-- Chrzest Wichra, pierwsza fregata z polskiego programu "Miecznik" już oficjalnie w marynarce. Wschodni Trop, list wysłany z Naddniestrza, sugeruje, że to w Republice Zależnej od Rosji ukrywa się Marcin Romanowski. Miliony bajtów, gigantyczny wyciek danych, nawet 19 milionów Polaków. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. I spektakularny, bo na europejskim niebie to pierwsze takie wydarzenie od niemal 30 lat, kiedy księżyc przesłania tarczę Słońca, powodując jego zaćmienie. Najciekawsze widoki przypadły mieszkańcom północnej Hiszpanii i Islandii, bo za około pół godziny w kulminacyjnym momencie zobaczą całkowite zaćmienie naszej gwiazdy. My z kolei możemy je podziwiać częściowo. I to temat, do którego w 19:30 jeszcze wrócimy, a żeby słoneczny spektakl mógł i państwo podziwiać na bieżąco, zdjęcia będą nam towarzyszyły przez cały program. Tymczasem zmieniamy temat: przełomowy dzień dla marynarki wojennej. ORP Wicher właśnie został ochrzczony. Jutro, 1 Miecznika, czeka wodowanie. To jedna z trzech nowoczesnych, wielozadaniowych fregat, ale kluczowy etap jego budowy dopiero się zacznie, bo Wicher musi być w pełni wyposażony, uruchomiony i sprawdzony. W Gdyni jest Igor Sokołowski, skoro dzień jest historyczny, powiedz, Igor, co trzeba z niego zapamiętać? -- Osobiście najbardziej zapamiętam autentyczne, wzruszenie stoczniowców, ludzi, którzy bardzo ciężko pracowali na ten sukces, ale myślę, że warto też zapamiętać deklarację polityków, którzy zapewniali, że dla naszego bezpieczeństwa w kwestiach obronności będą współpracować ponad podziałami politycznymi. To gesty i słowa, a obrazem, który warto zachować w pamięci, jest oczywiście potęga okrętu Wicher. -- Nadaję ci imię Wicher. -- To symboliczny moment. Okręty Rzeczpospolitej Polskiej, Wicher, oficjalnie stał się częścią polskiej marynarki. Nowy okręt jest przełomem w historii naszej obronności. -- Polski marynarz powinien korzystać z najlepszego sprzętu na świecie, a taki stoi dzisiaj naprzeciwko nas. -- Toteż odpowiedź na rosnące zagrożenia na Bałtyku. -- Nikt nie ośmieli się zaatakować Polski, jeśli wytrzymamy jako naród w tym wielkim wysiłku finansowym, jako władze polityczne, w tej solidarności i zjednoczeniu na rzecz bezpieczeństwa. -- Zmienił się charakter Morza Bałtyckiego w ostatnich latach. Dzisiaj rozmawiamy jako krytycznym, z punktu widzenia NATO, akwenie. Nasza marynarka wojenna musi być świetnie wyposażona. -- Wicher to pierwszy z trzech zamówionych przez marynarkę okrętów. W wartym 15 miliardów złotych programie "Miecznik" zbudujemy jeszcze dwie fregaty. Burze i huragan. -- To jest ogromny impuls rozwojowy dla całego regionu, dla miast, dla stoczni. To są miejsca pracy, to jest transfer technologii. -- Bo Wicher, choć powstał na bazie brytyjskiego projektu, jest w 100% polskim okrętem. Zbudowanym w stoczni wojennej w Gdyni, która jeszcze kilkanaście lat temu była w upadłości. -- Potencjalny przeciwnik zastanowi się dwa razy, czy warto w ogóle reagować ofensywnie w akwenie Morza Bałtyckiego. -- Dlatego zarówno prezydent, jak i premier dzisiaj mówili niemal jednym głosem. -- To dotyczy kolejnych prezydentów. Zwierzchnik Sił Zbrojnych musi dbać o stabilizację polskiego rozwoju, polskiej siły zbrojnej, wojskowej, marynarki wojennej. To rzecz oczywista. -- ORP Wicher. -- Tarcza Wschód. Budowana przez nas Armia Dronów. -- To wszystko jest możliwe dzięki temu, że w sprawach bezpieczeństwa naszej ojczyzny nie może być kłótni, sporów. -- I to ważna deklaracja dla tych, którzy poświęcili pół miliona godzin i swoją ciężką pracą stworzyli potęgę, jaką jest ORP Wicher. -- Po tych 3 latach co jest silniejsze: zmęczenie czy duma? -- To emocje, które mną targają, są takie, że warto dla tych chwil żyć. -- Matką chrzestną okrętu została pani Agata Ziemiańska, żona wiceadmirała Jarosława Ziemiańskiego, inspektora marynarki wojennej. -- Kiedy ta butelka dzisiaj została. Zbita, łezka w oku się zakręciła? -- Oczywiście, że tak. -- Raz, że taka chwila zawsze wiąże się z pewnym niepokojem, czy ta butelka szampana się rozbije. Ale wszystko poszło zgodnie z planem. -- Wodowanie Wichra zaplanowane jest na jutro, potem rozpocznie się proces uzbrajania jednostki. Igor Sokołowski, 1 A po czołabramsy F-35 to tylko część amerykańskiego sprzętu w polskiej armii, który zobaczymy na sobotniej defiladzie. To będzie największe takie wydarzenie w święto Wojska Polskiego. A w ramach prezentacji mocy tony sprzętu, który sukcesywnie docierał nad Wisłę w ramach wieloletniej polsko-amerykańskiej współpracy. O efektach sojuszu Arkadiusz Pogłud. -- W powietrzu? I na ziemi. A to tylko część amerykańskiego sprzętu wojskowego, który już jest lub niebawem będzie do dyspozycji naszych sił zbrojnych. -- Wartość wszystkich naszych amerykańskich kontraktów jest wyższa niż wartość całego mechanizmu SAFE. -- Bo przez ostatnich 11 lat na samoloty, pojazdy i rakiety Polska wydała za oceanem prawie 52 miliardy dolarów, czyli ponad 200 miliardów złotych. SAFE to niespełna 200. Opozycja wieszczyła, że unijny program zepsuje relacje z Amerykanami. -- To jest jeden z mechanizmów, który stworzono po to, żeby przede wszystkim odepchnąć nas znaczy Europę, ale przede wszystkim w tym momencie Polskę od Stanów Zjednoczonych. -- Te umowy offsetowe na serwisowanie w Polsce śmigłowców Apache temu zaprzeczają. Przekonuje wiceministra obrony narodowej. -- Mechanizm SAFE nie jest przeciwko USA. Zresztą jak byłam w Waszyngtonie wiele razy słyszałam o tym. SAFE to jest wypełnienie słów pana prezydenta Trumpa o tym, że Europa musi wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. -- Każdy w Ameryce kocha Polskę. Zapewnia amerykański ambasador w Polsce. W tej miłości jednak bywały kryzysy. Jeszcze pół roku temu Tom Rose krytykował marszałka Sejmu, który powiedział, że Donald Trump nie zasługuje na pokojowego Nobla. Ambasador zapowiadał zawieszenie wszelkich kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym. Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim, a nie okazywać braku szacunku Donaldowi Trumpowi. -- Relacje z panem marszałkiem Czarzastym, ambasadora Rosa, układają się dzisiaj już bardzo dobrze. Rzeczywiście była pewna szorstka relacja, która została szybko naprawiona. -- Zapewnia wiceminister obrony. -- Rambo. -- Rambo Tomczyk. Tak na niego mówimy w Waszyngtonie. W Waszyngtonie lubiany jest też prezydent. Ta wzajemna sympatia i stały kontakt polskiego rządu z amerykańską administracją wygasiły zamieszanie wokół obecności wojsk USA w Polsce. Pentagon wstrzymał rotację żołnierzy, miało być mniej. Ostatecznie ma być więcej. Niewykluczone, że na stałe. -- USA pozytywnie odnoszą się do propozycji Polski o utworzeniu stałej bazy wojsk amerykańskich. -- Zapomnieć o pewnych kwestiach. Trudno zepsuć coś, co budowano przez dekady, podkreślają amerykaniści. -- Jest to bez wątpienia nasz najważniejszy partner pod względem bezpieczeństwa, ale też inwestycji. Handlu. -- To są kwestie strategiczne, długofalowe. I tutaj jest zgoda ponadpartyjna zarówno w Kongresie, jak i w Polsce. Bo oba kraje mają w sojuszu korzyści. Dla Polski jest nią większe bezpieczeństwo. Arkadiusz Pogłud, 19:30. -- Informuję, że zgodnie z prawem mam wydany paszport na inną tożsamość na podobnej zasadzie jak świadkowie koronni. Tak pisze do sądu poszukiwany Marcin Romanowski. A sąd potwierdza, że trafił do niego wniosek w sprawie listu żelaznego podpisany przez byłego wiceministra sprawiedliwości. Adres nadania prowadzi do Tyraspola w prorosyjskim Naddniestrzu. Prokuratura informuje, że sama korespondencja nie potwierdza, gdzie jest Romanowski, a list żelazny nie może być nagrodą za skuteczną ucieczkę. Mateusz Delatowski. -- Dlaczego pan nie chce pan rozmawiać o Marcinie Romanowskim? Kiedy brakuje odpowiedzi, zaczyna się atak po prostym pytaniu: gdzie jest partyjny kolega Marcin Romanowski? Czy pan wie, gdzie jest Marcin Romanowski? -- Proszę pana, proszę odpowiedzieć. Dlaczego pan robi ignorancję wobec naszych czy wobec mnie? -- Nie, proszę pana, my szanujemy. -- Dziękuję. -- Co ważne, Romanowski, podobnie jak ten polityk, niech pan mnie nie goni. Wciąż jest posłem PiS, tyle że od miesięcy ucieka przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Najpierw schronił się pod skrzydłami Wiktora Orbana. -- Uciekł po ruski azyl na Węgry, kiedy tam się skończyło. To ucieka po po prostu ruski azyl. -- Do warszawskiego sądu wpłynął wniosek Romanowskiego o list żelazny, przesyłkę nadaną, uwaga, w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. To separatystyczny region Mołdawii, zależny od Rosji Putina. -- Z pisma które pochodzi od pana ściganego wynika, że wskazuje to miejsce jako miejsce swojego pobytu. -- Ale tu pojawia się ważne zastrzeżenie prokuratury. -- To oczywiście nie świadczy o tym, że podejrzany tam przebywa. Tego rodzaju list mógł wysłać ktokolwiek. -- Próbujemy więc pytać adwokata Romanowskiego. -- Witamy w poczcie głosowej. -- To może rzecznik PiS wie, gdzie jest poseł PiS. -- Ja nie mam żadnej wiedzy na temat tego, gdzie jest pan Romanowski. -- Rafał Bochenek przekonuje, że nie wie, gdzie jest Romanowski. Czy poseł jego partii ukrywa się właśnie w prorosyjskim Naddniestrzu? -- Ja tam nigdy nie byłem. -- Ale nie o to pytamy. Pytamy o to, czy poseł PiS jest w Tyraspolu, czy schronił się pod skrzydłami prorosyjskich władz i czy sam stamtąd wysłał wniosek o list żelazny. -- I są tam władze separatystyczne. Nie uznajemy tego obszaru jako państwo. Niezłe miejsce, żeby rzeczywiście się ukryć. -- Jego dni na wolności są policzone. Nie będzie na świecie miejsca, gdzie Romanowski będzie mógł się czuć spokojnie. -- Niezależnie od tego, czy Romanowski przebywa obecnie w Naddniestrzu, czy jak wcześniej informowały media na Bałkanach, rządzący zaczynają dostrzegać w tym rosyjski ślad. -- Na pewno już w tej sprawie Rosja swoje brudne pazury macza. -- Bo jak słyszymy, Romanowski może być interesujący dla obcych służb. Był wiceministrem sprawiedliwości, zna kulisy działania państwa, a w Polsce czekają na niego zarzuty i groźba aresztu w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. -- Źli ludzie w garniturach noszący miano posłów, ministrów postanowili użyć publicznych pieniędzy, które miały służyć ofiarom przestępstw do tego, żeby samemu się wzbogacić. -- Romanowski, jeśli potwierdziłyby się informacje o jego pobycie w kontrolowanym przez Rosję Naddniestrzu, byłby kolejnym człowiekiem z otoczenia Zbigniewa Ziobry, który schroniłby się na terytorium zależnym od Rosji Putina. -- Jest tu przeciwko. -- Przypomnijmy, z Białorusi nadaje były sędzia Tomasz Szmyt, który uciekł pod parasol ochronny Łukaszenki. -- Maski opadły. Mamy Szmyta na Białorusi, mamy Romanowskiego w Naddniestrzu na terenach kontrolowanych przez Rosję i mamy Zbigniewa Ziobro, który gdzieś na preriach Arizony ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. -- To obraz PiS i jego ludzi. Trzy lata po utracie władzy. Mateusz Dolatowski, 19:30. -- Gigantyczny wyciek danych, który może dotyczyć nawet 19 milionów Polaków. Chodzi o informacje dotyczące osób, które w różnych kategoriach korzystały ze wsparcia medycznego. Specjalna procedura ma zabezpieczyć dane, które dostały się w niepożądane ręce. Co dalej? Pyta Michał Niewodowski. -- Mamy do czynienia z jednym z największych incydentów w historii Polski. -- I trudno się dziwić takim słowom. Wyciek dotyczy danych blisko 19 milionów Polaków. -- Mamy zatem do czynienia z dużym pakietem danych wrażliwych, które dotyczą ludzi, korzystających z podstawowej opieki medycznej. -- ABW i Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości działają, by złapać sprawców tego ataku, ale co najważniejsze, w dobie wojny hybrydowej ten incydent nie jest działaniem obcych służb. -- Nic nie wskazuje dzisiaj na to, że mamy do czynienia z atakiem zewnętrznym. To znaczy, że mamy do czynienia z atakiem, który przychodzi ze strony rosyjskiej. -- Wykradziono dane z platformy MyDR, jednego z głównych polskich dostawców systemów elektronicznej dokumentacji medycznej. Obsługuje ona tysiące placówek ochrony zdrowia gromadząc dane pacjentów od numerów PESEL po informacje o wizytach, receptach, lekach i dokumentach medycznych. -- Powinniśmy uważać na to, czy nikt nie bierze na nas żadnych chwilówek, żadnych pożyczek długoterminowych. No to są przeróżne możliwości wykorzystania naszych PESELi. -- Dlatego warto zastrzec numer PESEL w aplikacji mObywatel na stronie gov albo w urzędzie gminy. Największe zagrożenie nie musi przyjść jednak dziś. Im więcej prawdziwych informacji ma oszust, tym bardziej wiarygodną historię może zbudować. -- Najczęściej te wycieknięte dane są niejako takim pierwszym etapem do tego, żeby zbudować na nich scenariusz ataku bazujący na socjotechnice czy żeby przekonać taką osobę do podania jeszcze większej ilości danych. -- Skradzione dane mogą posłużyć również do szantażu konkretnych ludzi, firm czy nawet państwa. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że ten cyberatak miał na celu szybki zarobek. -- Nikt nie podda się też żadnym szantażom. Nikt w Polsce nie będzie płacił żadnych okupów. -- Ministerstwo Cyfryzacji proponuje, by każdy obywatel mógł sprawdzić, czy jego dane wyciekły. Informacje mają trafić do serwisu bezpiecznedane.gov.pl. Michał Niewodowski, 19:30. -- Oglądają państwo 19:30. Za chwilę zajrzymy do miejsc, gdzie znika dziś słońce, ale mamy dla państwa także inne tematy. Zmarł siedmiolatek, który topił się w łódzkim akwaparku. -- Niestety stwierdziliśmy śmierć mózgu. U tego chłopca. -- W takiej sytuacji śledztwo będzie prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. -- Jest mnie nie do przyjęcia, dlatego że powierzając dziecko, wierzymy, że dziecko całe i zdrowe wróci do domu. -- I trudna decyzja rodziców. -- Ogromny też heroizm, podjęcie decyzji o tym, że narządy zmarłego dziecka będą przekazane, żeby ratować. -- Nawet w tak dramatycznym momencie może być tak, że odczuli nadzieję czy też nawet radość w związku z tym, że uratowali życie innemu dziecku. -- Obiecałam państwu, że wrócimy do tematu od którego zaczynaliśmy nasz program i to jest ten moment. Na taką okazję czeka się przez dekady, więc kiedy nadejdzie, nie można jej przegapić. Tłumy turystów ruszyły do Hiszpanii, by zobaczyć całkowite zaćmienie słońca tuż przed jego zachodem. Są specjalne loty i specjalne jednostki dbające o porządek. Artur Kiruzel. -- Na te kilkadziesiąt sekund Hiszpania czekała 114 lat. Do maleńkiego Jebes pod Madrytem zjechali naukowcy, astronomowie i zwykli łowcy zaćmień. Jedni z teleskopami za tysiące euro, inni ze statywem, telefonem i najważniejszym dzisiaj towarem, deficytowym specjalnymi okularami, bo 99% to za mało. -- W Madrycie zaćmienie będzie widoczne w 99%, ale to nie to samo co 100. Wystarczy wyjechać kawałek na północ, żeby zobaczyć całkowite zaćmienie. -- I właśnie ta różnica 1% uruchomiła w Hiszpanii prawdziwą gorączkę. -- Przez zaćmienie nasz hotel jest właściwie pełen normalnie o tej porze roku mieliśmy kilkanaście osób. Dziś kilkadziesiąt. -- Mieszkańcy podchodzą do całego zamieszania. Znacznie spokojniej. -- Wszystko zobaczę spontanicznie z przyjaciółmi. Pójdziemy w okolice szkoły. Tam będziemy oglądać. Liczę na emocje. -- Hiszpania jest dziś w samym centrum astronomicznego świata. Pas całkowitego zaćmienia przeciął kraj od północnego zachodu, aż po Baleary. -- Jest bardzo wąski. Trzeba naprawdę znaleźć się we właściwym miejscu i właśnie to sprawia, że Hiszpania jest tak wyjątkowa. -- Mechanizm jest banalnie prosty, ale efekt spektakularny. Księżyc znajdzie się dokładnie między Ziemią a Słońcem. Jego cień przemknie po powierzchni naszej planety. 100% zaćmienie widoczne będzie od Grenlandii i Islandii przez część Portugalii, aż po malutkie Jebes. -- Na nieco ponad minutę dzień zacznie przypominać noc dla najmłodszych. Może to być wspomnienie na całe życie. -- Jestem bardzo podekscytowany i trochę zdenerwowany. To coś wyjątkowego, a mój tata wszystko mi bardzo dobrze wytłumaczył. -- To zdarza się bardzo rzadko, dlatego chcę to zobaczyć. Być może będzie to ostatnie zaćmienie, jakie zobaczę w życiu. -- Eksperci powtarzają dziś jednak ważne ostrzeżenie. Emocje emocjami, wzrok mamy tylko jeden. -- Nigdy nie wolno patrzeć bezpośrednio na słońce, chyba że ma się odpowiedni filtr, np. certyfikowane okulary do obserwacji zaćmień. -- A potem zacznie się dziać coś, czego żadne zdjęcie nie potrafi do końca oddać. Światło zacznie gasnąć, spadnie temperatura, zwierzęta mogą potraktować nagły zmierzch jak nadejście nocy, a wokół czarnej tarczy księżyca pojawi się korona słoneczna zwykle niewidoczna w blasku słońca. Po nieco ponad minucie słońce wróci, krótko jak na 114 lat czekania. Artur Kiruzel, Jebes, Hiszpania, 19:30. -- To skoro godzina zero nadeszła, warto zapytać o emocje u źródła w hiszpańskiej miejscowości Guadalajara. Jest Artur Kiruzel właśnie. Artur, zazwyczaj pytamy o to, co widać na miejscu. W twoim przypadku najciekawsze to, czego nie widać. -- Tak. Bo to, czego to, co jest najważniejsze, właściwie za chwilę zniknie nam z oczu, czyli słońce. Księżyc, z tego co widzę, właśnie zaczyna przesuwać się już przed jego tarczą. A tutaj emocje oczywiście wyraźnie rosną. Wokół nas są tysiące ludzi, którzy przyszli całymi rodzinami. Są teleskopy, są aparaty, są specjalne okulary. Na co zwracają uwagę oczywiście eksperci. Coraz więcej twarzy zwróconych właśnie w jednym kierunku, w kierunku słońca. Na razie światło jeszcze się nie zmieniło, ale za chwilę zrobi się wyraźnie ciemniej. Może też spaść temperatura, a kulminacja nastąpi około wpół do dziewiątej. Wtedy na kilkadziesiąt sekund zniknie to, na co wszyscy tutaj patrzą, czyli słońce i właśnie na tę chwilę Hiszpania przecież czekała od 114 lat. -- Artur Kiruzel, nie wiem jak państwo, ja ci zazdroszczę zapamiętaj z tego momentu jak najwięcej. Niebo nad Paryżem sławę zyskało już dawno głównie za sprawą wyjątkowego wykonania piosenki o takim samym tytule przez Edit Piaf. Anna Kowalska z nami. Dziś ta słynna artystka Aniu miałaby kolejną wyjątkową inspirację. Powiedz, jak wiele osób podziwia paryskie niebo. -- Tysiące, być może dziesiątki tysięcy w tym paryskim parku, w całym kraju miliony entuzjazm jest tak duży, że tych specjalnych okularów zabrakło. Okulistów i w aptekach, i to chociaż przewidziano. Miliony sztuk. Nic dziwnego, to pierwsze takie zjawisko nad Sekwaną od blisko 30 lat. Kolejne będzie za pół wieku. Najlepiej zaćmienie widać na południowym zachodzie. Tam słońce zakryte jest blisko 100%. Tutaj w Paryżu w 92 i zaraz to paryskie niebo przybierze pięknych kolorów, ale zachwyt Paryża oznacza problemy. Francuskich inżynierów drastycznie spadła dzisiaj produkcja energii fotowoltaicznej, co oznacza uruchomienie rezerw strategicznych. -- Jania, trochę nas na ziemię sprowadziła. Aniu, bardzo dziękuję za twoją relację. Nie żyje siedmiolatek, który tonął w łódzkim akwaparku w czasie wakacyjnej nauki pływania. Do tragedii doszło pod koniec lipca. Chłopiec przez ponad dwa tygodnie walczył o życie w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Rodzice zdecydowali, by po jego śmierci oddać organy, które mogą uratować życie innym. Szymon Szulczyński. -- Po ponad dwóch tygodniach walki o życie siedmiolatka przyszła najgorsza wiadomość. Chłopca nie udało się uratować. -- Niestety stwierdziliśmy śmierć mózgu. U tego chłopca dziecko nie żyje. -- Rodzice podjęli niezwykle trudną decyzję. Zgodzili się, by po śmierci syna jego narządy mogły zostać przekazane innym pacjentom. -- Bardzo im na tym zależało, żeby pobrać narządy od swojego zmarłego syna. Przekazać je innym ludziom po to, żeby ratować im życie. -- Bo choć dla innych dzieci to szansa na życie, to dla rodziców dawcy to moment, którego żadne słowa nie są w stanie opisać. -- Rodzice mierzyli się najpewniej z najtrudniejszą decyzją w swoim życiu. Mierzyli się też z żałobą, z ogromnym poczuciem utraty i z niesamowitym cierpieniem. -- To również sytuacja bardzo rzadka w polskiej medycynie. Rocznie to kilkanaście przypadków przekazania dziecięcych organów. -- Ogromny też heroizm, podjęcie decyzji o tym, że narządy zmarłego dziecka będą przekazane, żeby ratować. Przede wszystkim inne dzieci, które czekają. -- Do tragedii doszło pod koniec lipca w łódzkim aquaparku Fala. Podczas zajęć nauki pływania siedmiolatek zaczął się topić. Przez prawie trzy minuty wynurzał się i zanurzał. Kolejne sześć spędził na dnie basenu. Z wody wyciągnął go dopiero mężczyzna pływający na sąsiednim torze. -- Współczuję i opiekunom, i rodzicom. -- Jest no nie do przyjęcia, dlatego że powierzając dziecko, wierzymy, że dziecko całe, zdrowe wróci do domu. -- W grupie nauki było 12 dzieci i trójka dorosłych opiekunów. Po tragedii trwa kontrola. -- Pani prezydent, mimo że sytuacja miała miejsce, gdy zajęcia prowadził podmiot zewnętrzny, zleciła kontrolę wszystkich procedur bezpieczeństwa w naszym aquaparku. -- Właściciel firmy dziś sprawy nie chce komentować. Zapewnia jednak o pełnej współpracy. -- W szczególności mam na uwadze dobro rodziców chłopca oraz toczącego się postępowania. Deklaruję pełną współpracę ze wszystkimi organami, które wyjaśniają ten wypadek. -- Po śmierci dziecka zmieniła się kwalifikacja czynu na nieumyślne spowodowanie śmierci. We wrześniu śledczy przeprowadzą eksperyment, który ma pomóc odtworzyć przebieg tragedii. -- Po przeprowadzeniu eksperymentu procesowego po otrzymaniu opinii biegłego z zakresu ratownictwa oraz po przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka zostanie podjęte ewentualnie decyzje w przedmiocie zarzutów. -- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że dwóch ratowników miało możliwość zobaczyć tonącego chłopca. Szymon Szulczyński, -- Pierwsza eksmisja na osiedlu Maltańskim w Poznaniu, 12 hektarów ziemi na terenie zamieszkałym przez kilkaset rodzin kuria sprzedała deweloperowi. Po długich i pełnych emocji negocjacjach dziś wyegzekwowano sądowy wyrok. O szczegółach Marcin Wojciechowski. -- Kilkunastu policjantów, prokurator i ogromna awantura. Dziś pierwsza osoba została siłowo eksmitowana ze swojego domu na osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Krzysztof Obst mieszkał tutaj od 32 lat. -- Policja broni bogatych przed biednymi. -- Dźwigi wyważyli wszystko i tak się skończyło wszystko. I tak sobie robią teraz czystkę. -- Mężczyzna mimo nakazu eksmisji nie zgodził się na dobrowolne opuszczenie domu. Pracownicy, którzy przybyli na miejsce z komornikiem, zabrali dobytek jego życia do magazynu. Powstrzymać próbowali ich sąsiedzi mężczyzny. -- Starsza sąsiadka nasza straciła przytomność. Jest w szpitalu. Takie emocje były tutaj duże. -- Konflikt wokół osiedla Maltańskiego trwa od lat. W latach 90. teren ten odzyskał kościół. Kuria najpierw zakończyła umowy dzierżawy, a pół roku temu za 420 milionów złotych sprzedała ziemię deweloperowi. Zapewniała, że siłowych eksmisji nie będzie. -- Powodem w tej sprawie eksmisyjnej, w sprawie opróżnienia i wydania nieruchomości była archidiecezja. To jest osoba, która była w stosunku do nas agresywna i w żadnym zakresie nie chciała się porozumieć. -- Eksmitowanemu mężczyźnie zaproponowano 12 000 zł jednorazowej pomocy. -- Te 12 000 zł wystarczyłyby mu raptem na kilka miesięcy. No a ten mężczyzna, no nie jest w stanie się samodzielnie utrzymać. -- Osiedle Maltańskie zamieszkuje około 700 osób. Strona kościelna podpisała porozumienia ze 120 rodzinami. Jeszcze w sierpniu planowane są kolejne eksmisje. Marcin Wojciechowski, -- Koniec z saszetkami z cukrem czy keczupem w kawiarniach i restauracjach. Z hotelowych pokoi mają zniknąć mini produkty toaletowe. W ten sposób UE chce walczyć z odpadami. Część zakazów zaczęła obowiązywać już dziś do innych. Będziemy mogli stopniowo się przyzwyczaić. Szczegóły zna nasza korespondentka w Brukseli, Dorota Bawołek. -- Z saszetek z cukrem czy keczupem w kawiarniach i restauracjach w Unii nie będzie można korzystać. Od 2030 roku. Wtedy z hoteli znikną również na dobre małe butelki z kosmetykami. A owoce i warzywa ważące do półtora kilograma nie będą mogły być sprzedawane w plastikowych foliach. Bruksela nie zakaże zgrzewek czy sześciopaków, ale trzeba będzie stosować w nich łatwiejsze w utylizacji materiały. Taki unijny sposób na ograniczenie odpadów będzie wymagał od nas wszystkich zmiany przyzwyczajeń. -- Każde Europejczyk generuje dziennie pół kilograma odpadów pochodzących właśnie z jednorazowych opakowań jak kubki na kawę czy saszetki z cukrem lub keczupem. Chcemy to ograniczyć. -- Kiedyś używaliśmy wspólnych cukrownic, ale było przy nich więcej pracy. Saszetki z cukrem są prostszym rozwiązaniem. Duże pojemniki dotykane przez wielu ludzi klientom też mogą się nie spodobać. -- Już od dziś w Unii obowiązuje natomiast zakaz produkcji jednorazowych opakowań, które są pokryte specjalną warstwą chroniącą przed tłuszczem lub innym płynem, ale zawierającą również szkodliwe dla zdrowia chemikalia, tak zwane PIFAS. Chodzi przede wszystkim o opakowania stosowane w fast foodach, pudełka na pizzę, tacki i papiery do owijania frytek i hamburgerów. Producenci i sprzedawcy żywności muszą od dziś upewnić się, że zamawiane przez nich nowe serie takich opakowań nie zawierają niedozwolonego stężenia niebezpiecznych substancji. Dla 19:30 Dorota Bawołek, Bruksela. -- Młody ordynator i guwernantka zakochują się w sobie bez pamięci, ale i wbrew rodzinnym planom czy przyjętym zwyczajom. Trendowata Jerzego Hoffmana ma 50 lat. Pół wieku po premierze główni bohaterowie spotkali się z publicznością w Łańcucie. O wyjątkowych emocjach z okazji filmowego jubileuszu Sandra Meunier. -- W filmie przegrali z konwenansami. Poza ekranem wygrali z czasem. -- Pan Nesteniu, dzień dobry pani. -- Elżbieta Starostecka i Leszek Teleszyński. Dzięki trendowatej stali się jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego kina. -- Popularność, jaką mi przyniosła, to była niesamowita. I serdeczność ludzi. -- Film był hollywoodzki. Na tamte czasy oczywiście. I zrobił karierę film na całym świecie. -- Pół wieku później Stefcia i ordynat znów spotkali się w Łańcucie. Tu kręcono film, z którego krytycy drwili, nazywając kinem dla kucharek. Widzowie odpowiedzieli po swojemu, do kin poszło ich blisko 10 milionów. -- Tęsknota, w latach 70. zwłaszcza, do dworków, pałaców, pięknych kostiumów. Tęsknota prymarna za romansem, za melodramatem. -- Pałace, stroje, mezalians i miłość większa niż rozsądek. Na ekranie był romantycznie. Za kamerą znacznie ciekawiej. Najpierw zbuntował się koń. -- Ogier był dosyć narowisty i operator nie mógł zrobić zbliżenia. Jerzy Hoffman, znakomity reżyser, wspaniały człowiek, wziął aktora na barana i razem z nim powoli w rytmie stąpającego konia zbliżał się do zamku. -- Potem potrzebny był deszcz. Tym razem zbuntowała się pogoda. -- Sikawka strażacka ja ją obsługiwałem i musiałem lać na okna. -- Innym razem Adam Sapeta zagrał też łóżko, na którym leżała Stefcia. Nie każda planowa historia kończyła się jednak śmiechem. -- Wybiegłam w ciemność, w deszcz, przewróciłam się, poślizgnęłam się, upadłam, złamałam kość przedramienia. -- Gdy Stefcia miała grać na fortepianie, wyręczył ją mąż, Elżbiety Starosteckiej, Włodzimierz Korcz. Pół wieku później nurtuje go jednak zupełnie inna scena. -- Czy ta scena pocałunku musiała trwać aż tak długo? -- Tym bardziej, że jak ujawnia, w dubli było kilka. Teraz Stefcia i Waldemar trafili na ścianę łańcuckiego domu kultury. Pół wieku temu krytycy wróżyli trendowatej krótkie życie. Pomylili się. Recenzje zostały w archiwach. Film w sercach widzów. Sandra Meunier, 19:30. -- Wyjątkowe wspomnienie na koniec. Bardzo państwu dziękuję za dziś. Za chwilę pytanie dnia. Gościem Doroty Wysockiej-Szneb będzie Anna Korwin-Piotrowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Życząc państwu spokojnego wieczoru, także polecamy, by podglądać zaćmienie słońca cały czas dla państwa zdjęcia na żywa kulminacyjny moment już za chwilę.