Weto przesądzone? Unijny SAFE nadal nie podoba się prezydentowi. Plan B - rząd ma w zanadrzu uchwałę. Marża w dół - czy na stacjach paliw będzie taniej? Premier chciał konkretów, więc je dostał. Prezydencki projekt ustawy jeszcze w tym tygodniu trafi do Sejmu - mówi szef prezydenckiej kancelarii i dodaje, że premier rozumie słuszność założeń prezydenckiej propozycji. Może panowie byli na różnych spotkaniach, bo premier po rozmowach pytał, gdzie są pieniądze mające finansować prezydencki projekt, bo w projekcie ustawy ich nie ma. Premier czeka na podpis prezydenta, prezydent mówi, że ma czas. Konkrety na stół prezydent i prezes NBP mieli położyć na tym spotkaniu z premierem, szefem MON i ministrem finansów. O alternatywnym pomyśle finansowania polskiej armii pierwszy raz powiedzieli 5 dni temu. Ale wtedy oprócz kwoty nie podano żadnych szczegółów. Te miały paść dziś. Polski "SAFE 0%". A tak po spotkaniu... Ta propozycja w największym skrócie to jest SAFE 0 złotych, tam nie ma teraz żadnych pieniędzy. ...o prezydenckim projekcie mówi premier. Ten wpłynął już do Sejmu. Zakłada powołanie Funduszu Inwestycji Obronnych, który miałby gospodarować zyskiem NBP. Funduszu, który by zarządzał środkami pochodzącymi z mądrego gospodarowania, ale nie uszczuplania, podkreślam, nie uszczuplania w żaden sposób rezerw Narodowego Banku Polskiego, czy to rezerw walutowych, czy to rezerw w złocie. NBP posiada 550 ton złota, wartych 300 mld zł, co daje Polsce 12. miejsce wśród krajów z największymi rezerwami. Złoto kupowane było po dużo niższej cenie niż obecna. Do tego dochodzą rezerwy walutowe, obecnie to prawie 294 mld dolarów, czyli bilion złotych. Zysk ze złota powinien być wystarczający. Jeśli rzeczywiście tak jest, panie Glapiński, że NBP ma zysk, to proszę ten zysk wpłacić, tak jak należy, do budżetu państwa i my wydamy te pieniądze na bezpieczeństwo państwa. Nie ma żadnego problemu. Jeśli jest zysk. NBP bowiem od kilku lat zysku nie wykazuje. Dane za ubiegły rok są szacunkowe, ale już w tej chwili straty NBP za ostatnie lata oceniane są na ponad 80 mld zł. Premier jeszcze przed rozmowami w Pałacu mówił o sygnałach świadczących, że Karol Nawrocki zawetuje ustawę o unijnym programie SAFE. Sugestia miała paść podczas spotkania prezydenta z generałami. Spytałem pana prezydenta, czy pan to podpisze, bo szkoda każdego dnia, godziny. Pan prezydent powiedział, że ma jeszcze dużo czasu, 10 dni. I że się zastanawia i że mu się to nie podoba. Na razie mamy do czynienia z polityczną grą: zablokować Tuskowi, co się da, i poudawać, że ma się alternatywny program. Prezydencki projekt wywołał lawinę politycznych komentarzy. SAFE, o którym nikt nigdy nie słyszał i który jak królik z kapelusza wyskoczył na ostatniej prostej. Gwarantuje nam niepodległość, suwerenność i finansowanie sił zbrojnych w taki sposób, że nie uzależnia tego od woli Ursuli von der Leyen. Minęło kilka dni i od zapowiedzi SAFE 0% jest jedno wielkie zero. Eksperci z kolei zastanawiają się, jak miałoby wyglądać pozyskanie zysku z rezerw złota. Albo sytuacja, w której NBP na chwilę sprzedaje złoto i je za chwile odkupuje i urealnia jego wycenę. Albo sytuacja, w której złoto jest inaczej wyceniane niż do tej pory. W drugim wariancie trzeba by zmienić prawo. Skąd dokładnie i jak pieniądze miałyby trafiać do funduszu, pytali też prezydenckich ministrów dziennikarze. Dzisiaj o godzinie 17.00 warto, będzie komunikat Narodowego Banku Polskiego, który zapewne wyjaśni, bo nie znam tego komunikatu, wierzymy, że wyjaśni wszystkie szczegóły związane z tą operacją. Komunikat pojawił się. "Jutro przedstawię szczegóły wszystkim zainteresowanym Polakom". Ale Adam Glapiński napisał, że o szczegółach mechanizmu poinformuje jutro. Jednocześnie zapewnił o apolityczności NBP. "Dekady spłacania długu zaciągniętego u brukselskich technokratów, tuczącego niemiecką gospodarkę w dodatku na unijnej smyczy, którą europejskie lewactwo zawsze będzie mogło skrócić, gdy do władzy w Polsce dojdą prawicowi patrioci" - z grubsza tak brzmi opozycyjny przekaz dnia w sprawie programu SAFE. Na partyjnych konwektywach wytrzymuje wszystko. A jak mu idzie w konfrontacji z danymi? Takiej informacji wielu się spodziewało. Wynikała zarówno ze słów, jak i ostatnich decyzji prezydenta. Dotarła do nas także informacja, że prezydent zdecydował się już, aby zawetować program SAFE. A to oznaczałoby cios dla polskiej zbrojeniówki, bo na te pieniądze czeka ponad 30 polskich firm. Od tych produkujących ciężki sprzęt, po te, które zajmują się produkcją amunicji. To jest modus operandi działania PiS. Pieniądze europejskie śmierdzą, pieniądze europejskie są z Niemiec, my takich pieniędzy nie chcemy, nie jesteśmy zainteresowani, najlepiej wyjdźmy z UE. SAFE unijny jest szkodliwy dla Polski, dlatego że przede wszystkim zadłuża Polskę w obcej walucie, czyli naraża nas na ryzyko kursowe, ogromne ryzyko kursowe. Po co nam SAFE - ten europejski, którego jesteśmy współautorami - tu odpowiedź jest prosta. Rosja nadal prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie. Trwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Europa, w tym Polska, musi się dozbrajać. A na to potrzebne są realne pieniądze, nie puste obietnice. Żyjemy w niezwykle geopolitycznie czasach i musimy się zbroić. Tu i teraz, i wojskowi nie mają co do tego wątpliwości. Zadaniem rządzących jest znalezienie na to finansowania i my to zrobiliśmy. Na stole jest 650 mld zł dla 19 dziewiętnastu Wspólnoty. Polska może dostać najwięcej, bo 1/3 kwoty, czyli ponad 180 mld. To, najprościej mówiąc, dodatkowy roczny budżet na uzbrojenie. Program SAFE to jest tu i teraz, bez sabotowania, bez opóźniania. To jest klucz do polskiego bezpieczeństwa. Ze środków sfinansowane mają być m.in. systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, drony, amunicja i pociski. Nie możemy czekać na dodatkowe pieniądze za rok, pięć czy dziesięć. Potrzebujemy zamówień, potrzebujemy sprzętu już dzisiaj, już teraz. I co ważne - według deklaracji rządzących - niemal 90% ogromnej kwoty zostanie w kraju, zasilając polski przemysł zbrojeniowy. Nie niemiecki, jak lubi mówić opozycja, a polski, ale też - co może być tu kluczowe - nie amerykański. Miliardy umożliwią większą i szybszą produkcję polskiego, nowoczesnego sprzętu: Borsuków, Rosomaków, Krabów czy Piorunów. Bez SAFE będzie trudno kontynuować zakupy z takim rozmachem jak dotychczas, a jednak cały czas jeszcze nie domknęliśmy tej modernizacji sił zbrojnych. A SAFE to nic innego jak niskooprocentowana pożyczka, nieco ponad 3% w skali roku na 45 lat. Przez pierwsze 10 lat spłacalibyśmy tylko odsetki. Polska armia, polska straż graniczna, polskie wojsko i polska policja potrzebują tych środków, żeby skutecznie dbać o bezpieczeństwo państwa polskiego. Rozporządzenie SAFE jest szkodliwe dla polskiej niepodległości, jest łańcuchem na polską niepodległość, jest mechanizmem warunkowym, jest kredytem na 40 lat. Rząd, jak słyszeliśmy, przygotowuje plan B na weto. Premier już dziś, jak widać, rozmawiał o nim z generałami. Pojutrze ma być gotowy projekt rządowej uchwały. Jeśli dostaniemy weto, to na wojsko znajdziemy pieniądze, ale nie będzie pieniędzy przez to weto na ochronę granicy wschodniej, na wsparcie straży granicznej. Na wsparcie policyjnych zadań na rzecz bezpieczeństwa obywateli. Na stole oprócz pieniędzy leży bezpieczeństwo Polski. A im szybciej zapadną decyzje, tym lepiej dla inwestycji w obronę. Kościelny rachunek sumienia. Biskupi będą ten temat zgłębiać, kontynuować. Czy episkopat powoła komisję ds. rozliczeń pedofilii? Mam nadzieję, że nikt nie będzie przy tym gmerał i te mury po prostu runą. Ceny nośników energii. Termin ze złego snu każdego ministra finansów, a w Polsce właśnie zerwały się z łańcucha. Ropa na stacjach blisko 8 zł za litr, to grozi wzrostem cen i inflacją. Sytuacja jak z początków inwazji Rosji na Ukrainę, ale wtedy, jak trąbił PiS-owski rząd, była to putinflacja, a teraz winien jest Tusk, a nie wojna Trumpa. Orlen schodzi z marży, jak może, wprowadza promocję, a Polska zapatrzona w pylony. Ostatnie dni na stacjach benzynowych nie są szczególnie radosne dla kierowców. Nie przeraza, ale trzymam się za portfel, że tak powiem. Chyba się przesiądę na rower. Wzrost cen paliw to efekt tego, co dzieje się w Zatoce Perskiej, zwłaszcza w rejonie zablokowanej Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa ponad 20% światowych dostaw ropy, a której cena wczoraj wystrzeliła do niemal 120 dolarów za baryłkę. I choć szybko spadła, wysokie ceny na stacjach na całym świecie pozostały. Rynek paliw jest rynkiem odtwórczym. Sprzedawcy paliw patrzą na to, po jakiej cenie będą musieli uzupełniać zapasy, które są w tym momencie sprzedawane. Nie sprzedają paliwa po cenach historycznych. Ale jeśli nastąpi eskalacja konfliktu, ceny mogą rosnąć. Jeśli niszczone będą kolejne instalacje, jeśli np. będą atakowane tankowce, to wtedy będziemy musieli się liczyć z podwyżkami diesla powyżej 8 zł. Spółka Orlen przygotowała osłony, które zamortyzują koszty dla polskich kierowców. To, co już zrobiliśmy, to zmniejszenie marży detalicznej i błyskawiczne wprowadzenie promocji, która pozwoli każdemu kierowcy w Polsce zatankować nawet 400 litrów paliwa z rabatem. W sumie te działania Orlenu doprowadzą do tego, że 60 lub więcej groszy na litrze będzie taniej. Dla Prawa i Sprawiedliwości to jednak za mało. Niewystarczające są działania na tle tego, co powinien zrobić rząd. Muszą podejmować jakieś drobne, asekuracyjne kroki, żeby zmienić swój wizerunek. Działania są zgodne z obecną sytuacją na rynku - ripostuje premier. Jeżeli sytuacja się ustabilizuje na rynkach światowych, jeżeli te zapowiedzi prezydenta Trumpa się sprawdzą, wtedy nie trzeba będzie robić takich poważniejszych manewrów jak VAT. W przypadku pogorszenia sytuacji rząd zapowiada działania. Jeżeli ona się będzie przedłużała, a ceny będą rosły, nie wykluczamy podjęcia działań osłonowych. Natomiast paliwa w Polsce na pewno nie zabraknie. Rządzący wypominają PiS-owi sztuczne zaniżanie cen w kampanii wyborczej, co doprowadziło do braku paliwa na stacjach, a straty Orlenu wyniosły ponad 3,5 mld zł. Do tego dochodzi sprzedaż Lotosu. Decyzje podejmowane przez przeciwników nie wpłynęły pozytywnie na bezpieczeństwo energetyczne Polski. 4 lata temu obecna wicemarszałkini Senatu złożyła projekt obniżający marże Orlenu podczas kryzysu paliwowego, po ataku Rosji na Ukrainę. Projekt za rządów PiS przepadł. Daniel Obajtek, ówczesny prezes Orlenu, za żadne skarby tych marż nie chciał obniżyć, łupiąc Polaków. PiS jest ostatnią formacją, która ma prawo tu podnosić jakąś krytykę. Jest jeszcze kwestia odpowiedzialności za konsekwencje wojny, czyli wzrost cen paliw na świecie. Tu PiS nie chce patrzeć za ocean. Konsekwencje są faktem i nie ma, nie zależą one od tego, kto wywołał tę wojnę. Za wysokie ceny paliw odpowiada Donald Tusk. Wojnę prowadzi Donald Trump - odpowiadają politycy koalicji. Jak patrzę na polityków PiS, to zastanawiam się, czy są członkami ruchu MAGA, czy są polskimi parlamentarzystami, dlatego unikają tego nazwiska. Jego nie skrytykują, jemu nie powiedzą złego słowa, bo dla nich Donald Trump to jest objawienie. Jakby mogli, toby się modlili do Donalda Trumpa rano, po południu i wieczorem. Na razie ze Stanów Zjednoczonych płyną sprzeczne informacje co do terminu zakończenia wojny. Wymienię reżim na lidera przychylnego Ameryce, zlikwiduję atomowe zagrożenie dla świata, zadbam o energetyczne bezpieczeństwo. To Donald Trump o "Epickiej Furii", którą rozpętał wraz z Izraelem, atakując Iran. Ale Iran lidera wybrał sobie sam, uran trzyma głęboko pod ziemią i zamknął cieśninę Ormuz, demolując naftowe rynki. Jeśli na tę wojnę jest jeszcze plan, to jaki? Po ataku Iranu w Arabii Saudyjskiej przez tydzień walczył o życie. To już siódmy amerykański żołnierz, który poległ w amerykańsko-izraelskiej operacji. W dziesiątym dniu operacji "Epicka Furia" odnosimy zwycięstwo. I nie ustąpimy, dopóki wróg nie zostanie całkowicie i zdecydowanie pokonany. Ale robimy to według naszego harmonogramu. Np. to znów będzie nasz najintensywniejszy dzień nalotów na Iran. Szef Pentagonu twierdzi, że to dopiero początek wojny. O jej końcu, po skokowym wzroście cen ropy naftowej i takich obrazach napływających z całego świata, zaczął mówić z kolei Donald Trump. Myślę, że skończy się szybko. Bardzo szybko. Spójrzcie, wszystko, co mieli, przepadło, łącznie z przywództwem. Amerykańska armia podaje liczby. Twierdzi, że irańskie ataki rakietami balistycznymi spadły już o 90%. Dronami bojowymi - o 83%. Tyle że Iran ma nowego przywódcę. I pokazuje, że reżim wciąż rządzi krajem. Do tego może ostrzeliwać państwa Zatoki Perskiej. Dziś jego ataki dotknęły Katar i Emiraty, w tym tę największą na Bliskim Wschodzie rafinerię ropy naftowej w Ruwais. Ta wstrzymała pracę. Ale najdotkliwsza jest blokada przez Iran Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20% światowej ropy. Siły zbrojne Iranu nie pozwolą na eksport nawet 1 litra ropy z regionu do wroga i jego partnerów do odwołania. Trump, by ratować sytuację, rozważa złagodzenie sankcji na rosyjską ropę. Wczoraj rozmawiał o tym z Putinem. Iranowi grozi zaś, że jeśli nie przestanie zakłócać transportu ropy, zniszczy go całkowicie. O dalszym niszczeniu Iranu mówi też Tel Awiw. Oficjalnym celem Izraela wciąż jest zniszczenie zdolności terrorystycznych reżimu, czyli np. arsenału pocisków balistycznych i wzbogaconego uranu. Ale Benjamin Netanjahu zachęca Irańczyków do "zrzucenia z siebie jarzma tyranii". Przed nim uciekło tych 5 irańskich piłkarek. Kolejne dwie też zdecydowały się pozostać w Australii. Teheran nazwał je zdrajczyniami, po tym jak milczały w trakcie hymnu przed jednym z meczów w ramach Pucharu Azji Kobiet. Powrót pozostałych zawodniczek do Iranu próbowali zablokować kibice. Prywatnie miłośnik motoryzacji i zapalony myśliwy, w godzinach pracy jego monarsza wysokość Karol XVI Gustaw, król Szwecji. Jest najdłużej panującym królem w Europie, poddani bardzo go lubią, do tego stopnia że gdy się żenił, ABBA premierowo zagrała Dancing Quinn. Z oficjalną wizytą gości właśnie w Polsce. Bardzo dziękujemy za to, co Polska robi dla Ukrainy, wasza rola jako węzeł logistyczny, który umożliwia przesyłanie pomocy, jest nieoceniona. Dziękujemy, że przyjęliście do siebie taką wielką liczbę ukraińskich uchodźców. Dziękuje za tę wizytę, nie tylko symboliczną, ale także konkretną. To wielki zaszczyt dla mnie, dla prezydenta Polski, że Jego Królewska Mość z małżonką jesteście z nami. Wizyta toczy się w cieniu zakupów okrętów podwodnych przez Polskę, co ma dla strony szwedzkiej duże znaczenie militarne, gospodarcze, polityczne i przemysłowe. Rozpoczęło się 404. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Jednym z tematów jest powołanie komisji do zbadania przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich. Powoływanie tej komisji ma swoją historię, zdaniem niektórych biskupów na tyle długą, że nie czekając na ruch Episkopatu, powołali komisje diecezjalne. Czy będzie rachunek sumienia i wyznanie grzechów? To najbardziej wyczekiwane zebranie biskupów ostatnich lat. Episkopat zdecyduje o powołaniu - lub nie - niezależnej komisji ekspertów do zbadania przypadków pedofilii wśród księży. Wszyscy mamy świadomość, jak duże zainteresowanie opinii publicznej jest tym tematem. A także jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na biskupach. To byłby przełom - mówią eksperci. Pod warunkiem, że ta komisja powstanie, to po pierwsze, a po drugie, że to będzie grupa fachowców, zupełnie niezależnych od biskupów, z pełnym dostępem do archiwów kościelnych i swobodą działania. A tu jest w episkopacie opór. Projekt opracowany przez zespół arcybiskupa Wojciecha Polaka, dający ekspertom niezależność, trafił do kosza. Teraz na stole jest inny model komisji, zaproponowany przez biskupa Sławomira Odera. Czyli biskupi nie chcą się w pełni zgodzić, by komisja nie była w jakiś sposób kontrolowana przez biskupów. Ale widać jedno - sami biskupi nie bardzo wierzą w powołanie niezależnej, ogólnopolskiej komisji inie chcąc na nią czekać w nieskończoność, niektórzy powołują własne w swoich diecezjach. Tak zrobił kard. Grzegorz Ryś w Łodzi i biskup Artur Ważny w Sosnowcu, gdzie są już efekty. Mówimy o 19 przypadkach, w których mamy przestępstwa potwierdzone bądź jeszcze badane. Podobnie rozliczać swoje diecezje chcą kard. Grzegorz Ryś, tym razem już w Krakowie, arcybiskup Wacław Depo w Częstochowie i arcybiskup Józef Kupny we Wrocławiu. Ci mądrzejsi, ci odważniejsi biskupi robią tego typu wyłom, i bardzo dobrze, że tak się dzieje. To pokazuje, że monolit oporu wobec rozliczania pedofilii duchownych kruszeje. To są pewnego rodzaju pęknięcia, które w tym grubym murze powstały, jako budowlaniec powiem, że każde pęknięcie da się załatać, ale mam nadzieję, że nikt nie będzie przy tym gmerał i te mury po prostu runą. Za tymi murami biskupi w głosowaniu rozstrzygną, czy chcą, aby Kościół w Polsce szczerze uderzył się w pierś i rozliczył przypadki nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Nie, czy chcą tego pojedynczy biskupi, ale wreszcie Kościół jako całość. Kierowca Seicento złamał prawo - taki wyrok jeszcze przed rozprawą wydał minister Błaszczak, gdy samochód z premier Szydło wjeżdżał w drzewo w Oświęcimiu. Potem z dowodami i zeznaniami świadków zaczęły się dziać dziwne rzeczy, a dziś wraca do nich prokuratura i stawia oficerom ówczesnego BOR zarzuty składania fałszywych zeznań. Dla kogo zemsta, dla kogo sprawiedliwość? Po 9 latach w końcu ktoś się za to zabrał. Kierowca Seicento, o którym mówiła w 2017 roku cała Polska, był do tej pory jedyną osobą, która w sprawie wypadku z udziałem premier Szydło usłyszała zarzuty. Aktualnie prokuratura w Białymstoku postawiła je już siedmiu byłym funkcjonariuszom Biura Ochrony Rządu. Sebastian Kościelnik nie ukrywa ulgi. Pierwsze lata na pewno były bardzo trudne, to odbiło się zdrowotnie, prywatnie i w każdym praktycznie aspekcie mojego życia, włącznie z tym, że w pewnym momencie musiałem z Oświęcimia się wyprowadzić. Bo politycy PiS już następnego dnia wydali na niego wyrok. Sprawca tego zdarzenia, kierowca fiata, przyznał, że to z jego winy doszło do koalicji. Przyznałem tylko wtedy, że brałem udział w tym zdarzeniu, nie przyznałem się do tego, że doprowadziłem do tego wypadku. W sprawie było wiele niejasności. Głównie ta, czy rządowa kolumna mknąc ulicami Oświęcimia, miała włączone sygnały dźwiękowe. Problem w tym, że nie słyszał ich kierowca fiata, nie słyszeli także świadkowie. Kolumna jechała w sposób oznaczony. Używając sygnałów dźwiękowych. Ale dowodów na tę tezę brak, bo kluczowe nagrania z rejestratorów pojazdów, nawet tych, które nie brały udziału w kolizji, były uszkodzone. Przypadek? Było czymś niedopuszczalnym, że to ktoś z rządu mógł popełnić wykroczenie, mógł popełnić przestępstwo. Teraz wiemy, że oni łamali prawo na lewo i prawo. Na dowód tego są zeznania byłego już funkcjonariusza, który poruszał się rządową kolumną. Po latach przyznał się, że on i jego koledzy kłamali w prokuraturze. Sygnałów dźwiękowych nie było. A zgodnie z prawem kolumna rządowa bez sygnałów dźwiękowych nie ma pierwszeństwa. Dlatego prokuratura postawiła funkcjonariuszom zarzuty składania fałszywych zeznań. Takiej buty, chamstwa i kłamstwa nie sposób zapomnieć. PiS po latach o wypadku rozmawiać nie chce i bagatelizuje całą sprawę. Pan opowiada o jakimś medialnym zdarzeniu sprzed 9 lat i uważacie w TVP, że to jest istotne dla widzów tylko i wyłącznie dlatego, że dotyczy to premier Szydło, która była uwielbianą panią premier. Otóż nie. Istotne dla naszych widzów jest to, że 9 lat temu rządzący i pisowska prokuratura robili wszystko, by sprawę zamieść pod dywan. To jest przykład pychy władzy, kiedy pani premier Szydło i jej otoczenie próbowali przerzucić winę na człowieka, który de facto był poszkodowany. Śledczy zapowiadają kolejne zarzuty. Niewykluczone, że do prokuratury ponownie będzie wezwana Beata Szydło. Mimo intensywnego śledztwa prokuratura nadal nie wie, co się stało w lesie pod Oławą, na Dolnym Śląsku. W miniony piątek odnaleziono tam ciało zaginionej kilka dni wcześniej aktorki Magdaleny Majtyki. Sekcja zwłok nie dała żadnych odpowiedzi i potrzebne będą badania histopatologiczne i toksykologiczne. Pytanie, dlaczego Magdalena Majtyka nie żyje, ciągle pozostaje bez odpowiedzi. Wyniki sekcji zwłok nie wykazały obrażeń ciała, które tłumaczyłyby przyczynę śmierci aktorki. Muszą zostać przeprowadzone dalsze badania histologiczne, toksykologiczne, po to by biegli mogli wskazać jednoznaczną przyczynę zgonu pokrzywdzonej. Na ich wyniki trzeba będzie poczekać nawet 2 miesiące, bo to skomplikowana procedura medyczna. Trwa to tak długo, bo wynika to z pewnego procesu technologicznego. Materiał trzeba utrwalić, czasami odwodnić, czasami dodać odpowiednich odczynników. Sprawa zaginięcia i poszukiwań aktorki w ubiegłym tygodniu obiegła całą Polskę. W akcję szybko zaangażowali się m.in. aktorzy, z którymi pani Magdalena występowała na scenie. Myśmy wszyscy oczywiście wrzucali informację na media społecznościowe, żeby szukać, bo to taki odruch. Wszyscy w teatrze, znajomi, natychmiast: co się dzieje, co się dzieje? Magdalena Majtyka ostatni raz widziana była w środę, 4 marca. W czwartek około godziny 14.00 zgłoszono jej zaginięcie. Ciało odnaleziono w piątek po godzinie 16.00, przy leśnej drodze w okolicach Biskupic Oławskich, kilkadziesiąt kilometrów od Wrocławia. Pani Magdalena Majtyka, której poszukiwaliśmy od wczoraj, nie żyje. Okazało się jednak, że jej porzucony samochód w czwartek, kilka godzin przed zgłoszeniem zaginięcia, był w tamtej okolicy już sprawdzany przez policję. Funkcjonariusze tłumaczą. W momencie pierwszej interwencji związanej z pozostawionym pojazdem nie było żadnych przesłanek wskazujących na to, że ujawniony samochód może mieć związek z zaginięciem lub przestępstwem. Czy w tej sprawie policyjne mechanizmy zadziałały tak, jak powinny, sprawdza już wewnętrzne postępowanie. Prokurator, jeżeli dojdzie do przekonania, iż zaszło jakieś zaniedbanie obowiązków, na pewno wyłączy to do odrębnego postępowania. Prokuratura podkreśla, że na tym etapie nie ma żadnych dowodów na udział osób trzecich. Magdalena Majtyka była aktorką, tancerką i kaskaderką, współpracowała m.in. z wrocławskim Teatrem Capitol, z Teatrem Polskim, grała też w serialach. Widziałam się miesiąc temu, trzy tygodnie temu, a więcej jej nie zobaczę... 5 statuetek dla "Domu dobrego", 4 dla "Chopina", 2 dla "Ministrantów". Orzeł dla "Heweliusza" za najlepszy serial i nagroda za dorobek życia dla Krystyny Jandy. Najbardziej prestiżowe nagrody polskiego filmu wręczone. O talentach i nazwiskach, które przestają być anonimowe, i tych, które anonimowe już nigdy nie będą. Orła za najlepszy film otrzymuje "Dom dobry". Film Wojciecha Smarzowskiego, który pokazuje przemoc domową w jej najbardziej intymnym i bolesnym wymiarze, otrzymał najwięcej, bo aż pięć statuetek, w tym tę dla reżysera. To jest chyba taki szczęśliwy dzień w moim życiu i pracy. Jestem bardzo dumny z tej nagrody. Nie wiem, czy już mówiłem pani, ale przyznają tę nagrodę fachowcy, ci, którzy ryją przy ziemi, tak to sobie nazywam, Wszystko, co widzimy w "Domu dobrym", wydarzyło się naprawdę. Reżyser zrobił jednak coś więcej niż film. Po premierze liczba zgłoszeń do organizacji pomagających ofiarom przemocy wzrosła o ponad 12%. Orła za najlepszy scenariusz otrzymuje Piotr Domalewski za film "Ministranci". Opowieść o samozwańczych superbohaterach, którzy próbują zaprowadzić sprawiedliwość w swoim miasteczku i pomagają tym, których uznają za pokrzywdzonych, doceniła nie tylko Akademia, ale również publiczność. Jak chcecie, żeby ktoś was kiedyś świetnie przygotował do jakiejś roli, musicie się zgłosić do naszego kochanego Piotra Domalewskiego. Zagraliśmy koncert, poszliśmy na casting i jakoś poszło. Reżyserka stworzyła czuły i nieoczywisty portret młodego pokolenia. Intymna opowieść o czwórce rodzeństwa, które poszukuje własnych ścieżek i buduje swoją tożsamość, zagwarantowało Emi Buchwald Orła w kategorii "Odkrycie roku". Obok debiutantów - legendy. Krystyna Janda została nagrodzona za całokształt twórczości. I choć taka nagroda może skłaniać do podsumowań, artystka nie zamierza zwalniać tempa. Widziała pani, jaka byłam zdenerwowana, kiedy czytałam to, co miałam do przeczytania, naprawdę. Super dzień, ale jutro jest próba. To był wyjątkowy wieczór również dla Andrzeja Konopki. Wieczór pierwszych razów. Debiutował w roli gospodarza gali, a chwilę później... Radość z Orła za drugoplanową rolę męską też jest bardzo duża, bo to mój pierwszy Orzeł. Cztery nagrody: za scenografię, kostiumy, charakteryzację i dźwięk, trafiły również do koprodukcji TVP "Chopin, Chopin!" Michała Kwiecińskiego. Nie zabrakło też gestów solidarności z Ukrainą. Tegoroczne Orły przypomniały, że kino ma niezwykłą siłę, potrafi nie tylko opowiadać historie, ale też zmieniać świat wokół nas. Paweł Zalewski, wiceminister obrony narodowej, u Doroty Wysockiej-Schnepf w Pytaniu Dnia. A w "19.30" to już wszystko, dziękuję państwu za uwagę i życzę spokojnego wieczoru.