Poniedziałek, 23 września, Monika Sawka, dobry wieczór. Z falą powodziową walczy kolejny region. W Lubuskiem stan wysokiej wody może utrzymać przez kilka dni. 19.30 rozpoczynamy od mapy ostrzeżeń. Szczyt fali powodziowej minął już Dolny Śląsk i zmierza przez województwo lubuskie. W Głogowie na Dolnym Śląsku poziom wody przekraczał stan alarmowy o prawie 2,5 metra. Teraz szczyt fali przemieszcza się przez Nową Sól. Tam stan wody wynosi prawie 6,5 m. Wysoka woda po południu dotarła do Cigacic. Tam od wczoraj ze względu bezpieczeństwa zamknięty dla ruchu jest tzw. Stary Most nad Odrą. Synoptycy przewidują, że jutro fala wezbraniowa dotrze do Nietkowa. W nocy heroiczną walkę o miejscowość Brody w Lubuskiem stoczyli mieszkańcy, strażacy, policjanci, żołnierze i piloci wojskowych śmigłowców. Doszło do awarii śluzy w przepompowni, kilkaset metrów od Odry. Woda błyskawicznie rozlewała się po miejscowości, a służby toczyły dramatyczny wyścig z czasem. Śmigłowce i wozy strażackie w środku nocy zbudziły mieszkańców wsi Brody niedaleko Zielonej Góry. Zepsuła się śluza na wezbranej Odrze, woda wdarła się do pobliskiej przepompowni. Miejscowości groziło zalanie. Podstawiliśmy dwa autokary, bo okazało się, że prawdopodobnie trzeba będzie ewakuować, jeśli nie uda się opanować sytuacji, około 100 mieszkańców. Autokary na szczęście się nie przydały. Strażacy monitorowali akcję za pomocą dronów. Ze śmigłowców zrzucano worki z piaskiem. Sytuację udało się opanować po 7 godzinach walki z wyciekiem. 24 godziny na dobę monitorowana jest Odra w lubuskiem. Kulminacja fali dotarła do Nowej Soli. Poziom wody jest wysoki, ale według mieszkańców nie na tyle, żeby przerwać zabezpieczenia. Dzisiaj jest w porządku, dobrą pracę władze miasta zrobiły i myślę, że tu jest spokój. Ze skutkami fali wezbraniowej od wczoraj borykają się mieszkańcy Głogowa na Dolnym Śląsku. Wprawdzie wały wzdłuż Odry wytrzymują napór wody, ale cofka na rzece Czarna spowodowała zalanie osiedla Krzepów. W piwnicy jest woda i mury to są na zaprawie wapiennej, więc ta zaprawa wszystko pociągnie do góry, tę wodę. Musi woda się obniżyć, żeby włączyli nam w ogóle prąd. Ale póki co ja mam świeczki, nie narzekam, przeżyję. Na nadejście kulminacji fali powodziowej w najbliższych dniach przygotowuje się Pomorze Zachodnie. W Gryfinie i pobliskiej Żabnicy na wałach układane są kolejne warstwy worków z piaskiem. Wówczas ten cały wał ma około metra, 1,2 m i wydaje nam się, i tak jak mówią zarządzający tym rejonem, że to powinno wystarczyć. Według prognoz woda nie przeleje się przez wały, ale długo będzie wystawiać je na próbę. Ona będzie niższa niż w 1997 roku, ale ostrzeżenia trzeciego, najwyższego stopnia obowiązują, gdyż ta fala wezbraniowa będzie przechodziła długo, przez 3, 4 doby. Woda systematycznie opada w górnej Odrze, innych rzekach południowej Polski i w zbiorniku Racibórz, który uratował Wrocław i Opole. Rusza sprawdzanie wałów i zapór. Zaczynamy organizować ekipy, gdzie trzeba uzupełnić ewentualne wyrwy w skarpach, czy jakieś uszkodzenia infrastruktury krytycznej, które trzeba w trybie natychmiastowym uzupełnić. W interesie państwa polskiego i nas wszystkich jest prześledzenie czy gdzieś coś zawiodło, ale to musimy zostawić fachowcom. Uszkodzenia zabezpieczeń przeciwpowodziowych wstępnie oszacowano na ponad miliard złotych. To największa taka operacja w historii polskiego wojska: na terenach powodziowych rusza Feniks. Ponad 26 tys. żołnierzy będzie pilnować wałów, organizować punkty medyczne, brać udział w odbudowie dróg i mostów i dostarczać najpotrzebniejsze rzeczy powodzianom. Koszt działań to ok. 175 mln zł. Operacja pod kryptonimem Feniks rozpoczęta. Przede wszystkim dotyczy odbudowany zalanych terenów, udziału wojska w tym procesie, zabezpieczenia również wałów. To największa tego typu operacja polskich sił zbrojnych w historii. Feniks koncentruje się na 3 kluczowych obszarach. Po pierwsze odbudowa infrastruktury - w tym dróg czy zerwanych mostów. Organicznie ryzyka przyszłych powodzi - tu modernizowany ma być system odprowadzania wód. I w końcu - wsparcie ludności cywilnej, czyli zapewnienie pomocy medycznej czy psychologicznej powodzianom. Pamiętajmy, że zaczęła się jesień, wkrótce przyjdą przymrozki. Możemy pracować 24 h na dobę, mamy zestawy oświetlające, chodzi o to, aby zdążyć przed zimą. W operacji ma brać udział prawie 26 tys. żołnierzy. Operacja Feniks potrwa co najmniej do końca roku. Były minister obrony narodowej - operację Feniks chwali, ale... To za późno i za mało. Gdyby rządziło PiS, uruchomilibyśmy wojsko dużo, dużo wcześniej. Na te zarzuty odpowiedział wiceszef MON. Jak poinformował resort obrony, pierwsze decyzje w sprawie wysłania wojska na tereny zagrożone powodzią zostały podjęte 11 września. Wojsko pojawiło się tam już przed kryzysem, przed powodzią w wielu miejscach wojsko zostało z ludźmi również wtedy, kiedy doszło do przerwania wałów. Tak było w Stroniu. O czym świadczą te zdjęcia i te wypowiedzi. Nasze zadania realizujemy od 4 dni. Jak długo jeszcze? Tyle czasu ile będzie konieczne. Ułożyliśmy około 350 m wału, natomiast mi się wydaje, że drugie tyle przed nami. Powodzianom pomaga nie tylko wojsko. Cała polska jednoczy się i wspiera. Nie tylko finansowo. Ci, którzy stracili przez powódź dach nad głową, próbują odbudować swoje domy. I apelują o mądre wsparcie. Jest mało osuszaczy, bo większość jest albo wynajęta, albo wykupiona, trzeba ściągać z innych miast. Łopaty, pompy, węże. Policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości ostrzegają przed fałszywymi zbiórkami w Internecie. Było ich już ponad sto. W tym pierwszym etapie okoliczności tych zbiórek mogą wskazywać, że są to fałszywe zbiórki. Apelujemy też do wszystkich, którzy chcą wspomóc powodzian, aby wybierali tylko sprawdzone zbiórki takie jakie prowadzą zaufane instytucje. Za oszustwo grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Wraz z opadającą wodą rośnie bilans strat po powodzi. Według ministra finansów można je szacować na dziesiątki miliardów złotych. Powódź wymusi więc zmiany w budżecie. A niewykluczone też, że jutro rząd przyjmie specustawę powodziową. Wiadomo na pewno, że zarówno środki unijne, jak i pieniądze znalezione w budżecie - nie wystarczą. Bo skala zniszczeń jest niewyobrażalna. No, tragedia była. W Głuchołazach sprzątanie i liczenie strat. Tylko tu według wstępnych szacunków to ponad 1,5 mld zł. Bilans zniszczeń na zalanych terenach rośnie wraz z opadającą wodą. 2 dni temu była mowa o 4 mld zł - dziś już o blisko 8 mld. Z całą pewnością będą to dziesiątki miliardów zł. Szacuje minister finansów, który będzie musiał znaleźć pieniądze na odbudowę. Na razie jest co najmniej 20 mld zł z Unii Europejskiej i 2 mld zł znalezione w budżecie. Do tego ponad 700 mln z rezerwy dzielonej z samorządami. To jednak może okazać się za mało. To są setki milionów zł, jeśli chodzi o drogi publiczne, to są przedszkola, to są szkoły. Dlatego nowelizacja budżetu jest niemal pewna. Minister Kierwiński będzie dysponował bardzo dużymi pieniędzmi na to, żeby w sposób skuteczny usuwać skutki powodzi i odbudowywać te tereny. Poszkodowani mogą liczyć na 10 tys. zł natychmiastowego wsparcia, do 100 tys. zł - na remont lub odbudowę pomieszczeń gospodarczych i do 200 tys. w przypadku domów i mieszkań. Przez rok państwo - poprzez Fundusz Wsparcia Kredytobiorców - będzie spłacać raty kredytów mieszkaniowych powodzian. W przypadku przedsiębiorców mowa o rocznym odroczeniu płatności podatków i składek ZUS. Wydałem polecenie szefowi Krajowej Administracji Skarbowej, aby zawsze gdy stoi za tym istotny interes podatnika lub interes publiczny, takie zobowiązanie podatkowe było umarzane. To samo ma dotyczyć składek ZUS. Środki unijne chciałabym, żeby zostały uruchomione w ciągu kilku tygodni, te pierwsze. Mają być one przeznaczone nie tylko na odbudowę zniszczeń, ale także na nowe zabezpieczenia przeciwpowodziowe. W ramach tych pieniędzy jest też możliwość powołania powiatowych koordynatorów do spraw powodzi. Z takiego rozwiązania zamierza skorzystać Nysa. Rząd kompletnie nie jest przygotowany. Tak walkę ze skutkami powodzi oceniają politycy PiS, którzy od 10 dni konsekwentnie krytykują rząd, także za takie posiedzenia sztabu kryzysowego. To są jakieś spotkania, które służą poprawie wizerunku Donalda Tuska, te ubłocone buty i takie inne przykłady. Premier, który dziś był w Warszawie, by dopracować nowe rozwiązania prawne, do zarzutów opozycji odniósł się w mediach społecznościowych. Według sondażu na zlecenie "Rzeczpospolitej" niemal połowa ankietowanych uważa, że opozycja nie powinna krytykować rządu w czasie walki z powodzią, według 24% powinna to robić w ograniczonym zakresie. Teraz jest czas pracy, pomocy, a potem przyjdzie czas rozliczeń. Na razie według sondażu celująco, bardzo dobrze lub dobrze reakcje rządu ocenia blisko 45% pytanych, dostatecznie - 15%, niedostatecznie lub miernie - ponad 26%. Oglądają Państwo 19.30, już za chwilę, trudna sytuacja szkół po powodzi, a później jeszcze... Sama forma korespondencji była zatrważająca. Miażdżący raport NIK w sprawie afery wizowej. Wszystko jest, że tak powiem, na stole, nie ma tu nic nowego. 366 tys. wiz, to mniej więcej liczba mieszkańców Lublina. Piraci drogowi na celowniku. Samo zaostrzanie kar nie eliminuje tego zjawiska. Jesteśmy nastawieni, żeby ten problem rozwiązać jak najszybciej. Amerykańska misja prezydenta Ukrainy. Ocaliliście miliony Ukraińców. I pomogliście nam przetrwać inwazję Putina. Zniszczone ławki, podręczniki, tablice. Sytuacja szkół po powodzi jest tragiczna. Ponad 230 placówek jest zamkniętych. Dyrektorzy zachęcają do organizowania kolonii dla powodzian. Pierwsza grupa uczniów z Kłodzka już jest w Sopocie. W nadmorskim kurorcie spędzą 2 tygodnie. Tam będą mogli choć na chwilę zapomnieć o powodziowej traumie. Pobudka o 5,00 rano, o 6.00 - zbiórka. Jedziemy do Dębic na zieloną szkołę. Mamy plan zajęć i mają być takie zajęcia lekcyjne, ale to nie będą takie lekcje na ocenę. Najmłodsi wyjeżdżają, bo rodzice muszą walczyć o przywrócenie normalności w zalanych domach. Czekamy na wodę, ale to się trzeba nanosić tej wody. Dla dzieci to też odskocznia od tego co zobaczyły przez ostatni tydzień. To będzie dla nich czas spędzony w spokoju, w ciszy, są organizowane różnego rodzaju zajęcia, więc myślę, że cały dzień będzie spędzony bardzo pozytywnie i optymistycznie dla nich. Dzieci, które zostały w Stroniu Śląskim po raz pierwszy od tygodnia poszły dziś do szkoły, a właściwie do pensjonatu, bo w ich szkole stacjonuje wojsko, które usuwa skutki powodzi w mieście. Dzięki dobremu sercu osób, które tutaj mieszkają, mamy użyczone pomieszczenia zarówno w tym pensjonacie, jak w innym pensjonacie, który znajduje się na terenie Stronia Śląskiego. To, że mogły wrócić do kolegów i są z dala od popowodziowego błota i kurzu, na pewno poprawi ich nastój. Dziś rysowały laurki z podziękowaniami dla żołnierzy, strażaków i wolontariuszy. Jeszcze w piątek nie działało 431 szkół, teraz jest ich blisko o połowę mniej. Około 200 placówek wróciło do pracy w tym czy innym wymiarze po weekendzie tak jak było 431 placówek w piątek, tak dzisiaj jest to ok. 230, więc 200 szkół wróciło, a nauczyciele spotkają dziećmi, które są często w traumie, często w kryzysie. Dostarczyliśmy im narzędzia w jaki sposób rozmawiać z tymi dziećmi. Jutro maluchy, które teraz uczą się w pensjonacie, mają spotkanie z psychologiem. A to już szkoła w Lądku Zdroju, przez którą, jak mówią mieszkańcy, przeszła fala tsunami. Przed szkołą sterty śmieci, niektóre z tych mebli zostały kupione w tym roku. A tak wygląda korytarz prowadzący do sali gimnastycznej. Wody było tyle. Wyremontowane w wakacje szatnie w całości znalazły się pod wodą. Tak samo jak warsztat Grzegorza Janiaka, szkolnego konserwatora, który w powodzi stracił dom. Domu nie ma co ratować, tu jest narzędziownia, była. Wszystkie meble wyniesione, budynek z tynku poobijany. Nawet tydzień przed wodą kupioną miałem nową wkrętarkę i też utopiona. Trochę lepiej jest na parterze. Dzieci w tej klasie po jej dezynfekcji i odpowiednim remoncie będą mogły się uczyć już za kilka tygodni, ale są miejsca w tej szkole, których odbudowa potrwa nawet parę miesięcy. Kolejny remont oczywiście można zrobić... Myślę, że do wiosny wszystko tu będzie naprawione, tylko jest jeszcze jeden problem, to jest wciąż teren zalewowy, to nie jest pierwsza powódź. Dyrektorka po cichu liczy na wybudowanie nowej szkoły w bezpiecznym miejscu. Na razie wszyscy robią co mogą, by dzieci od powodziowego stresu odciągnąć. Strażacy przyjechali do nich z takim grillem. Mogą zapomnieć o tym wszystkim i poczuć się dziećmi. A o politycznej odpowiedzi na powódź w programie "Bez retuszu". Łączymy się z Markiem Czyżem. Dobry wieczór, jakie pytania padną podczas dyskusji i kogo zaprosiłeś? Kiedy wsłuchuję się w to, co mówią politycy o tej powodzi, to pytam siebie, jak to się mogło stać, że ta powódź tu przyszła, bo zrobiono wszystko i przez 8 lat i przez 8 miesięcy. Chcemy zapytać kiedy wreszcie w takich sprawach będzie ważna dyskusja co będzie po. Kiedy Polacy nie będą już musieli uciekać na drugie piętro. A teraz szokujące wyniki raportu NIK w sprawie afery wizowej. W ostatnich latach Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało 366 tys. wiz dla obywateli państw muzułmańskich i afrykańskich. Dokumenty miały być przyznawane bez należytej kontroli, często według specjalnych zaleceń polityków PiS. Do raportu dotarła Gazeta Wyborcza. Skala nieprawidłowości jest porażająca - przyznaje rzecznik Najwyższej Izby Kontroli. 366,5 tys. wiz dostali obywatele krajów muzułmańskich i afrykańskich, w tym 174 tys. w okresie od stycznia 2021 roku do czerwca 2023. Fragmenty raportu przytacza Gazeta Wyborcza. Gigantyczna skala nieprawidłowości, de facto abdykacja ze stanowiska ministra, który miał pod kontrolą całość tego projektu. Mowa o byłym wiceszefie MSZ Piotrze Wawrzyku, który ma zarzuty przekroczenia uprawnień. Chaos, bezprawie i zagrożenie polskiego bezpieczeństwa - komentuje były szef wizowej komisji śledczej. A tak PiS: Powiem szczerze, nic się nie bardzo trzyma kupy. NIK pisze o nietransparentnym i korupcjogennym wpływaniu na konsulów oraz bezprecedensowym zagrożeniu dla bezpieczeństwa: Według NIK w ciągu 4 lat Polska wydała ponad 6,5 mln wiz. To więcej niż w Hiszpanii czy Niemczech. Co piąta to wiza uprawniająca do pobytu w strefie Schengen. Tylko w roku 2021 33% wiz dla obcokrajowców spoza UE wydały polskie konsulaty. Według PiS nie było to dużo. To nie są liczby takie, że Polska była jakimś największym krajem, który tutaj ściągnął niebywałą liczbę migrantów ekonomicznych. W raporcie NIK pisze o presji i przytacza ponaglające maile z MSZ do konsulatów, by te sprawnie przyznawały wizy. Państwo zadziałało. Służby w czasach rządów PiS, Zjednoczonej Prawicy, wykryły ten drobny proceder. Zdaniem rządzących nie taki drobny. Polska granica w zakresie przywozu i przyjazdu obcokrajowców była dziurawa jak sito. NIK jako odpowiedzialnych za nieprawidłowości wymienia ministrów: Zbigniewa Raua, Szymona Szynkowskiego vel Sęka, Witolda Waszczykowskiego i Jacka Czaputowicza. Nie ma afery. To nawet nie jest aferka - mówił prezes PiS. Podobnie były szef MSZ. Nie było żadnej afery, natomiast miała miejsce kaskada fake newsów. Witold Waszczykowski napisał nam w smsie, że za jego czasów nie było żadnych problemów. Rządzący przypominają, że to PiS straszył nielegalną migracją w swoich spotach wyborczych. Prezes Kaczyński mówił, że to nie jest afera, tylko aferka. Mówili też, że nie będą przyjmowali ludzi z zagranicy, migrantów. To jest na tej szali, a na tej jest 360 tys. wiz. Nad raportem pracowało siedmiu kontrolerów. Całość raportu poznamy w połowie października. Jest opinia biegłego dotycząca stanu zdrowia Zbigniewa Ziobry. Wpłynęła i została przesłana do komisji śledczej ds. Pegasusa. Były minister sprawiedliwości może zostać przesłuchany w Sejmie. Będzie odpowiadał na pytania maksymalnie 2 godziny, wkrótce zostanie wyznaczony termin. Trafiła do nas odpowiedź - opinia biegłego w zakresie stanu zdrowia Zbigniewa Ziobro i nie będzie już dłużej mógł unikać stawiennictwa przed komisją. Także będziemy wyznaczać termin na przesłuchanie Zbigniewa Ziobro. Nie rozmawiałem z samym zainteresowanym, czyli panem ministrem, natomiast w zakresie komisji zapadło orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że komisja ds. tzw. Pegasusa nie może działać. W tej kwestii tak bulwersującej wszystkich głównym zainteresowanym są Polki i Polacy. Wreszcie najwyższa pora, żeby Zbigniew Ziobro, który dał kasę na to, odpowiedział dlaczego tak się stało i żeby wziął publicznie odpowiedzialność za tę sytuację. Teraz amerykańska misja ukraińskiego prezydenta. Wołodymyr Zełenski jest już w Nowym Jorku, gdzie weźmie udział w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Ma też spotkać z prezydentem Bidenem i wiceprezydent Kamalą Harris i przedstawić czteropunktowy plan zwycięstwa Ukrainy. Gdy idą na przerwę, zawsze widzą baner z tym napisem: "Zwycięstwo na froncie zaczyna się w fabryce". Ta - w Scranton w Pensylwanii - rodzinnym mieście Joe Bidena ma kluczowe znaczenie dla Ukrainy. I to właśnie od niej prezydent Wołodymyr Zełenski rozpoczął swoją wizytę w USA. Pracuje tu 400 osób. Ale bardzo chciałem tu przyjechać i podziękować wam, tym 400 osobom, ocaliliście miliony Ukraińców. I pomogliście nam przetrwać inwazję Putina. Fabryka w Scranton jest jedną z dwóch w USA, gdzie powstaje najważniejsza amunicja używana przez Ukraińców w walce z rosyjską agresją. To pocisk artyleryjski - kaliber 155 mm. By sprostać zapotrzebowaniu ukraińskiej armii, Amerykanie od początku wojny zwiększyli produkcję ponad pięciokrotnie. Do 40 tys. sztuk miesięcznie. Stoimy za panem. Pańskie zwycięstwo będzie zwycięstwem dla całego świata. Entuzjazm, wsparcie i zrozumienie dla spraw Ukrainy - jakie Zełenski otrzymał zarówno w tej fabryce, jak i od mieszkańców Pensylwanii... ...będzie mu potrzebne - szczególnie tu - w Białym Domu, gdzie w czwartek spotka się z Joe Bidenem. By przedstawić mu ukraiński plan zwycięstwa. Prezydent USA będzie pierwszym, który zobaczy go w całości. Przedstawię go również Kongresowi - obu partiom i obu kandydatom na prezydenta USA. Według brytyjskiego dziennika "The Times" plan obejmuje m.in. wykorzystanie ukraińskiej inwazji na rosyjski obwód kurski jako karty przetargowej, objęcie Ukrainy zachodnimi gwarancjami bezpieczeństwa oraz konkretne prośby o zaawansowaną broń. Chodzi też o zgodę na uderzenia na terytorium Rosji pociskami dalekiego zasięgu. Czy podjął pan decyzję o zezwoleniu Ukrainie na użycie broni dalekiego zasięgu?. Nie. Z panem prezydentem Joe Bidenem, oczywiście tak jak zawsze z prezydentem USA, podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych mam nadzieję, że jutro takie spotkanie będzie. I tak jak co roku będzie sposobność do rozmowy. Jutro Zełenski spotka się z prezydentem. Piraci drogowi pod lupą Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort rozważa zmiany, m.in. wprowadzenie "zabójstwa drogowego". To reakcja na dramatyczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Samochód, którym miał kierować Łukasz Ż. z dużą prędkością uderzył w jadący przed nim pojazd. Zginął mężczyzna, a jego żona i dzieci zostały ranne. W tym wypadku zginął człowiek przez brawurę kogoś, kto nie powinien usiąść za kierownicą. Niebawem mogą za to grozić surowsze konsekwencje. W planach Ministerstwa Sprawiedliwości zaostrzenie kar i bardziej efektywny nadzór nad łamiącymi przepisy. Kwestie skuteczności wykonywania tych orzeczeń. Tu musimy stworzyć coś, co jeszcze nie jest polskiemu prawu znane. W polskim prawie może pojawić się przestępstwo zabójstwa drogowego. Resort sprawiedliwości myśli też o stworzeniu systemu identyfikacji osób, które mają zakaz prowadzenia pojazdów czy konfiskaty auta, jeśli kieruje nim ktoś, kto stracił prawo jazdy. Nad zmianami pracują też resorty infrastruktury oraz MSWiA. W przyszłym tygodniu spotkanie i przygotowanie rekomendacji. Konkretne działania zmierzające do zmiany prawa w zakresie eliminacji z ruchu pijanych kierowców, tych którzy poruszają się bez wcześniej odebranych uprawnień. Widać, że samo zaostrzanie kar, nawet wprowadzanie nowych typów przestępstw, po prostu nie rozwiązuje tego zjawiska. To krok w dobrą stronę - mówią eksperci. Głosy, które po tym wypadku nie tylko po tym, po tego typu wypadkach są artykułowane przez społeczeństwo, domagają się wykluczenia takich osób, pełnego wykluczenia z ruchu drogowego. W sprawie proponowanych zmian - może być zgoda ponad politycznymi podziałami. Zwiększenie poziomu surowości prawa karnego. Warto w tym przypadku to także rozważyć, więc jesteśmy nastawieni w tym kierunku, żeby ten problem rozwiązać jak najszybciej. Jeżeli ktoś dokonuje czynu świadomie, jeśli siada za kierownicę bez prawa jazdy, powinien być karany tak jak za zabójstwo. W Warszawie zginął 38-letni mężczyzna. Jego żona i dwójka małych dzieci przebywają w szpitalu. To Łukasz Ż., zdaniem prokuratury, doprowadził do tragedii: miał wsiąść za kółko mimo kilku zakazów, dodatkowo - po pijanemu. Po wszystkim uciekł zagranicę. Teraz przebywa w niemieckim areszcie, gdzie czeka na ekstradycję. Śledczy zarzucają mu spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca wypadku. Niewykluczone, że zarzuty się zmienią. Mówimy tutaj o ewentualnych zarzutach przyczynienia się lub spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Jak pisze "Rzeczpospolita", śledczy mogą też zdecydować o zarzucie zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Teraz Łukaszowi Ż. grozi maksymalnie 12 lat więzienia. Pokazem filmu Damiana Kocura "Pod wulkanem" rozpocznie się Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Ten obraz to również polski kandydat do Oscara. Jest jednym z szesnastu, które walczą o nagrodę w Konkursie Głównym. Łączymy się z Sandrą Meunier. Jakie tematy w filmach dominują w tegorocznej edycji festiwalu? Dobry wieczór. Kino zaangażowane - to hasło, które słychać w Gdyni bardzo wyraźnie. Filmy, które nie tylko otwierają wyobraźnię, ale również serca. Filmy dotyczące sytuacji białoruskich więźniów sumienia czy sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. 3 filmy w konkursie głównym, które poniekąd dotyczą sytuacji u naszego wschodniego sąsiada. W tym polskiej kandydat do Oscara. W konkursie głównym znalazły się 3 koprodukcje Telewizji Polskiej. Choć w trakcie festiwalu w Gdyni wszyscy świętują, to organizatorzy imprezy nie zapominają o tym, co dzieje się na południu kraju. Podjęto decyzję, że połowa środków ze sprzedaży festiwalowych gadżetów zostanie przeznaczona na rzecz powodzian. Ponad 2 mln zł w niecały kwadrans. Tyle udało się zebrać dzięki charytatywnemu blokowi reklamowemu. Spoty można było zobaczyć wczoraj tuż po naszym programie "19.30" w ramach akcji Razem Dla Was. Całą kwotę TVP przeznaczy na pomoc powodzianom. Dziękujemy, że byli państwo z nami. W charytatywnym bloku wzięło udział 34 reklamodawców. Został wyemitowany na antenach TVP 1, TVP Info, TVP Polonia, online w serwisach TVP Info, TVP VOD, a także w aplikacjach mobilnych, m.in. TVP GO. Pieniądze trafią bezpośrednio tam, gdzie powódź wyrządziła największe szkody. Czas na "Pytanie dnia" - u Justyny Dobrosz-Oracz dziś wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka. Do zobaczenia jutro.