-- Podatki i budżet: jakie będą finanse państwa w 2027 roku? Przystanek weto: prezydent przeciwny ustawie likwidującej wykluczenie komunikacyjne. Tarcza i miecz: wojsko umacnia, wschodnią granicę. 19:30, Marek Czyż, witam państwa. Pieniądze są w budżecie, a budżet jest z podatków. To jest najkrótszy opis najważniejszego narzędzia w polityce: bez budżetu polityczne plany są warte tyle co papier na których je spisano, i władza to wie. Ale wie też o tym opozycja, i tu zaczyna się wyścig na tłumaczenie, czym jest jakość życia Polaków, a czym jakość polskiej polityki. A wygląda na to, że jedno będzie zależało od drugiego. O rządowych planach i politycznej rzeczywistości: Anna Hałas. -- To na razie robocze posiedzenie rządu w sprawie przyszłorocznego budżetu. -- Sytuacja jest obiektywnie bardzo wymagająca. My mamy priorytety i o nich dzisiaj będziemy mówili. Które kosztują dużo pieniędzy. Po pierwsze, bezpieczeństwo. -- Budżet na obronność sięgnie 5% PKB, czyli 200 miliardów złotych. -- Ognia! -- Ponad trzykrotnie więcej niż 4 lata temu i średnio dwukrotnie więcej niż w innych krajach NATO. Ale to tuż za naszą granicą toczy się wojna. -- Inwestycja w bezpieczeństwo wymaga odwagi. Według statystyk NATO za ubiegły rok jesteśmy absolutnym liderem wydatków na bezpieczeństwo. -- Większy o 17 miliardów złotych będzie budżet na służbę zdrowia. -- Ale te pieniądze muszą trafić tam, gdzie powinny. -- Duże wydatki mają trafić też na inwestycje w energetykę, infrastrukturę drogową i kolejową. W górę pójdą też wynagrodzenia, emerytury i płaca minimalna. -- Każdy z nas jako ministrów resortowych walczy o jak największy swój budżet. -- Tym bardziej, że za rok wybory. -- Dzień dobry. -- A finanse są napięte. Tegoroczny deficyt po 7 miesiącach sięgnął 141 miliardów złotych. To ponad połowa kwoty przewidzianej w budżecie. Przyszłoroczna dziura budżetowa też będzie duża. -- Nie uda nam się jej spłycić. Oby nie było potrzeby pogłębiać tego deficytu, bo przypomnę, przytomnie, no i jesteśmy w tak zwanej procedurze nadmiernego deficytu. -- Jest to jedna złotówka na 10 złotych, które przeznaczamy na obsługę długu. A ta będzie z czasem rosła. Co oznacza, że ogranicza to możliwości wydatków bieżących i inwestycyjnych. A Polska musi się nadal modernizować. -- Minister finansów przekonuje, że spore zadłużenie łagodzi utrzymujący się wysoki wzrost gospodarczy. -- Ten dług jest na może nie tyle na wysokim poziomie, bo on jest ciągle niższy niż średnia dla UE, ale przyrasta. Przyrasta m.in. dlatego, że prezydent wetuje rozwiązania, dzięki którym moglibyśmy ten dług ograniczyć. -- Wskazuje na zawetowanie wyższej opłaty cukrowej czy akcyzy na alkohol. -- Nie będzie obiecanej kwoty wolnej od podatku do 60 000 złotych. Rząd proponuje za to podniesienie o 10 000 złotych drugiego progu wprowadza też nową 24% stawkę. -- Bo choć z roku na rok zarobki rosną, to w drugi próg przewidziany dla najbogatszych zaczęła wpadać klasa średnia, jak choćby nauczyciele, przez co wielu nie odczuło 30% podwyżek. -- Ta podwyżka też, jak gdyby, spowodowała też, że większość nauczycieli weszła w ten drugi próg wcześniej już. Nie od grudnia, ale od wcześniejszych miesięcy już. -- Maksymalna oszczędność po zmianach może wynieść nawet 3 600 złotych rocznie. -- Mogą, być korzystne dla przynajmniej kilkunastu % podatników PIT. Około 3,5 miliona osób może uzyskać tutaj jakieś oszczędności. -- Koszt reformy podatkowej to 10 miliardów złotych, który rząd chce zrekompensować podwyższeniem CIT dla lepiej zarabiających firm, zmianami w ryczałcie i podniesieniem do 5% daniny solidarnościowej od zarabiających powyżej miliona złotych. O ile budżet to jedyna ustawa, której prezydent nie może zawetować, to już podatki tak. A takie sygnały płyną z Pałacu Prezydenckiego. -- W wielu ekonomistów mówi: przecież to jest ściema. Bujda na resorach. Dlaczego? Dlatego, że mamy kilka tysięcy firm, które osiągają takie przychody. Te firmy składają się na nasze PKB. -- Każde weto prezydenckie podważa jakąś, jakiś element zaufania do Polski. Bo jeśli my dzisiaj planujemy takie wydatki, taki deficyt, takie inwestycje, to wszyscy chcielibyśmy wiedzieć, że one nie będą zablokowane. -- Rząd chce przyjąć projekt budżetu za tydzień. Anna Hałas, -- Decyzja w sprawie podatków na razie przed panem prezydentem, za to z ustawą transportową już się rozprawił. Jest weto do ustawy, która według rządu miała wypełniać komunikacyjne luki w mniejszych miejscowościach. Utrudnił pan życie 10 milionom ludzi, mówi minister infrastruktury kancelaria odpowiada: to nie weta, zostawiają wieś bez autobusu, za to wasza ustawa mogła. Autobusach, które mają kolory, ale miewają też barwy, Marek Smółka. -- Z nowej ustawy transportowej mogłyby skorzystać nawet 10 milionów Polaków, wyliczają rządzący. Chodzi o mieszkańców małych miasteczek i wsi, gdzie autobusy albo nie docierają, albo jest ich za mało, by móc powiedzieć, że nie są odcięte od świata. -- Żeby stąd, z Michrówka na Mazowszu, dokądkolwiek dojechać autobusem, trzeba najpierw się dostać do Rembertowa albo Tarczyna. -- Bardzo słabo. Przejeżdż -- ają tylko 2 autobusy dziennie do Tarczyna, można się dostać w jedną stronę, z powrotem już po córkę muszę jechać. -- Tak jak do Grójca, to jest za mało, bo jest tylko jeden autobus szkolny, który jest rano, a z powrotem można wrócić po obiedzie o 14:00 czy tam 15:00. A tak w sumie to nie ma się czym dostać do Grójca. -- Autobus szkolny kursuje tylko od września do czerwca, bez sobót i niedziel. -- Wakacje to już odcięci od świata. Tu jesteśmy praktycznie. -- Pan Daniel mówi, że przydałoby się więcej autobusów. -- Przede wszystkim starszym osobom się wydaje, ci co są na emeryturze, bo jest tutaj parę takich osób, a po prostu nie mają jak dojechać do miasta. -- I ten stan może trwać. Ustawie, która nakładała na samorządy obowiązek zorganizowania niezbędnego minimum połączeń, prezydent postawił szlaban. -- Rząd zmienia system, ale nie daje dodatkowych pieniędzy. Przy rosnących kosztach może to oznaczać mniej połączeń zamiast większej liczby linii autobusów. Te argumenty sprawiły, że podjąłem decyzję o wecie. -- Ministrowi infrastruktury trudno zrozumieć te argumenty, mówi, że jest w stanie odeprzeć każdy. -- Kiedy przyszedłem do Ministerstwa Infrastruktury, mieliśmy 800 milionów złotych na dofinansowanie przewozów autobusowych. Dzisiaj to jest ponad miliard dwieście, więc tu już odpada argument, że nie dokładamy pieniędzy. -- Prezydent Nawrocki uważa, że zawetowana ustawa osłabia pozycję gmin. -- Ustawa przesuwa je na koniec kolejki po pieniądze z funduszu. -- To zdanie akurat podziela Związek Gmin Wiejskich, który sformułował swoje uwagi do ustawy, ale i tam nieoficjalnie słyszymy, że ustawa nawet z wadami, które można byłoby z czasem poprawić, byłaby lepszym rozwiązaniem niż jej brak. -- Po to stworzyliśmy integratora w postaci marszałka, żeby tak zaprojektować nowe linie przez poszczególne gminy, żeby one się nie dublowały. Dzięki temu będzie można rozszerzyć liczbę miejscowości, do których stworzone zostanie dane połączenie. -- Rozczarowania wetem nie kryją władze gminy Tarczyn. -- Choć znajdujemy się w stosunkowo blisko Warszawy, to jedynym rodzajem transportu, na jaki możemy liczyć, jest komercyjny transport zbiorowy. Znacznie droższy dla naszych mieszkańców niż dofinansowane przewozy publiczne. -- Ustawa wprowadzała też zupełną nowość, tak zwane przejazdy na życzenie. Są miejscowości czy przysiółki, gdzie mieszka za mało osób, by tworzyć tam regularną linię autobusową. Mieszkańcy chcący dostać się do lekarza, urzędu czy pojechać w jakiejkolwiek innej ważnej sprawie zgłaszaliby to gminie, która organizowałaby taki doraźny transport samochodem. To już drugie weto Karola Nawrockiego w tej samej sprawie. Pierwsze było w listopadzie zeszłego roku. -- Ta decyzja powoduje że nie będzie choćby standardu połączeń komunikacyjnych. Czterech par autobusów w ciągu dnia dwóch w weekendy nie będzie transportu na życzenie. -- Na razie komunikacja zbiorowa z prawdziwego zdarzenia pozostanie przywilejem mieszkańców dużych miast. Marek Smółka, 19:30. -- A u nas dziś jeszcze m.in. cała nadzieja w szczepionce, czyli... -- Szczepionka na czerniaka. -- O 60% zmniejszyło się ryzyko przerzutów... -- Przełomowe wyniki eksperymentu. -- Dziś jest ta perspektywa, że coś jest, tak? Coś innego, coś nowego. -- Tarcza Wschód, budujemy ją od dwóch lat, bo na wschodzie znów uznano wojnę za sposób uprawiania polityki. Od Podkarpacia po granicę z obwodem królewieckim ciągnie się już 150 kilometrów wielowarstwowych umocnień, 300 tysięcy betonowych zapór, a armia tę granicę może zaminować w dwie doby. Do tarczy dochodzi miecz, bo wojsko zbroi się w broń dalekiego i precyzyjnego rażenia. Bartosz Filipowicz. -- Jedna z najważniejszych projektów obronnych ostatnich dziesięcioleci. Tarcza Wschód ma przede wszystkim chronić część Polski najbardziej narażoną na wrogie działania Rosji. Mijają dwa lata od początku budowy umocnień. -- W celu ochrony wojsk własnych, ochrony ludności cywilnej, uniemożliwiania przemieszczania się wojskom obcym. -- Tarcza ma chronić ponad 700 kilometrów granicy z Rosją, Białorusią i Ukrainą. To system fortyfikacji, żelbetowe jeże, rowy przeciwczołgowe, zapory. I przede wszystkim systemy antydronowe, jak system SAN, elektronika, magazyny uzbrojenia czy pola minowe. -- Mamy przygotowane składy i magazyny do natychmiastowego zaminowania, gdyby nieprzyjaciel się zbliżał w kierunku naszych granic. -- Dzięki systemom Baobab polskie wojsko może zaminować całą granicę wschodnią i północną. W ciągu 48 godzin. -- Przeciwnik musi brać pod uwagę to, że będzie musiał angażować większe środki do forsowania tej granicy, np. wojska inżynieryjne, więcej saperów, więcej ciężkiego sprzętu. -- Widoczna z kosmosu umocnienia są na razie na odcinku około 100 kilometrów. Do końca roku ma być ponad drugie tyle. Koszt to prawie 40 miliardów złotych. -- Po dwóch latach osiągamy wstępną gotowość w wielu miejscach do prowadzenia działań operacyjnych. -- System, który ma dać zarówno Polsce, jak i NATO przewagę czasu, terenu i informacji. -- Bo Tarcza Wschód chroni całą wschodnią flankę NATO i stała się projektem sojuszniczym. W budowie pomagają żołnierze niemieckiej Bundeswehry, niebawem dołączą amerykańskie, brytyjskie i francuskie wojska inżynieryjne. Tarcza jest już częścią strategii USA i Sojuszu Północnoatlantyckiego. -- Ta linia obrony Europy jest bardzo jasna. Ona idzie przez Finlandię, przez kraje bałtyckie, przez Polskę, przez Węgry, przez Słowację, przez Rumunię. -- Polska pokazuje, jak bierze na siebie zadania, w jaki sposób może odstraszać i reagować z pozycji siły. Polska nie czeka na innych. Wypełnia luki w obronie i robi to szybko. Mimo takich słów ze strony sojuszników, Tarcza Wschód nie wszystkim w Polsce się podoba. -- Z polityczną jednością w kwestiach bezpieczeństwa obiecaną przez prezydenta, kłócą się nie tylko weto do programu SAFE, z którego na Tarczę Wschód ma pójść dużo środków, ale także takie wypowiedzi prezydenckich urzędników. -- Tarcza Wschód nie działa. Tarcza Wschód jest bardzo dziurawa, przede wszystkim to są zabiegi PR-owskie. -- W podobnym tonie poseł PiS-u. -- W tym tempie będziemy budować Tarczę Wschód, to nie zbudujemy jej do 2040 roku. -- Ale projekt cały czas się rozwija. Zarządów PiS w ogóle go nie było, ripostują rządzący. -- Sprzedawanie fake newsów na użytek Federacji Rosyjskiej jest po prostu niebezpieczne. Są magazyny, są fortyfikacje. -- Mój rząd oznacza po prostu bezpieczną granicę w porównaniu do poprzedników i będziemy dalej tam pracować. -- W ramach Tarczy Wschód Polska rozwija projekt Wschodni Miecz. -- To jest dalekie precyzyjne rażenie. -- Zakup uzbrojenia, np. rakiet o bardzo dalekim zasięgu, nawet na ponad 1000 kilometrów. -- Potencjalny przeciwnik, który wie, że może być rażony na swoim terytorium głęboko w swoim ugrupowaniu, będzie zupełnie inaczej planował swoje działania. -- Tarcza Wschód ma być gotowa do końca 2028 roku. -- Bartosz Filipowicz, 19:30. -- Ma 23 lata, a nad głową niewiele krótszy wyrok, bo mu się życie pomyliło z Dniem Szakala. Mocno rozczarowany polską polityką, planował zamach na polityczną elitę, a w sieci szukał kooperantów. Właśnie w sieci namierzyli go eksperci od cyberprzestępczości i trafił do aresztu na miesiąc. Ale kłopoty mogą potrwać znacznie dłużej. Daniel Chaliński. -- To moment zatrzymania 23-letniego Mikołaja T. W trakcie czatu na jednym z portali społecznościowych ujawnił swoje plany zamachu na czołowych polityków. -- Zaniepokojenie służb wzbudziło głównie to, że grupa ta nosiła nazwę Broń Palna Polska. -- Choć we wpisie wprost nie zaznaczył, kogo ma dotyczyć zamach, można wnioskować, że szukał wspólników do ataku na polityków KO i PiS-u. -- Apeluję do was, moi drodzy, z poważnym pytaniem, mianowicie czy ktoś ze zgromadzonych tu byłby w stanie zapisać się w kartach historii oddając swoją wolność w imię narodu. W panującym ponad 20 lat obecnym duopolu w takim tempie znikniemy z mapy na kolejne 100 lat. -- Każde słowo ma też znaczenie w takim wpisie, na co trzeba zwrócić uwagę. -- Na wpis natknęli się policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Mikołaja T. zatrzymano po kilku dniach. -- Zebrany materiał dowodowy, w tym właśnie zabezpieczenie wszystkich nośników i rzeczy na miejscu, pozwoliły na wystosowanie szeregu zarzutów przez prokuratora, który był obecny na miejscu. -- W skrócie coś tam znaleziono. -- Oczywiście, tak. -- Młody mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Usłyszał zarzuty, w tym ten najpoważniejszy, dotyczący przygotowania zamachu i ludobójstwa. Grozi za to do 20 lat więzienia. -- Przyznał się formalnie do dokonania takiego wpisu, natomiast w dalszych wyjaśnieniach powiedział, że zrobił to z głupoty. -- Ale trudno uznać ten wpis za głupotę. Tym bardziej, kiedy Mikołaj T. wzywa do przemocy wobec polityków. -- Za takimi słowami mogą i -- ść realne konsekwencje, a jak słyszymy, do takiego kroku mogły go posunąć słowa wypowiedziane tu, przy wiejskiej. -- Dzisiaj mamy sytuację taką, że prawica szczuje na polityków rządowych. -- A jakbyśmy mieli jakieś ciało, to możemy je tu przynieść i ten, opakować? -- Sadzi się takiego lewaka. -- A potem w dywan dopiero. -- Zandberg się nie zmieści przed tą tubę. Trzeba jakieś, nie wiem, Józefa Ciuka. -- Będziesz pan wisiał. -- Szczucie, chamstwo, bezkarność za słowa, które niszczą drugiego człowieka. I obrażają go najpierw, a później prowadzą do takiej agresji. Zabójstwo prezydenta Adamowicza, przecież to też je nie wzięło z niczego, ono się wzięło ze szczucia. -- Groźby pod adresem polityków stały się dziś niemal codziennością. -- Wysłano wiadomość, że moje dzieci zostaną zabite i spalone z oponami samochodowymi. I tego typu pogróżek jest dużo. -- Tylko w tym roku policja odnotowała ponad 14 tysięcy gróźb karalnych. W ubiegłym roku było ich 23 tysiące. Z czego 86% zostało wykrytych, a sprawców postawiono przed sądem. -- Ci, którzy dokonują tych wpisów, ci, którzy grożą bezpośrednio danej osobie, nie są bezimienni. -- Bo w internecie anonimowość jest tylko pozorna. -- Daniel Chaliński, 19:30. -- Trzy precyzyjne ataki rakietami wystrzelonymi z drona tak izraelskie wojsko 2,5 roku temu zamordowało 7 ludzi wolontariuszy przewożących żywność dla głodującej Gazy. Wśród ofiar był Polak. Izraelskie władze umorzyły sprawę, tłumacząc, że nie było intencji za to była pomyłka, a to wyklucza odpowiedzialność karną. Polskie MSZ żąda od Izraela wyjaśnień. Michał Niewodowski. -- Niósł pomoc, tak po prostu, tym, którzy potrzebują. Zginął od izraelskich rakiet. Postępowanie w sprawie ataku na konwój World Central Kitchen zostało zamknięte. -- W innych brak. -- Niewłaściwe użycie siły. Powinno mieć swoje konsekwencje, więc oczekujemy wyjaśnień w tej sprawie. -- MSZ wezwało ambasadora Izraela, by przekazać mu polskie stanowisko w tej sprawie. -- Partnerstwo wym -- aga wzajemnego szacunku. -- Dwa lata temu trzy oznaczone samochody World Central Kitchen poruszały się trasą wcześniej uzgodnioną z izraelskim wojskiem. Mimo to zostały zaatakowane. -- Nie istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, które uzasadniałoby wszczęcie dochodzenia karnego lub podjęcie dodatkowych środków przeciwko którejkolwiek z osób zamieszanych w incydent. -- W tym, jak to nazwała strona izraelska, incydencie zginęli jednak Daniel Sobol i wolontariusze z Australii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii i Palestyny. Australijskie MSZ nie akceptuje decyzji Izraela. -- Usunięcie dwóch oficerów ze stanowisk i udzielenie nagany trzem oficerom nie jest odpowiedzią na śmierć siedmiu osób. Nie mamy zaufania do procesu prowadzonego przez Izrael. -- Izrael twierdzi: śledztwo było niezależne, żołnierze sądzili, że wóz jest kontrolowany przez Hamas. Z perspektywy czasu to błąd, ale według sądu nie było zamiaru popełnienia przestępstwa. Nie było zamiaru zaatakowania pomocy humanitarnej, a zatem nie ma odpowiedzialności karnej. -- Zginęli ludzie w oznaczonych pojazdach poruszający się przypomnijmy po trasie uzgodnionej ze stroną izraelską. -- Ta decyzja jest sprzeczna z pełnym obrazem wydarzeń i głęboko obraźliwa. -- Zamknięcie izraelskiego postępowania nie zamyka sprawy w Polsce. Swoje śledztwo prowadzi prokuratura okręgowa w Przemyślu. -- Do dnia dzisiejszego nie został zrealizowany wniosek o międzynarodową pomoc prawną od strony Izraela. -- Izrael nie pomaga, za to wciąż szokuje. -- Obiecałem wprowadzić -- karę śmierci dla Palestyńczyków i zrobiłem to. Teraz buduję ośrodek, w którym będą oni poddawani egzekucjom. Zamontuję tam kamery i będzie można oglądać ich śmierć na żywo. -- Śmierć wciąż jest codziennością w strefie Gazy. -- To zawieszenie broni jest zdecydowanym, w cudzysłowie, znaczy codziennie ginie około piątka osób w strefie Gazy. To są w dużej mierze cywile i wśród nich zdarzają się niestety również pracownicy humanitarni. -- Winni śmierci wolontariuszy pod parasolem Izraela. Pozostają bezkarni. Michał Niewodowski, 19:30. -- Barbara Mróz-Gorgoń złożyła dymisję z funkcji pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski po zaledwie trzech tygodniach jej sprawowania. Jak przyznała, w mediach społecznościowych nie wyobrażalna skala hejtu uniemożliwiła jej dalszą pracę. Pod jej kierownictwem powstał raport badawczy Polaków Portret Własny, który według analiz mógł powstać przy pomocy sztucznej inteligencji. Ministerstwo Sportu i Turystyki za opracowanie zapłaciło blisko 200 tysięcy złotych. Resort twierdzi jednak, że przedmiotem umowy były jedynie badania, a raport nie powinien trafić do internetu. To prawdopodobnie początek nowej ery w leczeniu nowotworów. Tak naukowcy i lekarze komentują wyniki badań nad eksperymentalną szczepionką mRNA przeciwczerniakowi. Koncerny Merck i Moderna ogłosiły, że preparat szyty na miarę dla każdego pacjenta. Zdecydowanie zmniejsza ryzyko nawrotu choroby. Terapia prowadzona dotąd eksperymentalnie powinna być zarejestrowana w ciągu najbliższego roku. Małgorzata Wiśniewska. -- Jeszcze do niedawna czerniak był uważany za wyrok. Monika Smykiewicz usłyszała diagnozę 12 lat temu. -- Miałam dwoje małych dzieci, roczne i czteroletnie, więc od razu czarne myśli, co to będzie z nimi. Czy przeżyję? -- Monika żyje od kilku lat bez wznowy dzięki immunoterapii. Teraz pojawiła się nowa terapia, która wzmacnia działanie immunoterapii, szyta na miarę dla pacjenta z wysokim ryzykiem nawrotu choroby. -- Po wycięciu nowotworu my go bardzo dokładnie badamy. Znajdujemy takie fragmenty, które są inne niż w organizmie. My je nazywamy neoantygenami. I z tych fragmentów przygotowujemy szczepionkę mRNA. -- Szczepionka atakuje konkretne mutacje nowotworowe. Badania nad tym preparatem trwają na świecie, a także w Narodowym Instytucie Onkologii. Leczenie trwa rok i jest bezpieczne. -- Poza objawami zaraz po podaniu, czyli objawy grypopodobne, jak po każdej szczepionce, nie obserwowaliśmy żadnych dodatkowych powikłań. -- Światowe badania nad użyciem tej metody trwają także w płaskonabłonkowym raku płuca. Też w Narodowym Instytucie Onkologii. Tu podobnie jak w czerniaku, po wycięciu guza próbka od pacjenta jest wysyłana do Stanów Zjednoczonych. Tam bada się jej zaburzenia molekularne. -- Na tej matrycy tych zidentyfikowanych antygenów przygotowywana dla każdego chorego indywidualnie, bo każdy chory przecież ma inną matrycę, szczepionka dedykowana temu choremu i temu nowotworowi. -- To oznacza coraz skuteczniejszą walkę z rakiem. -- Lekarze mówią o przełomie. To trenowanie układu immunologicznego u konkretnego pacjenta do pokonania nowotworu tego konkretnego. Który u niego występuje. -- Technologia jest też badana m.in. w raku nerki i pęcherza. -- Pewnie wiele nowotworów, gdzie stosujemy obecnie immunoterapię, będzie miało ten sam schemat podawania leczenia. -- Do tej pory przełomem były leki ukierunkowane molekularnie, skuteczniejsze niż zwykła chemioterapia. -- To już jest dwa, trzy poziomy wyżej, bowiem dla każdego chorego przygotowywany jest odpowiedni preparat. To jest indywidualnie przygotowywany preparat dedykowany temu choremu i temu typowi nowotworów. Co się dotąd nie zdarzało. -- Każda nowa terapia, która zwiększa szansę na skuteczne wyleczenie, jest bardzo dobrą wiadomością dla pacjentów. -- Dla Moniki nowy preparat oznacza poczucie bezpieczeństwa. -- Jakby się coś stało, no to gdzieś jest ta perspektywa, że coś jest, tak? Coś innego, coś nowego, które może też pomóc. -- Małgorzata Wiśniewska, 19:30. -- 9 milionów euro w złocie, sztabki i wiadro monet skarb jak z filmu o piratach, ale wszystko całkiem serio i na lądzie, w belgijskim Dendermonde, budowlańcy burzyli stare browar, a teraz może zbudują nowe życie, bo jeśli dobrze pójdzie, to połowa skarbu trafi do nich. Na razie służby badają, kto złożył ten depozyt, no i skąd pochodzi złoto, Agnieszka Śmiechowska. -- To miał być dzień na placu budowy, jak każdy inny. 18-letni Kobe usuwał fragmenty fundamentów pod system kanalizacyjny, gdy jego wzrok przykuł błyszczący przedmiot. -- Usuwałem kamienie i nagle zobaczyłem leżące tam monety. -- Ucieszył się, bo pomyślał, że pensje zdorywczej pracy powiększy o kilka dodatkowych euro. Szczęście faktycznie mu sprzyjało i to takie, o którym marzył, poszukiwacze skarbów. -- Z ciekawości zaczęliśmy szukać dalej, zdaliśmy sobie sprawę, że jest tego całkiem sporo. -- I wcale nie było to euro. Budowlańcy zaczęli wyjmować ukryte w ścianie sztabki złota, jedna po drugiej. Na koniec znaleźli worek wypełniony złotymi monetami. -- Krzyczeli: "Znaleźliśmy złoto, dopóki nie podszedłem bliżej i nie wziąłem do ręki jednej ze sztabek, trudno było w to uwierzyć". -- Ich pierwsza myśl: podzielmy się i nikomu nie mówmy. Budowlańcy postąpili jednak tak, jak należy. -- Pracownicy, którzy natknęli się na złoto, skontaktowali się z właścicielem nieruchomości, natychmiast zadzwonili również na policję. -- Służby zajęły się liczeniem. 40 sztabek złota do tego 4000 złotych monet. Łączna wartość około 9 milionów euro. Pojawia się pytanie, czyj to skarb. Znaleziono go w budynku, który pod koniec XIX wieku należał do zamożnych browarników. Teraz jego właścicielem jest organizacja pomagająca potrzebującym. I tu, w tej historii, pojawia się kolejny zwrot. Jeśli prawowity właściciel w ciągu pięciu lat się nie znajdzie, to połowa skarbu trafi właśnie do niej. -- Nie dzielimy skóry na niedźwiedziu. W tej chwili jesteśmy w szoku i po prostu szczęśliwi. -- Szczęśliwi będą też robotnicy, bo to oni dostaną drugą połowę skarbu. O ile nie okaże się, że pochodzi np. z kradzieży. A to również bada prokuratura. Agnieszka Śmiechowska, 19:30. -- Lobby wyproducentów wody mineralnej z pewnością patrzy na tę inicjatywę bez entuzjazmu, ale we Wrocławiu mają swoje priorytety i zachęcają: pij kranówkę. Może mało o niej wiemy, ale jest znakomitej jakości, zawiera wapń, magnez, nawet potas. A jeśli ta dobra chemia w szklance kogoś nie przekonuje, no to może tak: cena za litr to mniej niż grosz. O tym, że kranówka to brzmi smacznie, Tomasz Bilden. -- Dobrze wygląda, smakuje i gasi pragnienie. Kranówka w tej wrocławskiej restauracji serwowana jest klientom od wielu lat za darmo. -- Zazwyczaj są po prostu wdzięczni, ale też często się spotykam z zaskoczeniem, bo najczęściej w restauracjach za karafkę mogą liczyć bardzo duże pieniądze. -- Takich miejsc, gdzie wrocławianie i turyści będą mogli napić się darmowej wody z kranu, będzie więcej. Mimo że rząd wycofał się z planów wprowadzenia obowiązku podawania darmowej wody w restauracjach. -- Nie wąchaliśmy się w ogóle, żeby do tego przystąpić. -- Kranówka to dla restauracji czy hotelu znikomy koszt, a jednocześnie pokaz gościnności i dbałości o środowisko. Bo mimo że ktoś naczynia musi umyć, przygotować i wodę podać, to przede wszystkim serwowanie wody z miejskiej sieci oznacza mniej plastikowych opakowań. -- SK jest olbrzymia, no bo w skali roku kupowaliśmy w poprzednich latach ponad 20 tysięcy butelek wody. -- Wspólną inicjatywę, która połączyła miejskie przedsiębiorstwo wodociągów i kanalizacji z wrocławskimi restauracjami i hotelami, klienci oceniają na tak. -- Szczerze mówiąc, wyprzedziliśmy trochę jakby ten publiczne akcje, bo pijemy od wielu lat kranówkę. I bardzo popieramy. -- Akcję zachęcające do picia wody z kranu prowadzą też inne polskie miasta, jak Warszawa, Łódź czy Kraków. Oprócz walorów ekologicznych, wybór kranówki oznacza też duże oszczędności, bo koszt jednego litra wody z kranu to mniej niż jeden grosz. We Wrocławiu te argumenty przekonały do picia kranówki już połowę mieszkańców. -- Nie warto kupować wody butelkowej, wydawać tych pieniędzy. -- Organizatorzy akcji mają nadzieję, że nowa odsłona kampanii "Pij kranówkę" zachęci kolejnych wrocławian. -- Badamy 150 parametrów jakości tej wody. Próbki są analizowane co 2-3 minuty, więc ta woda jest najwyższej jakości, bardzo często dużo lepszej jakości niż woda butelkowa. -- Wrocławski pomysł docenia edukatorka ekologiczna Sylwia Majcher. -- Każda dobra inicjatywa jest godna pochwały. -- Bo darmowa kranówka w restauracjach i hotelach to krok na drodze do zmiany naszych codziennych nawyków. -- Jeśli ktoś mnie pyta o to, jak być bardziej eko, jak podjąć takie wyzwanie, no to zawsze odpowiadam, że najprościej zacząć właśnie od picia wody w kranie. -- We Wrocławiu do kampanii już przyłączyło się 30 miejsc, w których do posiłku dostaniemy darmową wodę z kranu. W swoim własnym domu ekologiczne nawyki może wprowadzić każdy. Tomasz Mildyn, 19:30. -- Gościem Aleksandry Pawlickiej w "Pytaniu Dnia" będzie Paweł Bejda, wiceminister obrony narodowej. To rozmowa już za chwilę, polecamy. Proszę z nami zostać i pamiętać o nas o 22:30. -- Dobry wieczór. Aleksandra Pawlicka, zapraszam na "Pytanie Dnia". Naszym gościem jest dziś Paweł Bejda, wiceminister obrony narodowej Polskiej Stronnictwa Ludowe. -- Dobry wieczór. -- Panie ministrze, zaczynamy od informacji z ostatnich chwil: pani Barbara Mróz-Gorgoń podała się do dymisji. Czy powoływanie pełnomocniczki do spraw promocji marki Polska było błędem? -- Ja myślę, że nie było błędem. Po prostu zbieg okoliczności następujący, że pani pełnomocniczka nie sprawdziła tego, co jej sztuczna inteligencja opracowała. Myślę, że tutaj stało się, poniosła konsekwencje: sama podała się do dymisji. -- Premier powinien przyjąć tę dymisję? Przyjmie? -- Myślę, że przyjmie. Myślę, że przyjmie. Ale oczywiście nie chcę wchodzić tutaj absolutnie w buty pana premiera, to jest decyzja pana premiera. Czy przyjmie tę dymisję, czy nie. Natomiast wiem jedno: że narzędzie sztucznej inteligencji jest narzędziem, które powinno pomagać człowiekowi, ale powinno też być pod absolutnie kontrolą. Ja dokładnie nie wiem, co się wydarzyło i co kierowało panią pełnomocniczkę. To jest fakt, który się stał. -- Chodzi o transformację wokół raportu, który przygotowała Polaków Portret Własny. Robiła to na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki. -- No właśnie, myślę, że tutaj więcej pewnie może Minister Sportu i Turystyki by powiedział, jak to się stało, a zapewne tylko nie wiem, czy to się stanie. Pani pełnomocniczka by pewnie powiedziała, jak to się stało i dlaczego tak się stało. Jeżeli ktoś popełnia błędy, musi popełnić, musi ponosić konsekwencje tych błędów. A konsekwencją jest złożenie rezygnacji, czy ona zostanie przyjęta? Zobaczymy. -- To tylko ostatnia rzecz. W tym temacie: czy uważa pan, że będzie potrzebny kolejna osoba, kolejna pełnomocniczka, czy też pełnomocnik do spraw promocji marki Polska?