-- Powrót CPN, tańsze tankowanie, na ostatnie 2 tygodnie wakacji. Kandydat premiera Maciej Berek może zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Młodzi oprawcy 17-latek oblany benzyną i podpalony na swojej imprezie urodzinowej. Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Nawet złotówkę mniej od poniedziałku, tańsze paliwo. Jest decyzja w sprawie powrotu programu CPN. Podatek VAT zostanie obniżony do 8%, wracają też ceny maksymalne. Zmiana ma obowiązywać do końca sierpnia. Ulga byłaby większa, gdyby nie decyzja prezydenta o blokadzie podatku na koncerny paliwowe, mówi premier. Więcej Mateusz Dolatowski. -- Najpierw patrzymy na pylon, potem na licznik przy dystrybutorze. Coraz częściej z niedowierzaniem. -- Ja leję co chwilę. Jeździmy tyle kilometrów, że jest masakra. -- Jest drogo, jest, jest, jest. Tym bardziej dla emerytów. -- Za wysoki, zdecydowanie za wysokie ceny są. -- Dziś do pełna potrafi zaboleć, ale od poniedziałku będzie taniej. Rząd zdecydował o... -- Przywróceniu istotnej części programu. CPN, czyli ceny paliw niżej. -- CPN wraca, choć w zmienionej formule. Paliwo ma potanieć średnio o około złotówkę na litrze. Jeśli dziś 95 kosztuje średnio 7,30, to przy takich samych cenach bazowych od poniedziałku zapłacimy około 6,30. Podobnie ma być z pozostałymi paliwami. -- Będzie ta zasada obowiązywała od poniedziałku do 31 sierpnia włącznie. -- Kierowcy odetchnęli z ulgą. -- Dla mnie bardzo dobrze. Będę mniej płacił za paliwo. -- Cieszymy się z tego jako kierowcy, jasne. -- Klienci detaliczni, jak widać, zadowoleni. Przedsiębiorcy nieco mniej. -- Jako przedsiębiorca, no niestety, nie jestem zadowolony. Bo netto jest zawsze wysoko, a VAT, jak ktoś z VAT-u ucieka, no to ja cały czas wysoko płacę netto. -- A ta wersja programu CPN opiera się właśnie na stawce VAT, która zostanie obniżona z 23 do 8%. Mniej podatku to mniej pieniędzy w budżecie państwa. -- Minister finansów naprawdę dokonywał cudów. -- Bo jak słyszymy, państwo już wydaje rekordowe kwoty na zbrojenia, a teraz bierze na siebie znów koszt tańszego paliwa. -- Przede wszystkim tu się kierujemy do interesem. Interesem polskich rodzin. I myślę, że budżet państwa jest w stanie dźwignąć ten wydatek. -- Program wchodzi w życie na 2 ostatnie tygodnie wakacji. Jak słyszymy od ministra energii, nieprzypadkowo to właśnie wtedy Polacy podróżują najwięcej. -- Ulga byłaby większa. Gdyby nie fatalna decyzja prezydenta Nawrockiego. -- Chodzi o podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Te zarabiają więcej, w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie. Rząd chciał część tych zysków opodatkować. Co dałoby ponad 4 miliardy złotych na dalsze obniżki cen paliw. Prezydent ustawę jednak skierował do Trybunału Bogdana Święczkowskiego. -- Dlaczego tak jawnie i bezwstydnie stanął po stronie koncernów, a nie po stronie ludzi? -- Nakładanie podatków na producentów czy dostawców towarów skutkuje tym, że ceny detaliczne dla odbiorców końcowych rosną. To są podstawy ekonomii. -- Odpowiada doradczyni prezydenta Karola Nawrockiego. Zapominając o tym, że taniej w systemie CPN znaczyło po prostu taniej. Dodatkowo, tak jak poprzednio, wprowadzono by jeszcze jeden bezpiecznik chroniący kierowców. Słyszymy od ministra energii. -- Powiązane by to było z wylewaniem obwieszczenia o cenie maksymalnej, więc nikt tutaj żadnej ceny na pylonach nie mógłby odbić. -- Rządzący przypominają też, że nadmiarowe zyski koncernów paliwowych krytykuje nawet Donald Trump. A podatek od takich zysków obowiązuje już w wielu krajach. -- Japończycy, Portugalii, Hiszpanii, Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii i Niemiec, Włoch, Austrii, waszych państwach wprowadzono podatek od nadmiarowych zysków. -- Dzień dobry. -- Jak słyszymy, rząd nie odpuści podatku od nadzwyczajnych zysków. Jesienią wróci z nowym pomysłem. -- Cześć. -- Mateusz Dolatowski, 19:30. -- Marcin Romanowski pod rosyjskim parasolem, polityk PiS, podejrzany o milionowe nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości, domaga się przyznania mu listu żelaznego. Wniosek w tej sprawie został nadany w prorosyjskim Naddniestrzu. Czy uciekający przed wymiarem sprawiedliwości były wiceminister jest tam poza prawem? Rafał Miżejewski. -- Z jednej strony pomnik radzieckiego generała, z drugiej ogromna flaga Federacji Rosyjskiej i godło samozwańczej republiki, z sierpem i młotem. Właśnie tak wygląda samocentrum. Teraz pola miejsca, w którym schronienie miał znaleźć Marcin Romanowski i skąd ma ubiegać się o list żelazny. -- Ja nie wiem, czy to jest prawda. Ale coś bardzo złego musi dziać się w głowie pana Romanowskiego, jeśli tam szukał schronienia, albo jeśli mówi, że tam jest. To znaczy, no, no, wiecie, nawet jeśli jest gdzie indziej, a mówi, że jest w Naddniestrzu, to jak złe rzeczy musi robić, jeśli szuka takiego tworzy takie fejki. No bo ten wstyd nie zejdzie z niego do końca życia. -- Mimo że zgodnie z prawem międzynarodowym to terytorium Mołdawii to w praktyce Naddniestrze od kilkudziesięciu już lat znajduje się poza jakąkolwiek jurysdykcją władz w Kiszyniowie. Dlatego nawet jeśli Marcin Romanowski się tu ukrywa, to ani mołdawska, ani polska policja nie będą w stanie go zatrzymać, chyba że polski polityk dobrowolnie opuściłby terytorium prorosyjskiej republiki. Jak na razie oficjalne władze państwowe w Mołdawii przyznają, że nie odnotowały wjazdu do kraju osoby o takim, nazwisku. No ale jak przyznaje sam Marcin Romanowski, miał on tutaj trafić pod zmienioną tożsamością. Z Tyraspola dla 19:30, Rafał Miżejewski. -- Rosjanin zwerbowany przez rosyjskie służby planował zabójstwo w Warszawie, przekazał premier Donald Tusk. Zamachowi zapobiegła ABW. Celem zamachowca była osoba posiadająca paszporty USA i Ukrainy. -- To jest obywatel, który dysponuje dwoma paszportami. Był niewygodny z punktu widzenia reżimu Putina. I w ostatniej chwili, dzięki akcji ABW i policji, udało się tej egzekucji temu zamachowi zapobiec. Jest to pierwsza taka sytuacja, że ktoś na zlecenie rosyjskie decyduje się na zamach wobec obywatela amerykańskiego na terenie innego kraju NATO, właśnie na terenie Polski, na terenie Warszawy. -- Cyberbezpieczeństwo to ważne słowo. W czasach, gdy nasze dane, dane firm czy dokumentacja medyczna są obiektami ataków i kradzieży, a wykradane informacje stają się elementem współczesnej wojny. Ci, którzy nas przed tym bronią, to wysokiej klasy specjaliści, także żołnierze i policjanci. A co my sami możemy zrobić, aby ochronić swoje dane? O tym Arkadiusz Pogłud. -- Używają klawiatury, a nie karabinu, ale to też żołnierze, też w sobotę będą obchodzić swoje święto. A po tym spotkaniu z ministrem cyfryzacji powodów do świętowania przybyło. Cyberwojsko dostanie na wynagrodzenia więcej pieniędzy. -- Ludzie pracujący w tych jednostkach powinni dobrze zarabiać. Nie ma dobrej ochrony cyber, jak nie ma pieniądza dla ludzi, którzy pracują. -- Wojska cyber w Polsce to jest 6,5 tysiąca żołnierzy i pracowników. To jest ogromna siła. -- Siła jest potrzebna, bo Polska to najbardziej atakowany przez hakerów kraj w Europie. Ich ofiarą padają też jednak firmy prywatne. Spoza parasola ochronnego armii. Z tej platformy, która gromadzi elektroniczną dokumentację medyczną wykradziono dane 19 milionów Polaków. To nazwiska, numery PESEL, historia leczenia. -- Dla zwykłego obywatela pewnie to będzie jakiś strach, skrępowanie, jeżeli wycieknie informacja o tym, na co chorował, na co się leczył. -- Dla ważnych urzędników polityków czy funkcjonariuszy służb to ryzyko szantażu. Trwa ustawanie przyczyn i sprawców ataku. -- Motywacja, zdaje się, jest czysto kryminalna. Wiele na to wskazuje, że chodzi o próbę wyłudzenia okupu, od tej firmy. -- W łagodzenie konsekwencji cyberkradzieży zaangażowały się instytucje państwowe. To, czy nasze dane padły łupem hakerów, będzie można sprawdzić. W rządowym serwisie bezpiecznedane.gov.pl. Tych danych jednak na razie wciąż nie udało się zebrać. Skradzione informacje nie zostały też opublikowane lub wystawione na sprzedaż przez złodziei. Zapewnia minister cyfryzacji. -- Dzisiaj mamy jasny operacyjny cel: złapać osoby, które to zrobiły, i zabezpieczyć dane obywateli. I to się dzieje. -- Pozycja nas, osób poszkodowanych, jest trudna. Dlatego że możliwości wyboru oprogramowania, które używa placówka medyczna, takiej możliwości nie mamy. -- Zaatakowana firma w oświadczeniu przekonuje, że skradziono dane sprzed kilku lat i nie muszą dotyczyć wszystkich obsługiwanych przez nią przychodni i ich pacjentów. -- Dla pewności warto zastrzec swój numer PESEL, by ktoś na nasze dane np. nie wziął pożyczki. Można to zrobić w urzędzie albo w kilka sekund w aplikacji mObywatel. -- Powinniśmy też uważać na podejrzane telefony, maile i SMS-y, dodają eksperci. -- Najczęstszym skutkiem wycieków danych są ataki phishingowe, czyli ataki socjotechniczne, w których cyberprzestępcy wykorzystują te pozyskane wcześniej dane. -- Skontaktować się z nami, powiedzieć, że gdzieś tam właśnie dane wyciekły w przychodni, trzeba zweryfikować kartę, trzeba zweryfikować konto. No i tak się zaczyna. -- A kończy kradzieżą. Tym razem pieniędzy. Czujność warto zachować na stałe. Dane wrażliwe to dla cyberprzestępców towar bezcenny. -- Arkadiusz Pogłud, 19:30. -- Już wiadomo, Maciej Berek, kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Wiadomość potwierdził premier, informując, że to właśnie jest powodem warunkowej zgody na odejście ministra z rządu. O Macieju Berku Donald Tusk mówi, że jest najbardziej hardym urzędnikiem i zapowiada przekonywanie koalicjantów do tej kandydatury. Ale przekonanie swoich to dopiero początek. Anna Łubian-Halicka. -- Ja się nie cofnę. Wszystkie razy zbiorę. -- Mówił dziś premier, potwierdzając to, czym sejmowe kuluar i media żyły od kilkudziesięciu godzin. -- Muszę być w tych sprawach zdecydowany i coraz twardszy. -- Maciej Berek, którego odejście z funkcji ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu zostało ogłoszone we wtorek, będzie kandydować na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. -- Potrafił współpracować i nie angażował się politycznie po stronie żadnej formacji partyjnej. -- Znakomity analityk prawa. Bardzo dobry legislator. Niesamowicie sprawny urzędnik państwowy. -- Maciej Berek w żadnej partii nie był, ma blisko 30-letnie doświadczenie pracy w urzędach państwowych. Wśród nich NIK, Biuro RPO czy Senat. Najdłużej jednak pracował dla rządów Donalda Tuska w sumie trzech przez blisko 10 lat. To według profesora Andrzeja Colago dyskwalifikuje. -- Dzisiaj chcieliśmy Trybunał naprawić. Myślę, że z tego punktu widzenia kandydatura pana Berka nie jest dobrym pomysłem. -- Profesor przypomina, że to obecna koalicja rządząca przegłosowała zapisy o czteroletnim okresie karencji między zasiadaniem w rządzie, a orzekaniem w Trybunale. Przepisy nie weszły w życie, bo zawetował je Andrzej Duda. Ale teraz koalicja łamie własną obietnicę. -- Nie wiem, czy jesteśmy w stanie to wytłumaczyć dobrze wyborcom. Bo to wygląda na nominację polityczną, pomimo tego, że pan Berek tak de facto nie jest politykiem, tylko urzędnikiem państwowym. -- Anna Maria Żukowska na X-kom pisze wprost, że Maciej Berek nie dostanie głosów lewicy. -- Co do zasady, tak, zgadzam się, żeby politycy w tym nie uczestniczyli. Ale my dzisiaj nie mamy normalnego wyboru do normalnego Trybunału Konstytucyjnego. My mamy dzisiaj masakrę, bo te instytucje zostały zmasakrowane przez PiS. -- Obecnie na czele Trybunału Konstytucyjnego zasiada Bogdan Święczkowski, były bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry. Trybunał praktycznie nie działa, a jeśli wydaje decyzje, to na korzyść PiS lub prezydenta. -- Mamy ciało działające na polityczne zamówienie, a to drakońska zaostrzy prawo aborcyjne, a to przetrzyma ustawę na prośbę prezydenta Nawrockiego. Czas to zmienić. -- W Trybunale Konstytucyjnym zasiada 15 sędziów. Za rządów obecnej koalicji zostało wybranych siedmioro. Maciej Berek może być ósmym, który przeważyłby układ sił. Zmiany blokuje jednak prezydent, który wbrew zapisom konstytucji nie przyjął ślubowania od czterech prawidłowo wybranych sędziów. Złożyli oni je w takiej formie. -- Zwracam się do prezydenta. -- Ale Bogdan Święczkowski i tak nie dopuszcza ich do orzekania. -- Jak widzę, przepraszam, bandyckie metody czasami z tamtej strony, to ja nie będę udawał, że jestem taka ciotuleńka, która nie jest w stanie oddać. Znaczy, tak nie może być. Zło nie może triumfować. -- Premier zapewnia, że chodzi o to, by przywrócić Trybunał Obywatelom i by ten znów orzekał o istotnych dla nich sprawach. Ale wcześniej do swojego planu i kandydatury Macieja Berka musi przekonać koalicjantów. Anna Łubian-Halicka, -- Wczoraj został ochrzczony przy udziale najwyższych władz, a teraz rozpoczął nowy etap, w którym jego siła będzie mogła zaistnieć w całej okazałości. Zwodowany dziś wicher poczuł wody zatoki gdańskiej. Jest pierwszą z trzech fregat programu Miecznik, strzegących naszego morza. A wodowaniu przyglądał się Igor Sokołowski. -- Tak wygląda wodowanie okrętu ważącego niemal 4 tysiące ton. Z pokładu fregaty rakietowej ORP Kościuszko obserwujemy, jak wicher pierwszy z trzech okrętów budowanych w ramach realizacji programu Miecznik po uroczystej prezentacji oraz chrzcie jest wodowany na specjalnej półzanurzalnej barce na wodach zatoki gdańskiej. To ważny moment nie tylko ze względu na swoją symbolikę. -- Aktualnie wszystko idzie zgodnie z planem i tego się trzymamy, że tak właśnie będzie do samego końca. Jest to bardzo skomplikowany proces. -- Tej skomplikowanej operacji z uwagą przyglądają się nie tylko inżynierowie, ale i żołnierze marynarki wojennej, którzy z niecierpliwością czekają na nowy sprzęt. -- Od tego momentu, od tego wodowania, teraz zacznie się właściwy proces wyposażenia okrętu i przygotowywania go do działań operacyjnych. -- Okręt Rzeczpospolitej Polskiej Wicher zostanie oddany do dyspozycji marynarki wojennej w 2029 roku. Z zatoki gdańskiej Igor Sokołowski 19:30. -- To jest 19:30, program, w którym pokazujemy sprawy w pełnym kontekście, a wśród wiadomości. -- Wpadło kilkudziesięciu zamaskowanych kibiców Górnika i Zabrzyn. -- Zrobił się tak naprawdę siwy dym. Atak kibiców Górnika Zabrze na obywateli Węgier. -- Doszło tam do zdewastowania tej restauracji. -- Jakby nie policja, to naprawdę sport jest sportem, a nie jakąś bitwą. -- Teraz Jaworzno i dramatyczny finał imprezy urodzinowej 17-latka. Wiele wskazuje na to, że to koledzy oblali go benzyną i podpalili. Chłopak za nim w ciężkim stanie trafił do szpitala, mimo poważnych obrażeń zdołał jeszcze dotrzeć do domu. Domniemani sprawcy trafili do aresztu. Szymon Szulczyński. -- To tutaj 17. urodziny zamieniły się w koszmar. -- Przerażające. Przecież tak po prostu jedna drugich tak traktuje w ten sposób, nie? Człowiek człowieka. -- W Jaworznie grupa młodych osób piła alkohol i świętowała urodziny kolegi. W pewnym momencie 17-latka oblano benzyną i podpalono. Nie wiadomo, czy ugasił się sam, czy pomogli mu sprawcy. O własnych siłach wrócił do domu. -- Zaniepokojona matka faktem, m.in. tym, że chłopak brał bardzo często prysznic, zorientowała się, że ma poparzone ciało. -- Nastolatek w ciężkim stanie trafił do szpitala w Ostrowie Wielkopolskim. Ma poparzoną niemal połowę ciała. Przez blisko tydzień był w śpiączce farmakologicznej. Lekarze walczą o jego zdrowie. -- Marzłego oparzenia obowiązuje głównie tylne partie ciała. Sytuacja jest skomplikowana z uwagi na rozległość tych zmian tych oparzeń. -- Prokuratura zatrzymała trzy osoby w wieku od 18 do 20 lat. Zostali tymczasowo aresztowani. Nie przyznają się do winy. -- Każdy z nich wskazuje na kolegę jako sprawcę zdarzenia. -- Dziś 17-latek podczas przesłuchania w szpitalu rozpoznał jednak swoich oprawców. -- Zostały przedstawione zarzuty popełnienia przestępstwa bądź usiłowania, bądź podżegania do popełnienia zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. -- Być może jest to największy bodziec bólowy i najgorsze doświadczenie bólowe, które w życiu danego człowieka się w ogóle przydarzyło. -- Rozległe oparzenia oznaczają leczenie wielu narządów i układów. Ciężko na razie mówić o rokowaniach. -- Jest to leczenie i chirurgiczne, i internistyczne, i nefrologiczne, i przede wszystkim intensywistyczne tak naprawdę, czyli leczymy intensywnie tego pacjenta. -- Nieoficjalnie między ofiarą a zatrzymanymi od dawna miał trwać konflikt. Podpalenie miało być wcześniej zaplanowane i miało być próbą zastraszenia. -- Młodzi ludzie budują swoją pozycję i w grupie, grupa jest dla nich niezwykle istotna. Oni się przeglądają w tym, jak funkcjonuje ta grupa, jak ona działa. I robią dwa razy więcej, żeby tej grupie się przypodobać. -- To mogło kosztować 17-latka nie tylko zdrowie, ale i życie. -- Możliwe jest tutaj rozwinięcie się zaburzenia, jakim jest zespół stresu pourazowego. Przeżywanie i powracanie pamięciowe do tego, jakże trudnego doświadczenia, które nie pozwala nam się wręcz od niego uwolnić. -- Podejrzanym ze względu na wiek grozi 15 lat więzienia. Szymon Szulczyński, 19:30. -- Polacy i Węgrzy to, jak wiadomo, bratanki, ale tym razem nie było wspólnego biesiadowania przy szklance i pizzy. Grupa zamaskowanych pseudokibiców zdemolowała lokal w Zabrzu, gdzie przebywała grupa węgierskich gości, którzy przyjechali na mecz ich drużyny z Górnikiem Zabrze. Marcin Wojciechowski. -- Krajobraz jak po bitwie. 50 zamaskowanych osób wtargnęło wczoraj wieczorem do restauracji w centrum Zabrza. -- Rzucali stolikami, kamieniami, które są przed wejściem. Te kamienie powbijały się wręcz w ściany. -- Do burdy doszło przed rewanżowym meczem Górnika Zabrze z Ferencváros w europejskich pucharach. W restauracji przebywało kilkunastu kibiców z Węgier. -- Takie coś się nie powinno wydarzyć. Sport jest sportem, a nie jakąś bitwą, nie rozumiem tego w ogóle. -- W momencie ataku w lokalu znajdowały się dzieci. Napastnicy wybijali szyby, a osoby przebywające w środku próbowały się zabarykadować. Do rękoczynów nie doszło, bo na miejscu w porę pojawiła się policja. -- Zostały skierowane wszystkie dostępne radiowozy, łącznie w tych działaniach policyjnych brało udział ponad 70 policjantów, 17 pojazdów policyjnych. -- Sprawcy uciekli. Policja znalazła w okolicy porzucone butle po ręcznym gazie łzawiącym. Na razie nikt nie został zatrzymany. -- Oni będą teraz przeglądali monitoringi, no bo to jest taka żmudna praca, ale konieczna do wykonania, żeby ustalić osobowy skład tej grupy. -- Patrząc na te ujęcia, trudno uwierzyć, że poszkodowana została tylko jedna osoba. To obywatel Węgier. -- Próbował stamtąd uciec. Miał przeskakiwać przez płot i w trakcie lądowania niestety złamał nogę. -- Właściciel restauracji sam jest kibicem Górnika. Musiał zamknąć lokal. Trwa sprzątanie. Straty szacuje na kilkadziesiąt tysięcy złotych. -- I ja myślę, że to nie jest definicja kibic Górnika Zabrze, tych ludzi, którzy tutaj byli. -- To nie pierwszy wybryk pseudokibiców Górnika. Pod koniec lipca starli się z policją na stadionie w Stambule. Zatrzymano 9 osób. Posypały się też kary. -- Mają zakaz tutaj kibicowania na tej trybunie południowej, tej trybunie, na której zawsze jest dużo hałasu. -- Kibice z Torcidy, czyli ci najbardziej zagorzali, i tak pojawili się dziś na stadionie. Górnik walczy o czwartą rundę eliminacji Ligi Europy. Węgierski Ferencváros broni jednobramkowej zaliczki z pierwszego meczu. Marcin Wojciechowski, 19:30. -- Teraz historia osoby, która od 15 lat żyje z rozpoznaniem glejaka, ale nie poddaje się chorobie. Jest aktywna zawodowo i wierzy, że uda jej się dożyć do 18. urodzin córki. To nasza koleżanka, producentka z TVP. O trudnej rehabilitacji i zbiórce na drogi lek, który daje nadzieję, Małgorzata Wiśniewska. -- Diabelski młyn, super. -- Gdy 15 lat temu Maja Rojek zachorowała na glejaka, jej córka miała 8 miesięcy. Guz nie był bardzo złośliwy. Maja po pierwszej operacji wychowywała córkę, podróżowała z nią i spełniała się zawodowo. -- Była oczywiście radioterapia, ale 13 lat był spokój. No i po 13 latach została niestety ponowna diagnoza zrobiona i okazało się, że wznowa czwartego stopnia. -- Ostatnie 2,5 roku to kolejne chemioterapie i operacje. Teraz pojawił się nowy guz, który utrudnia Maji poruszanie. -- W obrębie kory ruchowej, gdzie już nie możemy bezpiecznie operować chorej, gdyż byśmy po samooperacji mogli spowodować ciężki inwalidztwo, od razu po samym zabiegu. -- Maja zarządza planem filmowym przy wysokobudżetowych programach, m.in. "Szansa na sukces" i "Szansa na sukces Eurowizja Junior". Od początku pracowała przy programie "Daję słowo" Macieja Orłosia. -- Do któregoś momentu w ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że jest choroba. Ona prawdopodobnie tak dzielnie walczyła z przeciwnościami zdrowotnymi, bo po prostu robiła swoje, wykonywała swoją robotę, była częścią zespołu, jest częścią zespołu. -- Całe życie pracowałam w produkcji, byłam bardzo aktywna i jest to też bardzo taka mocno energetyczna praca. -- Każdego dnia stara się przekazać córce to, co najważniejsze. -- Pozytywną energię i dużo miłości. Dużo czasu spędzam z moim dzieckiem, ile się da. Staram się też rozmawiać na różne tematy, na które nigdy wcześniej nie rozmawiałam. No i ta uważność, której wcześniej nie było, no bo człowiek ciągle gdzieś pędził. -- Maja zbiera pieniądze na lek. W Europie dopuszczony tylko dla pacjentów z glejakiem o mniejszym stopniu złośliwości. Teraz jest badany w leczeniu przypadków glejaka w czwartym stadium. To nadzieja dla Mai, dla której ważny jest każdy dzień. -- Ja wiem po prostu, co może się wydarzyć. A czy będzie to dzisiaj, jutro, pojutrze, tego nie wiem. Nikt tego nie wie, więc tak naprawdę staram się myśleć pozytywnie. -- Ponieważ znamy Maję, to myślimy sobie tak: to jest osoba, która będzie walczyć. A my ją będziemy w tym wspierać. To jest oczywiste. -- Maja Rojek jest podopieczną Fundacji Telewizji Polskiej oraz Fundacji Aliwia. -- Gdyż już. -- Małgorzata Wiśniewska, 19:30. -- W szczycie wakacyjnych podróży Etna nie daje o sobie zapomnieć. Erupcja wulkanu sparaliżowała Sycylię. Pył uziemił samoloty na lotnisku w Katanii. Dlatego wielu turystów, w tym Polacy, utknęło na wyspie. O przedłużającym się chaosie i o tym, jak sobie radzą albo nie radzą linie lotnicze, Klaudia Kocińska. -- Taki widok może zapierać dech w piersiach. To wywołuje naprawdę potężne emocje i sprawia, że czuje się całkiem mała w porównaniu z wszechświatem. -- Pod Etnę ściągają setki ludzi, by zobaczyć niezwykłe widowisko, ale przyroda za ten spektakl każe płacić wysoką cenę. -- Erupcja wulkanu całkowicie unieruchomiła lotnisko w Katanii. To już szósty dzień kryzysu. Skasowano łącznie prawie 700 lotów. -- Niestety nasz lot został odwołany. Mamy kolejny, późniejszy lot więc zdążymy na drugie lotnisko na czas. -- Byłoby miło, gdyby linie lotnicze pomogły, ponieważ niestety niezorganizowano dla nas transferu. -- Trudności z opuszczeniem Sycylii ma około 200 polskich turystów. Poniedziałkowy lot do Polski został odwołany. -- Został przekierowany do Palermo przez linię. Nie dano nam szansy na dotarcie do lotniska na czas. Samolot odleciał bez nas, nie zapewniono nam absolutnie żadnego noclegu, jedzenia. Przekierowania lotu dopiero po interwencji mediów przekierowano lot do Komiso, ale znów musieliśmy znaleźć transfer. Okazało się, że nie ma nas na liście pasażerów, którzy powinni odlecieć, więc znowu nie wylecieliśmy. I wszystkie loty odbywają się do Polski na nasz koszt. Ja nadal jestem w Palermo, mój pierwszy wolny lot do Warszawy to jest dopiero sobota. -- Włosi szacują, że opóźnienia i odwołane połączenia dotknęły w sumie 100 tysięcy ludzi. -- Jestem tu od dwóch dni, ale niektórzy są od tygodnia. Muszę lecieć do Grecji, ale nie ma jak, bo greckie linie nalegają na odlot z Katanii. Może nie znają dobrze Etny. -- Przez kolejne pięć dni nie ma lotów. Żadną linią lotniczą. -- Rozważamy powrót statkiem. Statkiem pociągiem, autobusem, byle się tylko wydostać. Ci, którzy zdecydowali się przeczekać, koczują na lotnisku, bo miejsc noclegowych też brak. Klaudia Kocińska, 19:30. -- Brukselski rynek cały w kwiatach. Słynny dywan upiększył belgijską stolicę już po raz 24. A wyczyn zasługuje na szczególne uznanie, bo dywan z kwiatów powstał w czasie panujących tam upałów. Tworzeniu kompozycji wpisanej na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO przyglądała się nasza korespondentka Dorota Bawołek. -- Kwiatowe arcydzieło na brukselskim rynku w zaledwie 6 godzin. Stworzono dziś z ponad 700 tysięcy dali, bo to te kwiaty dobrze znoszą upały. Mają szeroką paletę kolorów i to z ich uprawy słyną belgijscy ogrodnicy, którzy spektakularnym dywanem z kwiatów promują się na całym świecie. -- To naprawdę odporne kwiaty. Układamy je bardzo ściśle jeden obok drugiego, by nawet jeśli skurczą się przez upały, dywan wciąż ładnie się prezentował. -- O zaprojektowanie dywanu w tym roku poproszono japońskiego artystę, by w ten sposób uczcić 160. rocznicę belgijsko-japońskich relacji i wspólne zamiłowanie do kwiatów. Polskiego dywanu w przyszłości nie wykluczają organizatorzy. -- Czemu nie, jeśli macie ochotę zaproponujcie jakiś ciekawy wzór. Polska słynie przecież z tekstylnej sztuki. -- Dywan z kwiatów na brukselskim rynku układany jest co dwa lata, a podziwiać można go przez zaledwie 4 dni, czyli do niedzieli. Bo efemeryczne, roślinne dzieło, jak wszystko, co w naturze, jest ulotne. Dla 19:30 Dorota Bawołek, Bruksela. -- Dane nam było słońca zaćmienie. Śpiewała kiedyś budka suflera. To było o roku 1954. Teraz i my możemy zaśpiewać, a jest o czym, bo słońce i księżyc zafundowały nam wczoraj spektakl, który na długo pozostanie we wspomnieniach. -- Zupełnie wyjątkowe to jak zachód i wschód słońca w jednej minucie. -- Nie spodziewałem się czegoś takiego nawet w najjaśniejszych snach. To było genialne, wręcz idylliczne. -- Pracowałem 12 godzin i przyszedłem tutaj, żeby to wszystko zobaczyć. Było warto. -- Popłakałam się. To było naprawdę cudowne doświadczenie. To było jak inne spojrzenie na czas. -- Rewelacja. Zabieram dech. -- Jest to wyjątkowy zachód słońca. Zawsze mówi się, że zachód słońca nad morzem jest czymś niezwykłym, a taki zdarza się bardzo rzadko. -- A już za chwilę w "Pytaniu dnia" o rosnącej sile naszej marynarki wojennej Justyna Dobrosz-Oracz porozmawia z wiceadmirałem Jarosławem Ziemiańskim. To będzie rozmowa w szerszym kontekście. My wracamy w podsumowaniu dnia o 22:30. Do zobaczenia. -- Dobry wieczór państwu, Justyna Dobrosz-Oracz zapraszam na "Pytanie dnia", a z nami gość specjalny: wiceadmirał Jarosław Ziemiański, inspektor Marynarki Wojennej, specjalnie pan admirał przyjechał do nas z Gdyni, bardzo dziękuję, że pan się pofatygował. Dobry wieczór. -- Dobry wieczór, dziękuję za zaproszenie do programu. -- Panie admirale, najnowocześniejszy okręt bojowy w historii naszej marynarki już jest na Bałtyku, marzył pan o tym? -- Tak, jako absolwent Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej, obecnie pod nazwą Akademia Marynarki Wojennej, zdecydowanie każdy z nas chciałby służyć na nowoczesnych, nowych okrętach. Tak że jestem z 200% pewny, że oficerowie i podoficerowie marynarzy, którzy w tej chwili służą na fregatach, typu Perry, nie mogą się doczekać, kiedy zmienią okręt i. -- Zresztą nie, że podobno są marynarze już werbowani na ten statek, tak? Mimo że on wypłynie w 2029. -- Rozpoczynamy proces planowania szkolenia, właśnie na nową fregatę, na Wichra i kolejne dwie fregaty, które są przewidziane w serii. Tak że pierwsza załoga już jest skompletowana i te szkolenia zarówno w kraju, jak i za granicą czekają nas wkrótce. -- Dotąd nie mieliśmy takiego okrętu bojowego, odbudowanego od początku w Polsce. To jest rzeczywiście epokowa zmiana?