Ukraińscy politycy zrzekają się polskich odznaczeń, premier Tusk ostrzega, że na tym konflikcie stracą obie strony. Kłęby gęstego dymu nad Charnowem niedaleko Ustki. Ogromny pożar fabryki aerozoli. 300 policjantów w akcji. Jest list gończy za byłym policjantem po ataku na małżeństwo. Dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Nie tylko Wołodymyr Zełenski. Po decyzji Karola Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego coraz więcej ukraińskich polityków zrzeka się polskich odznaczeń. Wśród nich m.in. Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko, byli prezydenci. Premier Donald Tusk pisze, że brnięcie w konflikt polskich i ukraińskich polityków to strategiczny błąd, na którym stracą obie strony. Tym bardziej zasadne jest pytanie, co z konferencją na rzecz odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Wołodymyr Zełenski przyleci do Gdańska? Mam nadzieję, że tak. Ale po piątkowej decyzji Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy pewności nie ma. Na razie do Polski jedzie order odesłany wczoraj kurierem przez Wołodymyra Zełenskiego. Podobnych przesyłek ma być więcej. Polskich odznaczeń w geście solidarności zrzekli się trzej byli prezydenci Ukrainy - Petro Poroszenko, Wiktor Juszczenko i Leonid Kuczma. I nie są jedyni. Wcześniej to samo zrobili inni uhonorowani Ukraińcy. To nie wróży dobrze przed tą ważną konferencją w Gdańsku, na której pewnie będziemy rozmawiać o tym, jak podzielić ten kawałek tortu w postaci odbudowy Ukrainy. Za 4 dni Gdańsk ma stać się piątym miastem Europy, w którym będą się toczyć takie rozmowy. To zdjęcia z poprzedniej edycji konferencji w Berlinie. Tym razem jednak jej znaczenie jest większe, bo ukraińskie drony coraz częściej spadają na Moskwę, czy, jak dziś w nocy, na Krym. Przez odebranie tego orderu firmy zachodnie będą miały kontrakty, a my będziemy mieli order. Takiego scenariusza obawiają się rządzący. Pytany o to Pałac odpowiada: to nie nasz problem. Za bieżącą politykę, także w zakresie pomocy polskich firm w zakresie pomocy w odbudowie Ukrainy odpowiada rząd. Jeszcze w czwartek między innymi na ten temat Donald Tusk rozmawiał z Wołodymyrem Zełenskim. Nie dostałem żadnej informacji, także w czasie naszej rozmowy, że nie przyjedzie, ale poczekajmy, bo to różne szatany mogą być tu czynne. Te słowa padły kilka godzin przed tym, jak prezydent ogłosił swoją decyzję. Ta skutkowała poklaskiem na Kremlu, to wpis Dmitrija Miedwiediewa, i takimi nagłówkami w światowych mediach. Kto na tym skorzysta? Rosja. Premier pisze dziś o gaszeniu pożaru. Brnięcie w konflikt polityków w Polsce i w Ukrainie to strategiczny błąd, na którym stracą obie strony biznesowo, geopolitycznie i reputacyjnie. W rozmowach z moimi europejskimi partnerami staram się minimalizować straty i obniżać napięcie. Nie jest to łatwe zadanie. Miesiąc temu Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek bojowych imię "Bohaterów UPA". Dla Polaków to sprawcy rzezi wołyńskiej, Ukraińcy zapamiętali ich z późniejszego okresu jako symbol walki z sowieckim okupantem. To jest problem dlatego, że na Ukrainie nie ma wiedzy o tej ciemnej stronie historii UPA. Jeśli już się pojawia, to na takiej zasadzie, że, jak mówią Ukraińcy, była wojna polsko-ukraińska, obie strony mają zbrodnie na rękach. Według ekspertów potrzebna jest edukacja i dyplomacja. Taki dialog w ubiegłym roku doprowadził do wznowienia ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Polityka historyczna, a nie histeryczna, polega na tym, że dbamy o pamięć, o to, żeby rany się zabliźniały. Karol Nawrocki poszedł inną drogą. I podbija melodię graną przez całą prawica, która dziś o walczących z Rosją Ukraińcach mówi tak: Wystarczy, że się karta wojenna odwróci, to rura zmięknie. Pan Zełenski tak naciągnął już strunę, że ona pękła po prostu i tak to też widzą Polacy. Zobaczyli, że to jest polityczne złoto, że sianie nienawiści, dzielenie naszych narodów, granie na antyukraińskości to jest paliwo polityczne, którym chcą dopłynąć do kolejnych wyborów. To 16-letni Artiom, który od wybuchu wojny jest w Polsce. Dostałem uderzenie w głowę, w ucho. Miesiąc temu został brutalnie pobity przez grupę nastolatków, tylko dlatego, że jest Ukraińcem. W Charnowie na Pomorzu płonie fabryka aerozoli. Z wielu kilometrów widać czarny słup dymu. Na miejscu pracuje kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej. Władze zaapelowały do mieszkańców o pozostanie w domach. Ci, którzy mieszkają najbliżej płonącego budynku, zostali ewakuowani. Jak groźna jest sytuacja? Ta najważniejsza i najnowsza informacja jest taka, którą przekazali mi dosłownie przed sekundą strażacy, że pożar został opanowany, a więc teraz działania zmierzają w kierunku dogaszania, ale wszystko rozpoczęło się o 12:40. To właśnie wtedy pierwsze kłęby czarnego dymu zaczęły unosić się nad miejscowością, a konkretnie nad zakładem, w którym właśnie przetrzymywane były bardzo łatwopalne przedmioty. Produkowane tutaj były środki higieniczne, chemiczne, ale również aerozole, więc w połączeniu z wysoką temperaturą było bardzo duże ryzyko wybuchów no i rozprzestrzeniania się na dalsze części miejscowości. Wybuchy ognia i ewentualne podpalenia. Na szczęście sytuacja została opanowana. Na miejscu cały czas działa ponad 60 zastępów państwowej, ochotniczej oraz wojskowej straży pożarnej przy użyciu specjalistycznego sprzętu. W związku z tym pożarem dym, który się wydobywa jest monitorowany. Monitorujemy te zagrożenia. Istotne, żeby nie nastąpił wybuch. No i właśnie również te badania środowiskowe wykazały, że nie ma tutaj zagrożenia dla mieszkańców. Być może jutro o poranku będą mogli powrócić do swoich domów. Około 300 policjantów, policyjny śmigłowiec, drony i quad. W Mierzawie w Świętokrzyskiem trwa policyjna obława. Funkcjonariusze szukają 49-letniego Dariusza Równickiego podejrzewanego o zabójstwo teścia i zranienie teściowej. Poszukiwany to były policjant. Ze służby odszedł trzy lata temu. Wydano za nim list gończy. Policjanci apelują o ostrożność. Z powietrza i na lądzie - już trzecią dobę trwa policyjna obława za mężczyzną podejrzewanym o morderstwo w świętokrzyskiej Mierzawie. Obawa jest w tej chwili, to on jest jak dzikie zwierzę, jak pan osaczy dzikie zwierzę, to nie wiadomo, co zrobi. Zamieszkana przez zaledwie 150 osób wieś przypomina oblężoną twierdzę. Ponad 300 funkcjonariuszy metr po metrze przeszukuje okolicę. W akcji bierze udział nie tylko ten policyjny helikopter, ale też drony, quady i psy tropiące. A mieszkańcy pytają, jak mogło tu dojść do takiej tragedii. Tu spokojna okolica. Śmigłowiec właśnie widziałem, że tu leciał, myślałem, że tu wypadek na siódemce jest, a tu się później dowiedziałem, że do takiej strasznej tragedii doszło. Prokuratura podjęła decyzję o upublicznieniu wizerunku i danych domniemanego zabójcy. Listem gończym ścigany jest Dariusz Równicki. Ma 49 lat, około 180 cm wzrostu, ciemne, krótkie włosy. Nie ma znaków szczególnych. Policja uruchomiła specjalny numer telefonu dla osób, które mogą mieć informacje o tym, gdzie jest mężczyzna. Zachęcamy do tego, żeby do nas dzwonić, przekazywać te informacje, dla niektórych mało istotne, nas mogą przybliżyć do zatrzymania sprawcy. Dramat rozegrał się w tym domu w piątek. Podejrzewany najpierw pokłócił się z żoną, później poszedł do domu teściów. Zaatakował ich nożem. 80-latek zmarł, jego żona w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Zaskoczenie było, zwłaszcza że ten starszy pan to bardzo porządny gość. Domniemany sprawca uciekł na hulajnodze elektrycznej. Policja podejrzewa, że wciąż jest na terenie województwa świętokrzyskiego. Nie bez znaczenia jest fakt, że Dariusz Równicki to były policjant. Ścigany zna technikę i taktykę kontrwykrywczą i to powoduje, że niektóre działania policyjne mogą być opóźnione. Służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności i niezbliżanie się do mężczyzny. W żadnym wypadku nie powinniśmy działać na własną rękę i próbować go zatrzymać. Motyw działania sprawcy wciąż jest nieznany. Oglądają państwo "19.30", w programie jeszcze m.in.: Rekordowe lato na torach, czyli wakacyjny rozkład jazdy. Pendolino do Ustki, jest to połączenie z Bielsko-Białej. Jest to trafiony pomysł. W porównaniu z poprzednim rokiem dziennie Intercity deleguje 46 pociągów więcej. Im więcej, tym lepiej. Powalone drzewa, zalane domy i setki interwencji strażaków. Przez Polskę przetaczają się gwałtowne nawałnice. W Górach Izerskich kobieta została porażona prądem. Doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Dzięki szybkiej reakcji świadków, 40-latkę udało się uratować. Nie tylko burze dają się nam we znaki. W taką spiekotę jak dziś ciężko wytrzymać, ale według prognoz w przyszłym tygodniu ma być chłodniej. Pięknie i niebezpiecznie zarazem. Żar lejący się z nieba szczególnie w mieście bardziej męczy niż cieszy. Ciężko jest, ciężko. Dlatego noszę czapkę. Staram się nie wychodzić, jak nie ma potrzeby nagłej. Zbyt długie przebywanie na słońcu w ponad 30 stopniach może skończyć się tragicznie. Na przystanku w Bydgoszczy znaleziono ciało starszego mężczyzny w kryzysie bezdomności. Przyczyną śmierci mogło być przegrzanie organizmu. Dla seniorów i osób przewlekle chorych upały są wyjątkowo groźne. Tutaj należy przede wszystkim uważać na osoby, które mają choroby serca, niewydolność krążenia, cukrzycę czy niewydolność nerek. Kto może, szuka ochłody poza miastem. Kąpieliska przeżywają oblężenie. Ochładzamy się, dużo pijemy wody i tak sobie radzimy. Do wody co 15-20 minut, dlatego blisko wody jestem. W wodzie konieczny jest zdrowy rozsądek. Minionej doby w całej Polsce utonęły 4 osoby. W 3 przypadkach doszło do utonięcia w jeziorze, jeden mężczyzna utonął w morzu. W sumie od 1 kwietnia ponad 50 osób straciło życie właśnie przez utonięcie. Musimy pamiętać o tym, żeby pływać tylko w wyznaczonych miejscach. W Zalewie Mietkowskim między Wrocławiem i Wałbrzychem do dramatu doszło przez brawurę i nagłą zmianę pogody. Kilka osób bez kamizelek ratunkowych pływało na SUP-ach. Nagle rozpętała się burza z gradem. Świadkowie wezwali służby, bo jeden z mężczyzn zniknął pod wodą. Szybko tutaj przyjechały wozy strażackie, zaraz ponton i szukali. Poszukiwania wznowiono o poranku. Zaczęliśmy przeczesywać zbiornik przy użyciu sonarów, przyjechali nurkowie ze straży pożarnej. O krok od tragedii było w Górach Izerskich. Tyle zostało z kasku rowerzystki po uderzeniu pioruna. Na pomoc nieprzytomnej kobiecie rzucili się turyści i ratownicy GOPR. Udało się przywrócić tej kobiecie funkcje życiowe, została przetransportowana do szpitala. Dolnośląska Straż Pożarna miała pełne ręce roboty. Minionej doby wzywano ją ponad 500 razy. Po oberwaniu chmury wiele ulic we Wrocławiu zniknęło pod wodą. Podobnie tor żużlowy. Start wyścigu o Grand Prix Polski przesunięto. Na stadionie wszystko było cudownie zalane, więc niestety zawody opóźnione o dwie godziny. Zniszczenia po burzy też w powiecie średzkim w Wielkopolsce. Wichura łamała drzewa jak zapałki. Mieszkańcy liczą straty. Dachówki pospadały wszędzie, drzewo wyrwało z korzeniami, tutaj jedno, u nas drugie, tak że naprawdę wiatr był mocny. Nawałnice nie powiedziały ostatniego słowa. Dziś strażacy interweniowali już niemal 700 razy. Między innymi w podtopionym tunelu w Brwinowie koło Warszawy. Ostrzeżenia przed burzami obowiązują do rana. To wiedza na wagę życia. W całym kraju ratownicy medyczni, strażnicy miejscy, policjanci i strażacy uczyli zasad udzielania pierwszej pomocy. Specjaliści podkreślają: ratowanie jest proste - trzeba tylko się odważyć. I tłumaczą, że zagrożenie nie pyta, czy jesteśmy przygotowani. A szybko udzielone wsparcie czterokrotnie zwiększa szanse przeżycia. Nagła sytuacja zagrożenia życia. Może się zdarzyć na ulicy. Czy w sklepie. Słowem - wszędzie i w każdym momencie. To nagrania z kamer nasobnych policjantów. Ale każdy może być świadkiem wypadku i od każdego może zależeć czyjeś życie. Stąd ta ogólnopolska akcja. Budowanie tej świadomości i elementarnej wiedzy dla każdego Polaka i każdej Polki. Po to, by w sytuacji zagrożenia wiedzieli, jak reagować. Szkolenia z resuscytacji krążeniowo-oddechowej, z tamowania krwawienia czy z użycia defibrylatora odbyły się w ponad tysiącu punktów w całej Polsce. Na prawdę bardzo warto tutaj przyjść, żeby nauczyć się wielu rzeczy. Warto, bo widząc leżącego człowieka często boimy się podejść i pomóc. A bo może komuś krzywdę, może lepiej nie, może ktoś inny, ktoś z tłumu będzie chciał to zrobić. Nigdy nie wiemy, dlaczego akurat ktoś leży - wezwać pomoc należy zawsze. To wręcz prawny obowiązek. Za nieudzielenie pomocy grozi kara do nawet 3 lat więzienia. Chcąc pomóc, musimy najpierw się upewnić, że nam nic nie grozi. Później sprawdzić, czy jest kontakt z osobą poszkodowaną i czy oddycha. Jeśli nie, dzwonimy na 112. Operator nie tylko wyśle karetkę. Co ważne, będziemy mieli profesjonalne wsparcie po drugiej stronie słuchawki. I nawet jeżeli pojawią się wątpliwości w naszym działaniu, to ten profesjonalista rozmawiający z nami przez telefon udzieli nam wskazówek. Bo każdy może mieć wątpliwości, czy da radę. Wiem, ale myślę, że bym i tak nie potrafiła. Dobrze tak oswajać się do tego typu sytuacji, bo to jednak może być nasza rzeczywistość pewnego dnia. Na przykład teraz, w czasie upałów. Szczególnie narażone są dwie grupy pacjentów. Ludzie w podeszłym wieku i dzieci. W resuscytacji najważniejsze jest uciskanie klatki piersiowej. Rytmiczne i mocne. Zapewnia dopływ krwi do mózgu do przyjazdu ratowników. 30 uciśnięć naprzemiennie z oddechami. Nad wodą te same zasady. Jedyną różnicą jest to, że po wyciągnięciu tonącego z wody należy jak najszybciej udzielić mu 5 wdechów. Według ubiegłorocznego badania CBOS 3/4 Polaków deklaruje umiejętność udzielenia pierwszej pomocy. To ważne także w obliczu zagrożeń hybrydowych, bo budują odporność społeczeństwa na kryzysy. Takie treningi muszą być jednak powtarzane, bo żadna, nawet najlepsza wiedza teoretyczna, nie zastąpi praktycznego szkolenia. Adam Borowski, opozycjonista, przewodniczący warszawskiego klubu Gazety Polskiej kandydatem PiS na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Staniemy na uszach, by miał jakąś szansę - mówi prezes Jarosław Kaczyński. Koalicja Obywatelska stawia na mecenas Sylwię Gregorczyk-Abram, która aktywnie uczestniczyła w demonstracjach za czasów rządów PiS. Zbieranie podpisów pod jej kandydaturą już trwa. Kadencja obecnego rzecznika wygasa za niespełna miesiąc. To ostatnie chwile na zgłaszanie kandydatów na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Kadencja obecnego, profesora Marcina Wiącka, kończy się 23 lipca. To jedna z kluczowych instytucji w demokratycznym państwie prawa - przypominają byli rzecznicy. Może sprawować osoba, która wie, co to są prawa obywatelskie, jaką mają wartość, jak trzeba starać się, żeby te prawa były przestrzegane. Dotyczące rzetelnego sądu, warunków w więzieniach, kwestie związane z ochrona prawa własności, z ochroną wolności słowa, wolności religijnej, prawa do prywatności. Kandydatów może zgłosić marszałek Sejmu lub grupa posłów. RPO wybiera Sejm za zgodą Senatu. Zgodnie z ustawą musi to być Polak, wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym i mieć wysoki autorytet ze względu na moralność i wrażliwość społeczną. Koalicja Obywatelska chce, by nową Rzeczniczką Praw Obywatelskich została adwokatka Sylwia Gregorczyk-Abram. Cała jej działalność i zawodowa, i aktywistyczna pokazuje, że to jest osoba, dla której prawa człowieka są najważniejsze. Pamiętam sytuacje np. ze strajku kobiet. Zawsze była po stronie tych, którzy potrzebowali wsparcia, jeśli chodzi o kwestie prawne. Gregorczyk-Abram jest współtwórczynią inicjatywy "wolne Sądy". Protestowała, gdy PiS wprowadzało reformy w wymiarze sprawiedliwości, ostro krytykowane przez środowisko prawnicze, ale i europejskie instytucje. Stawała w obronie sędziów represjonowanych przez poprzednią władzę. Prawnicy z tej inicjatywy twardo bronili prawa obywateli do sądów, do sądów niezależnych, wolnych od wpływów politycznych i broni też niezawisłości sędziowskiej. Koalicjanci kandydaturze są raczej przychylni. Zaangażowana w działalność organizacji pozarządowych, między innymi HFPC i wielu innych. PiS ma inną ocenę. Zarzuca kandydatce upolitycznienie, choć nie należy ona do żadnej partii. Dlatego przedstawiło swojego kandydata. Władzę w Polsce przejęli wrogowie. To Adam Borowski, działacz opozycji w czasach PRL. Obecnie szef warszawskiego oddziału Gazety Polskiej. Wraz z politykami PiS krytykuje działania rządu, ostatnio także program SAFE. W wyborach parlamentarnych startował do Sejmu z listy PiS, nie otrzymał mandatu. My staniemy na głowie albo nawet na uszach, żeby jednak w tym już trochę rozsypującym się układzie w Sejmie jednak miał jakąś szansę. Kolejny powód wyboru zdradza ten poseł PiS-u. Ma być wyrzutem sumienia dla koalicji rządowej, pamiętajmy tylko, że Roman Giertych ściąga pana Borowskiego. Giertych nie ściga Borowskiego. Sąd nakazał byłemu opozycjoniście przeprosiny posła Koalicji za zniesławienie. Borowski wyroku nie wykonał, dlatego grozi mu pół roku więzienia. Politycy koalicji krytykują - wybór PiS-u jest wyłącznie polityczny. Publicysta przecież znany, my wiemy, jakie on ma poglądy. Jeśli chodzi o szacunek do mniejszości, do praw człowieka, to ten pan ma mało wspólnego. Czas na zgłaszanie kandydatów mija we wtorek. Iran nie odpuszcza i ponownie zamyka cieśninę Ormuz dla statków. Według irańskiej gwardii decyzja to efekt naruszenia przez Izrael zawieszenia broni w Libanie, które zostało zapisane we wstępnym porozumieniu. Sytuacja w cieśninie może mieć istotny wpływ na rozmowy między USA a Iranem, które toczą się w Szwajcarii. W tle pozostaje napięcie w rejonie Zatoki Perskiej i znaczenie szlaku dla światowego rynku surowców. Po 70 dniach znów spojrzeli sobie prosto w oczy. Irańczycy i Amerykanie po fiasku kwietniowych rozmów w Pakistanie ponownie zasiedli przy jednym stole. W tym pomieszczeniu. To historyczne spotkanie. Nigdy wcześniej, poza Islamabadem, irańskie i amerykańskie przywództwo nie spotkało się na tak wysokim szczeblu. Prezydent Trump poprosił nas, abyśmy rozpoczęli nowy rozdział. Ale problemy są stare i wciąż te same. Otwarcie cieśniny Ormuz, zakończenie irańskiego programu nuklearnego. Najważniejszą kwestią tych rozmów będzie zawieszenie broni w Libanie. W negocjacjach za zamkniętymi drzwiami pośredniczyli przedstawiciele Pakistanu i Kataru. Do szwajcarskiego kurortu Buergenstock irańska delegacja przybyła w dobrych nastrojach i twardym stanowiskiem. To nagranie jeszcze z pokładu samolotu. A to opublikował główny irański negocjator i zarazem przewodniczący parlamentu. Nawiązuje do omyłkowego ataku sił USA na szkołę w Iranie. Zginęło wówczas ponad 150 uczennic. Nie pozwolimy na jakiekolwiek naruszenie praw naszego narodu. Musimy stanowczo przeciwstawić się naszym wrogom. Tuż przed rozpoczęciem amerykańsko-irańskich negocjacji czerwone linie nakreślił też prezydent Iranu. Nie poddamy się sile, ucisku i upokorzeniom. Nie zrezygnujemy też z prawa do wzbogacenia uranu i oni muszą to zaakceptować. Choć zaznaczył po raz kolejny, że Teheran nie ma zamiaru budować bomby atomowej i może to oświadczyć na piśmie. Z kolei Donald Trump już w trakcie rozmów zagroził Iranowi kolejnymi atakami. Iran musi natychmiast powstrzymać swoją wysoko opłacaną bojówkę w Libanie przed sprawianiem kłopotów. Jeśli tego nie zrobią, uderzymy w Iran ponownie z wielką siłą, tak jak w zeszłym tygodniu, tylko mocniej. Rozejm w Libanie obowiązuje od piątku. Ale tylko na papierze. Bo Tel Awiw wciąż atakuje cele Hezbollahu w tym kraju. Jak twierdzi, w samoobronie. I nie zamierza ich zaprzestać. To wymowny komentarz posła partii Likud Benjamina Netanjahu do rozmów Waszyngtonu z Teheranem. Na czapce hebrajski napis: "całkowite zwycięstwo". Tak o wiele lepiej. Iran od zakończenia walk w Libanie uzależnia dalsze negocjacje i otwarcie cieśniny Ormuz, którą, jak twierdzi, po izraelskich atakach ponownie zamknął. 560 połączeń na dobę, czyli o 46 więcej niż rok temu. PKP Intercity wprowadziło wakacyjny rozkład jazdy. Są nowe i wydłużone trasy do Ustki, Kołobrzegu i Świnoujścia oraz do Chorwacji. Jest też połączenie do Zakopanego. I może pociągi nie zawsze odjeżdżają punktualnie, to, jak mówią sami turyści, jeździ się nimi coraz bardziej komfortowo. Najbardziej cieszą się dzieci, a niektórzy jak dzieci. Dla pani Hanny pociąg to nie tylko wygodny środek komunikacji, to także piękne wspomnienia związane z wakacjami. Tata zawsze wchodził na bocznicę wcześniej, zajmował miejsce, wchodziliśmy nieraz przez okno i tak podawaliśmy bagaże. No i oczywiście na korytarzach spaliśmy. Ale dojechaliśmy zawsze. Czasem, jak w "Podróży za jeden uśmiech", występowały problemy. Ale przygody Dudusia i Poldka to jednak inna epoka. Ten komfort w pociągach był o wiele gorszy. Teraz jest zdecydowanie lepiej. Lepiej, szybciej i łatwiej. PKP na lato wprowadza nowy rozkład jazdy - to 560 połączeń na dobę, część pociągów kursuje już od 14 czerwca, reszta zacznie wozić pasażerów po zakończeniu roku szkolnego. Wśród najbardziej wyczekiwanych pozycji na rozkładzie są oczywiście te nad Bałtyk. Pendolino po raz pierwszy bezpośrednio z Bielska-Białej pojedzie do nadmorskiej Ustki. Podróż zajmie niewiele ponad 8 godzin przez Katowice, Warszawę i Trójmiasto. No to akurat fajnie, jeden pociąg nad morze. Elegancko. Dwa najpopularniejsze kierunki wakacyjne, Tatry i Bałtyk, połączy też Pendolino relacji Zakopane - Kołobrzeg. Z kolei pociągami Intercity dojedziemy nad polskie morze bezpośrednio niemal z każdego wojewódzkiego miasta. Tylko w Trójmieście każdego dnia w wakacje będzie się zatrzymywać aż 114 pociągów. Dla tych, którzy wolą Adriatyk od Bałtyku, PKP odnawia zeszłoroczny hit, czyli trasę Warszawa - chorwacka Rijeka. W tym roku połączenie to będzie uruchamiane 6 razy w tygodniu, nowością dla tego pociągu będzie również połączenie do Kopru. W Lublanie będzie odłączana część wagonów, która pojedzie właśnie do tej miejscowości. Obok Adriatic Express drugą międzynarodową nowością PKP będzie pociąg Olza, łączący Kraków z czeską Pragą. PKP w wakacje to nowy rozkład, ale i nowe możliwości podróży dla wszystkich. Kupiliśmy nowe wagony i nowe lokomotywy. Zarówno rodziny z dziećmi, jak i osoby podróżujące z rowerami czy osoby o ograniczonej możliwości poruszania się, mają lepsze warunki. Pozostaje mieć nadzieję, że pociągi będą jeździć punktualnie i zgodnie z nowym rozkładem, a pasażerom życzyć przyjemnej podróży. Na scenie między innymi Maryla Rodowicz, Doda i Michał Szpak. Były wakacyjne hity, wyjątkowe duety i niezapomniane muzyczne emocje. A do tego telewizyjne miasteczko i atrakcje dla cały rodzin. W Bielsku-Białej powitaliśmy wakacje. Za tydzień spotykamy się w Radomiu. Dziękujemy za wspólnie spędzony weekend. Za chwilę Pytanie Dnia. Gościem Doroty Wysockiej-Schnepf jest europoseł KO Michał Wawrykiewicz. Spokojnego wieczoru.