Zapraszam na 19.30. Rok po wyborach. Pierwszy bilans zysków i strat. Polityka migracyjna. Jak Polacy oceniają pomysły rządu. Pierwsza wojna Kima. Czy żołnierze z Korei Północnej walczą w Ukrainie? W wolnej Polsce tylu wyborców do urn jeszcze nigdy nie poszło. Ponad 74% uprawnionych do głosowania i kolejki do wyborczych lokali tak długie, że stać trzeba było aż po blady świt. Wybory wygrało PiS, ale w demokracji do rządzenia trzeba czegoś więcej. I tak, po dwóch kadencjach, Zjednoczona Prawica usłyszała od wyborców: osiem lat i starczy. Polska rok temu. Dla jednych zwykły identyfikator, dla byłej przewodniczącej komisji na warszawskiej Woli - ważna pamiątka. My musimy zwracać te identyfikatory, ale coś mnie tknęło i poprosiłam o pozostawienie. W komisji wyborczej przy Grabowskiej była najdłuższa kolejka do głosowania w Warszawie. Ostatnie karty wrzucono do urny tuż przed północą. Ten dzień wywołuje emocje i to dosyć duże, z racji tego, że widzę tę kolejkę, tych stojących ludzi z małymi dziećmi, i wbrew pozorom nie starsi, a młodzi i przewaga kobiet. Wielogodzinne kolejki przed lokalami wyborczymi ustawiały się w całym kraju. Frekwencja była najwyższa od 1989 roku. Do urn poszło ponad 74% Polaków. Uważam, że to jest nie tylko obowiązek, ale i wielki przywilej. Tymi krasnalami-wyborcami wrocławskie Jagodno niedawno uhonorowało postawę mieszkańców. O godzinie 21 na oddanie głosu czekało prawie tysiąc osób. Kolejka tak naprawdę była do końca tamtej ulicy. Fajna przygoda, fajna historia dla Wrocławia. Kolejkowiczów nakarmiła lokalna, teraz już słynna, pizzeria. Wiem, że było około 200 pizz. W zupełności to wystarczyło. W wielu lokalach zabrakło kart do głosowania. Pierwszy telefon o tym, że zaczyna brakować kart i może ich zabraknąć dostaliśmy o 14:30. Przygotowaliśmy naszych pracowników do tego, żeby przygotowywali pakiety. Kolejki ustawiały się też do lokali wyborczych za granicą. Tak było po siódmej rano w Rzymie. Tak w Berlinie. A tak w Nicei. Dziękujemy! Bardzo dziękujemy tym wszystkim, którzy czasami długo w nocy stali, żeby zagłosować za lepszą Polską. Rok temu w wyborach zwyciężyło PiS. 194 mandaty nie wystarczyły jednak, by samodzielnie rządzić. Rząd utworzył sojusz Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy. To był początek wielu zmian w Polsce, w tym tej w mediach publicznych. Czekały na nią miliony Polaków. Wredną rolą tej szczujni było pogłębianie podziałów w Polsce. Kopanie nowych rowów, nowych kanionów. Ta grupa ludzi przez prawie 5 lat codziennie protestowała przed siedzibami Telewizji Polskiej, teraz już nie musi. Gdy już policzono głosy, to się okazało, że nowa koalicja będzie musiała poczekać na swoją kolej. Po brawurowym, ale nieudanym eksperymencie z poszukiwaniem głosów za votum dla rządu PiS, po dwóch miesiącach powstał rząd Donalda Tuska. Choć rok jeszcze nie minął, to jego liderzy sumują osiągnięcia. Opozycja też nie ma z tym kłopotu, bo ma krótką listę: jedyny wasz sukces to to, że jeszcze trwacie. Tak ulica Wiejska wygląda dziś. Jeszcze rok temu Sejm był szczelnie ogrodzony barierkami. Ich demontaż był jednym z pierwszych symboli zmiany władzy. Nowym marszałkiem został Szymon Hołownia. Tego samego dnia ludzie sami zaczęli demontować barierki przed Sejmem. To jest wielka satysfakcja, móc z państwem pracować przez ten rok. Nie mamy czasu na świętowanie. - mówił premier w czasie posiedzenia rządu. Koalicyjny gabinet Donalda Tuska nie ma jeszcze roku, powstał dopiero dwa miesiące po wyborach. Wszystko przez to, że Andrzej Duda najpierw powierzył misję jego tworzenia Mateuszowi Morawieckiemu, choć było wiadomo, że PiS nie ma wymaganej większości. "Rok temu wyborcy powiedzieli nam: współpracujcie. Mimo różnic idziemy więc do przodu razem. Czasami zbyt wolno, ale zawsze w dobrym kierunku. Budowa Polski na pokolenia dopiero się zaczyna!" W podobnym tonie mówił premier. Wiem, jak często nasi wyborcy i nie tylko nasi wyborcy mówią: za mało, powoli, kłócicie się. Wyciągajmy też z tego wnioski i pamiętajcie o pokorze. Rządzący wyliczają, co już udało się zrobić. Podwyżki dla nauczycieli i dla budżetówki, finansowane in vitro, 800+, renta wdowia, tak zwane babciowe, zmiany w prokuraturze. Za najważniejsze rzeczy uznajemy rentę wdowią. Tabletka dzień po. Jedni mogą powiedzieć, że porażka. A ja uważam, ze to jest sukces. Bo jest kilkaset miejsc w Polsce, gdzie młoda dziewczyna, kobieta, może się zgłosić. Rozwiązanie wprowadzono rozporządzeniem po tym, jak ustawę zawetował Andrzej Duda. Bez zmiany w Pałacu Prezydenckim nie uda się też przeprowadzić zmian w sądownictwie. Wśród niespełnionych obietnic są też kwota wolna od podatku, składka zdrowotna, związki partnerskie czy aborcja. Ale tu powodem są różnice w koalicji. Niewątpliwie porażką jest kwestia dotycząca praw kobiet. Bo to trzeba uczciwie powiedzieć: nie na to się umawialiśmy z wyborcami. Projekt Lewicy dotyczący dekryminalizacji aborcji przepadł przez brak poparcia części PSL, skąd teraz słychać taką deklarację. Można zmienić prawo aborcyjne, mam nadzieję, że zrobimy to, jeśli nie w najbliższych tygodniach, to na pewno do końca roku. Składka zdrowotna od początku dzieliła Lewicę i Trzecią Drogę. Ta druga otworzyła mobilną kawiarnię obywatelska w Warszawie jako miejsce spotkań z wyborcami. Korekta składki zdrowotnej bez żadnego uszczknięcia dla służby zdrowia. Nie zgadzamy się na zagłodzenie polskich szpitali. Ale minister finansów twierdzi, że kompromis jest bliski. Myślę, ze niedługo, w ciągu najbliższych dni, uzyskamy porozumienie w sprawie składki zdrowotnej. Zdaniem opozycji rządowi udało się tylko jedno. Może tylko tyle, że jeszcze się do tej pory nie rozpadł, choć interesy koalicjantów są coraz bardziej rozbieżne. Ze 100 konkretów nie zostało nawet 30% zrealizowane, a to na maturze daje ocenę niedostateczną. Większość Polaków, bo łącznie ponad 38% badanych, pozytywnie ocenia działalność rządu. Negatywnie ponad 32%. 27% ma neutralny stosunek. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, żeby drugi rok i kolejne naszych rządów, które są efektem tego wielkiego wysiłku Polek i Polaków, żeby były lepsze. Jutro ostatni rok ma podsumować prezydent. Andrzej Duda o 10 wygłosi w Sejmie orędzie. Przez 8 lat swoich rządów Zjednoczona Prawica podkreślała asertywny stosunek do lewicowo-liberalnych standardów europejskich elit. W praktyce europejskie elity coraz szerzej otwierały ze zdziwienia oczy na pomysły polskich władz na praworządność, bo nie mieściły się w żadnych standardach. Skończyło się na blokadzie funduszy i pytaniach co dalej, bo z prymusa Polska trafiła na unijny aut. Gdzie jest dziś? Na metę charytatywnego biegu w Brukseli wbiegli dziś europosłowie, którzy jeszcze rok temu byli znani tylko w Polsce. Rok później w Parlamencie Europejskim przekonują, że to oni razem z rządem rozdają karty w Europie. Nie liczyliśmy się przez 8 lat, bo Morawiecki nie zabiegał, a Kaczyński go od tego odwodził. Teraz Polska współtworzy unijną agendę. Premier Donald Tusk ze swoimi kontaktami i wpływami w Brukseli jest jednym z premierów, którzy rządzą Unią. Przywracanie praworządności przez nowe polskie władze pozwoliło na odblokowanie prawie 267 mld złotych z Krajowego Planu Odbudowy. Do końca roku Polska ma otrzymać z tej puli 67 mld złotych. Europa daje nam dozę zaufania i pokazują nas jako tych, którzy przezwyciężyli autokrację. Ten ostatni rok jest szokiem dla wielu ludzi w Europie, w Parlamencie Europejskim, zwłaszcza to, jak rządzi Tusk na arenie krajowej. Polskim europosłom udało się m.in. zmienić unijną umowę o wolnym handlu z Ukrainą, wprowadzając do niej ograniczenia na zboże, które zalewało polski rynek. podważyliśmy podpisaną umowę Unia-Ukraina, bo trzeba bronić farmerów. Po apelach Polski w nowej Komisji Europejskiej powstało stanowisko unijnego komisarza ds. obrony, a Ursula von der Leyen obiecała wsparcie ochrony granic i budowę wspólnej tarczy antyrakietowej nad europejskim niebem. Polska nie jest już siłą blokującą, teraz można rozważać i pracować nad pomysłami zgłaszanymi przez Polskę. Choć ostatnie zapowiedzi premiera Tuska dotyczące zawieszenia prawa do azylu wzbudziły konsternację w Brukseli, szef polskiego rządu ma do nich przekonywać na ruszającym w czwartek unijnym szczycie w Brukseli. O Polsce rok po wyborach, dziś także o 20:15 w programie Trójkąt Polityczny, którego gościem będzie Marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Donald Tusk zapowiada czasowe i terytorialne zawieszenie prawa do ubiegania się o azyl w Polsce. Musimy odzyskać kontrolę nad granicą i nad naszym bezpieczeństwem, to będzie część naszej strategii migracyjnej, mówi premier. O tym planie debatował rząd, a my zapytaliśmy Polaków, czy Polska powinna tymczasowo zawiesić prawo do azylu? Instytut Badań Pollster, 14 i 15 października 2024 r. wykonał takie badanie na zlecenie Telewizji Polskiej: W badaniu jest więcej szczegółów, ma je dla państwa Bartosz Filipowicz. Czasowe, terytorialne zawieszenie prawa do azylu. Różnice zdań wśród polityków koalicji rządzącej. Nie wyobrażam sobie założenia ustawowego, które by było sprzeczne z prawem międzynarodowym. Państwo musi działać, musi zapewnić bezpieczeństwo. Ja nie rozumiem tej dyskusji. Rząd zajął się strategią dotyczącą migracji. Inaczej będzie na to patrzył aktywista z organizacji pozarządowej, inny obowiązek ma szef Straży Granicznej czy policjantka, która pilnuje tej granicy, inne zadania ma rząd. Dziś premier nie przedstawił jednak głównych założeń projektu. PiS nie wierzy w powstanie strategii. To jest bajka, to jest przesłona dymna, bo przecież problem naszego kraju to jest pakt migracyjny. Jeszcze przed ogłoszeniem projektu polityczki partii Razem nie pozostawiły wątpliwości co do poparcia czasowego prawa do azylu. Prawo do azylu jest prawem człowieka. Jest podstawową zasadą, która musi zostać zachowana. Kwestia azylu to element rządowej strategii: odzyskać kontrolę, zapewnić bezpieczeństwo. Jej celem jest odzyskanie kontroli na granicy polsko-białoruskiej i ograniczenie jej nielegalnego przekraczania. Z zapowiedziami projektu nie zgadza się Lewica. Dodalibyśmy trzeci jeszcze podtytuł: zachować człowieczeństwo. Dlatego, że to łatwo jest wylać dziecko z kąpielą. Przed Kancelarią Premiera z podobnym przesłaniem demonstrowali aktywiści. Polska jest zobowiązana do przestrzegania prawa do azylu. Od sobotniej zapowiedzi premiera, rządzący tłumaczą potrzebę działań w związku z sytuacją na granicy. To nie jest kwestia praw człowieka, szanujemy prawa człowieka. To jest rok aktów dywersji na zlecenie rosyjskich służb. Tego nigdy nie było w przeszłości. Jesteśmy w innej sytuacji niż 10, 15 lat temu. To nie są już akademickie dyskusje, tylko twarde kwestie bezpieczeństwa. Polska jest elementem wojny hybrydowej czy nam się to podoba, czy nie, dlatego trzeba zachować się adekwatnie i wzmacniać działania związane z obroną i bezpieczeństwem Polaków. To opinia posłanki PSL-u, która ma inne zdanie niż koalicjant z Trzeciej Drogi. Musimy znaleźć takie rozwiązanie, by nie łamać prawa międzynarodowego. Bo nie sztuką jest łamać prawo międzynarodowe. Musimy zarazem zapewnić bezpieczeństwo. W sondażu dla 19.30 i TVP Info: wyborcy Trzeciej Drogi opowiadają się w zdecydowanej większości ZA wprowadzeniem ograniczenia. Większe poparcie jest tylko wśród głosujących na Koalicję Obywatelską i Konfederację. Także wśród wyborców Lewicy o 5 punktów procentowych więcej opowiada się za zawieszeniem prawa do azylu. Politycy Polski 2050 dodają, że Unia Europejska powinna zwiększyć inicjatywę w zakresie ochrony polsko-białoruskiej granicy. Bo to zewnętrzna granica wspólnoty. Za chwilę o kontroli NIK-u w Polskim Komitecie Olimpijskim, a później także: Były szef Funduszu Sprawiedliwości w prokuraturze. Doszło do kryminalnego przejęcia prokuratury krajowej. Dla kogo bon senioralny? Program kierowany nie tylko do seniorów, ale też do pracujących rodzin. Najwyższa Izba Kontroli wkroczyła do siedzib Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Chodzi o wydawanie publicznych pieniędzy. Z wnioskiem o kontrolę w PKOL, po fatalnych dla Polski igrzyskach w Paryżu, wystąpił minister sportu Sławomir Nitras. Minister poinformował, że resort sportu i spółki Skarbu Państwa w ciągu ostatnich 3 lat przekazały na przygotowania do igrzysk Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu 92 miliony złotych. Polskie związki sportowe z budżetu otrzymały na ten cel prawie 786 milionów. Minister oczekuje szczegółowych rozliczeń ze strony PKOlu. Z kolei kontrola w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju ma objąć lata 2014-2025 i została specjalnie zlecona przez prezesa NIK, Mariana Banasia. 11 zarzutów, ustawione konkursy na ponad 100 milionów złotych, udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Takie ma prokuratura zdanie o Marcinie Romanowskim. A Marcin Romanowski ma nie lepsze o prokuraturze. Przejęto ją kryminalnie, prokurator krajowy jest nielegalny, więc Romanowski nadal ma immunitet. Dziś stawił się w prokuraturze, usłyszał zarzuty. Środków zapobiegawczych nie zastosowano, ale prokuratura zapowiada, że to nie jest jej ostatnie słowo. Marcin Romanowski dobrowolnie stawił się w prokuraturze. Śledczy wezwali go, by drugi raz postawić mu zarzuty za aferę z Funduszem Sprawiedliwości. Drugi, bo Romanowskiego zatrzymano w połowie lipca i wtedy postawiono 11 zarzutów, do których się nie przyznaje. To m.in. działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków, poświadczanie nieprawdy i wyrządzenie szkody wielkich rozmiarów w mieniu Skarbu Państwa. Ta szkoda to ponad 100 milionów złotych. Dzisiaj je powtórzono. Prokurator ponownie przedstawił panu Romanowskiemu 11 zarzutów. Zarzuty dotyczą tych samych czynów. Zarzuty musiały dotyczyć tych samych czynów, bo na ich podstawie Romanowskiemu uchylono immunitet poselski. A do drugiego ich postawienia śledczych zmusił immunitet Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W lipcu Romanowski mógł się nim zasłonić. Dwa tygodnie temu go uchylono. Dzisiaj nie ma żadnych przeszkód procesowych, które stanowiłyby tamę do postawienia zarzutów. I to mogą być, a nawet muszą być te same zarzuty. Po dzisiejszym przesłuchaniu w tej sprawie popłynęły jednak sprzeczne komunikaty. Prokurator zmienił zakres tych zarzutów wykraczając poza zakres wniosku. My poza te ramy nie wyszliśmy. Cały czas mówimy o tym samym czynie, o tym samym zdarzeniu. To nie jedyne zawiłości w sprawie Marcina Romanowskiego. Polityk stawił się w prokuraturze, choć uważa, że bezprawnie uchylono mu immunitet poselski. Doszło do kryminalnego przejęcia prokuratury krajowej. Romanowski twierdzi, że prokuratorem krajowym jest Dariusz Barski. A pod wnioskiem w sprawie immunitetu podpisał się prokurator krajowy Dariusz Korneluk. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej uważa, że to bez znaczenia. Wniosek złożony przez prokuratora bez względu na pełnioną funkcję za pośrednictwem prokuratora generalnego jest prawnie skuteczny. Gdyby pan Romanowski miał cień nadziei, że ma immunitet, to pies z kulawą nogą by go w budynku prokuratury nie zobaczył. Pan Marcin Romanowski jest człowiekiem wolnym. Bo prokuratura nie skierowała do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie. Nie wykluczyła jednak, że zrobi to niebawem. Projekt już jest, ustawa ma wejść w życie w 2016 roku i będzie wsparciem dla tych, którzy pracują i opiekują się seniorami po 75. roku życia. Bon senioralny. Maksymalnie 2150 złotych. Pieniądze trafią na konto gmin i opłacą świadczenia, które gmina weźmie na siebie. Jakie i dla kogo? To dom opieki wytchnieniowej fundacji "Potrafię pomóc" we Wrocławiu. Tutaj osoby z niepełnosprawnościami lub starsze otrzymują fachową opiekę. W ten sposób rodziny podopiecznych mogą liczyć na, jak sama nazwa wskazuje, chwilę wytchnienia. Ważne jest, żeby pomóc tym osobom w podstawowych czynnościach dnia codziennego, przy spożywaniu posiłków, w czynnościach higienicznych. Rząd ma projekt ustawy bonu senioralnego, który ma być finansowym wsparciem dla rodzin seniorów wymagających stałej opieki. Chodzi o to, żeby rodzina mogła godzić swoje obowiązki zawodowe z obowiązkami związanymi z rodziną. Bon o wartości do 2150 zł miesięcznie ma być rozwiązaniem bezgotówkowym, realizowanym przez gminy. Kwota ta odpowiada 50 godzinom usług wsparcia dla seniora powyżej 75. roku życia. Jest to projekt, który generuje pewne szanse aktywizacji zawodowej dla osób, zwłaszcza w mniejszych gminach, w zakresie opieki nad starszymi. A tym samym dodatkowo jest to program kierowany nie tylko do seniorów, ale też do pracujących rodzin. Wniosek o bon senioralny będą mogły złożyć dzieci lub wnuki seniora. Otrzymanie wsparcia będzie obłożone pewnymi warunkami. Opiekunowie muszą być aktywni zawodowo, a świadczenie, jakie otrzymuje na co dzień senior, nie będzie mogło przekraczać określonej kwoty. Rachunek ekonomiczny w tej sprawie to jedno, natomiast druga kwestia, o której nie zapominajmy, to to że od jakości życia i dobrostanu społeczeństwa zależy również to, jak potrafimy zabezpieczyć los osób starszych. Projekt właśnie trafił do konsultacji społecznych i ma wejść w życie w styczniu 2026 roku. Uchodził za filantropa i sieciową osobowość, ale teraz wizerunek się zmienia. Kamil L., znacznie lepiej znany jako youtuber Budda, z zarzutami. Pranie brudnych pieniędzy, wyłudzanie VAT-u, nielegalny hazard, udział w grupie przestępczej. Budda nie jest sam w tej sprawie, bo prokuratura objęła zarzutami jeszcze 9 osób. Robin Hood, który miał prać brudne pieniądze. Według prokuratury popularny youtuber kierował zorganizowaną grupą przestępczą, która okradała państwo. Służby zabezpieczyły 140 mln złotych, w tym ponad 50 samochodów czy kilka nieruchomości. Lista zarzutów dla gwiazdy i 9 innych zatrzymanych osób jest długa. W istocie loterie promocyjne nie były loteriami, a był to rodzaj gier hazardowych. Podejrzani mieli w ten sposób omijać przepisy o grach hazardowych. Według prokuratury pod pozorem legalnie prowadzonych działalności gospodarczych transferowali środki za granicę, które teoretycznie miały być pożyczkami. W ten sposób ukrywali rzeczywiste pochodzenie pieniędzy. Pan Kamil z całą stanowczością odmawia zasadności postawionych zarzutów i będzie robił wszystko, żeby udowodnić swoją niewinność. Słynne loterie to obok filmów o tematyce motoryzacyjnej motyw, który sprawił, że o Buddzie usłyszała cała Polska. Youtuber rozdawał miliony. Wygrać można było na przykład 7 samochodów wartych krocie. Wspierał również najuboższych. Pod drzwiami domu dziecka w Krośnie anonimowo zostawił sto tysięcy złotych. Tyle samo wrzucił w przebraniu do puszki WOŚP. Pomagał bezdomnym i powodzianom. Powstał o nim nawet film. Niespodziewanie u szczytu sławy ogłosił, że kończy karierę na YouTubie. Obserwowało go wówczas 2,5 mln subskrybentów. Ostatnią loterię zorganizował w niedzielę. To od początku była historia od zera do milionera, a teraz wygląda na to, że jest to historia w drugą stronę. Od milionera do zera. Znany youtuber mógł zarabiać blisko 15 mln rocznie, czyli 1,2 mln miesięcznie. A to oznacza, że do jego kieszeni wpadało 30 zł co minutę. Grupa wiernych fanów youtubera napisała petycję do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie idola. Apelujemy o uniewinnienie Buddy i przywrócenie mu wolności. Wierzymy, że każdy zasługuje na sprawiedliwe traktowanie, a uniewinnienie Buddy przywróci mu godność i nadzieję na lepszą przyszłość. Zdaniem prokuratury dowody są mocno obciążające. Oskarżonym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Korea Północna i Rosja Putina to strategiczni partnerzy i mają na to papiery. Traktat podpisano w czerwcu i zakłada wspólną strategię bezpieczeństwa obydwu krajów. Ukraiński wywiad podejrzewa, co z tego może wyniknąć. Korea Północna wspiera militarnie Rosję od dawna, ale partnerstwo może wejść na inny poziom. Czy żołnierze Korei Północnej trafią na ukraiński front? Toreck w obwodzie donieckim. W mieście nie ma już schronów i ani jednego niezniszczonego budynku. Przed atakiem Rosji zamieszkiwało tu 70 tysięcy ludzi. Teraz zaledwie tysiąc. Rosja powoli zdobywa miasto. Nieustannie nas atakują. Mają więcej ludzi i broni. Tak, jesteśmy zmęczeni. A już niedługo będą mieć jeszcze więcej. Władimir Putin wniósł do parlamentu projekt ustawy o ratyfikacji partnerstwa strategicznego z Koreą Północną. Jest tam zapis o "pomocy wojskowej". Traktat oznacza prawdziwie strategiczną i głęboką współpracę we wszystkich obszarach, w tym w zakresie bezpieczeństwa. Wszystko zbiega się w czasie z ostrzeżeniami ukraińskiego wywiadu, według którego w Rosji odbywają się szkolenia wojskowe "kilku tysięcy" żołnierzy z Pjongjangu. Nie chodzi już tylko o przekazywanie broni. Chodzi w rzeczywistości o przekazywanie ludzi z Korei Północnej siłom zbrojnym okupanta. Kim Dzong Un od początku wojny wspiera Moskwę. Tylko od połowy 2022 roku wysłał do Rosji ponad 13 tys. kontenerów - te mogą pomieścić około 6 mln pocisków artyleryjskich kalibru 152 mm. W zamian za wsparcie dostaje m.in. rosyjskie technologie niezbędne do rozwoju programu nuklearnego. Wspólnie z Rosją omijają też sankcje. Korea Północna jest bardzo dociśnięta, państwa dość konsekwentnie przestrzegają tych sankcji, Stany Zjednoczone pilnują. Zdaniem ukraińskiego wywiadu żołnierze z Korei Północnej już mieli być widziani w Donbasie. Jest tak: jesteśmy w grupie A1. Tyle że po trzeciej kolejce na trzecim miejscu, a do ćwierćfinału Ligi Narodów awansują dwie drużyny. Z Portugalią poszło tak sobie, ale nasi wciąż mają o co grać, tyle że już bez kalkulacji. Z Chorwacją muszą wygrać, by myśleć o awansie. Trzecia drużyna zagra baraż o utrzymanie w grupie A, a ostatnia spadnie bezpośrednio do dywizji B. Kibice przed meczem pełni wiary w reprezentację. Mamy nadzieję, że wygramy. Liczymy na naszych. Jak chcemy, to możemy wszystko wygrać. Przed podopiecznymi Michała Probierza trudne zadanie. Pierwszy mecz z Chorwatami przegraliśmy 1:0, ale kadra na dzisiejszy wieczór ma plan. Od początku musimy narzucić swój styl gry i wygrać to spotkanie, bo jest dla nas kluczowe. I to nawet bardzo. Na półmetku ligi Narodów jesteśmy na 3. miejscu w grupie, które wiąże się z ryzykiem gry w barażach o utrzymanie w elicie. Do drugich Chorwatów tracimy 3 punkty i jeżeli wygramy, możemy awansować na drugie miejsce. Jest o co walczyć. bo do kolejnej fazy awansują tylko dwie pierwsze drużyny. Chorwaci dobrze o tym wiedzą i nie zamierzają odpuszczać. To będzie najważniejszy mecz dla nas i dla reprezentacji Polski. My walczymy o wyjście z grupy, Polacy walczą o powrót po dwóch porażkach. Mecz będzie ciężki, będziemy mieć przeciwnika, który będzie atakował. O napastników nie musimy się martwić, ale kadra Polski przed spotkaniem z Chorwacją boryka się z problemami w obronie i w środku pola. Ponadto na zawodników spadła krytyka po słabym meczu z Portugalią. Nasi stoperzy mają coś do udowodnienia polskim kibicom. Jeśli spojrzymy na mecze naszej reprezentacji w 2024 roku, tylko w jednym spotkaniu, marcowym, tym barażowym, o awans na Euro 2024 z Walią nie straciliśmy bramki. To pokazuje, że jest problem. Dla trenera Probierza mecze z topowymi drużynami mają być poligonem doświadczalnym. Cel jest jeden. My budujemy zespół na eliminacje mistrzostw świata i to jest dla mnie najistotniejsze, żeby ta grupa zawodników się rozwijała. Jak im pójdzie, dowiemy się z anteny TVP. Początek studia przed meczem Polska - Chorwacja o 20.25 w TVP1. To wszystko dziś w "19.30", za chwilę "Pytanie dnia". Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf będzie profesor Adam Strzembosz.