Dzień dobry. "19.30". Marek Czyż. Prezydent kontra rząd. Premier odpowiada. Ostra polemika w Sejmie rok po wyborach. Okrutne nastolatki. Śmiertelnie pobili bezdomnego. Od zwycięstwa do remisu. Huśtawka nastrojów na Narodowym. "Wyborcza frekwencja to sukces demokracji, ale też zobowiązanie. Rząd je wziął na siebie i nie wypełnia". Tak swoje orędzie zaczął prezydent, a potem parlament wysłuchał jego diagnozy w szczegółach. Od gwałconej konstytucji, przez bezprawie w prokuraturze, zaprzepaszczone szanse rozwojowe, uzurpacje i hucpy. Odpowiedział mu premier, ale opozycja jego słów nie wysłuchała, bo posłowie PiS wyszli z sali. 50-minutowe orędzie prezydenta o stanie państwa rok po wyborach parlamentarnych w praktyce było głównie krytyką działań obecnego rządu. Przerywaną oklaskami prawej strony. Jako prezydent wspierałem, wspieram i będę wspierał wszystkie działania wzmacniające nasz potencjał obronny. Dziękował ministrowi obrony. Ale bezpieczeństwo oraz pomoc po powodzi to jedyne, za co pochwalił obecną koalicję. Zarzucał rządowi porzucenie wielkich inwestycji, jak CPK czy elektrownie atomowe. Energia i zasoby państwa zamiast na realizację ambitnych planów zostały przekierowane na polowanie na czarownice. Prezydent krytykował komisje śledcze, zmianę polityki migracyjnej, reformę sądownictwa. Zapowiedział, że nie zgodzi się na weryfikację neosędziów. W Polsce mamy Trybunał Konstytucyjny, Krajową Radę Sądownictwa, Sąd Najwyższy. Mamy sędziów powołanych przez prezydenta zgodnie z konstytucją i ustawami. Jeśli gdzieś jest problem, to problemem jest rząd, który wybiera sobie wyroki. To PiS upolitycznił wymiar sprawiedliwości, o czym świadczą wyroki europejskich trybunałów nieuznające zmian w KRS czy Sądzie Najwyższym - przypominają rządzący. Przez 8 lat budowano system nieliberalny, który można by ocenić jako system wręcz niedemokratyczny, jeśli chodzi o zachwianie zasady niezależności sądownictwa. Andrzej Duda krytykował też nominacje ambasadorskie. To m.in. absolwenci Państwowego Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Panie premierze, nie zgadzam się na to. Szef MSZ przypomina, że od 9 miesięcy prezydent nie zaakceptował żadnej z przedstawionych mu kandydatur. Czy wszystkich kilkudziesięciu, w znakomitej większości zawodowych polskich dyplomatów uważa za agentów i zdrajców, a jeśli tak, to niech powie dlaczego. W czasie sejmowego orędzia prezydent wielokrotnie chwalił za to rządy PiS, jednocześnie deklarując... Mówiłem tu rok temu, że jako prezydent deklaruję pełną współpracę z nowym rządem i nowym parlamentem w ważnych dla Polaków sprawach. Ale patrząc na reakcję sali, większość sejmowa raczej już w to nie uwierzy. Wstyd mi po tym wystąpieniu prezydenta, bo traktuję to jako orędzie polityczne. Druga część wystąpienia pana prezydenta była ewidentną walką o przywództwo w PiS. I wstępem do kampanii prezydenckiej PiS. Widać, czyje głosy zdecydują w wyborach prezydenckich. To głosy sympatyków PSL. Andrzej Duda kilkakrotnie ciepło mówił o ludowcach. Panu prezydentowi nawet chyba kilkakrotnie klaskałem, a wstawałem dwu- czy nawet trzykrotnie. Niestety pan prezydent dziś potwierdził, że jest częścią tej ekipy. Mówił premier, który zabrał głos już po tym, jak prezydent opuścił Sejm. Podziękował wyborcom za wygraną sprzed roku i rekordową frekwencję. Polacy powiedzieli jednoznacznie, że mają dosyć rządów partii, która także pana prezydenta usadowiła w Pałacu Prezydenckim. - Kłamca! - Proszę o spokój. Chwilę po tym, jak premier zaczął wystąpienie, posłowie PiS wyszli z sali. Chcieli, żebyście odeszli, a więc odejdźcie i nie przeszkadzajcie. Donald Tusk wielokrotnie odnosił się do słów Andrzeja Dudy, jak choćby tych o praworządności. To leży mi na sercu jako prezydentowi, jako prawnikowi. Nie będę spekulował, gdzie ma praworządność i konstytucję, ale na pewno nie w sercu. Pytał też poprzedników o planowane interesy z Rosjanami i Węgrami. Teraz. Chcieliby przejąć niezależne media prywatne w Polsce. Oraz 3 lata temu. Zwróciłbym się znowu do prezesa Kaczyńskiego, gdyby nie stchórzył i nie uciekł z sali dzisiaj. Co kazało panu Kaczyńskiemu, Morawieckiemu pod okiem pana Dudy prowadzić rozmowy z prezydentem Orbanem i Putinem o budowie elektrowni jądrowej w Królewcu? Zapytany o to były premier, odpowiada. Diabeł, który ubrał się w ornat i ogonem na mszy dzwoni. Premier przekonywał, że stawką najbliższych wyborów jest polska niepodległość. Ja jestem wdzięczny prezydentowi Dudzie, że nie skorzystał z okazji, by siedzieć cicho w rocznicę zwycięstwa Polski, zwycięstwa Polek i Polaków, uświadomił wszystkim, jak ważne będą najbliższe wybory prezydenckie. Te już w maju. Do końca prezydentury Andrzeja Dudy zostały 293 dni. A kto po nim? Według sondażu IBRIS dla Rzeczpospolitej gdyby wybory prezydenckie odbywały się w najbliższą niedzielę, to 34,2% pytanych swój głos oddałoby na Rafała Trzaskowskiego z KO, nieco ponad 22% na kandydata PiS Karola Nawrockiego. I to właśnie ci panowie spotkaliby się w drugiej turze. Na trzecim miejscu znalazłby się Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi z wynikiem 10,2%. 8,6% badanych swój głos oddałoby na Sławomira Mentzena z Konfederacji, 7,7% na Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. Najmniej głosów badanych zdobyła Paulina Matysiak jako kandydatka niezależna. Mogłaby liczyć na 3,7% poparcia. Ponad 13% nie wie, na kogo oddać swój głos. Na ile realne są to kandydatury? Dzisiejszy sondaż to tylko przedwyborcze przymiarki, bo wśród wymienionych tu polityków jedynie Sławomir Mentzen jest oficjalnym partyjnym kandydatem na prezydenta. W pozostałych ugrupowaniach wciąż nie wiadomo, kto wystartuje w wyścigu o prezydenturę. Przez cały czas uzależniamy to od jednego czynnika. Tym czynnikiem są badania. Te PiS przeprowadza od wiosny, wciąż modyfikując listę potencjalnych kandydatów. Na razie według nieoficjalnych informacji z karuzeli nazwisk wypadli: Mateusz Morawiecki. Karol Nawrocki to dobry wybór? Premier Beata Szydło oraz obecny poseł i były wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki. Czy ja wyglądam na zmartwionego? Jestem uśmiechnięty od ucha do ucha. Uważam, że nastąpiło pewne przełamanie. Za tym przełamaniem obok prezesa IPN Karola Nawrockiego mogą stać: Tobiasz Bocheński, Mariusz Błaszczak lub Marcin Przydacz. Wybór ma nastąpić do 11 listopada. KO swojego kandydata ma przedstawić 7 grudnia. W dzisiejszym wywiadzie dla Gazety Wyborczej premier przyznał, że będzie to osoba, która przemawiała na sobotniej konwencji. To dość szerokie grono, ale w wyścigu o nominację KO na razie liczą sią tylko dwie spośród tych osób. To Rafał Trzaskowski i Radosław Sikorski, który na pytanie o chęć wystartowania w wyborach prezydenckich opowiada tak: Każdy polityk ma buławę w plecaku. Kandydat KO, niezależnie od tego, kto nim zostanie, będzie musiał walczyć o głosy nie tylko z PiS. Swoich kandydatów wystawią także inne ugrupowania koalicji rządzącej. Lewica wystawi swojego kandydata, kandydatkę w wyborach prezydenckich. My też chcemy reprezentować nasze poglądy w tym wyścigu. Na razie wiadomo, że raczej będzie to kandydatka. W Trzeciej Drodze karty wydają się być już rozdane, choć główny zainteresowany niczego nie potwierdza. Wszyscy wiecie, że ja bardzo poważnie myślę o kandydowaniu, ale to są bardzo ważne decyzje. Dajecie mi to jeszcze przegadać z żoną. Ale mimo tego, że znaków zapytania wokół przyszłorocznych wyborów wciąż jest wiele, to już dziś budzą one polityczne emocje. Ci z państwa, którzy z uśmiechem na ustach odliczają do sierpnia przyszłego roku, popełniają grzech pychy. Jeszcze nie wygrali wyborów, a już odliczają. Dziś premier nie odliczał. Ale przypomniał, o co będzie toczyć się walka. To nie o bitwę chodzi. Wojnę o wolną, niepodległą Polskę trzeba wygrać za ponad 200 dni. Będziemy kończyli to dzieło naprawy i odnowy Rzeczpospolitej. Listę partyjnych kandydatów na prezydenta powinniśmy poznać do końca tego roku. Na razie pewne jest jedno. Dla obu stron sceny apolitycznej stawka tych wyborów jest wyjątkowo wysoka. Dla koalicji rządzącej to możliwość spełnienia przedwyborczych obietnic, dla PiS - utrzymanie się w grze. Polemika prezydenta z premierem po roku od wyborów, audyt w spółkach, polityka migracyjna, jak PiS utrzymuje poparcie. To wszystko w "Bez trybu" Justyny Dobrosz-Oracz w TVP Info o 20.18. To jest "19.30". Co jeszcze przed nami? Początek głosowania. Najważniejsze wybory w moim życiu. Rok od przełomowych wyborów, a jak sobie radzi rząd Donalda Tuska? Dlaczego tak pan broni Trybunału? Twardy opór prezydenta. Polska nie może podarować takiego złodziejstwa. Szokujące wyniki audytu w spółkach. To jest "19.30". Co jeszcze przed nami? Początek głosowania. Najważniejsze wybory w moim życiu. Zobaczyłam cel i sens w tym, by zagłosować na tych, którzy wsparli naszą społeczność. Okrucieństwo nastolatków niesamowicie bulwersuje. Sprawcy przyznali się do zarzucanych czynów. To dla nich jakiś rodzaj zabawy. Od porażki do remisu. Mówiliśmy sobie w szatni: nie możemy się poddać. Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, ale było trudno. Ten zespół krok po kroku idzie do przodu. Rząd przyjął strategię migracyjną. Zakłada możliwość czasowego i miejscowego zawieszania prawa do ubiegania się o azyl w Polsce. Były wyraźne zdania odrębne, bo ministrowie Lewicy oczekiwali przyjęcia swoich poprawek, ale przepadły. Prace legislacyjne dopiero się zaczną i wróci pytanie, czy tak się da odzyskać kontrolę i zapewnić bezpieczeństwo. Rządowa strategia budzi polityczne emocje, zwłaszcza sprawa ograniczenia możliwości składania wniosków o azyl. Wszystko wskazuje na to, że uniemożliwi przedstawicielom np. białoruskiej opozycji politycznej schronienie w Polsce. Nie było ani jednego przypadku, aby opozycjonista białoruski próbował nielegalnie przekroczyć granicę polsko-białoruską w grupach organizowanych przez Łukaszenkę. Proszę się nie gniewać panie prezydencie, ale nic głupszego nie można było powiedzieć. Dyskusja nad jednym z elementów strategii, wyłączeniem możliwości uzyskania azylu, toczy się od sobotniej zapowiedzi premiera. Dziś szef rządu doprecyzował, na czym ma polegać. Mówimy o nieprzyjmowaniu wniosków azylowych przez ludzi zorganizowanych przez Łukaszenkę, którzy nielegalnie przekraczają granicę. Jak słyszymy, sprawa azylu to fundamentalna kwestia tej strategii i ochrony wschodniej granicy. Tam nie ma dzisiaj migrantów. Tam wielokrotnie częściej są najemnicy i bandyci atakujący polską granicę, polskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Kwestia azylu spowodowała, że do dokumentu o strategii zdanie odrębne złożyła czwórka ministrów z Lewicy. Lewica nie poprze zawieszenia prawa do azylu. Krytycy pomysłu wstrzymania wniosków azylowych powołują się m.in. na konwencję genewską. Polska chce rozpocząć dyskusję o dostosowaniu przepisów do obecnej sytuacji międzynarodowej. My musimy na to zareagować. Gdy zmieniają się okoliczności, my zmieniamy politykę i decyzje. Krytycznie do pomysłu podchodziła Polska 2050, ale jej dwie ministry nie złożyły zdania odrębnego. Ich uwagi zostały przyjęte. Zależało nam na kontroli parlamentarnej, ale także bezpieczeństwie grup wrażliwych jak kobiety i dzieci. Poparcia dla strategii nie będzie ze strony PiS. Kilka dni po powołaniu tego rządu miała miejsce rada Rady UE. Ten moment, kiedy można było zawetować pakt migracyjny. Polska była przeciwna paktowi. Nie będzie też zgody na niektóre zapisy. Nie będziemy respektować ani implementować żadnych europejskich pomysłów, jeśli będziemy mieli pewność, że one godzą w nasze bezpieczeństwo. Strategia migracyjna ma być kierunkiem działania, na podstawie którego powstanie szereg ustaw. Migracja ma być regulowana i kontrolowana w zakresie celu przyjazdu, skali napływu oraz państw pochodzenia cudzoziemców. Mają się też zmienić przepisy dotyczące np. polityki wizowej, warunków dostępu do rynku pracy, edukacji i integracji cudzoziemców. Jutro w Brukseli na szczycie Rady Europejskiej premier ma przekonywać partnerów do zmian w polityce migracyjnej. Jest wniosek prokuratury o areszt Marcina Romanowskiego i 80-stronnicowe uzasadnienie. M.in. obawa utrudniania postępowania i matactwa w związku ze sprawą nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Marcin Romanowski wczoraj usłyszał 11 zarzutów, złożył krótkie wyjaśnienia i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Teraz ruch po stronie sądu. Zdaniem prokuratora zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia tych przestępstw i realna obawa matactwa procesowego, bezprawnego wpływania na tok postępowania, oraz realna groźba surowej kary. To już drugi wniosek o zastosowanie wobec byłego wiceministra sprawiedliwości trzymiesięcznego aresztu. W lipcu tego roku po uchyleniu immunitetu przez Sejm i wyrażeniu zgody na tymczasowe aresztowanie Romanowski został zatrzymany. Sąd nie przychylił się wówczas do wniosku prokuratury. Jako powód wskazano immunitet członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Teraz prokurator uzyskał zgodę od Rady na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Gaza głoduje. Setki tysięcy osób nie ma co jeść. A humanitarna pomoc jest blokowana przez izraelską armię. Nawet gdyby konwoje docierały, to nie ma ich jak rozładować, bo walki nie ustają. Amerykańska administracja dała Izraelowi do zrozumienia, że to się musi zmienić. Albo humanitarna pomoc dotrze do Gazy, albo amerykańska broń nie dotrze do Izraela. Jak się żyje w strefie śmierci? 30 ciężarówek z żywnością wjechało na teren północnej Gazy. To pierwszy taki transport od początku października, który przepuściło izraelskie wojsko. Dwa tygodnie temu Izraelczycy po wznowieniu ofensywy całkowicie odcięli tę część Strefy Gazy od świata, pozbawiając niemal pół miliona ludzi jakiejkolwiek pomocy humanitarnej. Cierpię z głodu. Minęło 8 miesięcy, odkąd ostatni raz jadłem pomidora lub inne warzywa. Nawet nie pamiętam ich smaku. Ale tragicznie jest w całej enklawie, bo Izrael do tej pory blokował niemal 90% dostaw pomocy humanitarnej, w tym amerykańskiej. Większość dorosłych i dzieci umrze tu z głodu. Żydzi robią to celowo. Chcą zabić nas w ten czy inny sposób. Szefowie resortów dyplomacji i obrony USA w szczegółowym liście do izraelskich władz powiedzieli "dość". Antony Blinken i Lloyd Austin zażądali m.in. wjazdu dziennie co najmniej 350 ciężarówek z pomocą oraz wprowadzenia przerw w walkach w celu umożliwienia jej dystrybucji. Tel Awiw dostał na to 30 dni. Karą może być ograniczenie dostaw dla Izraela amerykańskiej broni. Wiemy, że można to zrobić. Dlatego to na rządzie Izraela spoczywa obowiązek sprostania wyzwaniom i dostarczenia pomocy. Na razie izraelskie ataki na Gazę nie ustają. W ciągu doby według palestyńskich władz zginęło ponad 60 osób. Mieszkańcy stolicy Libanu mieli spokój przez 5 dni. Po tym, jak Joe Biden poprosił Benjamina Netanjahu, by ograniczył bombardowania gęsto zaludnionych obszarów. Do dziś. Sytuacja tylko się pogarsza. Ludzie nie mają, gdzie się podziać. Premier Izraela potwierdził, że nadal będzie atakować Hezbollah i Hamas. I ma być już gotowy do ataku na Iran. Ten, jak przewidują amerykańscy urzędnicy, na których powołuje się stacja CNN, ma nastąpić jeszcze przed wyborami prezydenckimi w USA. Ameryka już głosuje. Prezydencka elekcja ruszyła w stanie Georgia. To jeden ze stanów, w których o głosy kandydaci walczą szczególnie, bo nie ma tam stałych politycznych preferencji. W puli jest 8 mln głosów, więc jest się o co starać, a w pierwszym dniu głosowania padł frekwencyjny rekord. Co przywieźli tam Harris i Trump? Kamala Harris na wiecu wyborczym w Erie w Pensylwanii, Donald Trump - w Atlancie w Georgii. Miejsce spotkania z wyborcami dla kandydata republikanów - nieprzypadkowe. To właśnie tu rozpoczęło się przedterminowe głosowanie. To prawdopodobnie najważniejsze wybory w moim życiu. Każdy powinien zagłosować. W Georgii zarejestrowanych jest ponad 8 mln wyborców. Władze stanowe już mówią o rekordzie frekwencji. Pierwszego dnia oddano niemal 330 tys. głosów. To prawie dwukrotnie więcej niż w wyborach w 2020 roku. Dopiero co dotknął nas huragan, więc zobaczyłam cel i sens w tym, by zagłosować na tych, którzy wsparli naszą społeczność. O rządowym wsparciu 2 tygodnie temu z mieszkańcami rozmawiała tu Kamala Harris. Teraz z wyborcami w Georgii spotkał się ktoś, kto gabinet owalny zna jak własną kieszeń. Bill Clinton, muszę cię przytulić. Zrób mi zdjęcie. To jest Bill. Amerykańskie media nazwały byłego prezydenta Billa Clintona "tajną bronią" w rękach Harris. Dobrze wie, jak wygrywać w tym stanie. W 1992 roku pokonał tu Georga Busha i ostatecznie został 42. prezydentem USA. Jestem przekonany, że Kamala Harris będzie świetnym prezydentem. Jest możliwe, że całe wybory rozstrzygną się tutaj. Bo Georgia to jeden z 7 tzw. stanów wahających się. To w nich rezultat głosowania może przesądzić o tym, kto zasiądzie w Białym Domu. W Georgii sondaże minimalnie są na korzyść Trumpa. Choć w 2020 roku w tym stanie kandydat republikanów poczuł gorycz porażki. Przegrał z Joe Bidenem różnicą zaledwie 12 tys. głosów. Wynik głosowania podważył, później usłyszał w tej sprawie zarzuty. Zachęć wszystkich znajomych do głosowania. Zrób to już dziś. Kandydatka demokratów walczy o głosy afroamerykańskich mężczyzn i proponuje program pożyczek na otwarcie firmy. Jedną z głównych kwestii stojących przed czarnoskórymi przedsiębiorcami jest dostęp do kapitału, w przeciwieństwie do mojego przeciwnika, który dostał 400 mln dolarów na srebrnej tacy. Według najnowszego ogólnokrajowego sondażu Ipsos dla agencji Reuters Harris utrzymuje niewielką przewagę nad kandydatem republikanów. Warszawski ratusz nie zgadza się na Marsz Niepodległości w formule zaplanowanej przez organizatorów. Wniosek był formalnie wadliwy, a sąd oddalił dziś zażalenie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Ale Stowarzyszenie nie daje za wygraną. Ze zgodą czy bez do Warszawy zjadą tego dnia dziesiątki tysięcy patriotów. Nikt im tego nie zabroni - mówi rzecznik organizatora marszu. Wolność zgromadzeń jest chroniona konstytucyjnie i konwencyjnie, co jednak nie znaczy, że jest to wolność nieograniczona, a te ograniczenia wynikają z ustawy. Będziemy składać zażalenie na postanowienie sądu. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości broni nie składa. Marsz ulicami Warszawy oczywiście przejdzie. Tutaj nie ma pola do dyskusji. Oczywiście jest robiona afera bez sensu, ponieważ mówimy o decyzji dotyczącej 6 błędnie zgłoszonych wniosków, ale mamy 9 kolejnych. Mają po kilkanaście lat i zabili człowieka. W Dobroniu w Łódzkiem 5 nastolatków pobiło bezdomnego, ale odpowiedzą za zabójstwo, bo 43-letni mężczyzna zmarł. Przyznali się, ale nie potrafią powiedzieć, dlaczego to zrobili. Dwóch 16-latków trafiło do ośrodka wychowawczego, trzech 17-latków - do aresztu na 3 miesiące. Grozi im 15 lat więzienia. Trudno znaleźć słowa na tak okrutne czyny. Niesamowicie bulwersuje, nie wiem, co się z ludźmi dzieję. Dobroń w Łódzkiem. Grupa nastolatków zdaniem prokuratury brutalnie pobiła i znęcała się nad bezdomnym 43-letnim mężczyzną. Znaleziono go w tym parku. Walka o życie w szpitalu trwała ponad tydzień. Dziś 43-latek zmarł. Podejrzani zostali już zatrzymani. Sprawcy przyznali się do zarzucanych czynów. Ale już nie powiedzieli dlaczego to zrobili. To 5 osób w wieku od 16 do 17 lat. Koło GES-u, w budynku go maltretowali. Prokuratura postawiła im zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i ciężkie pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Czyny były tak brutalne, że śledczy nie zdradzają szczegółów. 17-latkowie trafili do aresztu. 16-latkowie do ośrodka młodzieżowo-wychowawczego. Prokurator będzie analizował materiały pod kątem skierowania wniosku do sądu po to, aby sprawcy odpowiadali jak osoby dorosłe. Jeśli sąd się zgodzi, wtedy całej piątce grozi nawet 15 lat więzienia. Pod lupą śledczych - ile te tortury mogły trwać. Wiele wskazuje, że co najmniej kilka dni. Niektóre doniesienia mówią nawet o kilku miesiącach. Kim są rodzice tych dzieci? Nasze dzieci papierkiem lakmusowym nas samych, dorosłych, więc ja pytam właściwie nas wszystkich o wzorce. Wiadomo, że agresorzy nachodzili ofiarę w miejscu, gdzie spała. Wszystko nagrywali. Możliwe, że pokrzywdzonych było więcej. To jest dla nich jakiś rodzaj zabawy. Oni w jakimś sensie rywalizują ze sobą. To jest już chore, to jest patologiczne. Tak, patologiczne. Zgadzam się. To już kolejny raz, kiedy w tym roku w Łódzkiem dochodzi do tak brutalnych czynów. W marcu w Łodzi na przystanku tramwajowym pobity i podpalony został 36-letni bezdomny. Podejrzewany to o 3 lata młodszy mężczyzna. Według ustaleń sprawca konsekwentnie, raz za razem, podpalał ofiarę, a później patrzył, jak płonie. W lipcu w Opocznie nastolatkowie podpalili 20-letniego mężczyznę. Kompletny brak empatii dla drugiego człowieka, to, co drugi człowiek przeżywa, czego doświadcza, jest młodym ludziom coraz bardziej obce. Wszystkie ofiary zmarły. Postępowania nadal się toczą. Gdy w 5. minucie Piotr Zieliński strzelał na 1:0 dla Polski, Narodowy zadrżał w posadach, bo tak się powinien zaczynać taki mecz. Potem robiło się coraz ciszej, bo Chorwatom strzelenie 3 bramek zajęło 7 minut. Od takiego dna trudno się odbić, bo Chorwaci grali jak u siebie, ale nasi skądś wzięli wiatr w żagle i dowieźli remis. I to taki, jakby Polska wygrała 3:3. Zaczęło się bajecznie. Już w 5. minucie objęliśmy prowadzenie. Potem była rzeź. W zaledwie 7 minut polska reprezentacja straciła aż 3 gole. Te błędy w obronie mogą się śnić. Tak prosto bramki rzadko się traci. Wydawało się, że już nic nie da się zrobić. Jednak w ostatniej minucie pierwszej połowy Nicola Zalewski dał kibicom nadzieję. Mecz rewelacyjny! Pierwszy raz przyjechaliśmy, coś cudownego. Mówiliśmy sobie w szatni: nie możemy się poddać, musimy iść do przodu, pracować wysoko, trzymać piłkę i okazje przyjdą. I przyszły. Tym uderzeniem Szymański pokonał bramkarza Chorwatów. Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, ale było trudno, musimy się cieszyć z tego jednego punktu. Graliśmy jak równy z równym z jedną z najlepszych europejskich reprezentacji. Uważa były selekcjoner Polski. Ten zespół krok po kroku idzie do przodu, może wszyscy spodziewali się więcej, może wszyscy chcieli, by ten zespół od razu inaczej grał, ale widzimy, że ten zespół jest w głębokiej przebudowie. I ten wynik daje nadzieję na przyszłość. Oczekiwania jak zwykle wyższe, ale boisko weryfikuje wszystko. Szanse na zwycięstwo wzrosły po tej sytuacji. Czerwona kartka dla bramkarza Chorwatów, który sfaulował Roberta Lewandowskiego, spowodowała, że przeciwnicy grali w dziesiątkę. Drużyna Chorwatów zmieniała swój sposób gry, bardziej się broniąc, przed tą kartka graliśmy odważny, szybki futbol, tworząc sytuacje. Dla mnie ta kartka była w najmniej odpowiednim momencie. Piłkarski dreszczowiec na wszystkich antenach Telewizji Polskiej oglądało prawie 5 mln widzów. Kibice nam w tym pomagali, czuliśmy się wspaniale. Tak wygląda tabela naszej grupy. Niekwestionowanym liderem są Portugalczycy. Polska jest trzecia z 4 punktami i ambicjami na dogonienie w tabeli Chorwatów. Od bardzo dawna nie mieliśmy tylu bramek i takiej dramaturgii w jednym meczu. Wielu komentatorów mówi: po porażce z Portugalią wróciliśmy z dalekiej podróży i nadal mamy szansę na grę w ćwierćfinałach w najwyższej dywizji. Były prezydent Bronisław Komorowski jest gościem Doroty Wysockiej-Schnepf. "Pytanie dnia" już za chwilę. Polecam tę rozmowę. Do zobaczenia.