Mury rosną? Wyraźna polaryzacja po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. W naprawie - Fundusz Sprawiedliwości zaczął wypłacać tym, co trzeba. Rachunek sumienia - rachunek krzywd w diecezji sosnowieckiej. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. 6 godzin u prezydenta, a dwa najważniejsze tematy w czasie Rady Bezpieczeństwa Narodowego to zakupy uzbrojenia w ramach programu SAFE i zaproszenie Polski do Rady Pokoju. Polska będzie wiernym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem - mówi Donald Tusk o inicjatywie Donalda Trumpa. Długie godziny dyskusji, aż trzy o programie SAFE. To bilans Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Uważam, że to była bardzo dobra, merytoryczna rozmowa, w trakcie której padło wiele pytań, ale padło też wiele odpowiedzi. Te pytania padały głównie z tej strony. Dyskusja o pewnych wątpliwościach przebiegała dość konstruktywnie, ale wątpliwości zostały. Jakie konkretnie, nie wiadomo. Rada miała charakter niejawny. Ale spór dotyczy programu, który jest kluczowy dla naszego bezpieczeństwa. A to, czy zostanie uruchomiony, zależy od prezydenta. Mam nadzieję, że te wątpliwości czy takie grymasy niechęci, jakie się pojawiły w dyskusji, nie są wstępem do weta. SAFE to 44 mld euro nisko oprocentowanych pożyczek na dozbrojenie. Okres spłaty - 45 lat. Dodatkowo przez pierwsze 10 lat spłacać będziemy tylko odsetki. Nie ma bardziej korzystnego, tańszego, bardziej efektywnego źródła finansowania wydatków zbrojeniowych niż program Safe. I co ważne, 80% wydatków będzie realizowane w Polsce. Ale PiS ustawie mówi głośne "nie". Gdyż w naszej ocenie zagrożenia przeważają nad szansami. Były szef MON mówi o zagrożeniach, zapominając, że wśród projektów realizowanych w ramach programu SAFE są też takie, które sam dobrze zna. Były podpisane jeszcze za czasów Mariusza Błaszczaka. Więc argument o tym, że to są pomysły nie wiadomo skąd, czy to będzie działać, co my kupujemy, są niestety trafione jak kulą w płot. Wszystko, co jest złożone w programie SAFE, wynika z zapotrzebowania polskiej armii. W Sejmie pierwsze czytanie ustawy. Poprawki do projektu zapowiedziało już PiS, jak i sam prezydent. Największa partia opozycyjna i otoczenie pana prezydenta zamieniają się w lobbystów przemysłu amerykańskiego, bo to jest jedyny ich argument: dlaczego w tym programie nie ma Amerykanów. Na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego poruszany był także temat Rady Pokoju i tego, czy Polska do niej dołączy. To jednoznaczna odpowiedź szefa rządu. Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie tak długo, jak długo będę ja premierem rządu. Polska będzie lojalnym, pewnym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem. Rada Pokoju to organizacja powołana przez Donalda Trumpa. W jej składzie Białoruś, Izrael czy Pakistan. Otoczenie prezydenta bardzo by chciało do takiej rady dołączyć. Widać bardzo wyraźnie przebijający europocentryzm przez stronę rządową, rząd patrzy przede wszystkim na świat przez pryzmat Europy. Spotkanie Rady Pokoju coraz bliżej. W przyszłym tygodniu inauguracja. My w indywidualne pomysły Trumpa nie wchodzimy, chyba że będzie miało to formalny kształt, będzie miał strategiczny plan działania. Decyzja o tym, czy prezydent poleci do Waszyngtonu, jeszcze nie zapadła. Tematem, który był przedmiotem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, były też "wschodnie kontakty towarzysko-biznesowe" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Prezydent, mówiąc o marszałku w części jawnej, powiedział, że "wolałby spędzać czas w innym towarzystwie". "Ustawka się nie udała" - to komentarz marszałka. Ustawka się nie udała. Tak dosadnie marszałek Sejmu skomentował Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Dopiero dziś, bo wczoraj w jawnej części nikt oprócz prezydenta głosu nie zabrał. Panie prezydencie, odwagą to się pan za bardzo nie wykazał. Fajnie jest powiedzieć swoje i wygnać dziennikarzy. Karol Nawrocki przemawiał pół godziny. Sprawdzam dla nas wszystkich. Potem media wyproszono. Cytując klasyka, tego typu metoda nie ma nic wspólnego ze szlachetnymi sztukami walki wręcz. Premier przed dyskusją o "wschodnich kontaktach towarzysko-biznesowych Włodzimierza Czarzastego" opuścił RBN. Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń tego typu, że jak się obraca ktoś w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje. Wiecie państwo, o czym mówię. To nie jest kwestia i spór na linii prezydent Nawrocki - marszałek Czarzasty. Tutaj linia sporu jest między bezpieczeństwem a pytaniem o to bezpieczeństwo - zapewniał prezydencki minister. Ale personalnych przytyków nie brakowało. Prezydent pytał o ankietę bezpieczeństwa i przekonywał, że chodzi o drugą osobę w państwie. Wolałbym spędzać czas w innym towarzystwie i z tego, co rozumiem, pan marszałek także. Padło wczoraj. Dziś odpowiedź: Ja panu powiem, wolę swoje towarzystwo niż pana. Marszałek Sejmu jest o jedno bicie serca od prezydentury. Ja nie wiedziałem, że moja osoba jest tak wysoko oceniania przez pana prezydenta - "o jedno bicie serca od prezydentury". Powiem szczerze, za 4 i pół roku będę musiał to przemyśleć. Prezydenccy ministrowie relacjonowali, że marszałek nie odniósł się do sprawy rzekomych wschodnich kontaktów. Milczenie też jest wymownym znakiem. Nie powiedziałem słowa w tej sprawie. Dlaczego? Dlatego, że nie uczestniczę w ustawkach. W zamian marszałek pytał o kontakty prezydenta z pseudokibicami. Posłuchajcie, ta mina, ja ją kiedyś opiszę w książce. Odpowiedzi, jak mówi, zdradzić nie może. Prezydent nie odpuszcza. Koordynator służb specjalnych powtarza, że marszałek ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy ustawy. Służby w tym zakresie nie zgłaszają żadnych zastrzeżeń. Kancelaria Sejmu dodaje, że: Nie wypełniałem ankiety bezpieczeństwa jako marszałek. Rządzący z kolei pytają o obecność Sławomira Cenckiewicza na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Szef BBN nie ma ważnego poświadczenia bezpieczeństwa, sprawa czeka na rozstrzygnięcie w NSA. Szef kancelarii prezydenta wydał jednorazowe zaświadczenie, upoważnienie dające panu profesorowi dostęp do informacji niejawnych. Jeśli postępowanie kontrolne jest na etapie sądowym, to nie ma takiej możliwości, żeby dostać nawet jednorazowy dostęp. Stąd zapowiedź kontroli ABW w Kancelarii Prezydenta. To jest "19.30" w czwartek, a dziś jeszcze wśród wiadomości... Nowy król na Wyspach. Wow, naprawdę bardzo smaczny, taki puszysty. I do tego wilgotny. Nieziemski smak polskiego pączka. Większość naszych receptów wywodzi się od babci. Już nie polityka i rozdawnictwo, ale merytoryczne kryteria decydują o tym, na co przeznaczane są pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Działania Funduszu podsumował dziś minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. O pomocy, która stała się transparentna. To nowe otwarcie w Funduszu Sprawiedliwości, który powinien wspierać ofiary przestępstw. Każdy grosz publiczny musi być rozliczany uczciwie. O tym, jak był rozliczany i wydawany za czasów Zbigniewa Ziobry, wiadomo dzięki nagraniom Tomasza Mraza. To był fundusz do uprawiania polityki, do przyciągania swoich, do kupowania dziennikarzy. Za czasów Zbigniewa Ziobry, który dziś ukrywa się na Węgrzech... Pozdrawiam. ...pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości szły na takie przedwyborcze prezenty, na kupno Pegasusa, którym inwigilowano opozycję, czy budowę centrum medialnego za dziesiątki milionów złotych. Ani grosza nie dostała za to fundacja, która od lat prowadziła telefon zaufania dla dzieci doświadczających przemocy. Robili swoje polityczne deale na tych pieniądzach, które miały służyć ofiarom przestępstw. Ziobro z całą swoją ekipą zrobił z tego partyjny bankomat. Znajomy Zbigniewa Ziobry ksiądz Michał O. z Funduszu Sprawiedliwości dostał 70 mln zł. Z czego według śledczych ponad milion wydał na restauracje, bilety i hotele opłacane kartą, pół miliona wypłacił z bankomatu, 250 tysięcy przelał na konta swoich rodziców. Zbigniew Ziobro według pana dobrze wydawał pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości? Jestem przekonany w 100 procentach, zgodnie z prawem i zgodnie z zasadami. Tej tezy PiS się trzyma, mimo że 6 osób usłyszało już w tej sprawie prawomocne wyroki skazujące. W toku jest 9 innych postepowań karnych. Koniec z tym. Dzielimy środki publiczne równo, uczciwym podmiotom, bez żadnych podtekstów politycznych czy ideologicznych. To wymagało zmiany zasad i czasu. Łatwiej jest coś zepsuć, niż naprawić, burzenie, niszczenie naprawdę PiS-owi wychodziło gładko, ale naprawa sytuacji po nich to już jest wyzwanie dla ekspertów. Musieli odsiać organizacje uczciwie działające od tych organizacji, które miały na celu wyłudzić środki. Pierwsze umowy już zostały podpisane. Do organizacji pomagających ofiarom przestępstw z Funduszu Sprawiedliwości przelano blisko 15 mln zł. W sumie do podziału jest teraz blisko 130 mln. Przez 8 lat te pieniądze były rozdawane po uważaniu, siedzieli na ranczu u Ziobry i mówili: ty dostaniesz, ty dostaniesz, a ty nie dostaniesz, bo my z tego nic nie mamy. A chodzi o to, żeby ludziom pomagać, a nie politykom. Stąd pomysł ministra sprawiedliwości, by pieniądze nie były dzielone centralnie, lecz przez ośrodki w województwach. To byłby bezpiecznik gwarantujący, że czasy, gdy pieniądze dla ofiar przestępstw trafiały na partyjne cele, nie wrócą. "Wyjaśnienie i naprawa" - te dwa słowa dotyczą spraw diecezji sosnowieckiej. Skandale, do których tam dochodziło za sprawą duchownych, wstrząsnęły całą Polską. Dziś przedstawiono raport w tej sprawie, a wnioski komisji powołanej po skandalach obyczajowych i narkotykowych budzą poruszenie nie tylko wśród wiernych. Jest co wyjaśniać i co naprawiać. Komisja dotarła do 50 osób skrzywdzonych przez księży diecezji sosnowieckiej. Raport mnie osobiście głęboko zawstydza i powoduje ból, ale mam świadomość, że on jest konieczny, żebyśmy mogli się oczyścić. To biskup sosnowiecki powołał tę niezależną komisję, która przez ponad rok badała znane i nieznane dotąd przypadki wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych i osoby świeckie związane z diecezją. Teraz, często po dekadach tuszowania spraw, padają te ważne słowa do ofiar. Przepraszam za każdą chwilę spędzoną w kościele, który miał być domem, a stał się miejscem ciemności, miejscem cierpienia. Komisja zajmowała się 23 księżmi oskarżanymi o molestowanie, część zarzutów się nie potwierdziła. Mówimy o 19 przypadkach, w których mamy przestępstwa potwierdzone bądź jeszcze badane. 4 domniemanych sprawców nie żyje. 7 zostało ukaranych. W jednym przypadku karą był jedynie zakaz pracy duszpasterskiej. W trzech sprawach toczą się procesy. Kuria rzadko reagowała na sygnały o wykorzystywaniu seksualnym dzieci. Nawet na te, które się powtarzały co kilka lat. Najczęściej próbowano temu zaradzić tzw. środkami duszpasterskiej troski, co polegało na przeniesieniu duchownego na inną placówkę. Ale to nie ukaranie winnych jest tu najważniejsze - mówią eksperci. Bardzo istotny krok, żeby pokazać, że jest jakakolwiek chęć wyjaśniania spraw do tej pory wstydliwie ukrywanych i jakakolwiek chęć zadośćuczynienia ofiarom. Ofiar może być więcej niż 50, do których komisja dotarła. Stąd apel. Być może odważą się, żeby tę sprawę do nas bądź do kurii zgłosić, żeby to postępowanie uruchomić. Komisja zajmie się też m.in. skandalami obyczajowymi w diecezji. Kiedy grzeszy Kościół, od rachunku sumienia do pokuty jest długa droga. Episkopat już ponad 2 lata pracuje nad powołaniem komisji do zbadania nadużyć w skali całej Polski. Biskupi mają nad tym głosować w marcu. Rynek bardziej jednolity, wsparcie dla europejskich firm, zwiększenie inwestycji czy prowadzenie aktywnej polityki handlowej. Szef Rady Europejskiej razem z przywódcami państw Unii rozmawia o konkurencyjności gospodarczej Unii podczas nieformalnego szczytu zorganizowanego w belgijskim zamku. Recept na wzmocnienie europejskiej gospodarki unijni przywódcy szukali dziś na belgijskim zamku, który po 5 wiekach wciąż zachwyca formą. Unijna gospodarka wręcz przeciwnie, nie radzi sobie w nowej rzeczywistości, w której mierzy się nie tylko z wojną w Ukrainie, ale także nieuczciwą konkurencją ze strony Chin i z amerykańskimi cłami. By jej pomóc, jak przekonują Niemcy czy Włochy, trzeba przede wszystkim ograniczyć nadmierną biurokrację. Francja promuje zasadę "Made in Europe", zachęcając do kupowania przede wszystkim europejskich produktów, w tym broni. W niektórych strategicznych sektorach musimy chronić europejski dorobek i wkład, preferować produkty europejskiego pochodzenia, zwłaszcza te o krytycznym znaczeniu. Polska jest w grupie państw, które uważają, że największym problemem unijnej gospodarki są wysokie ceny energii, które można ograniczyć, wyłączając z opłat klimatycznych energochłonne gałęzie przemysłu, w tym zbrojenia, na które Europejczycy wydają coraz więcej, ku zadowoleniu USA. Dlatego na spotkaniu ministrów obrony Sojuszu tym razem atmosfera była dużo lepsza niż rok temu, gdy amerykański sekretarz wojny udzielił europejskim sojusznikom nagany. Co mówił sekretarz wojny USA? Bardzo ważna rzecz, że nie będziemy sami. Nigdy nie będziecie szli sami - nawiązując również do słynnego hasła Liverpoolu. Więc jest to optymistyczne. Polska wraz z Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, Włochami i Szwecją zobowiązały się dziś do wspólnego rozwoju zdolności rażenia dalekiego zasięgu. Europa wreszcie zaczyna przygotowywać się do nowych czasów, w których o swoje bezpieczeństwo i dobrobyt musi zadbać sama. Takiej wymiany ciosów nie było w amerykańskim Kongresie od lat. Kongresmeni poznali nieocenzurowane akta w sprawie Jeffreya Epsteina. Afera wzbudza emocje, ale i łączy polityków, którzy często są po przeciwnych stronach politycznej barykady. Amerykanie doceniają Polskę za to, co u nas dzieje się w tej sprawie. W amerykańskiej polityce nic ostatnio nie wywołuje tyle emocji co afera pedofilska Jeffreya Epsteina. Więc przesłuchanie prokuratorki generalnej, która wciąż nie ujawniła połowy dokumentów ze śledztwa, musiało skończyć się awanturą. Chciałbym się dowiedzieć, czy na tych imprezach Trumpa u Epsteina były nieletnie dziewczęta? To jest całkowicie niedorzeczne. To najmocniejszy moment przesłuchania. Kongresmenka prosi obecne na sali ofiary Epsteina o powstanie i pyta, które z nich nie zostały jeszcze przesłuchane przez Departament Sprawiedliwości. Ręce podniosły wszystkie. Dlatego opozycja zarzuca administracji Trumpa krycie sprawców kosztem sprawiedliwości dla ofiar, które z nadzieją przyjęły wiadomość, że Polska powołała własną komisję do wyjaśnienia afery. Naprawdę wspieram teraz Polskę, bo postępuje słusznie i przeciwstawia się miliarderom, którzy myślą, że wszystko może ujść im na sucho, że nikt ich nie pociągnie do odpowiedzialności, tak jak ma to miejsce w USA. To jest bardzo deprymujące. A wy dajecie nam nadzieję i inspirację, dziękuję. Jesteśmy bardzo wdzięczne za to, że te przypadki są traktowane poważnie w innych krajach. Życzyłybyśmy sobie, żeby nasz własny kraj traktował poważnie ofiary. Także kongresmeni z obu partii uważają, że inne kraje mają prawo do rozpoczęcia własnych śledztw. Bo przestępstwa i działalność Epsteina miały globalny zasięg. Przeprowadźcie własne śledztwo. I zdobądźcie te materiały. Inne kraje mają środki prawne, których nawet ja nie mam na mocy ustawy o dostępie do akt Epsteina. Nikt nie powinien liczyć na USA w tej sprawie. Ponieważ nasz kraj z tym absolutnie nic nie robi. Pozwalamy tym ludziom uniknąć kary. I to jest oburzające. Prezydent uważa, że opinia publiczna powinna już przestać zajmować się sprawą Epsteina. Jednak Kongres dopiero zaczyna jej wyjaśnianie. Albo porozumienie, albo wojna? Rozmowy Iran-USA utknęły w martwym punkcie, a liczba punktów spornych nie maleje. Donald Trump ma przygotowywać już drugi lotniskowiec, który ma być wysłany w kierunku Iranu, choć jak zapewnia, ciągle liczy na porozumienie. O widmie wojny Anna Kowalska. Chociaż Iran utrzymuje, że stawia na dyplomację, to takie graffiti "Precz z USA" na ulicach Teheranu źle wróży przyszłości rozmów pokojowych. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, ton podnosi też Waszyngton: Pentagon do wysłania na Bliski Wschód przygotowywać ma już drugi lotniskowiec, po to by zwiększyć presję na Teheran do podpisania porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Irańskie służby o próbę sabotowania negocjacji oskarżają Izrael. Wczoraj w Białym Domu pojawił się premier Izraela Benjamin Netanjahu. I prosił Donald Trumpa o ostre działania wobec Iranu. Negocjacje powinny być kontynuowane w przyszłym tygodniu, ale na razie utknęły w martwym punkcie. Teheran jest skłonny zgodzić się na ograniczenie wzbogacanie uranu, by przekonać Zachód, że nie buduje bomby atomowej. Ale USA chcą rozmawiać też o innych punktach spornych: liczbie irańskich pocisków balistycznych czy o irańskim wsparciu dla grup, które Biały Dom uznał za terrorystyczne. A na to w Iranie zgody nie ma. Biorąc to wszystko pod uwagę, Irańczycy z niepokojem spoglądają w niebo w obawie przed potencjalnym amerykańskim atakiem. Jedni i drudzy zapewniają o swoich racjach. Organizacje prozwierzęce kontra rolnicy. Konflikt trwa od lat i narasta. Rolnicy mówią o ekoterroryzmie i niszczeniu dorobku ich życia, aktywiści o dobrostanie zwierząt. Ci pierwsi proszą rząd o reakcję. Na Podkarpaciu uprawia rośliny, na Podlasiu hoduje bydło. Grzegorz Kosiński chciał do tego dołożyć fermę drobiu. Inwestycja została tylko na papierze. Ta procedura trwa już ponad 3 lata i praktycznie nie ma szans na jej pozytywne zakończenie. To przez silny opór okolicznych mieszkańców. Sąsiedztwo fermy nie jest mile widziane. Takie sytuacje powtarzają się w całym kraju. Protesty towarzyszą budowie hodowli bydła w Starej Obrze, w Wielkopolsce. Nie chcemy tego smrodu, bałaganu. Wieś to nie tylko piękne krajobrazy, ale też przede wszystkim miejsce, gdzie produkuje się żywność. Branża sugeruje, że największym hamulcowym są jednak organizacje prozwierzęce. Stowarzyszeniu Otwarte Klatki zarzuca antyhodowlany lobbing za zagraniczne pieniądze. Uczestniczą w postępowaniach na prawach strony, blokując je, mnożąc pytania, tworząc olbrzymią biurokrację, w rezultacie prowadząc do tego, że inwestycja nie może być zrealizowana. Prezes organizacji odpiera zarzuty. Interesuje nas tylko dobrostan zwierząt - słyszymy. To, że otrzymujemy wsparcie w Polsce czy z zagranicy, nie wpływa na to, w jaki sposób działamy, nie wpływa na to, czym się zajmujemy, my mamy swoje określone cele statutowe. Hodowcy liczą na interwencję rządu. Byli na spotkaniu w Ministerstwie Sprawiedliwości, rozmawiają z resortem rolnictwa. Chcą, żeby funkcja produkcyjna wsi była zapisana w ustawie. To miałoby chronić interesy rolników przy zachowaniu praw mieszkańców. Te inwestycje nie mogą powstawać w oderwaniu od przepisów prawa, ale tam, gdzie jest to możliwe, nie powinno być blokowania. Chcąc wspierać polskie rolnictwo, musimy zezwolić na rozwój hodowli. Ona jest niezbędna do tego, żeby ono mogło funkcjonować w zrównoważony sposób. I zagwarantować bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Polska jest jednym z największych producentów mięsa w Europie. Próbowali uprowadzić kobietę. Zostali zatrzymani przez policję. Do dramatycznych wydarzeń, niczym z filmu, doszło nieopodal Oleśnicy. Przestępców udało się spłoszyć dzięki interwencji kierowców, którzy zareagowali. Najpierw była próba porwania, później ucieczka. Trzech Bułgarów na drodze krajowej numer 25, nieopodal Oleśnicy na Dolnym Śląsku, zajechało drogę młodej kobiecie, także obywatelce Bułgarii. Z pojazdu wysiadł początkowo jeden mężczyzna, który ją bił, szarpał, mężczyzna używał słów wulgarnych wobec kobiety, jednak sam nie dał rady wciągnąć jej do auta. Na to, co dzieje się na poboczu, zareagowali przejeżdżający kierowcy, którzy spłoszyli napastników. Do poszukiwań białego busa ruszyli policjanci z Dolnego Śląska i Wielkopolski. Trzech mężczyzn zatrzymano po kilku godzinach, tuż przy granicy z Czechami, gdy próbowali uciec z Polski. Każdy z nich otrzymał zarzut bezprawnego pozbawienia wolności, w tym sprawstwo podejrzanego, który w naszej opinii miał rolę wiodącą, obejmuje również zarzut uszkodzenia ciała. Podejrzani nie przyznają się do winy, grozi im kara do 5 lat więzienia. Wystartowało wielkie święto kina w Berlinie. Rozpoczął się 76. Festiwal Filmowy. Prestiżowa impreza przyciągnęła do stolicy Niemiec wielkie gwiazdy, a o Złotego Niedźwiedzia rywalizować będą najlepsze produkcje. Nie zbraknie też polskich akcentów. Berlinale co roku do stolicy Niemiec przyciąga gwiazdy i kinomaniaków. Będzie można obejrzeć koprodukcje z udziałem Polski. Mamy też akcenty polskie w konkursie głównym. W sekcji filmów krótkometrażowych zostanie pokazany film polskiej reżyserki. Pokazany zostanie też polsko-ukraiński dokument o ukraińskich kobietach, które doświadczyły przemocy seksualnej od rosyjskich żołnierzy. Otwiera film afgańskiej reżyserki, a honorowym złotym niedźwiedziem wyróżniona zostanie aktorka nagrodzona już Oscarem za rolę w filmie "Wszystko wszędzie naraz". Na czerwonym dywanie wielkie gwiazdy. Nie słowami, a czynami - tak swoją miłość do zwierząt wyraża pan Sławek. Na co dzień stolarz, swój wolny czas poświęca na budowę budek dla psów i kotów. Trafiają do tych zwierząt, które nie mają kochających, ciepłych domów. O pięknej inicjatywie. Budka gotowa, lada moment trafi do schroniska. Sławomir Polewaczyk zaczął te domki budować 7 lat temu. Zaczęło się od kotka, który do mnie trafił. Małego, który potrzebował pomocy. To były chwile, kiedy się poznaliśmy i ulubowaliśmy w sobie. Ta miłość sprawiła, że zaczął pomagać innym zwierzętom z Ostródy i okolic. Budki, które stawia, trafiają do schronisk i tam, gdzie żyją bezdomne uliczne koty. Jak już się rozeszła fama o Sławku, który pomaga i buduje domki, to miał całe mnóstwo zamówień. Więc Sławek jest takim naszym kocim deweloperem. A na swojej deweloperce nie zarabia. Za to zaraża pomaganiem innych. Razem ze swoimi uczniami zmodernizował schroniskowy magazyn, w planach jest remont kociarni. Raz, że uczniów uczę rzemiosła, uczę poprawnego stolarstwa, dwa, że uczę ich empatii i tego, że można coś zrobić nie dla pieniędzy. Ale z chęci czynienia dobra. Mimo swej postury ma bardzo miękkie serce. Zawsze można zadzwonić do pana Sławka o budki. Bo los zwierząt nie jest mu obojętny. Polskie pączki, śladem pierogów, ruszyły na podbój świata. Tłusty Czwartek nad Tamizą przestał być egzotycznym świętem żyjących tam Polaków. Dziś celebrują go także Brytyjczycy, choć z typową dla siebie powściągliwością. Oczywiście do momentu pierwszego kęsa. Skąd fenomen polskich pączków w kraju croissantów, muffinów i diet cud? Sekret w pasji, doświadczeniu, czyli w wyrabianiu ręcznym i dobrym nadzieniu. Od angielskich czy amerykańskich różnią się właściwie wszystkim. Są większe, cięższe, mają gęstsze nadzienie. Tu nikt nie udaje, że to lekka słodka przekąska. To pełnoprawne doświadczenie kulinarne. Wow, naprawdę bardzo smaczny, taki puszysty. I do tego wilgotny. Jest ekstremalnie puszysty. Lukier jest świetny, bardzo słodki. Nigdy nie jadłem niczego tak puszystego. Kolejki, które w Londynie zwykle prowadzą do metra albo po kawę, dziś kończą się przy pączkach. Świetny, to moje śniadanie i lunch w jednym. Jak mówi się w Polsce "dziękuję"? Dla cukierników to dzień bez litości. W tym roku zamknęliśmy się w blisko pół milionie pączków, coraz więcej Brytyjczyków zajada się naszymi słodkościami. I choć po Tłustym Czwartku w Londynie rośnie nie tylko zainteresowanie Polską, ale i statystyki kalorii, jedno jest pewne: Pączki, obok pierogów, kiełbasy, chałki i bajgli, stały się kolejnym narzędziem miękkiej dyplomacji. Bo jeśli Polska chce budować swój wizerunek za granicą, robi to skutecznie. Na słodko. I bardzo kalorycznie. Pączka zjeść trzeba. Ja nie żałuję. Za chwilę Pytanie Dnia. Gościem Justyny Dobrosz-Oracz będzie Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki. I jeszcze małe przypomnienie. Jutro kończy się aukcja "19.30" na WOŚP. Zachęcam nieustannie. Do zobaczenia.