Będzie ekstradycja? Jest gotowy wniosek do USA o wydanie Zbigniewa Ziobry. Wstrzymany przyjazd. Pentagon anulował przerzut amerykańskich żołnierzy do Polski. SAFE dla służb. Będą dodatkowe pieniądze dla policji i Straży Granicznej. Witam i zapraszam na "19.30". Co dalej w sprawie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który zbiegł do USA? Śledczy chcą mu postawić liczne zarzuty związane z Funduszem Sprawiedliwości. O wniosku o ekstradycję, który wkrótce ma być złożony, mówił w TVP obecny szef resortu sprawiedliwości. Po ucieczce polityka PiS nadal nie milkną pytania o to, jak to możliwe, że Zbigniew Ziobro wydostał się z Europy. Więcej o walce prawnej w tej sprawie. To jest nowa informacja, że my już mamy gotowy ten wniosek? Tak. Minister sprawiedliwości nie ukrywa, że gotowy już teraz wniosek o ekstradycję Zbigniewa Ziobry to nie przypadek. Zrobiłem to celowo, nie ukrywam, chciałem po prostu pokazać sądowi: my mamy gotowy wniosek ekstradycyjny, tu właściwie czekamy na was. Sąd w lutym zgodził się na tymczasowy areszt, ale zaskarżyli go obrońcy Zbigniewa Ziobry. Kolejną rozprawę wyznaczono dopiero na wrzesień. Niech Waldemar Żurek doczyta przepisy - do ekstradycji konieczny jest areszt prawomocny. Ale mówi, że nie z USA. A posiedzenie aresztowe będzie we wrześniu. Konwencja z USA pozwala wnioskować o ekstradycję już teraz - odpowiada minister. Tam nie ma wymogu prawomocności zastosowania aresztu. Natomiast praktyka sądów federalnych, którą znamy jako prawnicy, jest taka, że sądy mogą czasem nam zwrócić ten wniosek i powiedzieć, że my chcemy jednak prawomocności o areszcie. Więc ja się zastanawiam. Prawnicy przypominają, że ekstradycja to nie jest szybki proces. Taka procedura trwa od kilku miesięcy w jakimś nadzwyczajnym przypadku do kilku lat. Dwa lata zajęło amerykańskiemu sądowi wydanie odmowy w sprawie ekstradycji biznesmena Edwarda Mazura w głośnej sprawie zabójstwa komendanta głównego policji. Nie jest jasne, na podstawie jakich dokumentów Zbigniew Ziobro wyjechał do Stanów. Dwa jego paszporty unieważniono. Prawdopodobnie dostał od Węgier Genewski Dokument Podróży. O to rząd pyta stronę węgierską. Żeby nam pokazała, na jakim dokumencie Ziobro opuścił Węgry i żeby uchylili te dokumenty, bo naszym zdaniem zostały wyłudzone. Zbigniew Ziobro dał sobie tym zachowaniem świadectwo, że jednak jest tym miękiszonem, a nie szeryfem. PiS w ekstradycję nie wierzy. Nie ma podstaw, z przyczyn politycznych jest ścigany Zbigniew Ziobro, nie z przyczyn przestępstw kryminalnych. To przypomnijmy - za nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości prokuratura stawia Zbigniewowi Ziobrze 26 zarzutów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Były minister sprawiedliwości najpierw uciekł do Budapesztu, gdzie dostał od Orbana azyl. A gdy zmieniła się władza na Węgrzech, wyjechał do USA. Witamy, panie ministrze, na pokładzie. Gdzie wiceprezes PiS został komentatorem prawicowej stacji. To nie jest serial sensacyjny, w którym wysyła się agentów w kominiarkach i z obcego kraju porywają taką osobę. Polska jest państwem prawa i działamy zgodnie z prawem. PiS zarzuca ministrowi sprawiedliwości nieudolność. Prokuratura przez tyle czasu nie była w stanie przygotować skutecznego międzynarodowego środka prawnego, którym można byłoby kogoś ścigać poza granicami Polski. Niestety to wszystko napotyka opór w postaci rozregulowania i dezorganizacji wymiaru sprawiedliwości, którą niestety zawdzięczamy byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Premier nie pozostawia wątpliwości. - Będzie dymisja ministra Żurka? - Nie. Gryzę trawę od rana do wieczora. Natomiast to nie jest tak, że będziemy mieli pasmo sukcesów w sytuacji, gdy ktoś jest przygotowany do ucieczki. W samym PiS nie wszyscy chętnie bronią Zbigniewa Ziobry. Topi nas. Mówił Ryszard Terlecki w grudniu. I dziś. - Dalej pan uważa, że Ziobro topi PiS? - Nic nie uważam. - Jak to? - Nie słyszałem pytania. Tłumaczenie tej sytuacji jest dla państwa kłopotliwe? Są teraz ważniejsze tematy dla Polaków niż kolejny dzień dyskusji o panu ministrze Ziobrze. To już naprawdę nikogo nie interesuje. Wniosek o ekstradycję jest gotowy, ale minister sprawiedliwości jeszcze nie zdecydował, czy wysyłać go teraz, czy we wrześniu, po prawomocnym wyroku w sprawie aresztu. "Nic się tu nie zmieni, a decyzje nie wpłyną na możliwość odstraszania" - uspokaja premier Donald Tusk po informacjach o planowanych zmianach i rzekomym ograniczeniu liczebności amerykańskiego wojska w Polsce. Według doniesień medialnych Pentagon zrezygnował z planowanego wysłania do nas kilku tysięcy żołnierzy w ramach rotacji sił. Jak jest i jak może być i co oznacza "naturalna rotacja"? Rząd tłumaczy zamieszanie wycofywaniem z Niemiec 5000 amerykańskich żołnierzy. I rząd, i szef Sztabu Generalnego są w stałym kontakcie z dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie - zapewnia premier. Otrzymałem zapewnienie, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo. Media za oceanem piszą, że Pentagon odwołał wysłanie do Polski brygady pancernej w ramach rotacji. Że decyzja była nagła i podjęta w sytuacji, kiedy część żołnierzy i sprzętu już do Polski dotarła i została zawrócona do bazy w Teksasie. To, że akurat zablokowano te 4 tys., wynika być może będzie z tego, że zupełnie inne siły mogą zostać skierowane. Cały czas jeszcze jest w grze ekipa przerzucania żołnierzy z Niemiec. Może być też tak, że Amerykanie przyślą te siły w innym terminie. Powinniśmy zabiegać o to, żeby żołnierzy amerykańskich było jak najwięcej. Donald Trump deklarował panu prezydentowi Nawrockiemu, że kontyngent żołnierzy amerykańskich w Polsce się nie zmniejszy. Donald Trump był niedawno pytany o możliwość skierowania nad Wisłę żołnierzy z Niemiec. Polska by tego chciała. Mam świetne relacje z Polską. Mam świetne relacje z prezydentem. Bardzo go lubię, poparłem go. Więc jest to możliwe. Szef MON nie widzi powodu do niepokoju. Jesteśmy na tyle w sojuszu silnym, że mamy do siebie zaufanie. Jeżeli prezydent USA mówi, że to nie będzie dotyczyło Polski, to czemu ja mam temu nie wierzyć? Bo może na przykład zmienić zdanie, co wielokrotnie mu się zdarzało. Musimy być realistami i widzieć, jak dzisiaj działa prezydent Trump. A prezydent Trump działa często przeciwko zjednoczonej Europie i bardzo sceptycznie wobec NATO. Decyzje Białego Domu wynikają z szerszej strategii - przesunięcia uwagi z Europy na Azję. Również wynikają z tej presji Trumpa na Europę, żeby w dużym stopniu czy w coraz większym stopniu uniezależniła się od USA. Ale moment, zdaniem eksperta, jest niefortunny. Rosja nie przestała być groźna dla Europy. Widzimy, jakie relacje ma Trump z Putinem, jak podchodzi do tego zagrożenia z Rosją. On chce Rosję udobruchać, prowadzić relacje handlowe z Rosją. Amerykanie stacjonują w tych bazach. Po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku prezydent Joe Biden zwiększył ich liczbę z 5 do 10 tysięcy. Polsce zależy na dalszym powiększaniu tej obecności. Polska, inaczej niż inne państwa w Europie, współfinansuje utrzymanie żołnierzy amerykańskich na swoim terytorium. To jest około 15 tys. dolarów na każdego żołnierza. A to dla amerykańskiego prezydenta może być istotny plus. Wojsko USA ma w tej chwili wewnętrzne problemy, bo mają duży deficyt budżetowy. On jest liczony pomiędzy 4 a 6 miliardów i jest powodowany wojną na Bliskim Wschodzie. W sytuacji zagrożenia ze strony Rosji amerykańska obecność to nasza polisa bezpieczeństwa. Wojsko i przemysł obronny otrzymają duże wsparcie z programu SAFE - to już pewne. Ale pytanie o to, czy będą pieniądze dla służb mundurowych - policji czy straży granicznej po zawetowaniu przez prezydenta ustawy, pozostawało otwarte. Rząd znalazł możliwości finansowania tych służb i wiele wskazuje na to, że się uda. Żadne decyzje polityczne nie okradną funkcjonariuszy - mówią rządzący. Narażają swoje życie i zdrowie w trosce o nasze bezpieczeństwo. Straż Graniczna wielokrotnie udowadniała swój profesjonalizm. Oni także, obok innych formacji mundurowych, staną się teraz beneficjentami programu SAFE - instrumentu wspierającego państwa unijne w zbrojeniach. Mimo prezydenckiego weta. Umowę z Brukselą zapewnia nam niemal 44 mld euro. Ale bez podpisu Karola Nawrockiego część tych środków nie mogła trafić do innych formacji mundurowych niż wojsko. A bez nich system bezpieczeństwa nie jest kompletny. Dlatego rząd miał ważny cel. Dzisiaj ogłoszono plan B, który otwiera drogę do finansowania także innych służb poza wojskiem. Ten plan zakłada rozszerzenie programu pozamilitarnych przygotowań obronnych. Dzięki zmianie rozporządzenia za zgodą Ministra Finansów MON będzie dzieliło się swoimi środkami m.in. ze Strażą Graniczną, policją i Służbą Ochrony Państwa. Przykładowo 100 Borsuków, które chcieliśmy kupić z budżetu państwa, sfinansujemy teraz z pieniędzy z SAFE i będziemy mogli przekazać te pieniądze, które uwolnimy z budżetu MON, na pozamilitarne przygotowanie obronne. Te pieniądze to nie tylko najnowocześniejszy sprzęt dla służb, ale i infrastruktura. Podwójnego, wojskowego i cywilnego zastosowania, która normalnie służy Polakom. Wśród inwestycji, które miały być sfinansowane z programu SAFE, jest modernizacja linii kolejowej łączącej Szczecin z Berlinem. Po wecie pieniądze na remont po polskiej stronie trzeba było znaleźć w krajowym budżecie. Środki, które zostały zabezpieczone, nie będą w stanie pokryć całości zakresu prac. Rozwiązanie ogłoszone dzisiaj przez rząd pozwoli uniknąć takiej sytuacji w przypadku innych projektów. Niestety nie oznacza to, że nie ponieśliśmy konsekwencji prezydenckiego weta. My moglibyśmy być zdecydowanie dalej, moglibyśmy już wydawać na konkretne projekty, gdyby nie to nierozsądne weto pana prezydenta. Zmiana rozporządzenia, która pozwoli wdrożyć rządowy plan B i tym samym uruchomić gotówkę z programu SAFE, ma być gotowe 22 maja. To jest "19.30" w piątek. A wśród dzisiejszych tematów... Jubileusz legendy. Szpakowskiego kochamy za wszystko - przede wszystkim ma piękny, rozpoznawalny głos. Dariusz Szpakowski to jest niezapomniana fraza, Dariusz Szpakowski kończy 75 lat. Dziękuję, że przez tyle lat mogłem gościć w państwa domach. Napadli na czterech nastolatków z Ukrainy, kopali, pryskali gazem. Do napaści doszło niemal w centrum stolicy, na Moście Świętokrzyskim. Napastnicy to Polacy w wieku od 15 do 18 lat. Było ich 10. Kilku z nich wpadło już w ręce policji. O agresji, na którą nie ma zgody. Tych pięciu mężczyzn podejrzanych o brutalną napaść na ukraińskich nastolatków w Warszawie zatrzymała właśnie policja. Dwóch już usłyszało zarzuty. Zero tolerancji dla agresji zapowiada minister Marcin Kierwiński. Wszystko wskazuje na to, że było to przestępstwo na tle narodowościowym. I wręcz rasistowskim. Jestem tym absolutnie zbulwersowany. "Fakt" dotarł do zdjęć z zajścia. 7 maja na 16-letniego Artema i jego przyjaciół napadła zgraja wyrostków. Obrażali, bili i kopali. W efekcie pobicia chłopiec trafił do szpitala z pękniętą czaszką i zmasakrowaną twarzą. Tego typu, czyli przestępstw z nienawiści. W ubiegłym roku polska policja odnotowała ich już ponad tysiąc. Zdaniem ekspertów współwinna jest antyukraińska propaganda. Wątki o charakterze antyukraińskim to stały element pojawiających się w polskiej infosferze przekazów. Każdego dnia możemy natrafić na materiały, których celem jest wzbudzać niechęć czy nienawiść względem Ukraińców. Materiały niejednokrotnie kolportowane przez prominentnych polityków. W tym wypadku na przykład przez lidera Konfederacji. Wie pan redaktor, ile kosztuje utrzymanie Ukraińców w poprawczakach? 1,2 mld. Podobne fake newsy nie mają niczego wspólnego z prawdą. Tylko w 2024 roku Ukraińcy przyczynili się do wygenerowania niemal 3% polskiego PKB. Dzięki nim był wyższy o niemal 100 mld złotych - udowadnia Polski Instytut Ekonomiczny. Wpływy z podatków, które płacą, czy to w wyniku zakupu towarów, czy prowadząc własną działalność, czy też będąc pracownikami, też wchodzą do polskiego budżetu, co wpływa na nasz wzrost gospodarczy. Na każdą złotówkę pobieraną przez Ukraińców z polskiego budżetu przypada ponad 5 zł, które obywatele Ukrainy do naszego budżetu wpłacają. Większość Ukraińców w Polsce pracuje legalnie i odprowadza podatki, są ubezpieczeni. Jako lekarz chirurg w szpitalu to widzę. Kiedy przychodzi Pola czy Kolumbijczyk, czy Ukrainiec, nie ma różnicy. Według Urzędu ds. Cudzoziemców w Polsce mieszka dziś ponad 1,5 mln Ukraińców. To również od polityków zależy, czy będą się tu czuli bezpiecznie. Ustawa dotycząca uregulowania rynku kryptowalut przyjęta przez Sejm. To kolejna, już trzecia, odsłona dyskusji, sporu i zwrotów w tej sprawie. Przyjęto rządowy projekt z poprawkami, ale nie wszystkimi, bo te zgłoszone przez Kancelarię Prezydenta zostały w większości odrzucone. Teraz ustawa trafi do Senatu, a potem po raz kolejny na biurko prezydenta. Do trzech razy sztuka. Sejm uchwalił ustawę o rynku kryptoaktywów. Dwie poprzednie zawetował Karol Nawrocki. Do odrzucenia weta nie było większości. W tej izbie musimy stać po stronie Polaków, a nie po stronie oszustów, bandytów i naciągaczy. Minister finansów przed głosowaniem apelował do opozycji. Ta w całości znowu była przeciwna rządowej ustawie. Jeśli trzeci raz powtarza się ten sam eksperyment z tymi samymi danymi, spodziewając się innego rezultatu, to tylko świadczy o autorze tego projektu i jego skrajnej co najmniej naiwności. PiS głosował tak samo, ale o kryptowalutach już nie myśli tak samo. Poprzednio wytykał rządowi zbyt restrykcyjne przepisy. Od niedawna słyszymy, że są zbyt łagodne. Jestem zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut. To są Himalaje hipokryzji. Na dzisiejszym głosowaniu prezesa PiS nie było. Myślę, że Jarosław Kaczyński dzisiaj nie przyszedł, bo nie wie do końca, jak się odciąć od całej tej sprawy. Bo okazało się, że fundacja wiceprezesa PiS dostała prawie pół miliona złotych od spółki powiązanej z szefem giełdy kryptowalut Zondacrypto. Przelew dostała też fundacja Przemysława Wiplera z Konfederacji. Zondacrypto sponsorowała także prawicową imprezę CPAC. Potem nabiła w butelkę tysiące klientów. Straty to kilkaset milionów złotych. Mamy ponad 2000 zgłoszeń, to są realne ludzkie pieniądze i my jako państwo musimy chronić naszych obywateli, przyjmując dobre prawo. W tej chwili wszyscy wiedzą, Polacy mogą ocenić, jakie były motywacje polityków prawicy dotyczące uregulowania rynku kryptowalut. Projektów ustaw o rynku kryptowalut było więcej. Dzisiaj politycy skupili się na tym, żeby bronić jak niepodległości swoich ustaw. Jeden z nich przygotowała Polska 2050. Był zbliżony do rządowego. Ten różnił się od poprzedniego ostrzejszymi karami za oszustwa. Konfederacja chciała przepisów najłagodniejszych dla branży krypto. Pojawił się także projekt prezydencki. Jest propozycja oparta na projekcie rządowym. To sugerowało, że różnice są niewielkie i może dojść do porozumienia. Posłowie wybrali rządowy projekt jako wiodący. Przyjęli jedną z kilkunastu poprawek zgłoszonych przez Kancelarię Prezydenta. Nakłada ona na Komisję Nadzoru Finansowego obowiązek publikacji raportu o rynku kryptoaktywów. Nic nie robią, żeby tę sprawę w jakiś sposób uregulować, żeby to, nazwijmy to, uzgodnić w jakimś stopniu z panem prezydentem. Projekt rządowy jest dobry, co potwierdził najlepiej pan prezydent, praktycznie kopiując go. Pytanie, czy będzie to projekt ostatni, bo już z podpisem Karola Nawrockiego. Wczorajsze słowa szefa jego kancelarii... Będziecie mieć kolejne merytoryczne weto. ...tego nie zwiastują. Sejm w pierwszym głosowaniu wybrał 15 nowych sędziów Krajowej Rady Sądownictwa. To pierwsza taka procedura po zmianie władzy. Głosowanie się odbyło mimo wcześniejszego zabezpieczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny, który próbował wstrzymać wybór. Wśród kandydatów znalazło się 13 sędziów wskazanych przez kluby koalicji rządzącej oraz kandydat PiS i Konfederacji. Procedura wyboru nowych członków rady ruszyła po prezydenckim wecie wobec nowelizacji ustawy o KRS. Sejm przyjął wtedy uchwałę, w której zobowiązał się do zatwierdzenia kandydatów wybranych przez środowisko sędziowskie. Zgodnie z zapowiedzią w głosowaniu nie wzięli udziału posłowie PiS, którzy zbojkotowali wybór. Po rosyjskim zmasowanym ataku na Kijów, w którym kilkadziesiąt osób straciło życie pod gruzami zawalonego bloku, Ukraińcy odpowiadają zdecydowanie. Ich odwet to uderzenie w rafinerię w głębi Rosji. Po uderzeniu na rosyjskie miasto Riazań spłynął deszcz ropy, O ukraińskiej odpowiedzi na krwawy atak. Kwiaty, znicze i rozpacz na miejscu jednego z najbardziej barbarzyńskich ataków na Kijów od początku wojny. Nasza śpiewaczka, nasza tancerka nie żyje przez wroga, który nie pozwala dzieciom żyć w spokoju. Wśród ofiar trzy nastoletnie dziewczyny. Łącznie zginęły 24 osoby, niemal 50 zostało rannych. To po prostu tragiczne. Dzieci, dorośli, którzy po prostu odpoczywali, marzyli, żyli swoim życiem, pracowali. W jednej chwili zostali zabici. Akcja ratunkowa trwała 28 godzin. Zakończyła się dziś rano. Służby przeszukały ponad 3000 m3 gruzów. Pomagał im m.in. 18-letni Iwan. Nie powiedziałem nikomu ani słowa, nawet mojemu tacie. Chwyciłem rękawiczki i wyszedłem z domu. Wspiąłem się na gruzy i zacząłem pomagać. Władze Kijowa ogłosiły piątek dniem żałoby. Na miejsce tragedii przyjechał prezydent Ukrainy. Według wstępnych danych w budynek w Kijowie uderzyła rakieta Ch-101. Została wyprodukowana w drugim kwartale tego roku, co oznacza, że Rosja nadal importuje komponenty do produkcji rakiet, obchodząc globalne sankcje. Od środy Kreml wystrzelili ponad 50 rakiet i 1500 dronów. Te ukraińskie - w odwecie - uderzyły w rafinerię w Riazaniu. To jeden z największych zakładów przetwórstwa ropy w Rosji. Na miejscu wybuchł pożar. Ogień pojawił się też w dwóch budynkach mieszkalnych, w które uderzył dron. Od początku wiosny już siedem rosyjskich rafinerii musiało wstrzymać pracę na skutek ukraińskich ataków. We wtorek wygasło trzydniowe zawieszenie broni ogłoszone przez amerykańskiego prezydenta. Zgodnie z ustaleniami osiągniętymi dzięki pośrednictwu Waszyngtonu doszło dziś do wymiany jeńców. To szeregowi, sierżanci i oficerowie. Wielu z nich dostało się do niewoli w pierwszych miesiącach wojny. Cieszę się, że cię słyszę. Jestem w domu, na Ukrainie, mamo. Do domów wróciło 250 Ukraińców i taka sama liczba Rosjan. Łącznie każda ze stron ma uwolnić po tysiąc jeńców. Wielkie święto kina trwa na Lazurowym Wybrzeżu. A my jesteśmy dumni z naszego polskiego udziału podczas festiwalu w Cannes. Film Pawła Pawlikowskiego "Ojczyzna" spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Czy będzie Złota Palma, przekonamy się wkrótce. Ale dziś zwracamy też uwagę na ważny polski akcent, jakim jest film "Historie równoległe " z producentem Maciejem Musiałem. Polski wieczór w Cannes wzruszył do łez. Po premierze "Ojczyzny" w Pałacu Festiwalowym przez sześć minut wybrzmiewały głośne brawa. To cudowny moment, gdy z tymi pięknymi ludźmi, którzy pracowali w naprawdę ciężkich warunkach, trafiamy tu, do Wersalu, świątyni kina, i zapominamy o bólach. Polak na czerwony dywan w Cannes wraca po 8 latach od wygrania statuetki dla najlepszego reżysera za "Zimną wojnę". "Ojczyzna" to historia pisarza Tomasza Manna, który wraz z córką po II wojnie światowej wraca do zrujnowanych i podzielonych Niemiec. W rolach głównych znani i nagradzani niemieccy aktorzy. Film niemal w całości kręcony był w Polsce i z polską ekipą. Zdjęcia zrobił dwukrotnie nominowany do Oskara Łukasz Żal, Polacy odpowiadają też m.in. za kostiumy i scenografię. Naszą rolą jest odtworzenie tej rzeczywistości magicznej, przeniesienie widza do tamtych lat, do tamtej epoki, która jest czarno-biała, ale szlachetna i poetycka. Ale podróż Tomasza Manna i jego córki to nie tylko podróż do ojczyzny. Film opowiada o poczuciu winy, roli rodziny, szukaniu domu i przynależności w wykończonej wojną Europie. Ten cały film to pytanie: być albo nie być. Zaczyna się raczej od "nie być". Ale później próbujemy, wbrew wszystkiemu, jakoś to sobie wszystko poukładać. I to zachwyciło krytyków, którzy już widzą w "Ojczyźnie" głównego pretendenta do Złotej Palmy. "The Guardian" pisze o filmie niezwykle eleganckim i wyważonym. "Le Monde" o dziele niezwykłej finezji, a "Screen Daily" stawia "Ojczyznę" na czele canneńskiego rankingu. Już jak ten film powstawał, wiedzieliśmy, że będzie to coś znaczącego. W Cannes miała też miejsce premiera "Historii równoległych" Irańczyka Asghara Farhadiego. To także film z polskimi wątkami, a producentami wykonawczymi są Maciej Musiał i zmarły wczoraj Krzysztof Piesiewicz. Trzymamy kciuki, by polscy twórcy wrócili na czerwony dywan 23 maja, bo wtedy rozdanie nagród 79. Festiwalu Filmowego w Cannes. Powiedzieć o nim można w dwóch słowach - człowiek legenda. Ale z pewnością w te dwa słowa wpisany jest życiorys, który oznacza pasję, miłość do tego, co robi, i sympatię nas, widzów, bo dzięki niemu sport nas porywa i wciąga. Kiedyś koszykarz Legii Warszawa, ale od lat dziennikarz sportowy i komentator. Dziś obchodzi 75. urodziny. Dariusz Szpakowski. Kocham tę pracę. Mówi o zawodzie, który uprawia od pół wieku, a kibice kochają ten głos. Dziennikarz legenda. Jeden z najsłynniejszych komentatorów sportowych. Już jako student AWF-u stawiał pierwsze dziennikarskie kroki. 50 lat temu trafił do Polskiego Radia. Tak wyglądał jego wywiad z Kazimierzem Deyną. Jan Ciszewski, Bogdan Tomaszewski, oni zaczynali od radia. Radio daje fundamenty do tego, by można było się rozwinąć w takim medium, jakim jest TVP. Do TVP trafił w latach 80. Podczas mundialu w Meksyku widzowie pokochali go niemal tak mocno jak piłkarzy reprezentacji. Ten zawód dał mi wiele przyjaźni, wiele okazji do tego, by skomentować sukcesy, ale i porażki polskich zespołów, dał przyjaźnie - to, co zostaje na lata. 75 lat, piękny wiek. Pamiętam, jak żeśmy się pierwszy raz widzieli, byliśmy młodzi, silni, odważni, pełni entuzjazmu. Jego wywiady przeszły do historii - jak choćby ten nazywany "klątwą Bońka". To po tych słowach Polska przez 16 lat nie była w finałach mundialu. Ale Szpakowski komentował wszystkie mundiale od 1978 roku. Kochamy go za emocje, za sukcesy. Miał przyjemność bycia przy tych reprezentacjach, kiedy odnosiły sukcesy, też nasz medal w 1992 roku. Bo był też na 18 igrzyskach olimpijskich - letnich i zimowych. Przez lata stał się legenda, w prosty sposób go rozpoznajemy. Całe nasze życie, życie kilku pokoleń Polaków upłynęło pod znakiem tego jednego głosu, tej czystej stojącej za nim emocji. Okrągły jubileusz spędził w pracy. W TVP Sport były wspomnienia i urodzinowy tort. Dziękuję, że mogłem być gościem przez tyle lat w państwa domach, to jest chyba najważniejsze. Kończymy "19.30". W studiu już prowadząca "Pytanie dnia" Aleksandra Pawlicka. Za chwilę rozmowa z Pauliną Hennig-Kloską, ministrą klimatu i środowiska. My podsumujemy dzień o 22.30. Do zobaczenia.