Przełom. Pierwsze małżeństwo jednopłciowe w Polsce. Atak na Kijów. Prawdopodobnie największy od początku wojny. Nowe otwarcie? Co ustalili przywódcy Chin i USA? Zbigniew Łuczyński. Dobry wieczór. Jest pierwsza w Polsce transkrypcja małżeństwa osób tej samej płci. Premier zwrócił się do ministrów o przyśpieszenie i sprawy nabrały tempa. Minister cyfryzacji podpisał niezbędne dokumenty, a szef MSWiA zrobi to wkrótce. Ale Stołeczny Urząd Stanu Cywilnego już rozpatrzył pierwszy wniosek pozytywnie, zapowiadając, że w przypadku kolejnych będzie tak samo. Michalina i Remigia są 3 lata po ślubie. Wychowują dziecko, drugie jest w drodze. Pobrały się w Kopenhadze. Pojechały tam właśnie po to. Wzięłyśmy ze sobą całą naszą rodzinę, najbliższych przyjaciół. Zrobiłyśmy małe wesele w domku nad morzem pod Kopenhagą. Za parę dni idą do stołecznego Urzędu Stanu Cywilnego przepisać swój duński akt ślubu. To jest jakiś krok do tego, żeby Polska się zorientowała, że pary jednopłciowe, które wzięły śluby za granicą, są małżeństwem. I żebyśmy były małżeństwem też w Polsce. Żebyśmy mogły po sobie dziedziczyć, żebyśmy mogły mieć wspólność majątkową i żebyśmy mogły decydować o swoim pochówku w razie śmierci. Warszawski ratusz jako pierwszy w Polsce wykonał wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE i NSA i wpisał do rejestru stanu cywilnego akt małżeństwa tej pary. To Mateusz i Jakub poszli do sądu. Ich sprawa trafiła w końcu do TSUE. I to ten sąd nakazał Polsce uszanować ich prawa. To efekt. Dokonaliśmy rano pierwszej transkrypcji zgodnie z wyrokami sądów. I zgodnie z wymaganym terminem. Nie czekając na rozporządzenie. To już jest gotowe. Są w nim uniwersalne rubryki: kobieta, kobieta, mężczyzna, mężczyzna. Niepotrzebne słowo będzie wykreślane. Pierwszy krok transkrypcja małżeństwa. Drugi krok to jest wydanie aktu stanu cywilnego. To zostanie zrealizowane. Później kolejne elementy, które dotyczą chociażby wspólnych rozliczeń podatkowych. Brakuje tylko podpisu szefa MSWiA. To jest perspektywa najbliższych dni. Sprawa rozporządzenia przyśpieszyła po tych słowach premiera. Państwo przez wiele lat nie zdawało egzaminu. Myślę, że środowisko premiera także zdało sobie sprawę z tego. Prawica uważa, że ten artykuł konstytucji jest definicją małżeństwa. Niech sobie żyją, ale niech żądają zmiany konstytucji tymi drzwiami poprzez sędziów z Luksemburga. Tyle że tak zdecydował sąd - unijny, a Polska jest częścią Unii. W urzędach stanu cywilnego w całej Polsce nie będzie już miejsca na niczyje widzimisię. Prawo jest prawem. Tym urzędnik jest zobowiązany wykonywać to, co nakazuje mu przepis. Nie wydaje mi się, że dzisiaj to jest jakiś sukces polityków. Politycy zostali postawieni pod ścianą Polska jest w ogonie Europy, jeśli chodzi o prawa osób LGBT. Wyprzedzają nas nawet takie kraje jak Albania czy Serbia. Jestem sam jedną z tych osób, która w zeszłą sobotę się oświadczyła swojemu mężczyźnie, po 13 latach związku. Widząc, że jest cień nadziei, że możemy wreszcie być rozpoznani jako rodzina. W Sejmie jest procedowana ustawa o statusie osoby najbliższej. Nie zrównuje ona jednak praw osób LGBT z resztą społeczeństwa. Piekło w Kijowie. I to wkrótce po rozejmie. Po zmasowanym ataku Rosjan, którzy nocą wysłali nad ukraińską stolicę i inne miasta na zachodzie kilkaset dronów i dziesiątki rakiet. Uruchomiono tam obronę przeciwlotniczą, a mieszkańcy spędzili noc w schronach. Niestety rosyjskie bezzałogowce trafiały w budynki mieszkalne, wybuchły pożary, a jeden z budynków runął. Pod gruzami - uwięzieni ludzie. Zmasowany atak przyniósł śmiertelne ofiary, jest wielu rannych. Krzyki, strach, eksplozje, gruzy. Kijów przeżył dziś straszne chwile, gdy miasto wściekle zaatakowało kilkaset rosyjskich dronów i kilkadziesiąt rakiet. Najpierw usłyszeliśmy wybuch. Potem dym. Kiedy pył opadł, zobaczyliśmy, że nie ma całej klatki schodowej w bloku naprzeciwko. Ludzie biegali, krzyczeli. Jedna kobieta wyrywała sobie włosy z głosy i wołała: "Boże mój, Boże!" Akcja ratunkowa ruszyła około 3.00 w nocy. Trwała cały dzień. Udało się uratować ponad 20 osób, ale niestety pod gruzami znaleziono też ciała zabitych. Ratownicy pracowali podczas alarmu, który tej nocy trwał ponad 7 godzin. Kiedy tylko zaczynają wyć syreny, to od razu w głowie mam myśl, że ktoś tej nocy umrze. I to uczucie nigdy mnie nie opuszcza. Dzisiaj też nie spałam. Jaki sen? Siedzisz i myślisz, kiedy się to wszystko skończy. Wiele osób spodziewało się, że Rosjanie tej nocy zaatakują, dlatego ukryli się np. w metrze. Ale nie wszyscy zdążyli zejść do schronów, bo rakieta balistyczna nadlatuje w ciągu kilku minut. Serhij w momencie przylotu właśnie zamykał balkon. Odrzuciło mnie. Straszny huk, jakby nadlatywał samolot, tylko dźwięki taki głuchy. Około 40 osób, cywili, w Kijowie zostało rannych. Prezydent Ukrainy skomentował atak, mówiąc, że ten, kto wierzy w pokój, nie dopuszcza się takich czynów. Tak samo o nocnym bombardowaniu mówi mer Kijowa. Zawieszenie broni było blefem. Widzieliśmy to już wiele razy. Nie można wierzyć prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. To był jeden z najpotężniejszych ataków Rosji na stolicę Ukrainy w ostatnich miesiącach i jeden z najtragiczniejszych w skutkach. Rosyjska rakieta unicestwiła 18 mieszkań. Uszkodzonych jest wiele bloków wokół, samochody, sklepy czy centra handlowe. I tu blok, i tam. Klinika weterynaryjna, okna powybijane. Ukraińskie służby ostrzegają, że to nie koniec, a Rosja niebawem zaatakuje ponownie. To jest "19.30" w czwartek, a wśród tematów dnia mamy jeszcze... Bałtyckie manewry NATO. Baltic Shield to największe ćwiczenie w historii po II wojnie światowej. Polacy ćwiczą obronę wyspy. My mamy dokładnie te same cele. Chodzi nam o ochronę infrastruktury krytycznej, o bezpieczeństwo na Morzu Bałtyckim. Ucieczka byłego ministra sprawiedliwości, wiceprezesa PiS Zbigniewa Ziobry to coraz bardziej widoczny problem dla partii. Kampania PiS schodzi na dalszy plan. W partyjnych przekazach na temat Zbigniew Ziobry, podobnie jak na całym wizerunku partii, pojawiają się pęknięcia. A ci, którzy mają inne niż prezes zdanie, dostają łatkę tych, "którzy chcą rozwalić PiS". Zbigniew Ziobro was topi? Przepraszam bardzo. Już nie tylko słowem, ale też gestem politycy PiS-u odpychają od siebie pytania o Zbigniewa Ziobrę. Poproszę do rzecznika klubu. Ale co to za problem? Pan jest posłem. To jest wiceprezes pana partii. Dziś w partii wszyscy są już zdyscyplinowani i zgodnie z przekazem... Odsyłam państwa do pana Żurka. ...robią, co tylko możliwe, by nie rozmawiać o partyjnym koledze. Aktualnie uciekającym przed wymiarem sprawiedliwości. Uprzejmie dziękuję, nie interesuję się tą sprawą. Przecież to jest wiceprezes pana partii. Proszę zapytać może kogoś innego. Ten poseł PiS-u jednak kilka dni temu zdobył się na szczerość w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz. Jak ja bym na jego miejscu, wolałbym pójść do więzienia, bo uważam, że powinienem odpowiadać przed państwem polskim. To bardzo nie spodobało się prezesowi PiS-u. Podczas wyjazdowego klubu na pośle nie zostawił suchej nitki. Miał powiedzieć, że takie wypowiedzi są skandaliczne i "może to mówić jedynie człowiek, który nic z polityki nie rozumie i chce rozwalić PiS". Raz jeden przedstawiciel PiS-u, pan Lorek, powiedział prawdę i dostał ochrzan. W kłopotliwej sytuacji znalazł się też prezydent wywodzący się z obozu PiS. bo Ziobro teraz nadaje z USA, sojusznika Polski. Dziennikarze pytają więc, czy ośrodek prezydencki pomógł w ucieczce. Jasnej odpowiedzi brak. Inni zajmują się wizą dla prywatnego człowieka, który wyjechał, wypełniając formularz. Po pierwsze, Ziobro to nie jakiś prywatny człowiek. To był najdłużej urzędujący minister sprawiedliwości. Dziś prokuratura chce postawić mu 26 zarzutów. Po drugie, to sytuacja bez precedensu, gdy prezydent Polski, stając w obronie polityka PiS-u, sięga po taki argument. Nie mógł się spodziewać uczciwego procesu w Polsce. Te słowa padły w obecności szefa NATO. Mówią rządzący i zwracają uwagę, że nie wszyscy politycy PiS-u, którzy mają problem z wymiarem sprawiedliwości, uciekają z kraju. Mateusz Morawiecki, Michał Dworczyk. Oni nie uciekają. Nie uciekają, bo nie mają przed czym uciekać. A Zbigniew Ziobro ma przed czym w takim razie? Tu nawet nie o to chodzi. O nich mam jak najgorsze zdanie, ale oni nie zachowują się jak takie szczury, które uciekają. Były zastępca Ziobry, Marcin Romanowski, nie tylko uciekł, ale się ukrywa. Gdzie jest Marcin Romanowski? Mnie to kompletnie nie interesuje. Przecież to jest pana kolega z ław sejmowych. Ja mam ponad 180 kolegów. Czyli ten to jest daleki kolega? Po dłuższym braku aktywności Romanowski opublikował dziś w sieci nagranie na tle białej ściany. Nie zdradzając szczegółów otoczenia, zapowiada... Walka o Polskę wciąż trwa. To jest antypatriota, anty-Polak i taki tchórz. To już nie są tylko pojedyncze problemy. To problemy całego PiS-u, które najlepiej widać tu, w sondażu. Ten temat powróci w programie "Niebezpieczne związki" o 20:15. Gościem będzie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Teraz o tym, że tańsze tankowanie w dalszym ciągu będzie możliwe. Rząd po raz kolejny przedłuża program CPN oznaczający niższy VAT i akcyzę w ramach projektu paliwowego. Przedłużenie ma obowiązywać do końca maja. Minister energii dalej każdego dnia będzie publikował obwieszczenie w sprawie maksymalnych cen paliw. To dzisiejsze ceny paliw. Litr benzyny "95" za niespełna 6,40 zł, litr oleju napędowego za nieco ponad 6,90 zł. Maksymalne stawki na jutro też już znamy. W przypadku benzyny się nie zmienią, a diesel będzie o kilka groszy tańszy. I taki mechanizm codziennego regulowania cen jeszcze potrwa. Rząd przedłużył program CPN - Ceny Paliwa Niżej - o kolejne 2 tygodnie. Zależy nam na tym, by utrzymywać pełną elastyczność tego rozwiązania, bo dynamika sytuacji jest tak duża, że nie chcemy się wiązać na miesiące. Od 2,5 miesiąca na Bliskim Wschodzie trwa konflikt. Przez cieśninę Ormuz nie przepływają tankowce, a z krajów Zatoki Perskiej pochodzi aż 1/5 potrzebnej ropy. Dlatego baryłka tego surowca nadal kosztuje ponad sto dolarów. Sytuację może poprawić tylko koniec wojny. Gdyby doszło do ponownych ataków zbrojnych w regionie Zatoki Perskiej, sytuacja uległaby dalszemu pogorszeniu i wtedy ceny ropy osiągałyby jeszcze wyższe poziomy. Brakuje około 10 mln baryłek zarówno ropy, jak i produktów gotowych. Jeżeli chodzi o gotowe produkty, to ta sytuacja może wyglądać jeszcze gorzej. Program CPN to ulga dla kierowców, bo litr paliwa kosztuje o ponad złotówkę mniej, a wszystko dzięki obniżeniu akcyzy i VAT-u. Jednak z tego powodu każde przedłużenie programu to duże obciążenie dla budżetu państwa. To nie jest program tani, powiedzmy to sobie otwarcie. To nas kosztuje - budżet - 1 mld 600 mln zł miesięcznie. Rząd ma pomysł, jak odzyskać te pieniądze. To podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Minister finansów ujawnia, że szczegóły tego rozwiązania mamy poznać w ciągu 7 dni. A na przełomie maja i czerwca dowiemy się, czy program CPN będzie dalej przedłużany. Konstruktywne, strategiczne i stabilne. Takie mają być wzajemne relacje pomiędzy USA a Chinami. Ogłosił to chiński przywódca Xi Jinping w czasie spotkania z prezydentem Donaldem Trumpem. Amerykański prezydent mówi o przyjaźni i dobrych wzajemnych stosunkach. Czy mówiąc o dobrych relacjach, obaj przywódcy mają na myśli wyłącznie sprawy wzajemnego handlu? Dziecięce wiwaty. Zwiedzanie Świątyni Nieba. I uroczysta prezentacja wojsk. Tak Pekin powitał Donalda Trumpa. Który z tego powitania wydawał się bardzo zadowolony. Jesteś wspaniałym przywódcą. Powiedziałbym to wszystkim: jesteś wspaniałym przywódcą. A to dopiero początek komplementów pod adresem Chin i ich przywódcy. To zaszczyt być z wami. To zaszczyt być waszym przyjacielem. Będziemy mieli razem fantastyczną przyszłość. Mam wielki szacunek dla Chin. Dzieci zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Takie szczęśliwe, takie piękne. Cel - utrzymać ocieplenie stosunków uzyskane jesienią w Korei Południowej. Z niecierpliwością czekam na nasze dyskusje na temat ważnych kwestii, aby rok 2026 stał się historycznym, przełomowym rokiem, otwierającym nowy rozdział w relacjach chińsko-amerykańskich. Relacjach opartych przede wszystkim na biznesie. Do Pekinu wraz z prezydentem przyjechało 16 szefów amerykańskich korporacji, z Elonem Muskiem na czele. Przekaz jest jasny: chcemy robić interesy. Mam nadzieję, że to będzie bardzo udane spotkanie. Prezydenta Trumpa i prezydenta Xi łączą wspaniałe relacje. Mamy wielką nadzieję, że będziemy je rozwijać. Wojnę handlową sprzed kilku miesięcy ma zastąpić wymiana. Niższe cła z jednej strony, zakupy amerykańskich towarów z drugiej. Obaj przywódcy dbali, by nic nie zakłóciło dobrej atmosfery. Np. pytanie o Tajwan... Czy rozmawialiście o Tajwanie? ...pozostawione bez odpowiedzi. A jest o co pytać, bo w grudniu administracja Trumpa zapowiedziała sprzedaż broni Tajwanowi za ponad 11 mld dolarów. Dla Pekinu jest to nieakceptowalne. Utrzymanie pokoju i stabilności po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej stanowi największą wspólną płaszczyznę między Chinami a USA. Strona amerykańska musi traktować kwestię Tajwanu z najwyższą ostrożnością. Być może na te ostrożne rozmowy przyjdzie czas w piątek, w drugim dniu wizyty. Na morzu, w powietrzu i na lądzie. Artylerzyści, marynarze, lotnicy ćwiczą na wyspie Bornholm na Bałtyku. Ta mała duńska wyspa pomiędzy Polską Szwecją i Danią to jeden z kluczowych punktów ważnych dla bezpieczeństwa naszego i innych krajów NATO. Dlatego od tygodnia polscy i duńscy żołnierze ćwiczyli tam obronę w ramach manewrów Bałtycka Tarcza 2026. Był tam też nasz reporter Igor Sokołowski. Szybkie łodzie motorowe, śmigłowce i przede wszystkim żołnierze, którzy wiedzą, że tu nie ma miejsca na błędy. Tak właśnie wygląda współpraca wojsk NATO. Obserwujemy operację abordażową w ramach polsko- duńskich wojskowych ćwiczeń na wyspie Bornholm Baltic Shield 2026. Czyli Tarcza Bałtycka. Bo to właśnie tutaj Putin prowadzi wojnę hybrydową, m.in. za pomocą floty cieni. To statki pływające pod fałszywymi banderami, stanowiące zagrożenie dla europejskiej infrastruktury krytycznej. Na tej jednostce imitującej okręt floty cieni polscy i duńscy żołnierze ćwiczą unieszkodliwianie wroga. Z wody nastąpił desant i zatrzymanie maszynowni, szybki desant z tzw. grubej oraz cienkiej liny w taki sposób, aby załogę jak najszybciej zabezpieczyć. We wspólne manewry zaangażowano nie tylko siły specjalne i marynarkę, ale także artylerię rakietową po obydwu stronach Bałtyku. Ten pocisk z systemu Homar-K odpalony został z poligonu w Ustce i trafił do celu oddalonego o niemal 80 km. Cel osiągnięty bardzo precyzyjnie. Bardzo wysoko oceniam współpracę z państwami skandynawskimi. W tym samym czasie na Bornholmie słuchać było huk ćwiczebnych rakiet: polskich Himarsów oraz duńskich systemów Puls. Cieszę się, że w końcu nam udało się zrealizować tę ideę, o której rozmawialiśmy od dawna. Jesteśmy dumni z bycia gospodarzami tych ćwiczeń. Należący do Danii Bornholm nieprzypadkowo został wybrany na miejsce manewrów. To ważny punkt strategiczny w obliczu rosyjskiej wojny hybrydowej. Kraje NATO rozumieją znaczenie tego niewielkiego punktu na mapie między Szwecją, Niemcami, Danią i Polską. Biorąc pod uwagę nieco inną specyfikę działania armii duńskiej i nieco inne techniki działania strony polskiej, umieć połączyć to w jeden system - to jest wyzwanie. Wyzwanie, które warto podjąć, by zadbać o bezpieczeństwo nas wszystkich. Dyplom tej uczelni można było zdobyć nawet w kilkadziesiąt minut, bo tyle potrzeba było na jego wydrukowanie. Jednak dokument "produkowany" na cito pozwalał zdobywać lukratywne posady, w tym w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Choć Collegium Humanum już nie istnieje, to śledztwo prowadzone od 2022 roku przez CBA i prokuraturę analizuje proceder, a na jaw wychodzą nowe korupcyjne wątki. Kilkadziesiąt minut - tyle wystarczyło, aby zdobyć dyplom MBA tej niesławnej uczelni. Z aktem oskarżenia na jaw wychodzą nowe szczegóły afery Collegium Humanum. Świadek, który drukował dyplomy, opowiadał, że czasami te dyplomy były przygotowywane na cito, bo ktoś przychodził i czekał. Dziennikarz opisuje akt oskarżenia będący zwieńczeniem niemal 4-letniego śledztwa. Fikcyjni studenci nie uczestniczyli w zajęciach, a testy zawsze kończyli piątkami. Płacono pieniądze, czesne, listowało się dyplom. W wielu wypadkach to się do tego sprowadzało. Taka jest wersja oskarżenia. Na uczelnię przyjeżdżały osoby ze spółek Skarbu Państwa, którym dyplomy wystawiano od ręki. A jak się miało dyplom MBA, można było zasiadać w spółkach Skarbu Państwa. W rektoracie leżał specjalny skoroszyt. Zapisywano w nim nazwiska osób, którym w ekspresowym tempie wystawiono dyplomy. W Collegium miał też działać cały system, którym próbowano maskować przekręty. Była indywidualna organizacja studiów. Też fikcyjna zdaniem prokuratury, dlatego że indywidualna organizacja studiów jest instytucją, którą zna szkolnictwo wyższe, tylko tam trzeba się uczyć. Pierwsze zarzuty dotyczące lewych dyplomów postawiono jesienią ubiegłego roku. Usłyszało je 29 osób. Dziś występują pod inicjałami. Wśród oskarżonych są m.in. europoseł Ryszard Czarnecki były rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Błażej Spychalski czy prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Ten ostatni nie poczuwa się do winy. Czuję się poszkodowany. Czuję się niewinny. I przekonuje, że sprawa ma podłoże polityczne. Inaczej widzą to dolnośląscy politycy. Uważam, że będą koszty. Patrząc z punktu widzenia interesów miasta, sam złożyłbym urząd. A opozycyjni radni wzywają do wyjaśnień. Oczekuję od prezydenta, że ma być krystalicznie czysty. Tym bardziej że rektor Collegium Humanum Paweł Cz. zarobił w jednej z miejskich spółek 75 tys. zł. Zdaniem śledczych mogła to być łapówka ze strony miasta. Miały wchodzić pojedynczo do szatni, rozbierać się i przymierzać stroje. Jedna uczennic zauważyła pod ścianą karton z wyciętym otworem. W środku była włączona kamera. 12-latki miał nagrywać nauczyciel i trener lekkoatletyki. Mężczyznę zatrzymano, a teraz rusza proces pedagoga, który został oskarżony o poważne przestępstwa seksualne wobec dzieci. - Co ta kamerka robiła w szatni? - Dziękuję. Nagrywanie ukrytą kamerą przebierających się dziewczynek to jedyny z 6 zarzutów, do którego przyznaje się Ryszard D. Były nauczyciel WF-u do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie został doprowadzony z aresztu, gdzie przebywa od 2 lat. Do reszty czynów pan się nie przyznaje. Nie uznaje, aby doszło do gwałtu. Taka była pierwotna kwalifikacja. Ryszard D. został oskarżony o molestowanie 3 dziewczynek poniżej 15. roku życia. Żadna ze stron nie była usatysfakcjonowana wyrokiem I instancji. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Krośnie został skazany karą 4 lat pozbawienia wolności. Wobec oskarżonego orzeczono środki karne polegające na zakazie wykonywania wszelkiej działalności związanej z wychowaniem i edukacją. Mieszkańcy Sanoka nie kryją oburzenia. Mówią wprost: ta sprawa przez lata była zamiatana pod dywan. Dyrektorka powiedziała: to naprawdę bardzo dobry nauczyciel, chluba szkoły. Córka Darii Stabryły zgłosiła nauczycielom, że wuefista dotykał ją w niewłaściwy sposób. Później odkryła, że nagrywa ją i jej koleżanki. Roztrzęsiona, rozpłakana, że pan wuefista powiedział jej, żeby się rozebrała i przymierzyła trzy stroje. Wsiadła w samochód. Pojechaliśmy tam. Mimo wizyty policji w szkole nic się nie wydarzyło. Mężczyzna nie został zawieszony. Przez rok mijał dziewczynki w szkole i lokalnym ośrodku sportowym. Ryszard D. nie jest w Sanoku postacią anonimową. W latach 90. niespełna 15-letnia uczennica zaszła z nim w ciążę. Dziennikarka Miranda Korzeniowska, która nagłośniła sprawę, mówi, że o jego skłonnościach mówiono od lat. Podobne informacje przynosił jej syn ze szkoły. Powiedział mi, że śmiali się w szkole z pana D., że lubi młode dziewczynki. Gdzieś to w przestrzeni szkolnej wybrzmiewało. Rodziny poszkodowanych mówią o wieloletnim milczeniu, przeciągającym się postępowaniu i braku realnej ochrony dzieci. Dziś liczą na sprawiedliwość. Na wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie muszą poczekać do 28 maja. Na dziedzińcu Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie rozbrzmiewały wyjątkowo głośne rytmy. A szerokie echo muzyki techno w pobliżu zabytkowych murów niesie się w Polskę, bo straty nie tylko materialne są ogromne. Nie milkną też pytanie, jak doszło do organizacji tego koncertu, kto i dlaczego wydał na to zgodę. O ryzykownych decyzjach i ich skutkach. Impreza techno przy ponad 300-letnim pałacu króla Jana Sobieskiego. Impreza, co do której są poważne zastrzeżenia. Zabytek powinien zostać zabytkiem. Nie powinny odbywać się żadne imprezy hałaśliwe. Nie można wyjść z psem na spacer, nie można jeździć rowerem, ale techno można zorganizować, więc to trochę dziwne. W regulaminie parku zabronione m.in. śmiecenie i chodzenie po łąkach kwietnych. Strażnicy gonią każdego, kto wejdzie na trawę. Tymczasem w związku z imprezą, a także po niej, na teren wjechał ciężki sprzęt. Mieszkańcy skarżyli się na całonocny hałas. A później - poimprezowy krajobraz. Bruk i murawa są naprawiane. Koszt pokryje organizator imprezy. Zgodę na nią wydał były już, bo właśnie został odwołany decyzją ministry kultury, dyrektor Pałacu w Wilanowie. Konserwator zabytków nie stwierdził zniszczeń. Ale impreza odbyła się tuż przy Rezerwacie Przyrody Morysin, w samym środku okresu lęgowego ptaków. Przez kilkanaście godzin ptaki były narażone na hałas, na stres, na intensywne światła. Dla ptaków, które w tej chwili wychowują młode lub siedzą na jajach, oznaczało to brak możliwości żerowania. W rezerwacie żyje wiele zwierząt objętych ochroną. Organizator przesłał nam oświadczenie, w którym zapewnia, że zadbał o poszanowanie przyrody. Ograniczenie emisji niskich częstotliwości oraz oświetlenia, a także ukierunkowanie systemów nagłośnienia. Jednak zdaniem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska mógł naruszyć ustawę o ochronie przyrody, stąd zawiadomienie do policji. Pomimo pism kierowanych do niego z informacją o tym, że organizuje imprezę w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu przyrody i że powinien wystąpić z wnioskiem o odstępstwie od zakazów, nie wystąpił do nas z takim wnioskiem. Regionalny dyrektor ochrony środowiska nie ma możliwości zakazania organizacji imprezy. Ręce - jak sam podkreśla - ma też związane prezydent Warszawy. Imprezy są organizowane w całej Warszawie. Natomiast to do tych, którzy wynajmują daną powierzchnię, a to jest Wilanów, instytucja, która nie podlega miastu. Impreza techno była dziś jednym z tematów sesji Rady Miasta. Są planowane kolejne dwa wydarzenia: w Łazienkach i w parku Agrykola. Tam też żyją zwierzęta, również te chronione. Nie żyje Krzysztof Piesiewicz, senator, adwokat i scenarzysta filmowy. Był autorem scenariuszy do kilkunastu filmów Krzysztofa Kieślowskiego, m.in. "Dekalogu", "Podwójnego życia Weroniki" czy trylogii "Trzy kolory". Za scenariusz do "Czerwonego" otrzymał w 1995 roku nominację do Oscara. Jako prawnik występował w procesach działaczy NSZZ "Solidarność". Był oskarżycielem posiłkowym w procesie zabójców ks. Jerzego Popiełuszki i bronił pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Trwa Festiwal Filmowy w Cannes. Dziś polska obecność podczas tego święta kina zaznaczona jest szczególnie. Paweł Pawlikowski powraca do Cannes po latach od pamiętnej "Zimnej wojny". A jego najnowsze dzieło to film pod tytułem "Ojczyzna". Festiwalowe wydarzenia śledzi Anna Kowalska. Jak najnowsze dzieło polskiego reżysera zostało odebrane? Same ochy i achy. Zakończył się pokaz galowy, czyli to oficjalna premiera filmu "Ojczyzna". Oceny są bardzo dobre. 45 lat temu Polska zdobyła w Cannes pierwszą Złotą Palmę. Andrzej Wajda z filmem "Człowiek z żelaza". Dzisiaj ten film był przypominany. To jest dobry omen dla Pawła Pawlikowskiego. Anna Kowalska z Cannes. Ta relacja kończy "19.30". Gościem Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu dnia" będzie minister Tomasz Siemoniak, koordynator służb specjalnych. Zostawiam państwa w dobrych rękach. Do zobaczenia.