Neogotycki, wielkością trzeci na świecie, symbol węgierskiej demokracji. O ten budynek stoczono wczoraj polityczny bój na Węgrzech. Dziś wszystko już jasne. Z powyborczego Budapesztu witamy państwa w specjalnym wydaniu "19:30". Marek Czyż, dobry wieczór. Co się dzieje w narodzie, którego 80% idzie do wyborów? Musi czegoś bardzo chcieć. Węgrzy chyba bardzo chcieli, bo dokonali zmiany, o której sami mówią "rewolucja". TISZA Petera Magyara bierze konstytucyjną większość i zapowiada wyzwolenie Węgier. Bartosz Filipowicz patrzył wczoraj z bliska na euforię zwycięzców. Co się w tych zapowiedziach mieści? -- Przede wszystkim naprawa służby zdrowia czy edukacji. Za tym wszystkim głosowało wczoraj niemal 3,5 miliona Węgrów. Wielu z nich tutaj w Budapeszcie wielu z nich świętowało niemal do białego rana. Rzeka TISZA wezbrała. To oczywiście takie symboliczne nawiązanie do tej rosnącej siły opozycji tutaj na Węgrzech. Tak wygląda wielkie zwycięstwo opozycji na Węgrzech. A to jej lider, który przekonał miliony, by po 16 latach dokonać zmiany. Szanowni rodacy, Węgrzy, zrobiliśmy to! Wygraliśmy. Odzyskaliśmy wolność! Odbiliśmy naszą ojczyznę. Dokonaliście cudu. Ria ria Hungaria. Chęć zmiany była tak duża, że nawet gdy ogłoszono cząstkowe wyniki, dające Tiszy zwykłą większość, Węgrzy zgromadzeni na powyborczym wiecu w Budapeszcie świętowali. Czuję się niesamowicie. Nigdy nie sądziłam, że to się wydarzy. W świętowaniu nie hamowali się też przyszli członkowie rządu Petera Magyara. To kandydat na ministra zdrowia. Jego taniec radości jest hitem w sieci. Nagranie widziały już miliony na całym świecie. Frekwencja w wyborach była rekordowa i wyniosła prawie 78%. W historii demokratycznych Węgier nigdy wcześniej nie głosowało tak wielu ludzi i nigdy wcześniej żadna partia nie uzyskała tak silnego mandatu jak TISZA. TISZA wygrała, bo do wyborców z największych miast głosujących na opozycję dołączyli niezadowoleni wyborcy Fideszu. Także z mniejszych miejscowości, które w kampanii licznie odwiedzał Magyar. Jak zauważa dziennikarz największego niezależnego medium na Węgrzech, do urn tłumnie ruszyli też młodzi. Tańce, śpiewy, radość w Budapeszcie i dużych miastach była tak wielka, bo świętowała część elektoratu, która od 16 lat była w mniejszości. I była prawie gotowa zaakceptować, że już na zawsze nią pozostanie. Głosy policzono w niemal 99%. TISZA zyskała prawie 53%, co daje 138 mandatów w parlamencie. To oznacza większość konstytucyjną. I możliwość głębokich reform. Przywrócimy system kontroli i równowagi, przystąpimy do Europejskiej Prokuratury i zagwarantujemy demokratyczne funkcjonowanie naszego kraju. Tego oczekują wyborcy. Obecny rząd nie służy nam, obywatelom, tylko służy sam sobie. Instytucje publiczne mają się źle. Orban twierdzi, że robi wszystko dla kraju, ale to kłamstwo. Jeśli tu mieszkasz, wiesz, jak jest naprawdę. Rząd nie pomagał młodym ludziom. Mamy źle działającą służbę zdrowia, źle działającą edukację. Na to wszystko potrzebne będą pieniądze, a węgierska gospodarka nie jest w rozkwicie. 2 lata temu Węgry były najbiedniejszym krajem Unii. Większości wyborców chodziło o poprawienie jakości życia. Nie da się tego zrobić bez pieniędzy unijnych, które zablokował Fidesz. Przez łamanie praworządności i wszechobecną korupcję. Węgry są, obok Bułgarii, najbardziej skorumpowanym krajem w UE. Dlatego wyborcy niemal równie mocno co poprawy jakości życia chcą rozliczenia władzy, która przez 16 lat, jak mówią, rozkradała ich państwo. Muszą ponieść konsekwencje tego, co robili. Muszą pójść do więzienia. Rozliczenia mają być ważną częścią tych rządów. Ma powstać nowe biuro antykorupcyjne, które będzie chroniło publiczne pieniądze, ale i odzyska zdefraudowane środki. Nasza ojczyzna była sterowana przez przestępców, którzy mieli też powiązania z innymi przestępcami. Mówił dziś Peter Magyar na pierwszej konferencji prasowej. Jak dodał, łamanie prawa trwa, wskazując na ministra spraw zagranicznych. Peter Szijjarto pojawił się dziś w siedzibie resortu dyplomacji, gdzie wcześniej przez lata przebywali rosyjscy hakerzy. Niszczył tam dokumenty dotyczące sankcji. To właśnie dzieje się teraz na Węgrzech - niszczenie dokumentów, jak za dawnych czasów. Tylko to pokazuje, że przywracanie ładu demokratycznego na Węgrzech będzie trudnym i długotrwałym procesem. Po 16 latach zmiana władzy na Węgrzech, ale ideologicznie wcale nie biegunowa. Magyar, jak Orban, jest politykiem prawicowym i konserwatystą, ale zaoferował Węgrom inne Węgry. Trafił i w oczekiwania i w słabe punkty Orbana, które ten hodował od lat. Daniel Chaliński zajmuje się tą analizą. Czym i za co właśnie płaci Viktor Orban? -- Te skutki dzisiaj odczuwają tutaj mieszkańcy kraju. Nie pomogło wsparcie Karola Nawrockiego PiS-u i Konfederacji. Nie pomogło wsparcie Donalda Trumpa. Nie pomogły też bliskie kontakty Orbana z Putinem. I straszenie Ukrainą. Po 16 latach najdłużej urzędujący premier opuszcza wkrótce ten budynek. Smutek, łzy i przerażenie w oczach. To działacze Fideszu słuchający przemówienia Viktora Orbana. Tak wygląda moment, w którym polityczna pewność dalszych rządów zamienia się w historię. Wyniki wyborów są dla nas bolesne, ale jednoznaczne. Nie dano nam odpowiedzialności ani możliwości rządzenia. Pogratulowałem zwycięskiej partii. Bitwa o Węgry została przegrana. Co potwierdza poseł Tumanowicz, który został tu zaproszony przez węgierską komisję wyborczą. Ta cisza jest aż za głośna. Co ja mogę powiedzieć? Trudno przegrywa się wybory po 16 latach. Symbolem porażki bez wątpienia jest ta scena ulokowana pod sztabem wyborczym Viktora Orbana. To właśnie na niej premier Węgier miał przemawiać do swoich wyborców Fideszu. Nie wyszedł. A scena aktualnie jest demontowana. Choć do ostatniej chwili na spotkanie z obecnym premierem liczyli jego wyborcy. Na miejscu była ich dosłownie garstka. Młode pokolenie chciało zmiany i ją dostało. Będą musieli z nią żyć. Zobaczą, że nie wszystko jest czarno-białe. Jestem trochę przerażony, ale zawsze musimy mieć nadzieję. Dlaczego Orban stracił władzę? Choćby ze względu na szalejącą inflację czy wysokie ceny mieszkań. Węgrom przez ostatnie lata żyło się gorzej, w przeciwieństwie do samego Orbana. Ten pławił się w luksusach. W tle imperium polityka, pałace, a nawet prywatne zoo z zebrami i antylopami. Odkąd Orban jest u władzy, UE przekazała Węgrom 80 mld euro, co najmniej 1/4 tej kwoty została skradziona. Wynik wyborów, jak mówią eksperci, mógł być inny, gdyby nie pojawienie się sygnalistów. Ludzi z wewnątrz regulatorów korupcyjnych, służb specjalnych, którzy pod nazwiskiem, nie ukrywając się, pokazując swoje twarze, opowiadali, do czego byli zmuszani. I wtedy Węgrzy otworzyli oczy. Lata bezwzględnej władzy Orbana to także podporządkowanie sądów. Według rankingu praworządności Węgry zajmują 79. miejsce. Polityk podporządkował sobie także media. W kraju jego ludzie kontrolowali prawie 80% środków przekazu. Ja rozmawiałem z wieloma Węgrami wczoraj. Opowiadali, że są zaskoczeni tak dużym zwycięstwem Tiszy w sytuacji, gdy Orban zawładnął naprawdę wszystkim. Każdy był zależny, w jakiś sposób powiązany z Fideszem i rządem. Główne kwestie, takie jak wolność mediów czy praworządność, a właściwie jej brak na Węgrzech, miały znaczenie, ale najważniejszym problemem były koszty życia. Do tego dochodzi przyjaźń Orbana i jego otoczenia ze zbrodniarzem wojennym z Rosji. Kilkanaście oficjalnych spotkań, uzależnienie od rosyjskiej ropy i takie taśmy szefa węgierskiego MSZ z rosyjskim odpowiednikiem. Dziś ten, który otrzymywał od ludzi Orbana tajnie dokumenty, komentuje klęskę sojusznika. Jesteśmy gotowi budować relacje z każdą stroną, pod warunkiem że będą one oparte na równości, wzajemnych korzyściach i równowadze interesów. Viktor Orban był dla Rosjan wzorem do naśladowania, a teraz widzą, że jest słabszy niż kiedykolwiek. Myślę, że Władimir Putin po prostu już go nie potrzebuje. Przegrane wybory nie oznaczają wymazania Orbana z węgierskiej polityki. Orban w ciągu 16 lat zbudował silną sieć kontaktów. Przewiduje, że jego międzynarodowe powiązania, jak i wpływy w kraju będą się utrzymywać. Nad Dunajem kończy się era Orbana. Skończą się także takie wycieczki polityków PiS. Od zera do większości konstytucyjnej w 2 lata. Tak swoją Partię Szacunku i Wolności zbudował i poprowadził Peter Magyar. Przed wyborami partii nie było nawet w węgierskim parlamencie, teraz może zmienić państwo, bo konstytucyjne zasieki postawione przez Fidesz będzie mogła obejść mocną większością. Viktor Orban już przekazał gratulacje. Teraz będzie musiał przekazać władzę. Rafał Miżejewski bada przepisy. Jak to powinno przebiegać? -- Wszystko bardzo precyzyjnie opisuje węgierska konstytucja, dlatego teraz piłka po stronie węgierskiego prezydenta, co ważne, nominata na to stanowisko rządzącej partii Fidesz. Ma dokładnie 30 dni na zwołanie 1 posiedzenia nowo wybranego parlamentu, ale to także czas na powierzenie misji tworzenia nowego rządu człowiekowi, za którym stoi większość konstytucyjna. Ten człowiek nazywa się Magyar. On zaapelował dzisiaj do węgierskiego prezydenta o to, żeby nie grał na zwłokę i żeby znacznie szybciej powołał nowy gabinet, a chwilę po tym apelu Petera Magyara pojawił się oficjalny komunikat ze strony Kancelarii Prezydenta z zaproszeniem na najbliższą środę na rozmowy dla wszystkich liderów partii, które weszły do Sejmu, a zdaniem polityków Tiszy to jasny sygnał tego, że prezydent uznaje ich wyborcze zwycięstwo. Zgiełk manifestacji znad Dunaju odbijają się echem nad Wisłą. Dla prawicy upadek Orbana to cios w projekt konserwatywnej Europy budowany na nacjonalistycznych wizjach, dla liberałów - powrót Węgier do europejskich wartości, a nie biznesu jak zawsze ze zbrodniarzem jak zwykle. Anna Hałas wsłuchuje się w te echa w Sejmie. Jak się tam komentuje zmiany w Budapeszcie? -- To zależy, gdzie przyłożymy ucho. Koalicja zadowolona, prawica niekoniecznie, wszak straciła sojusznika, którego mocno wspierała w kampanii i z którym chciała budować w Europie wspólny prawicowy front i zmieniać Unię Europejską. To też problemy dla azylantów z PiS-u Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobry. Z kolei dla koalicji zwycięstwo Tiszy oznacza, że siły demokratyczne w Europie mają się nieźle i e, jeśli się idzie razem do wyborów to można zwyciężyć. Gdy premier dzwonił do Petera Magyara, w Seulu był poranek. W Budapeszcie trwała nocna powyborcza feta. We are the champions. Ja w tej chwili mam jedno w głowie: i Węgry, i radość. Mam nadzieję, że nasze relacje będą wyjątkowe. Znaczenie tych wyborów doskonale opisują te dwa hasła skandowane przez setki tysięcy Węgrów: Europa! Ruszkik haza! Oraz "Ruscy, do domu". Węgrzy powiedzieli rosyjskim wpływom i antyunijnej prawicy "nie". Te wybory to było przede wszystkim referendum na temat Viktora Orbana. Po 16 latach powiedzieli dość. Węgry to jest kolejny dowód, że jeszcze demokracja nie zginęła. Dla koalicji to sygnał, że do wyborów warto iść szerokim frontem, jak TISZA. Cały świat jest podekscytowany tym wynikiem wyborów, bo to pokazuje, że nie ma żadnego trendu. Wszyscy się obawiali, że ten trend jest nieuchronny, że autorytarne reżimy, skorumpowane reżimy, że to jest ich czas. Nie, tak nie jest. To kolejna przegrana prawicy w Europie po Mołdawii, Rumunii czy Holandii. Ale PiS w trendy nie wierzy. Nie ma najmniejszego znaczenia, co się dzieje na Węgrzech. Całe lewactwo węgierskie głosowało na Magyara. I to jest ich sprawa. Polska prawica mocno wsparła Viktora Orbana. W Budapeszcie był Mateusz Morawiecki i Karol Nawrocki. Prezydent przesłał Peterowi Magyarowi depeszę. Będę współpracował z każdym przywódcą. Jeszcze niedawno Jarosław Kaczyński w węgierskim radiu tak tłumaczył prorosyjską politykę Orbana. Węgry nie maja innego wyjścia jak tylko utrzymać swoją zależność energetyczną i dobre stosunki z Rosją. Po wygranej Tiszy dziś w PiS-ie słychać takie słowa. Można liczyć, i to jest dobra wiadomość, na zmianę w polityce wschodniej. Liczę, że Węgry zmienią tę szkodliwą w przeszłości politykę. A szef BBN pisze wręcz o lekcji dla polskiej prawicy, którą z Orbanem łączyła wizja Unii, ale różniło zagrożenie ze strony Rosji. Relatywizacja tego na polskiej prawicy antyrosyjskiej była błędem, delikatnie mówiąc. PiS po zmianie władzy na Węgrzech ma jeszcze jeden problem. Polityczni azylanci Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski. Mam nadzieję, że powiem tym dwóm panom: witam w Polsce. To są kwestie prawne. I pewnie prawnicy będą to rozstrzygać. Nie moja sprawa. Peter Magyar powtórzył dziś deklarację złożoną w sprawie polityków PiS w czasie kampanii. Proponuję, żeby nie chodzili już do Ikei i nie kupowali mebli, bo nie zostaną tu długo. Węgry nie będą składowiskiem dla ściganych międzynarodowych przestępców. Za Marcinem Romanowskim wydano europejski nakaz aresztowania, w sprawie Zbigniewa Ziobry wniosek jest procedowany. Te osoby są pozbawione paszportów, więc moim zdaniem nie są w stanie legalnie opuścić strefy Schengen. Dla Polski ta wygrana ma też wymierne znaczenie. Orban blokował unijną rekompensatę dla Polski za przekazany Ukrainie sprzęt wojskowy. Zwrot 2 mld z europejskich pieniędzy na rzecz polskiego wojska, - teraz to staje się już bardzo realne. Warszawa będzie pierwszą stolicą, którą odwiedzi Peter Magyar - na początku maja. Aby wzmocnić tysiącletnią polsko-węgierską przyjaźń. Jako drugi odwiedzi Wiedeń, potem Brukselę. Co symbolicznie pokazuje wybór drogi - na Zachód. Węgry są częścią UE, ale od lat Wspólnota patrzyła na Budapeszt jak na rozwydrzone dziecko niesłuchające próśb, za to żądające PIN-u przy bankomacie. Teraz szefowa Komisji Europejskiej komentuje, że Węgry wybrały Europę. Są też inne głosy. Polityczni sojusznicy Orbana ostrożnie deklarują współpracę z nową władzą, a Moskwa wieszczy rozpad Wspólnoty. W ilu językach słychać dziś słowo Węgry? To, co działo się nad Dunajem, śledziła cała Europa. I widać to na pierwszych stronach najważniejszych dzienników. Niemiecki Bild podkreśla wyraźne zwycięstwo Petera Magyara. Włoska La Repubblica nie przebiera w słowach i pisze o końcu reżimu Orbana. Jak ważne były to wybory, słychać też na ulicach europejskich miast. To wspaniały wynik dla nas wszystkich. Orban systematycznie blokował wszystko, czego Europa chciała dokonać. Miejmy nadzieję, że w dłuższej perspektywie nastąpią zmiany - dla Węgier i całej Europy. Zmian należy spodziewać się przede wszystkim w relacjach z europejskimi przywódcami. Razem budujmy Europę o większej suwerenności, dla bezpieczeństwa naszego kontynentu, naszej konkurencyjności i naszej demokracji. Ale nie wszyscy w Paryżu się cieszą. Szef skrajnej prawicy Jordan Bardella z nostalgią wspomina dziś, jak mówi, wielkiego patriotę Viktora Orbana. Ten węgierski wynik na dokładnie rok przed wyborami prezydenckimi we Francji to ogromna ulga dla tutejszych demokratów i wielki cios dla populistów. W tym dla Alternatywy dla Niemiec. Współprzewodnicząca partii jeszcze niedawno mówiła, że chce podążać śladami Viktora Orbana. Zadowolenia nie kryją natomiast rządzący Niemcami. Prawicowy populizm poniósł wczoraj na Węgrzech dotkliwą porażkę i nie dotyczy to tylko Węgier. Viktor Orban torpedował unijne szczyty. W ciągu 15 lat aż 21 razy blokował decyzje Rady Europejskiej. Kraj wraca na swoją europejską ścieżkę. O satysfakcji z wygranej przeciwnika Orbana w Brukseli świadczy choćby to, że wbrew dotychczasowym zasadom unijne władze pospieszyły z gratulacjami Magyarowi jeszcze przed oficjalnymi wynikami wyborów. A szefowa Komisji Europejskiej już zapowiedziała, że liczy teraz na szybkie odblokowanie unijnych funduszy dla Węgier. Na unijną pożyczkę wstrzymywaną przez Budapeszt czeka też Kijów. Chodzi o 90 mld euro. Ukraina potrzebuje ich, by utrzymać funkcjonowanie państwa, bo większość finansów kraju pochłania obrona i utrzymanie armii. A dziura budżetowa wynosi 50 mld. Bez tych pieniędzy nie wiadomo, jak długo uda się skutecznie odpierać rosyjskie ataki. Zmiana władzy na Węgrzech jest rozczarowaniem dla Waszyngtonu. Nie pomogła wizyta wiceprezydenta USA w Budapeszcie. I udzielenie poparcia przez Donalda Trumpa. Wyniku wyborów obaj politycy nie skomentowali. W sprawie wyborów na Węgrzech głosu nie zabiera Donald Trump, który pytania zbywa milczeniem. Może trochę dlatego, że ma inne problemy, nie wiadomo, czy tylko z polityką. Wystąpił z ostrą krytyką papieża Leona, a potem opublikował grafikę z sobą w roli Jezusa uzdrowiciela. Teraz Waszyngton. Marcin Antoniewicz. Właściwie pytanie jest jedno: co tam się stało? -- Donald Trump uwielbia szokować. Odwracać uwagę od rzeczywistych problemów. W ostatnich godzinach wywołał skandal, publikując zdjęcie w internecie wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcie przedstawiała go jako Jezusa Chrystusa uzdrawiającego chorego. Prezydent godzinę temu zwołał niespodziewanie konferencję, tłumaczył, że na zdjęciu nie jest Jezusem Chrystusem, a lekarzem Czerwonego Krzyża. --.Nie lubimy papieża, który mówi, że broń jądrowa jest w porządku. Nie chcemy papieża, który mówi, że przestępczość w naszych miastach jest w porządku. Nie podoba mi się to. Nie jestem fanem papieża Leona. -- To, co mówię, z pewnością nie jest atakiem na kogokolwiek. Przesłanie Ewangelii jest bardzo jasne. Błogosławieni, którzy czynią pokój. -- Papież mówi, że nie boi się administracji Trumpa. Prezydent twierdzi, że Leon zasiadł na Piotrowym Tronie dzięki niemu. Premier Tusk w Korei Południowej. Jak mówi szef polskiego rządu, Korea to nasz ważny partner, zwłaszcza w obszarze obronności. Dodaje jednak, że to nie wizyta biednego, aspirującego kraju, a europejskiej gospodarczej potęgi, która będzie się starała zrównoważyć nasz bilans handlowy z Koreą. Polska i Korea Południowa podpisały umowę o wszechstronnym partnerstwie strategicznym. Współpraca zostanie rozszerzona o łańcuchy dostaw, energię, infrastrukturę, naukę i technologię, także w sektorze kosmicznym. Siłą napędową naszych relacji z Koreą Południową jest współpraca przemysłów zbrojeniowych, którą chcemy kontynuować i wzmacniać w kierunku transferu technologii, polonizacji nabywanego uzbrojenia oraz przenoszenia części produkcji do Polski. Koreańskie firmy są też zainteresowane inwestycjami w Polsce, m.in. przy budowie połączenia z CPK. Współpraca ma bezpośrednio przełożyć się na bezpieczeństwo i gospodarkę. Wyraziliśmy zgodne stanowisko, że stabilizacja globalnych łańcuchów dostaw ma kluczowe znaczenie dla stawienia czoła kryzysowi wywołanemu przez wojnę na Bliskim Wschodzie. To pierwsza wizyta polskiego premiera w Korei Południowej od 27 lat. Mija 86 lat od zbrodni katyńskiej. Wiosną 1940 roku sowieckie NKWD wymordowało blisko 22 tys. polskich jeńców wojennych: oficerów i przedstawicieli elit. Katyń to symbol zbrodni, która miała przerwać łańcuch pokoleń Polaków, bo zbrodni wymierzonej w kierunku do wyjątkowych polskich przedstawicieli. To była zbrodnia zaplanowana przez władze sowieckie. 3 lata po egzekucjach masowe groby w lesie katyńskim zostały odkryte przez Niemców. Przez 50 lat prawda była ukrywana przez Związek Radziecki, a odpowiedzialność Sowieci zrzucali na swoich sojuszników. Ogromne straty na Pomorzu. Wczoraj kilometr od placu budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej doszło do pożaru. Spłonęło 5 maszyn budowalnych. Śledczy nie wykluczają udziału osób trzecich. To już trzecia niepokojąca sytuacja w tym obszarze. Planowo budowa elektrowni ma rozpocząć się za 2 lata. Na koniec wracamy nad Dunaj, bo historia rozumiana w Warszawie i w Budapeszcie daje nam tu dość szczególne prawa. "Polak, Węgier - dwa bratanki" ma swoje tłumaczenie na węgierski i choć nasz aparat mowy jest tu raczej bezradny, to fakt pozostaje faktem, że łączy dwa narody szczególna więź. Co mówi historia w języku dla wszystkich zrozumiałym? Węgier jest szczęśliwy, płacząc. Gaspar Keresztes od 15 mieszka z żoną i córką w Polsce. Na polonistykę trafił przypadkiem, ale - jak mówi - miłość do Polski przyszła błyskawicznie. Coś takiego jest wspólnego między nami i ta sympatia wyjątkowo szybko może się wykreować między Polakiem a Węgrem. Węgrzy to naród, z którym w ciągu tysiąca lat historii niemal nigdy nie walczyliśmy. Za to często polityczne losy układały się podobnie. Byliśmy wielokrotnie pod butem okupantów i staraliśmy się jakoś spod tego buta wydobyć. I to pokazują powstania, które były na Węgrzech, i wzajemne wspieranie. Lengyel, Magyar - ket jo barat. Czyli "Polak, Węgier - dwa bratanki" to hasło, które najczęściej kojarzy nam się z przyjaźnią polsko-węgierską. Powstało w wieku XVIII wśród przywódców powstania antyrosyjskiego, którzy znaleźli azyl polityczny na Spiszu. A z czym Polakom kojarzą się Węgrzy? Z Orbanem. Gulasz, parlament, Dunaj. Nieduży kraj, ale bardzo ładny. Tam jest cieplej i jest lepsza kuchnia. Przekonuje Ewa Hangel, która od lat prowadzi w Warszawie węgierską restaurację. Najpierw zakochała się w Węgrze, a potem w jego kraju. Wielka otwartość Węgrów, bliskość. Czuliśmy tam zawsze braterskość, gościnność. Te wzajemne sympatie potwierdza mieszkający do 3 dekad na Węgrzech dziennikarz Andrzej Polak. Jeżeli spotka się Polak i Węgier na ulicy, to zawsze z zaciekawieniem podejdą, zapytają: "A skąd jesteś? A co słychać?". Jeżeli ktoś ma jakieś problemy, chętnie pomogą. Podobnego zdania są studenci hungarystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Na roku jest tu 8 osób. Uczą się podobno najtrudniejszego języka na świecie. To bardzo ciekawy kraj. Język też jest bardzo ciekawy. Ale mnie się wydaje, że polski jest łatwiejszy. Gaspar Keresztes wierzy, że Polacy i Węgrzy przez kolejne wieki będą czuli wzajemne braterstwo. To jest gdzieś o wiele głębiej niż codzienna polityka. Bo po tysiącu lat przyjaźni niegroźne nam już są żadne polityczne zawieruchy. Senator KO, były minister sprawiedliwości Adam Bodnar będzie gościem Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu dnia". Dobrego wieczoru. Do widzenia.