Polska walczy z wielką wodą. Zbigniew Łuczyński, 19. 30 z Opola, gdzie mieszkańcy z niepokojem patrzą na rzekę. Nasi reporterzy specjalnie dla państwa śledzą sytuację powodziową. Tomasz Mildyn jest w Oławie, Igor Sokołowski w Głuchołazach, Izabela Kozdraś w Bystrzycy Kłodzkiej. Na początek Oława - Tomku, jak wygląda u ciebie sytuacja, czy fala powodziowa wdarła się do miasta? Jeszcze nie. Będą potrzebne worki z piaskiem. Żeby wzmacniać wały. Zebrali się mieszkańcy. W czynie społecznych układają worki. Worki, piasek i wspólna praca - to już nie Kotlina Kłodzka czy zalana Opolszczyzna. Oddalona o 25 kilometrów od Wrocławia Oława, szykuje się na obronę miasta. Z niepokojem patrzymy się na rzekę Odra i rzekę Oława, ich stany są alarmowymi i modele matematyczne, które są wskazywane, że fala zwłaszcza na rzece Odra będzie niezwykle wysoka. Stąd służby w pogotowiu, a mieszkańcy osiedla położonego nisko i nad Odrą - proszeni o ewakuację. Taki komunikat nie napawa ich optymizmem. Dorobek całego życia może pójść w godzinę, ja mieszkałem 9 lat w Kłodzku. W '97 miałem w domu prawie 2,5 metra wody, ja jestem z okolic koło Brzegu, w miejscowości Błota. W położonej najniżej części miasta odłączono prąd. Nieczynne są szkoły podstawowe i średnie - w nich zorganizowane zostaną miejsca dla ewakuowanych i służb. Nad miastem co chwila lata policyjny śmigłowiec. Prognozy na najbliższe godziny - kiepskie. Dopływa woda już do Opola, do Oławy, tam przekroczone są stany alarmowe, do Wrocławia za chwilkę, w nocy to się zadzieje. Więc cały czas ta sytuacja jest bardzo niebezpieczna. W oławskim Muzeum Motoryzacji pospolite ruszenie i ratowanie 300 zabytkowych samochodów. Napisałem przed chwileczką post w Internecie i zjeżdżają się, koło 20 lawet, przyjechało około 50 ludzi. Wolontariusze ratują eksponaty, a w zamkniętej dziś dla zwiedzających restauracji załoga szykuje obiad dla służb. Przygotowujemy dla strażaków pierożki z mięsem, ruskie, gołąbki, naleśniki, co mamy, to robimy. Mieszkańcy muszą być gotowi na utrudnienia w ruchu po okolicznych drogach i kolejne ewakuacje. Teraz przenosimy się do Głuchołaz. Sytuację w mieście i okolicach śledzi Igor Sokołowski. Wczoraj sytuacja była dramatyczna, a jak jest dziś? Woda opadła? Ogrom zniszczeń. To długi i trudny dzień. Mieszkańcy są bez wody i prądu. Podobnie jak osoby z okolic. Był też lęk przed kolejną falą. Na szczęścia woda się nie przedarła. Od rana we wsi Pokrzywna trwa walka ze skutkami żywiołu. Ci, którzy ucierpieli najbardziej, próbują ocalić to, co zostało. A pracy jest mnóstwo. Podobnie jest w sąsiednim Jarnołtówku, gdzie fala zniszczyła drogi i sieci energetyczne. Mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia. Nikt się nami nie interesuje. My mieszkamy na górze, to pies z kulawą nogą do nas nie przyszedł. Co to znaczy? To znaczy, że nie mamy wody, nie mamy prądu, nie wiemy, czy zginiemy, cokolwiek, nic. Miejscowości położone wzdłuż Złotego Potoku częściowo odcięte od świata, przez kilkanaście godzin służby patrolowały okolicę, nad którą wisiała groźba ponownego zalania. Dobrze, że jeszcze mamy piec kaflowy, to wodę sobie grzaliśmy do kąpieli. Piwnica zalana, cztery pompy stoją, ani prądu, ani wody. W Głuchołazach mieszkańcy ciężko pracują, by usunąć skutki powodzi. A potrwa to jeszcze długo. W tym momencie mam całkowicie zalany dom. Mieszkamy bardzo blisko mostu i strasznie jest zagruzowany korzeniami, drzewami. Mieszkańcy wciąż usuwają ze swoich domów wodę, błoto i śmieci. Przedsiębiorcy liczą straty. 20 ton piasku żeśmy kupili, 350 worków, próbowaliśmy się zabezpieczyć, jak tylko się dało. Ale impet był tak mocny, że zmyło wszystko. Mogę was wprowadzić do środka. Marcin Nastasowski ma 3 restauracje na Opolszczyźnie. Każda z nich ucierpiała. Tutaj, jak widać. Woda sięgała do tego stopnia, czyli miała około metra. Wszystko zniszczone. W podobnej sytuacji jest też hotel na tej samej ulicy. Halina Zielińska, która nim zarządza, nie wie, kiedy znów będzie mogła przyjmować tu gości. Najbardziej obawiamy się, bo mamy zalaną całą kotłownię. Dzisiaj została wybrana woda, został wybrany szlam i jutro to wszystko trzeba będzie myć, płukać. Miasto po części wciąż pozbawione jest prądu i bieżącej wody, służby robią, co mogą, by te braki uzupełnić. Najważniejsze jest dostarczenie artykułów pierwszej potrzeby. Zniszczone chodniki, drogi i mosty to największa przeszkoda. Po naszej stronie wszystko jest zalane, w niektórych miejscach było metr, ponad metr wody, jest gorzej niż w '97, jest tragiczniej. Po wodę musimy przychodzić tutaj, są beczkowozy i rozdają wodę. Chociaż powódź trwała zaledwie kilkanaście godzin, to powrót do normalności w Głuchołazach będzie trwał o wiele dłużej. Teraz Bystrzyca Kłodzka, w której jest Izabela Kozdraś. Iza, powiedz, czy sytuacja w mieście jest nadal dramatyczna? Tu sytuacja się stabilizuje. Mieszkańcy próbują wrócić do normalnego życia. Zaczęli sprzątanie. W okalających miejscowościach sytuacja jest dramatyczna. Tam nadal nie ma łączności, gazu, prądu. Dziś była kolejna ewakuacja mieszkańców, którzy utknęli w domach. Tam sytuacja jest bardzo trudna. Mieszkańcy walczą ze skutkami powodzi. W Kotlinie doszło do największych zniszczeń. W wielu miejscach w kraju woda niesie spustoszenie, rząd przejmuje zarządzanie kryzysem, wprowadzając stan klęski żywiołowej. A my jesteśmy wszędzie tam, gdzie trwa heroiczna praca wielu ludzi, aby wygrać ze skutkami katastrofy. Nysa. Kolejna fala powodziowa zbliża się bardzo szybko. Ewakuacja całego miasta była nieunikniona. Warto wejść na wyższą kondygnację. DŹWIĘK PRZELEWAJĄCEJ SIĘ WODY A tego dźwięku nadal obawiają się mieszkańcy całego śląska: dolnego, górnego i opolskiego. Nic dziwnego, bo żywioł nie odpuszcza. Na Nysie Kłodzkiej w gminie Paczków pękł zbiornik retencyjny. Burmistrz gminy ogłosił bezwzględną ewakuację dolnych części pobliskich wsi. Cały czas mamy stan podwyższonego zagrożenia. Ja nie mam informacji co do tego, żeby bezpiecznie wprowadzić mieszkańców na te ulice, które w sytuacji kiedy wał by pękł, byłyby zalane. Bo ulice wsi przypominałyby te z Jeleniej Góry. Dotąd, po prostu tyle wody było w tym najgorszym punkcie. Czy ze Stronia Śląskiego. Miasto było kompletnie odcięte od świata, ewakuować mieszkańców musiały policyjne śmigłowce. Mieszkańcy nie poznają własnego miasta. Centrum Stronia nie istnieje praktycznie. Mamy tutaj krajobraz jak po wybuchu bomby atomowej. Powódź w Polsce dotknęła wielu miejsc. Nysa Kłodzka - czyli dopływ Odry - zalała szpital w Nysie. Placówka przestała pełnić swoją funkcję - nocą ewakuowano pacjentów, tych najbardziej chorych - transportem lotniczym. Wielka woda zbiera także śmiertelne żniwo. Ordynatorem w tym szpitalu był Krzysztof Kamiński - to czwarta ofiara powodzi. Wracał z dyżuru, ale do domu już nie dojechał. To zdjęcie jego samochodu, po którym rodzina rozpoczęła poszukiwania lekarza. Ciało mężczyzny odnaleziono w nocy. Uwaga. Uwaga. Wzywamy wszystkich do ewakuacji. Niektórzy wciąż liczą, że wielka woda do nich nie dotrze. Budują prowizoryczne wały. Tak jest na przykład w Malerzowicach Wielkich, gdzie zalana jest droga krajowa numer 46. Za moimi plecami mamy zalaną już drugą stronę mostu. Droga jest kompletnie odcięta do Nysy. A sytuacja w trzech województwach wciąż jest dramatyczna. Co widać na tej mapie IMGW. Zdecydowana większość rzek jest powyżej stanu alarmowego. Mimo że sytuacja pogodowa powoli się stabilizuje, to ta hydrologiczna - już nie. Przez ostatnie cztery dni spadło tyle deszczu, ile w tamtym rejonie, na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie, powinno spaść w ciągu pół roku. Zdaniem hydrologów jutro fala kulminacyjna dotrze do Opola - tam ogłoszono już alarm przeciwpowodziowy - podobnie jak w stolicy Dolnego Śląska. We Wrocławiu fala pojawi się w drugiej połowie tygodnia. Będziemy podnosić i wzmacniać wały na niektórych odcinkach. W dotkniętych powodzią miejscach trwa też już pierwsze liczenie strat. Poprzewracane ołtarze, ławki czy wyrwane drzwi. Tak wyglądał o poranku klasztor franciszkanów w Kłodzku W wielu miejscach niektórzy stracili cały swój dobytek. To był kataklizm, jeszcze w życiu tego nie przeżyłem. Wyjść nawet z domu nie idzie, bo jest tyle błota, że buty zostają w błocie, nie można nogi wyciągnąć. Nic teraz nie możemy zrobić, ale co dalej, gdzie iść. Ani pandemia, ani żadne dotychczasowe powodzie nie skłoniły władz do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Stało się to po raz pierwszy dziś, w 17 powiatach w trzech województwach. To może oznaczać wiele ograniczeń takich jak nakazy ewakuacji czy też reglamentacja towarów. Z drugiej strony to także ułatwiona droga do uzyskania odszkodowań. Na razie rząd mówi o miliardzie złotych dla powodzian. Przez ponad 20 lat stan klęski żywiołowej istniał tylko na papierze. Ale ta katastrofa zmieniła wszystko. Ogłosiliśmy stan klęski żywiołowej na okres 30 dni od dnia ogłoszenia rozporządzenia. Rozporządzenie zostało przyjęte na tym nadzwyczajnym posiedzeniu rządu. Zgodnie z nim stan klęski żywiołowej obowiązuje w części trzech województw. Na Dolnym Śląsku to powiaty kłodzki, karkonoski, wałbrzyski, ząbkowicki, kamiennogórski. Lwówecki. A także miasta: Wałbrzych i Jelenia Góra. W Opolskiem to powiaty nyski, prudnicki, głubczycki i gmina Strzeleczki. Na Śląsku to powiaty bielski, cieszyński, pszczyński, raciborski i miasto Bielsko-Biała. Ta lista nie jest zamknięta i może się wydłużyć. Stan klęski żywiołowej to według ustawy długa lista ograniczeń wolności i praw człowieka, które mogą zostać wprowadzone. Służby mogą nakazać prowadzenie określonej działalności gospodarczej bądź przejąć określone sprzęty takie jak koparki spychacze, wywrotki. To wszystko dopuszcza ustawa. Jednak rząd nie zdecydował się na tak duże restrykcje. Będziemy starali się korzystać powściągliwie i z pewną delikatnością z narzędzi, jakie daje stan nadzwyczajny. Nie jest naszą intencją ponad jakąkolwiek potrzebę ograniczać prawa obywatelskie. Dzisiejszym rozporządzeniem rząd wprowadził nakaz ewakuacji i określonego sposobu przemieszania się. Z nowego przed 17.00 skorzystał burmistrz Nysy. Jestem zmuszony ogłosić ewakuację. Sytuacja jest bardzo groźna, zagraża zdrowiu i życiu. Chodzi przede wszystkim o wsparcie służb, które od trzech dni bez przerwy walczą z żywiołem. Jesteście bohaterami tych trudnych czasów. My jako politycy musimy zrobić wszystko, żeby wam pomóc. Sejm jest w gotowości, by zebrać się w razie potrzeby uchwalenia nowego prawa. Choć to na razie nie jest konieczne. Powodzianie już teraz mogą w urzędach gmin składać wnioski o wypłatę bezzwrotnego wsparcia. Na ten cel rząd teraz przeznaczył miliard złotych. Minister finansów poinformował mnie, że środków tę pomoc doraźną i długofalową nie zabraknie. Bezzwrotna pomoc doraźna to podwyższony z 6 do 8 tysięcy złotych zasiłek z pomocy społecznej i 2 tysiące złotych zasiłku dla powodzian. W sumie to 10 tysięcy złotych. Jest też wsparcie dla tych, którym wielka woda zniszczyła domy i budynki gospodarcze. To 100 tysięcy złotych bezzwrotnych dotacji na remont i 200 tysięcy złotych na odbudowę. Nie zostawimy nikogo bez pomocy. Każdy, kto doznał skutków powodzi, będzie zabezpieczony finansowo. W przypadku przedsiębiorców drogę do uzyskania odszkodowania otwiera wprowadzony dziś stan klęski żywiołowej. Wielka woda, a za nią wielka fala ludzkiej pomocy. Nie tylko rząd deklaruje wsparcie, ale również liczne organizacje. Ruszyły zbiórki pieniędzy i wszystkiego, co jest potrzebne teraz, oraz tego co będzie niezbędne w najbliższym czasie. O wielkiej mobilizacji prosto z serca. Woda weszła między ścianki, całą płytę wyrwało. Kazimierz Margol do końca wierzył, że uda się uniknąć najgorszego scenariusza. Żywioł był silniejszy. Drzwi nie wytrzymały. Woda wtargnęła do mieszkania, zniszczyło mi to wszystko. Po remoncie dopiero. Ci ludzie stracili nie tylko dobytek, ale też poczucie bezpieczeństwa. Nawet nie wiadomo, od czego zacząć. Bo trzeba by to gdzieś powynosić na zewnątrz, a w tym momencie nawet nie ma gdzie. Do 2.00 W nocy wynosiliśmy wszystko. Prąd odcięty. Ewakuowani z zalanych terenów znaleźli tymczasowe schronienie w szkołach i schroniskach. Większość zdążyła zabrać z domu tylko dokumenty. Potrzebują tak naprawdę wszystkiego. Woda, przede wszystkim woda. Ludzie nie mają wody. Nie mają nic. Ja bardzo liczę na pomoc. Nawet na teraz potrzebujemy zwykłych łopat. Nie brakuje osób, którzy z potrzeby serca ruszają, by pomóc potrzebującym. Nie byłem w stanie siedzieć przed telewizorem, zebraliśmy się ze znajomymi, kupiliśmy 60 zgrzewek wody i przyjechaliśmy ze znajomymi. Od wczoraj w całym kraju trwa pospolite ruszenie ludzi i fundacji, którzy spontanicznie organizują zbiórki dla powodzian. W Warszawie najpotrzebniejsze rzeczy można przynosić do magazynu Stacji Uzdatniania Wody "Filtry" i urzędów dzielnic. Przywieźliśmy środki czystości, wodę. My byliśmy trzy dni temu tam, a teraz już tych miejsc praktycznie nie ma. Firmy ubezpieczeniowe zapowiadają uproszczenie wszystkich procedur związanych z odszkodowaniami. Zadzwońmy do naszego ubezpieczyciela, zgłośmy szkodę i wówczas ubezpieczyciel za rękę poprowadzi, jakich dokumentów potrzebuje, co potrzebuje, podstawą są zdjęcia. Zbiórkę pieniędzy i darów prowadzą Caritas Polska i Polski Czerwony Krzyż. Wyjechał już transport z pomocą, na bieżąco to monitorujemy. Też uruchomione zostały punkty pomocy doraźnej w postaci jadłodajni. Z akcją Razem dla was rusza też Telewizja Polska. Przez całą dobę będą prowadzone zbiórki darów we wszystkich ośrodkach regionalnych i w siedzibie głównej w Warszawie przy Woronicza 17. Środki dla powodzian można przekazywać też na konto Fundacji TVP. bardzo państwa proszę o pomoc dla powodzian, dla ludzi, którzy stracili często dorobek życia. Dajmy im szansę, dajmy im nadzieję. 22 września po programie 19.30 zostanie wyemitowany specjalny blok reklamowy, z którego wszystkie środki zostaną przeznaczone na pomoc dla ofiar powodzi. Symboliczny hymn wsparcia i solidarności z powodzianami sprzed 27 lat dziś nabiera nowego znaczenia. Nie ma co tracić nadziei, ale łatwo mówić trudno zrobić. Dziś o 21:00 na antenie TVP Info specjalny program o pomocy dla powodzian. Telewizja Polska, publiczna telewizja, jest współtworzona dzięki państwa zaangażowaniu, a wkład naszych widzów w to co pokazujemy na antenie w trudnych chwilach, jakie są naszym udziałem w ostatnich dniach, jest nieoceniony. Dziękujemy i prosimy o przesyłanie zarejestrowanych przez państwa materiałów pod adres twojetvp.info. To właśnie dzięki państwu możemy dzielić się z naszymi widzami tym, co istotne. A państwo, wybierając przekaz Telewizji Publicznej, współtworzą ja razem z nami. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie dzieją się rzeczy ważne, pracując po to, by otrzymali państwo wszystkie niezbędne informacje. Dziękujemy. I wracamy do tego, za co państwo nas cenią, czyli przekazywania wiadomości. "Wyciągniemy, co się da, z Unii Europejskiej, jeśli chodzi o środki finansowe" - zapowiada premier, który chce skłonić Unię do pomocy razem z szefami innych państw dotkniętych powodzią. "Unia Europejska jest gotowa udzielić wsparcia" - pisze z kolei szefowa Komisji Europejskiej Ursula Von Der Layen. A jaka będzie droga od słów do czynów? Polscy powodzianie mogą ubiegać się o środki z unijnego funduszu solidarności służącego do odbudowy infrastruktury po klęskach żywiołowych. Państwa członkowskie Unii w ramach tego funduszu rocznie do dyspozycji mają w sumie półtora miliarda euro. Polscy rolnicy dodatkowo mogą ubiegać się o pieniądze z rezerwy kryzysowej do łagodzenia skutków kataklizmów naturalnych w rolnictwie. Bruksela już przekazała Polsce i czterem innym krajom dotkniętym powodziami zdjęcia satelitarne z unijnego programu Copernicus, które są wykorzystywane w operacjach ratunkowych i poszukiwawczych, a w przyszłości będą pomocne do szacowania strat. Komisja Europejska przypomina, że Polska może ubiegać się także o wsparcie operacyjne i techniczne oferowane przez inne unijne stolice i koordynowane z Brukseli. Komisja ma do dyspozycji Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, który nie został jeszcze uruchomiony. Czas reakcji jest oczywiście bardzo krótki, w przeszłości mechanizm był używany do pomocy powodzianom. Chodzi o pompy, łodzie ratunkowe i ratowników, wodę i żywność. To jest moment na europejską solidarność i jedność. W najgorszych czasach ludzie muszą zobaczyć najlepszą Europę i w imieniu Parlamentu Europejskiego chcę podkreślić, że zrobimy to, co konieczne, by pomóc. Debata o potrzebie wsparcia dla powodzian ma się odbyć jeszcze na tej sesji plenarnej. To Parlament Europejski będzie również ostatecznie zatwierdzał wnioski o wypłaty z unijnego funduszu solidarności. Władze w Warszawie maja 12 tygodni na to, by je złożyć. Z powodzią, która sieje spustoszenie, zmaga się nie tylko południowa Polska. Także Czechy, Niemcy, Słowacja, Austria czy Rumunia były pod katastrofalnym wpływem niżu Boris. I także te kraje walczą z jego skutkami. Złe wiadomości docierają z Czech. 35 kilometrów od naszej granicy pękły wały. Czy skutki tej katastrofy możemy wkrótce odczuć w Polsce? To zaledwie 35 kilometrów od granicy z Polską. W czeskiej Ostrawie - u zbiegu Odry i Opawy - pod naporem wody pękły wały. Dwie wyrwy mają ponad 50 metrów długości. Woda z obu rzek wdziera się do miasta. Strażacy wspierani przez saperów robią wszystko, by powstrzymać napór wody na Ostrawę. Ta zalała już miejscową elektrownię i ciepłownię. Z dzielnicy Przivoz uratowano kilkaset osób. W niektórych miejscach woda ma nawet 2 metry wysokości. Czy to kolejne zagrożenie dla południa Polski? Tam, gdzie woda opadła jak w czeskim Jeseniku, również niedaleko polskiej granicy, odsłoniła ogrom zniszczeń. Miejscowość odwiedził dziś czeski premier. Zniszczenia są ogromne, widzimy je wszędzie dookoła. W całym kraju ponad ćwierć miliona gospodarstw nie ma prądu. Trwają poszukiwania siedmiu osób. Jedna nie żyje. Austriacy z niepokojem wpatrują się w przepełniony zbiornik retencyjny na rzece Kamp uchodzącej do Dunaju, którego poziom stale rośnie. W Dolnej Austrii mamy do czynienia z katastrofą na bezprecedensową skalę. Z brzegów wystąpiła też rzeka Wiedeń, przepływająca częściowo przez stolicę Austrii. Władze miasta mówią, że tak trudnej sytuacji nie było tu od 150 lat. Na nadejście fali kulminacyjnej przygotowują się też Budapeszt, a wcześniej Bratysława, gdzie poziom Dunaju przekroczył już dziewięć metrów. W Rumunii najbardziej ucierpiał okręg Gałacz na wschodzie kraju, przy granicy z Ukrainą. To tu jak do tej pory odnotowano najwięcej ofiar powodzi w Europie - 7 osób. Spójrz, mieliśmy tu wodę na wysokości jednego metra. Mieszkańcy ciągle spoglądają w niebo, bo boją się, że ich koszmar może się powtórzyć. Niestety na wschodzie kraju zapowiadane są kolejne ulewne deszcze. W czasie kiedy ludzie walczą z żywiołem, cierpią także one - zwierzęta. Ewakuowani ludzie często nie wyobrażają sobie, by w trudnych chwilach zapomnieć o przyjaciołach. "Ewakuujemy ludzi, ale na pokładzie jest także miejsce dla naszych mniejszych braci" - pisze szef sztabu generalnego wojska polskiego, pokazując zabieranego na pokład śmigłowca psa. Takich pięknych momentów jest więcej. A siła ludzkiej empatii jest nieoceniona. Temu psu i jego opiekunowi w ewakuacji pomogło wojsko. To z kolei udana akcja strażaków -pomogli mieszkańcowi gminy Bardo i jego czworonogowi. Ekipa Ochotniczej Straży Pożarnej Sosnowiec-Cieśle wyruszyła po psy ewakuowane z zalanego schroniska w Kłodzku. Są to sceny, które łamią serce, nie ukrywam, bo to są zwierzęta, które naprawdę dużo wycierpiały, a teraz cierpieć muszą znacznie bardziej. Czworonogi są już bezpieczne w schronisku w Sosnowcu. Bez względu na to, czy mielibyśmy miejsce czy nie, zrobilibyśmy to samo. A ta kolejka stanęła w podwrocławskiej Oławie. Ludzie ratują zwierzęta z zagrożonego zalaniem schroniska. W Głuchołazach pies szukał schronienia na moście tymczasowym. Woda porwała przeprawę i zwierzę. Na szczęście udało się je uratować. Pies miał na szyi resztki łańcucha. Dla zwierząt trzymanych właśnie na łańcuchach i w zamkniętych kojcach powódź to pewna śmierć. Stąd ważny apel do właścicieli. Żeby spuszczali z łańcucha i to też jest taki nasz apel, żeby nie pozostawiać tych zwierząt, żeby brać je ze sobą. Jeśli nie można, to prosić o pomoc, bo ludzie są w stanie pomagać. I tak stało się w przypadku suczki Belli. Zaopiekowali się nią wolontariusze z Wodzisławia. Poprosiła o to właścicielka. W Czechowicach Dziedzicach ten mężczyzna wskoczył do wody i uratował jeża. Pomocy potrzebują ptaki, konie. Także zwierzęta gospodarskie. Im potrzebna jest także pasza. Zoo w Opolu szykuje się na różne scenariusze. Mieszka tam półtora tysiąca zwierząt. Zwierzęta w obliczu żywiołu mogą liczyć tylko na nas. Kończymy 19.30 z Opola, będziemy tutaj także jutro. A za chwilę Pytanie Dnia, gośćmi Doroty Wysockiej-Schnepf będą prezydent Wrocławia Jacek Sutryk i wojewoda opolska Monika Jurek. Do zobaczenia.