Solidarność z Polską - Unia Europejska zgodna w sprawie migrantów. Związki partnerskie - rząd przedstawił projekt ustawy, będą konsultacje. Biden żegna się z Europą - na koniec kadencji wizyta w Berlinie. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Zaczynamy "19:30". Konkluzje w sprawie migracji w Brukseli i komentarze w Warszawie. Europejscy przywódcy byli jednomyślni wyrazili solidarność z Polską i dodali, że wyjątkowe wyzwania wymagają odpowiednich środków. Z kolei Jarosław Kaczyński chce przetestować prawdziwe intencje rządu i wzywa Donalda Tuska do poparcia wniosku o referendum ws. paktu migracyjnego. Alarmuje także, że w Warszawie są miejsca, gdzie dzielnicowi ostrzegają przed migrantami. A skoro jest poważne ostrzeżenie, są pytania o adresy. Tu jest taka kartka. Dla Donalda Tuska ma być testem - tego, czy premier faktycznie chce się przeciwstawić migrantom. PiS chce w sprawie unijnego paktu - referendum. Jarosław Kaczyński żyje w alternatywnej rzeczywistości. Kaczyński nie zrozumiał, że to referendum już się nie sprawdziło, bo politycy PiS otrzymali czerwoną kartę od obywateli. Bo rok temu, kiedy PiS zorganizowało referendum, to okazało się nieważne z powodu niskiej frekwencji. Dzisiejsza propozycja opozycji to odpowiedź na to, co działo się wczoraj w Brukseli. Rada Europejska jednomyślnie poparła propozycje polskiego rządu. Chodzi o m.in. zielone światło dla czasowego zawieszenia prawa do azylu dla osób, które próbują przekroczyć naszą granicę z Białorusią. Europa nie może przyjąć wszystkich chętnych i koniec kropka. Znakomita większość tych, którzy chcą wykorzystać prawo do azylu, to nie są tak naprawdę ci, którzy potrzebują ochrony politycznej. Nie są prześladowani. Rada Europejska wyraziła solidarność z Polską. Dzięki temu jest plan umocnienia zewnętrznych granic Unii. Putin i Łukaszenka wywierają na Unię dużą presję, starając się wpłynąć na bezpieczeństwo i integralność terytorialną. Stosują ataki hybrydowe. Dlatego Polska i inne państwa muszą być w stanie bronić naszej Unii. To samo dotyczy Finlandii i krajów bałtyckich. Bruksela zmienia więc podejście do migracji. Ci, którzy nielegalnie będą dostawać się na terytorium Wspólnoty, będą trafiać do takich jak ten ośrodków w krajach niebędących w Unii. Gruntowe zmiany mają dopiero nadejść - po wdrożeniu paktu migracyjnego. Wczorajsze decyzje na szczeblu unijnym to pokłosie przyjętej przez rząd strategii migracyjnej. No można to potraktować jako dokument, który przygotowuje w Polsce wprowadzenie polityki multi-kulti. Rządzący przypominają jednak, że za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy nie było żadnej polityki migracyjnej. I wytykają prezesowi PiS hipokryzję. To jest trudne do zniesienia dla Kaczyńskiego, bo wybija mu z ręki tą populistyczną pałkę, którą okładał migrantów w Polsce, a jednoczenie samemu przez aferę wizową zapraszał na nasze terytorium. Jak wyliczył NIK, bez żadnej kontroli do Polski wjechało setki tysięcy osób. Teraz ma być inaczej. Rządzący kontynuują rozbudowę 49 Centrów Integracji Cudzoziemców, które mają posłużyć do wdrożenia paktu migracyjnego i relokacji migrantów do Polski. Pomysł nie podoba się opozycji. W województwie podlaskim Tusk planuje budowę Centrów Integracji Cudzoziemców w Białymstoku, w Suwałkach i w Łomży. Maciej Wąsik zapominał jednak, że pomysł centrów integracji powstał i był rozwijany, gdy on sam zasiadał w rządzie jako wiceminister MSWIA. Czasami zapominają, że gryzą się we własny ogon. I zaczynają - ponownie - straszyć migrantami. W 2015 roku prezes PiS ostrzega, że uchodźcy sprowadzą zarazę. Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki. Dziś już twierdzi, że w stolicy jest niebezpiecznie. W Warszawie są miejsca, gdzie dzielnicowi ostrzegają przed migrantami, gdzie dochodzi do prób wtargnięcia nocą do mieszkań, segmentów. Tego typu zjawiska, o których mówi prezes, absolutnie nie ma. Jeżeli prezes ma jakaś wiedzę, może w jego okolicy na Żoliborzu coś takiego się dzieje, proszę bardzo, na 112 niech prezes zadzwoni, na pewno funkcjonariusze się zjawią. Jarosław Kaczyński nie doprecyzował, o jakie osiedla czy dzielnice chodzi - nie wiedzą tego także jego partyjni koledzy. Rzecznik stołecznej policji mówi jasno - nie komentuję spraw, które nie miały miejsca. To historyczna chwila - ogłasza ministra do spraw równości Katarzyna Kotula, pokazując projekt ustawy o związkach partnerskich. Zgodnie z nim taki związek zostanie zawarty, gdy dwie osoby złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego zgodne oświadczenia. W ocenie ministry to przepisy dobre i kompromisowe. Czy tak jest, ostatecznie pokaże test sejmowej większości. Teraz czas na konsultacje. To jest historyczny moment. Po latach oczekiwań i miesiącach wewnątrzkoalicyjnych negocjacji jest gotowy projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Pojawienie się projektu na stronie Rządowego Centrum Legislacji uruchamia proceduralną machinę. To jest początek końca tego długiego marszu po równość. Zgodnie z projektem związki partnerskie będą zawierane w urzędach stanu cywilnego. Wstąpienie w nie będzie dawać prawo do wspólnego nazwiska, dziedziczenia, decydowania o pochówku, dostępu do informacji medycznej, wspólnego rozliczania się i ubezpieczania. Związek partnerski ma dawać też możliwość wspólności majątkowej. Uważam, że to jest bardzo rozsądne rozwiązanie, to jest krok w tył, jaki zrobiłam ja, jaki zrobiła lewica, bardzo kompromisowy, bardzo dobry rządowy projekt. Kompromis był niezbędny, bo na część proponowanych wiosną rozwiązań nie zgadzał się PSL. Sprzeciw ludowców budziły trzy kwestie. Dwie z nich - czyli uroczystość w urzędzie stanu cywilnego i wspólne nazwisko - znalazły się w projekcie ustawy. Wykreślono z niego przysposobienie dzieci, czyli przepisy, które regulowałyby sytuację osób opiekujących się dziećmi swojego partnera. Ten projekt jest właściwie tożsamy z tym, co upadło kilkanaście tygodni temu. Ale od tego czasu u nas się trochę zmieniło. Wydaje mi się, że za dużo tych spraw światopoglądowych w polskim parlamencie, a za mało czasu do wyborów prezydenckich, żebyśmy mogli sobie na takie rozchwianie w koalicji pozwolić. Jest jeszcze coś. Proponowane przepisy o związkach partnerskich trafiają do Sejmu jako projekt rządowy. A podczas głosowania nad takimi projektami - według umowy koalicyjnej - wszystkie rządzące ugrupowania powinna obowiązywać dyscyplina. Powinna, bo ludowcy mają inne zdanie. U nas w sprawach światopoglądowych nie ma dyscypliny, każdy głosuje jak chce. To jest projekt, który ułatwi życie wielu ludziom, i tak nasze koleżanki i koledzy z Polskiego Stronnictwa Ludowego powinni na to spojrzeć. Tyle politycy. Osoby LGBT przyznają, że złożony dziś projekt ustawy to krok w dobrą stronę, ale powinny za nim nastąpić kolejne. Z perspektywy Polski to jest ogromny krok naprzód, po 20 latach dyskusji i awantur wokół naszego życia mamy do czynienia z projektem szerokim, który daje faktycznie dużo zabezpieczeń. Teraz osoby LGBT mieszkające w Polsce nie mają ich wcale, pod tym względem jesteśmy w ogonie Europy. Na tej mapie na pomarańczowo zaznaczyliśmy kraje, w których obowiązują związki partnerskie, na zielono - te, w których osoby LGBT mogą zawierać małżeństwa. W Polsce liczą na takie samo prawo. Z naszej perspektywy ustawa o związkach partnerskich jest pierwszym krokiem, ważnym, ale pierwszym krokiem na rzecz równości małżeńskiej. Od jutra ruszają konsultacje społeczne. Projekt ustawy najwcześniej trafi pod obrady Sejmu za miesiąc. Jeśli zostanie przyjęty, ruch będzie należeć do prezydenta. To nie są ludzie, to jest ideologia. Który tak mówił o osobach LGBT 4 lata temu. Oglądają państwo piątkowe wydanie "19:30", za chwilę u nas amerykański prezydent w Berlinie, a potem także... To on rok temu przeprowadził masakrę Izraela. Przywódca Hamasu nie żyje. Miał na rękach masę krwi - Amerykanów, Izraelczyków i innych. Wszystkie aparaty zostały nam zalane, tomografy, nasze stacje, nasze usg, pracownie. Nyski szpital znów przyjmuje pacjentów. Tu masa ludzi czeka, żeby to było odnowione. Ujmujący gest małej dziewczynki. Miałam mały stresik, ale więcej radości, że trzymam piłkarza za rękę. Joe Biden w Berlinie. A na agendzie wojna w Ukrainie i konflikt na Bliskim Wschodzie. Do rozmów na szczycie po południu dołączyli prezydent Francji i premier Wielkiej Brytanii. W Berlinie jest Magdalena Gwóźdź-Pallokat. Podróż amerykańskiego prezydenta to pożegnanie i te symbole były dzisiaj widoczne. Były widoczne. I słyszalne w przemówieniach Bidena i prezydenta Niemiec, który odczytał notatkę niemieckiego urzędnika sprzed lat, kiedy Joe Biden jako senator był w Bonn. W tej notatce wróżono mu wielką polityczną przyszłość. Było wiele momentów wzruszających i podziękowań. Berlińczycy jednak nie mieli okazji do spotkania z amerykańskim prezydentem, c Czekał niemal do końca swojej kadencji: pierwsza wizyta prezydenta Joe Bidena w Niemczech to prawdopodobnie jego polityczne "goodbye" w Europie. Prezydent Niemiec wręczył Joe Bidenowi najwyższe państwowe odznaczenie: Krzyż Wielki Orderu Zasługi RFN. Frank Walter Steinmeier mówił po angielsku, co jest rzadkością podczas takich uroczystości, ale też wyrazem uznania i wdzięczności dla Joe Bidena. Kiedy zostałeś wybrany na prezydenta, dosłownie w jeden dzień przywróciłeś Europie nadzieję na sojusz transatlantycki. To, co nas łączy, to też nauka wyciągana z przeszłości, którą tak imponująco opisał pan w liście do Margot Freidlaender. Na spotkaniu ze 102-letnią ocalałą z Holokaustu Margot Friedlaender Bidenowi zależało szczególnie. Friedlaender w tamtym roku założyła fundację na rzecz demokracji, wolności i tolerancji. Pani obecność tutaj jest dla mnie wyjątkowym zaszczytem. Biden w swoim wystąpieniu wielokrotnie nawiązywał do historii. Cytował irlandzkiego poetę i noblistę Seamusa Heaneya. Kiedy upadł mur berliński, nadzieja i historia się rymowały. Kiedy Kijów się bronił, nadzieja i historia się rymowały. Amerykanie i Europejczycy zawsze mieli odwagę i wiarę w podtrzymywanie nadziei. Podczas spotkania z kanclerzem Olafem Scholzem dominowały dwa tematy: sytuacja na Bliskim Wschodzie i wojna w Ukrainie właśnie. Będziemy bronić Ukrainy tak długo, jak będzie to konieczne. Putin się przeliczył, nie może przeciągać tej wojny. Niemcy i USA wspólnie wsparły Ukraińców w ich odważnej walce o wolność i demokrację. Chcę podziękować rządowi Niemiec za jego wysiłek na rzecz wsparcia Ukrainy O pomocy Ukrainie Biden rozmawiał też z prezydentem Francji i premierem Wielkiej Brytanii, którzy specjalnie przylecieli do Berlina. I choć na ulicach stolicy Niemiec nie widać było wiwatujących tłumów z amerykańskimi flagami, to przed hotelem, w którym nocował Biden, byli jego zwolennicy. A przy Bramie Brandenburskiej przed jego przylotem potestowali przeciwnicy stacjonowania w Niemczech amerykańskich rakiet średniego zasięgu. Joe Biden odleciał już z Berlina. Wielu mówi tu o nim: ostatni transatlantycki prezydent. Dla Izraela był wrogiem numer 1 i otwierał listę celów do zlikwidowania. Nie żyje Jahji Sinwara. Szef Hamasu stał za atakiem na Izrael z 7 października ubiegłego roku, ale jego działalność ma zdecydowanie dłuższą historię. To dobry dzień dla świata - komentuje Joe Biden. To nowa eskalacja konfliktu z Izraelem - odpowiadają sojusznicy Hamasu. Czy śmierć Sinwary zmieni losy wojny? Choć wywiad tropił go od miesięcy, to przywódca Hamasu - numer 1 na izraelskiej liście celów - zginął w przypadkowym starciu. To nagranie pokazujące ostatnie chwile terrorysty. Ranny tuż przed śmiercią próbuje jeszcze strącić filmującego go drona. Po trwającym rok pościgu nasze siły wyeliminowały Jahiję Sinwara. Powiedzieliśmy, że go dopadniemy i go dopadliśmy. W jednej z dzielnic Rafah. Zaatakowani podczas patrolu izraelscy żołnierze odpowiedzieli ogniem i zniszczyli część budynku, w którym ukryli się hamasowcy. Dopiero kiedy zobaczyli ciało, zorientowali się, że zabili najbardziej poszukiwanego terrorystę. Przy jego zwłokach znaleźli broń, kilka paszportów, mnóstwo gotówki i paczkę miętówek. Śmierć szefa Hamasu potwierdziły badania DNA. Zginął morderca, który zabił tysiące Izraelczyków i porwał setki naszych obywateli. Zadaliśmy złu potężny cios, ale nasza misja nie jest jeszcze zakończona. Pokazaliśmy dziś, co spotyka tych, którzy próbują nas skrzywdzić. Jahja Sinwar był architektem ataku na Izrael 7 października, w którym Hamas zabił 1200 osób, a 250 porwał do Gazy. Swój plan zaczął opracowywać po tym, jak po 20 latach w ramach wymiany został zwolniony z izraelskiego więzienia. Przez swoją brutalność - także wobec Palestyńczyków - zyskał przydomek "rzeźnika z Chan Junis". Przywódcą Hamasu został w lipcu, gdy w Teheranie Izrael zabił Ismaila Haniję. To dobry dzień dla świata. Zadzwoniłem do premiera Izraela Benjamina Netanjahu, by pogratulować mu dopadnięcia Sinwara. Miał na rękach masę krwi - Amerykanów, Izraelczyków i innych. Jak wielki to sukces dla Tel Awiwu - pokazują te nagrania z ulic izraelskich miast. A także czołówki światowych mediów. Od Bliskiego Wschodu przez Europę aż po Chiny czy Australię. Netanjahu nie zatrzyma się. Wiemy o tym, że nie tylko Sinwar, ale że celem są wszyscy Palestyńczycy. Codziennie dochodzi do masakr. Beniamin Netanjahu ogłosił, że zabicie Sinwara nie oznacza końca wojny. Irańczycy - że jego śmierć tylko wzmocni opór. Z kolei prezydent Joe Biden mówi, że to moment, kiedy nadszedł czas na pokój. Dziś Europejski Dzień Walki z Handlem Ludźmi. To dochodowy biznes i ogromne ludzkie tragedie, często bezbronnych najmłodszych. Praca przymusowa czy wykorzystanie seksualne widoczne są także w Polsce, a rosnąca statystyka każe bić na alarm. Edukacja i reakcja to jest skuteczna broń. To policyjny spot - ma ostrzegać. A zagrożenie jest realne. Handel ludźmi jest na świecie trzecim, po broni i narkotykach, najbardziej dochodowym przestępstwem. To proceder złożony i transgraniczny. Najbardziej narażeni są migranci. Przyjeżdża osoba nieznająca w pełni języka, może jakieś pojedyncze słowa. jedzie do tej wymarzonej pracy, żeby pomóc całej rodzinie, i tu zostaje wykorzystana. I do kogo ona ma się zgłosić, gdzie ona ma iść? A wie, że jej pobyt tutaj jest nielegalny. To jest ta Spirala takiego zła. Polska nie jest od niej wolna. Tak właśnie wyglądał los 5 osób, które przyjechały z Kolumbii. Były kierowane do zakładu produkcyjnego, tam warunki odbiegały od tych, które im obiecywano. Dochodziło do przemocy zarówno fizycznej, jak i werbalnej. Prokuratura postawiła zarzuty Polce i dwojgu Ukraińcom. Ofiarami tej kategorii przestępstw padają także dzieci - w Tarnowie zarzuty usłyszał ojciec i jego partnerka za zmuszanie dwójki rodzeństwa do żebractwa. Musimy sobie zwrócić uwagę na to, że dzieci nie są od tego, aby zbierać pieniądze czy ewentualnie już w młodym wieku wykonywać jakieś prace związane z żebractwem na ulicy. Według danych MSWiA w całym 2023 roku w Polsce zidentyfikowano ponad 1000 ofiar handlu ludźmi. To aż o 276% więcej niż rok wcześniej. 341 osób padło ofiarą pracy przymusowej, 22 - wykorzystania seksualnego, a 680 osób doświadczyło innych form wykorzystania. Jest bardzo dużo migrantów ściąganych do pracy z takich krajów jak Kolumbia, Gwatemala, Meksyk. Oczywiści pomagamy też obywatelom Polski i obywatelom Ukrainy. Narażeni są także zwłaszcza młodzi Polacy wyjeżdzający za granicę. Często jadą do nauki, przy okazji podejmują jakąś pracę, często nie przemyślą tej decyzji i wpadają w te sidła. Każdego roku w skali świata sprawcy zarabiają na handlu ludźmi około 30 mld euro. Polska jest krajem pochodzenia ofiar wykorzystywanych w innych krajach Europy, ale także państwem docelowym dla ofiar z Ameryki Południowej, Europy Wschodniej i Azji. Przez nasz kraj odbywa się także tranzyt ze Wschodu. W Polsce handel ludźmi jest zbrodnią - najniższa kara to 3 lata więzienia, najwyższa - 20 lat. Na co dzień są specjalistami w niesieniu pomocy, ale wrześniowa powódź na miesiąc mocno tę codzienność zmieniła. Szpital powiatowy w Nysie wznawia działalność - dziś w dwóch oddziałach, od poniedziałku - w komplecie. W popowodziowym czasie pacjentów ratował szpital polowy. W planach jest nowa placówka w bezpiecznej lokalizacji. Wielki dzień dla szpitala powiatowego w Nysie. Miesiąc po powodzi placówka znów będzie przyjmować i leczyć pacjentów z całego województwa. Tu masa ludzi czeka, żeby to było odnowione, bo tak to się do Opola jeździło. Dziś otworzyły się dwa oddziały: obserwacyjno-zakaźny i pediatryczny. 15 pozostałych - w tym SOR - zacznie funkcjonować od poniedziałku. Mieliśmy pewne wątpliwości, czy to światełko w tunelu się pojawi, natomiast ogrom pracy pracowników, wielu organizacji, służb, które nam pomogły, prowadziło nas do tego, że dzisiaj, 18 października, uruchamiamy działalność szpitala SOR będzie teraz w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się oddział laryngologiczny. Otwarte zostaną też nowe wejścia do budynku. Szpital przechodzi gruntowną reorganizację. Mój oddział ucierpiał chyba najbardziej, razem z laboratorium, ponieważ wszystkie aparaty zostały nam zalane, tomografy, nasze stacje, nasze usg, pracownie. Więc chyba mamy najciężej, ponieważ musimy zorganizować się w nowych miejscach. I choć pracy wciąż jest jeszcze dużo, personel mówi dziś: wracamy do przedpowodziowego rytmu. Chcemy pomóc pacjentom i chcielibyśmy, żeby szpital zaczął normalnie funkcjonować, to jest nasz drugi dom, nasza praca - służyć społeczeństwu. 15 września woda wdarła się do przyziemia szpitala, zalewając oddział ratunkowy i aparaturę medyczną. Żywioł zniszczył tomograf, rezonans i jedyną w regionie pracownię terapii hiperbarycznej. Woda sięgała bardzo wysoko, aż dotąd, ja ma 1,72 m, to jest 1,6 m. Tego samego dnia rozpoczęto ewakuację placówki. Część chorych przewieziono do innych szpitali, część funkcji przejął wojskowy szpital polowy. Jedno stanowisko do czynności chirurgicznych, dwa stanowiska do intensywnej opieki i 22 do obserwacji pacjentów. Szpital polowy skończy swoją działalność w poniedziałek. Przez miesiąc specjaliści udzielili pilnej pomocy ponad tysiącu pacjentów. Ci, którzy nie wymagali szybkiej konsultacji, od przyszłego tygodnia będą mogli zgłaszać się już tutaj. Wszystkie wizyty czy też zabiegi, które przepadły, a były planowane na okres, kiedy placówka była zalana, będą realizowane w pierwszej kolejności. Placówkę w Nysie żywioł dotknął też w 1997 roku. Po tegorocznej powodzi podjęto decyzję o budowie nowego szpitala. Będzie gotowy za 4 lata, w nowej, bezpieczniejszej lokalizacji. To szansa na zachowanie płodności i zostanie rodzicem mimo leczenia onkologicznego. Choć rządowy program in vitro stwarza możliwość bezpłatnego mrożenia i przechowywania komórek rozrodczych do czasu podjęcia decyzji o leczeniu, zaledwie co trzeci młody pacjent jest o tym informowany przez lekarzy. To szczególnie ważne u kobiet, u których wskazań do zabezpieczenia płodności jest znacznie więcej niż tylko leczenie onkologiczne. Aleksandra kilka lat temu zachorowała na raka piersi, akurat wtedy, kiedy planowała drugie dziecko. Po usłyszeniu diagnozy postanowiła zamrozić swoje komórki jajowe. Bo leczenie onkologiczne, które ją czekało, mogło uszkodzić jej materiał genetyczny. W tym czasie za procedurę zachowania płodności pacjenci chorzy onkologicznie musieli sami płacić. Dzięki temu, że miałam zachowaną płodność, miałam poczucie, że mi się uda, że rak nie zabrał mi ważnego marzenia w moim życiu. Od czerwca możliwości zabezpieczenia własnego materiału genetycznego stwarza rządowy program finansowania in vitro. Pacjenci z diagnozą raka mogą skorzystać z możliwości zamrożenia nasienia i komórek jajowych i wykorzystania ich w przyszłości. To ma znaczenie dla efektów leczenia. Pacjenci, którzy zabezpieczają swoją płodność, lepiej reagują na terapię i szybciej zdrowieją. Choć co roku na raka zapada 13 tys. osób w wieku rozrodczym, z procedury mrożenia w programie rządowym skorzystało dotąd zaledwie 221 osób w Polsce. Tylko co trzeci pacjent dowiaduje się od lekarzy o takiej możliwości. Czas ma znaczenie, bo procedurę trzeba wykonać przed terapią onkologiczną. U kobiet czas liczy się szczególnie, bo po 25. roku życia systematycznie zmniejsza się zapas liczby komórek jajowych i są coraz słabsze. w momencie zamrożenia czas się zatrzymuje. I one po rozmrożeniu mają taki wiek, jak wtedy, kiedy pacjentka miała zamrażane te oocyty, czyli 25-30 lat. Nie tylko wskazania onkologiczne są ważne. Coraz więcej kobiet chce zachować szansę na rodzicielstwo z innych powodów. Magdalena Fidor ma chorobę autoimmunologiczną i okazało się, że ma coraz mniejszy zapas komórek jajowych. Jest singielką, ale nie chce stracić szansy na macierzyństwo w przyszłości. Zbudowanie relacji to nie jest chwila. Stwierdziłam, że wolę mieć poczucie bezpieczeństwa, że mi to nie ucieknie. Wskazaniem do zamrożenia komórek jajowych są choroby, które osłabiają płodność, i według specjalistów i w tych przypadkach ta procedura powinna także być refundowana. Toczeń, endometrioza jest chorobą z autoagresji. Choroba Hashimoto, celiakia jest taką chorobą, która obniża rezerwę jajnikową. Również choroby genetyczne. Magda nie ma pewności, czy wykorzysta swój materiał genetyczny, ale jest spokojna, że nie straciła szansy na macierzyństwo. Teraz w "19:30" zdjęcia, które po ostatnim meczu reprezentacji Polski dobrze państwo znają, ale ich bohaterkę warto poznać bliżej. 7-letnia Ola, która przed meczem z Chorwacją skradła show, to dzielna wojowniczka, której domem w ostatnich miesiącach stał się Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Wtorkowe spotkanie na Narodowym zakończyło się remisem - za to Ola ma ogromną szansę na zwycięstwo. To serce przykuło uwagę milionów widzów. Gdy polska reprezentacja wychodziła na mecz z Chorwacją, piłkarzom towarzyszyli najmłodsi kibice. Pacjenci klinki onkologii Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Miałam mały stresik, ale więcej radości, że trzymam piłkarza za rękę, że idę z nim, taka radość, największa radość, że szłam z Polakiem. Ola ma 7 lat. 6 miesięcy temu poczuła, że z jej ciałem dzieje się coś złego. Zmagała się z takimi bólami w szyi, budziła się w nocy i płakała, zaczęliśmy chodzić po lekarzach, zaczęliśmy szukać pomocy i odpowiedzi, dlaczego ta szyja ją boli. Miesiąc później Ola i jej rodzice poznali przyczynę - nowotwór kości. Szok, wszyscy zadawaliśmy pytanie, dlaczego to nasza córka, i przerażenie co dalej. Kolejne miesiące spędzała tu, w klinice onkologii. Była bardzo dzielna. Jak jestem w szpitalu, nawet jak mam chemię, nawet jak jestem po leku usypiającym, to latam po oddziale, by zapomnieć. Jak tłumaczy kierownik kliniki, szanse na wyzdrowienie są duże. Zwłaszcza u dzieci, których nowotwór zostanie wcześnie rozpoznany. 8 na 10 dzieci będzie całkowicie zdrowe, tak ze trzymamy kciuki za Olę, mamy nadzieję, że będzie dobrze, na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Ola dobrze znosi leczenie, ma dobra odpowiedź na to leczenie i trzymamy kciuki, że będzie tak dalej. Na pomysł, by dzieci zmagające się z nowotworami były bohaterami - tak jak piłkarze - wpadł sponsor polskiej reprezentacji. Mamy nadzieję, że ta akcja, która sprawiła im wiele radości, pomoże im w walce z przeciwnościami losu, a dla nas to ważne także, by pokazać, Pomysł bardzo spodobał lekarzom, którzy codziennie podnoszą na duchu małych pacjentów. Na pewno jest to frajda, na pewno to jest spotkanie, które powoduje, że dzieci czują się wyjątkowe, wybrane do tego, by tam być. Dla Oli to nie pierwsze takie doświadczenie. Jest bohaterką spotu Fundacji TVP, który swoją premierę ma mieć w listopadzie. Pracowało się z nią jak z profesjonalną aktorką, otwarta, miła, cudowna dziewczynka, cała ekipa była Olą zachwycona. Interesuję się piłką nożną, siatkówką, takimi z piłką związanymi rzeczami, zawsze chciałam pojechać na mecz. Miłość do piłki zaszczepił jej tata. Marzenia mają siłę uzdrawiania. Dla małych pacjentów tu w klinice onkologii mecz reprezentacji był spełnieniem takiego marzenia. Lekiem, który uzdrawia duszę i ciało, daje nadzieję. Dziś wieczorem w TVP Info program Forum, za chwilę Pytanie Dnia i Justyna Dobrosz-Oracz w rozmowie z prof. Ewą Łętowską. Dobry wieczór.