Status neosędziów - Adam Bodnar krytykuje Andrzeja Dudę. 52 mld zł - tyle rocznie kosztują wypadki na drogach. Przywracanie normalności - miesiąc po wielkiej wodzie. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Prezydent Andrzeja Duda w Sądzie Najwyższym o sędziach, których zmierza bronić - jak mówi - do upadłego. Minister sprawiedliwości odpowiada i mówi o złych rozwiązaniach w sądownictwie, których na różne sposoby stara się bronić prezydent. W najbliższą środę Andrzej Duda zamierza wygłosić orędzie w rocznicę październikowych wyborów, które zapoczątkowały zmiany tak przez niego krytykowane. O sporze o neosędziów i praworządność na 298 dni przed końcem jego prezydentury. Andrzej Duda w Krakowie w roli gospodarza szczytu grupy Arraiolos - nieformalnego spotkania prezydentów krajów Unii. Nazwa pochodzi od małego portugalskiego miasta, w którym 20 lat temu odbyło się pierwsze spotkanie. Jesteśmy razem, budujemy nasz sojusz, żeby być mocniejsi. Ale to wczorajsze słowa prezydenta w Sądzie Najwyższym odbiły się szerokim echem. Sędziów, których nominowałem, będę bronił do upadłego. Nie oddam ani jednego, ani pół nawet. Andrzej Duda przekonywał, że mógłby powoływać sędziów nawet bez zgody KRS. Prezydent mógłby sam wskazywać sędziów na zasadzie: ten się nadaje, ten się nadaje, ten się nadaje. Tą wypowiedzią zaskoczył wielu, w tym ministra sprawiedliwości. To bardzo ciekawa interpretacja, bo taka mi nieznana. Mam wrażenie, że konstytucja mówi jednak, jakby na to nie patrzeć, że na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa prezydent powołuje sędziów. Przy czym KRS musi być organem konstytucyjnym - podkreślają rządzący. Co oznacza, że jej członków - sędziów - powinni wyłaniać sędziowie, a nie politycy. To zakłada nowelizacja ustawy o KRS, którą Andrzej Duda odesłał do Trybunału Julii Przyłębskiej. Zdanie prezydenta w sprawie sędziów podziela prezes PiS. Oczywiście prezydent o tym decyduje. To jest ostateczna i niepodważalna decyzja. Prezydent broni systemu, który współtworzył - komentują środowiska prawnicze. Prezydent powiedział, że będzie bronił neosędziów do upadłego. I być może to słowo jest właściwe. Bo ta upadłość grozi całemu wymiarowi sprawiedliwości właśnie przez taką postawę prezydenta. Minister sprawiedliwości nie ma złudzeń, że ze zmianami w KRS trzeba będzie poczekać. Aż do zakończenia prezydentury Andrzej Dudy, który na różne sposoby stara się bronić tych wszystkich rzeczy, które zostały krytycznie ocenione przez opinię publiczną 15 października i przez instytucje europejskie. Przywrócenie praworządności było jedną z wyborczych obietnic. W najbliższy wtorek rocznica wyborów parlamentarnych. Ostatni rok podsumują rządzący. Ale podsumować ten czas chce też prezydent, wygłaszając orędzie o stanie państwa. Andrzej Duda chciał je wygłosić w Sejmie 15 października. Nie planujemy posiedzenia Sejmu 15 października, zaproponowałem więc panu Prezydentowi, by orędzie wygłosił w środę, 16 października, Myślę, że to dobry pomysł. Może wyjaśni pan prezydent, dlaczego zwlekał z powołaniem nowego rządu 2 miesiące, dlaczego opóźniał możliwość przygotowania lepszego budżetu na ten rok, Dla odmiany prezes PiS nie zdradza, co chciałby usłyszeć. To jest intymne pytanie. Bo ja prezydenta znam wiele lat i nie ukrywam, że to ja go wymyśliłem. Wybory prezydenckie w maju. Myślę, że dociera do niego, że odchodzi, jego kadencja się kończy, i próbuje walczyć jeszcze o elektorat PiS-u. PiS kandydata chce ogłosić 11 listopada. Platforma - przed świętami. Trwa kolejne posiedzenie sejmowej komisji ds. Pegasusa. Przed komisją miał dziś zeznawać jeden z kluczowych świadków, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotr Pogonowski. Jednak już po raz trzeci nie stawił się przed komisją. Członkowie komisji po zasięgnięciu opinii biegłych podjęli decyzję o przymusowym doprowadzeniu świadka. To miał być kluczowy świadek komisji ds. Pegasusa. Miał - bo po raz trzeci Piotr Pogonowski, były szef ABW, nie stawił się. Ja rozumiem, że ukrywają czy unikają odpowiedzi na pytania i nie stawiają się przed komisją osoby, które mają po prostu coś do ukrycia. Komisja do byłego szefa ABW przygotowała kilkaset pytań. M.in. dlaczego Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która odpowiada za certyfikację oprogramowania używanego przez polskie służby, w przypadku Pegasusa nie wydała opinii. Pytania padną dopiero wtedy, kiedy sąd zdecyduje, czy Pogonowski ma być doprowadzony na przesłuchanie. Bo taki wniosek zapowiedzieli członkowie komisji śledczej. Po raz pierwszy jako komisja śledcza korzystamy z tego prawa, czekamy na prawomocne orzeczenie sądu i będzie, wierzę w to, zmuszony prędzej czy później stanąć przed komisją śledczą. Świadek przesłał do komisji pismo, w którym po raz kolejny powołuje się na wrześniowe orzeczenie TK o niekonstytucyjności komisji. Orzeczenie wydane zostało przez organ, który z niezależnością ma mało wspólnego - bo zasiadają w nim byli posłowie PiS na czele z odkryciem towarzyskim prezesa Kaczyńskiego, czyli Julią Przyłębską. Bezpodstawne zatrzymanie... Politycy Zjednoczonej Prawicy rozliczenia poprzednich rządów wciąż nazywają igrzyskami. Dalej będą ścigać opozycję. Mają dowody, panie ministrze. Jakie dowody? Prokuratura zajmuje się wieloma sprawami. To nie jest już niezależna prokuratura. Powinni podwyższyć uposażenia strażnikom służby więziennej, bo myślę, że w przyszłości im to się może przydać. Przynajmniej mogą liczyć na życzliwość. Wczoraj komisja śledcza do spraw wyborów kopertowych przyjęła raport ze swoich prac i zapowiedziała złożenie zawiadomień do prokuratury. Te dotyczą m.in. Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego czy Michała Dworczyka. Ale sejmowe komisje śledcze to nie wszystko. Ostatnio policzyliśmy zawiadomienia kierowane przez instytucje publiczne po 13 grudnia 2023 roku. I ile? To już jest ponad 200 zawiadomień. A wszystkie dotyczą nieprawidłowości za rządów PiS. Skala nadużyć może porażać. W doczasowej historii Polski tylko raz urzędujący minister został skazany za korupcje - w rządzie Kaczyńskiego w 2007. Widać, że teraz osób władzy skazywanych będzie najprawdopodobniej znacznie więcej. Proces rozliczeń zdaniem polityków rządzącej koalicji zapowiada się na dłużej. Będzie to trwało wiele miesięcy, lat, ale nikt z obozu PiS-u, kto nakradł, kto działał w zorganizowanej grupie przestępczej, nie może być spokojny. Na każdego przyjdzie czas i wszyscy zostaną rozliczeni. Mają to być nie tylko politycy, ale też osoby związane za czasów PiS ze spółkami Skarbu Państwa. Krzysztof Czabański odwołany ze stanowiska prezesa Rady Mediów Narodowych. Tak zdecydował dziś Sejm. Według posłów Koalicji Obywatelskiej, którzy złożyli wniosek w tej sprawie, Czabański miał złamać zakaz łączenia obowiązków szefa Rady z innymi funkcjami. Wnioskodawcy wskazywali, że dotychczasowy prezes Rady Mediów Narodowych zasiada w radzie fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, która jest większościowym udziałowcem w spółce Srebrna, powiązanej z akcjonariuszem Telewizji Republika. Według posłów opozycji i jego prawnika nie miał on ani udziałów, ani akcji w spółkach mediowych i nie miał żadnego wpływu na ich działalność. Czabański kierował Radą Mediów Narodowych od 2016 roku, kiedy to powołany został w jej skład z rekomendacji Prawa i Sprawiedliwości. Według rządzących Rada Mediów Narodowych służyła do kontroli mediów publicznych i ich przekazu. To jest "19.30", już za chwilę Pokojowa Nagroda Nobla przyznana, a także... Nagroda dla samej siebie. Poza prawem, poza trybem, jesteśmy zbulwersowani i zaskoczeni. Dawcy i biorcy. Niewiele to kosztuje, nie boli, a można komuś podarować kolejne lata życia. Ściśnięte gardło, łzy w oczach. Nowe śniadaniowe studio. Będziemy działać na wrażliwość naszych widzów. Chodzi o to, by pokazać ten mikrokosmos. Norweski Komitet Noblowski zdecydował - pokojowa nagroda Nobla została przyznana w tym roku japońskiej organizacji Nihon Hidankyo. Organizacja domaga się likwidacji broni jądrowej. Dlaczego ta kwestia okazała się argumentem za przyznaniem nagrody i czy oddolny ruch ma siłę, by przekonać światowe rządy do rezygnacji z atomowego arsenału? Wybrali Nihon Hidankyo? Myślałem, że to ci, którzy walczą o pokój w Strefie Gazy, na to zasługują. Nihon Hidankyo to japońska konfederacja organizacji tych, którzy przeżyli wybuch amerykańskich bomb atomowych w Japonii. 6 sierpnia 1945 roku w Hiroszimie, trzy dni później w Nagasaki. Atak zakończył ii wojnę światową. Zginęło ponad 100 tys. osób, kolejne kilkaset tysięcy zmagało się ze skutkami choroby popromiennej. Ocalali - nazwano ich hibakusza - od tego czasu walczyli, by pamięć o tej tragedii przetrwała. Przez wiele lat Nihon Hidankyo pracowała na rzecz zlikwidowania broni nuklearnej. Przyznanie tej organizacji Pokojowej Nagrody Nobla ma ogromne znaczenie. Szczególnie teraz. Świat zmaga się z dwoma wielkimi zbrojnymi konfliktami, a ich uczestnicy mają lub mogą mieć broń atomową. Ten na Bliskim Wschodzie pochłonął już ponad 40 tys. istnień. W Ukrainie zginęło ponad 10 tys. cywilów. Nasze przesłanie dla przywódców na całym świecie jest takie: historie i świadectwa ocalałych stanowią ważne przypomnienie tego, jak niedopuszczalne jest użycie broni nuklearnej. Powinniśmy słuchać ich głosów, które mówią nam, A mogło być już blisko. Według gazety Washington Post Bob Woodward, jeden z dziennikarzy, który ujawnił aferę Watergate, w swojej najnowszej, jeszcze nie wydanej książce, napisał, że według amerykańskiego wywiadu Putin rozważał opcję atomową. Nie tylko Kreml straszy użyciem broni atomowej. Iran powtarza, że jego program nuklearny służy wyłącznie celom pokojowym, ale szef amerykańskiej dyplomacji w lipcu ostrzegł, że reżim ajatollahów jest w stanie wyprodukować materiał rozszczepialny w ciągu "jednego lub dwóch tygodni". Floryda szacuje straty po przejściu huraganu. Kilkanaście osób zginęło, ale ofiar może być więcej, bo w zniszczonych budynkach i miejscach, przez które przetoczyły się trąby powietrzne, mogą być kolejne ofiary. Choć szkody nie okazały się tak katastrofalne, jak przewidywano, to są ogromne, a walka o powrót do normalności może być długa i kosztowna. Wyjeżdżając z zachodniego Wybrzeża do Oregonu gdzie huragan uderzył największą siłą, widać jak wiele ludzi się ewakuowało. Tutaj wciąż nie ma prądu. Drzewa zerwały linie energetyczne. Trzeba setek monterów, żeby to naprawić. Uratowali setki ludzkich istnień. Największa liczba ofiar śmiertelnych była po drugiej stronie stanu, gdzie ludzi zabijały śmiercionośne tornada. Firmy ubezpieczeniowe wstępnie będą musiały wypłacić 50 mld USD odszkodowań. Jak apelują do ubezpieczonych, żeby negocjowali oferty. W Sejmie debata o tym, jak przywrócić bezpieczeństwo na polskich drogach. A my w "19.30" mamy teraz dla państwa informację, ile kosztują nas wszystkich zdarzenia drogowe. Społeczne koszty dotyczące wypadków drogowych to niemal 40 mld zł. A koszty kolizji drogowych to ponad 14 mld zł. W sumie całkowite koszty zdarzeń drogowych Polsce w roku 2022 to - uwaga - 52 mld zł. Dla porównania, za takie pieniądze można by zbudować 25 zbiorników retencyjnych wielkości zbiornika w Raciborzu lub sfinansować 1/4 nakładów na służbę zdrowia w Polsce. A teraz o tym, co czeka polskich kierowców. Każdy wypadek, w którym ginie człowiek, to przede wszystkim tragedia i wywrócenie życia bliskich. Ale także koszty dla państwa. Tylko ten niedawny wypadek na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie kosztował podajników prawie 7 mln zł. Pijany kierowca zabił ojca rodziny, 4 osoby zostały ranne, w tym jedna ciężko. A takie właśnie wyliczenia przynosi najnowszy raport o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Według niego koszt jednego wypadku śmiertelnego to ponad dwa 2,5 mln zł, wypadku z osobą ciężko ranną - już ponad 4 mln. Raport o wypadkach przedstawił w Sejmie wiceminister infrastruktury. 1983 osoby poniosły śmierć. Spadek tylko o trzy osoby. A 24125 osób zostało rannych. To tragiczny bilans zeszłorocznych wypadków - było ich prawie 21 tys. Pomimo stałej tendencji poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach w dalszym ciągu mamy problem z pewną grupą kierowców, co do której jest np. orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. To dokładnie sytuacja z połowy września - sprawca nie miał prawa wsiadać za kierownicę, a zrobił to. Po pijanemu. Przepisy mają zostać zaostrzone. Każdy kierowca, który ma zatrzymane uprawnienia do kierowania pojazdami i zostanie zatrzymany do kontroli, i zostanie stwierdzony ten zakaz, zostanie mu zatrzymane prawo jazdy na stałe. To nie koniec zmian. Szef resortu infrastruktury potwierdził też wprowadzenie zapowiadanej już nowej kategorii przestępstwa - zabójstwa drogowego. Za zabójców będą uznawani sprawcy wypadków śmiertelnych pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Takich policja zatrzymuje codziennie - także dziś w Małopolsce. Kierował pojazdem mechanicznym, znajdując się w stanie nietrzeźwości, mając w organizmie prawie 3,8 promila. Ani ułamka promila nie będzie mógł mieć kierowca przez 2 lata od uzyskania prawa jazdy. To kolejna z szykowanych zmian. Prawo jazdy będzie można zdobyć już od 17. roku życia. Zatrzymywane będzie prawo jazdy kierowcom, którzy przekroczą prędkość o 50 km/h w terenie niezabudowanym. Na razie nie będzie to jednak dotyczyło dróg ekspresowych i autostrad. Policjanci przede wszystkim reagują na przekroczenia dozwolonej prędkości i to jest niestety głównym grzechem kierowców na naszych drogach. Nie będzie też kasowania punktów karnych za najcięższe wykroczenia, jak wyprzedzanie na podwójnej ciągłej czy na przejściu dla pieszych. Nie da się tego zrobić bez policji, a ta wciąż ma niedobory kadrowe. Nieoficjalnie mowa o nawet 10% wakatów w skali kraju. Ponad 100 tys. zł miała przyznać sobie dyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Kartuzach. Pieniądze pochodziły z Funduszu Pomocy, który w założeniu miał wspierać uczniów z Ukrainy. Teraz więcej o tym, jak wieloletnia - była już - dyrektorka wspierała siebie i wybranych pracowników. Nagła dymisja dyrektorki szkoły, a w tle finansowe nieprawidłowości. Łącznie 109 tys. zł - taką nagrodę sama sobie przyznała była już dyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Kartuzach. W związku z nieprawidłowościami podczas kontroli stwierdzono, Pieniądze na nagrody pochodziły z rządowego Funduszu Pomocy. Szkoły otrzymują dofinansowanie na każdego ucznia z Ukrainy. Stanem na sierpień do kartuskiego zespołu szkół uczęszczało 24 uczniów. Fundusz służy zaspokojeniu dodatkowych potrzeb, które wynikają z tego powodu. Służy temu, aby na równych zasadach te dzieci mogły współpracować z dziećmi polskimi. Pieniądze mogą być wydawane na pomoce dydaktyczne, ale też premie dla pracowników, którym przybyło pracy w związku z opieką nad uczniami z Ukrainy. Ale ani w wewnętrznych dokumentach szkolnych, ani w uchwałach rad powiatu nie ma wzmianki o przyznawaniu przez dyrektora nagrody samemu sobie. Nie można, będąc dyrektorem, przyznać sobie nagrody - to było poza prawem, poza trybem, jako nauczyciele jesteśmy zbulwersowani i zaskoczeni. Oprócz dyrektorki dodatkowe pieniądze otrzymali pracownicy techniczni szkoły, ale też główny księgowy, na którego konto poszło 88 tys. zł. To jest nieetyczne, nieprofesjonalne i w poważnych sytuacjach może doprowadzić do poważnych skutków karnych. 1 października dyrektorka zrezygnowała z zajmowanego stanowiska. Nie odpowiedziała na naszą prośbę o komentarz. Do sprawy nie chciała się też odnieść nowa dyrekcja placówki. Nie ma wyraźnej podstawy, na podstawie której zostały wypłacone te wynagrodzenia. Z tej przyczyny starosta podjął decyzję o skierowaniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury rejonowej w Kartuzach. Sprawą zajmuje się również Regionalna Izba Obrachunkowa. DMS 65 - ten tajemniczy skrót oznacza, że mieszkańcy Głuchołaz odetchną z ulgą, bo w ich mieście stanęła konstrukcja mostu. To przeprawa tymczasowa, ale dla mieszkańców i podróżujących do Czech wielkie ułatwienie i dalszy ciąg wielkiej odbudowy po katastrofalnej powodzi. O tym, jak południowo-zachodnia Polska stara powrócić do normalności po wielkiej wodzie. To ważny krok w kierunku powrotu do normalności. Po niemal miesiącu dwa brzegi Głuchołaz połączyła tymczasowa przeprawa. Po tym, jak we wrześniu stało się to, część miasta była odcięta. Dziś żołnierze położyli konstrukcję mostu nad Białą Głuchołaską. Będzie musiał przejść tzw. próby obciążeniowe, po czym będą wykonane specjalne bitumiczne nakładki, aby był bezpieczny wjazd i zjazd. Według wstępnych założeń przejechać będzie można jeszcze w tym miesiącu. 2 km dalej, w Bodzanowie, w usuwaniu skutków powodzi pomaga 120 żołnierzy jednostki sapersko-inżynieryjnej Bundeswehry. Naszym zadaniem jest, żeby drogi i ulice były przejezdne. To nie jest dla nas trudne zadanie, bo jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie. Przyjechali z dość dużymi zasobami sił i środków, z dość ciężkim, specjalistycznym sprzętem. Już teraz im mówię wielkie "dziękuję", wielkie "danke" albo "grosse danke". Zniszczone drogi i mosty, ale też domy. Nie wiadomo, czy jest sens robić remont. Możemy osuszać, ale też możemy poczynić inwestycje, a tak na dobrą sprawę nie wiemy, czy powinniśmy. Wiele domów trzeba będzie wyburzyć. Mieszkańcy czekają na ekspertyzy. Tak wygląda mieszkanie Barbary Woźniak. Weszłam do domu, bo chciałam zabrać rzeczy, i oczywiście wojsko mnie pogoniło. I mieli rację, bo kto to widział taki budynek. Powódź zabrała też firmy, takie jak ta pana Piotra, prowadzone od wielu lat. Powódź 2024 zniszczyła cały mój dorobek życia, 20 minut i nie ma 30 lat pracy. Przedsiębiorcy mogą korzystać ze wsparcia. Kilkadziesiąt osób otrzymało na swoje konta świadczenia, pierwsze blisko 4 mln z tego miliarda w najbliższych godzinach dotrze na kontach tych, którzy dzisiaj potrzebują tej pomocy. I choć głosy się łamią... To potrwa, żeby to po prostu stanęło... to coś na nogi...trochę potrwa. Nie mogę tak jakoś... ...to wśród takich emocji jest nadzieja. Stronie się odbuduje za 5 lat i będzie ładniejsze. Do miejsc, które ucierpiały w powodzi, w miesiąc od katastrofy powrócimy w specjalnym wydaniu "19.30" już w najbliższą niedzielę. Co 40 minut ktoś w Polsce słyszy diagnozę - nowotwór krwi. Często jedyną nadzieją dla chorych jest przeszczep komórek macierzystych. To coś, co każdy z nas po spełnieniu określnych warunków może zrobić dla chorych. Aby zostać zarejestrowanym w banku dawców, potrzeba 5 minut. Tych kilka minut może uratować czyjeś życie. O Dniu Dawcy Szpiku, który dzięki świadomości dawców może odbywać się każdego dnia. Krzysztof Włostowski, operator kamery z TVP, 8 lat temu usłyszał diagnozę: ostra białaczka szpikowa. Jedynym ratunkiem był przeszczep. Szanse dostał od swojej bliźniaczki genetycznej, która kilka lat wcześniej zarejestrowała się w bazie dawców. Pobyt w szpitalu i leczenie pokazał w swoim filmie dokumentalnym. Chciał spotkać osobę, której zawdzięcza życie. Pierwsza rozmowa telefoniczna była trudna. Ja trzymałem słuchawkę przy uchu, Agnieszka po drugiej stronie, ściśnięte gardło, łzy w oczach, to było wszystko. Agnieszka jest szczęśliwa, że jej komórki macierzyste uratowały Krzysztofa. Cała procedura trwa kilka godzin i polega na pobraniu krwi. Niewiele to kosztuje, nie boli, a można komuś podarować kolejne lata życia. Komórki macierzyste pobrane od Marty dały drugie życie 27-letniej Danieli z Bułgarii. 5 lat później spotkały się w Sofii. Poznawałyśmy siebie, poznałam jej rodzinę, jej dziadków, którzy nazwali mnie swoją drugą wnuczką. W większości krajów dawca i biorca szpiku mogą się poznać dopiero 2 lata po przeszczepie. Dziś pierwszy raz spotkali się Rafał, który chorował na białaczkę, i Romana. Dla mnie samo oddanie komórek macierzystych i kwestia kilku dni regeneracji jest niczym w porównaniu do uratowania życia. W bazie DKMS jest zarejestrowanych ponad 2 mln potencjalnych dawców. Do tej pory 14 tys. z nich zostało faktycznymi dawcami szpiku. Co roku 500 pacjentów przechodzi procedurę przeszczepienia szpiku. Prof. Wiesław Jędrzejczak, który 40 lat temu dokonał pierwszego w Polsce przeszczepu szpiku, mówi, że choć od tamtego czasu sama procedura niewiele się zmieniła, to dziś jest bez porównania więcej możliwości jej stosowania. Pojawiły się nowe leki, które pozwalają nam zwalczać powikłania, poza tym przede wszystkim zmieniła się dostępność dawców, która ogromnie wzrosła. Każda osoba, która się zarejestruje, to większa szansa na uratowanie życia swojemu genetycznemu bliźniakowi. Poza tym życiem nowym zyskałem siostrę. To jest moja siostra teraz. Poranna kawa w pięknym wnętrzu, a do tego miła rozmowa i odpowiedzi na ważne pytania, a wszystko to w miłej atmosferze, którą stworzą prowadzący "Pytania na śniadanie" i ich goście. Wszystko stanie się realne już od jutra, bo zespół porannego programu TVP już odlicza godziny do spotkania z państwem w nowym studiu. O tym, jak zapowiada się nowa odsłona poranka z TVP. To ostatnie minuty letniego studnia "Pytania na śniadanie". Będzie wreszcie ciepło, bo my marzniemy strasznie. A oto nowy dywan, nowe studio, nowe salony i kuchnie "Pytania na śniadanie". 550 m2 powierzchni, najnowsze technologie audiowizualne. Scenografia inspirowana minimalizmem i ideą "slow life". Chciałam, by nasze studio połączyło ze sobą nowoczesność i podążanie za trendami, ale i ciepłą, przytulną atmosferę, które widz odbierze u siebie w domu. To tu już od jutra widzowie będą mogli tu spotkać 5 dziennikarskich duetów: Klaudię Carlos i Roberta El Grendy, Katarzynę Dowbor i Filipa Antonowicza, Będzie bardzo dużo nowości, m.in. będziemy mieć cykl o rodzicielstwie zastępczym, Cykl opowiadający o miłości, która odmienia życie, poprowadzi znana aktorka Magdalena Różczka. Będzie też piękny cykl "Pokochaj mnie" o adopcji zwierząt, prowadzony przez Magdalenę Schejbal, bardzo wzruszająca sprawa, będziemy działać na wrażliwość naszych widzów. W telewizji śniadaniowej znajdą się też najnowsze wiadomości i dziennikarze newsowi. Także z naszej redakcji. Będziemy przedstawiać ważne informacje, tematy społeczne, ale w takiej przystępnej formie, dla widzów, którzy oglądają programy śniadaniowe. A oto najmłodszy reporter telewizyjny. 13-letnia gwiazda Internetu - Tymek Gliszczyński. Ja przede wszystkim chcę pokazać, że pomimo że młody jestem, i mały kurdupel, to coś tam o życiu jestem w stanie opowiedzieć, bo miałem przeżycia. Ulubieniec widzów, wirtuoz botaniki dr Artur Zagajewski podzieli się tajemnicami świata roślin. Chodzi o to, by pokazać ten mikrokosmos, którego czasami nie widzimy, a chodzi o to, aby spojrzeć tym okiem uzbrojonym i zainteresować widza tym wyjątkowym światem roślin. Start studia już jutro o 7.30. Rozmach, nowoczesność, najlepsza technologia, to wszystko tu jest, ale jak mówią twórcy, najważniejsze jest to, żeby widz mógł się tu czuć jak w domu. "Pytanie na śniadanie" rano, a już za chwilę w Pytaniu Dnia gościem Justyny Dobrosz-Oracz będzie minister finansów Andrzej Domański. "19.30" wraca jutro. Do zobaczenia.