jzw INFORMACJA O AUDYCJACH (N) Węgiel na hałdach - miliardy strat i wniosek do prokuratury za aferę węglową. Ma podpisać - większość ankietowanych chce podpisu prezydenta pod SAFE. Chaos w kraju - fala przemocy w Meksyku po śmierci narkotykowego bossa. Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Ponad 700 tysięcy ton węgla zamiast trafić do gospodarstw domowych, zalega na składowiskach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Jak dużo na surowcowych zakupach mógł stracić Skarb Państwa, ustali prokuratura, którą o sprawie zawiadomiła Agencja. Węgiel sprowadzano w latach 2022-2023 na polecenie Mateusza Morawieckiego, stąd pytanie, czy były premier będzie miał nowe kłopoty. Ten kryzys podobnie jak pandemia stał się okazją do przekrętu. I to właśnie ta okazja kosztowała polskich podatników ponad miliard złotych. Sprowadzony węgiel, zamiast ratować rynek, okazał się bezużyteczny. Wszystko za rządów PiS, za czasów Mateusza Morawieckiego. To zarzuty, które stawia obecna władza. Decyzją premiera Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych miała sprowadzić 750 tys. ton węgla. Okazało się, że ten węgiel nie nadawał się do użytku. 2022 rok - po napaści Kremla na Ukrainę na rosyjski węgiel nałożono embargo. Ceny surowca wystrzeliły. Rząd, by zapobiec ewentualnemu kryzysowi energetycznemu w Polsce, sięgnął po import spoza Europy. Mamy plan, mamy strategię. Jesienią i zima nie zabraknie węgla z całą pewnością. Zamiast węgla był miał lub niskiej jakości surowiec, który nie spełniał żadnych norm. To wydaje się niemożliwe, że mieliśmy do czynienia tylko z niekompetencją, raczej mamy do czynienia z programowanym, ustawionym wałkiem. Węgiel sprowadzano z Kazachstanu, Kolumbii czy Australii. Kosztował ponad 1,3 mld zł. Dziś wiadomo, że około 40 procent surowca do niczego się nie nadaje. Najpierw były respiratory, później były agregaty, a teraz jest węgiel. Wspólnym mianownikiem są firmy, które się pojawiły w każdym z tych przypadków 2-3 miesiące wcześniej. Wspólnym mianownikiem jest to, że sprzęt i towar nie nadaje się do użycia. Zdaniem ekspertów z zalegającego węgla również koło Ostrowa Wielkopolskiego uda się odzyskać najwyżej 300 milionów złotych. Straty sięgają miliarda. Sprowadzanie odbyło się w sposób skrajnie nieprofesjonalny. Kupowano wszystko, co jest czarne, myśląc, że to węgiel. Niektóre firmy, z którymi podpisano umowy, powstały zaledwie kilka miesięcy przed pierwszą dostawą. To firmy albo jednoosobowe, albo dwu-trzyosobowe. I kiedy spojrzymy na ich wyniki finansowe, z reguły to operacje po 100 tys. miesięcznie. Po dwóch latach mają 200-400 milionów. Sprawę bada prokuratura. Były premier nie widzi problemu. PiS sobie gratuluje. To, że podjęliśmy wtedy decyzję, żeby chronić Polaków przed takim ryzykiem, jest dla nas powodem do dumy, a nie powodem do tego, żebyśmy się dzisiaj tłumaczyli. Jednak przez właśnie tę decyzję PKP Cargo straciło ponad półtora miliarda złotych, bo przewoziło wyłącznie ten węgiel. Kosztem wcześniejszych umów. To ogólnopolski rachunek, który wszyscy muszą pokryć. Problem w tym, że z tym węglem ciężko cokolwiek zrobić. Będzie sprzedawany ze stratą, bo on jest znacznie tańszy, niż był w momencie kupna w 2022 roku. A węgiel, który zalega, kosztuje. Do tej pory 200 milionów złotych. Licznik wciąż bije. Oglądają państwo 19:30 w poniedziałek. Za chwilę o tym, jak Polacy oceniają program SAFE. A potem także... Zalane piwnice i drogi. Niebezpieczna odwilż. Szybka ewakuacja. Dzieci wynosiłem. Akcje służb. Sytuacja może się pogorszyć. Czy prezydent powinien podpisać program SAFE? To pytanie, jakie pracownia IPSOS zadała w najnowszym sondażu dla Telewizji Polskiej. 38% procent respondentów jest raczej bądź zdecydowanie za podpisem. Nieco ponad 1/4 pytanych uważa, że Karol Nawrocki nie powinien poprzeć programu. Ponad 1/3 nie ma w tej sprawie zdania. Program SAFE - jeśli ruszy - mógłby stać się historyczną szansą dla polskich zakładów zbrojeniowych. To impuls do rozwoju, nowe miejsca pracy i zmiana lokalnej perspektywy. Nasi reporterzy Bartosz Filipowicz i Arkadiusz Pogłud odwiedzili dwa miasta, dla których przemysł obronny już dziś jest filarem. To Stalowa Wola, gdzie produkowane są m.in. borsuki, i Mesko w Skarżysku-Kamiennej, którego piorunami zainteresowani są m.in. Niemcy i Francuzi. W 50-tysięcznej Stalowej Woli nikt nie ma wątpliwości, jak ważna jest funkcjonująca tu od kilkudziesięciu lat Huta. Bardzo słabo jest tutaj o pracę, a huta jest jedynym takim jakby żywicielem. Jest największym pracodawcą w powiecie i dzięki niej bezrobocie jest tu niemal najniższe w regionie. Ale poszukujący pracy też są. Systematycznie rośnie liczba osób bezrobotnych i drastycznie zmniejsza się liczba ofert pracy, która mamy w swojej dyspozycji. To może się zmienić. Do Huty Stalowa Wola z programu SAFE ma trafić 20 miliardów złotych na zwiększenie produkcji słynnych Krabów - armatohaubic i nowoczesnych wozów bojowych Borsuk. A to oznacza dodatkowe miejsca pracy - głównie dla Polaków. Ze względu na strategiczne znaczenie zbrojeniówki. Zatrzymamy mieszkańców, kiedy będziemy stwarzać im dobre miejsca pracy, atrakcyjne, przede wszystkim nowoczesne miejsca pracy. Ale środki z SAFE to także rozwój całego regionu. Dodatkowe kontrakty, dodatkowe pieniądze, które tutaj wpłyną, bardzo mocno mogą przyczynić się do wzrostu, do rozwoju gospodarczego i na pewno będzie to miało pozytywny wpływ na cały nasz region. Hutę Stalowa Wola odwiedził dziś Donald Tusk. To słowa do polityków PiS, którzy w sobotę na konwencji w Stalowej Woli o programie SAFE mówili tylko źle. Wśród nich prezydent miasta. Jak możemy zaciągać zobowiązania, które jednocześnie będą budowały zagrożenie dla naszej suwerenności? W te słowa trudno uwierzyć działaczowi Koalicji Obywatelskiej. Niepojęte, że osoba, która mieszka też w tym mieście, jest tak wprost przeciwna tym ogromnym środkom dla Huty Stalowej Woli. Polityczny spór przeniósł się też na ulice miasta. Niepotrzebne, nie ma co pożyczać pieniędzy. Ale zdecydowana większość mieszkańców, z którymi rozmawialiśmy, w SAFE widzi szansę. Przed hutą jest duża perspektywa rozwoju. Huta daje możliwości, a jak dostanie potężny zastrzyk finansowy, na pewno to będzie z korzyścią dla całego miasta. I szansa dla huty na największy od lat skok rozwojowy. Ogromne pieniądze z programu SAFE pomogą Hucie Stalowa Wola. Ale mogą być też poważnym impulsem do rozwoju miasta i gospodarki całego Podkarpacia. Podobnie może być też w innych regionach naszego kraju. Zakłady Mesko, producent między innymi takich wyrzutni, ale też pocisków, największy pracodawca w Skarżysku Kamiennej. Jeśli firma dostanie środki z programu Safe, to może dla niej oznaczać nowe, większe i wieloletnie zlecenia. Powiatowy Urząd Pracy Skarżysko-Kamienna, słucham? A to może być zbawienie dla lokalnego rynku pracy. Stopa bezrobocia w Skarżysku Kamiennej sięga 15 procent. Odnosząc do województwa świętokrzyskiego, jesteśmy na drugim miejscu niestety pod względem ilości zarejestrowanych. Taka sytuacja się utrzymuje od wielu, wielu lat. Teraz zaczyna się zmieniać. Od zeszłego roku Mesko zwiększa produkcję amunicji i intensywnie szuka pracowników. Obecnie potrzebują 300-400 osób do zatrudnienia. A to nie koniec - słyszymy od władz spółki. Jeżeli będzie w ramach programu SAFE zapotrzebowanie na takie produkty, które my oferujemy, to będzie zapewnienie stabilnej produkcji na przyszłe lata, stabilnego zatrudnienia. To jest kwestia odzyskania w ogóle możliwości samodzielnego konstruowania amunicji. Europosłowie Koalicji Obywatelskiej spotkali się dziś z zarządem Mesko. Rozmawiali o rozwoju spółki i o jego efektach dla lokalnej gospodarki. To jeden z nich. Nowe domy powstające na obrzeżach Skarżyska. Sprzedają się błyskawicznie - słyszymy od lokalnego dewelopera. Część klientów ku naszemu zaskoczeniu to są ludzie, którzy mieszkali w Skarżysku, wyjechali potem na studia albo do pracy i teraz wracają w rodzinne strony. Maciej Golik też zdecydował się przyjąć ofertę w rodzinnym mieście. Jak mówi, wcześniej nie miał takiej możliwości. Przez poprzednie 6 lat, zanim trafiłem do Mesko, pracowałem poza Skarżyskiem i dojeżdżałem codziennie, więc sam wiem, że było po prostu trudno. Jedno miejsce pracy w zbrojeniówce może wygenerować dwa miejsca pracy w innych branżach - ocenia ekspert. Firmy zbrojeniowe nie działają w gospodarczej próżni, każde zamówienie, które do nich wpływa, przekłada się na zwiększone zainteresowanie na usługi i produkty. Co jest szansą na rozwój całego miasta. To również będą podatki pośrednie, to będą również wpływy do budżetów lokalnych, zatem jest to pewien zbiór naczyń połączonych. A niedużych miast z dużymi firmami zbrojeniowymi, które mogą liczyć na miliardy z SAFE, będzie więcej. Radomscy radni minutą ciszy uczcili pamięć Jana Pszczoły. Samorządowiec Nowej Lewicy zasłabł w trakcie pełnej emocji piątkowej sesji. Dzień później zmarł w szpitalu. Posiedzenie zwołano na wniosek radnych PiS, którzy domagali się potępienia władz miasta za zorganizowanie potańcówki w stylu PRL przy okazji obchodów 50. rocznicy Czerwca'76. M.in. w stronę Jana Pszczoły skandowano hasła "precz z komuną". To historia o tym, jak z dużej polityki do samorządu przeniósł się hejt. Jego ofiarą padł lewicowy radny Jan Pszczoła. Zarówno do mnie, jak i do Janka Pszczoły w ostatniej sesji to nie jest krytyka. To jest budowanie fali hejtu, nienawiści. W piątek w Radomiu na wniosek radnych PiS odbyła się nadzwyczajna sesja rady. Powód? Potańcówka w klimacie PRL. Impreza zorganizowana przez miasto miała rozpoczynać obchody 50. rocznicy radomskiego Czerwca '76. Władze Radomia urządziły sobie bal, na którym naśmiewano się z tej pamięci. Przebierańcy za zomowców. Marek Suski, który jako radomski poseł brał udział w sesji, mówi o tym zdjęciu, kiedy wiceprezydent miasta pozowała obok grupy rekonstrukcyjnej. Nie można edukować, gloryfikując oprawców. PiS razem ze swoimi sympatykami domagali się dymisji wiceprezydent miasta. Po drugiej stronie radni próbowali powstrzymać emocje i hejt. Nie wyrażam ja, moi koledzy, znajomi, przyjaciele zgody na mowę nienawiści, na mowę hejtu, to jest draństwo, to jest często gorsze od broni. Ostatni w dyskusji zabrał głos Jan Pszczoła. Róbmy więcej dla Radomia. Nie kłóćmy się i nawzajem starajmy się, żeby miasto Radom wyglądało lepiej. Nie wszyscy apelu wysłuchali. Niektórzy mieli też bezpośrednio atakować polityka. Chwilę później Jan Pszczoła traci przytomność, w ciężkim stanie trafia do szpitala. Lekarze mówią o wylewie. Radni PiS-u umywają ręce. Ja takich personalnych skierowań do pana radnego Pszczoły nie słyszałam. Nic takiego w tej sesji nie było. Tak de facto wszystkie ich wypowiedzi nawoływały do tej nienawiści, do tej przemocy. Jan Pszczoła zmarł w szpitalu następnego dnia. Tego dobrego człowieka będzie nam wszystkim bardzo brakować. W sieci radnego pożegnał marszałek Sejmu, pisząc, że właściwie został zabity złym słowem. Nigdy nie powiem, że ta agresja słowna, słowne ataki, hejt w samorządzie to jest coś normalnego. Nie jest, nie może być. Rada miejska to przestrzeń do rzeczowej debaty - napisał prezydent miasta. A tej ewidentnie zabrakło. Dotąd znany m.in. jako obrońca Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, właśnie okazał się współautorem prezydenckiego projektu ustawy o sądach. Związany z prawicowym instytutem Ordo Iuris mecenas Bartosz Lewandowski odpowiada, że doradzał prezydentowi w sprawie instytucji skargi na przewlekłość i jest to dla niego zaszczyt. Nie kończy to jednak pytań o aktywność mecenasa, nie tylko w sprawie prezydenckiego projektu. W głośnej aferze hejterskiej reprezentował sędziego Tomasza Szmydta, który zbiegł potem na Białoruś. W aferze Funduszu Sprawiedliwości broni byłych ministrów: Zbigniewa Ziobry oraz Marcina Romanowskiego. Zbigniew Ziobro nie może liczyć w Polsce na uczciwy proces. Teraz mecenas Bartosz Lewandowski współtworzy też prezydenckie przepisy dotyczące sędziów. Te same, które część z nich nazywa ustawą kagańcową w wersji turbo. Wydaje mi się, że to urzędnicy Kancelarii Prezydenta są od tego, aby zajmować się legislacją, a nie mecenas, który broni najważniejszych polityków PiS-u. W pliku z uzasadnieniem projektu ustawy turbokagańcowej prezydenta jako autor widnieje Bartosz Lewandowski - ujawnił w weekend doktor Marcin Szwed z Uniwersytetu Warszawskiego związany z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Wcześniej mecenas Lewandowski komentował projekt tak, jakby nie miał z nim niczego wspólnego. Teraz przyznaje, że konsultował projekt, ale tylko w zakresie skargi na przewlekłość postępowania. Kancelaria Prezydenta bierze odpowiedzialność za finalny projekt i przekonuje, że konsultacje z ekspertami to normalna praktyka. A politycy PiS twierdzą, że dzięki nowym rozwiązaniom w Polsce zostanie przywrócona niezależność sędziowska. Przywraca w Polsce normalność, poczucie sprawiedliwego wyroku, poczucie tego, że jest gwarantowana niezawisłość i niezależność sędziowska. Czy na pewno? Przepisy zaproponowane przez prezydenta zakładają między innymi karę do 10 lat więzienia za podważanie statutu neosędziów czy nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To jest ustawa, której nie powstydziłby się Zbigniew Ziobro. Prezydent ma prawo, a nawet powinien słuchać różnych środowisk przed podjęciem decyzji. To, co smuci, to to, że słucha tylko określonego środowiska. Co to za środowisko? Mecenas Lewandowski od lat związany jest z Ordo Iuris, ultrakatolickim think tankiem, któremu szefuje profesor Jerzy Kwaśniewski. W latach 2021-2024 był rektorem powiązanej z tą organizacją konserwatywnej uczelni Collegium Intermarium. Wpływy Ordo Iuris sięgają już najwyższych urzędów państwowych. Wcześniej mieliśmy Sąd Najwyższy, mieliśmy ministerstwa, teraz Ordo Iuris wchodzi do Pałacu Prezydenckiego z przytupem i rozmachem, konsultując tak ważną ustawę jak ustawa o wymiarze sprawiedliwości. W ślad za swoimi klientami mecenas odwiedza Węgry. Tutaj na prawicowym zlocie w Budapeszcie w listopadzie 2025 roku. Na zdjęciu poza Lewandowskim oraz Romanowskim są między innymi narodowiec Robert Bąkiewicz czy związany z Ordo Iuris neosędzia Sądu Najwyższego Paweł Czubik. Zdaniem naszych rozmówców kierunek jest nieprzypadkowy. Gdyby prezydencki pomysł wszedł w życie, Polsce bliżej niż do Europy będzie na Węgry. Jutro miną 4 lata od pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę. Trwające od miesięcy negocjacje nie przyniosły pokoju, który z europejskiej perspektywy jest kluczowy. W Lipie, na Podkarpaciu, premierzy Polski i Norwegii odwiedzili dziś poligon, gdzie szkolą się ukraińscy żołnierze. Marszałek Sejmu w Kijowie zapewniał o sąsiedzkiej solidarności. O łamanie tej europejskiej szef polskiej dyplomacji oskarża Węgry. Bez nowych unijnych sankcji wobec Rosji. I bez pożyczki wojennej dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro. Plany Brukseli storpedowały Węgry, wspierane między innymi przez Słowację. Do czasu, aż Ukraina nie wznowi dostaw ropy na Węgry, nie zamierzamy w Brukseli popierać żadnych decyzji, które byłyby korzystne dla Ukraińców lub miałyby dla nich znaczenie. To czysto polityczna decyzja Ukrainy, czysty szantaż wobec Węgier. Chodzi o przesył rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń. Kijów tłumaczy, że został uszkodzony przez Rosjan pod koniec stycznia. Budapeszt - że żadnego ataku nie było, a magistrala działa. A przynajmniej tak było do dziś. Bo ukraińskie drony uderzyły w stację, która umożliwiała tłoczenie rosyjskiej ropy w kierunku Węgier i Słowacji. To, co mnie fundamentalnie szokuje, to fakt, że przecież Ukraina broni się przed potęgą armii rosyjskiej, a Węgrzy kiedyś rozumieli, jak to jest. Zamiast tego przy pomocy propagandy państwowej partia rządząca zdołała stworzyć atmosferę wrogości wobec ofiary agresji. To przykład - spot wyborczy Fidesu, który zszokował także Węgrów. Sugeruje, że zwycięstwo opozycji w kwietniowych wyborach parlamentarnych może wciągnąć kraj w wojnę. Tę retorykę wykorzystuje także premier Robert Fico. Właśnie odciął Ukrainie awaryjne dostawy prądu ze Słowacji. Każdy człowiek, także polityk, który ma fundamentalną zdolność rozpoznawania tego, co jest złe i co jest dobre, stoi po stronie Ukrainy w tym konflikcie. Dzisiaj Ukraina potrzebuje naszej pomocy, bo broni swojej niepodległości, a w konsekwencji broni. Także całej Europy. Premierzy Polski i Norwegii spotkali się w podkarpackiej Lipie. Na tamtejszym poligonie między innymi norwescy wojskowi szkolą kolejnych ukraińskich żołnierzy. Bo kresu agresji Putina nie widać. Widać za to cenę, jaką ponoszą za nią Ukraińcy, choćby na tym lwowskim cmentarzu. Uważam, że Putin już rozpoczął trzecią wojnę światową. Pytanie brzmi, ile terytorium będzie w stanie zdobyć i jak go powstrzymać. Z prezydentem Ukrainy spotkał się marszałek polskiego Sejmu. Polska zrobi wszystko, aby pomóc Ukrainie. Jutro, w czwartą rocznicę rosyjskiej napaści, wystąpi w ukraińskim parlamencie. Chaos na ulicach, panika na lotniskach i apel, by jeśli to możliwe, omijać Meksyk. Po zabójstwie barona narkotykowego El Mencho niektóre stany dosłownie stanęły w ogniu. Boss grupy zginął w trakcie operacji wojskowej wspieranej przez Amerykanów, a przybierająca na sile przemoc ma być zemstą wymierzoną w stronę władz. Meksyk w ogniu. Płonące samochody na ulicach to znak rozpoznawczy kartelu Jalisco Nueva Generacion. Przez zachodnią część kraju przechodzi fala zbrodni. Panuje tu strach i paranoja. Ludzie jeżdżą motocyklami z kanistrami benzyny, zatrzymują samochody lub ciągniki, blokując główne skrzyżowania, wylewają benzynę i podpalają je, żeby wywołać chaos. Kłęby dymu były widoczne niemal w całym kraju. Płonęły nie tylko samochody, ale i stacje benzynowe, banki i sklepy. Na ulicach słychać było wybuchy i strzały, są ofiary. To zemsta kartelu na zabicie przez wojsko ich przywódcy El Mencho. My się boimy. Wychodzimy tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Ludzie nie wiedzą, co robić. Strach przed kartelem dobrze pokazują nagrania z lotniska w Guadalajarze. Do podróżnych dotarła informacja o uzbrojonych mężczyznach, którzy mieli wejść do jednego z terminali. Efekt - panika. Władze apelują o spokój i zapewniają, że sytuacja jest pod kontrolą, a cios w kartel był konieczny w walce z narkoterroryzmem. Obecnie panuje większy spokój, istnieje rząd, siły zbrojne, gabinet bezpieczeństwa i wiele działań koordynacyjnych. Można więc mieć pewność, że pokój, bezpieczeństwo i normalność w kraju są zapewnione. Ale MSZ odradza podróże do Meksyku, jeśli nie są one konieczne. Dla własnego bezpieczeństwa zachęcam wszystkich przebywających na miejscu do rejestracji w systemie Odyseusz, to znacznie ułatwia kontakt w sytuacji nadzwyczajnej. El Mencho, czyli Nemesio Oseguera Cervantes, był jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców w Meksyku. Jego kartel według służb amerykańskich był jednym z największych dostawców narkotyków do USA. Stany za jego głowę oferowały 15 milionów dolarów. Była to jedna z najważniejszych operacji w historii handlu narkotykami, ponieważ mówimy o osobie, która plasuje się niemal na tym samym poziomie co El Chapo Guzman i El Mayo Zambada. To jeden z największych baronów narkotykowych na świecie. A jego CJNG to organizacja o strukturze armii, która działa niemal w całym kraju i wsławiła się wyjątkowym okrucieństwem. Mamy doniesienia o bardzo licznych przypadkach masowych mordów, torturowania, na przykład palenia zwłok, pokazowego wieszania zwłok na mostach, na wiaduktach. Po śmierci el Mencho w Meksyku można spodziewać się brutalnej walki o wpływy i miliardowe dochody z narkobiznesu. Po wyjątkowo mroźnej zimie całkiem duży plus w krótkim czasie oznacza ryzyko poważnych podtopień. Mnożą się pogodowe ostrzeżenia, przybywa wody w rzekach, na polach robią się zastoiska. Dobrze, żeby ciepło, jakie dawno nie czuliśmy, nie oznaczało przedwiośnia, jakiego nie chcielibyśmy pamiętać. Walka z żywiołem trwała do rana. Strażacy i mieszkańcy w powiecie grodziskim przed wodą bronili 20 domów. Te działania skupiały się na tym, by ułożyć worki w taki sposób, by woda mogła spływać swobodnie, nie zalewając tego mienia. Topniejący śnieg zalewa domy i posesje. Dzisiejsza noc była tragiczna, pełno wody, ale na tę chwilę mam z pogodą problemy. Wszystko jest takie pływające. W związku z podtopieniami strażacy interweniowali już blisko tysiąc razy. Najwięcej na zachodnim Pomorzu i w województwie warmińsko-mazurskim. Na dziś to są bardzo lokalne interwencje straży pożarnej, natomiast cały czas obserwujemy sytuacje w górach. Bo śnieg ma topnieć coraz szybciej. To może zagrażać dużymi podniesieniami wód w rzekach, szczególnie w okolicach górskich. Dla 14 województw wydano alerty hydrologiczne. Ryzyko podtopień będzie rosło w całej Polsce. Te temperatury z każdym dniem będą wyższe, do 10 stopni na zachodzie i opady deszczu. W gminie Stare Juchy w województwie warmińsko-mazurskim pod ciężarem śniegu zawalił się dach drewnianej stodoły. Część zwierząt nie przeżyła. Jeżeli mamy dużo zalegającego śniegu, to powinniśmy go usuwać, żeby nie obciążać konstrukcji dachowej. Bo metr sześcienny mokrego puchu może ważyć nawet 900 kilogramów, a takie lodowe zagrożenie musi usuwać właściciel budynku. Z lądu i z powietrza policjanci obserwują zamarznięte jeziora i rzeki. Takie pomysły mogą okazać się stąpaniem po wyjątkowo cienkim lodzie. Ten kruchy lód, choć ma znamiona stabilnego, już jest mocno nadwyrężony. Wraz z wzrostem temperatur topnieją też szanse na białe szaleństwo. Choć dla wielu cieplejsze dni po tygodniach mrozów są miłą odmianą. Lubię wiosnę, lubię ciepło. Wiele na to wskazuje, bo mrozy mają pojawiać się już tylko lokalnie. Dziś Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. Ta coraz częściej i coraz wcześniej dotyka dzieci i młodzież. Zwłaszcza w sieci, gdzie zasięgi zyskuje przemoc i hejt, stąd potrzeba, by zapobiegać i uświadamiać. Narzędziem może być specjalny program na rzecz zdrowia psychicznego "Mów do mnie". Jak mówić, by skutecznie wspierać? Zaczęło się od szkolnego hejtu. Samopoczucie Artura pogarszało się z dnia na dzień. Najpierw pomogli rodzice. Później konieczny był już psycholog. Depresja nie zawsze objawia się smutkiem. Często ma uśmiechniętą twarz. Przez to, że jestem twórcą, to często dostaje negatywną krytykę, która jest w porządku, ale wydaje mi się, że młodzi ludzie często mierzą się z hejtem, którego nie powinni być adresatami. Z roku na rok kondycja emocjonalna dzieci i młodzieży pogarsza się. W tej chwili już co piąty młody człowiek na świecie mierzy się z kryzysem zdrowia psychicznego. Wpływ mediów społecznościowych, a w tym narażenie na różnego rodzaju cyberprzemoc, ma ogromne znaczenie. Z badania przeprowadzonego dla TVP Info i 19:30 wynika, że ponad 70% ankietowanych uważa, że dostęp do mediów społecznościowych powinien być zakazany dla dzieci poniżej 15. roku życia. Ale ta choroba nie wybiera. Może dotknąć każdego niezależnie od wieku, płci czy sytuacji życiowej. Nie jest oznaką słabości, ale wymaga leczenia. Na pewno, co jest ważne, unikamy takich określeń typu "weź się w garść", "zrób coś z tym". Raczej przyjmujemy postawę wspierającą i towarzyszącą. Zaburzenia snu czy łaknienia. Apatia. Depresja odbiera radość życia. Stanisława Wychowska mierzy się z nią od 40 lat. To przeraża - jak przeżyć następny dzień? Najgorzej jest rano, kiedy coś jest przede mną do wykonania i nie mogę tego zrobić. Pomaga kontakt z ludźmi. Ale ważne jest też to, by mówić o tym, co czujemy. Nie skrywajmy lęków i emocji w ciele. Samodzielnie lub przy pomocy specjalistów dbajmy o swój dobrostan. Możemy zgłosić się całodobowo na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. Ona działa 24 h na dobę. A także możemy zgłosić się do lekarza psychiatry w ramach poradni zdrowia psychicznego. I tutaj chciałabym podkreślić taką informację dla pacjentów, że nie potrzeba skierowania. Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak to fizyczne. Samooakceptacja to podstawa naszego dobrostanu. Bądźmy wyjątkowi dla siebie, tak samo jak jesteśmy dla innych. To w nas jest odpowiedź. Gościem Justyny Dobrosz-Oracz w "Pytaniu Dnia" będzie gen. bryg. rez. Krzysztof Bondaryk, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa MSWiA, pełnomocnik Ministra ds. Systemu Bezpiecznej Łączności. Zapraszam, dziękuję za dziś i do zobaczenia. jzw INFORMACJA O AUDYCJACH (N)