-- Premier ostrzega: rosyjskie prowokacje będą coraz groźniejsze. Poselska inicjatywa: część prawicy chce marszu niepodległości we Lwowie. Unia Atlantycka? Kanada chce się stowarzyszyć z Europą. 19:30, Marek Czyż, witam państwa. To scenariusz zakładający poważne zdarzenia i wymagający skupienia i powagi, mówi w Sejmie premier, a potem opisuje, co może się stać, Polska może być wkrótce obiektem ataków rakietowych albo dronowych. Na razie po ukraińskiej stronie eksplodował rosyjski odrzutowy dron, ale zabrakło 3 km, byśmy to my musieli się zastanawiać, czy to pomyłka prowokacja, czy atak. Bartosz Filipowicz. -- Przedpołudnie w kilkudziesięciu powiatach na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu syreny alarmowe i ewakuacje w szkołach i niektórych zakładach pracy. W tym liceum w Lublinie po usłyszeniu alarmu przerwano lekcje, kilkuset uczniów schroniło się w korytarzach i w podziemiach szkoły. -- Zgromadzili się 20 pomieszczeniach. Uczniów 361. Generalnie zareagowali spokojnie, nie było objawów paniki. -- Choć jak przyznaje dyrektor, obawy wśród uczniów były. Podobnie jak w tej podstawówce w Krośnie. -- Osiągnęliśmy wszystkie klasy uczące się, które były w danym momencie w szkole. Około 700 dzieci zeszło do piwnicy. -- Ewakuację poprzedziły alerty o atakach Rosji w Ukrainie, a później o zagrożeniu z powietrza. Które, jak słyszymy, było realne. -- Masywny, bardzo brutalny atak Rosji. Bardzo blisko polskiej granicy. -- Tak blisko, dron odrzutowy spadł zaledwie 3 km od polskiej granicy i miał zniszczyć stację benzynową. To niedaleko przejścia granicznego w Dorohusku, gdzie kilka dni temu Rosjanie uderzyli w inną stację kilkaset metrów od Polski. Dziś w centrum kraju mieszkańcy usłyszeli ponad swoimi głowami huk. To F-16 wystartowały. -- Nasze myśliwce bardzo szybko musiały się znaleźć w rejonie operowania. Stąd też zgoda na przekroczenie bariery dźwięku. -- I zabezpieczyły przestrzeń powietrzną na wschodzie kraju. Na początku września przewidując eskalację agresji rosyjskiej, także dzięki raportom. Szef MON zdecydował o wzmocnieniu obrony powietrznej Polski. -- O zmieszczeniu kolejnych baterii Patriot. O wzmocnieniu par dyżurnych oraz zwiększeniu liczby śmigłowców operujących na wschodniej granicy. -- Błyskawiczną reakcję wojskowych mogliśmy zobaczyć wszyscy w czasie alarmów. Szef sztabu dowództwa operacyjnego był w Sejmie, gdzie wiceminister obrony przekazywał informacje o zdolnościach obronnych Polski i wschodniej flanki NATO. Musiał opuścić salę i na bieżąco koordynował działania z innymi dowódcami. -- Polskie myśliwce były gotowe. -- Do zestrzelania tych obiektów, gdyby one zbliżyły się do. Granicy z Polską i byłoby zagrożenie przekroczenia granicy. -- Polskie wojsko obserwowało drona 100 km od naszej granicy. Systemy obrony powietrznej były też gotowe chwilę po ataku bezzałogowca, gdy Rosja podniosła myśliwce MiG-31. -- Było zagrożenie użycia różnego rodzaju broni przez lotnictwo. Federacji Rosyjskiej. -- Działanie Rosji to realizacja scenariusza, przed którym od miesięcy ostrzega polski premier. Po dzisiejszych wydarzeniach szef rządu w specjalnym wystąpieniu w Sejmie opowiedział o nowej strategii Kremla, która zakłada zniszczenie gospodarki i logistyki Ukrainy. -- Według wszystkich źródeł właśnie późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym momentem w dotychczasowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej. -- Mówił też o scenariuszu dla państw NATO. -- Hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę. W tym Polskę. Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw lub kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski i dokonywać nawet zniszczeń. I z oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek. -- Premier zaapelował też do sojuszników o lojalność i nieuleganie presji Rosji. Podobny apel trafił też do polskich polityków, jak mówił Donald Tusk, szczególnie z Konfederacji. -- W szczucie na Unię Europejską, w szczucie na naszych sojuszników, w szczucie na Ukraińców. Jest wprost wykonywaniem strategii rosyjskiej. -- Wszyscy to muszą wreszcie zrozumieć. -- We Włodawie, gdzie też dziś zawyły syreny, do działań Rosji odniósł się prezydent. -- Wojna hybrydowa może być przygotowaniem do tego, co wydarzyło się 17 września 1939 roku i tego świadomość musimy w sobie nosić. -- Jutro w biurze bezpieczeństwa narodowego spotkanie szefa MON i szefa Sztabu Generalnego z prezydentem. W sprawie bezpieczeństwa Polski. Bartosz Filipowicz, 19:30. -- Panie prezydencie, przed chwilą amerykański prezydent poinformował, że osiągnięto znaczący postęp w utworzeniu stałej amerykańskiej bazy w Polsce i jej lokalizacja będzie ogłoszona wkrótce. Być może Polska prawica ma ostatnio kłopot z jednym azymutem, ale jest inicjatywa, która łączy partie, frakcje i odłamy. Ponad 20 parlamentarzystów od PiS przez Konfederację po Rozwój Plus i niezrzeszonych apeluje do rządu o marż niepodległości. We Lwowie jest do tego nawet dość brawurowa intelektualnie argumentacja. I żadnych pytań o to, co na to Ukraińcy. O posłach, którzy poszli po rozum do głowy, ale mogło być za daleko. Mateusz Dolatowski. -- Przecież pan skłamał. Pan podpisał się pod tą inicjatywą. -- To finał historii, która zaczęła się od bardzo prostego pytania. -- Pan podpisał się pod tą inicjatywą odnośnie marszu niepodległości, prawda? Dobrze kojarzę? -- Nie. -- Sprawdziliśmy. Edward Siarka podpisał się pod tym pomysłem. Poseł PiS-u poparł pomysł zorganizowania polskiego marszu niepodległości ulicami Lwowa. -- Panie pośle, ty dzisiaj pan na inicjatywy? -- To teraz kolejny sygnatariusz, Roman Fritz od Grzegorza Brauna. -- Skąd ten pomysł w ogóle się wziął? -- Coś. -- Sytuacja kuriozalna. Autorzy inicjatywy nie chcą rozmawiać o własnej inicjatywie. -- To jest nieprawdopodobne. Takie inicjatywy na początku wyglądają niewinnie, ale później mogą prowadzić do naprawdę bardzo niebezpiecznych skutków. -- Rządzący mówią wprost: to prowokacja, która może podsycić polsko-ukraiński konflikt. Na tym od lat zależy Rosji. -- I co? -- Nie wszystkich to przekonuje. -- W Polsce można było świętować Dzień Niepodległości Ukrainy. To nie widzę powodów, dla którego na Ukrainie nie można byłoby świętować Dnia Niepodległości Polski albo Dnia Niepodległości. -- Z Konfederacją licytuje się PiS. -- Nie wiem, czy widział pan obrazki zimowe, jak w kurorcie gdzieś tam na południu Ukrainy. -- Ukraińcy korzystali. -- Widziałem też obrazki, jak we Lwowie ludźmi pod gruzami. -- Bo Ukraina wciąż walczy z rosyjskim najeźdźcą. A Lwów wciąż jest celem rosyjskich ataków. Tam zamiast politycznych marszów są alarmy, rakiety, gruzy i ofiary. I być może dlatego nawet część prawicy dystansuje się od pomysłu marszu we Lwowie. -- Nie znam tego pomysłu, nie chcę go komentować. -- To święto jednak należy świętować w Warszawie. -- Ten element wprowadzania Lwowa do święta niepodległości chyba nie jest na miejscu. -- Ale część polityków PiS-u chyba tego nie rozumie, bo interpelacje podpisało 14 polityków PiS-u, a także przedstawiciele Konfederacji, Rozwoju Plus, Morawieckiego i ugrupowania Brauna. -- Oni mówili, że nie będzie żadnej koalicji z Braunem. Koalicja będzie. Dzisiaj już jest współpraca z Braunem. -- Autorzy tłumaczą swój pomysł troską o Polaków na Ukrainie. Piszą, że pomoc polskiego państwa jest dla nich niewystarczająca i dodają. -- W tym samym czasie polskie samorządy i instytucje publiczne finansują organizacje ukraińskie, działające w Polsce. -- To jest żywcem wyciągnięte z propagandy Kremla. Albo nieświadomie, albo świadomie są narzędziami Putina. -- Sprawdźmy więc, jak ci sami politycy interesowali się Polakami na Ukrainie. -- A kiedy pan był ostatni raz w Ukrainie, panie pośle? -- Dziękuję. -- Kiedy pan był? -- Z panem Bogiem. -- W wybuchu wojny już pan nie był. -- Po wybuchu wojny nie byłem. -- Byłem na obserwacji wyborów bodajże w 2013 roku. To było już bardzo dawno temu. -- Rządzący mówią więc: to nie jest nagły przypływ troski, tylko polityczna gra tym tematem. -- Tam wszystko na łeb im spadało. I dla punktów procentowych, dla poklasku, jakiś takich brunatnych szurów, są w stanie zrobić wszystko. -- Konfederacja ma już przećwiczone zagraniczne manifestacje. 1 sierpnia pojechali do Berlina i tam przypominali Niemcom o ofiarach powstania warszawskiego. Dziś w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę też protestowali. Tyle że nie w Moskwie, ale w bezpiecznej Warszawie. -- Sławomir Mentzen mówi: "Chciałem być w Moskwie, ale". -- Moi współpracownicy bardzo nalegali, żebym porzucił te plany, że ryzyko jest zbyt duże. -- Mentzen jest tchórzem. On się po prostu boi. -- Bo łatwo urządzać happeningi tam, gdzie sprzeciw chroni demokrację. Trudniej tam, gdzie za sprzeciw można stracić wolność. Mateusz Dolatowski, 19:30. -- A w 19:30 dziś jeszcze m.in. historia futbol i teatr. To się da połączyć. -- Gerard Cieślik, PiK strzela, gol! Znów gol! -- Piłkarska legenda wraca do kotła czarownic. -- Będzie odgrywać część meczu na Morawie. -- Były te czasy, że jak dzisiaj są gwiazdy, a on był zawsze skromny. -- 11:00 gospodarka świata, 2,5 biliona dolarów PKB, bogactwa naturalne, sprawne usługi, silny sektor finansowy. Kanada szuka partnera w UE, a wspólnota nie mówi nie. Oferuje status członka stowarzyszonego, choć od Kanady oddzielają ocean. Jaki miałby dać efekt takie towarzystwo? Z Brukseli Dorota Bawołek. -- Drugi dzień z rzędu jest najbardziej popularnym politykiem w Europarlamencie. Premier Kanady wczoraj był gościem specjalnym orędzia szefowej Komisji Europejskiej. Dziś sam wygłosił przemówienie, przerywane owacjami. -- Europa i Kanada są silne osobno. Europa i Kanada są jeszcze silniejsze razem. -- To odpowiedź na wczorajsze zaproszenie Ursuli von der Leyen, zaproponowała, by odtawa weszła do nowej europejskiej Rady Bezpieczeństwa. I jeszcze mocniej zacieśniła swoje więzi z Unią. -- Chciałabym wspólnie z tobą pracować nad otwarciem Kanadzie drzwi. Dostania się pierwszym członkiem stowarzyszonym UE. -- Propozycja wzbudziła konsternację w unijnych stolicach. -- Zaproponowana Kanadzie ścisła współpraca z Unią w europejskich traktatach nie istnieje, gdyby do niej doszło. To byłby to zupełnie nowy model relacji spoza unijnym krajem. -- Wyjątkowa oferta Brukseli dla odtawy: zdenerwowała Donalda Trumpa. -- Jeśli to zrobią, jeśli uznam to w ogóle za akt wrogości, nałożę bardzo poważne cła lub przestanę handlować z Europą w wielu kwestiach. -- Amerykański prezydent wielokrotnie wyrażał swoje zainteresowanie zajęciem Kanady. Ostatnio zmienił nazwę kanadyjsko-amerykańskiego jeziora Ontario na Jezioro Ameryka. Ale też opublikował mapę, na której pokazał m.in. właśnie Kanadę jako część USA. -- Chciałbym, żeby Kanada stała się naszym 51. stanem. -- Dlatego odtawa zaczęła szukać jeszcze bliższego sojuszu z Europą. -- Nie proponuję utworzenia trzeciego bloku po to, abyśmy stali się kolejnym wielkim mocarstwem. Tyle że z lepszymi manierami. Budujemy odporność, aby nikt nie mógł kontrolować naszych otwartych rynków i naruszać naszej suwerenności. -- W zamian za gwarancje bezpieczeństwa premier Kanady zaproponował Europie dostęp do jej jednych z największych na świecie złóż ropy naftowej, gazu, wodoru i minerałów potrzebnych w zielonych technologiach. -- Dzisiaj Trump zapłaci za to taką cenę, że Kanada zbliży się z UE, a wszyscy na tym zyskamy. Nie tylko jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, ale także jeśli chodzi o nasze portfele. -- Pełne członkostwo Kanady w UE, tak ilustrowane dziś w internecie, z powodów geograficznych nie wchodzi w grę. Ale groźby Trumpa raczej nie odwrócą już dwóch mocarstw ze wspólnej ścieżki. Dla 19:30 Dorota Bawołek, Strasburg. -- Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego rośnie namiotowe miasteczko. Lokatorzy mówią o ostatnim bastionie praworządności i skandują hasła o uzurpatorach, którzy czyhają, by zdradziecko wedrzeć się do środka. To Bogdan Święczkowski jest tam bohaterem. Tusk czarnym charakterem, a Żurek zamachowcem. Bo z pewnością planuje siłowe wejście. Jeżeli Trybunał Konstytucyjny da się jeszcze naprawić, to jak i kiedy? Daniel Chaliński. -- Chyba panu tłumaczę coś, tak? -- Pod Trybunałem nerwowo. Z jednej strony. -- Ta godzilla to przecież tam się tak panoszy, że to strach. -- Ci, którzy chcą przywrócić instytucji konstytucyjność, z drugiej. -- Jesteśmy tutaj dotąd, aż nas siłą wynoszą. -- Ci, którzy chcą, by Trybunał pozostał pod wpływem PiS. -- To jest jeden z ostatnich bastionów praworządności. -- Znaczy, ja się zgodzę, że to jest ostatni bastion, ale nie praworządności, tylko Nowogrodzkiej i Jarosława Kaczyńskiego. -- Sejm powołał w tym roku ośmiu nowych sędziów. Problem w tym, że prezydent wciąż nie odebrał ślubowania od tej legalnie wybranej piątki sędziów. -- To ślubowanie jest obowiązkiem sędziego Trybunału Konstytucyjnego. -- To Maciej Berek, wobec którego prezydent postawił warunek: ślubowania nie będzie, dopóki sędzia nie przedstawi dokumentów potwierdzających jego działalność radcowską. -- Nie ma takiego trybu, nie ma takiej procedury, w której prezydent powołując się na nieistniejącą kompetencję mówi: "chciałbym sobie coś tam jeszcze sprawdzić". -- Bo konstytucja mówi jasno: to Sejm i tylko on wybiera sędziów Trybunału. Nie ma przepisu o tym, że głowa państwa ma wpływ na to, kto do Trybunału trafi. -- Widzimy, że jest jakiś problem. Z uzyskaniem tych dokumentów. -- Mimo że sędzia Berek publicznie pokazywał zaświadczenie potwierdzające wykonywanie zawodu, to kancelaria prezydenta wciąż używa absurdalnych porównań. -- Jeżeli Sejm postanowi wybrać na sędziego Trybunału Konstytucyjnego konia, to też powinniśmy podejść do tego ze zrozumieniem, bo prezydent nie ma instrumentów do tego, żeby to badać? -- Ślubowanie Macieja Berka odbędzie się, jak nie w Pałacu Prezydenckim, to tu, w Sejmie. Podobnie było w kwietniu w przypadku czworga sędziów. Ci mimo złożonego ślubowania wciąż nie zostali dopuszczeni do orzekania. To decyzja byłego polityka PiS, prezesa Bogdana Święczkowskiego. -- Jeżeli w Trybunale Konstytucyjnym będzie łamane prawo, to policja będzie interweniować. -- Taki wariant zakłada, że sędziowie wejdą do budynku Trybunału w asyście policji. Na takie informacje medialne zareagował szef BBN. Zwrócił się do MSWiA o niezwłoczne potwierdzenie lub zaprzeczenie faktom. -- Pan Grodecki powinien raczej skoncentrować się na swoich obowiązkach. -- Czemu pan w ogóle nie pyta o Platformę? -- PiS nerwowo odpowiada na pytania o Trybunał, bo w chwili, kiedy nowi sędziowie zostaliby dopuszczeni do orzekania, stanowiliby większość. -- Jak rządzili, chcieli podporządkować sobie wymiar sprawiedliwości, a zostawili sobie takich para, parę, para bezpieczników na wypadek utraty władzy. No i Trybunał Konstytucyjny miał być jednym z takich bezpieczników pisowskich. -- W Platforma chce w Polsce zaprowadzić dyktaturę, proszę pana. -- Czyżby? Prokuratura właśnie wszczęła śledztwo w sprawie bezprawnego manipulowania składami TK i ręcznego sterowania nimi w celu ochrony partyjnych interesów. Chodzi o 200 postępowań. -- Zjednoczona Prawica zniszczyła bezstronny organ kontroli konstytucyjności prawa dla doraźnych korzyści politycznych. -- Do nieprawidłowości miało dochodzić wtedy, kiedy w tym budynku zasiadała Julia Przyłębska, która dziś zaciekle broni ostatniego bastionu PiS. -- Trybunał Konstytucyjny nie może być w rękach żadnej partii politycznej. Lata rządów PiS pokazały, jak poważne konsekwencje może mieć upolitycznienie instytucji, która powinna stać na straży konstytucji. Daniel Chaliński, 19:30. -- Minister Michał Woś, penitencjarna gwiazda Solidarnej Polski w rządzie Zjednoczonej Prawicy, odpowie za nadużycia w Inspektoracie Wewnętrznym Służby Więziennej. Tak to widzi prokuratura, która stawia mu zarzuty. Rumieńców nabiera też sprawa Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, która ma już nowe władze, a te będą badać stare sprawy, bo poprzednicy muszą kilka spraw wyjaśnić. Co łączy obie i sprawy instytucje? Jakub Korus. -- To już kolejne zarzuty dla byłego wiceministra sprawiedliwości. W podlegającym mu Inspektoracie Wewnętrznym Służby Więziennej Michał Woś miał zatrudniać i awansować ludzi, którzy nie spełniali ku temu wymogów. -- Materiał dowodowy pozwala uznać, że Michał W. Te działania podejmował w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej i że działania te powodowały szkody w interesie publicznym. -- Michał Woś nie przyznaje się do winy. -- Zarzut jest wyssany z palca, bo ustawa przewiduje możliwość przyznania awansu w drodze nagrody. -- Broni się polityk. Powołany przez ziobrystów Inspektorat był nową służbą specjalną, stworzoną na podobieństwo ABW. Ludzie suwerennej Polski, wyposażyli go w szerokie uprawnienia do inwigilacji. -- Służby normalnie specjalne podlegają Sejmowi, ministrowi koordynatorowi służb specjalnych. Ta miała być służbą ministra sprawiedliwości. -- Trafili do niej najbardziej zaufani, byli funkcjonariusze ABW czy policji, niejednokrotnie ściągnięci do Inspektoratu z emerytury. To właśnie ich awansy stały się podstawą do postawienia Wosiowi zarzutów. -- Był facet, który odszedł ze służb, był ochroniarzem w jakimś banku, w którym pracował chyba brat Ziobry, to była te kryteria naboru i klasyfikacji w tych niżej instytucjach. -- Dwa lata działalności Inspektoratu kosztowały 22 miliony złotych. W tym czasie jego funkcjonariusze przeprowadzili zaledwie 37 spraw operacyjnych. Rok temu służbę zlikwidowano. -- Więzienie to nie sanatorium ani hotel, lubił mówić minister Michał Woś, kiedy nadzorował służbę więzienną. Dziś zgodziliby się z nim śledczy. Nie sanatorium, a folwark. I to głównie ludzi suwerennej Polski. -- Kolejny dowód to Akademia Wymiaru Sprawiedliwości, w której do wczoraj głodowała posłanka PiS Maria Kurowska. -- Zacznijmy bronić tej praworządności. -- Mianowany przez byłego wiceministra sprawiedliwości z PiS, Marcina Romanowskiego, na rektora Michał Sopiński. Nie jest już pracownikiem uczelni. -- Służba więzienna, czy Lasy Państwowe, to były takie ksiąstewka, w których nominaci Zbigniewa Ziobro, jak pan Woś czy pan Romanowski, czuli się świetnie. -- W tym ksiąstewkom przygląda się teraz prokuratura. Eksperci przyznają, że upolitycznienie bardzo zaszkodziło formacji. -- Służbę więzienną... W dużym stopniu zaprzepaściła swoje osiągnięcia zapomniano o tym, że podstawowym zadaniem więzienników jest pomoc w powrocie do normalnego życia społecznego osób pozbawionych wolności. -- W śledztwie dotyczącym Inspektoratu podejrzanych jest 6 osób. Jakub Korus, 19:30. -- W Sejm nie odrzucił weta prezydenta do ustawy o statusie osoby najbliższej. Zwolennikom uchwalenia zawetowanych przepisów zabrakło 27 głosów. Ustawa zawierała regulacje pozwalające na formalizację związków partnerskich, w tym jednopłciowych. -- Mieli się wynieść dziś, ale eksmisję wstrzymano. Nie żeby ktoś zmienił zdanie, po prostu eksmitowanym dano czas na spakowanie. A jest co pakować, bo ratownicy Mazurskiej Służby Ratowniczej z bazy w Okartowie nad jeziorem Śniardwy są tam od 50 lat. Ale jak twierdzą władze gminy Pisz, od 5 nielegalnie i mają na to prawomocny wyrok, a komornik tytuł wykonawczy. Dokąd płyną ratownicy, a dokąd bezpieczeństwo? Marek Smółka. -- Komornik u bram. -- Komornik sądowny, pan Maciejczyk. -- Ratownicy na wylocie. -- Przebierze pan odpowiedzialność za to, że przerywamy teraz działania ratownicze. Może się nic nie wydarzy, ale może się wydarzy. -- Komornik w asyście policji wszedł na teren działki nad Śniardwami. Na której działa baza Mazurskiej Służby Ratowniczej. Działka jest własnością gminy Pisz. -- My jako ratownicy czujemy tę odpowiedzialność przez ostatnie 48 lat. Wydaje nam się, że jesteśmy tu bardzo potrzebni. -- Panie komandorze, ja przypomnę: sprawa toczy się od 2021 roku. -- Wtedy wygasła dzierżawa tej niespełna półhektarowej działki w pobliżu Okartowa. Od tego czasu ratownicy korzystają z niej bez umowy. Za co zresztą płacą: 2 lata temu spór rozstrzygnął sąd. -- Zgodnie z tym, co jest w treści wyroku, Sądu Rejonowego w Piszu, oraz postanowieniu sądu, macie państwo obowiązek wydać tę nieruchomość, niezależnie od tego, czy pełnicie dzisiaj służbę, czy nie pełnicie służby. -- Ratownicy próbowali ratować swoją bazę, uruchomili internetową petycję, ale dura lex, sed lex. -- Jestem załamany tym, co się w tej chwili tutaj dzieje. -- Bo co to oznacza? -- To oznacza, że musimy przenieść cały sprzęt, w miejsce, którego nie mamy. -- Skarb Państwa przekazując przed laty działkę gminie, zobowiązał ją, że ma tam działać ratownictwo wodne. Burmistrz zapewnia, że działki nie zamierza sprzedać. -- Po odzyskaniu działki zaproszą różne organizacje, aby mogły realizować tam działania związane z ratownictwem wodnym. -- Dlaczego zatem nie pozwala kontynuować tam pracy Mazurskiej Służby Ratowniczej? Ma chodzić o samowolę budowlanę. -- Gmina Pisz nie może dopuścić, by powstały kolejne inwestycje i samowole, które w wyniku inwestycji przewyższających wartość działki mogłyby spowodować możliwość przejęcia działki przez najmującego. -- Ratownicy są tu od niemal pół wieku. -- Nie zaprzestajemy działalności, cały czas będziemy ratować ludzi. Jak państwo widzicie, łódki stoją przy nabrzeżu, jezioro nie jest na szczęście pana burmistrza. -- Po kilku godzinach komornik zawiesił czynności egzekucyjne. -- Uzyskaliśmy zgodę od przedstawiciela gminy, na wstrzymanie tej egzekucji, na czas 2 tygodni. -- To czas na przeniesienie sprzętu. Pełnomocnik wojewody do spraw bezpieczeństwa liczy na kompromis. -- Wyłączenie bazy może zwiększyć tam ryzyko dla żeglarzy, mieszkańców. Najważniejsze jest bezpieczeństwo publiczne. -- Na Szlaku Wielkich Jezior działa jeszcze Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Największa organizacja ratownicza na Mazurach. Patroluje Śniardwy, choć nie ma tu swojej bazy. -- Marek Smółka, 19:30. -- To jest objaw, który często bagatelizujemy i czekamy, aż sam przejdzie. Przewlekły kaszel może być sygnałem włóknienia płuc. Które jest chorobą śmiertelną, o kaszlu, który może przerwać życie, opowiada filmik Wojciecha Smarzowskiego, który w typowy dla siebie bezkompromisowy sposób zwraca uwagę na problem, który dotyczy tysięcy Polaków. Wrzesień jest miesiącem świadomości chorób włóknieniowych płuc. Małgorzata Wiśniewska. -- Tutaj jestem ja. -- Janusz Witkowski, nurek, operator, reżyser. Jego pasją jest filmowanie podwodnego świata. Robi serial o nurkujących kobietach. 2 lata temu musiał zakończyć tę przygodę, ze względu na postępującą chorobę włóknieniową płuc. -- Po przebytym covidzie, kiedy zacząłem kasłać i zacząłem mieć zadyszki, od razu się zorientowałem, że coś jest naprawdę nie tak. -- Ponad połowa Polaków zgłasza się do lekarza dopiero, kiedy ten kaszel utrudnia im np. pracę. To fragment spotu Wojciecha Smarzowskiego, który pokazuje, jak pozornie nieistotny dźwięk przerywa filmową rzeczywistość. -- Będzie duwel. -- Poprawki. -- Gram dźwiękowca i jest bardzo ważna emocjonująca scena. No to w momencie, kiedy jakby już mamy właściwie tę scenę, to w momencie takiego kaszlu, no to praktycznie trzeba wszystko powtarzać od nowa. -- Reżyser filmu widoczny przez moment w spocie na Instagramie pozostawił tylko swoje zdjęcie z planu. Ma jednak nadzieję, że przesłanie filmu trafi do odbiorców. Kaszel, który utrzymuje się ponad 8 tygodni, to ważny sygnał ostrzegawczy. To może być m.in. objaw choroby włóknieniowej płuc, choroba jest rozpoznawana u 2000 osób rocznie. W Polsce żyje z nią 6000 osób. -- Włóknienie płuc to jest powstawanie blizn w naszych płucach, więc te zmiany na obecnie są nieodwracalne. Natomiast możemy spowolnić postęp choroby, jeżeli wyłapiemy ją na wczesnym etapie rozwoju. -- Kiedy lekarze rozpoznali u Janusza włóknienie płuc, dawali mu 2 lata życia. Od 5 lat dostaje jednak leczenie, które zatrzymuje rozwój choroby, dzięki temu jest ciągle aktywny zawodowo. -- Ja naprawdę muszę jeszcze pożyć parę lat, bo muszę skończyć serial przecież. A oprócz tego mam jeszcze inne plany życiowe. Ja nie mam czasu umierać. -- Filmik Wojciecha Smarzowskiego będzie prezentowany podczas najbliższego przeglądu filmów fabularnych w Gdyni. Małgorzata Wiśniewska, 19:30. -- Przepraszam. -- Jeszcze raz. -- To nie Polacy, tylko Anglicy nazwali go kotłem czarownic, gdy w 1973 roku zebrali 0,2 z naszymi ale działy się na tym stadionie jeszcze ważniejsze rzeczy. Był taki mecz, w którym strzelenie bramki było sportowym wyczynem, ale też politycznym ryzykiem, bo w tamtym czasie bratni radziecki naród nie przywykł przegrywać. A jednak Gerard Cieślik strzelił, i to dwie. A teraz świat zobaczy to jeszcze raz w spektaklu, jakiego nie było. Sandra Mnie. -- Gerard Cieślik? -- Nie każdy mecz kończy się po 90 minutach. Ten trwa już prawie 70 lat. -- Znów gol! -- 1957 rok, Polska gra z ZSRR. Gerard Cieślik strzela 2 gole i ze świetnego piłkarza staje się legendą. -- Chciałbym, żeby zobaczyli prawdziwego Gerarda Cieślika, skromnego człowieka, że to nie były te czasy, że jak dzisiaj są gwiazdy. -- Teraz zwraca na ten sam stadion nie jako pomnik, jako człowiek. -- Charakteryzacja musi pobrudzić. -- Zmieniamy, proszę. -- Spocić i tak dalej aktorów. -- Bo za dwoma golami, które pamięta Śląsk, jest życie, którego większość z nas nie zna. -- To będzie historia, która jest przeplatana retrospekcjami, która opowiada w sposób emocjonalny o tej postaci. Ten sport jest pretekstem, do czegoś więcej, do opowiedzenia o kondycji ludzkiej, o właśnie skomplikowanych historiach tego miejsca. -- Łącznik pieśni o Gerardzie Cieśliku nie będzie zwykłym spektaklem. Sceną stanie się miejsce, w którym ta historia wydarzyła się naprawdę. -- Będzie stanowisko wiecznego komentatora, który Dariusz Szpakowski będzie grał. Będzie my odgrywać część meczu na murawie. Będą dzieci, które będą biegać. Będzie orkiestra dęta. -- Spokój. -- Rozumiecie? -- Teatr, kino, muzyka, sport i stadion, którego nie trzeba uczyć tej historii. On ją pamięta. -- Stadion liczył około 100 tysięcy ludzi, ale było podobno znacznie więcej. Ludzie wisieli na lampach, na reflektorach, na drzewach. Po prostu tłum był nieprawdopodobny. -- Czoło przeciera. -- W tytule jest łącznik. Tak nazywała się pozycja Cieślika. Tutaj połączy też tych, którzy go pamiętają, z tymi, którzy znają już tylko legendę. -- Opowiadam o wydarzeniach, które miały tutaj miejsce. Jest moment strzelenia gola, no to myślę, że moja postać musi tego gola strzelić. Także to będzie kluczowy moment aktorski tej opowieści, myślę, dla mnie. -- Są historie, które najlepiej ogląda się na ekranie i są takie, dla których trzeba przyjść dokładnie tam, gdzie wszystko się zaczęło. -- Trzeba mieć odwagę, że co, że nikt nie robił. No to może, że źle się stało, że nikt nie robił. Widowiska teatralnego na stadionie. -- Panie Gerardzie, czy pan poznaje to zdjęcie? -- 20 września Gerard Cieślik znów wyjdzie na Stadion Śląski. Tym razem po to, żeby kolejne pokolenie mogło zobaczyć, dlaczego nigdy z niego nie zszedł. -- Wygraliśmy. -- Sandra Mnie. 19:30. -- I mamy otwartą drogę do dalszych. -- Generał Jarosław Stróżyk, szef służby kontrwywiadu wojskowego. U Justyny Dobroż-Oracz w "Pytaniu Dnia". Już za chwilę. -- Dobry wieczór państwu, Justyna Dobrosz-Oracz zaprasza na "Pytanie dnia", a ze mną i z państwem jest szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, generał brygady Jarosław Stróżyk. Dzień dobry, panie generale, a raczej dobry wieczór. -- Dobry wieczór wszystkim. -- Jak często panie generale pan się zrywa w nocy w ostatnim czasie? -- No, dość często. Czasami są to noce, które są długie i, eee, i dość krótko się śpi, z powodów tych wszystkich rzeczy, które próbują, czy też trafiają do Polski. To są rzeczy, które są w dużej stopniu nieprzewidywalne, więc rzeczywiście jest to trudny czas, ale dla mnie najmniej, bym powiedział. Oczywiście najbardziej dla żołnierzy, dla funkcjonariuszy, którzy gdzieś tam i w polu, i w tych miejscach dowodzenia, obserwacji, oni mają najtrudniejszą rolę. -- Mamy rzeczywiście atak za atakiem przy naszej granicy, alert za alertem. Jest się czego bać? -- Zawsze trzeba się rozsądnie bać, ale oczywiście czasy się zmieniły i ta prawda, która... no, gdzieś mówimy, ja też u pani staram się nie być za często, i to, ta informacja musi być przekazana społeczeństwu. Żyjemy w państwie demokratycznym, którym społeczeństwu należy się informacja, i mówił o tym kiedyś prezydent Kennedy, że nieprzyjemna prawda, nieprzyjemne fakty są znacznie lepsze niż przyjemne złudzenia. Więc nie miejmy złudzeń, że będzie lepiej w nadchodzących miesiącach i latach. -- Jakie sygnały płyną z CIA? Rzeczywiście jest tak, że Władimir Putin się rozkręca? Będzie eskalował dalej?