Piątka Putina to jest też piątka Kaczyńskiego. Ostre słowa premiera Donalda Tuska. Koniec ery Viktora Orbana? Węgry kilkanaście godzin przed wyborami oczami naszych reporterów. Bezpieczne wodowanie na Pacyfiku, czyli koniec historycznej księżycowej misji Artemis II. Monika Sawka, dobry wieczór. Bez politycznych układanek z Konfederacją, za to deklaracja współpracy z Lewicą, PSL-em i Polską 2050. Taki jest plan Donalda Tuska na przyszłoroczne wybory. Premier przedstawił na Radzie Krajowej Koalicji Obywatelskiej pomysł na wygraną. Rządzić zamierza dekadę. Padły mocne słowa o współczesnej targowicy. Było też porównanie piątki Władimira Putina wobec Polski do piątki Jarosława Kaczyńskiego. Stawką jest Wschód albo Zachód - tak 1,5 roku przed wyborami Donald Tusk mobilizuje partię. Polityka nabrała w Polsce, Europie i świecie tego szekspirowskiego wymiaru "być albo nie być, oto jest pytanie", przed którym stoją narody, politycy, przywódcy. Bo świat, jaki znamy, znalazł się na historycznym zakręcie. Premier wskazywał na trwające wojny w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie i przede wszystkim na wrogie ambicje Putina, chcącego odbudować rosyjską strefę wpływów. Plan Putina wobec naszego kraju jest prosty. Premier wyliczał rozbicie UE, szczucie na Ukrainę, skłócenie Polski z Niemcami, zablokowanie środków z SAFE na zbrojenia, wreszcie niszczenie instytucji demokratycznych. Piątka Putina, zdawać by się mogło. Nie macie wrażenia, że ja czytam dzisiaj pięć punktów z nowej piątki Kaczyńskiego? Donald Tusk wprost zarzucił PiS i Konfederacji realizację rosyjskich interesów. Współczesna targowica. To jest targowica działająca w Polsce i w Europie. Panie prezesie, premier powiedział dziś, że PiS realizuje interesy Putina. Dlaczego? Proszę jego zapytać. Stawkę przyszłorocznych wyborów premier porównał do tych na Węgrzech. Wszędzie tam, gdzie widzimy realizację politycznych interesów Putina i Moskwy, także w Budapeszcie, pojawiają się ludzie Kaczyńskiego, Nawrockiego, Mentzena. PiS odpiera zarzuty. Zgadzałem się z polityką Viktora Orbana, jeśli chodzi o sprawy UE, tutaj było pełne porozumienie między PiS a Fideszem, ale mam olbrzymi dystans, jeśli chodzi o politykę Viktora Orbana wobec Rosji. Jeśli dla PiS-u pierwszym wrogiem staje się UE, a może za chwilę NATO, bo np. USA będą w tej sprawie miały inne zdanie, to co wtedy? To znaczy, że my jesteśmy w stanie uznać w Polsce, że droga na Wschód jest drogą lepszą? Ostatni sondaż daje KO dwucyfrową przewagę nad PiS. "Tak dużej różnicy jeszcze nie było" - komentuje premier. "Good luck, go on. W 2014 i 2015 też tak drukowaliście" - odpowiada Przemysław Czarnek. Musi powstać dobry rząd. A kto go może stworzyć? Tylko jedna formacja. Jaka, przez skromność nie powiem. To jest wybór między Polską w UE a Polską, która ma chodzić na pasku Putina. Mobilizacja będzie duża. Być albo nie być w demokratycznej Europie - tak rok przed wyborami Donald Tusk mobilizuje partię i wyborców. Opozycji zarzuca realizowanie interesów Putina. A koalicjantów zachęca do wspólnego frontu przed wyborami. Takiego, jaki na Węgrzech powstał pod wodzą Petera Magyara. Ja i cała KO będziemy otwarci do ostatniego dnia na każdą propozycję, każdy pomysł, każdą formę współpracy, która pomoże nam zatrzymać zło. Sondowaliście koalicjantów, czy byliby gotowi do takiego wspólnego bloku? Czasu jeszcze jest trochę, żeby takie rozmowy przeprowadzić. Ale ja nie chcę powiedzieć słowa za dużo. Wspólny front tak, ale to nie musi oznaczać wspólnej listy - słychać z PSL. W Polsce są grupy osób, które nigdy nie zagłosują na PiS, ale są też tacy, którzy nigdy nie zagłosują na KO. Trzeba zagospodarować ten środek, to centrum. I to jest zadanie PSL-u. Przede wszystkim zjednoczyć się musimy w działaniach, to jest absolutnie ten kierunek. Natomiast pewnie decyzje co do formuły startu wszyscy będziemy podejmowali dokładnie za rok. Za przygotowanie kampanii KO odpowiadać będzie tak zwana "dziesiątka na wybory". W składzie minister finansów, rzecznik rządu czy wiceministrowie obrony, kultury i rodziny. Niech ta dziesiątka zacznie z naszym błogosławieństwem. Alleluja i do przodu! Będę skupiał się przede wszystkim na kwestiach dotyczących gospodarki i wzrostu gospodarczego, nowych inwestycji. Ja będę podkreślała, jak ważne jest bezpieczeństwo każdej rodziny każdego dnia. KO wybrała też nowych wiceprzewodniczących. Do dotychczasowej dziesiątki dołączyło pięcioro nowych. Wcześniej w wyborach na przewodniczącego Donald Tusk dostał prawie 98% głosów. Budapeszt na zakręcie historii. Jutro Węgrzy zdecydują, czy Viktor Orban po 16 latach straci władzę. Ta decyzja może odmienić nie tylko ich kraj, ale i całą polityczną mapę Europy. Zdecydowanym faworytem sondaży jest Peter Magyar. Cała kampania wyborcza pełna była kontrowersji. O politycznym zwrocie nad Dunajem nasi reporterzy Bartosz Filipowicz i Daniel Chaliński. W ponad 1,5-milionowym Budapeszcie przedwyborcza atmosfera coraz gorętsza. Każdy jest podekscytowany. Za nami długa kampania. Na szczęście jesteśmy na jej finiszu, bo po prostu jesteśmy bardzo nią zmęczeni. Nic dziwnego, bo na Węgrzech od wielu lat nie było tak ostrej kampanii. Viktor Orban, patrząc na sondażowe słupki spadające z miesiąca na miesiąc, przeciwko opozycji uruchomił cały aparat państwa. I tym zdaniem ekspertów tylko sobie zaszkodził. To, co najbardziej irytuje ludzi, można sprowadzić do jednego zdania: korupcja i praworządność. Te tematy nigdy wcześniej nie były raczej publicznie poruszane. Liczne afery Orbana, w tym te, które pokazują jego uległość wobec Rosji, zmusiły go do przyśpieszenia kampanii. Na ostatniej prostej polityk zwiększył aktywność w mediach społecznościowych. Dziękował za poparcie, którego udzielił mu Donald Trump. Częściej podróżował też po kraju. "Zjednoczmy się przeciwko wojnie" to jedno z haseł wyborczych Viktora Orbana. Powtarza je często na swoich wiecach. Jeśli Węgry będą miały rząd, który będzie reprezentował interesy Ukraińców, a nie Węgrów, to węgierskie pieniądze trafią na Ukrainę. O to właśnie toczy się gra w tych wyborach. Budapeszt na kilkanaście godzin przed historyczną decyzją jest podzielony. Rząd sprawuje władzę od tak dawna. Od 16 lat. Tak, dokładnie. Jeśli ma dojść do zmiany, to ona będzie musiała być naprawdę znacząca. Viktor Orban jest tym, który przewodzi krajowi i prowadzi go dalej na wyspie spokoju i ukojenia. Fideszowi w stolicy Węgier jednak ciężko będzie wygrać. Budapeszt to centrum oporu przeciwko obecnej władzy. A Węgrzy zdają sobie sprawę, że kampania z pewnością równa nie była. Takie plakaty z wizerunkiem Viktora Orbana dominują. Bilbordów opozycji próżno szukać. Większość powierzchni reklamowych należy do firm powiązanych z obozem rządzącym. To pokazuje szerszy problem. Według wielu organizacji wolność mediów na Węgrzech jest dziś poważnie ograniczona. W mediach publicznych na Węgrzech neutralnej relacji z takiego koncertu raczej by państwo nie uświadczyli. A to dlatego, że mimo że to jest impreza bezpartyjna, to wydźwięk antyrządowy jest tutaj bardzo głośny. Ale mimo to mediom, i tym publicznym, i tym prywatnym, usłużnym Orbanowi takiego wydarzenia nie ukryją, bo przyszło na nie kilkadziesiąt tysięcy osób. W większości młodzi ludzie przyszli, by zaprotestować przeciwko polityce rządu. Nie zgadzają się także z tym, co widzą w kampanii wyborczej. To oczywisty sprzeciw wobec przekazu rządowego, coraz bardziej prymitywnego i zawsze kreującego zewnętrznego wroga. Oraz wewnętrznego, sterowanego przez zagraniczne siły - tak Viktor Orban mówi o Peterze Magyarze i jego partii Tisa. Tak też lidera opozycji przedstawiają w kampanii media. Peter Magyar jest marionetką Brukseli. Chce prowadzić do wojny Węgrów na front ukraiński. Budapeszt oklejony jest takimi plakatami i billboardami. Napis nad prezydentem Ukrainy i liderem opozycji ostrzega: są niebezpieczni. Magyar w mediach rządowych był pokazywany dość często, ale tylko w negatywnym kontekście. Stał się celem kampanii oszczerstw. Rządowa propaganda straszyła ujawnieniem domniemanego skandalu obyczajowego. Magyar wyprzedził ruch i poinformował o próbie zdyskredytowania go. Sam też wykorzystał ujawnione nagrania Orbana i jego ludzi z Kremlem do przypominania w kampanii, gdzie są przyjaciele. Miejsce Węgier zawsze było, jest i będzie w Europie. Niezależnie od tego, czego może chcieć ta nikczemna władza. W kampanii postawił na spotkania z ludźmi. Dziennie odwiedzał nawet sześć miejscowości. Tylko kontakt bezpośredni może zniwelować negatywną kampanię. To wymaga więcej wysiłku, ale daje lepsze efekty. I dało w sondażach - to jeden z ostatnich przed niedzielnym głosowaniem. Bardzo dużo spotkań na prowincji. Koncentruje się na polityce wewnętrznej, czyli na problemach doskwierających w codzienności Węgrów: kiepski stan infrastruktury, służby zdrowia, edukacji. Tisa zwraca też uwagę na stan portfeli Węgrów. Niektórzy ludzie są bardzo, bardzo biedni. Ciężko wyobrazić sobie, jak bardzo. Na ostatnich spotkaniach przed głosowaniem Peter Magyar apelował do wyborców. Pierwsze odpowiedzi o skuteczność tych apeli za nieco ponad dobę. Decyzja Węgrów może być punktem zwrotnych także dla całej UE. Viktor Orban od lat nie szczędzi krytyki pod adresem Brukseli, oskarżając ją o szkody dla węgierskiej gospodarki wynikające z pomocy udzielanej Kijowowi. Jego konkurent w wyborach już teraz zapowiada koniec prorosyjskiej polityki Węgier. Jego wygrana nie będzie jednak oznaczała zdaniem ekspertów radykalnej zmiany w kontaktach z Brukselą. Profesor Laszlo Nagy wykłada na filologii węgierskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ma dość rządów Orbana, ale trudno mu przed kamerą polskiej telewizji źle mówić o premierze własnego kraju, ostrożnie dobiera słowa. Viktor Orban jest coraz bardziej enfant terrible w Europie, uważany jest za konia trojańskiego Putina i na pewno stanowi zagrożenie dla UE. Od środka stara się wysadzić UE. Orban robi to z pomocą unijnego prawa weta. Na 48 zablokowanych decyzji Rady Europejskiej przez ostatnie 15 lat aż 21 to weta Viktora Orbana. Polska na 2. miejscu z 7 wetami, kraje z trzeciego miejsca skorzystały z tego prawa jedynie dwukrotnie. Sprzeciw w przypadku Węgier nie jest motywowany interesami Węgrów. Jest motywowany interesami Moskwy. Najdotkliwsze były weta Orbana dotyczące pomocy finansowej dla Ukrainy czy sankcji na Rosję. Dopóki Zełenski nie przepuści naszej ropy, za którą zapłaciliśmy, do tego czasu nie poprę żadnej decyzji w Brukseli, która służy interesom Ukrainy. Do tego doszła zdrada, choć relacje Orbana z Putinem były powszechnie znane, to wiadomość, że jego minister spraw zagranicznych donosi do rosyjskiego kolegi Siergieja Ławrowa, była zaskoczeniem. Orban działał jak marionetka Putina, agent Putina wewnątrz UE, wetując naprawdę kluczowe decyzje. Węgierskie weta doprowadziły do tego, że znów rozpoczęła się dyskusja, czy obecny model podejmowania decyzji w Unii jest odpowiedni na dzisiejsze czasy. Jednomyślność może być bardziej zgubą niż obroną suwerenności. Unia potrzebuje procedur, które pozwolą rzeczywiście szybko i większościową ilością głosów, a nie jednomyślnie powstrzymać dane państwo przed destrukcją podstawowych zasad UE. Jednak do zmiany traktatów też potrzebna jest jednomyślność. Ostatecznym rozwiązaniem byłoby, że wszystkie kraje wychodzą z Unii, by ponownie założyć nową wspólnotę. Brzmi jak szaleństwo, ale jest poważnie dyskutowane. Jak podkreśla Freudenstein, Orban nie należy do europejskich konserwatystów, należy do klubu prawicy, która dąży do wspólnej siły, rujnacji prawa, społeczeństwa obywatelskiego i niezależności mediów, stąd przyjaźń z Trumpem i ostatnia wizyta Vance'a w Budapeszcie. Nie mówię wam, na kogo macie głosować, ale mówię wam, że nie powinniście słuchać biurokratów w Brukseli. Unia przyjęłaby wygraną węgierskiej opozycji z ulgą, choć bez naiwności - w Brukseli jest świadomość, że to człowiek, który wywodzi się ze środowiska Orbana. Nie spodziewam się radykalnej zmiany w relacjach z UE, ale możemy spodziewać się bardziej konstruktywnych relacji z Brukselą, zwłaszcza że Peter Magyar zapowiedział już, że najpierw uda się do Warszawy, potem do Wiednia, a potem do Brukseli. Dla profesora wykładającego w Krakowie od niemal ćwierć wieku, zmiana władzy w jego ojczystym kraju oznaczałaby ważną zmianę w jego życiu. Dla mnie szczęście i spokój, ze względu na mój wiek chciałbym jeszcze pożyć w normalnym kraju bez nienawiści. To niejedyne podobieństwo do wyborów w Polsce 2023. Chcą być widzialni, czyli walka o godność w XXI wieku. Autyzm dziecięcy. Praktycznie zostaliśmy z dokumentem w ręku. Wsparcie dla nich to nie jest łaska, tylko obowiązek. My też jesteśmy ludźmi, chcemy żyć, chcemy pracować. Jesteśmy otwarci na dialog. Domagamy się podstawowych praw. Standardowy problem rodziców: co stanie się, jak mnie nie będzie. Amerykanie i Irańczycy w Pakistanie rozmawiają o pokoju. Mają sprzeczne żądania, więc porozumienie nie będzie łatwe. USA chcą, by Irańczycy otworzyli blokowaną cieśninę Ormuz, którą w świat wypływa ropa. Iran odpowiada, że zrobi to po całkowitym zakończeniu wojny, chce też zniesienia sankcji gospodarczych. O szansach na trwały rozejm. To najwyższe rangą rozmowy pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem od czasu Rewolucji Islamskiej w 1979 roku. Obie strony do stołu rokowań zaprosił Pakistan. Chodzi o rozwiązywanie złożonych problemów poprzez negocjacje, a to jest etap, który po angielsku nazywa się "make or break". Make or break, czyli totalny sukces albo totalna porażka. Irańska delegacja w Islamabadzie zjawiła się już w piątek i od razu z bardzo mocnym przekazem. To film opublikowany przez przewodniczącego irańskiego parlamentu. Zdjęcia i plecaki dzieci zabitych w ataku na irańską szkołę znajdującą się w pobliżu bazy wojskowej. Ani USA, ani Izrael nie przyznają się. Pentagon prowadzi śledztwo. Podczas negocjacji zobaczymy, jak poważna jest druga strona, czy są gotowi osiągnąć porozumienie. Powinniśmy zadbać, by w przyszłości nie było żadnej wojny, bo nie chcemy negocjować i być ponownie atakowani. Amerykanie przylecieli w sobotę rano. Trzon delegacji to wiceprezydent, specjalny wysłannik i zięć Trumpa. Irańscy negocjatorzy to przewodniczący parlamentu i szef dyplomacji. Cel Amerykanów jasno nakreślił Donald Trump. Brak broni jądrowej po pierwsze. Myślę, że zmiana reżimu już była, ale nigdy nie mieliśmy tego jako kryterium. Brak broni jądrowej to 99%. A cieśnina Ormuz? Tak, ona się odblokuje automatycznie. Cieśnina Ormuz jednak może być osią sporu, bo to jedna z niewielu kart przetargowych Iranu, który proponuje pobieranie opłat od tankowców za tranzyt. Musimy podkreślić, że cieśnina Ormuz nie powróci do stanu sprzed wojny. Według amerykańskiego portalu Axios kilka okrętów amerykańskiej marynarki wojennej przepłynęło dziś przez przesmyk, a Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych, że rozpoczął czyszczenie cieśniny Ormuz. Ruch ten jednak nie został uzgodniony z Teheranem, który zaprzecza, że jest to prawda. Iran domaga się też zgody na wzbogacanie uranu, uwolnienia zablokowanych aktywów i wypłaty reparacji. Kolejną przeszkodą może być także atakowanie Libanu przez Izrael. Problemy z dostępem do diagnozy, długie oczekiwanie na terapię czy badania i placówki oświatowe, które nie dają odpowiedniego wsparcia, a do tego niedofinansowani nauczyciele wspomagający lub ich brak w szkołach i przedszkolach. To przytłaczająca codzienność rodzin, które wychowują dzieci w spektrum autyzmu. Dziś w Warszawie pod hasłem "Chcemy być widzialni" protestowali, domagając się zmian systemowych. Ignacy ma 11 lat. Jest w spektrum autyzmu. Uczy się w domu. Z mamą jest zawsze. Ignaś wymaga cały czas naszej kontroli i opieki, wsparcia, pomocy w kąpaniu, w podawaniu posiłków, w komunikowaniu. Ignaś nigdzie nie pójdzie sam. By dbać o syna, Sylwia Ulicka nie może pracować. Wsparcie państwa dla jej autystycznego syna to nieco ponad 300 zł miesięcznie. Kobieta zmaga się z biurokracją, sądami i bezdusznym systemem. Dla państwa po prostu jesteśmy niewidzialni. Nasze dzieci są niewidzialne. By to zmienić, w centrum Warszawy zebrały się dziś setki rodzin dzieci i dorosłych w spektrum autyzmu. Domagają się zmiany systemu - opieki, edukacji i ochrony zdrowia. Chcemy być widzialni, a nie zamknięci w czterech ścianach i bycie tylko opiekunem osoby z niepełnosprawnością. Przyjechali do stolicy z całej Polski. Wierzą, że razem mają siłę, by coś zmienić. Szacują, że w Polsce jest 400 tysięcy osób w spektrum autyzmu. Ale problem dotyka całych rodzin - czyli nawet 2 mln ludzi. Trzeba usiąść, bo to jest sprawa międzyresortowa, usiąść do stołu, porozmawiać i zrobić to z głową, żeby to zaczęło działać. I, co najważniejsze, jak najszybciej. Dzieci rosną. Protestujący byli dziś przed siedzibami resortów pracy, edukacji i zdrowia. Ministerstwo Zdrowia widzi wszystkie osoby z niepełnosprawnościami, także te w spektrum autyzmu, i ich rodziny. Znamy ich potrzeby i wiemy, z jakimi problemami borykają się każdego dnia. Jednak zdaniem rodziców w sprawie ich dzieci od lat nic się nie zmienia. Zdecydowaliśmy się na takie marsze, dlatego że dotychczasowe sposoby komunikowania władzy naszych potrzeb i potrzeb naszych autystycznych dzieci nie są wysłuchiwane. Po prostu walczymy o godne życie, o dobre życie dla naszych dzieci. Najbardziej boją się tego, co będzie z ich dziećmi, gdy oni odejdą. Miałam nawet taką kampanię niedawno, której tytuł brzmiał "Niech umrze przede mną." To nie jest rozwiązanie, ale tak często rodzice myślą. Sylwia Ulicka ma nadzieję, że Ignacy doczeka się systemu, który dostrzega osoby z autyzmem. Ten mecz to znacznie więcej niż sportowe emocje. Na boisku w Płocku ramię w ramię zagrają w jednej drużynie zawodnicy TVP, w drugiej Reprezentacja Artystów Polskich. W tym starciu najważniejsi będą jednak podopieczni Fundacji Telewizji Polskiej. Bo dochód z wydarzenia zostanie przeznaczony na zakup auta do transportu krwi dla Instytutu Matki i Dziecka. To między innymi mała Laura jest leczona w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Jesteśmy pacjentkami od prawie że narodzin, po zdiagnozowanej chorobie metabolicznej tu trafiłyśmy, na razie jesteśmy stałymi pacjentkami. Jak przyjeżdżamy, to może i ze smutkiem, ale zawsze wiemy, że dostaniemy tutaj odpowiednią opiekę. Trafiają tu pacjenci z Polski i zagranicy. I maluchy, i nastolatki. Dzieci z rzadkimi chorobami, które wymagają kompleksowej opieki lekarzy i specjalistycznego sprzętu medycznego, są to pacjenci onkologiczni, często z mięsakami. By kupić samochód do przewozu krwi, potrzeba około 200 tys. zł. To auto jest potrzebne przede wszystkim do szybkiego przemieszczania się po mieście, do przewozu krwi, do ratowania życia. My mamy jedno takie auto, ale jest bardzo wyeksploatowane, ma już swoje lata. Fundacja TVP postanowiła pomóc, organizując mecz charytatywny. Gramy, by pomagać. To jest takie piękne hasło. Walczymy oczywiście o pieniądze dla podopiecznych fundacji TVP. Walczymy razem z państwem, bo kibicując, można pomagać! Bilety dostępne na stronie internetowej gramybypomagac.pl. To nie jest miękka gra! Tak trenuje reprezentacja Telewizji Polskiej. Taktyka na mecz już jest. Żartobliwie: atak i obrona non stop. A na poważnie, nie jestem przekonany, czy jestem świadomy siły swoich zawodników i potencjału swojego zespołu. Z wieloma z nich spotkam się na boisku po raz pierwszy. Na boisku m.in. Marcin i Rafał Mroczkowie, Filip Antonowicz, Radek Majdan i Michał Koterski. Ten mecz to nie tylko sportowa rywalizacja, przede wszystkim gest solidarności. Warto pomagać, warto dzielić się dobrem. Nic, tylko wybrać się na takie spotkanie wspomóc potrzebujących, zobaczyć ciekawe widowisko. A przy tym dobrze się bawić! Fajna dawka takich pozytywnych emocji, fajna dawka rozrywki i myślę, że możliwość spotkania ciekawych osobistości. Początek meczu w Płocku o godzinie 13.00. Polska na tak oczami seniorów z Ostrowca Świętokrzyskiego. W gronie laureatów ogólnopolskiej akcji Telewizji Polskiej i Polskiego Radia znalazł się tamtejszy Uniwersytet Trzeciego Wieku. Uczestnicy zaprezentowali swoje talenty, zainteresowania i formy aktywnego spędzania czasu, a wszystko mogli obejrzeć widzowie TVP Info. Osoby po sześćdziesiątym roku życia to ludzie bardzo aktywni, którzy chcą mieć pozytywny wizerunek. Korzystajmy z tych wiadomości. Jestem wdzięczna. Zaangażowanie i tyle pytań. Duże chęci i pasja. Misja Artemis II zakończona sukcesem. Kapsuła Orion z czterema astronautami bezpiecznie wróciła na Ziemię po historycznym locie wokół Księżyca. Załoga ustanowiła nowy rekord odległości od Ziemi i przeprowadziła przełomowe obserwacje naukowe oraz testy systemów statku. To wszystko ułatwi lądownie ludzi na Księżycu w 2028 roku. Splashdown, czyli wodowanie - na ten moment czekali dziś wszyscy. Załoga Misji Artemis II po prawie dziesięciu dniach wylądowała bezpiecznie u wybrzeży Kalifornii. W całych Stanach Zjednoczonych Amerykanie na chwilę wstrzymali oddech. I wybuchnęli radością. Puby sportowe zamieniły się w puby kosmiczne. Większość tych ekranów przełączyła się na wodowanie Artemis II i wszyscy byli naprawdę dumni, że mogą przeżyć ten magiczny, ale też trochę surrealistyczny moment. To było wspaniałe. Przyszliśmy tu zobaczyć lądowanie. Jestem dumny z tego, że jestem Amerykaninem. Po tym, jak astronauci wyszli z kapsuły Orion cali i zdrowi, pewne stało się, że misja zakończyła się sukcesem. Uważam, że ta misja była historyczna i pokazała nowe możliwości statku kosmicznego Orion - zawiozła naszą załogę dalej niż jakąkolwiek inną załogę, która kiedykolwiek bezpiecznie dotarła na Księżyc i z powrotem. Po ponad 53 latach od misji Apollo 17 człowiek wrócił w okolice księżyca, ale jeszcze nikt nigdy nie doleciał tak daleko, bo ponad 406 tys. km od Ziemi. Czworo astronautów pokonało w sumie ponad 1,1 mln kilometrów. Ze sobą przywieźli mnóstwo materiału do analizy. Ta praca musi być kontynuowana. Droga na powierzchnię Księżyca jest otwarta, ale przed nami praca większa niż ta, którą mamy za sobą. Bo misja Artemis II to próba generalna przed wysłaniem ludzi z powrotem na powierzchnię Księżyca, co według planu ma się stać już w 2028 roku. Dzisiejszy sukces to kolejny krok do wyznaczonego celu. Stała baza na powierzchni Srebrnego Globu to już nie będzie przygoda, to będzie stworzenie miejsca, w którym astronauci będą mogli pracować, przy współpracy z naukowcami z Ziemi przeprowadzać dla nich eksperymenty. Misja Artemis II przechodzi do historii. Ale to nie koniec odkrywania niezbadanych dotąd zakątków kosmosu. Można by powiedzieć "małe kroczki", ale już wszyscy wiemy, że to będzie kolejny wielki skok dla ludzkości. Ja już państwu dziękuję, czas na Pytanie dnia. U Aleksandry Pawlickiej profesor Adam Leszczyński, dyrektor Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Uniwersytet SWPS. Jutro specjalne wydanie 19.30 poświęcone wyborom na Węgrzech. Spokojnego wieczoru i do zobaczenia.