Zbigniew Ziobro uciekł do Stanów Zjednoczonych? Prokuratura reaguje. Koszmarny rejs wycieczkowca zakończony. Specjalne procedury bezpieczeństwa, ewakuacja pasażerów i badania lekarskie. Wojna domowa w Konfederacji. Ostry atak na generała odsłonił konflikt liderów. Dobry wieczór, zaczynamy "19.30". Panowie Ziobro i Romanowski chyba nie czekali na nowy węgierski rząd, bo najem mieszkania Romanowskiego ustał w kwietniu, a pana Ziobrę widziano ponoć w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to poszlaki, ale mocno prawdopodobne, bo koniec ery Orbana mógłby oznaczać początek procesu w Polsce, a Zbigniew Ziobro kreował się na więźnia politycznego, który nie da się siepaczom Tuska. O tym, czy szeryfowi spadły ostrogi. Uciekający przed wymiarem sprawiedliwości, poszukiwany listem gończym Zbigniew Ziobro tu na lotnisku Newark w stanie New Jersey w USA. Był twardy, odważny, nosił pistolet za paskiem, chciał pokazać, że jest szeryfem, a dziś ucieka z podkulonym ogonem. To świadczy o człowieku. Który boi się odpowiedzialności. Z Budapesztu były minister sprawiedliwości miał wylecieć wczoraj. Lądował w USA, ale czy był to tylko przystanek, czy docelowo pojawi się w Stanach jako osoba chroniona, to zobaczymy. Niezależnie od tego, gdzie finalnie wyląduje polityk, na którym ciążą poważne zarzuty, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, minister sprawiedliwości zwołał na jutro specjalną naradę. Chodzi o ekstradycję. Będziemy sporządzać wnioski. To będzie jedyna droga, by postawić Ziobrę przed wymiar sprawiedliwości. To, że nowy węgierski rząd nie będzie chronił Ziobry, było oczywiste. Węgry nie będą składowiskiem dla skazanych międzynarodowych przestępców. Po wygranej Tiszy Zbigniew Ziobro był pytany o wyjazd do USA. Tak wtedy kpił. Wybieramy Nowy Jork czy Waszyngton? Jeszcze Chicago jest, z Węgier to do Filadelfii się lata. Humor, jak widać, dopisywał. Kilka dni temu Zbigniew Ziobro i jego żona byli widziani w okolicy ambasady USA w Budapeszcie. W ręku teczka i dokumenty. Przypomnijmy, że na wniosek prokuratury Ziobro ma unieważniony paszport. Pewnie otrzymał paszport azylanta w Węgrzech i to wykorzystał. Chodzi o paszport genewski. Ziobro miał go uzyskać od poprzednich władz Węgier. Dokument wydawany jest uchodźcom, nie pozwala jednak na legalny wjazd do USA. Ci i tak muszą uzyskać tradycyjną wizę. Według Onetu Zbigniew Ziobro mógł otrzymać wizę dziennikarską. O to miała zabiegać Telewizja Republika - medialna przybudówka PiS-u. Zbigniew Ziobro w Budapeszcie przebywał od grudnia. Nad Dunajem odwiedzali go politycy PiS. Mieszkanie, które wynajmował w bardzo bogatej dzielnicy, nazywano "bunkrem ministra", a media w stolicy Węgier mogły się z nim spotykać tylko na jego zasadach. Ziobro postanowił zostać prawdziwym amerykańskim kowbojem. Nie wiadomo, czy tylko Romanowskiego porzucił, czy jadą chłopaki we dwóch na dziki zachód. Za byłym ministrem sprawiedliwości wystawiono list gończy. W sądzie w Warszawie czeka wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. W przypadku Marcina Romanowskiego już go wydano. Były wiceminister odpowiedzialny za Fundusz Sprawiedliwości zapadł się pod ziemię. A mieszkanie, które wynajmował od pracownika Fideszu, stoi puste. To była zorganizowana grupa przestępcza, która dzieliła publiczne pieniądze miedzy innymi na polityków, na ich kampanie wyborcze, na to, żeby zwiększyć ich szanse w wyborach. Bliscy współpracownicy byłego ministra bronią go i powtarzają dobrze znaną narrację. Zbigniew Ziobro wróci do Polski z całą pewnością i będzie się bronił przed sądem, ale wtedy, kiedy Polska będzie krajem wolnym. Robienie się za jakiegoś więźnia politycznego jest absurdem, bo naprawdę chodzi o kryminalne malwersacje na bardzo dużą skalę. Romanowski obiecywał nie uciekać i nie mdleć. Za to Ziobro: Mam nadzieję, że nie okażecie się takimi fujarami. Co to za tchórz, co to za miękiszon, co to za fujara, która boi się stanąć przed sądem i bronić swojego dobrego imienia. Tym bardziej, że przez ucieczkę polityków pis przed odpowiedzialnością partia traci w sondażach. Oglądają państwo "19.30", w programie jeszcze m.in.: Dobre, bo polskie. Pytanie, ile trzeba zapłacić za truskawki? 46 złotych to jest przesada. Troszeczkę za drogie. Ta cena rynkowa jest wyższa niż skupowa. Potrzebna pomoc dla 4-letniego Fabiana. Bardzo byśmy chcieli, by wrócił do rodzeństwa, do domu, by mieć jakieś warunki dla niego. Rodzina jest bardzo biedna, potrzebuje wsparcia. Wiemy, że nasi widzowie mają ogromne serca. Po nerwowej atlantyckiej tułaczce, MV Hondius zawinął na Teneryfę. Stanął jednak na redzie i łodziami wyokrętowano pasażerów. Po swoich obywateli przyleciały samoloty, po badaniach na brzegu wracają do domu, ale nie kończy się dyskusja o chorobie, zakażeniach i istocie wirusa, który nie jest drugim covidem, ale obudził całkiem niedawno uśpione strachy. Nie tak miał się skończyć rejs Hondiusa. Statek z prawie 150 osobami na pokładzie, w tym z zakażonymi hantawirusem, o świcie dotarł do Teneryfy. Nie wpłynął do portu, stoi na redzie, skąd pasażerowie na brzeg są łodziami transportowani do rozstawionego w porcie namiotu medycznego. Wszystko jest gotowe, mamy cały sprzęt ochronny dla osób, które wysiadają na ląd, jak i dla tych, którzy biorą udział w operacji. Mamy tu oczywiście do czynienia trochę z nadostrożnością z tymi wszystkimi kombinezonami, bo przeniesienie wirusa między ludźmi jest mało prawdopodobne. Hantawirus daje objawy podobne do grypy, wylęga się do nawet 8 tygodni. Jest śmiertelny w 30-40%. Ale nieporównywalnie mniej zakaźny niż COVID. Covid-19 miał inną transmisję: to była bardzo wysoka zaraźliwość, droga kropelkowa. Tutaj jednak wymaga długiego kontaktu, takiego bliskiego, z osobą chorą. Mimo to badana jest każda osoba. To ogromne przedsięwzięcie - 23 państwa wysłały na Teneryfę samoloty po swoich obywateli. Mieszkańcy wyspy się boją. Dlaczego nie gdzie indziej? Nawet jeśli to prawda, że będzie stał na kotwicy i nie będzie kontaktu, to i tak jest jakiś strach. Hiszpania zgodziła się przyjąć statek wbrew woli lokalnych władz Wysp Kanaryjskich. Wcześniej takiej zgody nie dały wyspy Zielonego Przylądka. Obawy są, bo Teneryfa żyje z turystów. Turyści, którzy mają zaplanowane wakacje na Teneryfie, bardzo możliwe, że właśnie teraz zastanawiają się nad tym, aby zmienić swój kierunek. Szef Światowej Organizacji Zdrowia, który jest na wyspie, uspokaja. To nie jest kolejny COVID. Ryzyko dla społeczeństwa jest niskie. Mieszkańcom Teneryfy dziękował papież. Chcę wyrazić wdzięczność za serdeczne przyjęcie, jakie zgotowali mieszkańcy Wysp Kanaryjskich, pozwalając na przypłynięcie statku Hondius z pacjentami zakażonymi hantawirusem. Jako pierwsi ewakuowani zostali Hiszpanie, potem Holendrzy, Niemcy, Belgowie, Grecy i część załogi statku. W kolejnej grupie Turcy, Francuzi, Brytyjczycy i Amerykanie. Jako ostatni jutro odlecą Australijczycy. Kapitan statku Jan Dobrogowski, według informacji, jakie uzyskaliśmy w MSZ, nie wysiada na Teneryfie. Nie wymaga pomocy medycznej ani konsularnej. Razem z kluczową częścią załogi popłynie dalej. Statek musi być poddany zabiegom sanitarnym, czyli przez specjalistyczną firmę musi zostać cały odkażony. Dezynfekcję statek przejdzie po dopłynięciu do Holandii. Pasażerowie po powrocie do swoich krajów przejdą kwarantannę. Ludzie opuszczają statek w pełni bezpiecznie, istnieje absolutna pewność, że nie będzie kontaktu z miejscową ludnością. Hondius wypłynął z Argentyny 1 kwietnia. Podczas rejsu u kilkorga pasażerów wykryto hantawirusa. Troje zmarło. Prawdopodobnie zakazili się w Argentynie od przenoszących wirusa gryzoni. Nie wiadomo, czy to oznacza początek końca tej wojny, ale Władimir Putin wysyła sygnał do Kijowa: porozmawiajmy. Oczekuje telefonu w tej sprawie od prezydenta Zełenskiego, ale stawia warunki. Rozmowy w Moskwie, mediatorem były niemiecki kanclerz Gerhardt Schroeder. Zełenski jest gotów na rozmowy w każdym formacie, ale wizytę w Moskwie wyklucza. Kreml i spotkanie Władimira Putina z propagandowymi mediami na zakończenie Dnia Zwycięstwa. Główny tematem nie była parada w cieniu strachu, a wojna w Ukrainie. Uwagę przykuły przede wszystkim te słowa. Myślę, że sprawa zbliża się ku końcowi. Putin po raz kolejny zasugerował zakończenie konfliktu, dodał, że chce rozmawiać z prezydentem Ukrainy i to niekoniecznie w Moskwie. Spotkanie w państwie trzecim jest również możliwe, ale dopiero po osiągnięciu ostatecznych porozumień w sprawie traktatu pokojowego. Na jakich zasadach? Nie wiadomo. Dyktator stwierdził, że wiadomość od prezydenta Zełenskiego o gotowości do rozmów przekazał mu premier Słowacji. Robert Fico na Kremlu wznosił toasty i wymieniał uśmiechy. W codziennie ostrzeliwanym przez Rosjan obwodzie charkowskim powodów do radości nie ma. Przez kilka najbliższych pokoleń nie będzie takiej możliwości, żebyśmy porozumieli się z Rosjanami i żyli z nimi w dobrym sąsiedztwie. Może za 150 lat. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy porozumieli się z Rosjanami. Pozabijali tyle dzieci, uczynili tyle zła w naszym kraju. Nigdy nie uwierzę w żadne słowo Putina. I trudno się dziwić. W obwodzie charkowskim prokuratorzy prowadzą 33 tysiące postępowań karnych w sprawie tortur i zabijania cywilów przez Rosjan. Putin obiecywał też zawieszenie ognia choćby w ostatnich dniach, a ja, będąc wczoraj w Kramatorsku, widziałem na własne oczy, że po prostu go nie było. Walki na froncie i ostrzały wschodnich regionów nie ustały. Tak jak i uderzenia w obiekty cywilne. W nocy Rosjanie zaatakowali Ukrainę kilkadziesiąt razy. Celem był między innymi ten blok w Charkowie. Tak wygląda trzydniowe zawieszenie broni w wykonaniu rosyjskiego dyktatora. Ogłosił je prezydent USA, by ulicami Moskwy mogła przejść defilada. Mamy krótki okres, w którym nie będą zabijać. Putin Trumpa na uroczystości nie zaprosił, ale podziękował za ułatwienie rozpoczęcia rozmów z Ukraińcami. Rozważa też negocjacje z Europą. Wskazał nawet, kogo widziałby w roli mediatora. Gerhard Schroeder od 20 lat wspiera Putina. Po zakończeniu kariery politycznej znalazł zatrudnienie w rosyjskim koncernie Rosnieft. Biuro byłego kanclerza odmówiło komentarza. Oficjalnego komunikatu ze strony Berlina również nie ma. Ale z nieoficjalnych doniesień płynie zdecydowany sprzeciw wobec angażowania do rozmów kontrowersyjnego polityka. Rynkowcy i narodowcy spod znaku Konfederacji stanowczo w opozycji, ale chyba nie tylko wobec rządu, a trochę też wobec siebie. Wzajemne pomruki można było usłyszeć po tym, gdy Sławomir Mentzen zwyzywał od kaprali szefa sztabu generalnego. Krzysztof Bosak wziął w obronę generała Kukułę, a Mentzenowi zarzuca obrażanie pierwszego żołnierza i głoszenie nieprawdy. Konfederacje są na razie dwie. Czy będą trzy? Miało być ponadpartyjne "murem za polskim mundurem", tymczasem szef sztabu generalnego wojska polskiego usłyszał takie oto słowa. Ten człowiek jest nienormalny. W sensie, on nie ma kompetencji, żeby być kapralem, nigdy niczym tak naprawdę nie dowodził. Nie ma zielonego pojęcia o ekonomii wojny, o ograniczoności zasobów, że nie można strzelać Abramsami do dronów ze sklejki. Użycie słowa "nienormalny" w stosunku do szefa sztabu, pierwszego żołnierza RP, jest ohydne. To jest osłabianie pozycji i bezpieczeństwa państwa polskiego. Szefa sztabu bronił też prezydent, publikując to zdjęcie z podpisem "Pierwszy Żołnierz Rzeczypospolitej". Mam tylko dwa słowa komentarza: nic to. Proszę dalej. "Nic to" - tak krótko i wymownie do sprawy odniósł się generał Kukuła. Sławomir Mentzen pytany na kolejnym wiecu, czy żałuje, odparł, że żałuje, ale że nie powiedział ostrzej. I kontynuował. Nasze wojsko jest jak armia lwów dowodzona przez barana, którą cywilnie kontrolują świnie. Wreszcie klubowego kolegę pierwszy raz tak otwarcie skrytykował Krzysztof Bosak. Wypowiedź Sławomira Mentzena na temat szefa sztabu generalnego nie tylko jest obraźliwa, ale jest niezgodna z prawdą. Jest to odpowiedzialny, roztropny i doświadczony dowódca. Konfederacja składa się z Ruchu Narodowego Krzysztofa Bosaka i Nowej Nadziei Sławomira Mentzena. Prezesi Mentzen i Bosak nie rozmawiają ze sobą od wielu miesięcy. Oni nie mają wspólnych poglądów, oni mają tylko wspólnotę interesu, która chyba teraz się sypie. Konfederaci zapewniają, że podziału nie ma, ale różnice widać. Jedni krytykują słowa Mentzena, drudzy bardziej krytykę Bosaka. Ja bym takich słów nie użyła, natomiast konstruktywna krytyka w każdym obszarze jest potrzebna. To jest tylko inne zdanie, na ten temat będziemy rozmawiali, natomiast niepotrzebna była ta krytyka publiczna ze strony Krzysztofa Bosaka. Tarcia w Konfederacji nie martwią rządzących. Są szkodliwi. Chociażby te wszystkie działania z programu SAFE, który zapewnia Polsce bezpieczeństwo, to pokazują, im gorzej z Konfederacją, tym lepiej dla Polski. W PiS-ie chemii z Mentzenem nie ma od czasu tej wymiany zdań: Kaczyński to jest prawdziwy gangster polityczny. Obecność pana Mentzena w polityce jest jednak pewnego rodzaju nieporozumieniem. Dwóch się kłóci, trzeci korzysta? No na razie się pokłócili z Braunem, go jakoś tam wypchnęli czy on sam z tego wyszedł, no taka magma. Ale Konfederacja współpracy z Braunem nie wyklucza. Raczej wspólnego startu tutaj nie będzie, natomiast z partiami politycznymi różnymi prawicowymi nie wykluczamy w żaden sposób współpracy. Prędzej czy później Grzegorz Braun zostanie prawomocnie skazany wyrokiem, który uniemożliwi mu dalsze funkcjonowanie w polityce. W piątek prokuratura już czwarty raz próbowała postawić Braunowi zarzuty w związku z awanturą w szpitalu w Oleśnicy. Ale nie udało się. Nie usłyszał całych zarzutów. W trakcie ich ogłaszania opuścił gabinet. Koniec z lekceważeniem instytucji państwa - to reakcja ministra sprawiedliwości, który polecił śledczym, by od teraz wnioskowali jednocześnie o uchylenie Braunowi immunitetu oraz o zatrzymanie i doprowadzenie do prokuratury. Słynący z antyeuropejskich i antyukraińskich poglądów oraz negacji komór gazowych Grzegorz Braun do tej pory usłyszał 7 zarzutów. Chwilami niepokojąca codzienność pokazuje, że Polska pilnie potrzebuje pieniędzy na zbrojenia. Konkretnych, realnych i szybko. Już wiadomo, do czego i gdzie posłużą pieniądze z unijnej pożyczki, ale opozycyjna narracja ciągle jest taka sama: suwerenność na kredyt to nie suwerenność. Tak jakby prawica kupowała koreańskie czołgi za gotówkę. Co się mieści między faktami a polityką? Dzień po tym, jak polski rząd podpisał umowę o SAFE, ogromnych środkach dla polskiej zbrojeniówki, rosyjski agresor pokazał, dlaczego Polska jest jednym z miejsc w Europie, gdzie wzmocnienie wojska jest potrzebne najszybciej. W gminie Osieki w Warmińsko-Mazurskiem, w pobliżu granicy z obwodem królewieckim, mieszkańcy znaleźli drona. Jak podaje radio RMF, maszyna miała napisy w cyrylicy. Jest to prawdopodobnie dron pochodzenia wojskowego, przeznaczony do obserwacji, nieposiadający cech bojowych. Służby wykluczyły zagrożenie. Ale wcześniej w polskiej przestrzeni powietrznej było więcej incydentów z rosyjskimi dronami. Ochronić polskie niebo pomoże program antydronowy SAN, którego komponenty budują firmy Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Na niego też pójdą pieniądze z SAFE. Polska będzie bezpieczniejsza w tych trudnych, jakże ryzykownych czasach. W tym szczególnym miejscu na ziemi będzie bezpieczniejsza o 180 miliardów złotych. To są pieniądze realne, na stole, na podstawie tej umowy. Nie żadne wykreowane, o których mówią inni. Inni, czyli PiS i prezydent, który zawetował ustawę o SAFE. Politycy PiS i pałac nadal twierdzą, że zaproponowany przez Karola Nawrockiego "polski SAFE" jest lepszy, bo zysk miałby pochodzić ze sprzedaży złota z rezerw banku centralnego. Był projektem zdecydowanie tańszym, prawie bezkosztowym czy praktycznie bezkosztowym. Rząd podpisał toksyczny instrument finansowy. Nie weźmie dawanego mu worka ze złotem. Żadnego worka ze złotem nie ma - ripostują rządzący. I przypominają kolejną, rekordową stratę NBP. Armia, agencja uzbrojenia przyjmie każde środki, czy to będą środki europejskie, czy to będą środki z zysku NBP. Tylko po prostu tych zysków nie ma. Z pustego i Salomon nie naleje. A tym bardziej Nawrocki z Glapińskim. Ściemniali, robili pic na wodę i wyszło z tego dokładnie zero. Ten wiceprezes PiS nazywa unijny SAFE szkodliwym. A ten, kolejny wiceprezes partii, o SAFE mówi tylko źle. Jest to umowa polityczna. Ona oddaje Brukseli, Berlinowi, kompetencje państwa polskiego w zakresie obronności. To nieprawda, bo program SAFE jest pomysłem Polski i to polskie wojsko zdecyduje o tym, jak należy wzmocnić armię. To wojskowi napisali każdy element zamówienia, żaden urzędnik, żaden polityk, tylko Sztab Generalny. Jeszcze we wrześniu Mariusz Błaszczak o pożyczce SAFE miał zupełnie inne zdanie. Fundusz SAFE to szansa na rozwój Sił Zbrojnych RP. Zdaniem rządzących PiS zorientowało się, że SAFE jest dla nich niekorzystny politycznie. Pan prezes Kaczyński podjął cyniczną i niebezpieczną dla Polski decyzję o tym, żeby PiS przestało już to popierać. Będziemy tutaj budować fabryki, wzmacniać potencjał militarny, i to jest ta różnica i tego boi się opozycja. Dlatego że efekty naszej pracy będzie widać w przyszłym roku. Niestety tak się złożyło, że jest to rok wyborczy. Mimo prezydenckiego weta i torpedowania programu przez PiS, tylko w tym miesiącu z programu SAFE do Polski ma trafić 6,5 miliarda euro. Przestępca skuteczny to przestępca wiarygodny i potrzebuje do tego obcej tożsamości. Mimo prawnego zakazu, nadal istnieje i prosperuje rynek dokumentów kolekcjonerskich. Skoro da się dokument wytworzyć, to znaczy, że da się go sfałszować, a dziennikarze Raportu Specjalnego pokazują, jak doskonale. O technice, rynku i bezpieczeństwie naszych danych opowiadają w reportażu "Dowód tożsamości". Wielomilionowe oszustwa finansowe i akty dywersji. To wszystko, na czym opierają swoją działalność współczesne grupy przestępcze oraz terrorystyczne, ma źródło w handlu fałszywymi dokumentami i kradzieżą tożsamości. Reporterzy programu "Raport Specjalny" wniknęli w środowisko, które na zamówienie tworzy dowody osobiste, prawa jazdy, legitymacje czy dyplomy, łudząco przypominające prawdziwe druki urzędowe. Interesowała nas fizyczna forma dokumentu, który można wprowadzić w obieg, bo to właśnie robią grupy przestępcze. Kupiliśmy taki dowód i wykorzystaliśmy tutaj moje dane. Fałszerze takich dokumentów stwarzają pozory legalności procederu, nazywając je kolekcjonerskimi. A co mam napisać, że fałszywy? Dlatego piszemy "kolekcjonerski". W praktyce są nie do odróżnienia. Służby mają wachlarz narzędzi, by weryfikować ich prawdziwość, ale przestępcy także korzystają z zaawansowanych technologii. Zdarzają się dokumenty, które wymagają eksperckiego oka i pochyleniem się nad takim dokumentem. W wielu przypadkach nie jest to możliwe, co w ramach prowokacji dziennikarskiej udowodnili reporterzy "Raportu Specjalnego". Dziennikarze dotarli też do ofiar takiego procederu. Przestępcy potrafią na przykład na dane niczego nieświadomych osób dokonywać zakupów w internecie lub zaciągać pożyczki. Został wyrobiony dowód, taki nieprawdziwy, założone konto. Jaka jest kwota tych pożyczek? Suma oscylowała w granicach 36 tysięcy złotych. Mamy tendencje do upubliczniania swoich danych osobowych, czy to podpisując jakąś petycję wspierającą jakąś inicjatywę, tam przecież wpisujemy imię, nazwisko, numer PESEL. A to stanowi już podstawę do stworzenia fałszywego dokumentu. Skąd przestępcy mają cudze dane? Jak uchronić się przed wykorzystaniem naszej tożsamości przez oszustów? Więcej na ten temat w programie "Raport Specjalny" o godzinie 20:15 na antenie TVP Info. Po emisji materiału zapraszamy na dyskusję z twórcami materiału i ekspertami. To już ten czas. Na straganach uśmiechają się do nas kobiałki pełne czerwonej pokusy, która trochę stygnie na widok ceny za kilogram. Polskie truskawki już w sprzedaży, ale cena wyższa od ubiegłorocznej nawet o 75%. Narozrabiały fale przymrozków, bo nawet w tunelu -4 to dla truskawek szok. Gdy opada foliowa kurtyna, pora na debiut krajowej truskawki. Owocowanie się zaczęło, już u nas w pełni. Swoją rolę odgrywa też pogoda. Truskawka to owoc ciepłolubny, nie lubi zimna, a ten rok jest wyjątkowy. Owoce wciąż w wielu miejscach nocują pod taką kołdrą. Mróz, temperatura -3, powoduje całkowite zniszczenie plonu, truskawki, która jest nieokryta. A nocne przymrozki kilka dni temu powodowały, że temperatura przy gruncie sięgała -10 stopni. Straty widać gołym okiem. Szacujemy, że w tym roku zbierzemy 60% tego, co w ubiegłym roku żeśmy zebrali. Na truskawki z pola trzeba będzie poczekać nawet kilka tygodni, bo kolejnym problemem jest susza. Tam, gdzie nie ma wody, to nie każdy może nawet doczekać owoców, jeśli nie będzie deszczu. Polska jest drugim producentem truskawek w UE. Nasze owoce trafiają do Niemiec, Holandii i Francji. Możemy niestety stracić rynki, które były wypracowywane na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. To wszystko powoduje, że truskawkowe otwarcie sezonu jest najdroższe od lat. Trzeba się trochę powstrzymać, bo z emerytury za bardzo sobie nie można pozwolić. Za polską truskawkę trzeba zapłacić nawet ponad 40 złotych. O połowę tańsze są owoce z zagranicy. To jeszcze nie ten smak, trzeba dla truskaweczki trochę słońca. Są słodziutkie, ale wiadomo, największy sezon to dopiero będzie na truskawki. Ciepłe dni i chłodne noce to przepis na najlepsze polskie truskawki, ale po zakupach możemy poczuć niesmak, kiedy damy się oszukać, bo niektóre owoce tylko udają te krajowe. Sygnałem alarmowym powinna być podejrzanie atrakcyjna cena, ale też wygląd owocu. Nasza polska truskawka jest zdecydowanie bardziej okrągła, szypułka świeższa i pięknie zielona. Maj to czas, gdy wciąż dominują owoce importowane. Jak ją powąchacie, to będzie pachnieć, bo polska truskawka pachnie, bo jest zrywana jeszcze czerwona. W czerwcu truskawki, jeśli pogoda pozwoli, powinny być tańsze nawet o 1/4. Polacy rocznie zjadają 115 tysięcy ton tych owoców. Fabian ma 4 lata i mało brakowało, a byłby to właśnie tak krótki życiorys. Po koszmarnym wypadku samochodowym, Fabian trafił do szpitala i dochodzi do zdrowia. Rehabilitacja będzie jednak bardzo długa, a w rodzinnym domu nie jest możliwa. Fabian, by wrócić do normalnego życia, potrzebuje nowego domu blisko szpitala. Fundacja TVP zbiera środki. Co się musi stać, by się udało? Mają kaski panowie. To okno to jego jedyny kontakt ze światem. 4-letni Fabian od 4 miesięcy jest na oddziale intensywnej terapii. Ze względu na wypadek jest uwięziony we własnym ciele, musi oddychać przy pomocy rurki tracheotomijnej, wspomagany respiratorem, odżywiany przez gastrostomię. Lekarze stoczyli tytaniczną walkę o życie chłopca. W kwietniu Fabian zaczął mówić i lekko poruszać ręką. Pierwsze słowo powiedział "mama" na święta. Chłopiec został ciężko ranny w wypadku samochodowym, niestety nie było fotelika. Rodzice o tym mówią, żeby to była przestroga dla innych. Gorzka przestroga. Chłopiec wymaga specjalistycznej opieki, respiratora i codziennej rehabilitacji. To niestety oznacza też, że ze względu na fatalne warunki lokalowe i dużą odległość nie może wrócić do domu. Grzyb na szafie, za szafą, koło łóżka jego, wszędzie. Fabian nie może wrócić do takich warunków. To są głębokie Bieszczady, a on potrzebuje szybkiego transportu, a tu mogą zaważyć minuty, nie godziny. Dlatego medycy postanowili nagłośnić jego historię, by zdobyć środki na nowy dom dla chłopca blisko szpitala. Jeśli się nie uda, Fabian trafi do ZOL-u. Niestety tam nie ma możliwości, żeby rodzina była z nim, a Fabian potrzebuje rodziny, a rodzina jego, dlatego za wszelką cenę chcemy im pomóc. Pomóc chce też Fundacja TVP, która pokryje koszty dalszej rehabilitacji. Trwa zbiórka na nowe mieszkanie. Wystarczy wejść na stronę fundacji w zakładce "chcę pomóc" jest specjalny numer konta z dopiskiem dla Fabianka, lub wysłać smsa na numer Fundacji, a my wiemy, że nasi widzowie mają ogromne serca. Fabian, mimo ogromu cierpienia, jest bardzo dzielny i zaraża innych swoim uśmiechem. Przed nim jeszcze długa droga, ale wierzymy, że stanie na nogi. Fabian też w to wierzy i ma już swoje plany. Jak będzie dorosły, chce być policjantem. I dogonię cię. Ale najpierw chciałby wrócić do taty i czwórki rodzeństwa. Chcę wrócić do domku. Ja już państwu dziękuję. Czas na Pytanie Dnia. U Doroty Wysockiej-Schnepf dziś Michał Wawrykiewicz, europoseł, Koalicja Obywatelska. Spokojnego wieczoru.