40 lat od śmierci Popiełuszki. Ksiądz zapłacił najwyższą cenę za naszą wolność. Nasz wpływ na unijną agendę. Pozycja Polski w Unii znacząco wzrosła. "19.30", Zbigniew Łuczyński, dobry wieczór. " Zawsze głosiłem prawdę" - to słowa zapisane w grypsie przez człowieka, który stał się symbolem oporu wobec komunistycznych władz. Za swoje przekonania zapłacił najwyższą cenę. Dzisiaj mija 40 lat od porwania i śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. O duszpasterzu Solidarności. Prawdy nie wolno zdradzić. Gdyby żył, świętowałby 77. urodziny. W swoich kazaniach nawoływał, by "zło dobrem zwyciężać", mówił, że "nie można uśmiercić nadziei". W całym kraju odbywają się uroczystości, które mają upamiętnić męczeńską śmierć księdza Jerzego Popiełuszki. Dziś mija 40 lat od tamtych wydarzeń. Zło dobrem zwyciężaj. Kilka tysięcy osób przeszło ulicami stolicy w Narodowym Marszu Papieskim. Uczestnicy podkreślali, że ksiądz Popiełuszko stał się inspiracją i drogowskazem dla kolejnych pokoleń. Mamy nawet takie powiedzenie w rodzinie, że "ksiądz Jerzy Popiełuszko, nasze kochane serduszko". Jest dla nas bardzo ważny. Był Jan Paweł, był ksiądz Popiełuszko, to byli ludzie, którzy nie walczyli siłą, tylko słowem. "To dzień pamięci niezłomnego polskiego Kościoła" - podkreślał prezydent Andrzej Duda. To dzięki tamtemu wysiłkowi, tamtego pokolenia, pokolenia księdza Jerzego, mamy dzisiaj wolną Polskę. Od 1982 roku ksiądz Popiełuszko organizował na Żoliborzu msze za ojczyznę. Pomagał więźniom politycznym i ich rodzinom. Martwił się o wszystkich, ale nie chciał, żeby ktoś martwił się o niego. 19 października 1984 roku, kościół Świętych Braci Męczenników w Bydgoszczy - tu odprawił swoją ostatnią mszę. Panowała absolutna cisza, mówił, że prawda jest konieczna, ale potrzebne jest też świadectwo męstwa. Pamiętam jego uśmiech, pamiętam jego otwartość na drugiego człowieka. Jak wspomina fotograf Marek Koczwara, wśród uczestników mszy wyróżniali się funkcjonariusze SB. Uznałem, że skoro tak ostentacyjnie się pokazują, to nie jest niebezpieczne dla księdza Popiełuszki. Po mszy razem ze swoim kierowcą miał wrócić do stolicy. W miejscowości Górsk zatrzymali ich funkcjonariusze SB podający się za milicję. Ksiądz Jerzy zostaje zabrany na tył samochodu, tam zostaje uderzony w głowę, skrępowany i wrzucony do bagażnika. I tak naprawdę, co stało się dalej, wiemy z relacji oprawców księdza Jerzego. Jego ciało wyłowiono 11 dni później w okolicy tamy na Wiśle we Włocławku. Za jego śmierć skazano czterech esbeków. Wszyscy wyszli z więzienia przed upływem kary. Wielu uważa, że ich proces był przykrywką dla prawdziwych zleceniodawców morderstwa. Nie wiemy, czy zleceniodawca był w Moskwie, czy w Warszawie. Z pewnością odpowiedzialność polityczną za śmierć księdza Jerzego ponosi generał Jaruzelski, bo to on był wtedy dyktatorem. Pogrzeb duchownego, który zgromadził blisko milion osób, stał się manifestacją patriotyzmu i wiary. W 2010 roku ksiądz Jerzy Popiełuszko został ogłoszony błogosławionym męczennikiem Kościoła Katolickiego. Rok po wyborach parlamentarnych to także czas na szersze spojrzenie na temat relacji Polski z UE. Już nie problemy z praworządnością, ale mocny głos w sprawach, które łączą kraje unijne, jednocześnie zabezpieczając nasze narodowe interesy. To m.in. polityka wspierania Ukrainy czy też głośna w ostatnich dniach strategia migracyjna. Zielone Światło, jakie dała Unia na kluczowe propozycje polskiego rządu... Czasowe, terytorialne zawieszenie prawa do azylu. ...wymaga spojrzenia na to, jak wyglądają dzisiejsze relacje w europejskiej Wspólnocie. Premier w Brukseli przekonywał do rozwiązań, które mają służyć bezpieczeństwu w kontekście wojny hybrydowej z wykorzystaniem nielegalnych migrantów. Z Brukseli słychać jasny komunikat: Polska wraca na właściwe miejsce w UE. Dzisiaj Polska może naprawę ważyć i wpływać na politykę europejską, tylko trzeba to umiejętnie robić - i to robi Donald Tusk. Bo przez 8 lat rządów Zjednoczonej Prawicy trudno znaleźć przypadki siły negocjacyjnej na linii rząd-Unia. Za to było wiele takich powrotów z Brukseli... To nie jest porażka. To jest zwycięstwo. Zwycięstwem ówczesna premier nazywa słynne, przegrane 27 do 1, głosowanie na kolejną kadencją Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej. 27 państw było za, tylko jeden przeciw - z Polski, pochodził od Beaty Szydło, której nie udało się przekonać pozostałych członków Wspólnoty. Ale za to była witana w Polsce kwiatami i takimi słowami samego prezesa. Jestem z ciebie dumny. Ustawianie się na marginesie Unii Europejskiej za czasów rządów PiS to był proces. On był długofalowy. My to widzieliśmy po efektach, że my jako Polska jesteśmy coraz mniej poważnie w Unii traktowani. Dowodów na tak postawioną tezę jest sporo. Chociażby sprawa z KPO. Mateusz Morawiecki już w 2022 roku twierdził, że sprawę załatwił. Te negocjacje kończymy wielkim sukcesem. To ponad 76 mld euro. Ale pieniądze nie dotarły - bo tego samego dnia do wypowiedzi premiera odniosła się wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej. Jeśli Polski rząd nie udzieli wystarczającej odpowiedzi w przepisach dotyczących polskiego sądownictwa, które będą odpowiadały kamieniom milowym, nie wypłacimy pieniędzy. Pieniądze zostały wypłacone, ale dopiero wtedy, kiedy zmieniła się władza. W polityce europejskiej liczy się skuteczność. Morawiecki mógł tylko krzyczeć na konferencjach prasowych. Krzyk może być głośny, może być śmieszny dla tych, którzy to oglądają, ale na pewno nie jest skuteczny. Opozycja jednak krytykuje rząd i jego relacje z Brukselą. Realia są takie, że nie podnoszą naszych interesów, nie mają odwagi do prowadzenia asertywnej polityki. Jednak jak widać - chociażby na przykładach, które pokazaliśmy - rok od wyborów w relacji Polska-Unia zmienić się może dużo. Według ekspertów Donald Tusk ma o tyle łatwiej, że przez 5 lat był szefem Rady Europejskiej. Przez wstawanie z kolan rozumiem skuteczność polityki, umiejętność narzucenia swojej narracji czy swojego poglądu na daną kwestie, to na pewno rząd Donalda Tuska i sam Donald Tusk jest bardziej skuteczny niż poprzednicy. Ambicją rządu jest, byśmy się stali jednym z wiodących państw we Wspólnocie. To jest "19.30", już za chwilę o tragicznym karambolu pod Gdańskiem, a także... O aborcji jednym głosem? Cały czas mam nadzieję, że będzie kompromis. Pracujemy nad tym. Duża szansa na dobre rozwiązanie. Fotel można umieścić w pozycji kierowcy Formuły 1. Samochody przyszłości dostępne już dziś. Nie trzeba kręcić kierownicą, wystarczy delikatny ruch, a sama zrobi resztę. Projekt w sprawie dekryminalizacji aborcji powróci do Sejmu. Według naszych informacji ma się tak stać już na pierwszym listopadowym posiedzeniu. W lipcu zabrakło kilku głosów do uchwalenia ustawy, teraz po kilku miesiącach rozmów i pracy ma być inaczej. Decyzja zapadła. Koalicję rządzącą w sprawie aborcji czeka egzamin poprawkowy. O tym, że tym razem jest szansa na kompromis, świadczą takie ostrożne wypowiedzi koalicjantów. Mogę powiedzieć o jedno słowo za dużo, a wolałbym powiedzieć o jedno słowo mniej, więc powiem tylko tyle: jest duża szansa na dobre rozwiązanie. To między innymi efekt spotkania, do którego doszło w gabinecie wicemarszałka. Po jednej stronie zasiadły posłanki Polskiego Stronnictwa Ludowego, po drugiej - Koalicji Obywatelskiej. Chcielibyśmy, aby do kolejnego pierwszego czytania projektu dekryminalizacji, ale też aborcyjnego, doszło w listopadzie, ale chciałybyśmy też, żeby projekty nie wylądowały w koszu, ale trafiły do komisji. Receptą ma być metoda małych kroków i rezygnacja - przynajmniej na razie - z najdalej idących postulatów. Przypomnijmy więc - na stole obecnie są cztery projekty. Lewica i Koalicja Obywatelska chcą legalnej aborcji do 12. tygodnia, Trzecia Droga proponuje referendum i powrót do kompromisu aborcyjnego. Ponownie został też złożony projekt dekryminalizacji aborcji. Jak udało nam się ustalić, rozmowy dotyczą tylko dwóch ostatnich propozycji. Tu nie ma narracji "wszystko albo nic", szukamy dobrego rozwiązania, ponieważ jest to koalicja różnych partii i musimy utrzeć swoje poglądy i zaproponować takie przepisy, takie normy prawne, które zyskają większość. To już raz się nie udało. W lipcu projekt, który znosił kary za pomocnictwo w aborcji, nie zyskał większości. Przeciw byli nie tylko posłowie PiS i Konfederacji. Także 24 ludowców. W głosowaniu nie wziął też udziału obecny na sali Roman Giertych. W efekcie do przyjęcia ustawy zabrakło czterech głosów. Jeden z nich - już jest. Ja tutaj przeszedłem pewną zmianę w podejściu, ponieważ po tym ostatnim głosowaniu najpierw miałem bardzo poważną rozmowę wśród swoich kobiet w domu, ale później ta refleksja była, że może jednak trzeba zapytać swojego elektoratu. Po konsultacjach ze swoimi wyborcami z Zachodniopomorskiego polityk PSL zdecydował, że w sprawie dekryminalizacji aborcji następnym razem zagłosuje zgodnie z ich wolą i podniesie rękę za. Pytanie - kto jeszcze. Kobiety oczekują liberalizacji tych przepisów i uważam, że będzie zgoda w tym zakresie. Ludowców miałaby przekonać realizacja ich przedwyborczej obietnicy. Przypomnijmy, postulowali powrót do kompromisu aborcyjnego i referendum. Rozumiem, że ten drugi pomysł, czyli referendum, jest nieakceptowany przez całą koalicję? - Nie, w ogóle nie rozmawiamy teraz o referendum. Rozmowy toczą się za to wokół powrotu do kompromisu aborcyjnego i przywrócenia możliwości przerywania ciąży w przypadku ciężkiego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Jest niezgodny z konstytucją. Tę możliwość skreślił wyrok Trybunału pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej sprzed czterech lat. Ponieważ orzeczenie zostało wydane przez wadliwie obsadzony skład, część koalicji rządzącej do tej pory uważała, że zmiana prawa w tym zakresie nie jest potrzebna i tylko legitymizowałaby działania Trybunału. Myślę, że powinno zostać przegłosowane w Sejmie dlatego, żebyśmy już nie mieli do czynienia z pewnym dualizmem prawnym. W tym temacie warto wyjść też poza sejmowe układanki i spojrzeć na tę mapę praw Europejek. Tylko na Malcie i w Watykanie jest surowsze prawo niż w Polsce. W pozostałych krajach aborcja jest dostępna na życzenie co najmniej do 12. tygodnia. 18 dni do wyborów prezydenckich w USA. Kamala Harris nieznacznie wyprzedza Donalda Trumpa w sondażach ogólnokrajowych. To najnowszy z nich, przeprowadzony dla ABC News. Kandydatka demokratów może liczyć na 48% poparcia, Donald Trump - na 46%. Reszta to wyborcy niezdecydowani. I to od nich zależy, kto weźmie 5 listopada Biały Dom. Nasi reporterzy Witold Tabaka i Marcin Antosiewicz śledzą ostatnie dni kampanii. I podobnie jak kandydaci odwiedzają tzw. niezdecydowane Stany. Dziś są w stanie Michigan. Harris jutro obchodzi 60. urodziny. Interes kraju, chce stawiać ponad interesem własnej formacji. Wyścig o Biały Dom staje się coraz bardziej wyrównany. Harris punktuje prawami kobiet i ochroną legalnej aborcji, ale ludzie nie ufają jej kompetencjom gospodarczym chociaż na każdym takim wiecu jak tu komplementuje związkowców i właścicieli małych biznesów. Także temat imigracji jest kulą u nogi. Ostatnie wybory pokazały, że ten kto bierze Michigan, ten bierze Biały Dom. Donald Trump także zabiega bardzo o głosy mieszkańców Michigan. Trzeba przyznać, że wiec Donalda Trumpa jest przedziwny. W pewnym momencie, kiedy przemawiał, mikrofon przestał działać. Nie działał przez ponad 20 minut. Sztabowcy próbowali znaleźć działający mikrofon. Trump powiedział, że firmie, która przygotowała nagłośnienie, nie zapłaci. Ale miał do powiedzenia coś ważniejszego. Chciał ich w jakiś sposób przeprosić za to, co powiedział kilka dni temu, gdy powiedział, że Detroit to straszne miasto. Detroit ma ogromny potencjał, ale Kamala i demokraci siali spustoszenie w tym miejscu, które pod wieloma względami jest święte. Donald Trump obiecywał, że nastąpi cud gospodarczy. Kandydaci skupiają się głównie na tych Stanach, które nie są zdecydowane na kogo głosować. Trump dostał przelew 75 mln USD od Elona Muska. Tragiczny karambol na trasie S7 na obwodnicy Gdańska. Ciężarówka wbiła się w auta stojące w korku. Zderzyło się 21 samochodów. Nie żyją 4 osoby, 15 trafiło do szpitala. Wśród poszkodowanych są dzieci. 37-letni kierujący pojazdem ciężarowym, najechał na tył poprzedzających pojazdów. Decyzją prokuratora mężczyzna został zatrzymany. Policjanci zabezpieczyli jego krew do dalszych badań pod kątem środków psychoaktywnych, sprawdzili oczywiście jego trzeźwość, mężczyzna był trzeźwy. Kierowca, któremu grozi do 15 lat więzienia jest w areszcie. W poniedziałek zostanie przeprowadzona sekcja zwłok czterech ofiar. Masowych szczepień dla osób na terenach dotkniętych powodzią nie będzie. Nie są one konieczne, bo sam kontakt z wodą podczas powodzi nie jest wskazaniem. Szczepienia zaleca się natomiast osobom, które miały urazy lub ich rany zostały zanieczyszczone. To ważna informacja, bo oszuści już próbują wykorzystać sytuację. Mogą sprzedać wszystko - truciznę czy wodę. Zagrożeni są mieszkańcy terenów popowodziowych. Na terenie powiatu dzierżoniowskiego pojawił się mężczyzna, który przedstawiał się jako ratownik medyczny i oferował szczepienia przeciwko tężcowi. To mieszkaniec Podkarpacia. Według ustaleń mężczyzna przyjechał na Dolny Śląsk jako wolontariusz i miał okłamać lekarza, że jest ratownikiem medycznym, dzięki czemu dostał preparat, którym zaszczepił 7 osób. To 7 potencjalnych ofiar. Mamy podejrzenia, że jest to ktoś, kto nie ma uprawnień do wykonywania tego typu czynności. Fałszywy ratownik został już zatrzymany. Tłumaczył, że chciał pomóc innym. Na pewno jest to żerowanie na krzywdzie ludzkiej. Sprawę przejęła prokuratura. Oszustowi grożą nawet 3 lata więzienia. Na stronach internetowych umieściliśmy apel, aby być czujnym, ponieważ na terenie popowodziowym pojawiają się oferty szczepień, które nie są szczepieniami legalnymi i bezpiecznymi. Istnieje spora szansa, że takich osób może być więcej, bo tam, gdzie wdarła się wielka woda tam kolejna szansa dla oszustów. To może być reakcja anafilaktyczna, reakcja alergiczna, wstrząs. Może być również bezpośrednio po prostu śmierć. Tym bardziej, że jak informują służby - zagrożenie tężcem minęło. Ryzyko stanowiła woda podczas powodzi. To największe ryzyko, związane ze szczepieniem przeciwko tężcowi, mamy za sobą. Ta stojąca woda i to wszystko co w tej wodzie było mogło stanowić zagrożenie w momencie, gdyby doszło do przerwania ciągłości tkanek, innymi słowy, gdybyśmy się zranili. Dlatego każdy podejrzany przypadek oferowania szczepionek powinien być natychmiast zgłaszany na policję. Preparaty i leki kupować można tylko i wyłącznie w aptekach i szpitalach. Jeden z największych kantorów internetowych w Polsce cinkciarz.pl w tarapatach. Firma straciła licencję na świadczenia usług płatniczych, a za tym idzie wyłączenie z użycia kart wielowalutowych i bramek płatniczych. Klienci stracili dostęp do usług, a banki odmawiają współpracy. Czy to koniec popularnego kantoru? W PRL-u, człowiek handlujący walutą nielegalnie, poza oficjalnym obiegiem... Dziś to też znana na świecie marka. Założony w Zielonej Górze internetowy kantor i aplikacja z całą paletą usług finansowych z kartami wielowalutowymi. Można powiedzieć - bank w telefonie. Część z tych usług jest już jednak niedostępna. Przekonał się o tym pan Michał z Monachium. 3 października zrobiłem przelew jak zwykle, nie kontrolując tego, ponieważ nigdy nie zdarzyło się żeby cinkciarz nie przelał pieniędzy w ciągu dwóch - trzech dni. Tym razem jednak się to nie stało. Przelewu na 7,5 tys. euro klient do dziś nie ma. W komunikacie cinkciarza czytamy: Karty wielowalutowe, przekazy pieniężne oraz płatności obecnie nie są dostępne. Pracujemy nad przywróceniem pełnej funkcjonalności. To, że nie działają karty, to już efekt decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, która cofnęła firmie zezwolenie na świadczenie usług płatniczych. To wytoczenie dzieła największego kalibru. O tym że Komisja dopatrzyła się nieprawidłowości w sposobie zabezpieczenia środków klientów. Cinkciarz odniósł sukces między innymi dzięki konkurencyjnym wobec banków i tradycyjnych kantorów cenom walut, zwłaszcza franka szwajcarskiego. Teraz obwinia właśnie banki, że odmawiają mu finansowania. I zapowiada pozwy. Jest to kolejny przejaw rażącego naruszenia zasad równego traktowania przedsiębiorstw i utrudnianie dostępu do rynku. Przyszłość cinkciarza jest niejasna, jest to jeden z największych fintechów w Polsce. Sto tysięcy ludzi ma jego karty wielowalutowe, te, które przestały właśnie działać. Mniej więcej milion osób korzystało częściej lub rzadziej z kantoru internetowego. Cinkciarz.pl w kilkanaście lat osiągał ogromny sukces i zbudował rozpoznawalność. Sponsorował wielki sport, pokazywał się na arenach piłkarskich, koszykarskich i żużlowych. Wchodził w wielkie produkcje Hollywood. Oferta cinkciarza została okrojona. Z wymiany walut klienci nadal mogą korzystać bez przeszkód. Pytanie, czy po poważnych zastrzeżeniach KNF nadal będą chcieli, bo kantorów w sieci mają do wyboru mnóstwo. Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje, ale też leczy. Muzykoterapia może np. łagodzić stres, a to z pewnością ułatwia leczenie i wspomaga walkę o zdrowie. Wiedzą już o tym doskonale lekarze ze szpitala dziecięcego w Olsztynie i ich mali pacjenci. O zajęciach muzycznych w szpitalu. Zamiast dźwięków medycznej aparatury w szpitalu dziecięcym w Olsztynie słychać muzyczne popisy małych pacjentów. Wszystko za sprawą muzykoterapii, która choć pozornie wygląda jak zabawa... Jest fajnie, dużo gry, uczymy się, robimy muzykę. ...to jest ponadstandardową terapią, która wspomaga leczenie. Uwalniają się te endorfiny, to wtedy organizm lepiej działa, tzn. lepiej mogą być przyswajane lekarstwa, bo są pobudzone komórki. A to potrzebne m.in. na oddziałach onkologicznych, gdzie każdy dzień to walka ze śmiertelnie niebezpiecznym wrogiem. dzieci są bardziej rozluźnione po tym i w związku z tym mniej zestresowane, co generalnie wybija się i na wynikach leczenia, i na współpracy z nami. Służy temu m.in. nauka dźwięków. -Co było pierwsze? - Gitara. -A co drugie? - Trójkąt. Jest też chwila wyciszenia i wzmożona praca zmysłów. Zamykamy oczy... Żaden dźwięk nie jest przypadkowy. Dla osoby z padaczką ja muszę dobrać częstotliwości i puls odpowiedni, bo to wszystko wywołuje jakieś działania w naszym mózgu. Skuteczność można potwierdzić w badaniu pulsu i temperatury ciała. Czasami jednak wystarczy taki uśmiech. -Marakasy! - Tak, bardzo dobrze. Idealnie nam ta muzykoterapia pasowała do tego, aby wesprzeć proces leczenia, żeby pomóc dziecku i rodzicom w tym, żeby oswoić chorobę i nabrać sił do walki. Nasz dzień to jest dzień badań, kolejnych kłuć, kolejnych wizyt lekarza, więc jeżeli możemy na chwilę o tym zapomnieć, chociażby grając, śpiewając - super. Metoda daje ukojenie dzieciom, ale także często ich zmęczonym i zestresowanym rodzicom. Dzieci jednak są smutne, ciągle myślą o tej chorobie, a taka muzyka - to troszeczkę zapominają o tym, co się dzieje. A dlaczego się pani wzrusza teraz, to też ta muzyka? Tak, uwielbiam grę na gitarze. Muzykoterapia z fazy prób przechodzi do szpitalnej codzienności. Jedyne takie na Warmii i Mazurach zajęcia muzyczne w szpitalu odbywają się 3 razy w tygodniu. Niemal 450 zł za dobę. Nie za pobyt w dobrym hotelu, ale w izbie wytrzeźwień. Warszawscy radni podjęli właśnie decyzję o zwiększeniu opłat. Podwyżka ma poprawić kondycję finansową ośrodka. Czy izby wytrzeźwień to peerelowski przeżytek i czy stolica wzorem innych miast powinna to miejsce zlikwidować? Złośliwi nazywają to miejsce "najdroższym hotelem w stolicy". A będzie jeszcze drożej - zadecydowali radni. Ta podwyżka ma cel jedynie fiskalny, związany z tym, żeby koszty korzystania z tego obiektu były dla Warszawy mniejsze niż obecnie. Pobyt na osławionej stołecznej Kolskiej kosztuje niecałe 400 zł. Po wejściu w życie uchwały będzie o 45 zł droższy. To jest efekt waloryzacji, którą przeprowadziło Ministerstwo Zdrowia dla tego typu placówek. Które zdaniem niektórych radnych w ogóle nie są potrzebne. Ściągalność opłat jest na bardzo niskim poziomie, to jest około 30%, i moim zdaniem przede wszystkim ta instytucja nie spełnia swojej podstawowej roli profilaktyki i walki z chorobami alkoholowymi. Nie zgadza się z tym dyrektor placówki. Dziwi mnie myślenie kategoriami takimi, iż instytucje świadczące usługi publiczne powinny się utrzymywać z własnych dochodów. Nie sądzę, żeby ktoś sądził, że policja jest zbędna, tylko dlatego że koszty działalności policji nie są pokrywane wpływami z mandatów. Nie ma dnia, w którym strażnicy miejscy z Warszawy nie podejmowaliby interwencji wobec osoby nietrzeźwej. Nie zawsze ta osoba kwalifikuje się, by przewieźć ją do ośrodka dla osób nietrzeźwych. Wszystko zależy od tego, czy według funkcjonariuszy dana osoba zagraża bezpieczeństwu swojemu lub innych. Rocznie do stołecznej izby wytrzeźwień trafia około 20 tys. osób. Kiedyś izby wytrzeźwień były postrzegane jako miejsce, gdzie trafia ktoś, kto jest na marginesie życia społecznego. Współcześnie do tych izb trafiają różne osoby. Finansowanie izb wytrzeźwień to problem wielu samorządów. Do likwidacji placówki doszło m.in. w Nowym Sączu, teraz osoby pod wpływem alkoholu kierowane są na lokalny SOR. Zamknięcie podobnego ośrodka rozważają władze Bytomia. Jeśli zlikwidujemy izby, to trzeba je zastąpić innymi formami pomocy, powinny to być miejsca, w których są profesjonaliści, którzy wiedzą, jak pomagać, a nie tylko osoby, które nadzorują. Ale to również kosztuje i jest kolejnym punktem dyskusji o problemach alkoholowych w naszym kraju. Najnowsze trendy, modele i propozycje na nadchodzący sezon. Nie chodzi o ubrania, ale o samochody. Wszystko, co warte jest zauważenia teraz oraz wizje przyszłości proponuje największe tego typu wydarzenie w Europie, czyli Salon samochodowy w Paryżu. Impreza organizowana po raz 90. niezmiennie przyciąga fanów motoryzacji. Samochody z przyszłości już za chwilę pojawią się na naszych drogach. Kierownica w tym samochodzie nie jest mechanicznie połączona z kołami, więc nie trzeba będzie już nią kręcić dookoła, jak teraz, np. przy parkowaniu. Wystarczy delikatny ruch, a ona zrobi resztę. Inteligentna kierownica za dwa lata trafić ma do seryjnej produkcji. Ale w Paryżu zobaczyć można też samochody koncepcyjne - czyli futurystyczne pojazdy, pokazujące wizję przyszłości motoryzacji. Fotel można umieścić w pozycji kierowcy Formuły 1. Na razie to prototyp, ale tak będzie wyglądać nowa generacja samochodów. Ta nowa generacja samochodów będzie bez wątpienia elektryczna. Targi w Paryżu to największa tego typu impreza w Europie, większość producentów pokazuje tu więc swoje premiery, najczęściej właśnie elektryki. Producenci chwalą się coraz większą autonomią jazdy, nawet do 700 km. I coraz szybszymi systemami ładowania. Gdy tylko kończy nam się prąd, wybieramy najbliższą stację ładowania, samochód sam tak dostosuje parametry, by dojechać tam przy optymalnej temperaturze. Dzięki temu baterie naładujemy błyskawicznie. Ale Salon w Paryżu to nie tylko nowości i szalone pomysły, to także pojazdy kultowe, między innymi z filmów. Zobaczyć tu można np. ten, unikatowy pojazd, z "Powrotu do przyszłości". Mamy 26 samochodów, np. Batmobil, samochód z serialu "Starsky i Hutch", auta Jamesa Bonda czy pojazdy z filmu "Szybcy i Wściekli". Cel: zainspirować producentów i pokazać, że także w motoryzacji, jedyną granicą jest nasza wyobraźnia. Fani motoryzacji wszystko to podziwiać mogą do końca weekendu. Za chwilę w TVP Info "100 pytań do". Gra i śpiewa. Choć nikt go tego nie uczył. O to jak żyje, będziemy pytać za chwilę. 100 pytań do Sławka Uniatowskiego. Życie jest przewrotne. Zapraszam serdecznie. A w "19.30" spotkam się z państwem jutro. Do zobaczenia.