Kryptouniki. PiS robi zwrot w sprawie kryptowalut i składa projekt całkowitego zakazu. Nota za notą. MSZ pyta amerykańskie władze o szczegóły wjazdu Zbigniewa Ziobry do USA. Pożegnanie artystki. Odeszła aktorka i piosenkarka Stanisława Celińska. Zbigniew Łuczyński. Dobry wieczór. Kolejna, trzecia już próba uporządkowania rynku kryptowalut w Polsce i projekty, które mają uregulować ten rynek. Po dwóch wetach prezydenta pojawiły się zmiany. A do 4 projektów dołączył kolejny, autorstwa posłów PiS, całkowicie zakazujący obrotu kryptowalutami. I choć ta radykalna zmiana podejścia PiS do sprawy nie będzie omawiana na Sali Plenarnej, to bitwa o kryptowaluty wydaje się nie mieć końca. Dlaczego takie fikołki w sprawie kryptowalut? Teraz chcecie zakazać? Jakiego języka pan używa? Co to są fikołki? Fikołki - to słowo jest tu na miejscu. Bo gdy rząd próbował uregulować rynek kryptowalut, prezydent te rozwiązania dwukrotnie wetował. A politycy PiS-u? Pomagali prezydentowi utrzymać weta i tak zatroskani ostrzegali... Debatujemy nad projektem, który tak naprawdę uniemożliwia funkcjonowanie rynku kryptoaktywów w Polsce. Jest to ustawa, która niszczy rynek, jeśli chodzi o kryptowaluty. Dziś PiS połyka własne języki. I - uwaga - składa projekt ustawy, który w praktyce zakazuje kryptowalut w Polsce. Hipokryzja w PiS-ie nie zna granic. Skąd te fikołki PiS? To jest próba ucieczki od odpowiedzialności za afery Zondacrypto. Próba ucieczki, która przybiera aż tak karykaturalny wymiar. Powiązania z Zondacrypto wyszły na jaw, więc dzisiaj chcecie odwrócić kota ogonem? Służb specjalnych? Czyje wyszły powiązania? Wasze, waszego środowiska. To pan mówi, nadużywając słów. Spójrzmy, jak PiS było blisko giełdy Zondacrypto. Związany z PiS-em szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego rozpływał się nad współpracą z Zondacrypto. Coś innowacyjnego. Medialna przybudówka PiS-u za pieniądze Zondacrypto organizowała szczyt w USA. Karol Nawrocki w kampanii występował na wydarzeniu sponsorowanym przez Zondacrypto. I w końcu to fundacja Zbigniewa Ziobry dostała 450 tys. od prezesa Zondacrypto. Panie Kaczyński, ja panu powiem, dlaczego pan zmienił stanowisko. Bo Zondacrypto finansowała również pana pośrednio. Próbują w taki śmieszny, trochę straszny sposób odwrócić całą sytuację, w rozpaczliwy sposób chcąc całkowicie zakazać obrotu kryptowalutami w Polsce. Prezydent też próbuje się ratować. Przekopiował rządowy projekt, lekko zmodyfikował. Projekt prezydencki to jest 99% projektu rządowego. I wysłał do Sejmu. Nauczył się przepisywać, i dobrze, i chwała mu za to, dlatego my na tym Sejmie ten temat szybko załatwimy i przegłosujemy i znowu pójdzie na biurko prezydenta. Rządową, nie prezydencką. Oczywiście, że rządową, bo jest najlepsza. Podsumujmy: dziś Sejm zajął się czterema projektami ustaw: rządowym, prezydenckim, Polski 2050 i Konfederacji. Projektem PiS zajmie się wtedy, gdy skończy prace nad tymi czterema. Nie macie żadnej wiedzy na temat tej branży. Wiedzę na pewno ma Przemysław Wipler - też z Konfederacji. Jego fundacja od spółki powiązanej z Zondacrypto dostała 300 tys. zł. Przypomnijmy - Zondacrypto oszukała tysiące Polaków na co najmniej 350 mln zł. Nowe rysy na jedności PiS, a nawet pęknięcia, chociażby w sprawie kryptowalut i ich regulacji. Zmiana podejścia partii w tej sprawie nie jest po myśli Mateusza Morawieckiego, a projekt nie był z nim konsultowany. Dwa płuca partii, o których mówił jeszcze niedawno prezes partii, najwyraźniej łapią zadyszkę. Czy zapewnienia polityków, że "nic się nie dzieje", brzmią wiarygodnie? - Jaka atmosfera? - Nie rozumiem pytania. Politycy PiS-u albo nie zdają sobie sprawy z tego, w jak głębokim kryzysie jest partia. - Nic się nie dzieje. - Jak nic się nie dzieje? Jesteśmy jednością. Albo zakłamują rzeczywistość. A to fakty. Nie złożyłem podpisu pod tą ustawą. Mateusz Morawiecki był pytany o projekt ustawy autorstwa PiS. I pomysł, by całkowicie zakazać obrotu kryptoaktywami. Były premier mówi głośne "nie". Myślę, że najlepiej byłby wypracować jakieś rozsądne rozwiązanie. Chwile wcześniej wypomniał partyjnym kolegom hipokryzję. Jacek Sasin kilka miesięcy temu był za tym, by deregulować ten system. I się zaczęło. Odpowiada Jacek Sasin i zarzuca byłemu premierowi solową grę pod własne ambicje. To była ocena moich działań. Sytuację próbuje ratować rzecznik partii. Próbuje. To jest sytuacja już przeszła. Te sprawy już są za nami. Dzisiaj patrzymy do przodu. Wpis jest aktualny, natomiast to są sprawy już historyczne. Jarosław Kaczyński ma coraz większy problem, aby te bulteriery utrzymać pod dywanem. To już jest otwarta wojna, wojna frakcji. Która wbrew politycznym zaklęciom nie słabnie. Sam Morawiecki jasno sprzeciwił się prezesowi, który w sprawie kryptowalut ma zupełnie inne zdane. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut. Kłótni miało już nie być. Partia będzie miała dwa płuca. Podziałów też, co zapowiadał prezes partii. Te wojny frakcji przekładają się na jedno. Na to, że im bardziej PiS się sobą zajmuje, tym mniej przeszkadza rządowi. Z naszego punktu widzenia to bardzo dobrze. Widać to w sondażach. W ostatnim dla Super Expressu KO nie tylko utrzymuje pozycję lidera, ale zyskuje. PiS natomiast wciąż traci. 20% to jest taki punkt, który jeżeli zostanie przekroczony w marszu w dół, doprowadzi do pełnego rozhermetyzowania tego obozu. Podobnego zdania są ci, którzy jeszcze nie tak dawno w PiS-ie byli. Nie chciałem w tym uczestniczyć. Smutek, bo to jest niestety mapa drogowa do drugiej kadencji dla Tuska. Były premier nie boi się konsekwencji swoich słów. I deklaruje, że w posiedzeniach kierownictwa partii nie będzie brał udziału. Wiem, że jest taka grupa osób, która marzy o tym, by wypchnąć mnie z PiS, ale muszę ich bardzo zmartwić. Jest to moja partia. Formacja polityczna, która jest tak wewnętrznie skłócona, jak jest skłócone w tej chwili PiS, nigdy nie będzie w stanie tak naprawdę zajmować się sprawami państwa. A polityczna logika wskazuje, że ciąg dalszy sporu nastąpi. To jest "19.30" we wtorek. A wśród wiadomości, które niesie dzień... Niepublikowane kadry. To jest film amatorski, a więc jedyny w swoim rodzaju. Film z pogrzebu marszałka Józefa Piłsudskiego. To na pewno będzie nowe spojrzenie. Nie jest to propagandowy materiał. Każdy będzie mógł mieć do niego dostęp. Zbigniew Ziobro od kilku dni przebywa w USA. Miał kierować zorganizowaną grupą przestępczą. Ale były minister nie staje przed wymiarem sprawiedliwości, bo od miesięcy ukrywał się na Węgrzech, a teraz mimo unieważnionych paszportów przedostał się do USA. Nie ustają pytania, jak to było możliwe i czy dołączył do niego Marcin Romanowski. - Gdzie jest Marcin Romanowski? - Nie wiem. Politycy PiS nie potwierdzają, ale według mediów dołączył do Zbigniewa Ziobry. Dowiemy się, jakie były przesłanki i kto pomagał w ucieczce Zbigniewa Ziobry do USA. I on, i Marcin Romanowski nie mieli paszportów, bo zostały im unieważnione. Ale dzięki pomocy tego polityka dostali azyle na Węgrzech, a wraz z nimi - genewskie dokumenty podróży. Na ich podstawie mogli opuścić Węgry i dostać się do Turcji lub Serbii. To kraje spoza Schengen, skąd, niezauważeni przez unijne służby, mogli odlecieć do USA. Mamy bardzo dobre relacje z USA i to nie ulegnie zmianie. O dokumenty, jakie za oceanem przedstawili politycy PiS, prokuratura pyta ambasadę USA, a MSZ - amerykański Departament Stanu. Ten, odpowiadając na to samo pytanie Polskiemu Radiu, zasłonił się poufnym charakterem danych. Zostało jednak ujawnione to. Zbigniew Ziobro będzie naszym komentatorem politycznym. Dzięki czemu ukrywający się przed prokuraturą polityk mógł dostać wizę dziennikarską. Zakładam, że Zbigniew Ziobro rozpoczyna tam nowa karierę dziennikarską i wkrótce będzie tam walczył o Nagrodę Pulitzera. Ironizuje Koalicja. Dla polityków PiS to nic takiego. To jest wasz wiceprezes partii. To się łączy z niezależnym dziennikarstwem? On nie mówi, że jest niezależny. To znaczy, że przestał być posłem zawodowym. Jeżeli przestał być posłem zawodowym, to nie będzie już pobierał żadnego wynagrodzenia. Teraz Zbigniew Ziobro co miesiąc dostaje z Sejmu 1300 zł. To 10-krotnie mniej niż inni, bo jego miejsce od ponad pół roku jest puste. To, że sobie poszukał nowej roboty, to świetnie. Ale niech się zrzeknie mandatu, bo jego podstawowym obowiązkiem jest reprezentowanie polskich wyborców w polskim parlamencie. - Ale dlaczego? - Nie ma ich w kraju, nie głosują. Dlatego ich nie ma, bo nie ma w Polsce uczciwego wymiaru sprawiedliwości. Bo ten według PiS był tylko za ich rządów. Nie ma takiego sądu na świecie, przed którym Ziobro by stanął. Jego ucieczka najlepiej pokazuje, że on wie, jakie ciążą nad nim zarzuty. Chodzi o wydawanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości na partyjne i prywatne cele. W tej sprawie już 3 osoby usłyszały wyroki. Politycy PiS... Zbigniew Ziobro nie ukradł ani złotówki. ...wciąż murem za byłym ministrem, choć nie wszyscy się z tego cieszą. Ziobro to miękiszon. Czy nie? Odmawiam odpowiedzi. Bo według większości sondaży - to jeden z ostatnich - politycy PiS powinni wrócić do kraju stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. Gdyby mieli jakiekolwiek kręgosłupy moralne, to Ziobro powinien być już dawno wyrzucony z partii. Obecnie jest wiceprezesem PiS. Tomasz Lenz wykluczony z KO. Szef kujawsko-pomorskich struktur przestaje być też członkiem klubu parlamentarnego KO. Decyzje podjęło prezydium partii. To konsekwencje ujawnienia przez media tego, że syn polityka przeszedł zabieg w państwowym szpitalu z naruszeniem procedur. Zabieg był wykonany bez kolejki i bez wymaganej dokumentacji z udziałem ordynatora chirurgii i anestezjologa, którzy w tym czasie pełnili dyżur na innych oddziałach. Narodowy Fundusz Zdrowia po kontroli wykazał nieprawidłowości związane z organizacją opieki lekarskiej oraz wykonaniem zabiegu poza systemem. I nałożył karę na szpital w wysokości 134 tys. zł. Była skarga posłów PiS na zasady wyboru sędziów TK, które sami uchwalili. I jest wyrok. We własnej sprawie. Trybunał uznał część przepisów za niekonstytucyjne, ale tylko tę część, która pozwala prezydentowi nie przyjmować ślubowania od części wybranych przez Sejm nowych sędziów. To "polityczna ustawka z udziałem dublerów" - komentuje minister sprawiedliwości. O pogłębiającym się kryzysie. Impas w Trybunale Konstytucyjnym trwa. A ten wyrok dolewa oliwy do ognia. Trybunał uznał, że prezydent nie musi odbierać ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów. Nie sposób przyjąć, aby prezydent jako strażnik konstytucji miał obowiązek odebrania ślubowania od osoby wybranej na sędziego Trybunału w sytuacji, która nie gwarantuje praworządności wyboru. Prawidłowość wyboru podważała Kancelaria Prezydenta. Po głosowaniach z 13 marca wymieniała się pismami z Kancelarią Sejmu, która wyjaśniała, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Ostatecznie z szóstki sędziów Karol Nawrocki na ślubowanie zaprosił dwoje, choć pozostali zostali wybrani w identyczny sposób. Równie dobrze każdy inny organ konstytucyjny może powiedzieć: nie bo nie, nie odbiorę ślubowania, nie odbiorę przyrzeczenia, ale nie na tym polega poważne, odpowiedzialne funkcjonowanie państwa polskiego. I to nie tylko zdanie nowo wybranych sędziów. W pięcioosobowym składzie były dwa zdania odrębne do wyroku. Przeistacza rolę prezydenta w procesie wyboru sędziów TK z czuwającego nad przestrzeganiem konstytucji w równorzędny do Sejmu podmiot decydujący o składzie osobowym TK. Trybunał orzekł też, że ślubowanie sędziów musi odbywać się w obecności prezydenta. I takie uroczystości jak ta w Sejmie, bez udziału głowy państwa, nie mają mocy prawnej. Nie można sobie robić jaj z polskiej konstytucji. To jest droga donikąd tylko po to, żeby dać koło ratunkowe prezydentowi Nawrockiemu. Koło rzucone przez PiS dodają rządzący. Bo to posłowie PiS zaskarżyli do Trybunału zdominowanego przez nominatów PiS przepisy o wyborze sędziów uchwalone przez PiS. To, co dzisiaj padło na sali, jest sprzeczne z konstytucją. Nowi sędziowie niedopuszczani przez prezesa Trybunału do orzekania podważają dzisiejszy wyrok. Także z przyczyn formalnych. W pięcioosobowym składzie pod przewodnictwem Bogdana Święczkowskiego, zaufanego człowieka Zbigniewa Ziobry, byli Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski. To sędziowie dublerzy. Nowi sędziowie Trybunału chcieli wyłączenia ich z dzisiejszej rozprawy. Złożyli pismo w tej sprawie. Bezskutecznie. Zgodnie z orzeczeniami trybunałów europejskich takie orzeczenie jest pozbawione mocy prawnej. Nowi sędziowie nie uznają części starych sędziów. Karol Nawrocki nie uznaje ślubowania bez jego obecności, a Trybunał zdejmuje z prezydenta obowiązek przyjęcia ślubowania. Do przecięcia węzła gordyjskiego w tej instytucji jest coraz dalej. Ta wiadomość spadła na nas nieoczekiwanie. Na widzów, słuchaczy i wielbicieli jej talentu. Stanisława Celińska, aktorka i wokalistka, nie żyje. Zasłynęła pamiętnymi rolami, niezwykłymi interpretacjami piosenek, które śpiewała z miłością. Była wspaniałym człowiekiem. Najlepszym, jakiego znałam. Była artystką totalną. Taką, której nie dało się zamknąć ani w jednym gatunku, ani w jednym pokoleniu. Teatr, film, telewizja, muzyka. wszędzie zostawiała po sobie emocje silniejsze niż sama rola. Są wyjątkowi artyści, których największą zaletą jest ich człowieczeństwo, które tak przez nich przemawia, I do takich artystek należała Staśka Celińska. Serce przed talentem. Choć talent miała nieziemski. Debiutowała u Andrzeja Wajdy w "Krajobrazie po bitwie". Potem role w "Nocach i dniach", serialu "Alternatywy 4" czy "Zmiennikach" Stanisława Barei. Potrafiła być dramatyczna, ironiczna, ciepła, brutalnie prawdziwa. Nawet kiedy grała epizod, widzowie zapamiętywali właśnie ją. Graliśmy koncert w Gdańsku. Stasia była zachwycona. Wracamy do domu i film się kończy. Dekadę temu zaczęła drugi artystyczny rozdział. Jej płyty stały się czymś więcej niż muzyką. Dla wielu były terapią. Bo Celińska nigdy nie udawała idealnej. Mówiła otwarcie o samotności, chorobie, uzależnieniu i wychodzeniu z ciemności. I gdy pamięć ziemska cię wygania, do milczącej ziemi powiedz: Płynę. Mariusz Szczygieł, który gościł artystkę w swoim programie, wspomina, że nie zdążył przeczytać jej ulubionego wiersza Rilkego. Była fabryką dobrej energii. W jednym z ostatnich SMS-ów jej napisałem: "Staszko, jesteś ambasadorką dobra w Polsce". Jeszcze kilka tygodni temu była na scenie warszawskiej Stodoły. Dziś ten występ wybrzmiewa jak niezwykle poruszające pożegnanie. Zostawiła po sobie role, piosenki i coś znacznie ważniejszego poczucie, że nawet po najtrudniejszych życiowych zakrętach można jeszcze odnaleźć światło. Kojarzy się z wakacjami i intensywnym słońcem. 12 maja to Europejski Dzień Walki z Czerniakiem. Ten nowotwór nie musi oznaczać wyroku śmierci, ale ważne jest wczesne i skuteczne rozpoznanie. "Cała Polska sprawdza znamiona". Taką akcję bezpłatnych badań, bez skierowań i zapisów, prowadzono we Wrocławiu. Takie badanie może uratować życie. Statystyki nie pozostawiają złudzeń - przypadków czerniaka gwałtownie przybywa. Szacuje się, że liczba rozpoznanych przypadków co 10 lat się podwaja. To jest przyłożenie dermatoskopu i od razu widzimy, że są symetryczne, łagodne znamiona, które nie wymagają wycięcia. Czerniak może szybko dawać przerzuty do innych organów, dlatego ważne, by rozpoznać go jak najwcześniej. Do badania lekarze używają dermatoskopu, czyli urządzenia, które w przybliżeniu i odpowiednim świetle pozwala ocenić, czy zmiana na skórze jest niebezpieczna. Jeżeli coś tutaj wygląda podejrzanie? To kwalifikujemy do wycięcia chirurgicznego, a potem jest proces badania pod mikroskopem. To jest około dwa-trzy tygodnie badania, które daje nam jednoznaczne rozpoznanie tej wyciętej zmiany. Pan Stefan Gołębiewski przyszedł dziś na badanie po raz pierwszy w życiu. Mam niepokojącą zmianę, ale też w rodzinie mam przypadki czerniaka. Cała procedura trwała kilka minut. Badanie wyszło dobrze, nie ma zmian onkologicznych. Cieszę się, kamień z serca spadł. To, co powinno nas zaniepokoić, to asymetryczny kształt, nieregularne krawędzie, różne kolory i powiększanie się zmiany. Liczby pokazują, że takie akcje jak ta współorganizowana dziś przez Akademię Czerniaka w centrum Wrocławia, mają sens. W 2023 roku przebadaliśmy 4500 osób, z czego około 10% wysłaliśmy na naszą diagnostykę. Główną przyczyną powstawania czerniaków jest nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV. Lekarze apelują o rozsądne opalanie, osłanianie ciała w upalne, słoneczne dni i stosowanie kremów z filtrem. Prognozy amerykańskie mówią o tym, że za 15 lat może być taka sytuacja, że czerniak stanie się drugim najczęstszym nowotworem złośliwym. Tuż po nowotworze piersi. W Europejskim Dniu Walki z Czerniakiem swoją skórę zbadała też aktorka Magdalena Różczka, która w ramach akcji "UVaga, wyprzedź czerniaka" z mobilnym punktem rusza właśnie w trasę po Polsce. Badajmy się co roku przynajmniej, a jak widzimy nową zmianę, to szybciutko do lekarza, zobaczyć i już. Namawiam do tego bardzo, bardzo. Donald Trump "rozważa" uczynienie Wenezueli 51. stanem USA. Do tematu aneksji kraju, gdzie czeka ropa naftowa o wartości 40 bilionów dolarów i "ludzie, którzy go kochają", amerykański przywódca powraca w rozmowie z dziennikarzem Fox News. Do dołączenia do USA prezydent zachęcał już w swoim stylu Kanadę czy Grenlandię. Boliwar - waluta Wenezueli. Często wart mniej niż papier, na którym go wydrukowano. Ludzie płacą tym, co mają, w boliwarach, ale zdarza się także dolarami. Te, choć nie są oficjalną walutą, akceptuje większość miejsc. A dolar - zdaniem ekonomistów - mógłby być lekarstwem na pogłębiający się kryzys gospodarczy. Niech to zrobią, bo tutaj wszyscy chcą dolarów. Te słowa pewnie ucieszyłyby Donalda Trumpa. To szczęśliwy kraj, wszyscy mówią, że są bardzo dumni po tym, co się stało. Po pojmaniu Nicolasa Maduro Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone będą "rządzić" Wenezuelą do czasu jej transformacji politycznej. Prezydent Trump wie, że pracujemy nad dyplomatycznym programem współpracy. Pytanie, czy prezydent USA słowo "współpraca: rozumie tak samo jak rząd Wenezueli. Bo jak wynika z relacji dziennikarza Fox News, wobec Caracas może mieć inny plan. Powiedział: "John, jestem bardzo poważnie nastawiony na rozpoczęcie procesu, który sprawi, że Wenezuela stanie się 51. stanem". Trumpa kuszą warte 40 bilionów dolarów wenezuelskie zasoby ropy naftowej. Choć Waszyngton już teraz kontroluje jej eksport i sprzedaż. Setki milionów baryłek ropy trafiają do Houston, gdzie są rafinowane. I to jest partnerstwo. Przed pomysłem przejęcia Wenezueli był pomysł uczynienia 51. stanu USA z innego partnera i sojusznika - Kanady. Kusiły go również złoża i strategiczne położenie największej wyspy świata. Potrzebujemy Grenlandii. Lista Trumpa jest zresztą dłuższa. Kuba to bałagan. To upadający kraj. I oni będą następni w krótkim czasie. Upadnie, a my przybędziemy z pomocą. Kubie Waszyngton na razie oferuje "pomoc" w postaci kolejnych sankcji i blokady paliwowej. Na wyspie brakuje ponad 90% leków. Wszystkie produkty są deficytowe, od kosmetyków po żywność. Tutaj brakuje dosłownie wszystkiego. Kiedyś jedliśmy śniadanie, obiad i kolację. Dziś tylko jeden posiłek dziennie. Rządowa kubańska telewizja pokazuje ćwiczenia armii na wypadek amerykańskiej inwazji. A amerykańskie media informują o zwiększeniu liczby amerykańskich samolotów zwiadowczych w regionie. A teraz Europa i Lazurowe Wybrzeże, bo tam w Cannes rozpoczyna się doroczne święto kina, Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Polska będzie miała w nim silną reprezentację. A o Złotą Palmę będzie walczyć film Pawła Pawlikowskiego "Ojczyzna". Anna Kowalska śledzi ceremonię otwarcia, która rozpoczęła się o 19.00. Kto pojawił się na czerwonym dywanie? Jane Fonda, Demi Moore. Wielkich gwiazd nie zabrakło. Nie zabraknie wielkiego kina. O nagrodę powalczą 22 filmy, w tym Polski film "Ojczyzna" Pawlikowskiego. Wraca a tutaj po 8 latach. Jest współprodukowany przez Polaków inspirowany "Dekalogiem" Kieślowskiego film. Jest jeden z nielicznych amerykańskich akcentów. A teraz o jedynym takim znanym filmowym zapisie wydarzenia, które w 1935 roku połączyło wszystkich Polaków w ogólnonarodowej żałobie. Narodowe Archiwum Cyfrowe udostępniło niepublikowany dotąd amatorski film z pogrzebu marszałka Józefa Piłsudskiego. Nagranie zostało przejęte dzięki ustawowemu prawu pierwokupu. O 7 minutach i 32 sekundach bezcennej pamięci. Trwa 7,5 minuty. To Kraków 91 lat temu i moment pogrzebu marszałka Piłsudskiego. Nakręcono go z okna kamienic przy Rynku i przy ulicy Wiślanej. Jest tu cała elita przedwojennej Polski. Skorzystaliśmy z prawa pierwokupu. Dzięki temu film nie trafił do rąk prywatnych. W takim przypadku mógłby być niedostępny dla badaczy, dla społeczeństwa. Amerykańska taśma filmowa Compco Corporation z Chicago - 8 milimetrów - została wystawiona na aukcji w Krakowie. Autorem nagrania jest Tadeusz Rowiński, krakowski stomatolog i filmowiec amator. Oczywiście nie jest to propagandowy materiał, tylko widziany z perspektywy człowieka, stworzony z potrzeby serca i są tam takie ujęcia jak np. czyszczenie ulic. To dla także bezcenny materiał nie tylko dla filmowców, ale i historyków. Pokazuje szósty dzień uroczystości pogrzebowych marszałka Piłsudskiego. Te rozpoczęły się w Warszawie, z której trumna z marszałkiem przejechała pociągiem przez Polskę. Nagrania przekazałam do ekspertów, którzy dokonają procesu konserwacji i docelowej digitalizacji, taśma zostanie zdigitalizowana ze standardami, które narzuca na nas ustawa archiwalna. Narodowe Archiwum Cyfrowe prezentuje film w setną rocznicę przewrotu majowego, którego architektem był Józef Piłsudski. Nie ujmując zasług, które były wcześniej marszałkowi Piłsudskiemu przypisane, jego żądza sprawowania władzy wbrew konstytucji, zasadom kosztowała życie i przelała bratnią krew. W Warszawie przy Placu Piłsudskiego odsłonięto dziś tablicę pamiątkową upamiętniającą ofiary zamachu. Sto lat temu w zamieszkach zginęło prawie 400 osób. Historycy do dziś spierają o to, czy marszałek miał prawo tak postąpić. Był przykładnym demokratą, ale gdy uznał, że demokracja niesie zagrożenie dla egzystencji państwa, zwrócił się przeciwko demokracji. Możemy się zastanawiać, kto miał rację, ale naszym zdaniem ważniejsze jest to, co my po 100 latach z tego wyciągniemy. I co przyszłe pokolenia wyciągną z tego odnalezionego po latach filmu. Bo w dobie AI trudno przecenić potencjał tych kadrów. Ponad 90 lat po śmierci postać Józefa Piłsudskiego nadal wzbudza emocje. Większość historyków zgadza się jednak, że nawet podejmując kontrowersyjne decyzje, kierował się dobrem państwa. A na koniec "19.30" emocje, które się udzielają. Eurowizja 2026. Czekamy na pierwszy półfinał i na transmisję, która rozpocznie się o 21.00 w TVP 1. A w tym półfinale ona - czyli Alicja Szemplińska. Wiedeńskie święto muzyki śledzi Mateusz Jędraś. Alicję zobaczymy pod koniec koncertu, ale zanim zaciśniemy mocno kciuki, to wysłuchamy innych ciekawych i zaskakujących wykonań. Zgadza się. Nasza reprezentantka wystąpi jako czternasta. I mamy tu silną polską ekipę. Wcześniej usłyszymy utwory z Finlandii, Grecji. Te kraje są faworytami. Nasze notowania rosną z każdym dniem. Dzisiaj prognozy dają nam ósme miejsce. I 75% szans na finał. Alicja Szemplińska jest w świetnej formie. Dzisiaj przyjechała do niej rodzina. Bliscy będą ją wspierać. Występ będzie znakomity i ekscytujący. Nasze eurowizyjne emocje niech trwają do końca tygodnia. No to trzymamy kciuki za Alicję i przede wszystkim zapewniamy dobrą zabawę już od 21.00 na antenie TVP. A teraz studio przejmuje "Pytanie dnia", Dorota Wysocka-Schnepf w rozmowie z Romanem Giertychem.