-- Kancelaria Prezydenta pod ostrzałem. Po informacjach dziennikarzy, że za pieniądze można załatwić spotkanie z głową państwa. Cyniczna gra bezpieczeństwem i siła dezinformacji na marszu zwolenników Grzegorza Brauna. Wybory w Berlinie i Meklemburgii po morzu przednim. Lewica i AfD górą. Monika Sawka, dobry wieczór. -- Prezydent pod ostrzałem, po doniesieniach Newsweeka i Radia Zet, o prywatnej fundacji, która ma organizować spotkania m.in. z głową państwa. -- Jeżeli wpłaci się pokaźną kwotę, według dziennikarzy można mieć nadzieję na spotkanie z Karolem Nawrockim. -- Pakiet Platinum za 100 000 dolarów to rozmowa jeden na jeden. Rządzący mnożą pytania i mówią o monetyzacji urzędu. Kancelaria Prezydenta o nieudolnej próbie ataku. Jakub Korus. -- Pakiet Platinum za 100 000 dolarów w cenie rozmowa jeden na jeden z Karolem Nawrockim. Według dziennikarzy Newsweeka i Radia Zet, takie spotkania miała oferować prywatna fundacja, a zapraszać na nie Kancelaria Prezydenta. -- Prawica i patoprawica to są geszefciarze. Oni kupczą wszystkim. Dla nich liczy się tylko pieniądz. -- Były też oferujące spotkanie szerszym gronie pakiety Gold i Silver za 50 i 25 000 dolarów. Na dowód dziennikarze pokazują cennik, a prezydencki minister tak to wszystko próbuje tłumaczyć. -- Pan Prezydent jest uczestnikiem organizowanej konferencji czy forum i tam po prostu występuje. -- Do spotkań miało dojść w Nowym Jorku podczas Polish American Economic Summit, organizowanego przez Centrum Strategii Rozwojowych. To prywatna fundacja. -- Maile z zaproszeniami do firm wysyłano w imieniu Karola Rabendy. To kolega Karola Nawrockiego ze studiów dziś pracownik prezydenckiej kancelarii. -- Ci ludzie wstydu nie mają. W tamtych czasach wyprowadzali publiczne pieniądze, a teraz monetyzują prezydenta mojego kraju. -- Fundacja Centrum Strategii Rozwojowych jest zarejestrowana tutaj, na Wiejskiej, niedaleko parlamentu. -- Prezesem jest Paweł Ernst, kiedyś wiceprezes fundacji KGHM. Realnie rządzi nią Marcin Chludziński, były szef agencji rozwoju. To on w pandemii sprowadził do Polski Antonowa, pełnego maseczek bez atestów. -- Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Paweł Szefernaker, czy Zbigniew Bogucki, czy sam Karol Nawrocki wiedzą, jak ten mechanizm wygląda. Ale najwyraźniej po prostu ta fundacja postanowiła zrobić biznes na spotkaniach z prezydentem. -- Zaangażowani. -- Ernst i Chludziński są dziś członkami rad przy prezydencie. W fundacji działają jeszcze m.in. Andrzej Kęsbok, były szef polskiej grupy zbrojeniowej, i Maciej Rabkiewicz, niegdyś zarabiający w PZU. -- To wszystko krąg Morawieckiego. Zawsze razem. Mateusz zorganizował im tłuste lata, a teraz oni próbują dalej. -- Wydaje się, że bo aferze Zondacrypto, po tym sponsoringu wydarzeń, po tych przelewach na fundację, powinni zachować szczególną ostrożność, ale widać, że ciągną do takich sytuacji. -- Karol Nawrocki jest właśnie z wizytą w USA. Jego rzecznik nazywa informacje mediów nagonką. -- Nie było deklaracji ze strony Kancelarii Prezydenta warunkujących udział w forum lub spotkanie z prezydentem od wpłacenia środków finansowych. To absurd. -- Politycy prawicy przekonują, że za oceanem takie spotkania to norma. Donald Trump każe sobie płacić 5 milionów za spotkanie w rezydencji Mar-a-Lago. Ale były szef najwyższej izby kontroli zauważa, że w Polsce panują zupełnie inne zasady. -- Ordynacja wyborcza mówi, w jaki sposób np. można finansować kampanię wyborczą. Są limity wpłat, nie ma anonimowych darczyńców, a wydatki poniesione na kampanię także muszą się mieścić w dopuszczalnym limicie. -- Tym bardziej, że o spotkania z prezydentem już zabiegali lobbyści. Kontaktu z Karolem Nawrockim szukał chociażby prezes upadłej giełdy Zondacrypto. Pakiety Platinum, Gold czy Silver dałyby im nieograniczony dostęp do głowy państwa. -- Pytanie jest proste: czy w otoczeniu prezydenta dostęp do niego można dziś uzyskać razem z odpowiednio dużym przelewem? -- Ktoś, kto oferuje prezydenta jak, przepraszam za wyrażenie, chłopca do wynajęcia, to powinien na zbity pysk wylecieć z kancelarii i to z wielkim hukiem. -- W korespondencji z dziennikarzami fundacja przyznała, że 21 czerwca w Belwederze odbyła się kolacja, organizowana przez kancelarię prezydenta. Byli tam również ludzie biznesu. -- Jakub Korus, 19:30. -- Karol Nawrocki jest teraz w USA. Weźmie udział w 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wszyscy czekają jednak na to, co powie Donald Trump. Będzie to jedno z najciekawszych wystąpień amerykańskiego prezydenta w tym roku. Łączymy się z Marcinem Antosiewiczem. Czy możliwe jest spotkanie Trumpa z prezydentem Iranu, który również przylatuje do Nowego Jorku? -- Tak. Brzmi sensacyjnie, ale przed chwilą w Telewizji Fox News Donald Trump powiedział, że prawdopodobnie byłby na to otwarty. Wczoraj wieczorem Trump wcześniej wrócił z Camp David do Białego Domu, bo Irańczycy mieli przesłać nową wersję ugody. Dziś mówi, że ma do wyboru trzy opcje: albo cytat "rozwali cały kraj, oba o Iranie, albo cytat, pozwoli im gnić gospodarczo. Chodzi o sankcje albo cytat, zdecyduje się na zawarcie porozumienia. Do Nowego Jorku deszczowego Nowego Jorku zjeżdżają światowi przywódcy, wojna na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz są tematem numer jeden. Tym bardziej, że konflikt się rozszerza. Irańska bojówka Huti, atakuje cele w Arabii Saudyjskiej, chcą w ten sposób zablokować kolejny szlak handlowy na Morzu Czerwonym i zablokować kanał Sueski. Jeżeli by do tego doszło, to szybko zatęsknimy za obecnymi cenami benzyny. To będzie pierwsza sesja ogólna ONZ w całej jego historii, na której zobaczymy oficjalnie podzielone już Zachód na Amerykę Trumpa i Europę z Kanadą. -- Marcin Antosiewicz, bardzo dziękuję. W Warszawie marsz zwolenników Grzegorza Brauna. Na ustach nienawistne hasła wymierzone w cudzoziemców, w szczególności w stronę Ukraińców, i te dyskredytujące ostrzeżenia o rosyjskich atakach. To język Kremla, mówią rządzący i podkreślają, że to wyłącznie gra o polityczny zysk na najniższych instynktach, na których skorzysta Moskwa. Anna Łubian-Halicka. -- Gdy Rosja atakuje coraz mocniej, a premier ostrzega przed kremlowską propagandą... -- Musimy zdać ten egzamin wszyscy. -- W centrum Warszawy padają takie postulaty... -- Dlaczego my mamy uczestniczyć w nie naszej wojnie? -- To dzisiejszy marsz zwolenników Grzegorza Brauna, na jego czele z pozoru neutralne hasło. Za którym kryją się takie teorie... -- To nie jest nasza wojna. -- Ukraińcy mają żądania terytorialne. Ukraińcy. Rosja nie ma. -- To ostatnie ogniwo łańcucha dezinformacji. Tak, napędzanej w internecie. -- Reżim kijowski, reżim zełeńskiego. -- Grzegorz Braun mówi dzisiaj językiem Rosji. A tego typu marsze za pokojem, czyli de facto za kapitulacją Ukrainy, to jest po prostu zdrada. -- Ale Grzegorz Braun nieustannie... -- Służy Ukrainie, to jest ten status, który nam tutaj przeznaczono. -- Sieję nienawiść wobec narodu ukraińskiego. -- Mamy przecież do czynienia z przeniesieniem na polskie terytorium chorób społecznych, a mam tu na myśli i bandytyzm, i choroby weneryczne, i rozmaite inne egzotyczne. -- Jak Putin będzie rozdawał przyszłości ordery, to Braun dostanie jako pierwszy złoty medal za sianie najlepszej na świecie propagandy prorosyjskiej. -- I go ludzie nawet się z tym nie kryją. To konferencja sprzed trzech dni. -- Jesteśmy pod okupacją ukraińską. -- Obecny tu dyrektor biura poselskiego Konfederacji Korony Polskiej w czerwcu bawił w ambasadzie rosyjskiej na przyjęciu z okazji Dnia Rosji. -- Pozdrowienia z Moskwy. W czwartek wysłał ten polityk, który według medialnych doniesień ma trafić na listy wyborcze Konfederacji Grzegorza Brauna. -- Tu jest Polska nieukropolia. -- Ten pan przemyca prorosyjskie treści. To jest wpisywanie się w strategię, ale nie Polski, tylko Federacji Rosyjskiej. -- Grzegorz Braun ma w tym polityczny interes, bo choć dziś było tu około 200 osób, to poparcie ma większe. W ostatnim badaniu CBOS jest czwartą siłą polityczną z poparciem, blisko 8%, i za rok może stać się języczkiem u wagi przy budowaniu prawicowej koalicji. Dziś i Rozwój Plus. -- Nie widzę możliwości koalicji z Grzegorzem Braunem. -- I PiS zapewniają. -- Nie będziemy w żadnej koalicji z Grzegorzem Braunem. -- Ale rządzący przypominają, że takie deklaracje PiS już składał w sprawie samoobrony, ale później. -- Aneks. -- Wciągnął ją do rządu. -- Jarosław Kaczyński pójdzie pod pachę nawet z diabłem, nawet z przyjacielem Putina, żeby dorwać się do władzy. -- To zapraszam. -- Współpraca już jest, zarówno posłowie PiS, jak i Grzegorza Brauna podpisali się pod tym pomysłem. Maszerowania we Lwowie z okazji 11 listopada. Teraz ramię w ramię dyskredytują te ostrzeżenia premiera. -- Zagrożenia będą coraz bardziej koncentrowały się blisko granicy polskiej. -- Prowadza nas wszystkich w błąd. -- To człowiek Grzegorza Brauna. To PiS. -- Można powiedzieć, straszy. -- A to politycy Rozwoju Plus. -- Takie trochę jak to się mówi, strachy na lachy. -- Którzy domagają się też, by Donald Tusk przedstawił tajne informacje od Amerykanów na niejawnym posiedzeniu Sejmu, a zatem usłyszeliby je także posłowie Grzegorza Brauna. -- To jest najprostsza droga, żeby w pięć minut po zakończeniu takiego posiedzenia. Ta informacja była na Kremlu. -- Te słowa do maszerujących dziś w Warszawie raczej nie dotrą. -- Manipulacja do kwadratu, nie tak samo jak z COVID-em było. -- Bo zgodnie z sugestiami Grzegorza Brauna, wiedza o świecie czerpią tylko z wybranych kanałów w internecie. Anna Łubian-Halicka, -- Dwa tygodnie po spektakularnym zwycięstwie w Saksonii-Anhalt, AfD znowu wygrywa. Tym razem w Meklemburg i Pomorzu Przednim zdobywając 37%. W Berlinie natomiast triumf lewicy. Tak wskazują wyniki Exit Poll. Łączymy się z Magdaleną Gwóźdź-Pallokat. Co mogą oznaczać te wyniki? Jeżeli się potwierdzą. -- No, jeśli tak zostanie, Moniko, to w Meklemburg i Pomorzu Przednim, mimo zwycięstwa wyborczego AfD, najprawdopodobniej nadal będzie rządzić premier z SPD, ponieważ nikt nie chce z alternatywą dla Niemiec na razie rządzić. Niemniej ciekawie jest tu w Berlinie, bo nasuwa się pytanie, czy zwycięska lewica zdoła przekonać zielonych, to jeszcze będzie łatwiejsze, i SPD do rządzenia. Dla kanclerza Niemiec to jednak kolejny trudny wieczór. Jego hadesja z tych wyborów wychodzi bardzo osłabiona. W Meklemburg i Pomorzu Przednim ledwo przekracza 5% próg wyborczy. Nie było po wojnie jeszcze takiej sytuacji. Ponure miny, więc u chadeków radość. W Alternatywie dla Niemiec. Meklemburgia Pomorze Przednie to kolejny land, w którym alternatywa dla Niemiec według sondażowych wyników ma największe poparcie. -- To sensacyjny wynik. To oczywiste, że to my powinniśmy tworzyć rząd od ostatnich wyborów, podwoiliśmy wynik. -- Ale na razie nikt z AfD rządzić nie chce. Na drugim miejscu SPD, i Manuela Schwiesig, która spektakularnie wydostała socjaldemokratów z sondażowego dołka. -- Cóż, to był zapościk. Niewiele osób wierzyło na początku, że uda się stawić czoła rosnącej w siłę AfD. -- Dla chadeków wyniki w tym landzie to najgorszy wynik w historii. -- Wyników w Meklemburg i Pomorzu Przednim nie da się upiększyć. To katastrofa. CDU walczyła, ale padła ofiarą zaostrzającego się starcia między SPD a AfD. -- Schwiesig od dziewięciu lat rządzi tym landem. W kampanii zawsze blisko wyborców. I w wyraźnej kontrze wobec AfD z hasłem "kobieta przeciw niebieskiemu". Barwie. AfD. -- Meklemburgia Pomorze Przednie to nie Saksonia-Anhalt. Tu przeważają rolnictwo, turystyka i wiatraki. Z tymi ostatnimi AfD. Chce się rozprawić. -- Zburzymy wszystkie elektrownie wiatrowe, precz z tymi hańbiącymi wiatrakami. -- Choć AfD głosi antyimigranckie hasła migranci, w tym Polacy, też na nią głosują. -- Protestuję, tylko żeby nastąpiło jakiekolwiek zmianę, tak? Bo to, co się dzieje, to jest po prostu no, idzie w złą stronę. -- Ale w Löknitz, tuż przy polskiej granicy, długo nie trzeba szukać też tych, którzy przyczynę tego złego kierunku upatrują w silnej AfD. -- AfD jest partią prorosyjską, żądają otwarcia gazociągu Nord Stream, jest antypolską, i czego można się spodziewać? Na pewno zamknięcia granic, więc wydaje mi się, że to nie jest w interesie tutaj Polaków mieszkających na pograniczu. -- W Berlinie o takich wynikach Alternatywa dla Niemiec może na razie tylko pomarzyć. Choć i tu rośnie w siłę. -- Po raz pierwszy mamy tak silną prawicowo-populistyczną partię. -- Tu z hadekami wygrała lewica, która chce kontrolować czynsze i przejmować mieszkania w wielkich koncernów. -- W naszym mieście miłość i sprawiedliwość wygrały z nienawiścią. Wszyscy to razem pokazaliśmy, i ten sygnał idzie w świat. -- Po wyborach tych trzech landach Friedrich Merz jest wyraźnie osłabiony. W Meklemburg i Pomorzu Przednim hadecy osiągnęli najniższy w historii wynik. -- Wiele osób zastanawia się, czy kanclerz przetrwa poniedziałek. Jego odejście oznaczałoby jednak jeszcze większą niestabilność w i tak już trudnej sytuacji. -- I byłoby na rękę Rosji. Dla 19:30, Magdalena Gwóźdź-Pallokat, Deutsche Welle, Berlin. -- Zaledwie tydzień po tragedii na przejeździe kolejowym w Sokolnikach, gdzie ciężarówka wjechała pod pociąg, policja ruszyła z kontrolami z pomocą drona. Funkcjonariusze sprawdzali, czy kierowcy stosują się do znaku STOP i upewniają, czy nie nadjeżdża pociąg. Tylko w jednym miejscu w zaledwie kilka godzin posypały się mandaty, na 7,5 tysiąca złotych. Maria Guzek. -- Jakiś dokument od pani dostanę? -- Za złamanie przepisów posypały się mandaty. -- Kierująca naruszyła zakaz wjazdu na przejeździe kolejowym, gdy sygnalizator nadawał sygnał czerwony migający. Kierująca została ukarana mandatem. -- Mandat 2 tysiące złotych. Do tego 15 punktów karnych. To niewiele, biorąc pod uwagę, że chwila pośpiechu może kosztować zdrowie, a nawet życie. Policjanci zaostrzyli kontrolę po tym tragicznym wypadku. Zderzeniu pociągu z ciężarówką w Sokolnikach-Suchych. Rannych zostało blisko 20 osób. Jedna zginęła. Służby obserwują przejazdy nie tylko z ziemi, ale i z powietrza. W Ostrołęce i Radomiu przy pomocy dronów. W ciągu kilku godzin 25 kierowców, w tym także zawodowych, zostało ukaranych za niestosowanie się do przepisów. -- Do tego od tego tygodnia wystawiać mandaty bez czekania na patrol policji mogą też strażnicy miejscy i gminni. -- Mogą kontrolować, czy uczestnicy ruchu stosują się do zapór, półzapór, do tej sygnalizacji, która jest na przejazdach kolejowych. -- Polska zajmuje pierwsze miejsce w UE pod względem liczby ofiar śmiertelnych na przejazdach kolejowych. Od początku roku w 130 wypadkach zginęły 34 osoby. To przejazd kolejowy w Gdańsku. Cudem nie ma ofiar. Kierowca tira zlekceważył sygnalizację, mógł wyłamać rogatkę, jednak tego nie zrobił. Zaczął manewry na przejeździe, a mógł spokojnie zjechać. -- Może mi się uda, może przelecę. Jak tak długo pociąg nie jechał, to ja na pewno zdążę. Takie jakby ogólne zniechęcenie do poszanowania przepisów drogowych. -- A przepisy mają być zaostrzone. Projekt zmian w prawie o ruchu drogowym został już skierowany do Sejmu. -- Każdy kierowca, który nie zastosuje się do sygnału STOP, czerwonego światła na przejeździe drogowo-kolejowym, straci prawo jazdy na 3 miesiące. To jest surowa kara, natomiast wiemy, że to działa. -- W Polsce przejazd kolejowy jest średnio co półtora kilometra, co czyni naszą sieć jedną z najbardziej zagęszczonych pod tym względem w Europie. Przy okazji modernizacji linii kolejowych przejazdy są prowadzone tunelami lub wiaduktami, ale nie wszędzie. -- Mamy 12 tysięcy przejazdów. Nigdzie na świecie nie ma tak, że każdy taki przejazd został zlikwidowany. Nie będziemy na dróżce lokalnej budować drogiego przejazdu, jeżeli tam jest np. 10 pociągów na dobę. -- W Polsce do wypadku na przejeździe kolejowym dochodzi średnio co drugi dzień. Maria Guzek, 19:30. -- Brytyjski piosenkarz Ed Sheeran przeprasza i przyznaje się do błędu. Po raz pierwszy wprost odniósł się do kontrowersji wokół swojej trasy koncertowej. Tego, co dzieje się w Gazie, nie da się usprawiedliwić, mówił ze sceny w Filadelfii. Wcześniej z jego tournee został usunięty raper, który udzielił poparcia Palestynie. Ta decyzja wywołała falę krytyki i pytania, czy przepraszam wystarczy, by zażegnać kryzys. Agnieszka Śmiechowska. -- Jego muzyka łącząca pop z elementami folku i rocka od lat przyciąga miliony fanów na całym świecie, ale po koncercie w Filadelfii komentowane jest nie show Eda Sheerana, a słowa, które padły zanim zabrzmiała muzyka. -- To, co wydarzyło się w Izraelu na Festiwalu Muzycznym Nowa, 7 października, było przerażające i pogłębiło wielowiekowe cierpienie Żydów. To, co dzieje się w strefie Gazy, jest katastrofalne, nieuzasadnione i nieproporcjonalne. -- Artysta nie krył emocji. -- Popełniam błędy i jest mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro. -- Bo ten występ był pierwszym. Od wybuchu największego kryzysu wizerunkowego w jego karierze. Wszystko przez decyzję o usunięciu z trasy koncertowej artysty, który miał występować przed Sheeranem jako support. Michael Moore został wyrzucony przez to oświadczenie. -- Chcę, żeby te słowa wybrzmiały głośno i wyraźnie, tak żeby ludzie w strefie Gazy i na okupowanym zachodnim brzegu wiedzieli, że o nich nie zapomnieliśmy. -- Powiewające flagi Palestyny pojawiały się wielokrotnie na jego koncertach, razem z nimi zapewnienia, że krytyka władz Izraela nie jest równoznaczna z krytyką narodu żydowskiego. Na wyrzucenie Michael Moore'a nalegał miliarder Robert Kraft, który zakazał występu muzyka na swoim stadionie, do tego namówił też innych właścicieli obiektów, na których miał zaśpiewać artysta. Ed Sheeran w oświadczeniu zaznaczył, że nie miał wpływu na tę decyzję. Mimo tłumaczeń, Filadelfia przywitała go protestami. -- Majątek Eda Sheerana szacowany jest na około 400 milionów dolarów. Mógł sobie pozwolić na rezygnację z kilku koncertów, ale był zbyt tchórzliwy. -- Jeśli nie wybierzesz strony, to znaczy, że już ją wybrałeś. Ludzie odsprzedają swoje bilety. Do tej pory Ed Sheeran zapełniał całe stadiony, ale organizatorzy koncertów w Filadelfii musieli obniżyć cenę biletów. Od muzyka zaczęli odwracać się też inni artyści. Michael Moore zapowiedział, że przekaże milion dolarów, które zarobił na trasie koncertowej Sheerana, organizacjom pomagającym Palestyńczykom. W ruinach strefy Gazy powstał mural z jego wizerunkiem. Jako artyści żyjący w strefie Gazy czekamy na wsparcie od każdego, kto dostrzega prześladowania w jakich żyjemy. Ed Sheeran postanowił mówić o nich dopiero teraz. -- Agnieszka Śmiechowska, 19:30. Ulice traktują jak tor wyścigowy, łamią przepisy i czują się bezkarni. Elektryczne motocykle zdominowały ulice i parki, prowadzą je, nastolatki nierzadko bez kasków, za to niemal zawsze bez uprawnień. Policjanci alarmują, te pojazdy to nie zabawki i przypominają rodzicom o konsekwencjach. Tomasz Mildyn. -- To wideo powinno być przestrogą dla rodziców, którzy kupują swoim dzieciom elektryczne motocykle. 14- i 16-latek jechali bez tablic rejestracyjnych po chodniku, więc zainteresował się nimi patrol Rybnickiej drogówki. Motocykliści zaczęli uciekać, podczas pościgu stracili panowanie nad motocyklami i wpadli w ręce policji. Rodzice konsekwencje odczuli od razu. -- Opiekunowie tych nastolatków zostali także ukarani mandatami karnymi za udostępnienie tych pojazdów do użytku na drodze publicznej. -- Sprawa trafiła do sądu rodzinnego, który zdecyduje o dalszym losie nastolatków. Obaj nie mieli uprawnień do kierowania takimi pojazdami, a same motocykle nie były ani zarejestrowane, ani ubezpieczone. -- Jeśli taki pojazd niedopuszczony do ruchu znajduje się na drodze i ktoś się nim porusza, łamie w ten sposób prawo, my jak najbardziej wyciągamy z tego konsekwencje. -- Tak było podczas akcji "Legalny elektryk" w województwie warmińsko-mazurskim pod koniec sierpnia. Policja zatrzymała 8 podobnych pojazdów, większość skierujących to nastolatkowie, ale trafił się nawet uwaga 9-latek. Rodzice dostali mandaty, sprawy dzieci będą miały ciąg dalszy w sądach rodzinnych. -- Powinny być uregulowane, że musi być to zarejestrowane. -- Zdaniem specjalistów konieczne są zmiany w prawie, które utrudnią sprzedaż pojazdów bez homologacji. I uregulują szybko rozwijający się rynek elektrycznych motocykli. Ale ważne jest też, żeby rodzice zdawali sobie sprawę, co kupują swoim dzieciom. -- Nie działa odpowiedzialność rodziców, którzy kupują takie sprzęty. Każdy z nas jest świadomy chyba tego, że kupuje dla swojej pociechy, dla dziecka sprzęt, który nie powinien być w użytku. Po tym jest ostatnio głośno. -- Ministerstwo Infrastruktury tłumaczy, że zna problem i nowelizacja ustawy homologacyjnej ma w najbliższym czasie trafić na obrady rządu. -- Będą nakładane kary na dystrybutorów, na sprzedawców takich pojazdów, bo oni po prostu dopuszczają się niestety praktyk takich bardzo nieuczciwych wobec konsumenta, to znaczy sprzedają takie pojazdy jako rowery elektryczne, chociażby. -- Rodzic, który udostępnia taki pojazd do ruchu na drogach publicznych swojemu dziecku, może zostać ukarany mandatem od 1000 do 5000 złotych i liczyć się z konsekwencjami sądowymi. -- Jeśli taki pojazd nie posiada w ogóle pedałów, tylko ma podnóżki, i tylko poruszamy się przy pomocy manetki, no to wtedy musimy już powinna się taka lampka zapalić dla rodzica. -- Zdrowy rozsądek może uchronić przed konsekwencjami prawnymi i finansowymi. Na zmiany przepisów trzeba będzie poczekać jeszcze co najmniej kilka miesięcy. Tomasz Mildyn, 19:30. -- Były więzień polityczny Andrzej Poczobut wrócił już do Polski z podróży na Białoruś, którą odwiedził po raz pierwszy po uwolnieniu i deportacji. Dziennikarz spotkał się w Grodnie z rodziną i z przyjaciółmi. Przez lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli polskiej społeczności na Białorusi, oraz krytykiem władz w Mińsku. Michał Niewodowski. -- Andrzej Poczobut, gdy tylko odzyskał wolność, konsekwentnie deklarował, że wróci na Białoruś. -- Nie było entuzjastów wśród moich bliskich. Takiego pomysłu mojego. No ale jakby wszyscy to też zaakceptowali. -- Na początku września ponownie przekroczył granice. -- I chyba też trochę przetestować reżim, w jaki sposób się zachowa. Czy rzeczywiście skończy się tak, jak wiele osób się obawiało. -- To była podróż sentymentalna do jego Grodna. Podczas tygodniowego pobytu interesowały się nim służby. -- Wróciłem do domu literalnie po 5 minutach pojawił się funkcjonariusz. -- Poczobut planuje wrócić na Białoruś i tam napisać książkę o swojej historii. -- To jest naturalne, że jest wewnętrzna potrzeba opowiedzieć tę historię od początku i do końca. Chodzi o to, że nawet najdłuższy wywiad nie pozwala opowiedzieć wszystko, co było w ciągu tych 5 lat. -- Raport specjalny opowiada dziś o powrocie, a nawet powrotach Andrzeja Poczobuta na Białoruś. Dziennikarza i opozycjonisty, który spędził w Łagrze 1859 dni. -- Dzień tam się zaczynał o 5 nad rano, włączano hymn Białorusi i włączano światło. I tak się zaczynał dzień. -- Reżim Aleksandra Łukaszenki w ostatnich latach skręcił w kierunku totalitaryzmu. -- Takim dobrym tego przykładem jest to, że napisanie choćby niewinnego postu w sieciach społecznościowych można trafić na 2 lata do więzienia. -- W białoruskich Łagrach jest około 900 więźniów politycznych. -- Tam to śniłeś bardziej o rodzinie, o bliskich, a tu w tej chwili często śni mi się więzienie. -- Jednych się zwalnia, innych się wsadza. I ten poziom strachu w społeczeństwie nadal jest utrzymywany. A bez takich ludzi na Białorusi nic się nie zmieni. Michał Niewodowski, 19:30. -- Ta historia pokazuje, jak ważne jest wsparcie i rozmowa. W TVP VOD są już dostępne pierwsze odcinki serialu "Słoneczna poza ciszą". To pierwsza tego typu produkcja internetowej platformy TVP. Opowiada o społeczności niewielkiego miasteczka, w którym rozmowa o zdrowiu psychicznym wciąż budzi lęk przed oceną, i społecznym wykluczeniem. Sandra Menier. -- Na Słonecznej otwierają gabinet. -- Niektóre historie oglądamy, żeby sprawdzić, co wydarzy się dalej. Inne, bo nagle odkrywamy w nich kawałek własnego życia. -- To już będzie wiedzieć. -- W Słonecznej poza ciszą nie ma prostych ludzi ani prostych odpowiedzi. Są związki, które pękają, słowa wypowiedziane za późno i takie, na które przez lata nie wystarczyło odwagi. -- Proszenie o pomoc jest strasznie trudne. Każdy z nas dźwiga jakiś krzyż. Wydaje mi się, że nie ma ludzi bez problemów. -- Kamery gotowe. -- Bo za zachowaniem, które nas drażni, czasem kryje się strach. Za złością, bezradność, a za milczeniem coś, czego jeszcze nie znamy. To, co zaczyna się w gabinecie, z czasem wpływa też na ludzi wokół. -- Może być tak, że terapia uratuje życie. Dlatego jest to temat społecznie bardzo, bardzo istotny. -- Żeby ta opowieść nie tylko dobrze brzmiała, ale też była wiarygodna, nad scenariuszem od początku czuwali specjaliści. -- Pani profesor Lewandowska, która na bieżąco też czytała od samego początku scenariusze i nam doradzała, w jakim kierunku mamy iść, czy to jest poprawnie, czy się wszystko zgadza. -- Ale Słoneczna nie zamyka świata w gabinecie terapeuty, bohaterowie szukają odpowiedzi w zupełnie różnych miejscach. Od psychoterapeutki po zwolennika naturalnego leczenia. -- Jest taka metoda stanisławskiego, w aktorstwie. To znaczy, wcielanie się w postać, poprzez poszukiwanie przeszłości, której nie ma w scenariuszu. I w ramach tych przygotowań zrobiłem sobie lagę. -- I wygląda na to, że widzowie chcą zostać z tymi bohaterami na dłużej. Twórcy są zadowoleni z przyjęcia serialu, a według informacji TVP VOD jego wyniki są porównywalne z produkcjami, które od dawna mają swoją stałą publiczność. To ważne, bo Słoneczna jest pierwszym serialem zrealizowanym od początku jako oryginalna produkcja TVP VOD. -- Zważywszy na to, jak wiele młodych osób zmaga się z problemami psychicznymi, z depresjami, które często są niezauważane, no i potem wszyscy dookoła mówią: "No taki wesoły chłopak". -- Bo dobry serial nie zawsze musi zabierać nas do świata, którego nie znamy. Czasem robi coś trudniejszego, pokazuje nam człowieka, którego wydawało nam się, że już rozumiemy. -- Jak? -- A potem każe spojrzeć na niego jeszcze raz. Sandra Menier, 19:30. -- Bardzo dziękuję za wspólnie spędzony weekend. Czas na "Pytanie dnia". W studiu są już Aleksandra Pawlicka i jej gość, Aleksandra Leo z Unii Centrum. Spokojnego wieczoru. -- Dobry wieczór. Aleksandra Pawlicka, zapraszam na "Pytanie dnia", a z nami w studio jest już nasza gościni: posłanka Aleksandra Leo, Unia Centrum, rzeczniczka tej partii. -- Dobry wieczór, pani redaktor. -- Dziś konwencja partii i przedstawienie programu, i o tym zapewne porozmawiamy, ale chciałabym zacząć od tematu dnia, czyli tak zwanego cennika prezydenta Nawrockiego. Prywatna fundacja Centrum Strategii Rozwojowych, według doniesień Radia Zet i Newsweeka, miała proponować odpłatne spotkania z prezydentem. Jak pani o tym usłyszała, to panią to oburza, panią to zaskakuje? -- Czy zaskakuje? Niestety coraz mniej. Czy oburza? Oczywiście, że tak. Muszę przyznać, nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją, żeby spotkanie z prezydentem lub otoczeniem prezydenta bliskim otoczeniem prezydenta było w zasadzie cennik. Cennik taki, jak w menu w restauracji, bo tak to wygląda z tego, co dzisiaj krążyło w mediach. Pytanie: co będzie za dzień, dwa, czy dowiemy się, ile kosztuje weto prezydenckie, czy dowiemy się, ile kosztuje ułaskawienie? -- Cennik, mówimy o 25 tysiącach, 50 i 100 tysiącach dolarów. Według dziennikarzy to zależności od tego, czy to było spotkanie jeden na jeden, czy w szerszym gronie. Dziennikarze tłumaczą, bo była już wypowiedź rzecznika, prezydenta, pana Leśkiewicza, że kancelaria nie organizowała. Jednak pracownik kancelarii wysyłał takie zaproszenia i, jak piszą dziennikarze, fundacje stworzyli ludzie, którzy pracowali w spółkach skarbu państwa