Miażdżący raport MON w sprawie podkomisji smoleńskiej. Manipulacje, zniszczony tupolew, ponad 80 mln wydanych i 40 doniesień do prokuratury. Smoleński mit. Kim jest Antoni Macierewicz, od dziesięcioleci ważny polityk PiS? Jednak osobno. Rozłam w partii Razem. Grupa polityczek odchodzi. Monika Sawka, dobry wieczór. Zaczynamy "19:30". Ministerstwo Obrony Narodowej ujawniło wyniki trwającej od stycznia kontroli w podkomisji smoleńskiej. Jak mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, prawdziwym celem działania zespołu Antoniego Macierewicza było potwierdzenie tylko jednej hipotezy: o wybuchu. Będzie 41 zawiadomień do prokuratury. Koszty działania komisji były gigantyczne. Dziś w tej samej sali, w której Antonii Macierewicz prezentował raport podkomisji smoleńskiej. Wybuchy doprowadziły do śmierci całej polskiej delegacji. Był z niego rozliczany. Celem strategicznym w ujęciu merytorycznym było potwierdzenie wybuchu, a w celu politycznym dalsze budowanie podziału społecznego. Główny wniosek: Antoni Macierewicz przez lata manipulował opinią publiczną, ukrywał niezgodne z postawioną przez niego tezą wnioski niezależnych ekspertów. Dziś o tym mówić musimy, to był zamach. Zamach. To była zbrodnia. Tamta strona nie może się przyznać do tego, że to był zamach. Ten przekaz słyszeliśmy przez lata. Dowody jednak mówią coś zupełnie innego. Kłamstwo, zło, nienawiść, która podzieliła Polaków, nie wzięła się znikąd. Ktoś za to odpowiada. Specjalny zespół powołany decyzją szefa MON w styczniu, który nie badał przyczyn katastrofy smoleńskiej, tylko oceniał działalność podkomisji, przygotował 800-stronicowy raport. Przeanalizował 170 tys. stron dokumentów. Zespół negatywnie ocenia funkcjonowanie powołanych w latach 2016-2023 podkomisji do ponownego zbadania wypadku lotniczego Tu-154M. Zarzutów jest sporo. Wśród nich ten o celowym pomijaniu niewygodnych dokumentów przez Macierewicza. W raporcie czytamy o wnioskach ekspertów, których zatrudniła podkomisja. Wersji o oderwaniu skrzydła tupolewa w wyniku wybuchu przeczy większość ekspertów. W tym Christopher Protheroe, doświadczony brytyjski ekspert ds. wypadków lotniczych. Jego wnioski nie spodobały się Macierewiczowi, który przestał mu płacić. W mailu do Protheroe miał, jak wskazuje raport, napisać, że jego ekspertyza jest niekompletna i wymaga usunięcia błędu, dopiero wtedy podkomisja będzie mogła zrealizować końcową płatność. Tym błędem ma być hipoteza, że w Smoleńsku nie doszło do wybuchu. W odpowiedzi mailowej brytyjski ekspert zarzuca Macierewiczowi, że ten chciał go przekupić. Pana oferta zapłaty 5000 euro uzależniona od wprowadzenia przeze mnie istotnych zmian w moim raporcie jest rażącym naruszeniem zobowiązania wynikającego z paragrafu 6 umowy i stanowi łapówkę. Dziś, po raz pierwszy w TVP, w rozmowie z naszym brytyjskim korespondentem przyznaje... Wielokrotnie próbował zmusić mnie do zmiany sprawozdania, a nawet dostarczył materiały i zasadniczo poprosił mnie o włączenie ich do sprawozdania. Odmówiłem uczynienia tego stanowczo. Zaproponował również, że opłaci jedną z moich niezapłaconych faktur, jeśli dokonam tej zmiany. Niczym nie manipulowałem. Nikomu nie narzucałem swojego poglądu, wręcz odwrotnie. To jak wytłumaczyć fakt, że Macierewicz sprawozdania nie tylko brytyjskiego eksperta nigdy opinii publicznej nie pokazał. Praca przewodniczącego nie podobała się też członkom podkomisji. Marek Dąbrowski i Wiesław Chrzanowski wielokrotnie informowali o nieprawidłowościach samego ministra Błaszczaka. Jeśli chodzi o wybuchy, myśmy byli sceptyczni tutaj. Bo widzieliśmy, że Macierewicz ewidentnie idzie na skróty. W pewnym momencie stało się to problemem i wyrzucono nas z pracy. Zespół dopatrzył się także szeregu nieprawidłowości w składzie podkomisji. Członkami podkomisji byli muzykolog, akustyk, psycholog oraz, tak jak zostało powiedziane, Macierewicz, który z wykształcenia jest historykiem, a jego praca magisterska dotyczy Inków. Czyli, jak podkreślają autorzy raportu, żadna z tych specjalizacji nie jest ujęta w prawie lotniczym do pracy w komisji badania wypadków lotniczych. Dziś pokazano także wnioski z amerykańskiego Narodowego Instytutu Badań Lotniczych. Raport wskazuje, że przyczyną katastrofy było uderzenie skrzydła samolotu w drzewo, a na pokładzie nie zaobserwowano żadnych śladów wybuchu. Podkomisja smoleńska kosztowała podatników 81 mln zł. 34 mln to koszty działania samej podkomisji, a 47 mln to cena zniszczonego tupolewa, bliźniaka samolotu, który się rozbił pod Smoleńskiem. Zespół zdecydował także, że Antoni Macierewicz nie mógł unieważnić raportu Jerzego Millera, z którego wynika, że... To jest polityka, a nie analiza, dlaczego 96 osób zginęło. Taki człowiek nie szanuje tych 96 ludzi. W raporcie wskazano, że do prokuratury złożonych zostanie 41 zawiadomień. 24 z nich dotyczą Antoniego Macierewicza, a 10 - byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Jutro w Poranku TVP Info tuż po 7.00 rozmowa z Chrisem Protheroe, jednym z najbardziej szanowanych na świecie ekspertów, o kulisach współpracy z Antonim Macierewiczem. Rozmowę nagrano już po publikacji raportu. Istotą jest oszukanie społeczeństwa w sprawie zbrodni Putina - przekonuje Antonii Macierewicz. Politycy KO mówią o smoleńskim kłamstwie, o którym mieli wiedzieć czołowi politycy PiS. Rządzący zarzucają byłemu ministrowi obrony narodowej także wpływanie na ekspertów, by podpisali się pod tezą o zamachu. To jeden wielki akt oskarżenia przeciwko Antoniemu Macierewiczowi - podsumowują raport politycy koalicji rządzącej dzień, w którym rozpada się kłamstwo smoleńskie. Dla Barbary Nowackiej, która straciła w katastrofie matkę, szczególny. 14 lat kłamali. Wszyscy wiedzieli, że Macierewicz kłamie. Wiedział Błaszczak, Kaczyński. Dostawali pisma, były sprawozdania, a oni kłamali. Zarządzili ekshumacje, które były cierpieniem dla większości rodzin, tylko dlatego, żeby móc dalej kłamać. Macierewicz odpiera zarzuty. Fałszerstwa przedstawia dzisiaj pan Kosiniak-Kamysz i realizatorzy jego zadania. Raport Ministerstwa Obrony wskazuje na niejasne kontakty Antoniego Macierewicza z rosyjskimi obywatelami, spotkania dotyczące katastrofy smoleńskiej bez niezwłocznego informowania Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Jeśli w tle mamy jeszcze wątki działalności komisji pisane cyrylicą, kontakty nieuprawnione z ludźmi, z którymi się nie powinien kontaktować, to jest narażanie Polski na niebezpieczeństwo. Niektóre informacje jak te, że Macierewicz zatrudnił w roli ekspertów muzykologa czy psychologa, większość polityków traktuje z lekkim przymrużeniem oka, w kompetencje ekspertów Macierewicza już 3 lata po katastrofie wątpiła ponad połowa Polaków, a 10 lat później nadal ponad połowa źle oceniała prace podkomisji. Dużo poważniej brzmi zarzut, że Macierewicz próbował wpłynąć na ekspertów, by podpisali się pod tezą o zamachu. Ponieważ żaden ekspert poważny nie chciał się podpisać pod taką tezą, więc spotykali się z ludźmi dziwnej historii, reputacji, a nawet z agentami Rosji, żeby ułożyć to w jakąś całość. To im się nie udało, więc skłamali. Teraz zarzutami zajmie się prokuratura, która sama ma szereg informacji. Uzyskała m.in. raport od międzynarodowego zespołu biegłych. Liczy 700 stron. Dzięki takiemu profesjonalnemu kompleksowemu podejściu ze strony różnych instytucji naszego życia publicznego uda nam się całkowicie sprawę wyjaśnić i rozwiać te wszystkie złe mity, które narosły wokół katastrofy. Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że o pracach komisji Macierewicza był informowany zgodnie z procedurami, ale przypomina, że szef rządu działa na zasadzie zaufania, teraz apeluje do rządzących o wygaszenie emocji. Wznieśmy się ponad podziały tutaj, przecież to jest nasza wspólna ogólnonarodowa rzecz, nasza sprawa, żeby to wyjaśnić. I przestańcie szukać dziury w całym. Politycy koalicji czekają na rozliczenie. Są określone kodeksy, są przepisy w Kodeksie karnym. I myślę, że pan minister Macierewicz niedługo spotka się na sali sejmowej z uchyleniem immunitetu. Potrzebujemy tego, bo rany są po to, żeby się nimi opiekować i próbować, żeby się zabliźniły, a nie po to, żeby pozwalać komuś, żeby rozdrapywał je, w dodatku za pieniądze nas wszystkich, owładnięty swoją wizją świata. Dla Barbary Nowackiej najgorsze jest jednak to, że żadna decyzja prokuratury, żadne rozliczenie nie przywrócą tego, co zostało zniszczone: jedności społeczeństwa w pamięci o ofiarach. Kiedy przychodzi kolejny 10 kwietnia, społeczeństwo mówi: my nie chcemy tego słuchać. Nas to boli, bo my chcielibyśmy, żeby pamiętali o naszych matkach, ojcach, rodzicach, przyjaciołach. I cały czas zdecydowana większość z nas miała głębokie poczucie, że jesteśmy oszukiwani. Był działaczem antykomunistycznego podziemia, współpracownikiem Jacka Kuronia i Adama Michnika oraz współzałożycielem Komitetu Obrony Robotników. A 14 lat temu, kiedy doszło do katastrofy smoleńskiej, nie był nawet członkiem PiS. Według byłych działaczy PiS swoją karierę polityczną zbudował na tezie o zamachu. Kim jest twórca smoleńskiego mitu? Dziś to wiceprezes i jeden z najważniejszych polityków PiS. Antonii Macierewicz według byłych działaczy PiS swoją karierę zbudował na jednym zdaniu. Mieliśmy do czynienia z zamachem. Kiedy doszło do katastrofy smoleńskiej, nie był nawet członkiem PiS. Nie tworzył też, tak jak większość ważnych polityków PiS, Porozumienia Centrum. W tym czasie Antonii Macierewicz pojawiał się jako taki polityk, który widzi swoją szansę. Widać było, że jest w tym cyniczna gra pt. "to jest mój dzień". Był już wtedy znany opinii publicznej jako działacz antykomunistycznego podziemia, współpracownik Jacka Kuronia i Adama Michnika oraz współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników. Niezależnie od tego, jak będziemy go oceniać, a będziemy oceniać go źle, to nie wolno zapominać o tym, że Antonii Macierewicz należy do tych ludzi, dzięki którym Polska jest wolna. W wolnej Polsce o Antonim Macierewiczu najpierw zrobiło się głośno za sprawą lustracji. Powinna zostać stworzona możliwość wycofania się z życia publicznego. Tzw. lista Macierewicza miała dać odpowiedź na pytanie, kto współpracował z bezpieką. Ale trafiły na nią nazwiska nie tyle faktycznych agentów, co osób, które z różnych powodów służby PRL jako agentów rejestrowały. W 2007 roku Antonii Macierewicz zajmował się likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych. Raport z tych działań został podany do publicznej wiadomości. To, co było ukryte, stało się jawne. Wówczas ministrem obrony narodowej był Radosław Sikorski, który w wyniku konfliktu z Antonim Macierewiczem stracił stanowisko. Sposób likwidacji WSI był skandaliczny. Utracono kontakt z agenturą, ujawniono bieżące operacje wywiadowcze, ale też zniesławiono polskich patriotów. Macierewicz szkodzi Polsce od 30 lat. Po katastrofie smoleńskiej Antonii Macierewicz jako pierwszy stawiał tezę o zamachu. Sytuacja, w której zostaje odcięta głowa narodu, to jest wypowiedzenie wojny. I co warto przypomnieć, na początku był w tym odosobniony. Jarosław Kaczyński, który wiosną 2010 roku walczył o fotel prezydenta, dystansował się od narracji o zamachu. Tak doradzał mu ówczesny sztab, w którym był m.in. Paweł Poncyljusz. Kiedy okazało się, że Jarosław Kaczyński jednak nie dał rady Bronisławowi Komorowskiemu, wtedy pojawiało się coraz więcej głosów i osób, które zaczęły mówić: trzeba było grać Smoleńskiem. Wśród tych osób najgłośniejszy był Antonii Macierewicz, którego wzrost notowań. Antoni! Antoni! Doprowadził do odejścia z PiS niemal wszystkich polityków odpowiedzialnych za prezydencką kampanię Jarosława Kaczyńskiego. Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Kowal i Michał Kamiński nie zgadzali się z nową linią partii. Oni na wielkiej tragedii, jaką była tragedia smoleńska, śmierć 96 ludzi, postanowili w cyniczny sposób zbijać kapitał polityczny. Antonii Macierewicz po wygranych przez PiS wyborach został ministrem obrony narodowej i wrócił na szczyt. Jarosław Kaczyński musiał uznać Antoniego Macierewicza jako tego najważniejszego kapłana. Który wciąż powtarza budowaną od lat narrację. Chciałem przekazać kilka spraw związanych ze zbrodnią smoleńską. Tak zaczął wczorajszą konferencję zwołaną przed dzisiejszym ogłoszeniem raportu. Kim jest Antoni Macierewicz? Odpowiedzi na to pytanie będzie dziś szukać w "Niebezpiecznych Związkach" Dorota Wysocka-Schnepf. Dziś u nas wyjątkowy gość, który od wielu lat milczał i nie zabierał głosu publicznie. Dla nas zrobi dzisiaj wyjątek. Będzie to były minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller. Studiu także więcej gości. Będzie to Cezary Tomczyk, Tomasz Piątek, Seweryn Blumsztajn, Oglądają państwo "19.30". Już za chwilę: rozłam w Partii Razem. Ugrupowanie opuszczają polityczki, a później jeszcze... Zacięta i brutalna kampania. Czy uważasz, że Donald Trump jest faszystą? Tak, tak uważam. Przełomowa operacja. Daje szansę ograniczenia rozrostu guza. Normalnie to leczenie rozciągnęłoby się na kilka tygodni. Jutro otwarcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej. To miejsce jest wyjątkowe. Wreszcie doczekaliśmy się takiego muzeum w Polsce. Trzęsienie ziemi w Lewicy. Magdalena Biejat i 4 inne parlamentarzystki opuszczają partię Razem. Decyzja to pokłosie różnicy zdań również wobec działań rządu. W sobotę Razem ma zdecydować na partyjnym kongresie, czy zostaje w koalicyjnym klubie lewicy. My wkraczamy na swoją ścieżkę. Partia Razem na rozstaju politycznych dróg. Jej szeregi opuszcza 5 parlamentarzystek. To posłanki Daria Gosek-Popiołek, Dorota Olko i Joanna Wicha oraz senatorki Magdalena Biejat i Anna Górska. To połowa parlamentarnej reprezentacji partii Razem. Jesteśmy bardzo głęboko podzieleni i ten podział jest fundamentalny, bo dotyczy tego, jak postrzegamy swoją rolę w polityce. Podziały były widoczne od dawna. Choćby wtedy, gdy opozycja wybroniła Paulinę Matysiak z partii Razem przed wyrzuceniem jej z sejmowej Komisji Infrastruktury. A chciała tego Lewica, która później wniosek skutecznie ponowiła. Wszystko z powodu wspólnej inicjatywy Matysiak z Marcinem Horałą z PiS w sprawie CPK. Pokazano, że nie ma tam miejsca dla posłów, parlamentarzystów, którzy mają określone poglądy. Byłe już parlamentarzystki partii Razem zostaną w klubie Lewicy, co cieszy koalicjantów. To będzie merytoryczna praca z ludźmi, którzy zdecydowali się zmienić stronę w sporze politycznym. Warto czasami iść na kompromisy, bo każdy z nas w takiej szerokiej koalicji musi iść na kompromisy. Na kompromisy partia Razem iść nie chciała. Członków partii nie ma w rządzie. Zdarzało się, że w Sejmie głosowali ramię w ramię z opozycją, choć formalnie należą do koalicyjnego klubu. Klub będzie bardziej sterowny, będzie bardziej jednoznaczny w podejmowanych decyzjach i głoszonych stanowiskach. Nie będzie takich wewnętrznych rozjazdów. Zdaniem politologa Bartosza Rydlińskiego na zamieszaniu wokół partii Razem bardziej zyskuje koalicja jako całość niż sama Lewica. Wracamy do starej rzeczywistości, w której Lewica jednak jest podzielona i nie jest jedną pięścią. Co dalej? W weekend kongres partii Razem, na którym ma zapaść decyzja o opuszczeniu Lewicy i przejściu do opozycji. Wydaje mi się, że nie ma sensu być w klubie, który jest częścią rządu, który absolutnie nie realizuje lewicowych postulatów, doprowadza do zapaści ochrony zdrowia i polskiej nauki. Uważamy, że to jest zła droga. Droga, która osłabi całą Lewicę. I to nie jest dobry moment. To może być dobry moment dla Magdaleny Biejat. Odejście z partii Razem i pozostanie w klubie może oznaczać, że to ona będzie kandydatką Lewicy w wyborach prezydenckich. Ksiądz Michał Olszewski może wyjść z aresztu za kaucją. Sąd apelacyjny uwzględnił zażalenie na przedłużenie aresztu dla duchownego podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca księdzu m.in. działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie pieniędzy oraz przywłaszczenie powierzonego mienia. Chodzi o 66 mln zł dotacji, które otrzymała kierowana przez księdza Fundacja Profeto. Z aresztu za kaucją będą mogły wyjść także dwie urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości. Sąd postanowił warunkowo uchylić areszt, jeżeli cała trójka wpłaci kaucję po 350 tys. zł, tzn. jeżeli ksiądz Michał Olszewski, wpłaci na konto Prokuratury Krajowej 350 tys. zł, jeżeli pani Urszula i pani Karolina wpłacą po 350 tys. zł, to natychmiast wychodzą z aresztu. aby tę kwotę wpłacić na konto Prokuratury Krajowej, jest 15 listopada. Coraz mocniejsze słowa padają na finiszu kampanii wyborczej w USA. Kamala Harris ostrzega przed powrotem Donalda Trumpa do władzy. Podczas spotkania z niezdecydowanymi wyborcami w Pensylwanii nazwała go faszystą. Trump nie pozostał dłużny. W nowym sondażu to kandydat republikanów ma obecnie większe szanse na fotel prezydenta USA. Duluth w stanie Georgia i wiec Donalda Trumpa. Kamala Harris o głosy wyborców zabiegała w nieco bardziej kameralnej atmosferze, w jednym ze sklepów w Filadelfii w stanie Pensylwania. Spotkania łączy jedno. Zorganizowano je w stanach wahających się, które mogą być kluczowe dla wyniku wyborów. Donalda Trumpa na scenie wsparli: Tulsi Gabbard i Robert. F. Kennedy jr., niegdyś związani z demokratami, dziś zadeklarowani przeciwnicy wspierania Ukrainy. Musimy głosować, by sprowadzić go z powrotem do Białego Domu. Obraźliwych słów pod adresem Kamali Harris nie szczędził Donald Trump. Zresztą nie pierwszy raz. Nie jest inteligentną osobą. Ma niskie IQ. Nie potrzebujemy kolejnej osoby z niskim IQ. Mieliśmy już jedną przez 4 lata. Niskie IQ. Ona jest osobą o niskim IQ. W mocnych słowach o swoim politycznym przeciwniku mówiła też Kamala Harris na zorganizowanym przez CNN spotkaniu z wyborcami w Pensylwanii. Czy uważasz, że Donald Trump jest faszystą? Tak, tak uważam. Harris w ten sposób nawiązała do wywiadu byłego szefa personelu Białego Domu, gen. Johna Kelly'ego, dla "New York Timesa", To tak, jakby dzwonił pod numer 911 do narodu amerykańskiego, aby dać do zrozumienia, co może się stać, gdyby Donald Trump wrócił do Białego Domu. By tak się nie stało, Kamalę Harris wspierają nie tylko gwiazdy i przedstawiciele wielkiego biznesu, ale też ci, którzy Gabinet Owalny znają jak własną kieszeń. Barack Obama o poparcie dla kandydatki demokratów zabiegał z Eminemem, ale to właśnie były prezydent dał próbkę swoich umiejętności. Jestem zdenerwowany, choć na pozór wyglądam na spokojnego i gotowego. Powody do niepokoju może mieć sztab Harris po opublikowaniu najnowszego sondażu dla dziennika "Wall Street Journal". Wynika z niego, że to Donald Trump ma obecnie większe szanse w wyścigu o fotel prezydenta USA. Do wyborów zostały niespełna 2 tygodnie. W wielu amerykańskich stanach głosowanie trwa. Decyzję podjęło już 25 mln osób. W centrum programu wyborczego demokratów jest prawo do decyzji w sprawie aborcji. Donald Trump doprowadził do przekreślenia federalnej gwarancji w tej sprawie. Aborcji poświęcony będzie jutrzejszy wiec kandydatki demokratów. Kamala Harris zapowiada przeprowadzenie ustawy, która ma przywrócić kobietom pełnię praw reprodukcyjnych. Łączymy się z Marcinem Antosiewiczem. Czy to może otworzyć jej drzwi do Białego Domu? Tak. Jeśli Amerykanie uznają, że najważniejszą kwestią do załatwienia są prawa obywatelskie, w tym prawa kobiet i dostęp do legalnej aborcji, to wygra Kamala Harris. Zaczęło się drastyczne ograniczenie legalnej aborcji. Kiedy Sąd Najwyższy zdominowany przez sędziów wskazanych przez Trumpa uchylił trwające ponad 50 lat w tym kraju prawo do legalnej aborcji. W Teksasie aborcja jest zakazana. Kamalę Harris popełniają popierają kobiety. To może być przełomowa terapia w leczeniu guzów mózgu. Pierwszy raz w Polsce zastosowano radioterapię miejscową podczas operacji. Zabieg, przy którym współpracowali neurochirurdzy, radioterapeuci i neuropatolodzy, przeprowadzono w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie. Operowany pacjent ma wznowę glejaka wyciętego kilka miesięcy temu. Mężczyzna przeszedł wtedy tradycyjną radioterapię, której nie można teraz powtórzyć. Zabieg polega na wycięciu guza wielkości 3 cm, a następnie na napromienieniu miejsca po wycięciu zmiany. Naświetlamy pacjenta, który już wykorzystał wszystkie możliwości radioterapii. I tylko radioterapia lokalna zabezpiecza go przed uszkodzeniem krytycznych struktur w mózgu. Niecodziennym wydarzeniem jest obecność radioterapeutów na sali operacyjnej. Muszą precyzyjnie zaplanować promieniowanie bezpośrednio na tkanki mózgu. Mówimy o pniu mózgu, o drodze wzrokowej, przysadce mózgowej, narządzie słuchu. Tak musimy dobrać dawkę, żeby pacjent był bezpieczny. Tutaj oceniamy, czy ta tkanka... Specjalny mikroskop umożliwia badanie śródoperacyjne tkanek mózgu. Dzięki temu patomorfolog może dokładniej ocenić guz. Ale wycięty fragment musi być sprawdzony także w laboratorium. Jeśli będzie zielone światło, a mianowicie będzie wiadomo, że jest to guz złośliwy, wtedy leczenie dojdzie do skutku. Kluczowy moment operacji to umieszczenie specjalnie dobranej głowicy w miejscu po wyciętym guzie i podanie dawki porównywalnej z małym wybuchem nuklearnym. Dawka to 20 grejów, tyle ile pacjent musiałby dostać w ciągu wielu sesji radioterapii. Wychodzi nam, że czas leczenia zajmie nam 17 minut i 40 sekund. Przy konwencjonalnym leczeniu po usunięciu guza mózgu pacjent musiałby czekać na rozpoczęcie radioterapii, aż rana pooperacyjne się zagoi. Dzięki zastosowaniu tej metody leczenie glejaka, które miałoby być rozłożone na kilka tygodni, trwa kilka godzin i może być dużo bardziej efektywne. Radioterapia jest potrzebna, żeby przełamać barierę krew-mózg. Dzięki temu leki przeciwnowotworowe podane po zabiegu zadziałają skuteczniej. Jednocześnie trwa wyścig z czasem. W przypadku choroby tak agresywnej jak u tego pacjenta dwa tygodnie mogą zaważyć, jeśli chodzi o życie i sprawność. Tą operacją klinika neurochirurgii dołączy do międzynarodowego programu badań klinicznych, których celem jest opracowanie najskuteczniejszej metody leczenia glejaka. To jeden z najbardziej wyczekiwanych projektów kulturalnych w Polsce. Jutro otwarcie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w centrum Warszawy. Na inaugurację zaplanowano wystawy, filmy, spotkania. To, co państwo będą mogli zobaczyć jutro, nasza reporterka Sandra Meunier widziała już dziś. I robi to spektakularne wrażenie. To nie tylko otwarcie roku, ale i symbol zmian. Białe pudełko w centrum stolicy, które wzbudzało wiele kontrowersji, to architektoniczny dialog z Pałacem Kultury i Nauki, kosztownym darem Stalina. Pierwsze plany budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej kreślone były 35 lat temu. Od jutra będzie otwarte dla wszystkich. To miejsce jest wyjątkowe z wielu względów. Przez ten kontekst Pałacu Kultury, to, że ten budynek zmienia atmosferę centrum miasta, zmienia interpretację przeszłości Warszawy. Muzeum integruje centrum miasta. Jest otwarte dla wszystkich. Można tu wejść właściwie z ulicy. Na początek odwiedzający zobaczą prace kobiet, co wpisuje się światowy trend odrabiania lekcji na temat zapomnianych i przeoczonych twórczyń. Choć jest też praca eksperymentującej z tkaniną wielkiej rzeźbiarki Magdaleny Abakanowicz. Za każdą z tych prac kryje się niezwykła historia. Często nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Miejsce spotkań otwarte na dialog, okno na świat. To miejsce będzie niezwykłe, ponieważ będzie współpracować z najlepszymi, najwspanialszymi muzeami świata, z MOMA w Nowym Jorku czy z Reiną Sofią w Madrycie, czy Tate Modern w Londynie. W "betonowym bunkrze", jak wielu żartuje z budynku, podwieszona fasada została wykonana z białego betonu architektonicznego barwionego w masie. To nie tylko pierwsze w Polsce, ale także w całej Europie tego typu rozwiązanie. To światło, które tu wpada, jest światłem, które łączy nas z Warszawą. Takiego światła nie ma nigdzie. Jest wyjątkowe. Chcemy, żeby splatało się ze sztuką, z dziełami, które się tutaj znajdują. W gmachu poza dziełami sztuki dostępne będzie również nowoczesne kino i sala koncertowa. Pierwsza duża wystawa planowana jest na luty. Warszawa jako wielka stolica europejska była niestety jedną z niewielu, jak nie jedyną, która takiej placówki nie posiadała. Wraz z otwarciem nowego obiektu czeka nas prawie miesiąc świętowania. W planach nocne zwiedzanie muzeum z latarkami, projekcje multimedialne wyświetlane na fasadzie muzeum czy nocne pokazy filmowe. A już jutro koncert ikony alternatywnego rocka Kim Gordon. Dziękuję za wspólnie spędzony czas. Spokojnego wieczoru. Czas na "Pytanie dnia". U Aleksandry Pawlickiej dziś fizyk z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie profesor Grzegorz Kowaleczko.