Dobry wieczór. Marek Czyż. Nie chodzi o to, by straszyć, ale by w porę ostrzec, bo sprawy mogą się potoczyć błyskawicznie. Borys pcha się do Polski z południa i niesie tyle wody dziennie, ile czasem spada w miesiąc. Meteorolodzy znaczą Polskę czerwonymi alarmami, miasta Dolnego Śląska zwołują sztaby kryzysowe, bo tam dobrze pamiętają, jak może wyglądać powódź. Przenosimy się teraz do Wrocławia, tam jest Tomek Mildym, witaj, powiedz, jak i na co miasto się szykuje. Miasto szykuje się na problemy komunikacyjne, które mogą wystąpić w związku z ogromnymi opadami deszczu. Ilość, która przekracza normy miesięczne dla Wrocławia. Historia z sierpnia pokazała, że takie nawalne deszcze mogą spowodować duże problemy z poruszaniem się po mieście. Służby w pełnej gotowości od wczorajszego wieczoru. Optymizmem napawa fakt, że prognoza się nieco poprawiła. Ciągle zdaniem władz miasta i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców Wrocławia ilość wody ma być na tyle duża, że trzeba trzymać rękę na pulsie. W powiecie lubańskim na Dolnym Śląsku służby zdecydowały prewencyjnie zrzucić nadmiar wody z Jeziora Leśniańskiego. Przygotowujemy miejsce w zbiornikach retencyjnych na ewentualną falę powodziową. W gminie Olszyna w ruch poszedł już piasek i worki. W Gryfowie Śląskim przedsiębiorcy też nie czekają na to, aż woda wyleje. Mamy doświadczenie z lat ubiegłych, że zdarzały nam się podtopienia, dlatego też przygotowujemy się do ewakuacji sprzętu. Sytuację na całym Dolnym Śląsku obserwują wszystkie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Bo zagrożenie jest. Po suszy rzeki są w stanie przyjąć sporo wody, ale wysuszona gleba - już nie. Bierzemy pod uwagę, że mogą być lokalne podtopienia, tych lokalnych podtopień może być dużo. We Wrocławiu też pełna gotowość na to, co przyniesie ze sobą pogodowy niż. Od wczoraj w sposób szczególny sprawdzamy, weryfikujemy i oceniamy stan infrastruktury krytycznej. Czyli m.in. sieci kanalizacyjnej. Gotowe na przyjęcie nadmiarowej deszczówki są np. te właśnie opróżnione zbiorniki retencyjne, które zatrzymają opady, zanim trafią do oczyszczalni. Wszystkie służby są w ciągłej gotowości do odwołania, także posiłki z województwa lubuskiego. Jest to 10 pojazdów, 36 strażaków, stacjonują w Nowej Rudzie, dojechali dzisiaj po godzinie 7.00. Meteorolodzy ostrzegają, że lokalnie w ciągu doby może spaść nawet 100 litrów na metr kwadratowy. I tak przez cały weekend. To są potężne sumy i to takie same niże, które powodowały niebezpieczne powodzie w '97 czy 2010 roku. Powódź tysiąclecia taka jak na tych archiwalnych zdjęciach na tę chwilę nam jednak nie grozi, bo usprawniono system retencji i komunikacji między służbami - uspakaja wojewoda. Jesteśmy do nich o wiele lepiej przygotowani i już np. cztery nowe zbiorniki, które są w górnej części Nysy, już zbierają, już mogą zbierać tę wodę, więc nie powinno być tak źle. Służby apelują o to, by śledzić komunikaty i na bieżąco obserwować sytuację pogodową. Groteskowo łapczywe konsumowanie kilometrówek i nachalna optymalizacja dochodów z unijnej kasy mogły nawet trochę bawić, ale nagle zrobiło się poważnie. Ryszard Czarnecki i jego żona z prokuratorskimi zarzutami, a w tle korupcja w związku z działalnością uczelni chyba tak fikcyjnej jak flota pojazdów, którą poseł miał jeździć do Brukseli. Czy tak błyskawicznie kończy się kariera, która miała tak błyskotliwe początki? Po zatrzymaniu na lotnisku w Warszawie i przewiezieniu do Katowic dopiero przed dwudziestą trzecią Ryszard Czarnecki opuścił budynek prokuratury. Dziś prokuratorzy kontynuowali przesłuchanie. Do agentów CBA docierają pierwsze informacje. Żona Emilia H. została zatrzymana. Sprawa dotyczy podejrzenia dużych łapówek przy zdobywaniu dyplomów uczelni Collegium Humanum. Posłowie PiS-u stali dziś murem za Czarneckim. Każdy Polak cieszy się domniemaniem niewinności. Wczesnym popołudniem oświadczenie wydał Jarosław Kaczyński. Jednak późnym popołudniem rzecznik partii poinformował: Partii Jarosława Kaczyńskiego, którą już na początku swojej kariery jeszcze jako dziennikarz mocno krytykował, wówczas było to Porozumienie Centrum. Czemu pańskie ugrupowanie siedzi tak okrakiem na barykadzie mówiąc wprost? Miedzy lewica a centroprawicą. Pan tutaj zastosował taką retorykę malarsko-historyczną, ale z niej naprawdę nic nie wynika. Bogusław Liberadzki poznał Ryszarda Czarneckiego w latach 90., kiedy obaj byli wiceministrami w rządzie Hanny Suchockiej, Liberadzki - w transporcie, Czarnecki - w kulturze. Osoba ambitna? Osoba, która wyznawała chyba zasadę "never enough", czyli trzeba za wszelką cenę do góry, do góry, do góry i do przodu. I tak Ryszard Czarnecki parł do przodu. Jako polityk związany był m.in. z ZCHN, Wyborczą Akcją Katolicką, AWS, Samoobroną, a od 2008 roku z PiS-em. Wiele lat w Sejmie, później kariera w Brukseli, pierwsza europejska kadencja z list Samoobrony. Mam wątpliwości, czy tak naprawdę zmieniał partie. Czy to nie było tak, że był wtyką Jarosława Kaczyńskiego w Samoobronie, i czy to nie było tak, że zajmował się kontrolowanym rozwalaniem Samoobrony. Później były jeszcze 3 kadencje z PiS-u. Sprawny polityk. Przez całą polityczną karierę próbował swojego szczęścia również w związkach sportowych. Człowiek od wszystkiego, on się na wszystkim zna, wszędzie jest, tam gdzie można zarobić, gdzie można coś przytulić. W europarlamencie zasłynął rozliczeniem kilometrówek. W dokumentach podał rejestrację m.in. ciągnika siodłowego, skuterów czy kabrioletu. W ten sposób zarobił dodatkowo prawie 900 tys. zł, z czego połowę zwrócił. Problemów było trochę więcej, bo to nie tylko kilometrówki. Wcześniej mieliśmy jeszcze funkcję wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, której Ryszard został pozbawiony. A wszystko przez to, że porównał Różę Thun do szmalcowników z czasów II wojny światowej. W ostatnich eurowyborach nie uzyskał mandatu. Collegium Humanum. Nazwa brzmi nobliwie, ale gdy się okazało, że dyplom szkoły wart jest tyle co na wagę, trzeba było zmienić nie tylko rektora, ale nawet nazwę. Tytuły naukowe za gotówkę, podyplomowe szlify absolwentów MBA robione w kilka dni i nazwiska polityków z prawa i z lewa, którym za drobne prostowano edukacyjne ścieżki i lukrowano naukowy staż. O plamach na rektorskich gronostajach nie do wywabienia. To Paweł C., jeszcze jako rektor Collegium Humanum w Warszawie. Obecnie w areszcie, bo na prowadzonej przez niego uczelni dochodziło do wielu nieprawidłowości. Mam wrażenie, że było fabryką dyplomów uczelni wyższych. W Collegium Humanum można było na przykład uzyskać prestiżowy podyplomowy tytuł Masters of Business Administration. Nie tylko studiując, ale też - jak twierdzą śledczy - płacąc łapówkę. Kupować dyplomy mieli nie tylko politycy, ale też menedżerowie, sportowcy czy ludzie świata show biznesu. Rocznie uruchomiono na uczelni 40 kierunków studiów. 25 tys. studentów wpisanych do systemu i 80 pracowników dydaktycznych. Co ważne, nie wszyscy otrzymywali dyplomy niezgodnie z prawem. Jako pierwszy sprawę nieprawidłowości opisał dwa lata temu Newsweek. Jak informowali dziennikarze, dyplomy z MBA w Collegium Humanum w ekspresowym tempie miało uzyskać kilkadziesiąt osób powiązanych z Prawem i Sprawiedliwością. Kilka miesięcy później na uroczystej inauguracji roku akademickiego stawiła się cała plejada polityków. W 2016 roku PiS przegłosowało zmiany, które pozwalały, by do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa wystarczył dyplom MBA. Co dziś mówią politycy różnych opcji, którzy studiowali w Collegium Humanum? Dlaczego akurat tę uczelnię pan wybrał? A dlaczego nie? No słyszymy, że to była fabryka dyplomów. Ale pani redaktor, wtedy kiedy ja ją wybierałem, nikt tak nie mówił. Czuję się poszkodowany, bo wydałem na to ponad 10 tys., a teraz ten dyplom jest nic nie wart. Paweł C. był blisko poprzedniej władzy. Ryszard Czarnecki pełnił w Collegium Humanum funkcję prezydenta Konwentu - Rady Konsultacyjnej Biznesu. Jak mówi minister nauki, nieprawidłowości trwały wiele miesięcy. Pracownicy ministerstwa mówili: ale był zakaz kontrolowania tego typu uczelni, my nie mogliśmy się tym za bardzo interesować. Politycy PiS pytani o sprawę atakują rządzących. CH rzeczywiście produkowało dyplomy dla polityków PO. Były rektor Collegium Humanum ma ponad 70 zarzutów. To między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, przyjęcie korzyści majątkowych w kwocie nawet miliona złotych czy wystawianie fałszywych świadectw ukończenia studiów. Są też te o mobbing i molestowanie seksualne. Zarzuty mogą usłyszeć także ci, którzy kupili dyplomy. Ale mogą skorzystać z klauzuli niekaralności. Muszą zgłosić się same do CBA i dokładnie wszystko wyjaśnić, zanim agenci CBA przyjdą po nich. Część studentów uczelni, która działa nadal pod zmienioną nazwą, nie otrzymała dyplomów lub świadectw ukończenia roku. Placówka obiecuje, że to się zmieni, ale po weryfikacji. Jeżeli ktoś idzie na studia, gdzie wystarczą 2 semestry, żeby być psychologiem czy trenerem, czy nauczycielem, to musi być podejrzane. Ministerstwo Nauki szykuje zmiany, by uczelnie takie jak Collegium Humanum po wykryciu nieprawidłowości mogły być natychmiast zamykane. To był pierwszy niekomunistyczny powojenny premier Polski. Mija 35 lat od powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego. Wybór gabinetu Tadeusza Mazowieckiego był konsekwencją pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych, które odbyły się 3 miesiące wcześniej - 4 czerwca. Rząd stanął przed wieloma wyzwaniami gospodarczymi, społecznymi i zbudowania na nowo pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Rocznicę tamtych wydarzeń wspominano dziś w parlamencie - w uroczystości "Wybraliśmy wolność" wzięli udział członkowie rządu Tadeusza Mazowieckiego. To jest czwartek w 19.30, za chwilę o wizycie amerykańskiego sekretarza stanu w Warszawie, a potem jeszcze... Mniej płacę, tym więcej jeżdżę. Spadki na stacjach. Każda obniżka paliw jest dobra. Jest część stacji, gdzie ceny spadły już poniżej 6 złotych za litr. Siła słów. Pierwszej pomocy emocjonalnej może udzielić każdy z nas. Uważność to jest coś, co powinniśmy mieć w sobie. Widok z Kosmosu. 1400 km od Ziemi, 700 km od powierzchni Ziemi, najwyższy spacer kosmiczny. To duży krok naprzód, jeśli chodzi o podróże kosmiczne dla ludzi. Wczoraj w Kijowie, dziś w Warszawie. Amerykański sekretarz stanu Antony Blinken ogłasza światu, że Ameryka i sojusznicy stoją przy Ukrainie. Są plany finansowego wsparcia rujnowanej ukraińskiej infrastruktury i są dyskusje o tym, jak skutecznie wydłużyć zasięg ukraińskiej broni. Narzędzia są, kwestią jest zgoda na ich użycie. Jaki jest bilans sojuszniczych rozmów? Kolacja w Kijowie. Śniadanie w Warszawie. Pracowita wizyta szefa amerykańskiej dyplomacji w Europie. Do Polski Antony Blinken przyjechał po raz trzeci. Relacje Polski i Stanów Zjednoczonych są na najwyższym poziomie intensywności w historii. Tegoroczna dynamika jest imponująca. Łączą nas wspólne wartości, interesy i podobne postrzeganie zagrożeń. Dziękuję za to, że jesteście tak wspaniałym partnerem dla Stanów Zjednoczonych, ale dziękuję szczególnie, że jesteście tak długoletnimi i zagorzałymi obrońcami demokracji. Gdziekolwiek jest zagrożona, gdziekolwiek jest wystawiana na próbę. To nie tylko kurtuazja. Polska to najważniejszy hub transportowy dla sprzętu i ludzi na Ukrainę i oddany członek koalicji antyputinowskiej. Polska jest absolutnie niezbędnym partnerem Ukrainy od momentu, w którym Putin najechał kraj w 2022 roku. Przekazała warte 4 mld systemy bezpieczeństwa. Czołgi, samoloty, obronę przeciwpowietrzną, helikopery. Polska pozostaje zwolennikiem zwiększania presji na reżim rosyjski w celu zmuszenia go do zakończenia wojny przeciwko Ukrainie. Podziękowania za gościnność i otwartość w przyjmowaniu uchodźców z Ukrainy amerykański polityk przekazał prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Wyraził uznanie dla naszej roli w NATO i przeznaczenia 4% PKB na obronność. Z polskim premierem Antony Blinken rozmawiał również o kwestiach bezpieczeństwa i Ukrainie. Szef amerykańskiej dyplomacji zatrzymał się w Warszawie w drodze powrotnej z Kijowa. Ukrainę odwiedził razem z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii. Obaj politycy ogłosili, że Kijów otrzyma od Londynu i Waszyngtonu 1,5 miliarda dolarów pomocy. Zaangażowanie Wielkiej Brytanii nie dotyczy tylko tej zimy. Mówimy o stuletnim partnerstwie, ponieważ wspieramy Ukrainę na dłużej. Jednak wciąż nie ma wyczekiwanej przez Kijów od miesięcy zgody na użycie broni dalekiego zasięgu. Cena ropy na światowych rynkach poniżej 70 dolarów za baryłkę i już to widać na pylonach polskich stacji benzynowych. Benzyna i olej napędowy poniżej 6 złotych i w kierowcach rośnie nadzieja, że ten trend się utrzyma. Ale eksperci studzą entuzjazm i dodają, że spadające ceny paliw to nie musi być dobry znak. Cena spada, gdy spada popyt, a to może oznaczać, że gospodarka zwalnia. Piątką z przodu. Takie ceny benzyny pojawiły się na niektórych stacjach. Bardzo dobrze spadło, jestem zadowolony, im mniej płacę, tym więcej jeżdżę. Przy tych czasach inflacji jest bardzo dobrze. Średnia cena za litr w Polsce to wciąż nieco ponad 6 złotych. Ale ceny paliw od wakacji systematycznie spadają, a kierowcy czują to w portfelach. Obniżka? Każda obniżka paliw jest dobra. Na razie jest super, idzie bardzo ładnie w dół. Kierowcy mają nadzieję na więcej, ale eksperci ostrzegają, że obniżki wyhamują. Średnia cena benzyny będzie oscylować wokół 6 zł 10 gr. Ale tego poziomu 6 złotych w dół w tej fali spadku nie odczujemy. Spadku cen poniżej psychologicznej granicy 6 złotych nie zapowiada też Orlen. Poszczególne stacje mają swoje uwarunkowania, dlatego tak drobnych, że tak powiem, prognoz nie podejmujemy się stawiać. Powody obniżki, którą widzimy na stacjach, leżą daleko od nas. We wtorek cena za baryłkę ropy na światowych giełdach spadła poniżej kluczowej granicy 70 dolarów. Dlatego państwa eksportujące ropę przełożyły zwiększenie produkcji z października na grudzień. To powinno ustabilizować ceny. Ale rynek paliw to rynek dynamiczny i wrażliwy na wydarzenia w krajach wydobywających ropę. Wstrzymanie produkcji ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej. Tam buduje się huragan, który powoduje, że produkcja jest wyłączona. Nie wiadomo, na jak długo. Taniejąca ropa to zawsze dobra wiadomość dla kierowców, ale u ekonomistów zapala czerwoną lampkę. Może być ostrzeżeniem przed gospodarczą recesją. Pokazuje, że gospodarka światowa jakby potrzebowała mniej ropy i w prognozach mniej potrzebuje, czyli zwalnia. Te sygnały idą z dużych gospodarek, z gospodarki amerykańskiej, z gospodarki chińskiej. Powodów jest wiele, wśród nich to, że Chińczycy przestawiają się na czystszą energię. Według niektórych źródeł analitycznych po raz pierwszy w historii kupują więcej nowych samochodów elektrycznych niż spalinowych. W amerykańskim Nashville historia jak z kiepskiego romansu, za to z happy endem jak z familijnego kina. Nie wiadomo, czy życie dopiekło tak bardzo, ale ktoś za barierką mostu szykuje swój ostatni skok. Jest też w tej historii ktoś, kto podchodzi, perswaduje, a na końcu przytula. Bohaterem okazał się John Bon Jovi. Jak się fikcyjna historia splotła z prawdziwym życiem? Dosłownie krok dzielił od tragedii. Kamera monitoringu rejestruje dramatyczną sytuację na moście w amerykańskim Nashville. Nie rejestruje słów Jona Bon Jovi, które przekonują niedoszłą samobójczynię do przejścia na bezpieczną stronę. Ważne, że były przekonujące. Wszyscy musimy pomagać sobie nawzajem w zapewnieniu bezpieczeństwa. Spośród osób, które przechodziły mostem, zareagował jedynie muzyk, który w tym miejscu kręcił teledysk. Reagujmy - apeluje dziennikarka Beata Tadla, która była świadkiem sytuacji, w której mężczyzna chciał odebrać sobie życie. Zatrzymała się i podjęła próbę. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, co mam robić, bo nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji, więc postanowiłam na tego człowieka nakrzyczeć, zająć go czymś, zapytać, dlaczego tak pięknie się ubrał, dlaczego jest w garniturze. Cierpienie ma wiele twarzy - często na pierwszy rzut oka niewidoczne. Każdego dnia w Polsce aż 15 osób odbiera sobie życie. Około 300 podejmuje próby samobójcze. Eksperci przypominają zasadę 4 Z - zauważ, zapytaj, zaakceptuj, zareaguj. 4 kroki do uratowania życia. Najważniejszym przesłaniem dla człowieka, który chce odebrać sobie życie, jest to, że myśli samobójcze mogą minąć. Nie ma takich problemów, których nie da się rozwiązać. Ważne, by nie oceniać, bo każdy mierzy się z innymi problemami. Tylko w zeszłym roku w kraju odnotowano ponad 5 tys. samobójstw. 145 to osoby poniżej osiemnastego roku życia. Obserwujemy wycofanie, zamknięcie się w sobie. Pojawiają się takie objawy jak samookaleczenia. Często też widzimy, że jakość relacji z rodzicami ulega zmianie. Gdy je zauważmy, rozmawiajmy, pytajmy, bo czasem jedna rozmowa może odmienić czyjeś życie. Tak było w przypadku Agnieszki Bryhcy, która chciała zniknąć z tego świata. Pomogli najbliżsi. Zdałam sobie sprawę, że nieważne, jaką drogą się pójdzie, to są też ludzie obok. Jak się tak porozgląda człowiek, to ważne, żeby się nie bać o tą pomoc wołać czy prosić. Wystarczy zadzwonić 800 702 222 lub 116 111. Pierwszym krokiem do wyjścia z kryzysu jest sięgnięcie po pomoc. Niektórych z łóżek wyrwał dźwięk syren strażackich, innych duszący zapach dymu, jeszcze innych budzili sąsiedzi. W porannym pożarze kamienicy w Szczecinie zginęła jedna osoba. Ze skutkami ognia cały czas zmagają się mieszkańcy ulicy Kraszewskiego w Poznaniu. Rozbiórka spalonej kamienicy przyspieszyła, choć pojawiły się problemy finansowe. Kamienica znika, ale żywa jest pamięć o poległych strażakach, w poznańskim studiu TVP trwa koncert, z którego cały dochód trafi do rodzin mundurowych. Płomienie i duszący dym pojawiły się, gdy większość mieszkańców jeszcze spała. Nas sąsiad obudził, mówi: uciekajcie stąd, bo tutaj się pali. Kamienica przy alei Piastów w Szczecinie zamieniła się w śmiertelnie niebezpieczną pułapkę. Jak otworzyłem drzwi, to tylko widziałem płomień, który szedł aż do sufitu. Z budynku ewakuowano 20 osób, dwie z objawami zatrucia dymem trafiły do szpitala. W mieszkaniu na trzecim piętrze strażacy dokonali makabrycznego odkrycia. Po wejściu do mieszkania ujawniono zwęglone ciało jednej osoby. Przyczyna pożaru nie jest znana. Teraz konieczna będzie kontrola, która ustali, czy nie doszło do uszkodzenia instalacji elektrycznej w budynku. Po spalonej kamienicy w Poznaniu niedługo zostanie już tylko bolesne wspomnienie. Rozebrano już 80% budynku. To wszystko leży na stercie i teraz jak skończymy dalszą rozbiórkę, trzeba będzie zacząć to wywozić. Problem są jednak pieniądze, bo ubezpieczyciel nie pokryje całości prac. Brakuje około 30 tys. zł. Pomoc deklaruje miasto. Wszystkim nam zależy na tym, żeby tę rozbiórkę zakończyć jak najszybciej. Najbardziej mieszkańcom sąsiadujących z rozbiórką kamienic, którzy czekają na powrót do domów. A Poznań nie zapomina o odwadze dwóch strażaków, którzy zginęli, walcząc z pożarem. Nasi koledzy wypełnili swoje ślubowanie do końca, oddali najwyższą cenę, cenę swojego życia. To muzyczny wyraz wdzięczności i podziwu. Emocje, nostalgia, zaduma nad ludzkim życiem, wszystko w hołdzie dla poległych strażaków. O 19.00 w poznańskim studiu TVP rozpoczął się wyjątkowy koncert, z którego cały dochód trafi do rodzin poległych strażaków. Patriotyzm nie jest tylko relacją z jakimś terenem, ale przede wszystkim z człowiekiem, a strażacy są dowodem na istnienie patriotyzmu. Studio telewizyjne specjalnie na ten jeden wieczór zamieniło się w salę koncertową. Łączymy nasze serca, by pomagać innym ludziom. Koncert na żywo transmituje TVP Info, po jego zakończeniu można go zobaczyć w aplikacjach TVP VOD i TVP Go. Na stronie tobilet.pl można wciąż kupować cegiełki, z których dochód trafi w całości do rodzin strażaków. Polskie kino wkrótce rozgości się w Gdyni. Jak co roku we wrześniu świat filmu zaczyna polowanie na Złote Lwy. Elita polskiego filmu i ci, którzy do elity dopiero dołączą, zaproszą publiczność na kilkaset pokazów. Są już pierwsze rekomendacje krytyków, którzy podpowiadają, co nie może umknąć uwadze kinomanów. Telewizja Polska jest współorganizatorem festiwalu. W tym roku w konkursie głównym o Złote Lwy powalczą 3 koprodukcje TVP. "Minghun" w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego z poruszającą kreacją Marcina Dorocińskiego, "Idź pod prąd" Wiesława Palucha, a także "Pod wulkanem" Damiana Kocura. Zresztą ten ostatni obraz otworzy cały festiwal. To historia ukraińskiej rodziny, którą informacja o tym, że w ich kraju wybuchła wojna, zastaje na wakacjach na Teneryfie. W jednej chwili z turystów stają się uchodźcami. Obok konkursu głównego pojawi się też konkurs "Perspektywy". To zupełna nowość, w której też zobaczymy koprodukcje TVP, film "Cisza nocna" Bartosza M. Kowalskiego. Ale to nie koniec niespodzianek i nowych rozwiązań. Kampus dla młodych. Po raz pierwszy będziemy stawiać na edukację młodych twórców. Laureatem Platynowych Lwów, czyli nagrody za całokształt twórczości, w tym roku jest wybitny reżyser i scenarzysta. Bardzo dziękuję. Bardzo jestem zaszczycony, ale dla mnie nigdy nie będzie znaczyło to, że jest to zamknięcie czegoś. Połowę konkursowej stawki stanowią reżyserskie debiuty i drugie filmy. Joanna Łapińska, czyli dyrektorka artystyczna festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, powiedziała, że chciałaby, żeby to była taka impreza, która komentuje otaczającą nas rzeczywistość, która jest otwarta na to, co dzieje się dookoła nas, i w wielu filmach, które zobaczycie państwo w Gdyni, taki komentarz się pojawi. Spacer 700 km nad Ziemią - takie rzeczy tylko w misji Polaris Dawn. Przynajmniej na razie. SpaceX Elona Muska wyniosła czwórkę astronautów na orbitę i świat zobaczył pierwszy w historii komercyjny kosmiczny spacer. Czy to są początki prawdziwej kosmicznej turystyki. Wyszedł na spacer. I przeszedł do historii. Miliarder Jared Isaacman to pierwszy cywil, który spojrzał na Ziemię z otwartej przestrzeni kosmicznej i to z wysokości ponad 700 km. To rekord. Dowódca i sponsor misji - astronauta amator, przedsiębiorca - spędził niecałe 10 minut poza kapsułą, mknącą dookoła naszej planety z prędkością 25 tys. km/h. Spacer kosmiczny odbyła też inżynierka SpaceX - Sarah Gillis. To niejedyny historyczny wyczyn tej misji. Po starcie kapsuła Dragon wyniesiona przez największą rakietę świata wzniosła się na rekordową wysokość 1400 km. Tak daleko od Ziemi nie był żaden człowiek od ponad pół wieku, czyli czasów lotów na Księżyc. Dla porównania Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się 1000 km niżej. To dla ludzi duży krok naprzód, jeśli chodzi o podróże kosmiczne. Ale związany również z niesamowitym ryzykiem, ponieważ wiele technologii jest nowych i nie zostało w pełni przetestowanych w przestrzeni kosmicznej. W trakcie pięciodniowej misji załoganci, wśród których jest też emerytowany pilot myśliwca oraz oficer medyczna, przeprowadzą ponad 30 eksperymentów, w tym przesyłania komunikatów za pomocą impulsów laserowych. Ale tym najważniejszym był test skafandrów wykonanych z nowych materiałów izolujących termicznie. SpaceX potrzebuje wiedzy na temat całej operacji wyjścia w przestrzeń oraz kombinezonów, aby spełnić marzenie o potencjalnym zaludnieniu innej planety. Właściciel firmy SpaceX Elon Musk zapowiada, że już za pięć lat wyśle ludzi na Marsa. Na razie głównym celem kosmicznych lotów pozostaje Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, jedno z niewielu miejsc, gdzie zgodnie współpracują Rosja i Stany Zjednoczone. Dziękuję za uwagę. Za chwilę Pytanie Dnia, a tam Justyna Dobrosz-Oracz i jej gość. Do zobaczenia.