Niespodziewana zmiana. Donald Trump wysyła do Polski 5000 żołnierzy. Husarze już w Polsce. Pierwsze trzy samoloty F-35 niewidzialne dla radarów wylądowały w Łasku. Ruszył proces syna Jacka Kurskiego. Jest oskarżony o gwałt. Dobry wieczór, zapraszam na "19.30". Donald Trump ogłosił, że USA wyślą do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy. Zmianę stanowiska powiązał ze swoją sympatią do prezydenta Karola Nawrockiego. Premier Donald Tusk dziękuję za skuteczność i jedność działania. W ubiegłym tygodniu Amerykanie wstrzymali planowane rozmieszczenie pancernej brygady w naszym kraju, co było ogromnym zaskoczeniem, bo w końcu jesteśmy jednym z najbliższych sojuszników USA. To ważny, dobry dzień dzisiaj. Mówi szef MON po tym, jak Donald Trump w mediach społecznościowych zamieścił te deklaracje. W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że USA wyślą do Polski kolejnych 5000 żołnierzy. Karol Nawrocki w odpowiedzi dziękuje i pisze o polsko-amerykańskiej przyjaźni. Maszerowaliśmy równolegle, a uderzyliśmy razem i mamy wynik. Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Choć na inne zakończenie wskazywała ta ubiegłotygodniowa dyskusja w amerykańskim Kongresie, podczas której Pentagon potwierdził medialne doniesienia o zatrzymaniu rotacyjnego przyjazdu do Polski 4000 żołnierzy. Czy Polska została powiadomiona przez sekretarza? Nie wiemy. Już znam odpowiedź, ponieważ dzwonili do mnie wczoraj. Nie wiedzieli. Byli zaskoczeni. Zdecydowana większość amerykańskich żołnierzy jest w Polsce na zasadach rotacji. Obecnie jest ich około 10 tysięcy. Decyzja Pentagonu oznaczałaby zmniejszenie tej liczby do 6 tysięcy. Stąd wszystko jest dedykowane tej sprawie. Ofensywa rządu. W poniedziałek do USA poleciało dwóch wiceministrów obrony narodowej. Dzień później Władysław Kosiniak-Kamysz był na łączach z szefem Pentagonu, a generał Wiesław Kukuła z dowódcą europejskich sił NATO. W środę Amerykanie mówili już nie o cofnięciu rotacji, lecz o jej opóźnieniu. W tym czasie politycy PiS... Donald Tusk robi wszystko, żeby ten okręt zatopić. I Pałac Prezydencki... Zachęcamy do ukrócenia tej antyamerykańskiej narracji. ...skupili się na krytyce rządu. We wtorek Zbigniew Bogucki pytany o działania prezydenta odpowiadał tak: Do kogo ma zadzwonić? Do prezydenta Trumpa. Ale co ma powiedzieć w tej rozmowie? Politykom PiS dziś to nie przeszkadza w stawianiu takich tez: Prezydent Karol Nawrocki naprawił to, co Donald Tusk zepsuł. Według nieoficjalnych informacji rozmowy telefonicznej Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem nie było. Choć obu prezydentów łączy wiele: od takich zdjęć z kampanii wyborczej po polityczne interesy. O czym Donald Trump przypomniał, argumentując swoją decyzję relacją z Karolem Nawrockim. Ja się cieszę teraz z jasnej deklaracji prezydenta, a że w tym zawsze będzie trochę polityki i każdy będzie chciał tę przestrzeń polityczną dla siebie zagarnąć, to mnie nie dziwi, ja jestem odpowiedzialny za bezpieczeństwo. Te słowa posłów PiS nie zatrzymują. Dziś ruszyli do ataku. Jesteśmy rządzeni przez polityka, który w istocie swojej jest antyamerykański. Człowiek, który zachowuje się jak małpa z brzytwą. Rządzący przypominają, że kwestia bezpieczeństwa to gra zespołowa. Nie ma co ścigać, kto co zrobił. Uważam, że wszyscy powinniśmy w tej sprawie grać do jednej bramki. Tym bardziej, że po decyzji Trumpa pytań wciąż jest wiele. Brytyjski Guardian donosi o rzadkim zwrocie akcji. Tych wątpliwości nie rozwiewa szef amerykańskiej dyplomacji. Jeśli chodzi o Polskę i rozmieszczenie sił, to spełniamy zobowiązania globalne. Szef MON mówi, że konkretne decyzje zapadną w ciągu miesiąca i apeluje o cierpliwość. Poza informacją Trumpa w mediach społecznościowych szczegółów w sprawie zmiany decyzji dotyczącej rozmieszczenia żołnierzy nie ma. Jest za to lawina komentarzy. Łączymy się z Marcinem Antosiewiczem. Jak za oceanem oceniane są działania amerykańskiego prezydenta i co o nich wiemy? Pentagon, realizując polecenie prezydenta o redukcji wojsk w Europie, w tym przede wszystkim w Niemczech, wstrzymał także wysłanie jednej brygady do Polski. Białym Dom nie był informowany o takich technicznych szczegółach, które w Polsce zostały zrozumiane jako kierunkowa decyzja polityczna. Telefon wicepremiera Kosiniaka-Kamysza do sekretarza wojny i telefon nowego szefa BBN do podsekretarza w Departamencie wojny, a także larum w Kongresie zmusiło Donalda Trumpa do zajęcia się sprawą. Prezydent instynktownie zareagował wsparciem dla kandydata, którego poparł w wyborach prezydenckich w Polsce. Stąd powiązanie wysłania dodatkowych żołnierzy z sympatią do prezydenta Nawrockiego. Teraz jednak sprawa znowu wraca do Pentagonu, który musi uwzględnić życzenie prezydenta Trumpa w swoich planach redukcji wojsk amerykańskich w Europie. Wniosek? Nie powinien być zaskoczeniem: od półtora roku w tym kraju o wszystkim na końcu decyduje jedna osoba. Decyzję Donalda Trumpa głośno komentują też szefowie dyplomacji NATO. Na spotkaniu w Szwecji minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski mówił o nowym rozdziale dla Sojuszu i przekonywał: musimy stanąć na własnych nogach. Sekretarz generalny NATO zapewnił też, że Europa pozostanie na kursie wzmacniania swojego potencjału militarnego, aby być mniej zależna pod tym względem od Waszyngtonu. To pierwsze w historii Sojuszu spotkanie w Szwecji, która dołączyła do NATO zaledwie dwa lata temu, w obawie przed agresywną Rosją. Rosja nie przestaje nam zagrażać, to właśnie tu u nas rosyjska flota cieni przepływa każdego dnia. Rosja próbuje też dzielić sojuszników NATO dezinformacją. Tym razem oskarżając państwa bałtyckie o udostępnianie swojej przestrzeni powietrznej Ukrainie do dronowych nalotów na Moskwę. Nie udostępniamy swojego nieba ukraińskim bezzałogowcom, ale to prawda, że ukraińskie technologie dronowe stały się tak zaawansowane, że dosięgają Rosji, dlatego Rosja szuka winowajcy i oskarża państwa bałtyckie, Finlandię czy Polskę. Ukraińskie bezzałogowce wleciały w tym tygodniu kilkukrotnie w przestrzeń powietrzną Litwy. Na Łotwie uderzyły w pusty zbiornik paliwa. W Estonii uszkodziły komin przygranicznej elektrowni. Rządowe alerty wywołały olbrzymi niepokój wśród mieszkańców zagrożonych terenów. Byłam przerażona, kiedy przyszedł alert. Byliśmy nieprzygotowani. Wraz z kolegami zeszłam na dół i czekaliśmy prawdopodobnie z 30 minut na kolejne powiadomienie. Drona nad Estonią zestrzelił rumuński myśliwiec, działając w ramach natowskiej misji Air Policing. To pokazuje, że musimy zwiększyć naszą obecność na froncie wschodnim, wzmocnić obronę powietrzną, antydronową. To zadanie dla europejskich sojuszników, bo choć USA nie zmniejszą swojej obecności w Polsce, to nadal oczekują, że to Stary Kontynent przejmie odpowiedzialność za swoją obronę. Rozumiem, że NATO jest cennym sojuszem dla Europy, ale musi być takim również dla USA. Zawsze dziwiło mnie to, że tak bogaty kontynent jak Europa potrzebuje pomocy od innych i to w tak wielkim stopniu, by móc obronić się przed Rosją. Do końca dekady musimy stanąć na własnych nogach, mieć USA jako ważne wsparcie w nowej konfiguracji. O tym tutaj się mówi jako NATO 3.0. Przygotowania do nowego podziału ról dyskutowanego w szwedzkim Helsinborgu w kwaterze głównej w Brukseli trwają od miesięcy. NATO w nowej wersji 3.0 ma powrócić do fabrycznych ustawień, czyli skupić się na konwencjonalnej obronie swojego terytorium, korzystając z parasola atomowego Stanów Zjednoczonych. Globalne, strategiczne dowodzenie mają utrzymać Amerykanie, ale nadzór nad trzema dowództwami operacyjnymi NATO w Brunssum, Neapolu i Norfolk przejmą Europejczycy, którzy już przygotowują się na taką zmianę w trudnych czasach. Marynarz naprawia żagiel, gdy morze jest spokojne, ale w naszym przypadku nie ma spokojnego morza. Jesteśmy już w samym środku burzy. Dlatego tak ważne jest podniesienie wydatków na obronę, czego w NATO nikt już nie kwestionuje. W ciągu dekady ma to być 5% PKB. To historyczny moment dla polskiego lotnictwa. Pierwsze trzy polskie myśliwce F-35 wylądowały w bazie lotniczej w Łasku. Maszyny przyprowadzili nasi piloci, szkolący się od miesięcy w elitarnych amerykańskich bazach. F-35 są uznawane za najnowocześniejsze seryjnie produkowane samoloty bojowe 5. generacji na świecie. Polska kupiła 32 takie myśliwce w ramach kontraktu podpisanego z USA opiewającego na ponad 4,5 miliarda dolarów. Husarze meldują się w Polsce. Inżynieryjne cudo, bez problemu przekracza granice dźwięku, od dziś będzie strzegło naszych granic. To są pierwsze F-35 na wschodniej flance NATO. To pokazuje, jak ważne są relacje polsko-amerykańskie. Pierwsze 3 z 32 polskich F-35 trafiły do Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. To właśnie tu stacjonują F-16, symbol poprzedniego etapu modernizacji polskiego lotnictwa. Teraz Łask otwiera kolejny. Erę maszyn 5. generacji. Zmiana generacyjna dla sił powietrznych, spora zmiana dla sił zbrojnych, będziemy dostosowywać całą funkcjonalność sił zbrojnych do nowego typu uzbrojenia. F-35 to latające centrum rozpoznania. Widzi więcej i wcześniej niż przeciwnik. Zebrane przez samolot dane mogą trafiać do innych systemów obrony powietrznej Wisła i Narew, czyli do polskich Patriotów i Himarsów. Pilot dostaje ten obraz prosto na wyświetlacz w hełmie. Dzięki kamerom i czujnikom widzi niemal wszystko dookoła samolotu. A ten hełm kosztuje tyle, co mieszkanie w Warszawie. Widzi 360 stopni, co się dzieje wokół niego. Sam hełm, z którego korzysta, to jest wydatek 1,5 miliona złotych. Dzięki temu, gdy popatrzy się pod siebie, też widzi, co tam się dzieje. I to wszystko będąc praktycznie niewidocznym dla obcych radarów. Skuteczne maskowanie zapewnia technologia Stealth. Żeby zmniejszyć widoczność F-35, po raz pierwszy szachownica na polskim samolocie nie jest biało-czerwona. Technologia ta nie sprawia, że myśliwiec znika, ale nasze niebo daje mu pewną przewagę. Głównie mamy deszcze, 90% czasu w Polsce mamy jakiś kondensat pary wodnej, jest to po prostu bardzo dobre, bardzo dobry kamuflaż. Bo F-35 ma być problemem, który pojawia się znienacka i jak już się pojawi, to potrafi mocno zaatakować. Ma działko 25 milimetrów, przenosi rakiety powietrze-powietrze i precyzyjne bomby o maksymalnej wadze do prawie tony. I te możliwości mogą być jeszcze większe, jeśli dołączymy do programu Nuclear Sharing. F-35 może być tym wkładem do tego programu, jest to samolot, który jest przygotowany do tego, żeby być nosicielem taktycznych ładunków jądrowych. Planowo do końca roku w Polsce ma pojawić się 14 takich maszyn, które skutecznie odstraszają wrogów NATO. Oglądają państwo "19.30", w programie jeszcze syn znanego polityka PiS oskarżony o gwałt, a później: Zrobił rekordowy stream, teraz wraca. Łatwogang właśnie rusza z kolejną zbiórką. Jedziemy stąd do Gdańska, zajmie to 40 godzin. W poprzedniej zbiórce pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Widziałem szaleństwo na te 200 mln. Pojawiła się iskierka. Robimy wszystko dla synka, by mógł żyć. To koniec wielomiesięcznego politycznego impasu. Szefowie MSWiA i Ministerstwa Cyfryzacji podpisali rozporządzenie umożliwiające dokonywanie transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych, które pobrały się za granicą. Przepisy wejdą w życie 22 sierpnia i ukrócą dzisiejszy chaos, w którym jedne urzędy dokonują tłumaczeń od ręki, a inne nie. To jest dokument fundamentalny, zmieniający polską rzeczywistość. Z dumą chcę powiedzieć każdej parze jednopłciowej, która zawierała związek za granicą: wasz czas upokorzeń się skończył. Każdy urząd w Polsce będzie miał obowiązek dokonywać tej transkrypcji. Zrobiliśmy to, zrobiliśmy to wspólnie. Państwo i rząd tą decyzją mówią: widzimy was, widzimy wasze rodziny, uznajemy wasze małżeństwa zawarte za granicą. Syn polityka PiS i byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego stanął przed sądem. Antonii Zdzisław Kurski jest oskarżony o zgwałcenie 9-latki. Miało do tego dojść kilkanaście lat temu, dziś Magdalena jest pełnoletnia. Jej matka zawiadomiła prokuraturę już 11 lat temu, jednak śledztwo przez lata umarzano. Mężczyzna konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami. Ponad 10 lat od zawiadomienia o gwałcie na nieletniej. Rozpoczął się proces. Oskarżony to syn prominentnego polityka PiS, Jacka Kurskiego. Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami. Pan Antoni K. jest oskarżony o m.in. przestępstwo zgwałcenia. Antoni Zdzisław Kurski zezwolił na podanie pełnego nazwiska, ale nie na pokazanie wizerunku. Prokuratura oskarża go m.in., że "wykorzystując zależność emocjonalną i społeczną małoletniej Magdaleny N., pod pretekstem masażu i nagrody w postaci wspólnych gier i zabaw, kilkukrotnie przemocą doprowadził do gwałtu". Wszystko miało wydarzyć się w 2009 roku, m.in. w tej leśniczówce, w której rodziny Kurskich i Magdaleny N. spędzały razem wakacje. Dziewczynka miała wtedy 9 lat. Antoni Kurski niespełna 18. Jako dzieciak zostałam skrzywdzona, zostałam zgwałcona wielokrotnie. Chciałabym po prostu sprawiedliwego procesu. Z Magdaleną N. i jej ojcem półtora roku temu rozmawiali dziennikarze programu "Niebezpieczne związki". Do końca życia będę żył z obrazem, kiedy prowadzę za rączkę moją córkę, do pokoju, w którym ona się bawiła ze swoim oprawcą. Antoni Kurski nie przyznaje się do winy. Jego obrońca, znany adwokat polityków PiS, widzi polityczne tło sprawy. W tej sprawie naprawdę nie było podstaw do kierowania aktu oskarżenia, prokurator się zdecydowała na to, ta sprawa jest wykorzystywana politycznie. Tak twierdzi również ten polityk. Zarzuty wobec mojego syna są stekiem niechlujnych bredni, wyssanych z bardzo nieczystego palca po to tylko, żeby dokonać egzekucji zastępczej na mnie. Polityka w tej sprawie była, ale za rządów PiS - odpowiadają rządzący. Bo to wtedy dwukrotnie sprawa była umarzana przez prokuraturę. Jak słyszymy, właśnie dlatego, że podejrzanym był syn Jacka Kurskiego. To był ktoś w piątce najważniejszych osób w PiS-ie. Ta sprawa była w jakimś sensie pomijana czy zamiatana pod dywan. Po zmianie władzy audyt wykazał, że umorzenia "zostały podjęte w oparciu o niepełny i wybiórczo oceniony materiał dowodowy". Zawieszono prokurator Grażynę Wawryniuk oraz sprawującą osobisty nadzór nad sprawą Teresę Rutkowską-Szmydyńską. Jak mówi europoseł Koalicji, to śledcza, która niszczyła przeciwników władzy PiS. A jak trzeba było ukręcić sprawę pedofilskiego gwałtu, podejrzeń dla szefa telewizji pisowskiej, wtedy kumpla pana Ziobry, to ta pani robiła wszystko, żeby to zrobić. Sprawa ruszyła na nowo 2,5 roku temu. Ministra do spraw równości, która sama była ofiarą przemocy seksualnej, liczy na sprawiedliwość. Jeżeli osoby doświadczające przemocy, przemocy seksualnej, mają wierzyć w system, to one muszą widzieć, że ten system jest apolityczny, że on jest sprawiedliwy i że on działa. Antoniemu Kurskiemu grozi od 2 do 12 lat więzienia. Były poseł, jeden z założycieli i liderów Polski Razem, a następnie Porozumienia i Partii Republikańskiej, Jacek Ż., usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków oraz usiłowania oszustwa w odniesieniu do mienia o znacznej wartości. To efekt śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w przyznawaniu dotacji w ramach konkursu "Szybka ścieżka Innowacje cyfrowe". Jego organizatorem było Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Ponad 811 milionów złotych - dokładnie tyle miało rozdysponować NCBiR w konkursie, który wzięli pod lupę śledczy Prokuratury Europejskiej. W efekcie zarzuty usłyszeli ci, którzy o pieniądze wnioskowali, i ci, którzy mieli je dzielić. W tym znany polityk, Jacek Ż. W miejscu, które miało służyć wynalazczości, wspieraniu polskiej nauki, dochodziło do nadużyć. Miliony trafiały do firm, spółek, które były rejestrowane raptem kilka dni przed otrzymaniem dotacji. Ż. był bliskim współpracownikiem Adama Bielana, do Sejmu dostał się z list PiS. Za rządów PiS nadzorował NCBiR jako wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej. Budżet NCBR na kilka lat do przodu wynosił 36 miliardów złotych. Ale w pewnym momencie pojawili się tam nieuczciwi przedsiębiorcy oraz politycy, którzy wpadli na pomysł, jak szybką ścieżką, bo dokładnie tak się nomen omen konkurs nazywał, wyprowadzić dziesiątki milionów złotych. Dzięki dziennikarskim śledztwom oraz kontrolom poselskim na jaw zaczęły wychodzić szczegóły podejrzanych konkursów. Ten proceder nie dziwi, bo on był podobny do tego, co robił Zbigniew Ziobro. Ogłaszano konkursy, a pieniądze były nietransparentnie przyznawane. W jednym z nich o 55 milionów złotych zawnioskował 25-latek, który założył firmę 10 dni wcześniej. W drugim o 123 miliony wystąpił zaznajomiony z Jackiem Ż. biznesmen Piotr M. On też dziś usłyszał zarzuty. Ach, prokuratura Europejska? Prokuratura Żurka i Tuska nie dawały sobie rady? Kpią politycy PiS, ale zarzuty są poważne, a wątpliwości potwierdziła Najwyższa Izby Kontroli. Według jej raportu w NCBiR nie przestrzegano konkursów, naciągano regulaminy, tworzono warunki do korupcji. Odciąć od dawnego partyjnego kolegi próbuje się nawet Mateusz Morawiecki. Wszelkie nieprawidłowości powinny być bardzo mocno, konkretnie ścigane, wyjaśniane. Jestem absolutnie za tym, żeby gorącym żelazem wypalać korupcję. Ale w sprawie pojawia się nazwisko jego obecnie bliskiego współpracownika. Najważniejszego polityka Partii Republikańskiej, Adama Bielana. Dlaczego mu tak bardzo zależało, żeby mieć nadzór nad tym? Na koniec wiceministrem odpowiedzialnym za NCBiR miała być przecież jego asystentka z biura europosła. Pytań jest bardzo wiele. Odpowiedzi na nie szukać będzie, co potwierdziła redakcji "19.30", europejska prokuratura. Polscy aktywiści z Flotylli Sumud są już bezpieczni. Więzieni przez Izraelczyków próbowali przerwać kordon wojskowy wokół Gazy, niosąc pomoc humanitarną dla cierpiących głód mieszkańców. Nagranie z zatrzymanymi opublikował w mediach społecznościowych skrajny izraelski minister bezpieczeństwa. Słychać na nim, jak ich poniża. Zatrzymani aktywiści flotylli Sumud, która miała dostarczyć pomoc dla palestyńskiej Gazy, wracają do domu. 4 dni temu wszyscy zostali pojmani przez izraelskich żołnierzy na wodach międzynarodowych. Zostaliśmy przetransportowani na statki-więzienia, których Izrael ma co najmniej dwa, a następnie do więzienia w syjonistycznym przyczółku. Byliśmy potraktowani bardzo brutalnie jak na standardy cywilizowanego świata. Potwierdzają to inni aktywiści z flotylli. Zabrali nas, zaatakowali, używali paralizatora, torturowali nas na wszelkie sposoby. Jest tam statek więzienny, który jest jak obóz koncentracyjny z drutem kolczastym i karabinami, które były skierowane na nas. W relacjach dla mediów skarżą się nie tylko na brutalność izraelskiego wojska. Strzelali do kilku osób. Dziewczyna z Francji dostała w nogę, z otwartą raną przewieźli ją łodzią do izby chorych. Musieliśmy negocjować, żeby zobaczył ją jeden z naszych lekarzy. Izrael przechwycił na wodach międzynarodowych kilkadziesiąt jednostek flotylli zmierzającej do Strefy Gazy. Kilkuset działaczy zostało aresztowanych. Izraelski minister bezpieczeństwa wewnętrznego opublikował film, w którym wyśmiewał i prowokował zatrzymanych, klęczących na ziemi ze związanymi rękami. Powiewając flagą Izraela, rozbawiony polityk krzyczał: "witamy w Izraelu, to my tu rządzimy." Zachowanie Itmara Ben Gwira spotkało się i z potępieniem w Izraelu, i na całym świecie. W Polsce został uznany za osobę niepożądaną i ma 5-letni zakaz wjazdu do naszego kraju. To nie jest sprawa teoretyczna, bo w tym roku próbował do Polski wjechać. Myśmy to uniemożliwili, a teraz ma formalny zakaz. To jest szowinista i atencjusz, więc jest zagrożeniem dla porządku publicznego w Polsce. Troje aktywistów z Polski bezpiecznie opuściło Izrael. Są w dobrym stanie, choć jeden z nich trafił do szpitala w Stambule. A teraz o współpracy, która ratuje życie. Na Podlasiu wojsko, służby ratownicze i grupy wyspecjalizowane w poszukiwaniu zaginionych ludzi testowały swoje umiejętności. Akcje poszukiwawcze bywają ekstremalnie trudne. Liczy w nich się każda minuta. Coraz częściej wykorzystywane są nowe technologie i narzędzia, bez których trudno dziś sobie wyobrazić na przykład przeczesywanie nocą lasu. Jesteśmy w okolicach Zambrowa na Podlasiu. Zaginęły tu 2 chore osoby dorosłe i trójka dzieci. W akcji poszukiwawczej zaangażowanych jest ponad 300 osób. Na szczęście to tylko ćwiczenia. Policja, wojsko, straż pożarna i specjaliści od poszukiwania ludzi, grupa ratunkowa Nadzieja, działają dziś razem na poligonie wojskowym. Na bazie infrastruktury wojskowej zapewnionej przez WOT będziemy działać sztabowo, rozplanowywać całe działania poszukiwawcze. Obszar poszukiwań to 4500 hektarów, na których muszą znaleźć 5 osób. Chodzi o sprawdzenie, jak współpracują ze sobą różne służby, uzbrojone w najnowszy sprzęt. Kilku poszkodowanych, rozproszonych po trudnym terenie leśnym, zadaniem wszystkich służb i organizacji będzie powiadomienie służb, zorganizowanie sztabu, operowanie sprzętem, w tym GPS-ami, dronami. Mózgiem operacyjnym całej akcji jest polska aplikacja Stron. To dzięki niej w sztabie można koordynować wszystkie grupy poszukiwawcze. Korzystamy z dobrodziejstw techniki, nowych aplikacji poszukiwawczych, które zamierzamy wdrażać do policji. Udało się. Pierwsza z poszukiwanych osób odnalazła się. Poszkodowana została znaleziona poprzez patrol powietrzny, dron za pomocą kamery termowizyjnej znalazł ją, od razu na miejsce został wysłany zespół na quadzie. Dla takich akcji grupa ratownicza nadzieja potrzebuje pojazdów, w których koordynowane są działania. Dzięki Fundacji TVP ratownicy mają szanse otrzymać nowy samochód. Postanowiliśmy pomóc w zbiórce, nagłaśniając wydarzenie i udostępniając nasze kanały zbioru pieniędzy. Na naszej stronie fundacja.tvp.pl uruchomiliśmy konto, na które można wpłacać pieniądze. Mamy na samochodach napisane, "Bogu na chwałę, ludziom na ratunek", by nieść ten ratunek, potrzebujemy też sprzętu. Manewry Nadzieja 2026 potrwają do jutra. 8-latek spod Leska potrzebuje wsparcia na kosztowną terapię, by przeżyć. W zbiórkę dla niego zaangażował się streamer Łatwogang. Tym razem youtuber wyruszył w podróż rowerem z Zakopanego do Gdańska. Wszystko można śledzić w internecie. Cel: 12 milionów złotych. Pewne jest jedno, po tym, jak zebrano kosmiczną kwotę na pomoc dzieciom walczącym z rakiem, nie jest to zadanie nie do wykonania. Jak ty się czujesz? Dobrze. Muszę się przyznać, że w szkole mamy tylu pana fanów, że szkoda, że pan czegoś takiego nie widzi. Już raz dokonał niemożliwego. Podczas internetowego streamu z udziałem gwiazd zebrał ponad 280 milionów złotych dla podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Teraz Piotr "Łatwogang" chce przejechać rowerem całą Polskę, by pomóc cierpiącemu na zanik mięśni Maksowi. Jadę do Gdańska. Zbieramy pieniądze. Liczę, że zbierzemy. Wbijamy jak najwięcej pieniędzy i cieszymy się tym wszystkim. 40-godzinna trasa z Zakopanego do Gdańska transmitowana jest na żywo. Na leczenie Maksa w Stanach potrzeba aż 12 milionów złotych. Euforia i niedowierzanie jednocześnie. Dla rodziny chłopca to walka z czasem i walka o przyszłość. Mama myślała, że nie będę chodzić, a jestem w takiej dobrej formie, że nie widać, że mam taką chorobę. Dystrofia mięśniowa Duchenne'a powoduje postępujący zanik mięśni. Wielu chorych około 12. roku życia traci zdolność samodzielnego poruszania się. Robimy wszystko dla synka, żeby mógł normalnie żyć i może faktycznie kiedyś tym piłkarzem wymarzonym zostać. Nadzieją jest terapia genowa dostępna w USA. Może zatrzymać rozwój choroby, ale należy do najdroższych na świecie. To przyłączenie się do pomocy Łatwoganga dużo zmieniło. W poprzedniej zbiórce pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. O tym, że Łatwogang nie tylko rozbił bank, a za rekordowymi kwotami idzie realna pomoc, świadczy historia Henia. Chłopiec walczy z ostrą białaczką szpikową. Ma nawrót choroby, ale dzięki zbiórce wsparcie trafiło również do niego. Otrzymaliśmy prawie 2,3 mln zł. U nas są potrzebne na konkretny lek, który jest sprowadzany z USA, który jest nadzieją Henia na wyzdrowienie. Szczegóły akcji i dokładne jej rozliczenie, na co przekazywana jest każda złotówka, znaleźć można na stronie www.dissnaraka.cancerfighters.pl Nie można się poddawać, nie można tracić marzeń. Zresztą od "Dissu na raka", czyli muzycznej akcji Bedoesa, wszystko się zaczęło. Dziś słynny raper nagrywa płytę z podopiecznymi fundacji, Łatwogang pędzi przez Polskę po kolejne środki, a dzieci trzymają kciuki. Bo tu każdy kilometr, każdy wers i każda złotówka mogą dać im więcej czasu. Ja już państwu dziękuję, czas na Pytanie Dnia. U Aleksandry Pawlickiej dziś Jacek Siewiera, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Spokojnego Wieczoru i do zobaczenia jutro o 19:30.