który będzie powodował jeszcze większą dziurę w budżecie służby zdrowia. Konkretne zmiany w składce zdrowotnej zapowiedział ostatnio minister finansów. Żeby od 1 stycznia przedsiębiorcy nie płacili składki zdrowotnej od sprzedaży aktywów trwałych. Ten absurd, który wprowadzony został przez Polski Ład, czyli jak sprzedaje przedsiębiorca samochód swój, to musi od tego zapłacić składkę zdrowotną. To musi być wyeliminowane. Rządzący chcą obniżki składki także przez Polski Ład, wprowadzony przez PiS, który, jak słyszymy od ekonomisty, obciążył przedsiębiorców. Był napisany w tak nieudolny sposób, że nie tylko wprowadził podwyższenie duże dla przedsiębiorców, ale również w taki sposób, który mógł zagrażać istnieniu wielu, zwłaszcza mniejszych firm. Tutaj nie ma wątpliwości, że to trzeba poprawić. Projekt likwidujący składkę zdrowotną od sprzedaży środków trwałych znalazł się już w wykazie pac legislacyjnych rządu. Polska 2050 swój projekt złoży jeszcze w tym miesiącu. To jest "19.30". Dziś jeszcze wielki wiatr, który zbliża się do Florydy, a także... Przyzwolenie na przemoc. 1/3 Polek i Polaków stosuje kary cielesne. Są osoby, które przyznają się do przemocy, i nie widzą w tym nic nagannego. Niezwyciężeni w drodze po medale. Jest tu strzelnica prowizoryczna, która imituje strzelanie zimowe. To dla mnie najtrudniejsza dyscyplina, bo moja prawa strona ciała nie działa tak, jak powinna. Europejska wizja Viktora Orbana. Jeśli ktoś nazywa mnie łajdakiem, to znaczy, że się nie rozumiemy. Dość kłamstw, dość propagandy. Nadeszła godzina rozliczenia. Niemal 80% dzieci i nastolatków w Polsce przynajmniej raz w życiu doświadczyło przemocy. Ta przerażająca statystyka ma się zmienić, bo rusza kampania "Dzieciństwo bez przemocy". Do akcji włącza się m.in. policja, Episkopat i politycy. Czy przyzwolenie na przemoc wobec dzieci może stać się wstydliwą przeszłością? Dwumiesięczna Laura trafiła do szpitala z pękniętą czaszką. Była bita przez rodziców. 13-miesięczny Grześ został skatowany przez matkę i jej partnera. To nie są odosobnione przypadki. Lekarze z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie przyznają, że co miesiąc trafia do nich kilkoro pacjentów, których obrażenia ewidentnie wskazują, że są ofiarami przemocy. To są np. oparzenia kończyn dolnych, które są symetryczne. To jest cecha dziecka wsadzanego do gorącej wody za karę. Są ślady po przypalaniach. Dane są porażające. Co trzecie dziecko w Polsce, czyli ponad 2 mln, doświadczyło przemocy ze strony dorosłych, i to tych najbliższych. Konsekwencje zostają z nimi do końca życia. Bywają bardzo odległe zaburzenia neurologiczne, w większości są to zespoły objawowe, zaburzenia snu, zaburzenia układu autonomicznego. Jak pokazują ostatnie badania, 1/3 Polek i Polaków dopuszcza stosowanie kar fizycznych wobec dzieci, a aż 80% akceptuje krzyk jako metodę dyscyplinującą. Niczego dobrego dziecka w ten sposób nie nauczymy, bo jaką przekazujemy prawdę? Że jak masz problem z drugim człowiekiem, to mu przywal? Tego chcemy uczyć nasze dzieci? Dlatego Fundacja "Dajemy Dzieciom Siłę" po raz kolejny rusza z kampanią "Dzieciństwo bez przemocy". Dobre dzieciństwo daje dziecku moc - to główne przesłanie akcji. 19 listopada w Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Przemocy wobec Dzieci na znak solidarności na czerwono zaświeci Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, Sejm i wiele innych budynków w całym kraju. Jeżeli chodzi o reagowanie, najważniejsze jest zauważenie, bo już zauważenie jest rodzajem reakcji. Pamiętajmy, że najważniejsze jest to dziecko. Akcję wspiera Rzecznik Praw Dziecka, rząd, a w tym roku po raz pierwszy - również Episkopat. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada nowelizację "ustawy Kamilka". Jednym z kluczowych założeń jest stworzenie systemu śledzenia losów dziecka, do którego dostęp będzie mieć policja, pomoc społeczna i sądy. Pomoc przywraca dziecku moc, a chodzi nam o dzieciństwo bez przemocy, które staje się dzieciństwem mocy, standardy ochrony małoletnich są tą mocą, za tym muszą pójść konkretne działania. Bo żadne prawo nie zastąpi zwykłej ludzkiej empatii. Wyższa akcyza na papierosy? Ma być drożej, ale według rządu lepiej zrujnować kieszeń niż zdrowie. Wyższa akcyza może objąć m.in. płyny do papierosów elektronicznych, które polubili zwłaszcza młodzi ludzie i nastolatki. Jak bardzo? 70% 13-14-latków już ich próbowało, Najnowsze badania na grupie tysiąca ludzi młodych ludzi pokazują, że 70% tych młodych ludzi, a więc uczniów szkoły podstawowej, ma za sobą inicjację nikotynową. Ale głównie sięgają oni po e-papierosy. Co czwarta osoba spośród tych młodych ludzi pali regularnie. 90 procent z nich korzysta z e-papierosów. To badanie bronchoskopowe u kilkunastoletniego dziecka, które trafiło na oddział pulmonologiczny z objawami uszkodzenia płuc. To efekt palenia e-papierosów. Te dzieci trafiają z powodu krwioplucia, kaszlu, mają też duszności, mają spadki hemoglobiny, czasem wymagają transfuzji krwi. Do kliniki poznańskiego Uniwersytetu Medycznego trafił 15-latek z ostrą niewydolnością płuc. Na intensywnej terapii spędził ponad 2 tygodnie. Trafił do nas z ciężką dusznością, z zaburzeniami oddychania. Niestety, okazało się, że nasz oddział nie był wystarczający. Trafił na oddział intensywnej terapii, wymagał intubacji, mechanicznej wentylacji, a jego płuca były bardzo zniszczone. Są z nikotyną lub bez. Te smakowe zawierają wiele nieprzebadanych związków chemicznych. I nie zawsze są to substancje deklarowane na opakowaniach. Młodych przyciąga atrakcyjny smak. I właśnie on najszybciej uzależnia. Jeżeli ktoś ma do zaoferowania e-papierosy o smakach owocowych, słodyczy, ciastek, lodów, to przyciąga to młodego człowieka, niezależnie od tego, czy papieros jest nikotynowy, czy beznikotynowy. Sprzedaży aromatyzowanych e-papierosów zakazały już w tym roku: Wielka Brytania, Irlandia, Belgia, Holandia, Litwa, Norwegia i Słowenia. W Chinach, które są największym eksporterem e-papierosów, zakaz obowiązuje od 2 lat. Polska czeka na przepisy, które będą obowiązywać w całej Unii. Mamy sytuację, w której krajowa ustawa czekałaby rok lub ponad rok na zgodę Komisji Europejskiej, a już w styczniu 2025 roku rozpoczną się prace nad nowelizacją dyrektywy tytoniowej na poziomie UE, która ureguluje na poziomie całej Europy kwestie e-papierosów z nikotyną. Sejm rozpoczął dziś prace nad podwyższeniem akcyzy na wyroby tytoniowe. To może być bariera dostępu, zwłaszcza dla młodych osób. Taki zabieg okazał się skuteczny m.in. w Szwecji, która w ten sposób ograniczyła liczbę palaczy do 5%. Ale zakaz sprzedaży e-papierosów jest równie pilny. Bardzo oczekujemy od rządzących co najmniej takiej determinacji i takich działań, jakie widzieliśmy w słynnej sprawie z alkotubkami. Dymisje komendantów policji w Głownie i Zgierzu. To efekt śledztwa w sprawie brutalnego zabójstwa w Lubowidzy w Łódzkiem. Choć policjanci wiedzieli, że 39-latek wcześniej groził bronią partnerowi kobiety, z którą był kiedyś związany, nie podjęli działań. Do tragedii doszło kilka dni po zgłoszeniu gróźb na policji. Dyscyplinarki wobec policjantów... W sumie 7 postępowań, 7 funkcjonariuszy z Głowna, w tym w stosunku do komendanta komisariatu w Głownie, jak również jego zastępcy oraz szefa pionu kryminalnego. Ci trzej policjanci i nadzorujący ich komendant powiatowy ze Zgierza stracili stanowiska. Już te decyzje świadczą o tym, że w sprawie makabrycznego zabójstwa w Lubowidzy w działaniach policji popełniono błędy. Dramat rozegrał się na tej drodze. Była sobota, 28 września. Parę minut po godzinie 19.00 zostaliśmy powiadomieni o zdarzeniu drogowym w miejscowości Lubowidza, powiat brzeziński. 39-letnia kobieta jechała z partnerem i dwójką dzieci. Jadący za nią mercedes uderzał w tył samochodu i doprowadził do dachowania toyoty. Napastnik wysiadł i z zimną krwią strzelał do mężczyzny, który wydostał się z wywróconego auta. Kobiecie i dzieciom udało się uciec. Strzał. Jeden, tak jakby drugi, trzeci. Później krzyk jakiś słychać, nie? Patrzę, lecą te dzieci, dwoje dzieci, dwie kobiety, z płaczem wpadły tu do nas do domu. Drugą kobietą była znajoma 39-latki, która pojawiła się na miejscu. Sprawca, 39-letni Dawid, były partner kobiety i ojciec jednego z jej dzieci, zniknął. Trwają intensywne czynności, poszukujemy tego mężczyzny. Z Lubowidzy morderca pojechał do Łodzi. To w tej w tej kamienicy popełnił samobójstwo. Kobieta już wiele dni wcześniej zgłaszała policjantom w Głownie, że mężczyzna łamał sądowy zakaz zbliżania się do niej, a jej partnerowi groził bronią. Wyciągnął wtedy pistolet i powiedział, on zaczął bluźnić do niego, że go zabije i tak dalej. Zgłosiliśmy tę sytuację, i to było koło siedemnastego, czyli 10 dni przed całym zdarzeniem, i nikt nic nie zrobił. Według kobiety wszyscy w Głownie wiedzieli, gdzie jest Dawid, i można było go zatrzymać, zanim doszło do najgorszego. On się przemieszczał po Głownie, można było go złapać, jakby tylko chcieli. Tylko że nikt nie chciał, nie jeździły żadne patrole wzmożone, nigdzie policji nie było widać. A powody były. Miał broń i groził człowiekowi śmiercią. Kobieta zarzuca policjantom także to, że po tragedii nie chcieli szukać postrzelonego mężczyzny. Biegły oceni, czy były szanse, by go uratować. Trwa śledztwo. Chcemy ustalić, jakie decyzje były przez policję podejmowane, jak funkcjonariusze zachowywali się na miejscu zdarzenia. Gdyby nie oni, to on nadal by żył. Śledztwo toczy się pod kątem niedopełnienia obowiązków przez policjantów, za co grozi do 3 lat więzienia. Pełniąc służbę, zostali ranni, ale nadal są niepokonani. Dziś pokonują własne ograniczenia i stają w szranki z żołnierzami z całego globu w ramach Invictus Games. Przyszłoroczna edycja już w lutym w Kanadzie, więc czasu na wypracowanie medalowej formy nie tak dużo. Powiemy teraz o intensywnych przygotowaniach i ogromnej woli zwycięstwa. "Invictus", czyli "niezwyciężony". I choć było blisko, oni nie polegli. Zostałem wysłany na misję do Afganistanu. Zostałem dwa razy ranny. Pech chciał, że dwa razy na minę najechałem. Stałem na wieży strzelniczej, obok mnie wybuchł moździerz, przez co podmuch zrzucił mnie trzy metry w dół. Do Invictus Games niecałe 4 miesiące. 19 polskich weteranów szlifuje formę w Wojskowym Ośrodku Szkoleniowo-Kondycyjnym w Mrągowie. Ale tu nie wynik jest najważniejszy. Medale to jest sprawa drugorzędna na Invictus Games. Tutaj chodzi o atmosferę, chodzi o to, żeby rodziny, które pojadą z zawodnikami, zobaczyły, że oni są też w pewnym sensie bohaterami. Nasi bohaterowie w Vancouver zmierzą się z niemal 500 zawodników z ponad 20 krajów. To, co ich łączy, to wspólne cele i podobne przejścia. Dlatego mamy tu psychologów, którzy pomagają nam psychicznie. Ale tak jak mówię, przede wszystkim... Przed nimi nowe wyzwanie. Na Invictus Games w Kanadzie po raz pierwszy w historii pojawią się sporty zimowe. Weterani spróbują swoich sił w takich konkurencjach jak curling na wózkach, narciarstwo alpejskie czy narciarstwo biegowe. Nigdy nie jeździłem na nartach, dlatego takie wyzwanie dla mnie troszeczkę, gdyż najlepiej robić coś, czego się nie robiło, czyli jest trudniejsze. Pomysłodawcą Invictus Games jest książę Harry. Sam spędził wiele lat, służąc w brytyjskiej armii, stąd jego osobisty stosunek do żołnierzy. Wydarzenie, które stworzył, jest nie tylko dla weteranów, ale też dla tych, którzy zmierzyli się z szokiem po wypadku bliskiej osoby. Sport ma zdolność do leczenia, do zmiany życia i do ratowania życia. Dla wielu z zawodników moment dotarcia na linię startu był jednym z najtrudniejszych momentów w ich życiu. Życiu w świecie, który diametralnie różni się od tego w armii czy od warunków, do których żołnierze przywykli w trakcie konfliktów zbrojnych. Nie oszukujmy się, wojna to jest wojna. Weterani po wypadkach i traumie uczą się funkcjonować na nowo. Aktywność może być kluczem. Sport daje dużo satysfakcji, ale też daje dużo pewności, która pomaga nam lepiej funkcjonować w normalnym życiu. Zawody Invictus Games wystartują 8 lutego w Vancouver. Przybyłem tu, by zaalarmować - mówi Viktor Orban w Parlamencie Europejskim. Węgierski premier przedstawia plan prezydencji w UE i nie szczędzi mocnych słów. Za ile sprzedałeś nasz kraj, panie premierze - wykrzyczał podczas konferencji prasowej w kierunku Orbana działacz opozycyjny. A nie była jedyna krytyka, z jaką spotkał się Viktor Orban. Na wystąpienie węgierskiego premiera w Strasburgu europosłowie zareagowali antyfaszystowską piosenką. To nie jest konkurs Eurowizji! Widzę, że program węgierskiej prezydencji państwa nie interesuje. Zorganizowaliście lewicową intifadę przeciwko mnie. Wiktor Orban prezentując program węgierskiej prezydencji punktował władze w Brukseli za stan europejskiej gospodarki i nierozwiązany problem nielegalnej migracji. Nie wspomniał o wojnie w Ukrainie. Od jej wybuchu Węgry utrudniają nakładanie sankcji na Rosję i unijną pomoc dla Kijowa. Są tacy, którzy obwiniają o tę wojnę nie najeźdźcę, ale zaatakowanego, nie żądzę władzy Putina, ale pragnienie wolności Ukrainy. Powszechne oburzenie w Unii wywołała niekonsultowana z Brukselą seria spotkań Orbana, który na początku węgierskiej prezydencji odwiedził Kijów, Moskwę i Pekin. Za ile pieniędzy zdradził pan swój kraj? Jak państwo widzą, debata polityczna na Węgrzech jest bardzo otwarta. Jeśli ktoś nazywa mnie łajdakiem, to po prostu znaczy, że się nie rozumiemy. Premiera, który od 14 lat rządzi krajem, nie rozumie jednak coraz więcej obywateli - nie tylko w Brukseli, ale też w Budapeszcie, gdzie rośnie sprzeciw wobec upolitycznionych sądów i mediów. W ostatnich wyborach opozycyjna partia Tisa zdobyła 30% głosów. Dość niegodziwości, dość kłamstw, dość propagandy! Cierpliwość się skończyła, nadeszła godzina rozliczenia! Lider węgierskiej opozycji, eurodeputowany Peter Magyar, otrzymał w Europarlamencie dodatkowy czas, by opowiedzieć o skandalach korupcyjnych na Węgrzech, w tym milionach zdefraudowanych unijnych funduszy. Ta debata zamieniła się w sąd nad Węgrami. Nad rządem węgierskim wybranym w demokratycznych wyborach przez naród węgierski. Mieliśmy lidera, który w Polsce chciał zrobić Budapeszt. Przyjdzie taki dzień, że będzie w Budapeszcie Warszawa. Ponad 3-godzinna dyskusja z Orbanem nie była transmitowana przez publiczną telewizję na Węgrzech. Węgierskiej prezydencji zarzuca się też zbyt małe zaangażowanie w unijne sprawy, co oznacza, że następujące po niej przywództwo Polski w Europie może być bardziej wymagające, bo jak mówi się w unijnych kuluarach, po Węgrach trzeba będzie posprzątać. Wichura, jakiej Ameryka nie pamięta od stu lat, nadciąga na Florydę. Prezydent Joe Biden ogłasza stan wyjątkowy i odracza międzynarodowe wizyty, a mieszkańcy zabezpieczają co się da i korzystają z ostrzeżeń takich jak to: "Jeszcze nie jest za późno, wsiądź do samochodu, przejedź przez most i szukaj schronienia". Huragan Milton ponownie przybrał na sile i stał się niezwykle niebezpiecznym huraganem 5 kategorii. Otrzymaliśmy dane z samolotu łowców huraganów - prędkość wiatru wynosi ponad 260 km/h. Jeśli zostałeś objęty nakazem ewakuacji, powinieneś ewakuować się teraz, natychmiast! To kwestia życia i śmierci! Przygotowaliśmy jedzenie, wodę, dokumenty, mamy rodzinę na północy w Jacksonville i tam pojedziemy. Przeżyłem huragan Katrina i wiem, że wszystkie przedmioty, tu na podwórku staną się pociskami. Możemy odbudować domy, miejsca pracy - ale tylko wtedy, gdy przetrwamy ten huragan. Nie przywrócimy życia tym, którzy zdecydują się tu zostać. Czas ucieka. Może to być jeden z najgorszych huraganów, jakie nawiedziły Florydę od 100 lat. Ja już państwu dziękuję. Czas na "Pytanie Dnia". U Marka Czyża dziś Mariusz Witczak, Platforma Obywatelska. Do zobaczenia.