Pamięć o tragedii. 83 lata temu doszło do rzezi wołyńskiej. Pomagamy i chronimy. Policja reaguje na obraźliwe słowa prezesa PiS. Ełk na tak! Kolejny przystanek na naszej trasie. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Zacznę nietypowo, bo od słów, których nie wypowiedział polityk czy historyk. To jedno ze świadectw opisanych w mediach społecznościowych. Opis losów cudem uratowanych dziadków, których przed śmiercią zadawaną przez Ukraińców ocalił sąsiad - Ukrainiec. "Nie umiem mówić o Wołyniu tylko językiem nienawiści. Bo moja rodzina doświadczyła niewyobrażalnego zła i niewyobrażalnego dobra". Takich historii jest wiele. Dziś 83. rocznica Zbrodni Wołyńskiej, ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Stary cmentarz w Ołyce w obwodzie wołyńskim. Tylko w tym miejscu spoczywa około pół tysiąca pomordowanych Polek i Polaków. Hołd wszystkim ofiarom bestialskiego mordu oddał dziś z tego miejsca wicepremier i szef MON. Przychodzę dzisiaj na Wołyń ze znakiem pokoju, z wyciągniętą ręką do tego pokoju. Bo to Ukraińska Powstańcza Armia i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów przy wsparciu miejscowej ludności mordowała naszych rodaków w okrutny sposób. Dzieci wyprowadzali do stajni, przebijali widłami, a potem z dzieci darli pasy skóry. Najczęściej zabijano przy pomocy narzędzi rolniczych, a także palono żywcem w ich domach. To się działo w nocy. A później następowała cisza. Tak że gdyby ktoś pojechał, przyjechał do danej miejscowości rano, w dzień, no to spokojna wieś, spokojne życie. Kulminacją Rzezi Wołyńskiej była Krwawa Niedziela 83 lata temu. Tego jednego dnia UPA, OUN i ukraińska ludność zaatakowała w stu miejscowościach. Naszym obowiązkiem wobec ofiar, ale też sposobem przezwyciężenia bolesnej przeszłości na rzecz lepszej przyszłości jest prawda. Którą należy mówić głośno i wyraźnie. Szef rządu zapowiedział dziś powstanie muru pamięci w Warszawie. Z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary. Rzeczpospolita nie zapomni o żadnej z nich. Bo zamordowani nie mogą pozostać bezimienni. Stąd trwające ekshumacje. Ekshumacje ofiar Zbrodni Wołyńskiej trwają od dwóch lat. W Hucie Pieniackiej niedawno odnaleziono masowy grób, a w Puźnikach szczątki 43 osób, z których osiem po raz pierwszy w historii zidentyfikowano dzięki badaniom DNA. Strona ukraińska wyraziła zgodę na kolejne ekshumacje. Najbliższe prace ruszą już w poniedziałek w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Czego potrzebuje dobra przyszłość? Potrzebuje prawdy, potrzebuje upamiętnienia i daje przebaczenie. Te trzy wartości idą ze sobą niezmiernie i nieśmiertelnie połączone. W uroczystościach na Wołyniu brali udział także przedstawiciele ukraińskiego rządu. Podkreślają, że ich kraj uznaje zbrodnię wołyńską. To wielka tragedia, jaka wydarzyła się na tej ziemi. Pamięć o ofiarach jednoczy oba narody, które mają wspólną historię, historię, w której było wiele smutku i wiele tragedii. Prezydent w Radrużu na Podkarpaciu przypomniał, że ukraińscy nacjonaliści mordowali nie tylko Polaków, ale także Ukraińców. Tych, którzy mówili, że muszę pomóc swojemu sąsiadowi, muszę wyciągnąć rękę. Nie chcę, żeby wbijano w jego plecy widły, a jego dziecku rozbijano siekierą głowę. Byli tacy Ukraińcy i to oni powinni znaleźć się w Narodowym Panteonie w Kijowie. To nawiązanie do UPA. Dziś imieniem tych, który mordowali Polaków, Ukraina wyróżnia jednostki wojskowe. Stąd decyzja prezydenta o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu. Nie będę tego komentował. Strona ukraińska o kontrowersyjnej decyzji swojego prezydenta i o podziałach między narodami rozmawiać nie chciała. To jest złożone pytanie. Wymaga to dłuższej dyskusji. Fanatyczne umiłowanie własnej nacji zawsze prowadzi do grzesznego i okrutnego wyczyszczenia jakiegoś skrawka ziemi z innych nacji. I warto to przypominać nie tylko w trakcie narodowego święta. Podczas Rzezi Wołyńskiej zamordowano około 120 tys. Polaków. W czasie kiedy my czcimy pamięć ofiar ukraińskich nacjonalistów sprzed lat, za naszą wschodnią granicą spadają teraz rosyjskie rakiety. Stolica Ukrainy zaatakowana przez wrogów. Ich celem domy i ludzie, którzy próbowali przetrwać kolejną noc. To był kolejny zmasowany atak, a Rosjanie użyli pocisków balistycznych. Były tu nasze dzieci. Fala uderzeniowa była niesamowicie potężna. Miałam wrażenie, jakby cały budynek uniósł się w górę, a potem opadł z powrotem na swoje miejsce. Pierwszy pocisk uderzył przed ogłoszeniem alarmu przeciwlotniczego. Pięć minut później nastąpił drugi. Staliśmy na korytarzu, kiedy uderzył drugi pocisk. Oglądają państwo 19.30 w sobotę. A dziś jeszcze: Niechciana pamiątka z wakacji. To jest coś, co uszkadza DNA naszych komórek. Jak ustrzec się czerniaka? Używamy pięćdziesiątkę, najmocniejszy SPF. Zajścia podczas kolejnej tak zwanej miesięcznicy smoleńskiej. Policjanci pilnujący porządku na miejscu uniemożliwili delegacji polityków PiS złożenie wieńców w miejscu, w którym byli już kontrmanifestanci. Wieńce złożono więc w pewnej odległości od pomnika Lecha Kaczyńskiego. Prezes PiS nazwał policjantów "bojówkami rządzącej partii". O przepychankach z policją i politycznej burzy po skandalicznych słowach. Tak zachowują się politycy PiS-u wobec polskich policjantów. To ty się zachowuj. Do etyki poselskiej można skierować. To ty się zachowuj. Co pan wyprawia? Ja mam tutaj prawo. W trzech pan atakuje a później pan mówi, że policja atakuje. Kiedy PiS było u władzy, chętnie posługiwało się tym hasłem: Murem za polskim mundurem. Dziś, będąc w opozycji, ten sam PiS słowami... Ja mam tutaj prawo, pan nie ma. Proszę się uspokoić, panie pośle. I czynami depcze godność munduru. Pan hańbi polski mundur. Wstyd dla pana rodziny. To wszystko wydarzyło się podczas miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, która z założenia miała być hołdem dla jej ofiar. Wstyd dla pana rodziny. Te słowa do policjanta wypowiedziała posłanka PiS-u. A prezes tej partii poszedł krok dalej. Mamy do czynienia w istocie z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją. Te słowa są skandaliczne. A z ust polityka takie słowa paść nigdy nie powinny. Ale padły. I to z ust polityka, który w przeszłości pełnił jedne z najważniejszych funkcji w państwie. W tym przypadku pan Jarosław Kaczyński tak naprawdę dosyć łagodnie to wszystko określił. Gdzie jest szacunek dla munduru? Panie redaktorze, gdzie jest do obywatela? Pan Jarosław Kaczyński nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni wykorzystuje tragedię smoleńską, ale zachowuje się jak taki klasyczny warchoł. I tyle mu zostało. Mówi premier, a minister odpowiedzialny za służby w Internecie pisze o skandalicznym zachowaniu posła Kaczyńskiego i dodaje: I właśnie z tym prezes partii, która w nazwie ma "prawo" i "sprawiedliwość", ma problem. Bo o ludziach, którzy sprzeciwiają się jego narracji o rzekomym zamachu smoleńskim, mówi tak: Najgorszego społecznego śmiecia. A następnie odmawia im praw. Domagamy się realizacji naszych praw. Wy nie macie żadnych praw. Zdaniem prezesa Kaczyńskiego prawo do pamięci o Smoleńsku i prawdzie o tej katastrofie ma tylko on i jego środowisko polityczne. Jarosław Kaczyński nie ma szacunku dla obywateli, którzy nie zgadzają się z PiS-em. Nie ma go również dla policjantów, którzy dbają o bezpieczeństwo. Ma za to słowa uznania dla związanego z PiS-em politycznego bojówkarza. Ważne przemówienie bardzo ważnego, mądrego, dzielnego człowieka. Ten według prezesa PiS ważny, mądry i dzielny człowiek tak traktował mundurowych na służbie. Ile macie tego honoru w sobie? No ile macie honoru, ile macie honoru? To Jarosław Kaczyński zdecydował też, że kandydatem PiS-u na premiera będzie Przemysław Czarnek. Polityk, który zaatakował najwyższego rangą polskiego żołnierza po tym, gdy generał Kukuła pozytywnie ocenił program SAFE. Był projektowany przy współudziale wojskowym. Jak się generowało płaci, żeby to powiedział, bo jak nie, to się zwolni z funkcji. Dzisiaj tak to działa. Tyle w PiS-ie zostało z dumnego hasła "murem za polskim mundurem". Zawieszenie broni pomiędzy Iranem a USA rozsypuje się na oczach świata. W Omanie trwają rozmowy, ale kryzys w Cieśninie Ormuz nie mija. USA odpowiedziało militarnie na naruszenie porozumienia, uderzając w kilkadziesiąt celów w Iranie. Tymczasem coraz głośniej słychać o celu Irańczyków, którym jest sam Donald Trump. "Zabić Trumpa" - takie transparenty powiewały podczas konduktów żałobnych w całym Iranie i wciąż powiewają podczas modlitw. Żałobnicy wzywają do krwawej zemsty na prezydencie USA za zabójstwo najwyższego przywódcy. Za jego głowę oferują 100 milionów dolarów. Tylko śmierć Trumpa i Netanjahu nas zadowoli. Nie możemy iść na kompromis z USA czy Izraelem pod żadnym pozorem. Jak się okazuje, żądanie wściekłego tłumu Irańczyków wypełnić chce najwyższy przywódca. To jego orędzie odczytane przez prezenterkę irańskich mediów. Zemsta jest żądaniem naszego narodu i z całą pewnością musi zostać spełniona. Do tego Izrael miał przekazać Amerykanom materiały wywiadowcze, z których wynika, że Iran już opracował nowy plan zabójstwa. W odpowiedzi na groźby amerykański przywódca nie gryzie się w język. Porozumienie z Iranem zdaniem administracji USA już nie istnieje. Po atakach Teheranu na statki w Cieśninie Ormuz USA zaatakowały 90 irańskich celów wojskowych. Iran w odwecie zaatakował bazy amerykańskie w Zatoce. Stany Zjednoczone po raz kolejny naruszyły swoje zobowiązania, rozpoczynając i kontynuując zakrojone na szeroką skalę ataki militarne na Iran. Ale mimo napięć dyplomacja trwa. W Omanie dziś kolejne rozmowy z mediatorami. Stany Zjednoczone oczekują publicznej deklaracji ze strony Iranu, że Cieśnina Ormuz będzie otwarta, a tranzyt przez nią - bezpieczny. Sami jednak naruszyli porozumienie, nakładając na Iran kolejne sankcje. Iran jak dotąd dotrzymuje słowa, w przeciwieństwie do tak zwanego sekretarza skarbu USA, Cieśnina wciąż jest niemal całkowicie zablokowana. Ostatniej doby przepłynęły przez nią zaledwie 22 statki. Tragiczny pożar w Hiszpanii. Ekstremalne upały, a w ślad za nimi ogień, który tym razem spustoszył gminę w prowincji Almeria w Andaluzji. Wiadomo o kilkunastu ofiarach, wiele osób uważa się za zaginione. Prawdopodobnie ci, którzy zginęli, to w większości cudzoziemcy, którzy zboczyli z oznakowanych dróg ewakuacyjnych. Akcja strażaków zaledwie kilkanaście metrów nad szalejącym pożarem. Tysiące litrów wody zrzuca 20 śmigłowców i samolotów. To, co dzieje się na ziemi, przypomina piekło. Pożar w hiszpańskiej Andaluzji pochłonął już ponad 6500 hektarów. Panuje susza z powodu ostatniej fali upałów. W połączeniu z silnym wiatrem powstała po prostu tykająca bomba. Lokalne władze mówią o najbardziej niszczycielskim pożarze w historii regionu. Najtrudniejsza sytuacja panuje w prowincji Almeria. Z żywiołem walczy prawie pół tysiąca funkcjonariuszy różnych służb. Wśród nich także specjalne jednostki wojskowe do spraw kryzysowych. To rozdziera duszę. Tam, gdzie wszystko płonie, pracowałem, tam wychowałem też syna. Do tej pory swoje domy musiało opuścić prawie 1,5 tysiąca osób. Płomienie były dookoła nas, dosłownie wszędzie. Wszystko działo się tak szybko. Mówią mieszkańcy zamieszkałej przez niespełna tysiąc osób miejscowości Bedar. Zostali ewakuowani. Fizycznie czuję się dobrze. Ale emocjonalnie jestem wrakiem człowieka. Mój dom spłonął i nic nie mogłem z tym zrobić. W okolicy miejscowości zginęło co najmniej 12 osób. Cztery ciała odnaleziono w spalonym samochodzie. Zdaniem służb ofiary zboczyły z dróg ewakuacyjnych i znalazły się w śmiertelnej pułapce. Wygląda na to, że to Brytyjczycy, biorąc pod uwagę samochód - miał kierownicę po prawej stronie. Wśród ofiar są też najprawdopodobniej obywatele Belgii. Ich tożsamość zostanie potwierdzona dopiero po przeprowadzeniu badań DNA. 23 osoby wciąż uznaje się za zaginione. Staramy się nie tracić nadziei, ale sytuacja nie wygląda dobrze. Lokalne władze ogłosiły trzydniową żałobę. Premier Hiszpanii i szefowa Komisji Europejskiej złożyli kondolencje rodzinom ofiar. Podczas gdy południe Europy walczy ze skutkami ekstremalnych upałów, u nas kolejne zawirowania aury. Będzie cieplej, ale zmienna pogoda oznacza także lokalne burze, szczególnie intensywne na wschodzie Polski. Silny wiatr, deszcz, a nawet grad mogą być niebezpieczne. O czym Marek Smółka. Polska pogodowo podzielona. Na zachodzie lato, na wschodzie jesiennie i burzowo. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał na dziś ostrzeżenia pierwszego stopnia przed burzami dla północno-wschodniej Polski. Ale na intensywne opady z wyładowaniami trzeba będzie wciąż uważać w pasie wschodnim i na południu. Praktycznie przez cały tydzień głównie w regionach wschodnich i południowych prognozujemy niebezpieczne burze. W ich trakcie spadnie sporo deszczu. Prognozujemy także gradobicie i porywisty wiatr do 70 km/h. To są takie porywy, które miejscami mogą łamać gałęzie. A więc możliwe są przerwy w dostawach prądu i lokalne podtopienia. Mokro i zimno w Tatrach, w wysokich partiach, w rejonie Łomnicy spadł śnieg. Nie jest to śnieg, który przez dłuższy czas się utrzyma, ale w tym momencie w tamtym rejonie są dosyć bardzo pobielone. Jest bardzo zimno, trzeba się grubo ubrać, takie jesienno-zimowe ubrania - czapka, rękawiczki, puchówka. Fala tak ekstremalnych upałów, z jaką mieliśmy do czynienia w drugiej połowie czerwca i z jakimi mierzy się teraz południe Europy, tym razem do nas nie dotrze. Upały w takim afrykańskim rozumieniu, czyli z temperatura dochodzącą do 40-41 stopni, z pewnością nie wrócą, ale rzeczywiście będzie coraz goręcej. Już na początku przyszłego tygodnia spodziewamy się 28-29 stopni, a pod koniec przyszłego tygodnia pokażą się dawno niewidziane trzydziestki. Nie można jednak liczyć, że będzie to aura spokojna. Opady z burzami będą nam towarzyszyć także w przyszłym tygodniu. Ponad 20 tysięcy Polaków każdego roku słyszy diagnozę nowotworu skóry. Profilaktyka, czyli badanie znamion, to najlepszy sposób, by zapobiec najgorszemu. Znów zbliżają się upały, więc warto o tym pamiętać i dbać o właściwą ochronę skóry przed słońcem. Marek Dragan upalne dni spędza nad jeziorem Rusałka w Poznaniu. Po tym, jak wycięto mu kilka znamion, ze słońcem mu nie po drodze. Tylko rozebrałem się na czas kąpieli i zaraz ubieram bluzkę i będę starał się ze słońcem na dystans. Dla tych, którzy stawiają na kąpiele słoneczne, jasne jak słońce powinno być odpowiednie zabezpieczenie skóry. Używamy pięćdziesiątkę, najmocniejszy SPF, wodoodporny, bo wiadomo. Krem z filtrem działa jak tarcza ochronna, broniąc skórę przed promieniowaniem UV. Co dwie godziny powinniśmy tę ochronę odnawiać, smarować się preparatem. Oparzenie słoneczne może powodować ból, swędzenie, a także powstawanie pęcherzy. Jeśli zdarzyło nam się to oparzenie słoneczne, nie wybierajmy tłustych preparatów, tylko żele, szczególnie z aloesem. Słońce to naturalny dostawca witaminy D dla naszego organizmu. Latem wystarczy kwadrans na świeżym powietrzu. Długie opalanie może być zgubne. To jest coś, co uszkadza DNA naszych komórek, zwiększa się ryzyko nowotworów skóry, w tym czerniaka złośliwego. Ponad 20 tysięcy Polaków słyszy w Polsce diagnozę nowotwór skóry. Z jego powodu umiera blisko 1,5 tysiąca osób rocznie. Stąd takie kampanie, które mają trafić już do najmłodszych. Nasze ciało wysyła nam sygnały, które musimy umieć odczytać. Bo nawet niewielkie znamię na mapie naszego ciała może wiązać się z niebezpieczną podróżą w nieznane. Są tysiące czerniaków niezdiagnozowanych w Polsce. Są to bardzo niebezpieczne sytuacje. Trzeba je badać i kontrolować, a na samym końcu usuwać. To jest znamię, które pojawiło się w okresie dzieciństwa. W Poznaniu kilkaset osób skorzystało z możliwości darmowego badania skóry. Człowiek jest spokojniejszy, że zbada się i nic nie ma, to emocje są pozytywne. Koleżanka nas zachęciła na badanie znamion, a że mamy dużo, to przyszłyśmy. Lekarze zachęcają, by badać skórę raz w roku. Czerniak to choroba podstępna. Taka niepozorna plama na skórze może okazać się złośliwym nowotworem. Każde znamię, które się zmienia, które rośnie, które zmienia swój kolor - takie znamiona wymagają badania. Bo wczesne wykrycie pozwala wygrać z chorobą. Dotarła do nas smutna wiadomość. Zmarł Jerzy Kobla, wybitny montażysta telewizyjny, przez wiele lat kierownik zespołu montażystów Telewizyjnej Agencji Informacyjnej w TVP. Pielęgnują swoją kulturę, regionalny język i niepowtarzalne tradycje, mają muzykę, kuchnię i rękodzieło, którego nie można pomylić z żadnym, a dzisiaj ich stolicą stała się Gdynia. Światowy Zjazd Kaszubów powrócił po 20 latach do tego miasta i trzeba powiedzieć krótko - dzieje się. Na ten dzień pani Bożena czekała cały rok. Bo choć Kaszubi na co dzień mieszkają w różnych miejscach, dziś łączy ich jedno poczucie - że kaszubski język, tradycja i historia wciąż są żywe. Spotykają się wszyscy Kaszubi. To jest takie przechodzenie od jednego do drugiego. Łączy nas to naprawdę, ta ziemia i język. A także wielowiekowa tradycja, widoczna w strojach. Każdy haft i każdy kolor opowiadają o Kaszubach, ich morzu, lasach, ziemi i przywiązaniu do własnych korzeni. To było od dawna moje marzenie, żeby posiadać strój kaszubski i ubierać się na największe święta. W takie jak dziś... Dlatego kierunek Gdynia. ...wszyscy śpieszą się na specjalną bannę, czyli pociąg. Gdzie jest dużo Kaszubów? Kaszubi są na ostatnim, proszę na nas poczekać. I jadą na 27. Światowy Zjazd Kaszubów. Kaszebske jeziora, kaszebski las, kaszebe kaszebe łebają nas. Kaszubi mieszkają nie tylko na Pomorzu. Wielu wyjechało do innych części Polski i za granicę. Lubię Kaszuby. Moi dziadkowie byli Kaszubami, o czym nie wiedziałem. I to jest bardzo fajne. Zjazd jest jednym z nielicznych momentów, kiedy mogą spotkać się w tak dużym gronie. Richtig kaszebsko jednota. Me tu raza sa parłaczime, raza sa bawime, raza swiatejeme. To je roz do roku. Język kaszubski jest językiem regionalnym chronionym w Polsce ustawowo. Na Kaszubach jego obecność widać na co dzień na dwujęzycznych tablicach z nazwami miejscowości, ulic i urzędów. Niedługo też w Gdyni. Podczas zjazdu wybrzmiewa jednak szczególnie mocno. Słychać go niemal wszędzie na scenie, w rozmowach czy podczas nabożeństwa i oficjalnych wystąpień. Jo meszla, że ta kaszebizna jidze coroz lepi. W szkole dzece sa uczą kaszebsczégo. Lubią spiéwac, lubią tańcowac i lubią nasz folklór. A w nim zawarta jest lokalna historia, muzyka, kuchnia i rzemiosło. Każdy dziś chciał pokazać, że kultura kaszubska nie jest zamknięta w skansenie, ale rozwija się i ma swoje miejsce we współczesnej Polsce. Żeby kaszubszczyzna to nie była tylko akcja, nie było tylko świętowanie od czasu do czasu, ale żebyśmy my ten przekaz, który nam został, spuściznę naszych ojców, dziadów, pradziadów, zachowali i przekazali dalszym pokoleniom. Bo dla jednych to jednodniowe święto. A dla Kaszubów przypomnienie, że język, tradycja i poczucie wspólnoty przetrwały pokolenia i nadal są ważną częścią ich codzienności. W Gdyni zjazd Kaszubów, a w Ełku "Polska na tak" oraz Lato z Radiem i Telewizją Polską. A także on, mój kolega Marek Czyż, który dokładnie państwu opowie, czym żyje dzisiaj to miasto. Cześć, Marek. Na wakacyjnej trasie koncertowej Lata z Radiem i Telewizji Polskiej trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce niż Ełk. Urocze miasto, początek lata i muzyczne smakowitości. To wszystko przed nami, ale już lista gwiazd jest wielką obietnicą, więc klimat w mieście mocno przedkoncertowy. Na Mazurach krajobraz zwykle nie ma konkurencji. Dziś ma - na Starej Plaży w Ełku. 11 różnych definicji polskiego przeboju. Od Smolastego i Natalii Nykiel przez Kasię Kowalską po Sztywny Pal Azji oraz Wandę i Bandę. Jedna scena, kilka pokoleń i muzyczne światy, które spotykają się w jednym miejscu przy okazji Wakacyjnej Trasy Lata z Radiem i TVP. Mam flashbacki sprzed roku, pozytywne same oczywiście. I oby publiczność dopisała tak jak rok temu. Dzisiaj zaśpiewam swoje dwie piosenki, czyli "Bądź duży" i "Error", więc tutaj liczę na publiczność. No i zaśpiewam wyjątkowy duet z BoVską. Jedni przyjdą po dzisiejsze hity, inni - po stare dobre szlagiery. To jest ten moment, ta emocja, która nam wspólnie towarzyszy. Ja już mam ciary na myśl o tym, co się dzieje między artystą a publicznością. W Ełku spotykają się nie tylko muzyczne pokolenia. Do miasta dotarła także Wielka Wyprawa Maluchów. Charytatywny rajd, który zbiera pieniądze dla dzieci poszkodowanych w wypadkach. Dużo radości, miłości, trochę niewygodności. Ale to jest samochód, z którym samemu trzeba coś zrobić. Nawet nie raz go popchnąć. Maluchy ruszą dalej. A Ełk przygotowuje się na wielkie widowisko. A miasto ćwiczy przez cały rok. Jazz, hip-hop, bachata, streching, sensual, taniec towarzyski, high heels. Gama jest naprawdę bardzo szeroka. A co jest najbardziej popularne w Ełku? Wydaję mi się, że wśród młodzieży jest to jazz, natomiast wśród dorosłych bachata. Własny głos Ełk dopisał też do hymnu akcji "Polska na tak". Ten hymn pozwala promować nasze przepiękne miasto, które ma wiele walorów i turystycznych, i krajobrazowych. Wieczorem w Ełku koncert światła i muzyki nad jeziorem. Na kilka godzin mazurska pocztówka zamieni się w teledysk. Ełk to szczególne miasto, bo mało jest takich, gdzie z przedmieść jeździ się do centrum, aby wypoczywać. Miasto nie jest nad jeziorem, a raczej wokół niego. I to jest dobry wabik na turystów. Ełk ma ich oczywiście więcej i można by je wyliczyć, ale aż tyle czasu nie mamy. Syntezę urody miasta i komplementów na wymiar ma dla państwa Igor Sokołowski. Wyjeżdżając na wakacje, stajemy przed wyborem - jedni wolą miasto, by być blisko cywilizacji, inni chcą ciszy i spokoju, na przykład nad jeziorem. Tutaj, w Ełku na Mazurach, można to ze sobą pogodzić. Tu się dobrze mieszka, tu się dobrze odpoczywa, dobrze pracuje. Jezioro w centrum miasta to szereg atrakcji. Co zresztą mogą potwierdzić bohaterowie serialu Rodzinka.pl, swego czasu spędzający tu wakacje. Lepiej jest tutaj, w Ełku! Fajna promenadka, można sobie pojeździć na rowerkach. Internet jest. Przede wszystkim jest to kulinarna stolica Mazur! Jeżeli tak twierdzi sam Ludwik Boski, to grzechem byłoby nie spróbować samemu. Ale czego? Świeżej ryby i lokalnej ryby. Sandacz, okoń, pstrąg. Nakarmieni i wypoczęci ruszamy dalej. Pod Ełkiem, w Prostkach, nie brakuje atrakcji zarówno dla miłośników militariów, jak i pasjonatów historii. Był sierpień 1545 roku, kiedy właśnie tu spotkali się przedstawiciele komisji wyznaczających granice między Prusami a Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Ten murowany słup jest pamiątką po tym wydarzeniu. A to już zabytek techniki, Ełcka Kolej Wąskotorowa, która już sto lat temu służyła mieszkańcom Mazur. Woziła ludzi, towary, pocztę, ludzie się tym przemieszczali na targi. W 1991 roku kolejka została wpisana do rejestru zabytków. I teraz zachwyca turystów. Coś unikalnego jednak. Nie ma dużo takich kolejek na terenie Polski już. My jesteśmy z Litwy, przyjechaliśmy zobaczyć coś nowego i ciekawego. Historycy nie mają wątpliwości - wyjątkowość Ełku wynika z jego burzliwych losów. Miasto najpierw należało do ludu Jaćwingów, potem było w niemieckich rękach i po II wojnie światowej przyłączono je do Polski. To ukształtowało charakter miasta, widoczny nie tylko w architekturze, ale i muzyce, sztuce czy teatrze. Jesteśmy bardzo bogaci w różnorodne wydarzenia przez cały rok. Ełk tętni kulturą nie tylko w wakacje. Nie pozostaje nic innego, jak tutaj przyjechać i samemu sprawdzić, czy miejscowi mają rację, mówiąc, że Ełk krótko się pisze, ale długo pamięta. I ja dziękuję. W Pytaniu dnia już za chwilę wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, gość Mariusza Piekarskiego. Z 19.30 wracamy jutro. Do zobaczenia.