Magyar w Polsce. Odwiedza Kraków, Warszawę i Gdańsk. Kto pomógł? Czy Ziobro miał wsparcie w amerykańskim Departamencie Stanu? Dyplomatyczne zabiegi. Czy pomogą cofnąć decyzję dotyczącą wojsk amerykańskich? Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. Premier Węgier Peter Magyar w Polsce. To jego pierwsza zagraniczna podróż po wygranych wyborach i odsunięciu od władzy Viktora Orbana. Rozpoczął ją od Krakowa, gdzie m.in. złożył hołd wybitnym Węgrom - polskim monarchom Jadwidze i Stefanowi Batoremu. Teraz Peter Magyar jest w podróży pociągiem do Warszawy. Jutro w stolicy ważne polityczne rozmowy z premierem, a także spotkanie z prezydentem. Tak jak wcześniej zapowiadał - Peter Magyar zaczyna od Polski. Przyleciał rejsowym samolotem. To ma być symbol odcięcia się od polityki poprzednika. Tu w Krakowie, czekały na niego tłumy. To stara tradycja, że premier Węgier jako pierwszą podróż zagraniczną przyjeżdża do Polski. To była moja decyzja osobista, że rozpocząłem tę wizytę właśnie od Krakowa. Na początek Wawel. To miejsce nieprzypadkowe, bo w wawelskiej katedrze koronowano Jadwigę, córkę króla Węgier, tu jest pochowany król Stefan Batory. Peter Magyar złożył kwiaty pod pomnikiem Jana Pawła II. A po katedrze oprowadzał go metropolita krakowski, kardynał Grzegorz Ryś. O to spotkanie zabiegał węgierski polityk. Później premier Węgier ulicami starego miasta przeszedł na krakowski Rynek. Jestem dumny, że mogę jako premier pracować nad tym, żeby wzmacniać tysiącletnią polsko-węgierską przyjaźń. Będziemy prowadzić rozmowy na wysokim szczeblu, a stosunki polsko-węgierskie mogą powrócić na wysoki poziom na którym kiedyś były. Szefowi węgierskiego rządu towarzyszy sześcioro ministrów. I to najbardziej pokazuje jak istotnym sygnałem politycznym ma być ta wizyta. Premier traktuje swoją misję zupełnie zero-jedynkowo, jako powrót do wspólnoty Europejskiej. Początek odbudowywania polsko-węgierskich relacji miał miejsce chwilę przed wizytą Petera Magyara. Na wniosek ministry spraw zagranicznych został odwołany węgierski ambasador. Premier Węgier ma także rozmawiać z polskim rządem w sprawie zmniejszania zależności Węgier od rosyjskich surowców. W grę wchodzi m.in. współpraca z Polską przy dostępie do infrastruktury gazowej. Jutro w Warszawie Peter Magyar spotka się z prezydentem Karolem Nawrockim i premierem Donaldem Tuskiem. Później uda się do Gdańska. Szef rządu na portalu X zaprosił węgierskiego premiera na wspólny spacer Długim Targiem. Będzie okazja do gratulacji - napisał Donald Tusk. W planie także rozmowa węgierskiego premiera w cztery oczy z byłym prezydentem, legendą Solidarności Lechem Wałęsą. Za niespełna 1,5 godziny premier Węgier dotrze do Warszawy. Jak słyszeliśmy, spotka się też w Gdańsku z Lechem Wałęsą. A były prezydent i legendarny przywódca Solidarności odebrał dziś w Strasburgu Europejski Order Zasługi. Otrzymali go także Jerzy Buzek i Angela Merkel. To nowe odznaczenie dla osób szczególnie zasłużonych dla integracji europejskiej. Uroczystość zbojkotowali europosłowie PiS. Parlament Europejski stworzył nowe wyróżnienie - Europejski Order Zasługi - by nagradzać nim za wysiłki na rzecz wspólnej Europy tych, którzy w nawet najtrudniejszych czasach mają odwagę i wolę, by walczyć o demokrację, jedność i wolność Europy i Europejczyków, tak jak robi to jeden z dzisiejszych laureatów, Wołodymir Zelenski, czy jak robił to, walcząc z komunistami, Lech Wałęsa, który został dziś odznaczony orderem najwyższej klasy. Przyjmuję to jako uznanie zwycięskiej walki Solidarności, na czele której stałem. Zależy mi na tym, aby Unia i pokolenie posolidarnościowe odniosło sukces, chciałbym się do tego przyczynić. Ludzie muszą widzieć, że Unia daje bezpieczeństwo, pracę i dobrobyt. I ludzie muszą wierzyć w Europę. A ta zawsze była silna wtedy, gdy potrafiła wyobrazić sobie lepszą przyszłość i wspólnie, solidarnie ją budować. Choć Jerzy Buzek i Lech Wałęsa otrzymali dziś największe owacje w Europarlamencie spośród wszystkich nagrodzonych, to braw nie bili im europosłowie polskiej opozycji, którzy zbojkotowali uroczystość. Tak jak lata temu podczas pamiętnego głosowania 27 do 1, gdy wybierano Donalda Tuska na jedną z najważniejszych funkcji w Europie - tak i teraz, nad dumą z osiągnięć rodaków, z tego że doceniają nas inni - górę wzięły spory polityczne i dawne animozje. Część polityków prawicy, w momencie gdy odznaczani byli Polacy, wolała brać udział w pikiecie przed salą, którą zorganizowała antyeuropejska skrajna prawica, by skrytykować przyznanie europejskiego orderu także byłej niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Wałęsa i Buzek nie powinni przyjąć orderów przez Merkel. To jest głupota polityczna. Ja idę inną drogą - wtedy i teraz. I za wybór takiej, demokratycznej, pro-europejskiej drogi Lechowi Wałęsie dziś po raz kolejny dziękowano w Europarlamencie. Dla polityków PiS i Konfederacji ważniejszy był bojkot Niemki, niż uznanie zasług dwóch Polaków, które docenia cała Europa. Tego zachowania Europa pewnie nie zrozumie. To jest "19.30" we wtorek, a wśród wiadomości dnia... Mieli prawie 3 kg narkotyków. Poza marihuaną, zabezpieczony został mefedron, ecstasy i grzyby halucynogenne. Sprawcom grozi 10 lat pozbawienia wolności. Wśród zatrzymanych - żołnierz. Będą wchodziły w grę przepisy o charakterze dyscyplinarnym. Coraz więcej informacji w sprawie kulis wyjazdu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do USA. Jak podał Reuters wydanie wizy polecił podwładnym zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau, przedstawiając sprawę jako "kwestię bezpieczeństwa narodowego". Premier zapowiada, że rząd nie zrezygnuje z pociągnięcia byłego ministra do odpowiedzialności. Będziemy bardzo konsekwentni. Tak premier reaguje na nieoficjalne ustalenia Reutersa, według których za wydaniem amerykańskiej wizy dla Zbigniewa Ziobry stał ten człowiek. Christopher Landau - to zastępca Sekretarza Stanu, czyli wiceszef amerykańskiej dyplomacji. Według agencji Reuters, wydając instrukcje w sprawie wizy dla Zbigniewa Ziobry, miał on powołać się na kwestie bezpieczeństwa narodowego. Mamy osobę ściganą w Polsce, a USA roztoczyły na nią parasol ochronny. Podejmiemy wszelkie działania, tak by przynajmniej nikt nie miał pretekstu i nie mógł powiedzieć, że nie wiedział jak poważne zarzuty ciążą na byłym ministrze sprawiedliwości Chodzi o miliony złotych z Funduszu Sprawiedliwości, które zamiast do ofiar przestępstw, szły na prywatne i partyjne cele, takie jak zakup Pegasusa, za pomocą którego poprzednia władza inwigilowała ówczesną opozycję. Te i inne informacje ze śledztwa mają trafić do Amerykanów. Kto pomógł Zbigniewowi Ziobrze wyjechać do Stanów Zjednoczonych? Nie ma na ten temat wiedzy, pani redaktor. Przekonują dziś politycy PiS. Ale według rządzących w sprawie Ziobry partia uruchomiła wszystkie kontakty. Wszystkie ręce na pokład. Dlatego, że oni bronią nie tylko Ziobry, oni bronią siebie. Zbigniewowi Ziobrze najpierw pomógł były premier Węgier, przyznając mu azyl i wydając paszport genewski. To na jego podstawie w dniu, gdy w Budapeszcie zmieniała się władza, Zbigniew Ziobro opuścił Węgry i - jak donosi radio Zet - w Mediolanie, gdzie wsiadł na pokład samolotu do Nowego Jorku. Tu potrzebował już wizy. Wydawanie wiz to jest absolutnie wewnętrzna sprawa każdego kraju. Według koalicji - nie w tym przypadku. PiS rzucił wszystkie możliwe środki, żeby dotrzeć do administracji. Bielan za zgodą Kaczyńskiego jeździł do USA, żeby wyprosić ten azyl dla Ziobry. Pytany o to Adam Bielan - zaprzecza. Trzeba pytać stronę amerykańską, jak przebiegał proces. Amerykanie podchodzą do takich kwestii bardzo poważnie. Ale dobre relacje PiS z administracją Donalda Trupa - to owacje w ławach opozycji po jego wygranej - tajemnicą nie są. Są ludzie po stronie PiS, którzy utrzymują świetne kontakty z ruchem MAGA i z twardą częścią partii republikańskiej. Ich efektem, co dziś przypominają rządzący, było m.in. to zdjęcie zrobione w szczycie kampanii wyborczej, czy ten występ Karola Nawrockiego na kongresie amerykańskiej prawicy. PiS w USA dba o interes własny, a nie o interes kraju. Zrobić metę uciekinierowi z PiS, panu Ziobro, to i owszem, ale żeby skutecznie pozabiegać o polską rację stanu w postaci liczniejszej obecności wojsk amerykańskichm, to nic z tego nie wyszło. I w sprawie amerykańskich wojsk i powrotu do kraju Zbigniewa Ziobry piłka wciąż jest w grze. Wniosek o ekstradycję byłego ministra jest gotowy. Waldemar Żurek zapowiada starania o unieważnienie wydanego mu przez Węgry paszportu genewskiego. W takim przypadku w USA przebywałby nielegalnie. Rozmowy, sprzeczne komunikaty, stanowiska i decyzje. Amerykanie zmieniają swoją strategię dotyczącą rozmieszczenia swoich żołnierzy w Europie. To pewne. Wiadomo też, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia do Polski swojej brygady pancernej. O tym co dalej, rozmawiają w USA, Polsce i Brukseli nasi politycy i generałowie. Ludzie zadają sobie pytania. I słusznie. Bo ostatnie komunikaty Amerykanów nie dały wyczerpującej odpowiedzi. A chodzi o ewentualne zmniejszenie wojskowej obecności USA w Polsce. Stąd wizyta 2 wiceministrów obrony narodowej za oceanem. Przed nimi rozmowy w Białym Domu, Pentagonie, Departamencie Stanu i Kongresie. Ja jadę do USA z wiadomością od premiera Tuska i od ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce. Tego nie wykluczał niedawno Donald Trump. Polska by tego chciała i to możliwe. Ale ostatnio Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia do Polski amerykańskiej brygady pancernej. To 4 tys. żołnierzy. Nieobliczalność i sprzeczne komunikaty ze strony administracji amerykańskiej mogą budzić niepokój. Rząd stara się uzyskać nie tylko informacje, ale także wpływać na decyzje naszych amerykańskich sojuszników. Jesteśmy tutaj w pełnej ofensywie. Szef MON rozmawiał dziś telefonicznie z szefem amerykańskiego Departamentu Wojny, Petem Hegsethem. To konkluzja. Ale to nie koniec rozmów w tej sprawie. Jutro w Warszawie spotkanie ministra obrony z drugim najwyższym rangą wojskowym USA. Z kolei dziś w Brukseli szef Sztabu Generalnego był na spotkaniu z szefem wojsk NATO w Europie. To generał Grynkiewicz, który kilka godzin temu tylko ogólnie mówił, że Ameryka zabierze z Europy 5 tys. żołnierzy. W miarę jak sojusznicy zwiększają swoje zdolności obronne, to USA są w stanie wycofywać swoje siły i korzystać z nich w innych ważnych miejscach. W amerykańskich bazach w Polsce - to ich lokalizacje - przebywa ok. 10 tys. żołnierzy. Jednak tylko kilkuset z nich na stałe. Pytanie czy wojskowi kończący czasową misję, będą zastąpieni, mimo komunikatu Pentagonu o wstrzymaniu rotacji. To oznacza, że może zostać ta brygada, która była wyznaczona, zastąpiona inną, która tutaj przyjedzie np. z Niemiec. Bo Waszyngton zapowiedział wycofanie kilku tysięcy żołnierzy z amerykańskich baz w Niemczech. Na utrzymanie liczebności sił USA nad Wisłą liczą eksperci. Są jakimś zalążkiem reakcji NATO na ewentualne zagrożenie ze strony Rosji. Mam nadzieję, że to zostanie utrzymane, bo to stanowi istotny element bezpieczeństwa w naszym regionie. A do poczucia bezpieczeństwa w regionie daleko. W przestrzeń powietrzną Estonii i Łotwy wtargnęły wojskowe drony. Do wschodnich rejonów przygranicznych naszego kraju wysłano ostrzeżenia o zagrożeniu w naszej przestrzeni powietrznej. Jeden bezzałgowiec został zestrzelony przez myśliwiec NATO. Trwają poważne negocjacje, porozumienie blisko, a zaplanowany na dziś atak został wstrzymany na prośbę sojuszników z Bliskiego Wschodu - tak można by podsumować sytuację w wojnie USA z Iranem z punktu widzenia amerykańskiego przywódcy. Jednak perspektywa Teheranu wygląda już zgoła inaczej. Irańskie władze chcą wydać 50 mln euro za głowę Donalda Trumpa. Wojskowe jeepy, rakiety i pamiątkowe zdjęcia przy karabinach maszynowych. To ślub ponad 100 par w Teheranie i jednocześnie manifestacja poparcia dla reżimu ajatollahów. Wojna najprawdopodobniej znów wybuchnie, a jeśli przeniesie się na ląd, z pewnością zaangażujemy się. Pokój między USA a Iranem chwieje się coraz bardziej. W ostatnich dniach Donald Trump zalał media społecznościowe animacjami i wpisami sugerującymi rychłe wznowienie ataków. "Czas ucieka Iranowi i niech lepiej się ruszą, SZYBKO, W ostatniej chwili... ...zmienił jednak zdanie na prośbę sojuszników USA na Bliskim Wschodzie. Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i kilka innych państw pytały mnie, czy moglibyśmy odłożyć to na dwa lub trzy dni. Uważają, że są bardzo blisko zawarcia umowy. Umowy, która jak twierdzi Trump, ma zagwarantować, że Iran nie będzie miał broni jądrowej. Jednak Teheran ze wzbogacania uranu całkowicie rezygnować nie chce. Kontynuujemy naszą pracę, koncentrując się na interesach narodu irańskiego. O zbliżającym się porozumieniu trudno mówić, gdy w irańskim parlamencie głosowany będzie projekt ustawy wyznaczającej ponad 50 mln dolarów nagrody za głowę Donalda Trumpa. A to nie jedyny problem Donalda Trumpa, bo aż 2/3 Amerykanów uważa, że rozpoczęcie wojny z Iranem było po prostu błędem. Poparcie dla Donalda Trumpa spadło do 37%. To najniższy poziom w jego drugiej kadencji. Wciągnął nas w wojnę bez planu. Jeśli jego pomysłem była zmiana reżimu - nie widział różnicy między Wenezuelą a Iranem, to oznacza, że nie powinien być prezydentem. Demokraci negatywnie zareagowali też na decyzję o przedłużeniu na kolejne 30 dni zawieszenia sankcji na zakup rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską. Niemal 3 kg narkotyków - marihuana, mefedron, tabletki ekstazy. Policjanci z Białej Podlaskiej zatrzymali 2 mężczyzn, którzy przewozili i mieli w mieszkaniu znaczne ilości zakazanych substancji. Jeden z nich wiózł w aucie niemal kilogram marihuany, sam będąc pod wpływem narkotyków. Wśród zatrzymanych jest zawodowy żołnierz. Mundur i narkotyki. Dwa słowa, które nie powinny iść ze sobą w parze. Policja z Białej Podlaskiej zatrzymała auto, którym podróżowało 2 młodych mężczyzn. W środku około kilograma marihuany. Za kierownicą 21-latek. Usłyszał zarzut kierowania pod wpływem środków odurzających. Ale to był dopiero początek problemów. Żołnierz był pasażerem. W miejscu jego zamieszkania ujawniono prawie 2 kg mefedronu. Do tego grzyby halucynogenne i tabletki ecstasy. Wszystko w domu czynnego wojskowego. Zarówno jemu, jak i kierowcy, przedstawiono zarzuty posiadania znacznych ilości narkotyków. Sprawa jest poważna nie tylko ze względu na ilość zabezpieczonych substancji, ale też na to, kim jest jeden z podejrzanych. Wobec obydwu mężczyzn bialski sąd zastosował najsurowszy środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Śledztwo ma charakter rozwojowy. Starszy szeregowy, który służy na terenie garnizonu Biała Podlaska, może ponieść nie tylko odpowiedzialność karną. Niewykluczone są także konsekwencje służbowe, łącznie z wydaleniem z wojska. Wszystko zależy od dalszego toku postępowania. Tutaj też będą wchodziły w grę przepisy o charakterze dyscyplinarnym, które to dają kompetencje dowódcy jednostki. Drugi wątek tej sprawy to kierowca, który miał prowadzić po narkotykach. To nie tylko złamanie prawa. To realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Każda substancja psychoaktywna powoduje, że my inaczej odbieramy ten świat. Znacznie częściej dochodzi do kolizji, do wypadków, jest to bardzo niebezpieczne. Zaburzony refleks i złudne poczucie kontroli na drodze - taka pomyłka może kosztować czyjeś zdrowie lub życie. Narkotyki nie są prywatnym ryzykiem. To zagrożenie również dla innych i decyzja, za którą płaci się latami. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Przyjechali na Mazury, żeby uczcić maturę. Podczas nocnej przejażdżki rowerem wodnym po jeziorze Juksty doszło do wypadku. Rower się wywrócił, a mężczyźni wpadli do wody. Trzem z nich udało się wydostać, czwarty nie wypłynął. Akcję poszukiwawczą prowadzili strażacy i płetwonurkowie. Jej finał potwierdził tragedię. Przyjechali nad jezioro świętować matury. Zabawa szybko przerodziła się w tragedię. Na jeziorze Juksty na Mazurach utonął 18-latek. Razem z trzema kolegami chwilę po 6.00 rano wypłynęli rowerem wodnym. Kilkadziesiąt metrów od brzegu rozegrał się dramat. W trakcie przesiadania się, zmieniania miejsc, doszło do wywrócenia się tego roweru i mężczyźni wpadli do wody. Dwóm udało dopłynąć się do brzegu. Trzeci złapał się wywróconego roweru wodnego. Czwarty znikł pod taflą wody. Nie mieli na sobie kamizelek ratunkowych, byli pod wpływem alkoholu. Wszyscy tu słyszeli, co tu się dzieje. Tam cały czas wesoło, malangi tak zwane. Poszukiwania trwały 10 godzin. Kilkudziesięciu strażaków i płetwonurków z wody i powietrza szukało nastolatka. Dopiero sonar znalazł ciało 18-latka. Silne prądy w jeziorze znacznie utrudniały prace płetwonurkom. Do tego zamulone dno i głębokość, której mało kto tu się spodziewa. Jezioro jest głębokości maksymalnej i posiada 38 metrów, jest to jezioro rynnowe, orientacja na wodzie jest dość ciężka. Niestety podobne sytuacje mają wspólny mianownik: alkohol i przecenianie swoich umiejętności. W połączeniu z wodą to prosta droga do tragedii. Zachowajmy rozsądek. To naprawdę trzeba chcieć, żeby utonąć. Wolność nie polega na tym, żeby utonąć. Wolność polega na tym, żeby korzystać z tych wspaniałych atrakcji w sposób mądry. Bo woda nie wybacza nawet najmniejszego błędu. Jedna zła decyzja może skończyć się śmiercią. Dlatego w parze z wypoczynkiem powinien iść rozsądek. Polska coraz bliżej elektrowni atomowej na Pomorzu. Przeszczepy serca, transplantacje nerek. Polska transplantologia w rozkwicie, a liczba udanych zbiegów jest rekordowa i rośnie. Tylko w ubiegłym roku wykonano w Polsce ponad 2400 zabiegów. Ta liczba oznacza, że tyle osób ma szansę na nowe życie. O sukcesie i wyzwaniach rozmawiają we Wrocławiu specjaliści z całego kraju. Karolina i Katarzyna przez zupełnie inne problemy zdrowotne stanęły przed koniecznością przeszczepu serca. Dziś spotkały się po raz pierwszy i jak widać gołym okiem, łączy je nie tylko przebyta transplantacja, ale też umiłowanie żywych kolorów. Zupełny przypadek - taki kolor energiczny. Dziś energii mają sporo, ale jeszcze niedawno nie były w stanie normalnie funkcjonować. W przypadku obu pań kłopotów zdrowotnych dopełniły wirusy. Grypa mnie powaliła, po prostu mnie powaliło w którymś momencie, że ta frakcja serca faktycznie zaczęła spadać. Po drugim wirusie organizm bardzo się wycieńczył. Po przeszczepach serca żyją w pełni normalnie. Podobnych transplantacji w tym Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu w zeszłym roku przeprowadzono 50, najwięcej w Polsce. Rok 2025 był zresztą rekordowy, jeśli chodzi o liczbę przeszczepów wszystkich organów w skali całego kraju - wykonano ich ponad 2300. Mamy w Polsce dostępne najnowsze metody przygotowywania narządów do przeszczepienia, które pozwalają nam wykorzystać te narządy, których jeszcze kiedyś byśmy nie wykorzystali. Po wielu latach, gdy wskaźnik dawców w Polsce oscylował wokół 10 na milion mieszkańców, dziś liczba ta zbliża się do 20. W tej kwestii dopiero gonimy światową czołówkę. Czesi ten wskaźnik mają około 30, Hiszpanie, którzy mają najlepiej rozwinięty system transplantacyjny na świecie, mają ponad 50. Lekarze mają umiejętności i narzędzia, żeby przeszczepów robić więcej, ale ciągle potrzebna jest większa świadomość nas wszystkich. Bo choć każdy zmarły jest domniemanym dawcą, to rodzina może ten proces skomplikować. Warto takie rzeczy zaznaczać, mówić rodzinie, że nie ma się nic przeciwko temu, żeby własne ciało po śmierci stanowiło źródło donacji dla innych. W tej chwili w kolejce po życie czeka w Polsce blisko 2000 osób, które mają nadzieję na taki finał jak u naszych rozmówczyń. Dziś żyję pełnią życia i staram się żyć jeszcze lepiej niż kiedyś. Dzisiaj jestem tutaj z państwem i cieszę się tym życiem, wróciłam już do normalności, do pracy, do rodziny, cieszę się, jestem, funkcjonuję nadal. Wszystkie psy i koty będą zaczipowane. Zarówno te przebywające w schroniskach, jak i te posiadające właścicieli. Sejm przyjął ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów w elektronicznym systemie. Nowe przepisy mają być obowiązkowe, a za ich ignorowanie grozi grzywna. Jest jeszcze jedno "ale", zanim obowiązek wejdzie w życie. Podpis prezydenta. Maciej Gąsiorowski i jego pies Elvis. To Elvis. Sprawdzamy, jak działa czip, który wszczepiono mu przed laty. Po wprowadzeniu numeru do bazy wyskakują jego dane i zdjęcie z czasów, gdy był jeszcze młodzieńcem. Nie ma informacji o opiekunie, trzeba po nie zadzwonić. System działa. Takich zaczipowanych psów jest w Polsce około 1,5 miliona. Tych bez czipa - pięć razy więcej. Jednak jeśli nowe przepisy wejdą w życie, w ciągu najbliższych trzech lat wszystkie psy i koty będą musiały mieć czip. Jest to bardzo dobry pomysł, będzie on przeciwdziałał bezdomności. Nawet zdarzenia incydentalne, które zdarzą się nawet najbardziej empatycznym właścicielom, też będą rozwiązywały problem. Ustawa, która czeka jeszcze na podpis prezydenta, wprowadza KROPIK, czyli Krajowy Rejestr Oznakowania Psów i Kotów. Chcemy mieć informacje, do kogo dane zwierzę należy, w momencie wystąpienia problemów szybkie zidentyfikowanie zwierzęcia. Numer na czipie będzie "psim PESEL-em", który pomoże weterynarzom, policji czy straży miejskiej. Ułatwi monitorowanie ilości tych zwierząt. Pozytywny wpływ to by też miało na spadek przestępczości wobec zwierząt. Czipuje się psa, używając takiej igły. Wprowadzamy czip pod skórę, bardzo szybki, bezbolesny zabieg właściwie. Ale nic za darmo. Opiekunowie zwierząt bez czipów będą musieli za to zapłacić około 50 złotych. Mają na to trzy lata. Będą mogły gminy prowadzić akcję bezpłatnego czipowania zwierząt. Wprowadzanie tych danych do bazy KROPIK, ten czas pozwoli na to, że każda osoba będzie mogła spokojnie do tego procesu przystąpić. W ciągu pięciu lat KROPIK ma objąć wszystkie polskie psy i koty. Opiekunowie w aplikacji mObywatel będą mieli dane swoich pupili. Od 9 lat Elvis jest miłością całej mojej rodziny. Dzięki czipowi od 8 lat ma psi PESEL, a my poczucie, że jeśli nasza miłość się zgubi, to ją odnajdziemy. Gościem Marka Czyża w "Pytaniu dnia" będzie Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu. A później w "Trójkącie politycznym" Stefan Chwin.