Tragiczny bilans - cztery ofiary pożaru strzelnicy na warszawskim Ursynowie. Gra o wizerunek. Prezydent podpisał nominacje oficerskie kontrwywiadu wojskowego. Co z nominacją dla oficerów ABW? Góry nadziei - osoby z niepełnosprawnościami i wolontariusze na tatrzańskich szczytach. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Zaczynamy od tragicznych w skutkach eksplozji na warszawskim Ursynowie. Najpierw miał zapalić się bus, potem ogień przeniósł się do remontowanego budynku pobliskiej strzelnicy. Nie żyją cztery osoby, są także ranni. O szczegółach Maciej Gąsiorowski. Tuż po godzinie 14,00 policja otrzymała zgłoszenie o pożarze. Na parterze tego budynku znajdowała się strzelnica. Do pożaru doszło w trakcie prowadzonych tam prac remontowych. Podjęto działania gaśnicze na zewnątrz oraz w środku budynku. Mamy 4 ofiary śmiertelne i dwie osoby ranne. Osoba przetransportowana śmigłowcem do szpitala jest w stanie ciężkim, osoba przetransportowana karetką pogotowia jest w stanie niezagrażającym życiu. Znajdujący się na ulicy Migdałowej budynek to biura i lokale usługowe. Osoba przetransportowana śmigłowcem do szpitala jest w stanie ciężkim, osoba przetransportowana karetką pogotowia Podczas działań odnaleziono 4 osoby. Na tę chwilę mamy 4 ofiary śmiertelne. jest w stanie niezagrażającym życiu. Znajdujący się na ulicy Migdałowej budynek to biura i lokale usługowe. Ponieważ jest sobota - nikt tu nie pracował poza ekipą remontową w strzelnicy. Nie paliło się tam chwilkę, tylko znacznie dłużej. Doszło tam do rozgorzenia. To jest straszne, przykre. Nawet jak się na zna tych osób. Na miejscu trwają intensywne działania śledczych. Są tu prokurator i biegły zakresu pożarnictwa. Będą badać przyczyny pożaru. Prawdopodobnie doszło do zaprószenia ognia. Skutki są tragiczne. Ofiarami są Polacy i Ukraińcy, Minister koordynator służb specjalnych apeluje do prezydenta w sprawie awansów oficerskich w ABW. Tomasz Siemoniak w mediach społecznościowych pisze, by oddzielić je od walki politycznej, bo nikt na tym nie zyskuje. Karol Nawrocki wczoraj podpisał wnioski o awanse na pierwszy stopień oficerski w SKW nadzorowanej przez MON, wstrzymując pozostałe. Jaka polityczna taktyka stoi za prezydencką decyzją? Po wielu miesiącach w końcu zgoda na nominacje oficerów kontrwywiadu wojskowego. Lepiej późno niż wcale można by powiedzieć, gdyby nie to, że ta zwłoka była w opinii rządzących całkowicie zbędna i szkodliwa. Tracimy czas. Dzisiaj Polska jest państwem przyfrontowym. Mamy zalew szpiegów rosnącej maści. I ci oficerowie mogli już dawno pełnić ważne funkcje. I gra bezpieczeństwem to jest gra państwem. Gra, która nie ma końca. Bo nominacje dotyczą tylko żołnierzy SKW. Nie ma mowy o ABW. Wielka szkoda. Mówi ich zwierzchnik. Tu dwie służby składały wnioski i sprawa czekała pół roku, w końcu podpisani funkcjonariusze i żołnierze SKW. Czekamy na podpisy pod funkcjonariuszami ABW. Trwa weryfikacja - tłumaczy Paweł Jabłoński z PiS. I trwa przerzucanie winy. Rząd próbował nawet przez długi czas blokować dostęp prezydentowi do szefów służb. Nawet Donald Tusk zakazywał szefom służb spotykać się z prezydentem. To było gorszące. Jeśli rząd zdecydował się na ścieżkę konfrontacyjną, to efektem tego był klincz decyzyjny. Coraz ostrzej ocenia działania Nawrockiego społeczeństwo. Przewaga pozytywnie nastawionych topnieje. Jest ich już tylko nieznacznie więcej. Jeszcze gorzej jest w kwestii oceny ciągłego wetowania ustaw. Tu wyraźnie więcej głosów krytycznych. Decyzją o nominacjach Karol Nawrocki chce ocieplić wizerunek - uważa politolożka Agnieszka Zaremba. Ale to nie jedyny powód tej decyzji. Jest to taki ukłon w stronę ministra Kosiniaka-Kamysza. Dlatego, że widać wyraźnie, że PiS traci możliwości koalicyjne. A w tym momencie część PSL zawsze ciążyła ku PiS, więc to też jest niestety kalkulacja. Jej zdaniem kończy się miesiąc miodowy prezydenta. Wskazują na to choćby zachowania najwierniejszych zwolenników Nawrockiego. Prezydent mierzy się właśnie z ostrą krytyką na stadionach. W Gliwicach kibice Piasta oznajmili, że nie jest już jednym z nich. W Lublinie niemiła niespodzianka od fanów Motoru Lublin. Tym razem za zawetowanie nowelizacji kodeksu postepowania karnego. Prezydent powinien kierować się interesem Polski. A on się cały czas kieruje interesem PiS-u. W interesie PiS-u jest konflikt, szczególnie konflikt z rządem. A pan prezydent na usługach Kaczyńskiego robi dokładnie wszystko, czego od niego oczekują. Za tydzień Karol Nawrocki poleci do USA na kongres konserwatystów CPAC. Nie wiadomo, czy dojdzie do spotkania z Donaldem Trumpem, który dziś wsparł Wiktora Orbana na zjedzie CPAC w Budapeszcie. Ma moje pełne i całkowite poparcie. W Budapeszcie wielu polityków PiS - wszyscy murem za Orbanem. Orban patrząc z perspektywy polskiej jest naszym przyjacielem, jest przyjacielem relacji polsko-węgierskich, zawsze był naszym sojusznikiem i Władimira Putina. Bez Szymona Hołowni, za to z Rzeczpospolitą w nazwie. W trakcie zjazdu krajowego i kongresu partii, Polska 2050 oficjalnie zmieniła szyld. Od dziś to Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej. Jak podkreślała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nowa nazwa ma otworzyć dla ugrupowania nowy rozdział. Czeka nas ten najlepszy okres, kiedy przechorowaliśmy choroby wieku dziecięcego, kiedy zderzyliśmy się z systemem, kiedy zobaczyliśmy, że nasza nadzieja potrzebuje też siły i głosu wielu ludzi w tym kraju, o których zaufanie wciąż musimy zabiegać. Żółty ruch, Polska 2050. Ten ruch, który zebrał się wokół Szymona, zebrał się wokół tego buntu z takim głębokim poczuciem, że potrzebne są zmiany. Że sam anty-PiS nie wystarczy. To jest cel Polski 2050, żeby pójść do przodu. Czego dotyczy spór o Trybunał Konstytucyjny? To aktualnie jedno z najtrudniejszych pytań w przestrzeni publicznej, a próba uporządkowania faktów zajęłaby wiele godzin. Sześcioro nowych sędziów wciąż czeka na ślubowanie. Zaproszenie z dużego pałacu nie płynie - płyną za to zastrzeżenia co do konstytucyjności ich wyboru. W Trybunale jest także nowy wniosek, który miałby skutkować powstrzymaniem się prezydenta od odebrania ślubowania. 6 nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego wciąż czeka na zaproszenie Karola Nawrockiego do pałacu Prezydenckiego. Ja bym chciał, żeby prezydent w tym tygodniu ogłosił swoją decyzję. Bo bez ślubowania sędziowie nie mogą orzekać. Prezydent zwleka. Szef jego Kancelarii w liście do marszałka sejmu wyjaśniał, że Karol Nawrocki ma wątpliwości co do przebiegu sejmowej procedury. Identyczną narrację podtrzymuje PiS. Gdy do wyborów dochodzi w sposób bezprawny, można, a nawet trzeba nie odebrać ślubowania. Nie ma żadnego uchybienia w procedurze. Odpowiadał marszałek sejmu. Rządzący dodają, że przebieg procedury i tak nie ma związku z uroczystością odebrania ślubowania od sędziów. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie ma uprawnienia do zatrzymania procesu powołania sędziego do Trybunału Konstytucyjnego. Ale PiS takiej możliwości szuka. W tym piśmie domaga się, by Trybunał nakazał prezydentowi powstrzymanie się od zaprzysiężenia nowo wybranych sędziów. Ekspert od prawa konstytucyjnego widzi to inaczej. Nie wyobrażam sobie za bardzo tego, żeby Trybunał w tej kwestii mógł coś nakazać, zakazać prezydentowi. Na czele Trybunału stoi jednak były bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, sędziami są byli posłowie PiS. Wybrano ich na podstawie pisowskiej ustawy, którą PiS teraz zaskarżył. Rozprawę bezterminowo odroczono w oczekiwaniu na stanowisko Karola Nawrockiego. Mam wrażenie, że PiS-owi odpowiada ten bałagan, degrengolada. I tak naprawdę unicestwienie działania Trybunału Konstytucyjnego. To jest taka sztuczka, takie szukanie alibi. Komentują rządzący i podkreślają, że nowi sędziowie mają odpolitycznić Trybunał. Wśród sześciorga osób wybranych przez sejm w zeszłym tygodniu żadna nie ma przeszłości parlamentarnej. Nawrocki i Kaczyński myślą inaczej. Oni uważają że Trybunał Konstytucyjny powinien być Trybunałem politycznym. Prezydent po prostu powinien przyjąć ślubowanie, zachować się tak, jak wymaga tego rola najwyższej osoby w państwie, a nie najwyższej osoby w partii. Rząd szykuje scenariusze, gdyby do ślubowania u prezydenta nie doszło. W grę wchodzi uroczystość w sejmie. Te plany B czy C to jest działanie jawnie łamiące obowiązujące w Polsce prawo. Jak będę zdradzał swoje plany ewentualnościowe, to będą torpedowane. A ja bym chciał, żeby po prostu były zrealizowane. A do realizacji może dojść jeszcze przed Wielkanocą. Ograniczanie wydatków bez ograniczania dostępu pacjentów do leczenia - zapowiada NFZ. Zaciskanie pasa ma dotyczyć m.in. kosztów związanych z rozliczaniem nadwykonań. Za badania obrazowe Fundusz planuje płacić 100% ceny tylko do wysokości kontraktu, za świadczenia wykonywane ponad limit jedynie 40%. Co to oznacza dla pacjentów? Justyna Dec dziesięć lat temu usłyszała diagnozę, która na zawsze zmieniła jej życie: rak piersi. To był wielki szok. Załamałam się, ale szybko podjęłam działania, aby mnie wyleczono. Tę walkę pani Justyna wygrała dzięki wczesnej diagnozie. Nowotwór może rozwijać się po cichu. Może być wykryty dopiero w późniejszym etapie, co daje mniejsze szanse na wyleczenie. Dlatego badania diagnostyczne: kolonoskopia, gastroskopia, rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa to dziś fundament nowoczesnego leczenia. Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiada jednak zmiany. Mamy część świadczeń, które są wykonywane zdecydowanie ponad wartość umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Stąd, choć nie tylko, gigantyczna dziura w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia - to 23 miliardy złotych. Dlatego NFZ chce ograniczyć tzw. "nadwykonania". Jeśli szpital lub przychodnia przekroczy limit określony w umowie z funduszem, to wszystkie kolejne zabiegi będą finansowane tylko do wysokości 40%. Nie wydaje się, żeby polskie placówki ochrony zdrowia były w stanie zaakceptować te warunki. W związku z tym liczba udzielanych świadczeń gwałtownie spadnie. To wydłuży kolejki do diagnostyki i specjalistów. a wielu pacjentów może zostać zmuszonych do skorzystania z prywatnej opieki zdrowotnej. Jest pewnym krzykiem rozpaczy NFZ-u, który w sytuacji braku finansów stara się coś, lepiej lub gorzej, działać. Wiceszef NFZ zapewnia - pacjenci z podejrzeniem nowotworu są i będą priorytetem funduszu. Wszystkie programy przesiewowe, wszystkie programy onkologiczne, które mają za zadanie wczesne wychwytywanie chorób nowotworowych, są finansowane z zupełnie innych środków. Ale żeby skorzystać z nich, trzeba najpierw wejść na ścieżkę leczenia onkologicznego. Jeżeli człowieka boli brzuch albo ma jakiekolwiek inne zmiany, które są niepokojące, ale nie wiadomo, że to będzie rak, to czy będzie miał dostęp do tych badań na samym, samym początku? Cięcia nie rozwiążą problemów w służbie zdrowia - ostrzegają eksperci. Rozwiązaniem nie są też kolejne dotacje z budżetu państwa. W tym roku rząd dosypie do kasy NFZ 30 mld zł. Potrzeba systemowej reformy. Te procedury trzeba przejrzeć. Nasza opinia jest taka, że trzeba to zweryfikować, ale w tej chwili rozwiązanie, jakim jest po prostu ograniczenie liczby pacjentów przyjmowanych na NFZ, to na pewno finalnie systemowi nie pomoże. Systemowi, w którym najważniejszy powinien być pacjent. Oglądają państwo "19.30" w sobotę. Co jeszcze przed nami? Marzenia bez granic. To nie jest codzienny widok. Coś czego nie mogłabym zobaczyć. A jestem w stanie to zrobić tutaj. Euforia. Człowiek się czuje taki lekki. Jakby nie wiadomo co zrobił. A można powiedzieć, że tylko wniósł tę osobę z niepełnosprawnością w góry. I przy tym przynoszą wielki uśmiech. Na samym szczycie jest krojenie cebuli. Jak my to mówimy: to są łzy szczęścia. Od referendum w sprawie Brexitu latem minie dekada, 10-lecie, o które wielu Brytyjczyków wolałoby się cofnąć. Blisko 60% z nich żałuje wyjścia z europejskiej wspólnoty. Straty notuje gospodarka, spada poziom życia czy jakość usług publicznych. O wnioskach z bolesnego rozwodu. kilka lat temu ten port tętnił życiem. Dziś jest symbolem tego, co zabrał Brexit. Przed Brexitem mieliśmy tu dwie ogromne firmy, zatrudniające po 150 osób. Obie upadły, bo nie wytrzymały kosztów. Ian Perkes i blisko 90% rybaków z tego portu posłuchali Borisa Johnsona i Nigela Faragea. Zagłosowali za Brexitem. Dziś żałują. Boris Johnson przyjeżdżał tu i nabijał nas w butelkę. Biegał z hasłem o 300 mln tygodniowo dla Brukseli. Wszyscy to widzieli i niestety w to uwierzyliśmy. Słynne hasło o setkach milionów funtów dla brytyjskiej służby zdrowia okazało się nieprawdziwe. Kwota nie uwzględniała pieniędzy wracających z unijnego budżetu. A do szpitali te środki nigdy nie trafiły. Brexit okazał się kosztownym rozwodem. Nasza gospodarka straciła od 6 do 8%. Wszyscy odczuliśmy to w portfelach. Jakość usług publicznych też jest gorsza. Pod parlamentem w Londynie w każdą środę zwolennicy powrotu do UE domagają się nowego referendum. Dziś wyjścia z Unii żałuje blisko 60% Brytyjczyków. Popiera je już tylko 30% i ten odsetek nadal spada. Gdyby referendum odbyło się jeszcze raz, opinia publiczna skłaniałaby się ku powrotowi do Europy. Brexit stworzył wiele problemów, choć może rozwiązał też niektóre. Eksperci nie mają wątpliwości. I przestrzegają Polaków przed podobnym ruchem. Nie róbcie tego. Spójrzcie na nasze doświadczenie. Zobaczcie, jakie szkody wyrządziło to gospodarce, poziomowi życia i usługom publicznym. Razem możemy osiągnąć więcej niż osobno. Mimo to politycy, którzy jeszcze niedawno zachęcali do Brexitu, dziś próbują eksportować ten pomysł na kontynent. Polska powinna być wolna i suwerenna tak jak Wielka Brytania. Choć Brexit został wykonany błędnie. Na to coraz ostrzej reagują europejscy przywódcy. Także ci bliscy Donaldowi Trumpowi. To nie był tylko strzał we własną stopę. To raczej amputowanie sobie nogi bez medycznego powodu. 10 lat po referendum skutki Brexitu są już trudne do podważenia. Coraz więcej Brytyjczyków chce powrotu do wspólnoty, ale wciąż brakuje polityków, którzy mieliby odwagę ten głos usłyszeć. A ten głos wybrzmiewa dziś szczególnie mocno tu w porcie, który kiedyś tętnił życiem, a dziś milczy. Tak jak ci, którzy do Brexitu namawiali. Wolontariuszy jest coraz więcej. Amerykańsko-brytyjska baza wojskowa na Oceanie Indyjskim na celowniku Iranu i choć cel ostatecznie nie został osiągnięty, to Teheran wysłał ważny sygnał, jak daleko mogą sięgać jego rakiety. Właśnie mija trzeci tydzień tej wojny. Donald Trump pisze, że rozważa jej zakończenie, ale później dopowiada, że zawieszenia broni nie robi się z kimś, kogo się unicestwia. Iran demonstruje militarną siłę i na cel bierze oddaloną o 4 tys. km amerykańsko-brytyjską bazę na Oceanie Indyjskim. Pierwszy pocisk zepsuł się w locie, drugi przechwycił amerykański okręt. Waszyngton tak komentuje atak. Zdolność bojowa Iranu stale spada, podczas gdy nasze ataki są coraz intensywniejsze. Opór Teheranu nie słabnie. A najwyższy przywódca w wydanym oświadczeniu zagrzewa do dalszej walki. Wróg stracił nadzieję na przewrót i był w błędnym przekonaniu, że eliminacja głowy systemu i kilku wpływowych postaci wojskowych wywoła strach i rozpacz wśród was, drodzy obywatele. Irańska rakieta spadła na przedszkole pod Tel Awiwem. Na miejscu nie było dzieci. A to Wzgórze Świątynne w Jerozolimie. Jedno z najświętszych miejsc Izraela. Pocisk uderzył zaledwie 400 metrów od Ściany Płaczu. Widzimy, że te rakiety nie rozróżniają żydów, muzułmanów ani chrześcijan - po prostu szkodzą i zabijają. W Bagdadzie po ataku dronów na amerykańską placówkę dyplomatyczną wybuchł pożar. Do ataku przyznała się proirańska milicja. Waszyngton mówi o bezprecedensowym sukcesie w walce z reżimem w Teheranie. Ale coraz głośniej słychać pytania o to, jaki plan ma amerykańska administracja. Bo z Waszyngtonu płyną sprzeczne sygnały. "Rozważamy zakończenie naszych wielkich działań wojskowych na Bliskim Wschodzie" - pisze w mediach społecznościowych Donald Trump. Ale przed kamerami dodaje, że nie chodzi o zawieszenie broni. Wiecie, nie robi się zawieszenia broni, gdy dosłownie unicestwiasz drugą stronę. Amerykański plan ma obejmować zniszczenie zdolności wojskowych Iranu. Ochrona sojuszników w regionie oraz całkowita kontrola nad programem jądrowym. Donald Trump utrzymuje, że nie wyśle wojsk lądowych do Iranu. Ale stacja CBS twierdzi, że przygotowania do możliwej operacji już trwają, choć szczegóły i cel wciąż pozostają niejasne. Jednym z celów może być przejęcie irańskich zasobów nuklearnych. A swoje cele w regionie ma też Izrael. Intensywność uderzeń przeciwko reżimowi terrorystycznemu znacząco wzrośnie. Teraz oryginalna odpowiedź na naftowy kryzys. I chociaż pomysł pochodzi prosto z Kuby, to polski akcent jest w nim znaczący. Jeden z tamtejszych mechaników samochodowych przerobił popularnego Fiata 126p na węgiel. I tak ominął amerykańską blokadę dostaw ropy. Tańsza alternatywa ma tylu zwolenników, że coraz częściej pytają, czy autor pomysłu nie chciałby powielać. Bak ze złomu, zbiornik po butli z gazem i filtr ze starego dzbanka. I... tankowanie. Na Kubie brakuje wiele, ale na pewno nie kreatywności. Osobiście wolałbym benzynę, bo jest wygodniejsza. Ale trudno będzie mi usunąć zbiornik na węgiel drzewny, bo to moje własne dziecko. Wojna na bliskim wschodzie, niestabilna Wenezuela i blokada Kuby. Trudne czasy wymagają od kierowców niekonwencjonalnych rozwiązań. Stąd pomysł na powrót do węgla. Wiedzę miałem od wujka, który był mechanikiem, i nauczył mnie podstaw technologii generatorów gazowych z czasów wojny. Teraz, w obliczu kryzysu paliwowego, postanowiłem to sprawdzić. Bo to paliwo łatwo zdobyć. A węgiel to paliwo, które napędzało rewolucję przemysłową czy rozwój kolei. Był nawet pomysł, by wykorzystać go w lotnictwie. Ale rozwijany w czasie II wojny światowej projekt samolotu na węgiel okazał się dosłownie ciężki w realizacji. Jedną z podstawowych rzeczy w lotnictwie jest walka z ciężarem, czyli mówimy o konstrukcji samolotu. Dziś technologiczny wyścig przyspiesza w tempie rosnących cen paliwa. Brakuje paliw, jeżeli chodzi o taką znaną z ostatnich miesięcy ciągłość dostaw, ciągłość produkcji. No i wiele wskazuje na to, że ten deficyt będzie się pogłębiał. Musimy szukać alternatyw - to jasne jak słońce, które napędza te bolidy. Ważne jest, aby ulepszać samochody, które mamy. Ponieważ przez około 100 lat niewiele się zmieniło. Przepalają benzynę, obracają tłoki, w silnikach znanych już od XX wieku. To również powoduje globalne ocieplenie. Musimy się z tego wyrwać i zrobić coś lepszego. Bo gdy zabraknie energii, nie zawodzi człowiek i jego wyobraźnia. Niemiecka precyzja z polską jednostką konstruktorsko-napędową. Pod maską dwa człowieki mocy. Postanowiłem, że zrobię samochód. Ale taki, który będzie trochę niekonwencjonalny. Ale nie przez tuningowanie gotowego, tylko przez wymyślenie czegoś takiego ciekawego i zwracającego uwagę. Taki wóz gwarantuje 100% zainteresowanie przechodniów. I to przy zerowej emisji spalin. Koszty eksploatacji to solidna kolacja dla pasażerów. To nie jest udawana ekologia tylko prawdziwa. Jeśli mielibyśmy na przykład autobus. 40 osób jedzie autobusem i wszyscy pedałują - to może jest kierunek. Bo w tych niepewnych benzynowo czasach, warto pamiętać, że to my jesteśmy paliwem napędzającym ten świat. Wolontariuszy jest coraz więcej. Ci mają swoje wyjątkowe skarby, a skarby mają już setki spełnionych marzeń. Bo, jak przekonują Szerpowie Nadziei, marzenia nie znają granic, trzeba tylko po nie sięgnąć, czasem dosłownie na szczyt. Więc kolejny raz z podopiecznymi ruszyli w Tatry. Na przekór trudnej rzeczywistości. I na dowód, że granicę nie istnieją. Wolontariusze i osoby z niepełnosprawnościami. Wśród nich Pani Paulina. To przekroczenie i przeskoczenie jakby swoich barier. Czyli to, na co codzienność mi nie pozwala. Jesteśmy zrobić w stanie dzięki pomocy wolontariuszy - szerpów. Szerpowie nadziei znów wyruszyli w Tatry. I ze Skarbami, bo tak nazywają swoich podopiecznych, zdobywają szczyty. Mogę pomóc osobom, które same nie są w stanie wyjść z domu, które spędzają czas w zaciszu domowym, w czterech ścianach. Do udziału w akcji zgłosili się ludzie z całej Polski. Ponad 200 osób, w tym 40 z niepełnosprawnościami, wyruszyło dziś na kilka różnych tatrzańskich szlaków. Między innymi na Giewont, Szpiglasowy Wierch i Świnicę. To nie było łatwe, bo choć w kalendarzu już wiosna, to w Tatrach warunki wciąż zimowe. Jesteśmy na to bardzo dobrze przygotowani. Jest to czasem bardzo męczące fizycznie, ale jest to zmęczenie, które bardzo cieszy. Bo poświęcony czas i energia szybko zamienia się w uśmiech. Są łzy szczęścia. I skarbów, i nasze. Zabierają osoby z niepełnosprawnościami tam, gdzie samodzielnie nigdy by nie dotarły. To nie jest codzienny widok. Coś czego normalnie nie byłabym w stanie zobaczyć. A jestem po prostu w stanie zrobić to tutaj. Wśród zdobywających szczyty są osoby z niepełnosprawnościami ruchowymi i intelektualnymi. Wojtek z dziecięcym porażeniem mózgowym tak wysoko, 1987 metrów nad poziomem morza, był pierwszy raz w życiu. Emocje - ogromne. Wojtek, nasz skarb, z którym byliśmy, dzielnie się zachowywał, więc wszystko było w porządku. Sześcioletnia Pola zasnęła w drodze. Na szczycie na chwilę się obudziła. Na Kasprowy Wierch niósł ją Pan Krzysztof. Euforia, człowiek się czuje taki lekki, jakby nie wiadomo co zrobił. A można powiedzieć, że tylko wyniósł tę osobę niepełnosprawną w góry. "Szerpowie Nadziei" to akcja, którą kilka lat temu zainicjowali harcerze z Jastrzębia-Zdroju. Na szczyt wnieśli swojego kolegę z niepełnosprawnością. Z roku na rok chętnych do niesienia nadziei i pomocy jest więcej. I dowodów na to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Zima oficjalnie dobiegła końca. Chyba nie będziemy szczególnie tęsknić, bo to, za czym tęskniliśmy, właśnie nadeszło. Wiosna wystartowała. A to oznacza więcej słońca, zieleni i dnia. A jak się przywitała w różnych częściach świata? Szukamy wiosny, masa wiewiórek biega, także wiosna już jest. Podziwialiśmy, że wierzby już zielenieją. Pojawiło się słońce i wszystkie rozkwitły w tym samym czasie. Naliczyliśmy 61 kwiatów. Ogłaszamy zakwitnięcie wiśni w Tokio. To wygląda niesamowicie. Naprawdę pięknie. Łączy edukację, społeczne inicjatywy i muzykę. Akcja "Polska na TAK" zawitała dziś do Chełma i Ząbkowic Śląskich. Atrakcji było wiele. W tym np. koncert legendarnej Budki Suflera czy warsztaty o hejcie i dezinformacji prowadzone przez dziennikarzy TVP. Gotujemy prawdziwy ząbkowicki żurek, na zakwasie z dziczyzna, z grzybami. Przede wszystkim z dużą miłością do gotowania. Bardzo nam się podoba. Prezenty można wygrać, losy, dowiedzieć się o zdrowiu dużo. Bardzo fajnie zorganizowane. Ząbkowice są zawsze w przodzie. Już za moment Justyna Dobrosz-Oracz zaprosi państwa na "Pytanie dnia" i rozmowę z profesorem Tomaszem Nałęczem, historykiem i byłym doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego. Spokojnego wieczoru. Do zobaczenia.