medyków, czy rozszerzenie e-rejestracji. -- Nie możemy dopuścić do tego, żeby ktoś z uwagi na koneksje, z uwagi na swoją pozycję społeczną, mógł omijać kolejkę oczekujących. I myślę, że to przyspieszenie z e-rejestracją, e-kolejką, to jest coś, na co wszyscy czekamy. -- Impulsem do przyspieszonych działań rządu w sprawie wynagrodzeń i limitu czasu pracy lekarzy była afera w Szpitalu Południowym. Tam młody lekarz w rok zarobił ponad 1,5 miliona złotych. -- To, co proponuję dzisiaj rząd i pani minister Sobierajska-Grenda, jest to przyklejanie plastrów na niezagojone rany. -- Twierdzą koalicjanci, rzecznik odpowiada: gruntowna reforma tak, ale po kolei. Sprawę wynagrodzeń i kolejek priorytetowa. -- To są rzeczy najbardziej palące. I to jest chyba dzisiaj najpilniejsze. -- W sprawie pakietu zdrowotnego wkrótce ruszą konsultacje społeczne. -- Ja nie chcę, aby ewentualnie pragnący zawetować te ustawy prezydent, żeby nie miał żadnego formalnego pretekstu. Do zawetowania. -- Na początku września projekty ustaw mają trafić do Sejmu. PiS już zapowiada sprzeciw. -- To jest próba rozmycia tej całej sprawy i afery w Szpitalu Południowym. -- Niestety temat zdrowia w Polsce nie jest tematem, gdzie słuchamy ekspertów, tylko jest tematem, na którym politycy próbują budować swoje poparcie. Nie tędy droga. -- Niezależnie od tego, kto rządzi, ochrona zdrowia od lat pozostaje jednym z największych problemów państwa. -- To system pełen sprzeczności. Z jednej strony absurdalnie wysokie zarobki części lekarzy, z drugiej kolejki pacjentów, nierówny dostęp do leczenia i braki kadrowe. A za błędy i słabości systemu zawsze zapłaci pacjent. -- Daniel Chaliński, 19:30. -- Rosja przechwytuje ukraińskie drony i wykorzysta je do ataku na Polskę. To nie są groźby wyssane z palca, ale jak mówi MON, całkiem możliwy scenariusz. Ta rosyjska operacja pod fałszywą flagą była jednym z głównych tematów posiedzenia rządowego komitetu bezpieczeństwa. Służby ostrzegają rosyjskich prowokacji. Jest i będzie więcej. Bartosz Filipowicz. -- Do Filada w Warszawie w święto Wojska Polskiego. Tu, zdaniem służb, miało w zeszłym roku dojść do zakłócenia przejazdu polskiego prezydenta. Podejrzewane o to dywersant na rzecz Rosji, 18-letni Ukrainiec Ilja K., został zatrzymany przez ABW trzy dni przed planowanym działaniem. -- Planował przelot dronem nad samochodem prezydenckim. Miał robić wrażenie braku skuteczności służb, jakiegoś zagrożenia. -- Prowokacja z użyciem dronów to jeden z najczęstszych sposobów działania rosyjskiego agresora. Rządzący ostrzegają: Kreml szykuje się do kolejnej eskalacji. I miałby do tego użyć ukraińskich bezzałogowców. -- Te statki powietrzne też są przejmowane. Mogą być użyte w prowokacyjny sposób przez Rosję przeciwko wschodnim flance NATO, przeciwko państwom bałtyckim, Finlandii, Rumunii, ale również przeciwko Polsce. -- 20 rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną we wrześniu ubiegłego roku. Podobne incydenty w ostatnich miesiącach były też w państwach NATO, tylko w zeszłym tygodniu. Rosyjskie myśliwce i samolot rozpoznawczy próbowały obserwować nad Bałtykiem, ćwiczenia polskiego wojska. Maszyny zostały przejęte przez nasze lotnictwo. -- Rosja może się do każdego czynu posunąć. Nie ma tu żadnych ograniczeń. Ograniczenia są budowane przez naszą możliwość odpowiedzi i nasze możliwości obronne. -- Przez niepowodzenia Rosji na froncie prowokacji możemy spodziewać się częściej. -- Eskalacja hybrydowa przeciwko Polsce i innym państwom NATO jest jednym z ważnych instrumentów dla Putina powstrzymania wsparcia dla Ukrainy. -- Niewykluczona jest jakaś dziwna operacja pod fałszywą flagą po to, żeby przetestować spójność naszego sojuszu. -- Natowskiego i europejskiego Bruksela nie pozostawia wątpliwości, jak zareaguje na rosyjskie działania. -- By powstrzymać wszelkie przejawy prowokacji, musimy się bronić, więc silna obrona i możliwość odstraszania i Polska pokazuje tu bardzo silny przykład. -- Polska jest jednym z państw NATO, które wydają na zbrojenia najwięcej w relacji do PKB. I cały czas wzmacnia ochronę nieba. -- Te inwestycje, które podjęliśmy w ostatnich miesiącach, o budowie systemu SAN. -- Ale rosyjska dywersja to nie tylko incydenty w powietrzu. To zagrożenie cyberbezpieczeństwa. I tu też ataki nie ustają. -- Nas szacuje, że Polska w tej chwili przyjmuje na siebie ponad połowę wszystkich cyberataków kierowanych w stronę Unii Europejską. -- Ochrona potrzebna jest przez całą dobę. -- Można zdalnie wyłączyć prąd, można zdalnie zaatakować zakład, który opiekuje się wodą i kanalizacją, i wyłączyć wodę w kranie, czy odciąć nam gaz. Więc to są te instytucje, które są dzisiaj najbardziej atakowane. -- Atakowana jest też polska sieć dezinformacją. Jak słyszymy, dwa ostatnie tygodnie to jeden temat. -- Specjalnie przygotowane narracje mają nas kłócić ze społeczeństwem ukraińskim. Podjudzanie, różnego rodzaju nieprawdziwe informacje, formatowanie przekazów zgodnych z polityką Kremla. -- Ukrainiec, który na zlecenie rosyjskich służb miał zakłócić przejazd prezydenta na defiladzie, ma ponad 40 innych zarzutów. -- Wszystkie dotyczą działań, które mają wywołać nienawiść między Polską i Ukrainą. -- Bartosz Filipowicz, 19:30. -- NATO rosyjskie zagrożenie reaguje też Litwa. Litewskie wojsko wesprze ochronę terminalu LNG w Kłajpedzie. Decyzja ma związek z ostrzeżeniami władz właśnie o możliwych rosyjskich prowokacjach. W ostatnich dniach prezydent Litwy powołując się na dane wywiadowcze powiedział, że Moskwa może przygotowywać prowokacje wymierzone w państwa bałtyckie lub w Polskę. Według litewskich władz potencjalnym celem mogą być obiekty infrastruktury krytycznej, wojsko będzie ochraniać więc nie tylko terminal LNG, ale też połączenia mostu energetycznego Litpolink z Polską. Czy elektrownię szczytowo-pompową Skroniach. Wielu z państwa dziś rano obudził zapewne niepokojący dźwięk syren alarmowych. To były na szczęście tylko ćwiczenia, konieczne w kontekście wojny za wschodnią granicą i dobrze, że się odbyły, bo jak się okazuje, ten system wymaga ulepszenia. Szymon Szulczyński. -- To były tylko ćwiczenia. System zadziałał, ale czy dźwięk syreny dla każdego oznacza to samo? -- Wie pan, co ten dźwięk oznacza? Jest sierpień, tak? Powstanie warszawskie? -- Ani miesiąc, ani data. I to nie był ostatni raz, kiedy odpowiedzi zaskakiwały. -- Wiedzieliśmy, że będzie próba alarmu. Ale... -- Odnosimy się, dostaliśmy. Ale co, one oznaczają? to? Nie było informacji. -- Słyszałem, ale nie wiem, o co chodzi. 21 lipiec, to nie wiem, o co chodzi. -- To w ramach przypomnienia i do zapamiętania. Są dwa sygnały: modulowany trzyminutowy i. Oznacza ogłoszenie alarmu. Ciągły też trzyminutowy. To odwołanie alarmu. -- Te sygnały przez część Polaków mogą być mielone np. ze zwoływaniem druhów do OSP, tu różnica zasadnicza jest w czasie trwania tego sygnału. -- Tyle teorii. W praktyce chodziło o sprawdzenie całego systemu, łączność, komunikację, skuteczność syren w całym kraju. -- Te ćwiczenia to nie jest testowanie zachowania ludzi obywateli, tylko testujemy sprawność administracji i służb odpowiedzialnych za sytuację, w której syreny alarmowe muszą zabrzmieć. -- Wojna za wschodnią granicą sprawia, że ćwiczyć trzeba, żeby w razie realnego zagrożenia wiedzieć, jak się zachować. -- Sam dźwięk to dopiero początek. Dalszych informacji należy szukać tutaj, Alert RCB i RSO. Komunikaty będą także przekazywane w Telewizji Polskiej i Polskim Radiu. -- Ale zdaniem ekspertów system wymaga poprawy. Tak samo jak i zaplanowane ćwiczenia. -- Mogły być zrobione zupełnie inaczej. Przede wszystkim nie wysyłanie ludziom informacji, że zawieją syreny i nic nie rób, tylko zastanów się, gdzie w razie czego mógłbyś pójść. -- Musimy wreszcie zbudować system, który będzie pozwalał orientować się, co naprawdę się dzieje, jakie jest to zagrożenie konkretne. Dlatego już teraz informujemy: na przełomie lipca i sierpnia w Polsce wojsko amerykańskie przeprowadzi ćwiczenia z wykorzystaniem mikrobalonów stratosferycznych. Możliwe, że ich elementy spadną na ziemię. Tu wojsko informuje: nie dotykać i uspokaja. -- To tylko ćwiczenia. Szymon Szulczyński, 19:30. -- Oglądają państwo 19:30 i to jest świetny wybór, bo mamy jeszcze wiele ważnych historii wśród nich. Świeżo upieczony mistrz świata. -- To był bardzo trudny sezon dla Nico Williamsa. -- I jego wzruszający gest. -- Ten gest jest spuentowaniem jego bardzo długiej i wyboistej drogi na szczyt. -- I to jest wyobrażenie o wielkim sukcesie, o tym, że te marzenia można mogą się spełnić. Ale najpierw dalsza część historii, o której informowaliśmy państwa wczoraj. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy w poznańskim tramwaju pobili 67-latka. Poszkodowany wcześniej stanął w obronie ukraińskiego chłopca. Zatrzymanym grozi do trzech lat więzienia. -- Obaj byli w przeszłości notowani za różne przestępstwa kryminalne oraz różne występki kryminalne. Mają na koncie kradzieże, włamania, uszkodzenia mienia, także groźby karalne, a jeden z nich nawet zarzuty dotyczące narkotyków. Oni w tej chwili przebywają w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych i spodziewamy się, że jutro w prokuraturze usłyszą zarzuty pobicia mężczyzny, który stanął w obronie chłopca z Ukrainy. -- O tym miejscu słyszało niewielu, ale ma ogromny wpływ na cały świat. Bab al-Mandab, czyli brama West, to wąska cieśnina między Jemenem i Afryką. Przepływa przez nią co szósty statek handlowy świata i znaczna część europejskiej i polskiej ropy. Jej blokada oznaczałaby prawdziwą katastrofę i ten scenariusz lada moment może się sprawdzić, bo konflikt na Bliskim Wschodzie eskaluje. Wojciech Tymiński. -- Oko za oko, blokada za blokadę, skandują rebelianci Hut i sojusznicy Iranu. Na ulicach stolicy Jemenu świętują wydany rozkaz. Dotyczy odwetu. Na Arabii Saudyjskiej, którą oskarżają o wrogie działania, w tym ostatnie naloty na ich pozycje. -- Embargo morskie przeciwko zbrodniczemu wrogowi z Arabii Saudyjskiej, oparte na zasadzie oko za oko, obowiązuje natychmiast po wydaniu tego oświadczenia. -- To oznacza po ormuzie uderzenie w kolejną strategiczną cieśninę, Bab al-Mandab, bramę West. Morskie wrota na szlaku z Azji do Europy przez którą przepływa do 15% globalnego handlu, w tym ropa naftowa. -- Na Morzu Czerwonym stawiliśmy już czoła większemu diabłu. Ameryce i Izraelowi. -- Huti dysponują nawet 200-tysięczną armią wyposażoną w pociski przeciwokrętowe, drony kamikadze, a nawet rakiety balistyczne. Zaledwie dwa lata temu pokazali, że są w stanie skutecznie atakować jednostki i zmusić armatorów do omijania cieśniny. Ci by uniknąć zagrożenia, wybierali trasę wokół Afryki, dłuższą o nawet 3000 mil morskich i około 14 dni. -- Cieśniny powinny być otwarte, wolne od opłat, wolne od ataków, wolne od wszystkiego. To jedyny powód, dla którego USA przeprowadzają ataki na zasoby Iranu, które są wykorzystywane do atakowania globalnej żeglugi handlowej. -- Bo to Teheran dał sygnał Huti do otwarcia nowego frontu na Bliskim Wschodzie i sam też atakuje. To trafione przez Iran statek, który próbował przepłynąć cieśninę Ormuz. Reżim ostrzeliwuje też amerykańskie bazy w regionie. W tych atakach w ostatnich tygodniach rannych zostało blisko 100 amerykańskich żołnierzy. W weekend zginęło co najmniej trzech. Pentagon dotąd ukrywał te dane. Zaś otwarcie Donald Trump po raz kolejny grozi Iranowi. -- Za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, zapłaci za to wielokrotnie. -- Amerykański prezydent ma planować nasilenie uderzeń na Iran, które już trwają nieprzerwanie od 10 dni. Z tych działań na Bliskim Wschodzie dziś przed Kongresem tłumaczył się będzie sekretarz obrony USA. Wojciech Tymiński, 19:30. -- W piątek prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej, bo jak mówił, uderza w status małżeństwa. Pomysł jak obejść weto, a w zasadzie jego część, ma lewica, która chce przekonać ministra finansów do wspólnego rozliczania par jednopłciowych, ale ten ruch wszystkich problemów nie rozwiąże. Anna Hałas. -- Milena Debert od 8 lat razem z partnerką prowadzą gospodarstwo domowe, ale nie mogą rozliczać wspólnie PIT. Przekazać sobie darowizny czy spadku bez podatku. -- W codziennym życiu póki to wpisuje nam zdrowie, nie ma większego znaczenia. Natomiast w stanie zagrożenia zdrowia bądź życia nie ma żadnego zabezpieczenia. -- Wspólne opodatkowanie było jednym z powodów, dla których Karol Nawrocki zawetował ustawę o statusie osoby najbliższej. -- Nie da się zawetować miłości, no bo nie da się, bo te pary będą dalej ze sobą żyły, opiekowały się wspólnie, prowadziły gospodarstwo domowe. Tylko państwo w sytuacji kryzysowej, w sytuacji trudnej, nie otoczy ich wsparciem, opieką i bezpieczeństwem, a tak wyobrażam sobie prawdziwe, silne państwo. -- Ministra Kotula ma plan B i będzie rozmawiać o nim z Andrzejem Domańskim. Chodzi o jasne wytyczne ministra finansów w sprawie wspólnego opodatkowania. Rozwiązanie objęłoby tylko pary jednopłciowe, które zawarły ślub za granicą i dokonały jego transkrypcji w Polsce. -- Jeżeli była zgoda ministra finansów na związki partnerskie w takiej formule, to jestem przekonana, że będzie też zgoda i że dojdziemy do jakiegoś porozumienia w zakresie właśnie interpretacji podatkowej, pozytywnej. -- W sierpniu zacznie obowiązywać nowy wzór aktu ślubu, ale transkrypcje zagranicznych małżeństw jednopłciowych już się dokonują, a pierwsze pary zostały objęte wzajemnym ubezpieczeniem w NFZ i ZUS. -- Prawica przeciwko. -- Kolejna próba do tego, aby szukać jakiegoś wytrychu prawnego, jakiejś luki prawnej. -- Rząd szacuje, że dotyczy to około 2000 osób, które dokonają transkrypcji zawartych za granicą małżeństw. -- Rządowe rozporządzenia zmienią sytuację jednopłciowych związków zawartych za granicą, ale nie poprawią losu prawie 2 milionów Polaków żyjących w nieformalnych związkach heteroseksualnych. -- To aż 90% nieformalnych związków w Polsce. -- Prezydent, wetując ustawę o statusie osoby najbliższej, chciał uderzyć w społeczność LGBT. Tyle tylko, że tak naprawdę uderzył w pary hetero, które żyją w związkach nieformalnych, które mają dzieci, które nie chcą z jakiejś przyczyny zawrzeć związku małżeńskiego. -- Ludzie zawierają małżeństwo, jak chcą. -- A nie że im ktoś każe. -- Daria i Adam są w długoletnim związku nieformalnym. Weto nazywają dyskryminacją. -- Nas się nie uwzględnia. No my nie chcemy. No nie każdy chce brać ślub na ten moment. My żyjemy już prawie 30 lat ze sobą. W związku nieformalnym. No jest nam tak dobrze. No ale no nie możemy, nie możemy się rozliczyć. -- W świetle prawa nie są rodziną, nie mają prawa do informacji medycznej, darowizny czy spadku. -- Różnie się układa życie. Jednocześnie państwo i pan prezydent przez swoje weto próbuje jakby zakłamać rzeczywistość, bo takich par jak my jest mnóstwo. -- Co trzecie dziecko rodzi się poza małżeństwem i ta zmiana społeczna przecież parlamentarzyści prawicy też tak żyją. -- To poseł prawicy pytany, dlaczego cieszy się z weta, skoro sam niedawno mówił, że jest w nieformalnym związku z kobietą. W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz zmienił zdanie. -- Od 6 lat jestem starym kawalerem. Nie jestem w żadnym związku. -- Pan ma kogoś. -- Jestem osobą, która ma dzieci i jesteśmy jedno dziecko jesteśmy na etapie przed ślubem. -- Co pan chyba to powiedział, prawda? -- Nie powiedziałem tego. Powiedziałem w innej formie. Spotykałem się z osobą, ale to nie był związek który należy mierzyć kategoriami. -- Czyli ani. -- Przyszłego małżeństwa. -- Wczoraj Mariusz Gosek opublikował nagranie, w którym przyznał, że skłamał. -- Pyta pani, kiedy kłamałem w kontekście mojego związku. To jest moja sprawa i rodziny. Kłamałem drugim razem. -- Większość Polaków była za ustawą o statusie osoby najbliższej. Anna Hałas, 19:30. -- Jeszcze do niedawna uważany był za jedno z najbardziej ekologicznych i ekonomicznych źródeł ciepła, dlatego uwiódł Polaków, którzy masowo zaczęli wymieniać swoje piece, pellet drzewny jeszcze nieco ponad rok temu kosztował 1000 zł za tonę, Dziś w środku lata już średnio dwa razy tyle. Nie będzie coraz gorzej, bo popyt jest duży, a drewna brakuje. Jak będzie zimą, to sprawdzał Arkadiusz Pogłud. -- Przygotować go? -- Joachim Dymarczyk od 6 lat ogrzewa dom piecem na pellet. Nie inaczej będzie tej zimy i choć dopiero środek lata, to kotłownia już jest wypełniona opałem. -- Sądzę, że do marca powinno wystarczyć. -- Równie zapobiegliwych posiadaczy pieca na pellet nie brakuje, ale towaru powoli zaczyna brakować. Ci, którzy chcą zamówić pellet już teraz, muszą ustawić się w kolejce. -- Zwykle o tej porze roku pellet można dostać od ręki. Teraz w magazynach są tylko pojedyncze palety. Dawno opłacone i czekające na transport. -- I już mamy listy oczekujących na. -- W zależności od regionu i hurtowni czas oczekiwania to od kilku do kilkunastu tygodni i szybko rośnie, tak jak szybko rosną ceny. To na pelletu kosztuje ponad 2000 zł. O kilkadziesiąt % więcej niż przed rokiem i niemal tyle co zimą. -- Wiosną i wczesnym latem to są najlepsze okresy, kiedy można kupić najtaniej opał. Jednak w tym roku jest sytuacja zupełnie odwrotna. -- Na cały sezon do ogrzania domu potrzeba kilku ton pelletu. Aktualnie to koszt kilkunastu tysięcy złotych. To perspektywa dla pół miliona rodzin, które mają już piece na pellet. Jednak na rynku ubywa drewna do produkcji tego opału. Powód: ograniczenie wycinki. -- W latach 2022 mieliśmy pozyskane 42 miliony metrów przestrzennych. Natomiast w roku 2025 było pozyskane 38 milionów metrów sześciennych. -- Ta różnica, która może wydawać się niewielka, ona powoduje niedobór trociny, nie pozwalający wyprodukować w granicach 400 000 ton pelletu. -- A roczne zapotrzebowanie na pellet to 2 miliony ton. -- Mamy bum letni. -- Ministra klimatu uważa, że w tym roku Polacy kupują pellet wcześniej i w większych ilościach z powodu srogich mrozów minionej zimy i sytuacja z czasem się unormuje. -- Nawet jeśli bym wycięła powiedzmy z założenia więcej drewna, to ono i tak szybciej zostanie wyeksportowane niż przetworzone na pellet. -- Dobrze. W ostatnich dniach przedstawiciele resortów klimatu i energii omawiali sytuację na rynku pelletu. Przyczyny rosnących cen ma zbadać UOKiK. Niewykluczona jest zwiększenie importu drewna. Branża lobbuje za obniżką VAT-u na pellet, który obecnie wynosi 23%. Na razie nie jest to rozważane. Arkadiusz Pogłud, 19:30. -- Stos ciał na Wołyniu znaleźli polscy badacze. Szczątki co najmniej 30 osób znajdowały się w jednym z odkrytych wiosną dołów w Woli Ostrowieckiej. Takich masowych grobów Polaków ofiar rzezi wołyńskiej jest więcej i więcej będzie ekshumacji. Obiecał je Wołodymir Zełenski. Maciej Gąsiorowski. -- Zostali wrzuceni do zbiorowego dołu śmierci. W przypadkowy sposób, bez strumien. Na wielu szczątkach są ślady silnych urazów mechanicznych. To ustalenia Instytutu Pamięci Narodowej. W Woli Ostrowieckiej na Wołyniu w Ukrainie od tygodnia trwają ekshumacje. -- To nie jest pochówek zwykły, tak? To jest miejsce ukrycia zwłok, gdzie w dole zbiorowym leżą szczątki wielu osób. -- Tu spoczywa przynajmniej 35 osób. Nie wiadomo, czy to mężczyźni, kobiety czy dzieci. Wiadomo, że ponad 80 lat leżą na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca. Mieszkańcy polskich wsi Ostrówek i Wola Ostrowiecka zostali zabici przez ukraińską armię powstańczą w 43 roku. -- Każdą osobę będziemy ekshumować osobno, każda zostanie złożona do osobnej trumny. Każdy szkielet będzie osobno opisany i przeanalizowany przez specjalistów. -- Krzyżyki, guziki, biżuteria. Za tymi przedmiotami kryją się tragiczne ludzkie losy. Naukowcy próbują odkryć ich tajemnicę. -- Trzeba też każdą kość oczyścić, później układać szkielety, określić płeć, wiek, określić obrażenia. -- Ekshumacje w tym miejscu mają potrwać do równej rocznicy tej zbrodni. -- Pogrzeb, który trwa od 80 lat, żeby on w końcu się zakończył. I te osoby pochowamy 30 sierpnia tutaj na miejscowym cmentarzu. -- A przywracanie pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej w miniony piątek obiecał prezydent Ukrainy. -- Zostaną otwarte wszystkie archiwa służby bezpieczeństwa Ukrainy i służby wywiadu zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń na Wołyniu w XX wieku. -- Na takie otwarcie liczą zarówno historycy, jak i rodziny zamordowanych. Nie tylko na Wołyniu. Także w Polsce, w powiecie lubaczowskim, w którym ukraińscy nacjonaliści zabijali mieszkańców wsi. -- Te rodziny mogą się w końcu dowiedzieć, gdzie te ofiary się znajdują, bo możliwe, że takie dokumenty. Tam się właśnie znajdują. -- Przy ekshumacjach pracują Polacy i Ukraińcy. Wszyscy mają poczucie, że dla obu narodów najważniejsza jest zgoda. I wspólne poszukiwanie prawdy o trudnej przeszłości. Maciej Gąsiorowski, 19:30. -- A teraz wzruszający gest piłkarza, który wie, że gdyby nie jego mama, mistrzem świata by nie został. Nico Williams, to jedna z gwiazd reprezentacji Hiszpanii. Jego matka ponad 30 lat temu uciekła z rodzinnej Gany, by zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i po tysiącach kilometrów pieszej i niebezpiecznej wędrówki przez sam środek Sahary dotarła do Hiszpanii, gdzie uzyskała azyl i gdzie urodził się przyszły mistrz w niedzielę odwdzięczył jej się w szczególny sposób. Sandra Meunier. -- Najkrótsza droga tego medalu. Prowadziła z boiska na trybuny. Najdłuższa z Gany przez Saharę do Hiszpanii. Po finale Nico Williams wspiął się do mamy i oddał jej złoto. Bo to od jej odwagi wszystko się zaczęło. -- Wielki, wspaniały wyczyn ten młody chłopak. To jest przecież rocznik 2002, ma już na swoim koncie no i Puchar Króla, oczywiście jeżeli chodzi o te rozgrywki ligowe, no ale też mistrzostwo Europy. No i teraz mistrzostwo świata. Więc ja sobie nawet nie jestem w stanie wyobrazić, co czuje on, ale też co czuje ta jego dumna mama. -- Zanim Nico i Niaki zaczęli biegać po największych stadionach świata, ich rodzice przeszli trasę, na której stawką nie był wynik, lecz życie. W latach 90. Maria i Felix Williamsowie opuścili Ganę. Część liczącej tysiące kilometrów podróży przez Saharę pokonali pieszo. Bez pewności, że dotrą do celu. Maria była wtedy w ciąży ze starszym synem Inakim. -- Bardzo często się jej nie przechodzi. Bywa się sprzedawanym. Zwrócenie się do matki, która przeszła tą Saharę, przeszła straszne rzeczy. -- Po przekroczeniu hiszpańskiej granicy zostali zatrzymani. Dopiero później kraj Basków stał się ich domem. Tam urodzili się Inaki i Nico. Wychowani pod jednym dachem i w tym samym klubie. Dziś grają dla dwóch krajów. Starszy dla Gany, młodszy dla Hiszpanii. -- Oni pierwszego gola strzelili na tym samym stadionie. Przeciwko temu samemu zespołowi w lidze hiszpańskiej. To było przeciwko Elche. Kilka lat po debiutanckim trafieniu Inakiego Williamsa trafił także Nico. -- Nagranie z finału obiegło świat, bo w jednym geście zmieściła się historia całej rodziny. Był w nim finał mundialu, ale też pustynia granica i życie budowane od początku. -- Barwna i wielowątkowa opowieść o odporności fizycznej, psychicznej, o marzeniach, którymi podążali wbrew wszelkim przeciwnościom rodzice Nico i także Inakiego Williamsa. -- Na papierze mistrzem świata został Nico Williams. On wiedział jednak, że jego mama zaczęła walczyć o ten medal zanim którykolwiek z jej synów. Zdążył kopnąć piłkę. Sandra Meunier, -- Gratulacje dla mistrza. Gratulacje dla mamy. Ja tą piękną historią żegnam się z państwem. Już teraz pytanie dnia. Gościem Macieja Zakrockiego jest już poseł PiS Paweł Szrot. Wierzę, że spotkamy się ponownie jutro w 19:30, rzecz jasna, dobrej nocy. -- Maciej Zakrocki, dobry wieczór. Zapraszam na "Pytanie dnia", a gościem, jak słyszeliśmy przed chwilą, jest pan Paweł Szrot, PiS. -- Dzień dobry, bardzo. Panie redaktorze, szanowni widzowie, dobry wieczór właściwie. -- Żadne stowarzyszenie. -- Od jakiegoś czasu nie, chociaż nie ukrywam, że podpisałem deklarację członkowską stowarzyszenia, po pierwsze Polska, oczywiście musiałem ją wycofać, bo szanuję decyzję władz partyjnych. -- Stowarzyszenie Jacka Sosina. -- Stowarzyszenie, którego przewodniczącym został Jacek Sosina. -- Dobrze. Jest taka strona internetowa, jak się pana wpisuje w wyszukiwarkę, pawełszrot.pl, chyba dawno pan nie zaglądał na nią. -- No, być może. -- Tak. A tam pan się przedstawia i m.in. jest takie zdanie: "Nie bawiłem się w wolty zwroty i zmiany barw, nie jestem członkiem żadnej partii, ale od 23 lat jestem po jednej prawej stronie i nic z tego nie zmieni". No, mówię, stary wpis, bo. -- I jedna, jedna uwaga: po wyborach w 2023 roku stwierdziłem, że tego stanu nie sposób dalej kontynuować. -- I jest pan w prawej stronie. -- Kiedy legitymacja PiS nie jest biletem do jakichś zaszczytów czy zasług, tylko do prześladowań, wtedy od razu wstąpiłem. Po 20 paru latach. -- No właśnie, ale nie bawiłem się w wolty zwroty i zmiany barw, to rozumiem, że pana deklaracja, że zostaje pan w PiS, jest jakby konsekwencją tej deklaracji. -- Panie redaktorze, ja nie będę udawał naturalnego geniusza politycznego. Ja się polityki uczyłem, ale nie od byle jakich profesorów, od świętej pamięci Przemysława Gosiewskiego, od pani premier Beaty Szydło. I ta dwójka nauczyła mnie jednej podstawowej rzeczy: kiedy nadchodzi moment, kryzysu przesilenia, wtedy trzeba schować głęboko nad noteczki swoje własne ambicje, interesy i być po prostu lojalnym. I to zawsze procentuje,