Karol Nawrocki na Węgrzech trzy tygodnie przed wyborami spotkał się z Victorem Orbanem. Przełomowa umowa dla zbrojeniówki. Amerykańskie śmigłowce Apache będą serwisowane w Polsce. Donald Trump wstrzymuje ataki na irańskie elektrownie, padają słowa o "bardzo dobrych rozmowach". Joanna Dunikowska-Paź, dobry wieczór. Węgry na ostatniej kampanijnej prostej i na pierwszym politycznym planie. Do Budapesztu poleciał dziś prezydent Karol Nawrocki, by spotkać się z premierem Viktorem Orbanem. Przyszłość tego polityka stoi dziś pod znakiem zapytania i to właśnie jego w Budapeszcie wsparła skrajnie prawicowa koalicja. Dołącza do nas reporter "19.30" Bartosz Filipowicz, który jest w węgierskiej stolicy. Na stronie Kancelarii Prezydenta próżno szukać informacji o szczegółach wizyty - powiedz, co wiemy o spotkaniu obu polityków? Znane twarze europejskiej skrajnej prawicy wsparły dziś głośno Viktora Orbana. Do Budapesztu pojechał także prezydent Nawrocki. Nie był na wiecu, ale spotkał się z organizatorem, czyli właśnie Orbanem. Oficjalnie wizyta prezydenta tutaj jest związana z dniem przyjaźni polsko-węgierskiej, ale rządzący w Polsce mówią, że te obchody dni przypadają w tym roku na polskie miasto. Dlatego prezydenci obu krajów byli dziś rano w Przemyślu. Ten przyjazd Nawrockiego akurat dzisiaj do Budapesztu zdaniem rządzących nie był koniecznością. Chyba że wizyta polskiego prezydenta na Węgrzech miała jeszcze inny cel. Prezydent mógł świętować dzień przyjaźni polsko-węgierskiej wyłącznie tu, w Przemyślu, gdzie odwiedził go jego odpowiednik. Misją moją i pana prezydenta dzisiaj jest właśnie to, aby ta przyjaźń narodów, przyjaźń Polaków i Węgrów, nie stała się obiektem krótkotrwałych, krótkich politycznych drgań. Podczas tego spotkania mówił też o tym, co nas różni. Polacy kochają Węgrów, nienawidzą Wladimira Putina. Ale Karol Nawrocki chciał spotkać się także z Viktorem Orbanem. Dziennikarze próbowali pytać go, czy dziś nie przeszkadza mu to, że premier Węgier jest przyjacielem Władimira Putina - Nawrocki sam nazwał go przecież zbrodniarzem. Reakcja głowy państwa była nerwowa. Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski? Mówię do pana, panie redaktorze, Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan? Prosz- nie krzycze^ na dziennikarzy, panie @NawrockiKn. Prezydencki minister o pytanie, które nie spodobało się prezydentowi, oskarżył i obraził dziennikarzy TVP. To kłamstwo, bo zadał je reporter innej redakcji. Pytanie było jednak zasadne, bo mimo słów o Putinie Nawrocki nie miał problemu, by przylecieć do Budapesztu. Który dziś stał się stolicą antyunijnej prawicy, wspierającej premiera Węgier na trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi. O Putinie można mówić dowolnie mocne słowa, Orban to jest ktoś, kto jest sojusznikiem Putina, to jest pieszczoch Putina. Niestety tutaj jest ewidentny udział w kampanii wyborczej na rzecz urzędującego premiera, który blokuje ważne polskie inicjatywy. Polski rząd już wcześniej skrytykował decyzje prezydenta. Premier pisał o fatalnym błędzie i występowaniu razem z prorosyjskimi politykami. No radbym wiedzieć, jaki jest polski interes we wspieraniu najbardziej skorumpowanego i najbardziej proputinowskiego polityka w Europie. Bo wspierać Orbana przyjechali politycy, którzy nie kryją sympatii do Władimira Putina: liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen, Santiago Abazcal z hiszpańskiej populistycznej partii VOX czy wicepremier Włoch Matteo Salvini. Główny przekaz ze sceny nie zaskoczył - krytyka UE. Porażka Brukseli jest oczywista. Kryzys gospodarczy, podatki, uchodźcy, całkowita porażka. Bardzo otwarcie mówimy o tym, że chcemy przejąć zarządzanie UE. Z polskich polityków wystąpił lider Konfederacji. Zapraszam wszystkich Węgrów do głosowania na premiera Orbana, a nie na liberalną opozycję. Martin Bukovicz to niezależny węgierski dziennikarz. Mówi, że społeczeństwo w jego kraju jest podzielone. Ale nie ma wątpliwości, dokąd bliżej węgierskiemu narodowi. Większość jest absolutnie prozachodnia. Myślę, że 12 kwietnia poznamy odpowiedź, czy społeczeństwu pasuje pragmatyczne zbliżenie się do Putina. Karol Nawrocki nie pojawił się na wiecu. Z Orbanem spotkał się oficjalnie jedynie w ramach obchodów polsko-węgierskiego święta. Jakie są powody, dla których miałby prezydent Karol Nawrocki nie spotykać się z przywódcą państwa będącego członkiem UE? Rządzący odpowiadają: prezydent powinien wiedzieć, że jego obecność w takim dniu w stolicy Węgier stawia go w niechlubnej roli. Jest głową państwa i wszyscy na niego patrzą i wszyscy liderzy na niego patrzą. Jeżeli wybieramy na partnera Węgry, które kolaborują z Rosja, to de facto kolaborujemy z Rosją. Według byłego prezydenta umacnianie przyjaźni polsko-węgierskiej wymaga rozmowy nie tylko z bliskimi sobie politykami. Jeżeli się kontaktuje tylko z częścią społeczeństwa węgierskiego przeciw drugiej części, to się tą przyjaźń polsko-węgierską naraża na szwank. Wybory na Węgrzech 12 kwietnia. Fidesz Viktora Orbana pierwszy raz jest tak poważnie zagrożony utratą władzy. Premier na kampanijnej trasie po kraju walczy o jej utrzymanie. W Budapeszcie jest nasz specjalny wysłannik Rafał Miżejewski. Od tygodni z bliska przyglądasz się kampanii, powiedz, jaka jest najbardziej aktualna wyborcza prognoza? Ta prognoza jasno pokazuje, że najbliższe wybory mogą zakończyć szesnastoletni rząd Viktora Orbana. Jeśli oczywiście potwierdziłyby się te przedwyborcze sondaże, które w tej chwili dają opozycyjnej partii co najmniej kilka procentowych punktów poparcia więcej. Widząc kiepskie notowania swojego rządu, Orban musi zrobić coś, czego właściwie nie robi od kilku lat, czyli wyruszył w kampanijny objazd po kraju. W czasie kiedy Peter Magyar, czyli jego główny polityczny konkurent w kampanii, w trasie jest właściwie permanentnie od 2 lat, a niektóre węgierski miejscowości odwiedzi nawet kilkukrotnie. Na finiszu kampanii przed kwietniem i wyborami parlamentarnymi Viktor Orban to najdłużej urzędujący premier w historii Węgier, a najnowsza historia tego kraju pod jego rządami znacząco zmieniła kurs. Z europejskiego na prokremlowski, czego najbardziej aktualnym przykładem są unijne rozmowy za zamkniętymi drzwiami, które Moskwie miał uchylać szef węgierskiej dyplomacji. A w kraju to walka ze społeczeństwem obywatelskim, propaganda w mediach czy ograniczanie demokratycznych swobód. Ten aplauz zwolenników Fideszu oznaczał jedno. Po 8 latach przerwy Viktor Orban odzyskał władzę na Węgrzech. Węgrzy zagłosowali dla siebie i swojej przyszłości. W 2010 roku Orban miał ułatwioną sytuację - kraj tonął w kryzysie gospodarczym. Ustępujący premier był skompromitowany - na ujawnionych taśmach przyznał się, że oszukiwał społeczeństwo. Skandal był wielki, a Viktor Orban świetnie z tego skorzystał. Mówił: no jak to, chcielibyście ponownie powierzyć władzę ludziom, którzy sami wprost mówią, że was oszukują? Pierwsze lata drugiego rządu Orbana to Węgry proeuropejskie. Kraj korzystał z płynących szerokim strumieniem funduszy unijnych. Gospodarka wyszła z recesji i należała do najszybciej rozwijających się w Unii. Rósł też sam Orban. Przez wielu polityków europejskich traktowany jest jako znakomity partner, a przy okazji jako fajny gość. To zmieniło się wraz z napływem migrantów do Europy. Orban zaczął nimi straszyć, postawił płot na granicy. Tylko my, Węgrzy, możemy decydować, z kim chcemy żyć. Rząd zmieniał też pod siebie Konstytucję, ograniczał prawa osób LGBT, wolność mediów i niezależność sądownictwa. Specjaliści określają system węgierski mianem nieliberalnej demokracji. Jak sama nazwa wskazuje, problemy z niezależnością sądownictwa i z niezawisłością są charakterystyczne dla tego rodzaju systemu. Oni mówią, że jest wolność i demokracja na Węgrzech. A to tylko pozory. Mówią przeciwnicy Orbana, który dał azyl ściganemu w Polsce Marcinowi Romanowskiemu. Nie sądzę, żeby to była ostatnia taka decyzja. A potem Zbigniewowi Ziobrze. Tak jak Polska za rządów PiS, tak też Węgry Orbana przez dewastację praworządności miały problemy z otrzymaniem miliardów euro unijnych środków. Powodzi się za to rodzinie lidera Fideszu - to zdjęcia rezydencji należącej do jego ojca. Rząd Orbana obrał też kurs antyukraiński, choć jeszcze po rosyjskiej inwazji na Krym spotykał się z prezydentem Ukrainy i wspierał Kijów. Teraz przyjacielem węgierskiego premiera jest Putin. Budapeszt blokuje unijne sankcje na Rosję i unijną pomoc dla Ukrainy. Węgry blokują pożyczkę w wysokości 90 miliardów euro, która ma umożliwić Ukrainie dalsze stawianie oporu wobec Putina. To miał być niejedyny gest Budapesztu wobec Moskwy. Według informacji Washington Post, szef węgierskiego MSZ miał przekazywać Kremlowi ustalenia z unijnych szczytów. Donald Tusk napisał, że były co do tego podejrzenia. A jak donosi portal Politico, Unia Europejska ma ograniczać udział Węgier w rozmowach na poufne tematy. Pan Peter Szijjarto był w Moskwie 16 razy od wybuchu wojny na Ukrainie, czyli od najazdu, brutalnej agresji na Ukrainę był 16 razy w Moskwie, to nie robi dobrego wrażenia. Za trzy tygodnie Węgrzy zdecydują, czy chcą kontynuacji takiej polityki. Oglądają państwo "19.30" w poniedziałek. Za chwilę przełomowa umowa dla polskiej zbrojeniówki, a potem także: Właściciel schroniska dla zwierząt w Sobolewie ma trafić do więzienia. Prowadząc schronisko świadomie dopuszczał do zadawania bólu i cierpienia przetrzymywanym tam zwierzętom. Jeden pracownik na 300 psów, brak opieki weterynaryjnej, brak sterylizacji, kastracji. Chciał pokazać, że był panem życia i śmierci. Przełomowa umowa i najbardziej zaawansowana technologia, dzięki której mamy zyskać kluczowe zdolności na współczesnym polu walki. W Łodzi podpisano umowę na serwisowanie amerykańskich śmigłowców Apache w Polsce. Przy okazji porozumienia o najbardziej zaawansowanych systemach uderzeniowych na świecie, padły ważne polityczne słowa o twardych negocjatorach. To nie były łatwe rozmowy, o czym świadczą słowa ambasadora USA w Polsce. My w USA mamy fantastycznego negocjatora imieniem Donald, tutaj w Polsce też macie świetnego negocjatora również imieniem Donald, twardy gość, jak byśmy powiedzieli. Umowę na zakup 96 takich maszyn zapoczątkował rząd PiS. Ale obecny ją renegocjował i sfinalizował. Doprowadzając do tego, że Apache będą serwisowane tu, w łódzkich wojskowych zakładach lotniczych. Jesteśmy gotowi do przyjaznej, ale twardej wersji negocjacji i do kontraktów, które z punktu widzenia polskiego interesu, z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa mają rzeczywisty sens. Nie podpisujemy umów bez offsetu, umów, które nie gwarantują długoterminowych korzyści dla polskiego przemysłu. A tym samym także dla polskiej armii. Znacznie skraca czas potrzebny na serwis i naprawę śmigłowców. Czas, kiedy śmigłowiec pozostaje poza linią. My umów dotrzymujemy. Mówił dziś premier, nawiązując do decyzji tego ministra w rządzie PiS. Polska nie będzie żadnym filarem żadnej zagranicznej firmy. Który dokładnie 10 lat temu zerwał podpisany kontrakt na francuskie Caracale, choć ten też gwarantował offset i serwisowanie śmigłowców w Łodzi. Zerwanie spowodowało, że kilkaset miejsc pracy zostało zlikwidowanych, dodatkowo 80 milinów złotych kary, musieliśmy zapłacić, więc każdy z nas de facto się zrzucił na to. A wojsko na dekadę zostało pozbawione szans na nowoczesne śmigłowce. Bo choć Antoni Macierewicz zrywając umowę z Francuzami, obiecywał, że podpisze lepszą, to słowa nie dotrzymał. Kontrakt z Amerykanami - to zdjęcia sprzed półtora roku. Co ostatnio w Sejmie przypomniał szef polskiej dyplomacji. Antek, świrze! Gdzie są Caracale? Te słowa padły podczas dyskusji o unijnym programie SAFE. To blisko 190 miliardów złotych niskooprocentowanej pożyczki na zbrojenia, którą zawetował prezydent, powtarzając takie argumenty PiS. To są pieniądze pożyczone, bardzo drogie, co więcej ograniczają możliwości. Właściwie uniemożliwiają zakupy sprzętu poza Europą. No ale mamy dowód dzisiaj, że nie. Ale PiS to nie przeszkadza, pytany o to wiceszef MON mówi wprost: Po pierwsze to jest odpowiedź. Kontrakt na amerykańskie Apache to 40 miliardów złotych. Jeśli dodamy do tego czołgi Abrams, F-35 i wyrzutnie Himars, wyjdzie 200 miliardów. To w dużej mierze też pożyczone pieniądze, tyle że u Amerykanów i spłacane z budżetu państwa. Kawa nie wyklucza herbaty. Na 200 miliardów mamy podpisane z USA, to jest więcej niż cały SAFE europejski, więc jeżeli ktoś opowiada, że zamykamy sobie ścieżkę amerykańską, to jest w totalnym błędzie i wprowadza w błąd opinię publiczną. Plączą się, gubią, bo nie pasuje im to do narracji. Te narracje prezesa PiS o skutkach programu SAFE. To jest jeden z mechanizmów, który stworzono po to, żeby przede wszystkim odepchnąć nas od USA. Dziś w taki sposób: Polska jest idealnym sojusznikiem USA. uciął ambasador USA w Polsce. Prezydent Trump polecił Departamentowi Wojny, by na pięć dni odłożył wszelkie ataki zbrojne na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną. Powodem mają być "dobre i produktywne" rozmowy. Czy krok wstecz względem ultimatum oznacza zbliżenie do jakiekolwiek przełomu w tej wojnie? Bezprecedensowe - tak nocne ataki określa irańska prasa. Przez kilka godzin pod ostrzałem było pięć dzielnic Teheranu, zwłaszcza położonych we wschodniej części miasta. Kontynuujemy pogłębianie szkód wyrządzonych potencjałowi irańskiego reżimu terrorystycznego. Jeszcze nad ranem ratownicy przeczesywali gruzy w poszukiwaniu ocalałych. Mój zięć jest gdzieś tutaj. Szukamy go. Nie wiemy, czy żyje, czy nie. W tym czasie nad całym krajem wisiała groźba dalszej eskalacji konfliktu. Wiązała się z sobotnim ultimatum Donalda Trumpa: Jeśli Iran nie otworzy całkowicie, bez żadnych gróźb, cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin Te słowa wywołały efekt, którego Donald Trump raczej się nie spodziewał. Nigdy nie groź Irańczykowi. Jeśli masz uderzyć, to uderz, ale nie rób tego słowami, bo traktujemy groźby jako coś, na co należy odpowiedzieć. Uderzenia jednak nie będzie. Donald Trump po raz kolejny zmienił narrację. Poleciłem Departamentowi Wojny odroczenie wszelkich ataków zbrojnych 48-godzinne ultimatum miało upłynąć w nocy. Ale Trump zapewnia, że Teheran i Waszyngton mają za sobą dwa dni dobrych i produktywnych rozmów. Z kim po stronie irańskiej pan rozmawia? Z wysoko postawioną osobą. Z człowiekiem, który moim zdaniem jest najbardziej szanowany i jest liderem. Z najwyższym przywódcą? Nie, nie z najwyższym przywódcą. Tylko że Iran rewelacje amerykańskiego prezydenta dementuje. Powołując się na anonimowe źródło, agencja informacyjna Fars pisze: Nie ma żadnego bezpośredniego ani pośredniego kontaktu ze Stanami Zjednoczonymi Bo po ultimatum Iran odpowiedział groźbą na groźbę. Jeśli groźby USA zostaną spełnione, cieśnina Ormuz zostanie całkowicie zamknięta. Resort spraw zagranicznych Iranu nie ma wątpliwości: Trump chce zbić ceny ropy. Chwilowo się to udało: tuż po ukazaniu się wpisu amerykańskiego prezydenta cena ropy spadła poniżej stu dolarów. Najbardziej wyraźna odpowiedź na konflikt na linii Waszyngton - Tel Awiw - Teheran to odpowiedź rynku surowców. Wojna napędza wzrost cen ropy naftowej czy gazu. Kolejne rządy reagują na kryzys. Limit tankowania wprowadziła Słowenia, Słowacja podwyższa ceny oleju napędowego dla cudzoziemców. Także w Polsce ceny paliw szybują i ma to przełożenie nie tylko na portfele kierowców, ale i polityczną dyskusję. Kolejki do dystrybutorów po tym, jak Słowenia wprowadziła limity w zakupie paliwa. 50 litrów dziennie dla kierowców prywatnych. 200 litrów dla firm. W naszej mentalności, gdy coś takiego się dzieje i nie ma paliwa, zawsze będzie panika, może to pochodzi z dawnych czasów. Na Słowacji z kolei od dziś wyższe ceny oleju napędowego dla cudzoziemców. W Polsce takich scenariuszy nie powinniśmy się spodziewać. Mamy zapasy paliwa. To się nie powinno w najbliższym czasie jeszcze zmienić, ponieważ nie mamy problemów po pierwsze z produkcją krajową, po drugie z importem uzupełniającym. Wojna na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz, którą eksportowana jest ropa, uderzają w rafinerie. I w ceny na świecie. W Polsce po ponad trzech tygodniach konfliktu benzyna i ropa drożeją. To porównanie cen na stacji w Gdańsku. Tu byliśmy 16 dni temu, dziś też. Za diesla trzeba płacić prawie dwa złote więcej. W tym tygodniu zgodnie z prognozami: nawet ponad 7 złotych za litr popularnej 95, przeszło 8 złotych za olej napędowy i około 3,5 złotego za litr autogazu. I choć dziś Donald Trump ogłosił, że na 5 dni wstrzymuje działania zbrojne wobec Iranu, tak wyglądała reakcja giełd i spadek cen ropy poniżej stu dolarów za baryłkę - to jednak na stacjach nie widać nie tylko obniżek, ale i końca wzrostów. Pozostaje pytanie o to, jak dynamiczne będą te podwyżki, z którymi będziemy się zmagać. Jeżeli administracja Trumpa rzeczywiście wstrzyma działania militarne, odroczy, to możemy mówić o zatrzymaniu podwyżek. Obniżek na razie nie ma, a to zła wiadomość przed świętami wielkanocnymi, kiedy planujemy wyjazdy. Nie jest lekko. Praktycznie niecałe 3 złote na litrze ropy więcej, jest ból. Jeżdżę mniej teraz troszkę, za jednym okrążeniem próbuję załatwić wszystko. Wraca pytanie, czy będzie interwencja rządu na rynku paliw. Rząd jest właśnie od tego, żeby w nadzwyczajnych sytuacjach, które się zdarzają na świecie i są nie z naszej winy, żeby zareagować. Na pewno będziemy analizowali kolejny wachlarz tych elementów do wykorzystania, które mamy. To jest kwestia marży, uruchomienia rezerw, jeśli to będzie konieczne. Niewykluczona jest też obniżka podatku VAT. Jutro kolejne spotkanie w tej sprawie. Orlen zrezygnował już niemal całkowicie z marży detalicznej. Katastrofa samolotu kolumbijskich sił powietrznych. Do wypadku doszło podczas startu samolotu w południowej części Amazonii na granicy z Peru. Na pokładzie było co najmniej 110 żołnierzy - podała agencja Reutera. Samolot transportowy Hercules rozbił się w pobliżu lotniska. Na nagraniach w mediach społecznościowych widać ogromną chmurę szarego dymu i rozrzucone szczątki maszyny. Władze Kolumbii nie opublikowały jeszcze pełnej listy pasażerów ani oficjalnych danych o ofiarach. Czym jest SLAPP, jak nękano, zastraszano i uciszano krytykę? Jest nowy raport komisji, która bada represje wobec społeczeństwa obywatelskiego w czasach rządów PiS. Przykłady opisano na ponad 500 stronach. Ewa Siedlecka, dziennikarka po doświadczeniach z rządami dobrej zmiany, uważa na słowa. Bo za rządów Zjednoczonej Prawicy miała 4 procesy. Dwa z nich, w tym o niezgodne z prawem pozbawienie wolności przez policję, wygrała. Dwa skończyły się z jej perspektywy najgorzej, jak mogły się skończyć - uznaniem za winną pomówienia, a potem umorzeniem z uwagi na znikoma szkodliwość społeczną. Wolałam być skazana i dalej dochodzić prawdy, niż zostać uznana za winną, a nieszkodliwą. Sprawy o pomówienie wytoczyli Ewie Siedleckiej sędziowie, o których media pisały, że uczestniczyli w grupie hejterskiej. Ale sąd tego nie rozstrzygał. Ta sprawa była dla mnie bardzo gorzka. Właśnie ze względu na to, co zrobili sędziowie, jak potraktowali prawo i mnie. W tego typu sprawach nie chodziło wcale o dochodzenie do prawdy, a po prostu o ciąganie ludzi po sądach. Tak wynika z raportu o represjach poprzedniej władzy. Miało na celu zastraszenie obywatela, który bierze udział w debacie publicznej. Takiego, który tej władzy przeszkadza, takiego, który władze krytykuje - po to, żeby on się bał. Na celowniku władzy PiS byli i nauczyciele, i społeczność LGBT+, i kobiety. Starcie jak Dawida z Goliatem - mówi szefowa komisji, która przygotowała raport. Tym Dawidem byli aktywiści, aktywistki, którzy zabierali odważnie głos, krytykując państwo. W odpowiedzi uruchamiano wobec nich całe instrumentarium represji na poziomie karnym, cywilnym, administracyjnym, kontrolnym. Czyli nie mamy dowodów, ale uruchamiamy postępowanie. Nie mamy podstaw, by wszczynać powództwo, ale chcemy zniszczyć danego człowieka. Z jednej strony nastraszyć, z drugiej zająć człowieka procesem tak, by skupił się na obronie, a nie na atakowaniu władzy. Obywatel traci czas, traci emocje, traci nerwy, traci dobre imię w środowisku, gdzie mieszka, w środowisku zawodowym, właśnie dlatego, że pojawiło się podejrzenie, wystarczy samo podejrzenie. Bo prawda, jak w procesie Ewy Siedleckiej, była drugorzędna. Sądy w ogóle nie odniosły się do kwestii wolności słowa, do roli mediów, do powinności krytyki władzy publicznej. Tego wszystkiego sądy nie uwzględniły w moich sprawach. To już drugi cząstkowy raport tej komisji - pierwszy traktował o tym, jak za dobrej zmiany niszczeniem ludzi zajmowały się media publiczne. Półtora roku więzienia i 8 lat zakazu posiadania zwierząt za piekło, jakie im wyrządził. Właściciel schroniska "Happy Dog" w Sobolewie na Mazowszu usłyszał wyrok w głośnej sprawie znęcania się nad zwierzętami. Mężczyzna przez 10 lat nie będzie mógł prowadzić działalności z nimi związanej, ma także zapłacić 40 tys. zł dla organizacji chroniącej zwierzęta. Oskarżonego Mariana D. uznaje za winnego. Półtorej godziny trwało w sądzie w Garwolinie uzasadnianie wyroku wobec właściciela schroniska dla zwierząt w Sobolewie. Sąd przywoływał historie zwierząt, które głodowały, chorowały i umierały tu, w Happy Dog. Świadomie dopuszczał do zadawania bólu psom i kotom poprzez niewłaściwe warunki bytowania, nadmierne nagromadzenie, przetrzymanie psów w klatkach dla lisów, nieudzielenie pomocy psom, godząc się w ten sposób na ich śmierć. Mariana D. nie było dziś w sądzie. Wyrok półtora roku więzienia nie jest prawomocny. Każdy wyrok inny niż wyrok uniewinniający jest wyrokiem, nie do zaakceptowania przez mojego mocodawcę. Zupełnie innego zdania była organizacja skarżąca, która chciała, aby sąd orzekł znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, co oznaczałoby 5 lat więzienia. Ostatecznie sąd w wyroku przychylił się, został na kwalifikacji znęcania się, ta kwestia będzie w ocenie prokuratury podlegała dalszej ocenie, analizie po uzyskaniu wyroku. W naszym przekonaniu skala tego okrucieństwa, długi czas trwania i liczba zwierząt świadczy o tym, że jest to rażące znęcanie się. O tym, co dzieje się w Sobolewie, cała Polska dowiedziała się w styczniu, gdy w schronisku pojawiły się dziesiątki ludzi. Protestowali przeciwko warunkom, jakie tam panowały. Widzieliśmy zwierzęta, które trafiały w dobrym stanie, a po pewnym czasie bycia tam to była skóra i kości. W styczniu schronisko zostało zamknięte. Wyroku sądu słuchali także wolontariusze, którzy pracowali w Sobolewie i próbowali odmienić tragiczny los zwierząt. Biznes polegał na tym, że gminy płaciły za umieszczeniu psa w schronisku jednorazowa stawkę, po tych 14 dniach ten pies, gdy umierał, robił miejsce dla kolejnego psa. Karolina Lewandowska nie może zapomnieć o Once. Trafiła do Sobolewa z innego zaniedbanego schroniska. Była słaba i chora. Wolontariusze chcieli ją na własny koszy zawieźć do weterynarza. Marian D nie zgodził się. Onka umarła w klatce. Chciał pokazać, że był panem życia i śmierci. To było działanie z premedytacją. Dziś sąd zakazał mu posiadania zwierząt. Iga Świątek rozstała się z trenerem. O tym, że Belg Wim Fisset nie będzie już jej szkoleniowcem, Polka poinformowała na Instagramie. Decyzja o rozstaniu z trenerem zapadła po serii nieudanych występów na Bliskim Wschodzie i w Stanach Zjednoczonych. W Miami Świątek przegrała już w meczu otwarcia z Magdą Linette. Polka z belgijskim szkoleniowcem sięgnęła po jeden wielkoszlemowy tytuł - ubiegłoroczny Wimbledon. To jedyna zmiana w składzie, na razie nie wiadomo, kto zastąpi Fisseta. Przed Świątek sezon na jej ulubionych kortach ziemnych. Ja już państwu dziękuję, czas na Pytanie Dnia. U Justyny Dobrosz-Oracz ważne pytanie: co z tym złotem? Gościem jest Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej.