-- Siła sojuszów: amerykańska baza w Polsce gwarancją bezpieczeństwa, pakiet Platinium, afera ze sprzedażą biletów na spotkania z prezydentem, list do Karola Nawrockiego, nowy sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Chce orzekać. Zbigniew Kuczyński, dobry wieczór. Rosja atakuje, wojna z Ukrainą nie ma końca, ale scenariusz Kremla idzie dalej. O możliwym rozszerzeniu wojny i realnym zagrożeniu dla innych państw mówił premier Donald Tusk. Jego słowa niosą się w świat. Premier Norwegii twierdzi, że ostrzeżenie polskiego premiera powinno być poważnie brane pod uwagę. Nasze europejskie sojusze, a także ten najważniejszy ze USA, to gwarancja. Czy wzmocni ją stała amerykańska baza? Bartosz Filipowicz. -- Zauważam, że- -- Rosja atakuje coraz mocniej, alarmuje ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski, ale Moskwa eskaluje agresywne działania. W coraz większej liczbie europejskich krajów o możliwym scenariuszu Kremla dla NATO mówił niedawno Donald Tusk. -- Hybrydowe uderzenia, dronami i rakietami. -- Słowa niosą się echem po świecie. Na konferencji w Ottawie pytany o rosyjskie zagrożenie był premier Norwegii, która sama doświadcza regularnych działań rosyjskiej floty. Niedaleko swojego wybrzeża. -- Ostrzeżenia premiera Polski Donalda Tuska powinny być poważnie brane pod uwagę. Nasz wywiad widzi realne zagrożenia pochodzące z aktywności hybrydowej, aż do potencjalnego sabotażu. -- To kolejny głos po Litwie i Francji, potwierdzający informacje przekazane przez Donalda Tuska. Jak pisze brytyjski Guardian, szef czeskiej informacyjnej służby bezpieczeństwa mówi o możliwości rosyjskich prowokacji dronowych i ograniczonym wtargnięciu na terytorium państwa NATO. Jego zdaniem scenariusz może się ziścić w ciągu miesięcy, a nie lat. -- W obronności, biorąc pod uwagę potencjał Rosji, potrzebne są USA Europy, czyli wspólny wysiłek militarny wielu państw. -- Tu musi być jedność całej Europy, bo tylko wtedy będzie mogła realnie odpowiedzieć na zagrożenie, podobnie jak w Polsce. Słyszymy. -- Najważniejsze jest z punktu widzenia właśnie Polski, żeby tę jedność budować w kraju. Jedność względem zagrożeń. -- Ale ostrzeżenia premiera PiS nazywa polityką. -- Do czego wykorzystuje Tusk dzisiaj? Kolejne swoje rewelacje w Sejmie i w mediach. -- A polski generałów nazywa tak. -- To jest beton, to jest beton, to są ludzie- -- Mówi pan o generałach beton? -- Mówię o generałach starej daty. -- Zagrożenie jest realne, a obrażanie wojskowych negatywnie wpływa na bezpieczeństwo, odpowiadają rządzący. -- Jeżeli oni wszyscy śpiewają na nutach, które pisze im Kreml, no to to już ludzie powinni zdecydować, że takie osoby nie powinny funkcjonować w przestrzeni publicznej. -- Porozumienie prezydenta i rządu widać z kolei w kontaktach z USA. W celu zwiększenia amerykańskiej obecności w Polsce. -- Bezpieczeństwo Polski to także silne sojusze, zwłaszcza ze USA. Nasz największy sojusznik, ma mieć w naszym kraju stałą bazę wojskową. I rozmowy w tej sprawie są na zaawansowanym etapie. -- Jestem przekonany, że będzie to jednak za linią Wisły, czyli będzie to ściana zachodnia. -- Mówi o możliwych lokalizacjach wiceszef MON. W grze są przede wszystkim Dolny Śląsk i Wielkopolska. Miejsce wybiorą Amerykanie, którzy odwiedzali w tej sprawie Polskę. -- Ten raport trafi na biurko Departamentu Wojny, później pewnie na biurko prezydenta Trumpa. I na takim poziomie będzie podejmowana ta decyzja. -- Stała baza ma odstraszać Rosję przed eskalacją agresji. -- Obecność wojsk amerykańskich na naszym terytorium jest takim gwarantem, że te wojska będą uczestniczyć w naszej obronie od pierwszego dnia. -- Będzie dużym wzmocnieniem Polski i wschodniej flanki NATO, ale jak słyszymy, musi mieć potencjał militarny. -- Baza z kilkoma tysiącami żołnierzy z odpowiednim uzbrojeniem, sprzętem, wyposażeniem, ze stałą infrastrukturą i ze zdolnościami do walki. -- 4,5 tysiąca jest najbardziej realną, bo to jest rzeczywiście wielkość brygady. -- Do USA leci delegacja Ministerstwa Obrony Narodowej, ale środowe rozmowy szefa MON z szefem Pentagonu zostały odwołane na pilną prośbę Amerykanów. W związku z sytuacją bezpieczeństwa krajów NATO. Bartosz Filipowicz, 19:30. -- A kwestie bezpieczeństwa i dalsze pomysły na deeskalację po podpisaniu pakietu kolejnych sankcji o tym m.in. z Donaldem Trumpem rozmawiał telefonicznie Wołodymyr Zełenski. Temat wspólnych działań na rzecz pokoju będzie także poruszany na forum ONZ. Do Nowego Jorku zjeżdżają przywódcy, wśród nich ukraiński prezydent. Jest tam też Marcin Antosiewicz. Powiedz, czy zapowiadane przez stronę ukraińską spotkanie w cztery oczy Zełenski-Trump dojdzie do skutku? -- Tak, odbędzie się jutro wczesnym popołudniu, po przemówieniu prezydenta Donalda Trumpa na zgromadzeniu ogólnym ONZ. Zełenski liczy na to, że Trump pomoże mu zabezpieczyć ukraińską infrastrukturę energetyczną na zimę przed rosyjskimi atakami i że także pomoże Ukraińcom ochronić transporty żywności. To, żeby świat nie odwracał uwagi od agresywnych działań Putina wobec Ukrainy, ale także wobec naszych krajów, to jest zadanie tutaj polskiej dyplomacji na formę ONZ, dlatego że świat w tej chwili oczywiście bardziej interesuje się tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Pytałem o to wicepremiera Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych, w wywiadzie dla nas właśnie wskazywał na to, że tutaj jego zadaniem jest właśnie w rozmowach z międzynarodowymi partnerami zwracać cały czas uwagę na to, co robi Rosja w naszej części Europy. Tutaj jest miejsce, w którym można nawet wrogowie ze sobą rozmawiają. I to dobrze, żeby się nawzajem rozumieć. Przemówienie będzie miał prezydent Rzeczypospolitej, a ja tradycyjnie zajmę stanowisko podczas spotkania Rady Bezpieczeństwa na temat Ukrainy. -- A przemówienie prezydenta jest uzgodnione z rządem? -- Pan prezydent, jak zwykle, otrzymał materiały. Mam nadzieję, że jego przemówienie będzie w duchu naszej konstytucji, to znaczy, że prezydent reprezentuje politykę zagraniczną, tworzoną przez rząd. -- Napięcia, ale to za granicą jak na razie nie są aż tak mocne jak w kraju między rządem a prezydentem. Słyszeli państwo, mówią o te dwa ośrodki, jednym głosem, szefem delegacji jest prezydent Nawrocki, ale także w skład tej delegacji wchodzi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który w środę wystąpi na Radzie Bezpieczeństwa w sprawie Ukrainy. I właśnie będzie pokazywał działania Rosji także wobec Polski i krajów naszego regionu. Przed chwileczką z kolei pojawiła się informacja, którą sam podał prezydent Trump, że USA kosztem współpracy z Kanadą, tradycyjnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, będą bliżej współpracować z Białorusią, jeżeli chodzi o kupno od nich gazu nawozu z soli potasu. To byłby przełom, jeżeli by do tego doszło, bo byśmy zobaczyli, że faktycznie administracja Trumpa coraz cieplej patrzy na reżim Łukaszenki. -- To bardzo ciekawe. Marcin Antosiewicz, bardzo dziękuję. 19:30 pokazuje pełny obraz, a wśród dzisiejszych wiadomości. -- Urodziła, położyła do reklamówki i porzuciła. Świadek nie miał możliwości otwarcia, rozsłuchania tych słupów, tylko musiał reklamówkę rozerwać. -- Żałuję. -- Teraz czekają 13 lat więzienia. -- Kara jest stosunkowo niska. -- Jest to wyrok w dolnej granicy ustawowego zagrożenia. -- Zapłacisz, spotkasz się z głową państwa. Za 100 tysięcy dolarów będziesz bardzo blisko. Karol Nawrocki bierze udział w sesji zgromadzenia ogólnego ONZ, a wśród napiętego harmonogramu także to biletowane, jak informuje Newsweek i Radio Zet, spotkanie na szczycie poświęcone polskiej i amerykańskiej ekonomii. Kancelaria prezydenta mówi, że to fake news, a jak jest, sprawdzał Jakub Korus. -- To tu, zdaniem mediów, na polsko-amerykańskim szczycie gospodarczym w Nowym Jorku miały mieć miejsce opłacane spotkania ludzi biznesu z Karolem Nawrockim. Organizuje go prywatna fundacja, zaproszenia wysyłała kancelaria prezydenta. Sam Karol Nawrocki od sprawy się dystansuje. -- Ja odpowiadam za swój kalendarz, z całą pewnością nie żadna fundacja, stowarzyszenie, a nawet nie moi ministrowie. -- Tyle że dziennikarze Newsweeka i Radia Zet pokazali prezentowany firmom cennik. Pakiet Platinum miał zagwarantować spotkanie jeden na jeden z prezydentem i wyceniono go na 100 tysięcy dolarów. Pakiet Gold i Silver zapewniające spotkanie w szerszym gronie na 50 i 25. -- Te wszystkie firmy odniosły wrażenie, że to jest tak: im więcej wpłacisz, tym większa szansa na spotkanie z prezydentem. -- Kongres zorganizowała ta, zarejestrowana przy Wiejskiej Fundacja, Centrum Strategii Rozwojowych. Powołali ją ludzie Mateusza Morawieckiego, dziś doradcy prezydenta. -- Żaden sponsor nie spotyka się z panem prezydentem indywidualnie. Nie było to przedmiotem naszych umów. -- Pakiety Silver, Gold i Platinum to mogą być jakieś loże na stadionie, ale nigdy nie myślałem, że to jest kwestia spotkania z prezydentem Rzeczypospolitej. -- Zaproszenia na imprezę wysłano w imieniu prezydenckiego ministra Karola Rabendy. Prywatnie to kolega Karola Nawrockiego ze studiów. Te odsyłały do fundacji, która z myślą o szczycie przygotowała prezentowany wyżej cennik. -- Jeżeli jego bliski współpracownik, zresztą kolega ze studiów, który dzisiaj jest ministrem w jego kancelarii, podpisuje się pod takim dokumentem, to z całym szacunkiem, ale ja nie wierzę w to, że Karol Nawrocki nie miał świadomości. -- Zachowanie prezydenckich urzędników skrytykowała nawet często współpracująca z Karolem Nawrockim Konfederacja. -- Nie powinno być tak, że urząd wysyła zaproszenia Do przedstawicieli biznesu wchodząc w rolę takiego akwizytora. Lewica kieruje do prezydenta oficjalne pytania. Chce wiedzieć, czy pracownicy kancelarii są jednocześnie zatrudnieni w fundacji, która z organizacji spotkań z prezydentem chce czerpać zyski. Jak nie mają nic do ukrycia, wszystko dadzą. Ale jak mają coś do ukrycia, no to jest sądowo, będziemy z gardła im to wyrywać. -- Zdaniem komentatorów płatne spotkania z prezydentem to próba kopiowania zwyczajów z USA. Donald Trump wieczór w swoim towarzystwie wycenia na 5 milionów dolarów. -- To jest oczywiście dystans pomiędzy polskim i europejskim sposobem uprawiania polityki a amerykańskim, gdzie polityka jest w zasadzie zinstytucjonalizowanym biznesem i permanentnym lobbingiem. -- Rządzący przypominają z kolei, że otoczenie prezydenta już próbowało monetyzować urząd. Za pomocą marki odzieżowej Nauroki. -- Idzie pani na imprezę i płaci pani 100 tysięcy dolarów za to, żeby z prezydentem w cztery oczy gdzieś się spotkać i coś załatwić. To bardzo źle świadczy o sytuacji. A ile kosztuje ułaskawienie? Pytam się. Milion dolarów? -- Dziękuję za to spotkanie. -- Zwieńczeniem nowojorskiego szczytu biznesowego ma być wieczorny koktajl. -- Prezydency, ministrowie nie potrafili powiedzieć, czy Karol Nawrocki się na nim pojawi i czy spotka się tam z jakimikolwiek przedstawicielami biznesu. Jakub Korus, 19:30. Maciej Berek, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, nadal nie zaprzysiężony. O niespełnieniu wymogów formalnych mówi kancelaria prezydenta. Także ślubowanie w Sejmie nie jest planowane, informuje Marek Siwiec. Prezes Trybunału Konstytucyjnego o przystąpienie do pracy nowego sędziego ma umożliwić, ale po spełnieniu kilku warunków. W Trybunale nadal padł. Daniel Chaliński. -- To miał być pierwszy dzień pracy Macieja Berka w Trybunale Konstytucyjnym. Miał, bo legalnie wybrany sędzia. Na alei szuka się, nie pojawił. Powód? Prezydent, który nie odebrał od niego ślubowania, bo ma wątpliwości, czy Maciej Berek spełnia wymogi, by zostać sędzią. -- Chodzi o wątpliwości, czy nowo wybrany sędzia przepracował co najmniej 10 lat w zawodzie prawniczym. -- Ja nigdy bym nie zagłosował za kandydatem, który nie spełniałby wymogów. -- Maciej Berek wielokrotnie już pokazywał zaświadczenie potwierdzające wykonywanie zawodu radcy prawnego. -- Nie ma takiego trybu, nie ma takiej procedury, w której prezydent powołując się na nieistniejącą kompetencję mówi: "chciałbym sobie coś tam jeszcze sprawdzić". -- Zapytam pana jako prawnika: który akt prawny mówi, że prezydent może sprawdzić, może mieć jakieś wątpliwości do tego, do tego sędziego, którego wybrał Sejm legalnie? -- No, wprost nie jest można. No dobra, wprost. -- A więc polityk PiS przyznaje, że takiego zapisu nie ma. -- Przekonywanie, że jest inaczej, jest uwłaczające dla samego prezydenta. -- Sędzia Berek skierował dziś do prezydenta pismo, w którym prosi o niezwłoczne wskazanie miejsca i czasu złożenia ślubowania. Ale w kuluarach rozważany był także ten wariant: złożenia ślubowania w sali kolumnowej w Sejmie. Podobnie było w kwietniu w przypadku czworga sędziów, ale szef kancelarii Sejmu na razie tego nie planuje, bo do ślubowania powinno dojść w Pałacu Prezydenckim. -- Prezydent RP wróci ze Stanów Zjednoczonych, być może wtedy będzie chętnie słuchał argumentów na rzecz takiej właśnie procedury, która jest procedurą prawną i niekwestionowaną. -- Bo blokując pracę legalnie wybranym sędziom, prezydent tylko pogłębia kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. Są widać, przed budynkiem instytucji. -- Takie mieliśmy rządy PiS. Pan się przyjrzy, co na Węgrzech zrobili. Czy my chcemy dalszy ciąg tego? Nie. -- Jedni chcą poszanowania prawa, drudzy bronią upolitycznionego Trybunału. I jego prezesa. -- Jak teraz tego nie wywalczymy, to już będzie po nas, niestety. -- Do protestujących z Gazety Polskiej wyszedł dziś Bogdan Święczkowski. -- Prezesie, bo nie będę tydzień mył ręki. -- Witany niczym król. -- Ten tydzień będzie znaczący. Nie, nie chodzi, jeżeli chodzi o mnie, szanowni państwo. Ja się o siebie nie obawiam. -- To nie jest prezes, kto to jest? To jest uzurpator. -- Droga Święczkowskiego do Trybunału to była droga polityczna. Startował do Sejmu z list PiS, był także wiceministrem sprawiedliwości za czasów Zbigniewa Ziobry. I to właśnie on zdecydował, że Święczkowski zostanie prokuratorem krajowym. Stanowisko prezesa TK zawdzięcza byłym partyjnym kolegom z Trybunału. -- Pan Święczkowski nie jest w Trybunale po to, by orzekać i stanowić prawo. Jest po to, by pilnować interesów PiS i Zjednoczonej Prawicy. -- Panie przewodniczący, to będzie państwa wina. -- Święczkowski znany jest z takiego podejścia do dziennikarzy. Znany jest także z tego, że kiedy był prokuratorem krajowym, to Ziobro awansował jego żonę na prezesa Sądu Rejonowego w Sosnowcu. -- Proszę nie pytać mnie o rozmowy mojej żony ze mną. -- I w końcu znany jest z tego, że na jego polecenie CBA podsłuchiwało Pegasusem Romana Giertycha i rodzinę Donalda Tuska. -- To jest lord Vader polskiego wymiaru sprawiedliwości. Mroczna i ciemna postać. -- Sama politycznym prokuratorem. -- Trudno o bardziej jaskrawy przykład rozdźwięku między deklaracjami a własną polityczną historią. Daniel Chaliński, 19:30. -- Zacznijmy od tej strony. -- Upokorzenie, tak, o triumfie prawicowo-populistycznej partii AfD mówią obserwatorzy, a kanclerz Friedrich Merz uznaje wyniki CDU za katastrofę. To już pewne: po raz pierwszy w powojennej historii Niemiec chadecy nie dostali się do parlamentu niemieckiego kraju związkowego w Meklemburgii po morzu przednim. O historycznej porażce i skręcie w prawo Magdalena Gwóźdź-Pallokat. -- Niby tylko wybory w dwóch landach, ale z dużymi konsekwencjami dla całego kraju i dla pozycji kanclerza Niemiec Friedricha Merza, jego chadecja po raz pierwszy w historii powojennych Niemiec nie weszła do Krajowego Parlamentu. -- Te wybory stanowią głęboki punkt zwrotny. To dramatyczny i bezprecedensowy wynik dla CDU w Niemczech. Nie udało nam się przekroczyć progu 5%. -- Największe poparcie w tym położonym przy polskiej granicy landzie otrzymała AfD, która dopiero co triumfowała w Saksonii-Anhalcie. To pokazuje wyraźnie, że zastąpiliśmy CDU jako partię ogólnonarodową. To również rezultat bardzo nierozsądnej polityki polegającej na utrzymywaniu zapory ogniowej. -- Chodzi o izolowanie Af -- D na scenie politycznej, bo i tym razem, mimo znacznego wzrostu poparcia w wyborach do parlamentów krajowych, AfD nie ma możliwości utworzenia rządu. Dostała dużo głosów, ale mało władzy. Ten wynik pokazuje jednak coś jeszcze. -- To jest jednak sygnałem, że społeczeństwo niemieckie, mieszkańcy landu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, chcą zmiany. -- To katastrofa. -- Polityczne przetasowanie także w Berlinie. Lewica z ponad 25% poparciem zmierza po władzę w czerwonym ratuszu. -- Postrzegam wynik wyborów również jako zwycięstwo Solidarności. Różnorodności, demokracji. Zwycięstwo nad zwrotem ku skrajnej prawicy, którego jesteśmy świadkami w wielu częściach kraju. -- W Berlinie alternatywa dla Niemiec, jak na metropolię na wysokim trzecim miejscu, od ostatnich wyborów podwoiła i tu swój wynik, i ma apetyt na więcej. Na poziomie federalnym tam decydowałaby o polityce zagranicznej. -- Polityka AfD nie jest wymierzona przeciwko Polsce, wręcz przeciwnie, kwestie historyczne zostały natomiast w całości uregulowane w traktacie 2+4 i uznajemy je za zamknięte. Nie akceptujemy tym samym żadnych roszczeń reparacyjnych ze strony Polski. -- Ale na ulicach Berlina dziś przede wszystkim jedno pytanie: czy Friedrich Merz dotrwa do wyborów w 2029 roku? -- Nie wiem, czy sytuacja by się poprawiła, gdyby ustąpił, ale nie wychodzi mu to. -- Merz nie ma charyzmy, ale co z tego? Wszyscy charyzmatyczni politycy już poumierali. -- Friedrich Merz ustąpić nie zamierza. Zresztą wcale nie tak łatwo byłoby znaleźć wśród chadeków jego następcę, choć ponad 78% mieszkańców Niemiec chciałoby zmiany. Dla 19:30 Magdalena Gwóźdź-Pallokat, Deutsche Welle, Berlin. -- Urodziła w pustostanie na Łódzkich Bałutach, włożyła noworodka do plastikowej torby i porzuciła. Jej dziecko przeżyło tylko dlatego, że znalazł je przypadkowy przechodzień. Kobieta przyznała się do winy oświadczając, że nie chciała zabić. Dziś przed sądem okręgowym w Łodzi zapadł wyrok w tej sprawie. Katarzyna Grzęda-Łozicka. -- Oskarżoną Ewelinę Prośkę uznaję za winną popełnienia zarzucanego jej czynu. -- Kara 13 lat więzienia. Sąd nie miał wątpliwości, że 37-letnia Ewelina P. chciała pozbawić życia własną córeczkę. Nie miała żadnych skrupułów, porzucając noworodka w pustostanie, w dodatku w szczelnie zawiązanej reklamówce. -- Została zawiązana na dwa słupy, na tyle mocno, iż świadek, który dziecko odnalazł, nie miał możliwości otwarcia, rozsupłania tych słupów, tylko musiał reklamówkę rozerwać. -- Ewelina P. przyznała się do winy. -- Żałuję. -- Początkowo twierdziła, że nie wiedziała, że jest w ciąży. Później zmieniła zeznania. Tłumaczyła, że ukrywała ciążę ze strachu przed partnerem, który nie chciał dzieci. -- Naprawdę miałam zamiar iść w to miejsce, zobaczyć, ale nie wiem. Po prostu, nie wiem, jakaś siła, coś, coś mnie blokowało przed tym. -- Sąd nie uwierzył w tłumaczenia oskarżonej, że po porodzie była w szoku. Jego zdaniem od początku nie chciała tego dziecka. Dlatego nie przyznała się do ciąży ani nie wezwała pomocy, gdy jej córka mogła umierać. Następnego dnia po porodzie po prostu poszła do pracy. -- Nie przygotowała żadnej wyprawki, żadnych ubrań, pieluch, łóżeczka, wózka, niczego. No to świadczy również o tym, iż oskarżona nie zamierzała podjąć żadnej opieki nad tym dzieckiem. -- Tylko przypadek sprawił, że dziecko przeżyło. To tu, w połowie kwietnia ubiegłego roku, noworodka odnalazł jeden z przechodniów i wezwał pomoc. -- Można próbować zrozumieć, co się działo, w głowie, takiej kobiety, natomiast usprawiedliwienia nie ma żadnego. -- Dziewczynka trafiła do szpitala w skrajnej hipotermii. Temperatura jej ciała spadła do 27 stopni. To oznacza zwolnienie przepływu przez mózg, przez wszystkie narządy, które, no, po kolei przestają pracować, łącznie z oddychaniem. Także, no, to jest krytyczna temperatura. W tym kontekście wyrok 13 lat więzienia może dziwić. Prokurator domagał się 25 lat. -- Zbyt mała kara? -- Prokuratura podejmie w tym zakresie decyzję w przewidzianym ustawowo. -- Tak czy nie? -- Kara jest stosunkowo niska. -- Jest przedwcześnie na komentarz. Jest to wyrok w dolnej granicy ustawowego zagrożenia, bo dolna granica ustawowego zagrożenia wynosi 10 lat. -- Wiktoria, bo takie imię nadano uratowanej dziewczynce, trafiła do adopcji. Ewelina P. ma jeszcze dwie nastoletnie córki. Starszą wychowują dziadkowie, młodsza jest w placówce opiekuńczo-wychowawczej. -- Katarzyna Grzęda-Łozicka, 19:30. -- Niebieski Trójkąt równoboczny na pomarańczowym tle, pod nim zielona tabliczka z białym napisem "Punkt Schronienia". Takie oznaczenia już wkrótce mają obowiązkowo pojawić się w wyznaczonych punktach w całym kraju. Regulują to przepisy MSWiA, a szczegóły z mapami i wykazem miejsc zamieszcza specjalna aplikacja. A czy stałe oznakowanie pozwoli nam poczuć się bezpieczniej, sprawdzał Michał Niewodowski. -- W razie zagrożenia liczą się sekundy, ale gdzie się schronić? -- Nie mam pojęcia. Naprawdę, mogę się schronić w domu, u siebie. -- Cieszę się tylko, że mam okno na zachód, a nie na wschód. -- Nie, nie wiemy. -- Wkrótce odpowiedź na to pytanie ma być łatwiejsza. Miejsca, w których możemy szukać schronienia, mają być specjalnie oznaczone. -- Będzie łatwiej nam w terenie odszukać miejsce i punkt schronienia, tak aby w sytuacji zagrożenia mieć szybką drogę dostępu do takiego punktu. -- Dlatego szukajmy niebieskiego trójkąta na pomarańczowym tle, a pod nim zielonej tabliczki z napisem "Punkt Schronienia". Takie oznaczenia mają pojawić się przy wejściach do budynków oraz samych punktach schronienia. Zgodnie z projektem właściciele i zarządcy mają czas do końca grudnia. -- Zależy nam na tym, aby jak najszybciej punkty schronienia otrzymały to oznakowanie. Pamiętajmy, że ten proces już się rozpoczął. -- Bo w Polsce miejsc do oznaczenia jest około 85 tysięcy. Takie miejsce może znajdować się pod naszymi stopami. Parkingi podziemne, przejścia, tunele mogą nam dać tymczasową ochronę, ale tu warto zapamiętać jedno: to są miejsca schronienia, a nie schrony. To ważne rozró -- żnienie. -- Miejsca schronienia i ukrycia są budowlami ochronnymi. Punkty schronienia stanowią osobną kategorię, mają zapewnić podstawową ochronę w nagłej sytuacji czy gdy użyto broni konwencjonalnej. -- To nie jest tak, że da się zbombardować każdy centymetr kwadratowy. Tu widzimy też po doświadczeniach z Ukrainy, więc często te miejsca schronienia albo po prostu miejsce bez okien to już jest bardzo duże zabezpieczenie. Myślę, że trzeba do tego po prostu podchodzić z głową. -- Samorządy coraz mocniej stawiają na bezpieczeństwo. W Pobiedziskach pod Poznaniem w ekspresowym tempie powstaje takie miejsce ukrycia. -- Niejeden samorząd przyjedzie, żeby zobaczyć, że w ciągu pięciu miesięcy, tak jak było tutaj mówione, udaje się takie miejsca ukrycia zrobić. -- Podobne plany ma Wrocław, gdzie w nowym budynku archiwum powstanie też schron. Władze stawiają nowe, ale też modernizują stare obiekty. -- Kończymy weryfikację techniczno-budowlaną przeciwpożarową tych obiektów. I rozpoczniemy ten proces inwestycyjny związany z dostosowaniem tych obiektów do tego, żeby pełniły te funkcje ochronne. -- Lokalizacje najbliższych punktów schronienia można sprawdzić w serwisie "Gdzie się ukryć". To tam znajdują się informacje, gdzie znaleźć i jak dotrzeć do tych miejsc, o czym przypomina ta kampania. -- Niezależnie od tego, gdzie jesteś, w mieście na wsi czy nad morzem lub w górach, zawsze możesz szybko sprawdzić, gdzie znajduje się najbliższy punkt schronienia. -- Nowe tabliczki mają wskazać drogę do bezpieczeństwa. Warto wiedzieć, gdzie szukać schronienia, zanim będzie nam potrzebne. Michał Niewodowski, 19:30. To jeden z najstarszych w Europie festiwali promujących rodzimą kinematografię. Gdyński Festiwal Polskich Filmów Fabularnych właśnie się rozpoczyna. Podczas wielkiego święta polskiego kina nie zabraknie wydarzeń i ważnych premier. No a ponieważ wszystkie drogi prowadzą dziś do Gdyni, jest tam także nasza reporterka Sandra Meunier. Kto w tym roku ma szansę na Złote Lwy? -- Tak to prawda. Dzisiaj Gdynia, a właściwie aż do soboty, Gdynia będzie tym adresem filmowym w naszym kraju. W tym roku mnóstwo fantastycznych filmów w konkursie głównym. Paweł Pawlikowski, "Ojczyzna", czyli polski kandydat do Oskara. Jan Komasaj, "Dobry chłopiec", do tego trzy koprodukcje TVP. To jest konkurs główny, ale telewizja polska ma też reprezentację w konkursie filmów krótkometrażowych. Tam aż pięć koprodukcji. W tej chwili powoli końca dobiega uroczyste otwarcie festiwalu, a filmem otwarcia będzie "Dziki, Dziki Wschód" Jana Holubka, reżyser na realizację tego filmu musiał poczekać aż kilkanaście lat. -- Na czerwonym dywanie liczy się pierwsze wrażenie. W kinie ostatnie. To, które zabiera się ze sobą po napisach. Festiwal otwiera "Dziki, Dziki Wschód" Jana Holubka. Wojenny thriller z elementami westernu przyjechał do Gdyni prosto z Toronto. -- To, co mnie chwyciło za serce po przeczytaniu tego scenariusza, to przede wszystkim jego oryginalność. Druga rzecz to przekaz tego scenariusza, który głęboko mną poruszył i uważam, że jest z biegiem lat stał się niestety bardzo aktualny. -- 16 filmów w konkursie głównym i bohaterowie, którzy próbują żyć po swojemu, wbrew historii, rodzinie, oczekiwaniom. Czasem technologii. Najgłośniejszy tytuł ma już nagrodę za reżyserię w Cannes, "Ojczyzna" domyka z idą i zimną wojną. Czarno-białą triadę Pawlikowskiego jest polskim kandydatem do Oskara. -- Paweł do mnie zadzwonił, bo mówi: "Słuchaj, bo czy ty mówisz po niemiecku?" Ja mówię: "Nie", mówię, "ale śpiewałam kiedyś po niemiecku Bacha, przyjechałam do nich". Mówię: "Dobrze, bez problemu, dasz sobie radę". -- Mocnych tytułów w konkursie głównym jest więcej. "Dobry chłopiec" Komasy, "Willa zwidziana oczami syna". Ich od spod Smoczyńskiej. Trzy różne historie. Wszystko o tym, jak łatwo stracić kontrolę nad własnym życiem. -- Będziemy państwu pokazywać, jak szeroko. Idzie polskie kino, jak wiele ma kolorów, jak wiele ma odcieni. I to zarówno stylistycznie, gatunkowo, tematycznie, no i pokoleniowo. -- Zatrzymać się! -- Szansę na Złote Lwy mają też trzy koprodukcje TVP: "Fluidy", "Zima pod znakiem wrony" inspirowana prozą Olgi Tokarczuk i "Syrenka Picassa". -- Mój bohater, jeśli mogę tak powiedzieć, jest zmuszony wrócić do przeszłości z powodu tego, co się dzieje. Wokół niego i ten powrót będzie oczyszczeniem. I to jest bardzo piękne w tym filmie. -- Tu scenarzystę wyręczyło życie. W 1948 roku Picasso narysował syrenkę na ścianie mieszkania na warszawskim Kole. Dla świata dzieło, dla lokatorów tysiące obcych w domu. Pięć lat później poprosili, żeby ją zamalować. -- To jest film, który po prostu będzie was zaskakiwał. Tam jest wiele momentów zwrotnych, jest wiele rozmaitych niespodzianek. -- W sobotę poznamy zwycięzców, ale najważniejsze filmy nie kończą się werdyktem jury. Zostają z nami na długo po wyjściu z kina. Sandra Meunier, 19:30. 19:30, dziękuję za państwa obecność. Jesteśmy także na TVP VOD, a już za chwilę Bartłomiej Sienkiewicz, europoseł KO, będzie gościem Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu Dnia". Do zobaczenia. -- Dobry wieczór państwu. Zapraszam na "Pytanie dnia", a moim i państwa gościem jest Bartłomiej Sienkiewicz, poseł KO, kiedyś minister kultury, wcześniej szef MSWiA. Dobry wieczór, panie pośle. -- Dobry wieczór. -- Panie pośle, czy otoczenie prezydenta postanowiło ubić jakieś interes na Karolu Nawrockim? -- Eee, ja tego nie wiem, bo wiem tylko tyle, co z prasy. Że były oferty, spotkania się z panem prezydentem, za ciężkie pieniądze. -- 100 000 dolarów? -- Jeden na jednego. I że to była firma, która była w jakimś połączeniu z ludźmi z kancelarii pana prezydenta. Tyle wiem. To jest za mało, żeby stawiać wyroki. Albo żeby mówić: tak, pan prezydent jest umoczony. Albo jest z drugiej strony: jest to za dużo. Żeby powiedzieć: nie ma sprawy. I w takich sytuacjach, moim zdaniem, powinny działać organy, które jest do tego uprawnione. -- Prokuratura? -- Bo jeśli mamy kogoś, kto mówi, że jest w stanie organizować za pieniądze spotkanie z panem prezydentem, i to jeden do jednego, za ciężkie pieniądze, i ten ktoś nie jest kancelarią prezydenta, to to jest, eee, no to jest paragraf kodeksu karnego, powoływanie się na wpływy. I prokuratura na tych samych