Tusk ostrzega przed brunatną falą i wzywa opozycję do opamiętania się. Sejm zdecydował. Odrzucony wniosek o wotum nieufności dla szefa MSWiA. Fake o SAFE. Nasila się kłamliwy przekaz o pożyczce na zakupy dla wojska. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Niepokojąca całość, a słowa o Żydach, Niemcach, teraz o ludziach pochodzenia ukraińskiego padają już nie z ust politycznych chuliganów, ale liderów opozycji. Dziś poruszające słowa skierowane do tych, którzy pogardzają ludźmi o innych poglądach i innym pochodzeniu, padły z sejmowej mównicy. O mocnym apelu premiera wobec pogardy i brunatnej fali. Zaczyna się robić fala. Fala brunatna która, jest niebezpieczna. Premier w Sejmie z mocnym wystąpieniem w sprawie narastającej nienawiści. Polacy, którzy jeden szczuje na drugiego, Polacy, którzy szukają wewnętrznych wrogów z jakąś obsesją w oczach, to jest nieszczęście dla RP, to jest realne ryzyko. Ryzyko, którego nie dostrzegają, a może nie chcą dostrzec politycy opozycji. Wy jesteście pasożytami, wy jesteście zdrajcami narodu polskiego i interesu narodu polskiego. Pasożytami Przemysław Czarnek nazywa rządzących. Powód - wiceminister nauki - Andrzej Szeptycki to polityk ukraińskiego pochodzenia, co ważne, urodzony w Warszawie, prawicy to nie przeszkadza i nakręca spiralę. Ilu obcokrajowców pracuje w ministerstwie nauki? Ilu obcokrajowców pracuje u pana Balczuna? Młodzi ludzie chcą pracy. Nie znajdują dzisiaj tej pracy, choć kończą studia, wysyłają CV. A wy zatrudniacie Ukraińców w polskiej administracji rządowej? Nie ma na to zgody. Dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków?! To jest skandal, że szukacie w rządzie ludzi pochodzenia ukraińskiego, żydowskiego, a za chwilę będziecie szukali gejów. To jest skandal. Poszukiwanie tzw. obcych to już codzienność. Można i trzeba z tym walczyć na poważnie. Można też tak zwracając się wprost do polityków PiS: Panie Antoni, zburz pan pomnik Zygmunta III Wazy, bo to był Szwed. Stefan Batory słowa po polsku nie mówił. Lustrujcie ich. Nie zwlekajcie ani chwili. Sprawdźcie czy mieli polskie korzenie. Hejt na drugiego człowieka i narastająca ksenofobia często swój początek ma tu, przy Wiejskiej. Bo czasami komuś politycznie się opłaca. Ja nie wiem, kim byli pana dziadkowie, ale wiem jedno: pan jest niemieckim agentem, po prostu niemieckim agentem. Mówił kilka lat temu prezes w stronę Donalda Tuska, dziś już inna narracja. Służą Rosji, służą tym wszystkim, którzy chcą szkodzić Polsce. Ta władza jest też w tym froncie. Kontrowersyjnych wypowiedzi jest więcej i niektóre padły już wiele lat temu. Twierdzenie, że istnieje naród śląski, my rzeczywiście traktujemy jako w istocie zakamuflowaną opcję niemiecką. I dzisiejsza odpowiedź premiera na to trwające polowanie na rzekomych obcych. Jest poseł Selinn i poseł Kanthak? Za Kaszubów też się wezmą, wiem o czym mówię. Wytykanie komuś, że ma jakieś pochodzenie, czy jest Ślązakiem czy jest Kaszubem, czy przyjechał z Ukrainy, czy był z ziem, które kiedyś straciliśmy, jest po prostu argumentami faszystowskimi. A takie zapowiedzi prawicy... Te chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tą ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrósł. ...mogą prowadzić do tragedii. To są ludzie, którzy zakładają, że na takiej brunatnej fali popłyną tylko w polskiej historii. Zawsze takie fale brunatności źle się kończyły, one zawsze zmiatały wszystko. Stąd jasny apel premiera w stronę opozycji. Jeśli naprawdę będziecie kontynuować ten marsz w stronę tego brunatnego politycznego krajobrazu. Ja swoje doświadczyłem w słynnej sprawie dziadka, ale wy też tego doświadczycie niedługo. Opozycja rad Donalda Tuska, raczej nie posłucha. W trakcie jego przemówienia politycy PiS-u wielokrotnie próbowali go zagłuszać. Opamiętajcie się. Zatrzymajcie się, jest jeszcze czas. Słowa szefa rządu o narastających podziałach w naszym społeczeństwie, ksenofobii i wykluczaniu padły podczas debaty wobec wotum zaufania dla szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Głosowanie w parlamencie poprzedzała burzliwa debata, ale Sejm odrzucił wniosek. Jestem spokojny, jak głaz. Tak premier mówił tuż przed debatą o wotum nieufności dla swojego ministra. Pan jest spokojny? Zobaczymy. Zaskoczenia nie było. Koalicja obroniła szefa MSWiA. On sam wniosek opozycji nazywa hucpą i polityczną zemstą. Rozumiem, że politycy PiS-u bardzo mnie nie lubią, nie dziwię im się. W końcu wyprowadziłem kiedyś z pałacu prezydenckiego 2 ich kolegów. Mowa o zatrzymaniu Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego. Debata była wyjątkowo burzliwa. Ja wohl, her Tusk, jeszcze kilkanaście miesięcy będzie mówił Marcin Kierwiński Zastanówcie się komu służycie, bo na pewno nie Polsce i Polakom. Na liście zarzutów opozycji: akty dywersji na kolei, rozporządzenie w sprawie transkrypcji jednopłciowych małżeństw, czy migranci na zachodniej granicy. Przy bierności pana i pańskich służb, Niemcy nasz partner w NATO, nasz partner w UE, przerzucał nam nielegalnych migrantów. Wysłaliście na granicę przebierańców na czele z Bąkiewiczem i mówicie dzisiaj, że ta banda przebierańców wykonuje jakąś pracę? Tylko że tam od ponad roku pracują polscy pogranicznicy, polscy żołnierze. Robert Bąkiewicz dostał zarzuty za znieważenie funkcjonariuszy. To w sprawie zachodniej granicy. Jeśli chodzi o wschodnią, rząd przypomina wzmocnienie zapory i przywołuje liczby: 2023 rok, końcówka rządów PiS, 12 tys. nielegalnych przekroczeń. 2 lata później - ponad tysiąc. Od początku tego roku - zero. Ale opozycji to nie przekonuje. Rozliczamy rząd, który zmienił polskie bezpieczeństwo w teatr prowokacji, chaosu i zdrady munduru. Zdrada munduru to było, jak głosowaliście przeciwko pieniądzom z SAFE dla policji i straży granicznej, SOP-u. Zdradą munduru było weto pana prezydenta Opozycja krytykuje też ministra za fałszywe alarmy, których celem padły przychylne PiS media, czy matka prezydenta. Fałszywe informacje, które przekształciły pańskie służby w narzędzie prowokacji. W tej sprawie zatrzymano już 5 osób, 4 z nich są w areszcie. Wśród nich adwokat, prywatnie brat radnego PiS. Ja bym się spodziewał po opozycji powiedzenia: "cholera, zagalopowaliśmy się". To nie była rządowa prowokacja przeciwko opozycji, tylko przestępstwo jakichś dowcipnisiów. To co powinna zrobić opozycja, to przeprosić. Opozycja nie widzi powodu. Krytykuje za to stan policji. Widać co się dzieje dzisiaj w służbach, rozkład zupełny służb, mnóstwo wakatów, skandale obyczajowe. Pamięta pani słynnego komendanta kadry PiS-u, który pomylił głośnik z granatnikiem i prawie pół komendy wysadził? Tych argumentów jest mnóstwo. Oni się skompromitowali, składając ten wniosek, a Kierwińskiego bronią liczby. Na koniec rządów PiS 93 tys. policjantów, dziś - 102 tys. 3 lata temu 16,5 tys. wakatów, dziś 8 tys. Dziś nikt nie każe im ciąć confetti. To był już drugi obroniony wniosek o odwołanie szefa MSWiA. Teraz także o znaczeniu słów i opinii, które krytykują wszystko, co robią rządzący teraz. Tak chętnie wypowiadane przez tych, którzy rządzili wtedy. Pieniądze na polski przemysł zbrojeniowy z unijnej pożyczki płyną. Polskie firmy podpisują umowy, ale dla opozycji to ciągle mało, a wśród półprawd i manipulacji pojawiają się kłamstwa. To posłanka PiS znana przede wszystkim z takiej wypowiedzi: Mówiła pani: "co z tym złomem zrobimy", czy pani przeprosi choćby tych ludzi ze Stalowej Woli, którzy produkują ten "złom"? Ja nie mówiłam o Stalowej Woli, absolutnie. Ale mówiła pani o polskim sprzęcie. Teresa Pamuła z Podkarpacia na wszelkie możliwe sposoby próbuje wyprzeć się tego co mówiła. Ale nie ma co zaklinać rzeczywistości. Te słowa padły. Kropka. To jest złom? Tak powiedziała o waszej pracy. Wstyd, proszę przyjechać i przeprosić. Nigdy nie mówiłam, że oni produkują złom. A zmieniła pani zdanie w sprawie SAFE? Nie, nie zmieniłam. Dlaczego? Przecież widzi pani, że są podpisywane umowy. No tak... I nie idą pieniądze do Niemiec. Nie wiem, nie wiem, nie wiem jeszcze tego. Gdyby posłanka PiS-u poświęciła kilka minut, mogłaby zobaczyć z kim są zawierane umowy. Wystarczy wejść na stronę Wojska Polskiego. Każdy może przeczytać co, gdzie i za jaką kwotę kupiliśmy. Ale PiS-owi i Konfederacji fakty nie przeszkadzają i fałszywymi grafikami zalewają internet: Mariusz Błaszczak przekonuje, że "brukselski" SAFE to głównie zakup hełmów i brak nowych zdolności wojskowych. Totalne pudło. Tankowanie w powietrzu, śmigłowce szkolno-bojowe, minowanie, krypto, sztuczna inteligencja czy system SAN, osłona antydronowa. To wszystko jest w programie SAFE. Konfederacja gra za to głównie antyukraińską kartą i straszy, że miliardy z SAFE trafią na Ukrainę. Sprzęt z SAFE nie trafia na Ukrainę. Pieniądze z SAFE nie mogą być przekazane na Ukrainę i nie będą przekazane na Ukrainę. Przedstawiciele rządu przez pół godziny obalali dziś kłamstwa wokół SAFE. Proszę mi pokazać, gdzie polska straciła suwerenność, że kupiła więcej uzbrojenia. Zdaniem rządu to co się dzieje w sieci, to element ataku hybrydowego. Stąd apel do opozycji, by nie wpisywała się w rosyjską narrację. Krytyka i spór polityczny jest rzeczą normalną. Trolling, dezinformacja, manipulacja i kłamstwo na temat budowy bezpieczeństwa Polski jest działaniem wrogim. Ale PiS zdaje się tym nie przejmować i dalej dezinformuje. Kosiniak-Kamysz wychodzi i on się chwali, że podpisał umowy na 120 mld zł. Co to za sztuka, jeżeli ma takie pieniądze i podpisuje na wszystko. Nie wiadomo czy do końca jest potrzebne. Nie, nie, nie, nie. To generałowie pisali ten program. A to dowód. Był projektowany przy współudziale wojskowych. Wiesław Kukuła został szefem Sztabu Generalnego gdy ministrem obrony był Mariusz Błaszczak. Ten sam, który dziś zohydza SAFE i jednocześnie wychwalając swoje zakupy w Korei, Błaszczak przekonywał, że jego kredyty były lepsze. To nie było euro, tylko inna waluta. Problem w tym, że to kłamstwo. Pan publicznie nam od lutego mówił, że to nie był kredyt w euro, a okazuje się, że był. To pan nie wiedział czy nas oszukał? Der SAFE to jest projekt polityczny. Ale ja pytam o co innego. Mimo starań naszej dziennikarki, Błaszczak nie przyznał się do kłamstwa albo niewiedzy. Zdaniem rządzących PiS kłamie w żywe oczy. To świadoma perfidia. On jest takim zawodowym kłamczuchem. On jedno mówi a drugie robił. Co istotne, pożyczka z SAFE jest znacznie niżej oprocentowana niż kredyty ministra Błaszczaka. To jest "19.30" w środę. A wśród najważniejszych wiadomości... Pękające cztery kąty. Ja się boję. Tynki spadają i spadają nawet kawałki ścian. Co dalej z bezpieczeństwem mieszkańców? Sytuacja mieszkańców jest bardzo ciężka. Zdaniem fachowców jesteśmy bezpieczni. Jarosław Kaczyński stawił się dzisiaj w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie został przesłuchany w charakterze świadka. W śledztwie dotyczącym tzw. Dwóch Wież oraz doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości, chodzi o niemal 1,5 mln euro. Zaangażowanie zarówno pełnomocników i pokrzywdzonego, i samego świadka, bardzo dobrą kondycję, pamięć, to jest duża szansa, że wszelkie czynności zakończą się z tym świadkiem dziś. Śledztwo dotyczy niedoszłych planów wybudowania 2 wieżowców na działce należącej do powiązanej ze środowiskiem PiS spółki Srebrna. W tej sprawie austriacki biznesmen miał zostać wprowadzony w błąd, co zdaniem prokuratury doprowadziło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. Mężczyzna twierdzi, że nie dostał pieniędzy za prace związane z przygotowaniami do budowy wieżowców. Piąty dzień wizyty w Hiszpanii i drugi dzień w Barcelonie. Trwa podróż apostolska papieża Leona XIV. Właśnie teraz ojciec święty odprawia mszę w Bazylice Sagrada Familia. W Barcelonie jest Artur Kieruzal. Msza odprawiana przez papieża przypada w szczególny dzień dla świątyni zaprojektowanej przez Gaudiego. 100 lat temu zginął człowiek, który tej świątyni poświęcił niemal całe swoje dorosłe życie. Kiedy Gaudi przejmował budowę tej budowli, wiedział, że nie zobaczy ukończenia swojego dzieła. Bazylika wciąż pozostaje nieukończona. W setną rocznicę śmierci architekta papież poświeci Wieżę Chrystusa. Najwyższa wieża kościelna na świecie. Będzie to wielkie wydarzenie historyczne. Chodzi o zobaczenie drugiego człowieka. Artur Kieruzal z Barcelony, dziękuję bardzo. Bez papieru, przez telefon, z łatwą komunikacją. Nasze sprawy mają być załatwiane szybciej i bez zbędnej biurokracji. I choć nie będzie krótka droga, to Polska może stać się europejskim liderem transformacji cyfrowej. Zapowiadane zmiany ma zapewnić przyjęta właśnie Strategia Cyfryzacji Państwa. O drodze od strategii do konkretów. Klub Rozwoju Cyfrowego - miejsce, w którym można płynnie wejść w meandry wirtualnego świata. Dla własnego bezpieczeństwa i wygody. Nasi edukatorzy nie tylko pokazują, że możemy sobie pobrać w telefonie i coś na niej zrobić, ale również doradzają w tej całej otoczce. Takich klubów w całej Polsce jest kilkadziesiąt. Docelowo będą ponad 2000. Bo za 10 lat zdecydowana większość Polaków ma mieć podstawowe kompetencje cyfrowe. To jeden z filarów przyjętej przez rząd Strategii Cyfryzacji Państwa. To przewodnik po cyfrowej Polsce, który ma zapewnić nam dobry rozwój w każdym obszarze państwa przez najbliższe 10 lat. Strategia przewiduje, że w ciągu dekady we wszystkich domach będzie dostęp do szerokopasmowego Internetu, a najważniejsze usługi publiczne będą dostępne online. W tym czasie ma też powstać spójny system cyberbezpieczeństwa. To są konkretne, realne programy, które mają wpływać na bezpieczeństwo szpitali, fabryk, biznesów, instytucji publicznych. Polska jest najczęściej atakowanym przez hakerów państwem w Europie. Dziennie to kilka tysięcy prób, m.in. sparaliżowania pracy wodociągów. Skuteczny cyberatak może doprowadzić do zakłócenia funkcjonowania systemów, które odpowiadają za świadczenie usług kluczowych, w tym systemu związanych z produkcją wody i odprowadzaniem ścieków. Dlatego inwestycje w cyberobronność to podstawa - słyszymy w stołecznym MPWiK. Wydatki na cyfryzację mają rosnąć - od 2 do nawet 5% PKB. 100 mld zł rocznie ma płynąć na cyberbezpieczeństwo, ale też na budowę fabryk sztucznej inteligencji i takich komputerów kwantowych. To superszybki sprzęt do pionierskich badań uruchomiony kilka tygodni temu na Politechnice Poznańskiej. Wzmacnia naszą odporność. Jest to nowy rozdział w technologii. To jest szansa, że Europa będzie goniła Polskę, a nie Polska będzie musiała gonić kogokolwiek. Tempo rozwoju cyfrowego świata jest zawrotne i z każdym rokiem taka pogoń byłaby coraz trudniejsza. Czy obce państwa próbują destabilizować sytuację w Polsce? Tu nie ma już wątpliwości. Pytanie brzmi jak. Sabotaże i dywersja - z tymi zjawiskami spotykamy się coraz częściej. A nastroje społeczne, bieżąca polityka, ale i gospodarka są sferami, gdzie obce państwa próbują wkraczać. O mechanizmach i sposobach walki z "cichym frontem" mówi dokument, który pokaże TVP. Werbowanie agentów, szantaż, gigantyczne pieniądze i realne zagrożenie bezpieczeństwa każdego z nas. To wszystko świadczy o tym, że wojna hybrydowa z Rosją trwa tu i teraz. Bez rakiet, czołgów i myśliwców, za to z całym arsenałem narzędzi cyfrowych oraz technik sabotażowo-dywersyjnych. Rzeczy, o których mówię, wynikają z doświadczenia funkcjonariuszy departamentu postępowań karnych ABW, którzy prowadzą śledztwo przeciwko osobom podejrzewanym o szpiegostwo i akty dywersji. Powinniśmy być czujni jako społeczeństwo. Walka już nie toczy się tam, gdzie działają siły zbrojne, ale także tam, gdzie pozornie zwykłe, codzienne czynności mogą stać się elementem gry wywiadów i służb specjalnych wrogich wobec Polski. Kurier zamieszany w rosyjski spisek z paczkami. Autorzy filmu "Cichy front" we współpracy z polskimi służbami specjalnymi odkrywają tajemnice działania rosyjskiej agentury w Europie. Dziennikarze dotarli do osób, które krok po kroku opisują, jak ludzie Putina werbują ludzi gotowych na wszystko. To osoby, które działają z pobudek przede wszystkim finansowych. Wykorzystuje się ich do przeprowadzania tych fizycznych aktów sabotażowych. W filmie poznajemy kulisy jednej z największych akcji sabotażowych w Europie, która polegała na wysyłaniu do wielu krajów za pośrednictwem firm kurierskich samozapalających się paczek. To, co zwraca uwagę w tej sprawie, to szczególnie zorganizowany i skoordynowany sposób działania sprawców, jak również użycie bardzo szczególnego narzędzia do popełnienia tych aktów dywersji, jakimi były zakamuflowane urządzenia samozapalające. W jaki sposób służby trafiły na ślad pisany cyrylicą? Jakie środki stosują ludzie dbający o nasze bezpieczeństwo? Siłą służb polskich jest współpraca między służbami specjalnymi i mundurowymi w Polsce, ale przede wszystkim wymiana informacji, wiedzy i doświadczeń ze służbami w innych krajach. Więcej szczegółów dotyczących operacji służb specjalnych w filmie Paskala Pawliszewskiego "Cichy front". Premiera dzisiaj o 21.25 w Jedynce. W blokach z PRL mieszka co trzeci Polak. Jedni chwalą. Inni narzekają. Ale mieszkańcy bloku na warszawskim Ursynowie mają powody do niepokoju. Ich budynek dosłownie pęka, a w ścianach, podłogach i sufitach pojawiają się kolejne szczeliny. Co może być przyczyną i przed wszystkim czy ludzie mogą tam bezpiecznie mieszkać? Pęknięcia w ścianach. Na klatce - schody odchodzące od ścian. W mieszkaniach - kilkucentymetrowe szpary. Mogę włożyć rękę w ścianę i zobaczyć nawet kuchnię. Już jest popękanie też na podłodze, tak że boimy się, że blok nam się odzieli. Ale oficjalnie można tu mieszkać. To warszawski Ursynów i jeden z bloków spółdzielni "Imielin", z epoki boomu budowlanego lat 80. Nadzór budowlany uspokaja, rzeczoznawcy uspokajają, że na razie nie ma jeszcze takich mocnych powodów do obaw. Nie ma potrzeby wykwaterowania mieszkańców z budynku. Ale kto czułby się bezpiecznie w swoich czterech ścianach, kiedy one dosłownie rozchodzą się w oczach? Ja się boję. Była sytuacja nieraz, że tynki spadają i spadają nawet kawałki ścian. Mieszkańcy skarżą się na zarząd spółdzielni. To, co dotąd zrobił, to zgłoszenie do nadzoru budowlanego. Mamy postanowienie PINB-u z 8 kwietnia tego roku, że spółdzielnia ma 12 miesięcy na wykonanie napraw. Wydaje się, że zdążymy. Nie wiemy do końca, w którą stronę pójdą rozwiązania projektowo-wykonawcze. Najczarniejszy scenariusz zakłada rozbiórkę klatki schodowej i odtworzenie jej od nowa, co wiązałoby się z wykwaterowaniem mieszkań. W tym tygodniu sprawa dotarła do radnych dzielnicy. Będziemy się temu przyglądać. Dzielnica ma również w dyspozycji np. lokale komunalne. Należy zweryfikować od strony prawej, czy w ogóle będzie możliwa pomoc tym mieszkańcom. Bloki z PRL-owskiej wielkiej płyty mają już po 40-50 lat. W Polsce mieszkają w nich miliony ludzi. Ale ten wygląda jak po trzęsieniu ziemi. Ekspertyzy wskazują 2 powody. Po pierwsze, na błędy powstałe już na początku, przy budowie tego budynku w latach 80. Po drugie, istotny wpływ ma sąsiedztwo tunelu Południowej Obwodnicy Warszawy. Sytuacja mieszkańców paradoksalnie byłaby prostsza, gdyby doszło do katastrofy - mówi prezes spółdzielni. Z punktu widzenia ubezpieczyciela gdyby zaistniała katastrofa budowlana, zaistniałyby mechanizmy, które pozwalają wypłacić odszkodowanie pełne. Nie mamy do czynienia z katastrofą budowlaną. Nikt tego nie chce. A tak to spółdzielnia musi szukać pieniędzy na remont. Do tego czasu kilkadziesiąt rodzin musi żyć na tykającej bombie. W ścianach budynku są instalacje: wodna, elektryczna i gazowa, której rozszczelnienie grozi tragedią. Na takich prowizorycznych filarach opiera się dzisiaj bezpieczeństwo mieszkańców tego bloku. Betonowe ściany pękają. W przeciwieństwie do betonu urzędniczej niemocy. Zbliżają się wakacje, a to niestety moment, gdy w bankach krwi robi się pusto. Wraz z latem maleje grupa osób, które chcą się podzielić bezcennym darem. A w tym czasie krew jest najbardziej potrzebna, bo wypadków jest więcej. Oddanie krwi trwa krócej niż wypicie kawy - mówią pracownicy centrów krwiodawstwa i apelują: "Nie bądź żyła". Jest okej, nic nie bolało. Wszystko jest w porządku. Emilia właśnie skończyła 18 lat i krew oddała po raz pierwszy. Przyznaje, że trochę się bała, ale bardzo chciała komuś pomóc. Przykład przyszedł z Internetu. Zapisałam się też jako dawca szpiku. To wszystko przez akcję Łatwoganga, ten live pomocy. Pan Marek oddaje krew od 22 lat. 3 tygodnie po osiemnastce. Początek był prozaiczny. Zaczęło się od wagarów. Poszliśmy na wagary. Był sprawdzian z fizyki. Pójdziemy na oddanie krwi, żeby nie było przypału w szkole. Przypału nie było, chociaż sprawdzian musiał zaliczyć 2 tygodnie później. Od tamtej pory oddał już ponad sto litrów krwi i jej składników. Według GUS w ubiegłym roku krew oddało ponad 650 tys. osób. Liczba donacji to prawie 1 mln 600 tys., czyli o ponad 43 tys. więcej niż przed rokiem. Najbardziej aktywni dawcy to osoby od 25. do 44. roku życia. To jest realna pomoc drugiemu człowiekowi, która nie trwa długo, bo samo pobranie krwi pełnej to od 5 do 8 minut. Krew może oddać każda zdrowa osoba od 18. do 65. roku życia, ważąca powyżej 50 kg. Honorowi dawcy ratują życie na salach operacyjnych każdego dnia, ale są okresy, kiedy taka pomoc liczy się jeszcze bardziej. Trudnym momentem - to już też wiemy historycznie - jest zazwyczaj okres wakacyjny. Bo dawcy jadą na wakacje, a wzmożony ruch na drogach to więcej wypadków i większe zapotrzebowanie na krew. Wzywamy wtedy dawców telefonicznie, prowadzimy akcje wyjazdowe, tak żeby krwi jak najwięcej zebrać. Staramy się ratować sytuację w ten sposób. Aktualne stany magazynowe konkretnych grup krwi w regionalnych centrach krwiodawstwa można sprawdzić w Internecie. Serdeczny apel, żeby państwo pojawili się w najbliższym czasie. Już jutro wieczorem polskiego czasu oficjalnie rozpocznie się największe sportowe wydarzenie globu - mundial 2026. Ceremonia otwarcia zacznie się w Meksyku, gdzie na stadionie Azteca odbędzie się pierwszy mecz. Podobne wydarzenia odbędą się także w krajach współgospodarzach - USA i Kanadzie. Tymczasem piłkarskie święto przysłaniają afery. Choć pierwszy gwizdek zabrzmi dopiero jutro, już teraz wiadomo, że jednego z gwizdków kibice nie usłyszą. Omar Artan miał być pierwszym w historii sędzią z Somalii. Miał, bo po przylocie do Miami zamiast na mundial trafił na wielogodzinne przesłuchanie. Mimo ważnych dokumentów nie wpuszczono go do USA. Tak przywitali go kibice już po powrocie do Mogadiszu. Stało się to, co miało się stać. Taki był los. To nie jest odosobniony przypadek. Takie kontrole przeszli piłkarze Uzbekistanu przed sparingiem z Holandią. Bagaże zawodników z Senegalu sprawdzano jeszcze na płycie lotniska. Na płycie boiska zameldowali się już piłkarze Iranu, którzy zgodę na udział w turnieju otrzymali niemal w ostatniej chwili. Amerykańskie wizy pozwalają im jednak przebywać w kraju wyłącznie podczas meczów. Dlatego mieszkają w meksykańskiej Tijuanie. Są tu, żeby reprezentować Iran i dać z siebie wszystko dla ludzi. Tyle mogą zrobić i tylko tego chcą. To kibic reprezentacji Iranu, który już wie, że na stadion nie wejdzie. Tamtejsza federacja straciła możliwość dystrybucji swojej puli biletów. Dla kibiców z wielu krajów największą przeszkodą nie są ceny, a procedury wizowe. Jedziemy na mistrzostwa świata, żeby pokazać naszą kulturę i wesprzeć drużynę. Główne obawy dotyczą działań ICE, czyli amerykańskich służb imigracyjnych rozbudowanych przez Donalda Trumpa. Jeśli chodzi o działania związane z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych, poinformowano nas, że nie będą one prowadzone podczas żadnego z meczów. Ale to się może zmienić. FIFA miała rozmawiać z Amerykanami, by ograniczyć aktywność służb, jednak wciąż nie ma oficjalnego potwierdzenia. W Los Angeles pracownicy stadionu grożą paraliżem imprezy, jeśli dojdzie do zatrzymań obcokrajowców. Jeśli przyjdą i będą nękać ludzi, zwłaszcza naszych pracowników, to prawdopodobnie odejdziemy i od razu rozpoczniemy strajk. Protestujący wywalczyli wyższe płace. Podobne postulaty mają nauczyciele w Meksyku. Jeśli podwyżek nie będzie, w kraju mogą wybuchnąć zamieszki. A mowa o jednym z najniebezpieczniejszych państw na świecie. Tu służby są widoczne na każdym kroku. Turyści mogą się przez to czuć przestraszeni albo wyjechać z negatywnym wrażeniem. Inauguracyjny mecz jutro o 21:00. Meksyk podejmie Republikę Południowej Afryki, ale gra już teraz toczy się o bezpieczeństwo i wizerunek. Bo sport i polityka są ze sobą nierozerwalnie splecione. Piłkarskie emocje już od jutra, a teraz polityczna rzeczywistość w rozmowie z dzisiejszym gościem "Pytania dnia". Dorota Wysocka-Schnepf i jej gość prof. Jarosław Flis. "19.30" wraca jutro. My jeszcze dziś podsumujemy dzień o 22.30. Do zobaczenia.